changeone
30.11.10, 11:03
i czy wiecie jaką ma moc?
Przeczytałam art. na gazecie o zarzutach skierowanych do lekarza-ginekologa
wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8739513,Z_sadu__Czy_wroclawski_ginekolog_oszukiwal_pacjentki.html
i m.in fragment:
"
Wstrząsająca jest opowieść jednego z małżeństw, które przesłuchała prokuratura. "Jeżeli chce pani, aby moje ręce były przy pani porodzie, musi pani zapłacić 2 tys. zł" - miał powiedzieć Andrzej W. ciężarnej kobiecie. Małżeństwo nie zapłaciło. Kiedy więc zaczął się poród, nikt z personelu kliniki nie chciał rodzącej pomóc, bo wiedziano, że to pacjentka doktora W. Dopiero gdy jej mąż zadzwonił do niego i obiecał pieniądze, przyjechał i zrobił cesarkę."
Chodzi mi o ten brak pomocy rodzącej ze strony personelu. Ja wiem, że to nerwy ale naprawdę magiczne sformułowanie "prosze mi to dać na piśmie" wiele może zdziałać. Poród to akurat wyjatkowa sytuacja, czasem liczą sie chwile, emocje biorą górę, ale w inych sytuacjach stosujecie?
Ja to stosuję i wtedy jest zazwyczaj ponowne przemyślenie sprawy, ponowne wykonanie kilku telefonów, dość czesto przychodzi ktoś inny i okazuje się, że "dasię".
Kiedyś gdy słyszałam, w moim odczuciu, nieuzasadnioną odmowę wycofywałam się. Teraz już nie. Bo zbyt często jest to zwykła spychologia.