... ochroniarza.
Ale po kolei:
Mieszkam na niedużym strzeżonym osiedlu. Ja akurat mam okna do wewnątrz czyli na patio czy tam podwórko. Mam widok m.in. na przeszklone pomieszczenia administracji. Nie mam jeszcze rolet w oknach więc tym bardziej widzę co się dzieje na zewnątrz.
Jak widać siedzę po nocy

No i właśnie moszcząc się na kanapie zauważyłąm że w administracji świeci się światło. Nie w głównym pomieszczeniu, tylko w jakimś dalszym. Ktoś tam się kręci. Zaintrygowana, kto i co tam robi w środku nocy wiełam aparat fotograficzny, żeby na zoomie lepiej zobaczyć co jest grane.
No i wypatrzyłam, że ochroniarz (nasz osiedlowy) wziął laptopa z biurka, wyniósł do pomieszczenia obok (taki kantorek) i coś przy tym laptopie grzebał. Nie wiem, kilka lub kilkanaście minut. W międzyczasie odchodził od niego, krecił sie troche po pomieszczeniu, w końcu zgasił światło i sobie poszedł. No i wyszedł też nie normalnym, głównym wyjściem, tylko przez drugą klatkę.
Oczywiście jak już wziełam ten aparat to zrobiłąm i zdjęcie

Mam fotke jak facet cos klika w kantorku i jak potem laptop lezy spowrotem na biurku.
Już zaczeliśmy snuć z mężem różne kryminalne historie. Ale tak na serio pytanie do Was - co byście zrobiły z taką obserwacją?
Pisać jutro maila do administracji? Wysłąć zdjęcia czy tylko napisac co widziałąm? Pisać normalnie czy z anonimowego maila? W sumie po zdjęciu i tak łątwo zorientować się z jakiego mieszkania było robione. No może dwie lokalizacje zostają do wyboru, bo na d nami i pod nami jeszcze nikt nie mieszka.
A moze facet tylko ot tak "niewinnie" chciał skorzystac z internetu... A jak zobacza foty to wywalą go z pracy... A może laptop zahasłowany i i tak do niczego sie nie dostał. A może coś tam jednak wygrzebał, tam jednak mogą być dane mieszkancow i niefajnie ze osoba postronna ma jakis dostęp. A co Wy byscie zrobiły na moim miejscu?