Dodaj do ulubionych

problemy malzenskie

07.12.10, 22:31
Moj zwiazek od poczatku byl burzliwy z powodu charakteru meza. Wczesniej pracowal w policji i wybaczalam mu, bo zawsze tlumaczylam go, ze to jest zwiazane ze stresem w pracy. Teraz maz ma spokojna prace ale nasze zycie sie nie zmienilo, nadal sa klotnie spowodowanie jego nerwowoscia. Najczesciej to on wybucha, jest arogancki, wyzywa mnie, potrafi mnie nawet uderzyc. Mamy dziecko. Jak zwykle tutaj nasuwa sie pytanie, co robic? terapia? rozstac sie? Czuje sie niepotrzeba, niespelniona, zastraszona. Sa okresy, ze wcale sie nie klocimy ale jak pojawia sie nawet drobny problem konczy sie to awantura. Zdarza sie, ze maz jest poddenerwowany i probuje wyladowac swoja agresje na nas, rodzinie. czuje sie z tym starsznie zle, samotna w naszym zwiazku. Maz nie zajmuje sie corka tak jakbym ja to sobie wyobrazala, jego kontakt ogranicza sie do 10 min dziennie. Nie pomaga mi w wychowaniu, nie interesuje sie szkola, lekcjami. Nie kapie, nie kladzie spac. Zajmowal sie wiecej po urodzeniu dziecka, a teraz niewiele. Mam zal do niego, ze nie ma kontaktu z corka. Zazdroszcze innym, ze chodza na specery cala rodzina, a moj maz jest zawsze zmeczony. Lezy na sofie z pilotami calymi popoludniami. Nie chce tak zyc. Rozmawialam juz wiele razy z mezem, na krotko jest poprawa, obiecuje zlote gory, a potem wszystko wraca do tej szarosci. Maz przejmuje sie finansami, mimo to, ze dobrze nam sie powodzi wciaz kaze oszczedzac. Ja nic sobie nie kupuje, nawet o tusz do rzes musze sie prosic, a ubrania dla dziecka tez musze prosic. Ja tez pracuje i dobrze zarabiam ale kontami zarzadza maz, to on robi platnosci, decyduje co kiedy kupimy i kiedy placimy. On chce byc kierownikiem i jest wsciekly jak ja mam inne zdanie. Trzeba sie podporzadkowac temu co maz zdecyduje. Nikt na okolo nie wie jaki jest maz, jes taki w domu, a na zewrzatrz zupelnie inny czlowiek. Mysle o rozwodzie, bo nie wierze juz w zadna terapie tylko nie wiem jak sie za to wsztsko zabrac? jak wziasc sie z garsc? jak dac sobie rade sama kiedy cale zycie ktos za mnie decydowal?
Obserwuj wątek
    • ryba2011 Re: problemy malzenskie 07.12.10, 22:42
      A najgorsze jest to, ze ja go kocham - czlowieka, ktory jest zly, manipuluje, cale wspolne zycie wmawia mi, ze jestem do niczego, ze klotnie sa z mojej winy, bo ja jestem bez nadziejna, tepa i "debilem" - tak do mnie mowi moj maz, wlasnie. Jestem tak zmanipulowana, ze nie umiem sama o niczym decydowac, bo i tak ostateczne zdanie podejmuje maz. Sama pewnie potrzebuje terapii, bo moj smutek odbija sie na corce, ktora czuje moj nastroj. Nie wiem dlaczego moj maz nie potrafi sie cieszyc zyciem, zawsze znajduje jakies problemy, a wlasnie problemem jest jego drazliwosc. Czuje, ze to toksyczna milosc, ktora nie przynosi mi szczescia tylko cierpienie ale jak sie z tego wyplatac?
    • mala-lucy Re: problemy malzenskie 07.12.10, 22:46
      Piszesz o rozwodzie, jednak czy na pewno tego chcesz? Pomyśl sobie o tym za co go pokochałaś, a potem weź kartkę papieru i wypisz na niej to co w nim lubisz, kochasz, co Ci się w nim podoba. Czasem widzimy pewne sprawy tylko w czarnych barwach i dobrze jest wpuścić w nie trochę światła dopóki nie jest za późno.
      • ryba2011 Re: problemy malzenskie 07.12.10, 22:55
        Jak go poznalam byla bardzo mloda, naiwna. Pozniej okazalo sie dopiero jakie trudne z nim jest zycie, bo ma ciezki charakter, jest nerwowy i ustawia wszystkich po kontach. A ja z roku na rok tkwilam w tym ale po jakim czasie uzmyslowilam sobie, ze nie mam swojego zycia, swojego ja, utracilam siebie, poporzadkowalam sie.
        • ryba2011 Re: problemy malzenskie 07.12.10, 23:04
          Ja poprostu nie jestem szczesliwa i chyba nigdy nie bylam w naszym zwiazku szczesliwa. Maz nie robi nic abym czula sie atrakcyjna, wszystko mi ogranicza, kontakty z innymi ludzmi, jakies zakupy jego zdaniem niepotrzebne np. dekoracaja swiateczna itp. Na codzien nie rozmawiamy o naszym malzenstwie, dziecku, w klotniach dopiero wychodza wszystkie zlale. Wcale nie rozmawiamy o uczuciach. O niczym.
          • ryba2011 Re: problemy malzenskie 07.12.10, 23:11
            Chociaz oboje dobrze zarabiamy nie kupuje ubran, kosmetykow, nie robie wlosow, paznokci. Niektore ciuchy mam 10 lat. Maz tez na siebie nie wydaje, bo uwaza ze to niepotrzebny wydatek i zima chodzi w szmacianych adidasach. Kiedys mielismy gorsza prace i jakos wiecej dla siebie kupowalismy, a teraz nic, maz skapi wszystkiego. A jak juz wybieram sie po jakies zakupy ubraniowe on musi przy tym byc i kontrolowac, i zazwyczaj nie moge wziasc tego co mi sie podoba. Wcale nie moge sama wyjsc z domu, bo maz chce byc wszedzie ze mna. Jedyne wyjscie samodziele z corka na rower, wtedy maz mnie puszcza, bo jemu sie nie chce isc. Nie moge isc sama do kolezanki na kawe. To naprawde zlozony problem, mozna by dlugo opowiadac. Mi juz tak ciezko z nim zyc, nie mam na to sil.
            • becik-pl Re: problemy malzenskie 07.12.10, 23:42
              Bardzo Ci współczuje, nie wyobrażam sobie, jak można się godzić na takie życie i takie traktowanie. Moja matka trwała 12(!) lat w podobnym związku jak Twój, była bita, zastraszana, poniżana, zaszczuta...ale bała się odejść z trójką dzieci, bo mój ojciec przez te 12 lat zrobił jej takie pranie mózgu, że kompletnie nie wierzyła w siebie, straciła poczucie godności. Wmówił jej, że jest nikim, że nigdy sobie bez niego nie poradzi i takie tam, a ona w to wierzyła. Coś mi się wydaje, że u Ciebie jest podobnie...
              A teraz puenta: Matka doznała olśnienia, kiedy ja, jako 12-letnie wtedy dziecko, spytałam któregoś dnia, dlaczego mu pozwala się tak traktować? Dlaczego nie odejdzie od ojca?
              Odeszła, wyprowadziłyśmy się do innej miejscowości i świetnie sobie poradziła, za to mój ojciec po roku czasu zmarł. Zapił się. To ON sobie nie poradził...
              Wnioski wyciągnij sama...

              • bi_scotti Re: problemy malzenskie 08.12.10, 00:02
                Pierwsza podstawowa sprawa - otworz WLASNE konto w banku, na ktore bedzie wplywac Twoja wyplata. Maz nie moze miec do tego konta dostepu! Ty z tego konta bedziesz przelewac na Wasze wspolne tyle ile uwazasz, ze jest potrzebne na Wasze wspolne gospodarstwo. Reszta jest na Twoje wydatkii jak masz chec zaszalec i kupic sobie kolie z diamentow to mezowi nic do tego.
                Jesli jeszcze raz podniesie reke na Ciebie, dzwon na policje, idz do lekarza - zrob obdukcje. Gdy rozmawiacie i on "obiecuje zlote gory", domagaj sie zaangazowania w jakas sensowna terapie malzenska - pod warunkiem, ze jeszcze chcesz mu dac szanse. Osobiscie bym nie dala, ale ja to nie Ty i mnie z tym panem, ktory jest Twoim mezem nic nie laczy. Na szczescie!
                Zaplanuj kilka scenariuszy: 1. wystawiasz mu walizki + zmieniasz zamki; 2. wyprowadzasz sie z corka do z gory wynajetego mieszkania; 3. wyprowadzasz sie z corka do rodziny (mam wrazenie, ze czujesz sie bardzo slaba i byc moze kilka tygodni z rodzina bedzie Ci potrzebne zeby sie poczuc w pelni samodzielna). Tak czy inaczej, spotkaj sie z adwokatem od spraw rodzinnych/rozwodowych i wypytaj o wszystko, co chcialabys wiedziec w sytuacji gdy zdecydujesz sie zlozyc sprawe o rozwod.
                Pierwszy krok: samodzielnosc finansowa! Nawet gdybys miala z nim zostac jeszcze jakis czas...
            • zmija9 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 00:46
              o kurcze ja tez miałam takie problemy.
              Tyle że ja żyję w wolnym związku. Mam świadomość , że w każdej chwili mogę odejść.(mam dokąd) No i tak jak ty kocham tego swojego łobuza- on też jest nerwus. Ja miałam prawie cały rok takich akcji - kłóciliśmy się niemiłosiernie , gehenna. Aż kiedyś po strasznej kłótni ,on następnego dnia wyjechał na 3 dni do pracy , a po powrocie kupiłam 0,7l i kazałam mu usiąść ze mną ( dzieciaki spały) szczerze sobie pogadaliśmy. Powiedziałam mu,że chciałam w czasie jego wyjazdu po prostu zabrać swoje rzeczy i dzieci i żeby już nas więcej nie widział, ALE GO KOCHAM I NIE WYOBRAŻAM SOBIE ŻYCIA BEZ NIEGO. Dużo spraw sobie wtedy wyjaśniliśmy, na spokojnie wytłumaczyłam mu co mnie mierzi i na wzajem. (To prawda że faceci nie potrafią czytać między słowami.) Postanowiliśmy ,że raz w tygodniu poświęcimy wieczór tylko na rozmowę- na spokojnie skoncentrujemy się na sobie. Od 11 miesięcy jest spokój coby sielanką nie nazwać ale gdy jest raczej starcie to wystarczy powiedzieć "porozmawiamy w piątek" Szczera rozmowa(raczej nieunikniona w moim przypadku ) daje rezultaty. Ja straciłam większość przyjaciół przez jego zaborczość i też musiałam prosić "o tampony"wink ale jak próbował mnie odciąć od rodziny - to było przegięcie! Po tych rozmowach wiem (choć mu tego nie mówię) ,że jego wcześniejsze działania to było wyładowanie frustracji i uzewnętrznienie jego kompleksów,a moje sprzeciwy traktował jak czystą zawiść i agresje a nie obronę. Po każdej z naszych rozmów wiem że się kochamy , choć każdy ma swoje problemy.
              Jeżeli go kochasz tak jak napisałaś, sprubój tak jak ja. Jeżeli cię kocha to doceni szczerość i zaangażowanie. Jeśli to oleje to sorry , ale rozstań się z gościem który marnuje ci życie.
              A co do policjantów to twój przypadek tym bardziej mnie smuci.
              Miałam znajomego - sąsiad z klatki obok - policjant - przesympatyczny chłopak.
              Po latach okazało się że bije żonę. Ona tym bardziej miała związane ręce, bo gdy dzwoniła na policję" koledzy po fachu" bojkotowali każde jej wezwanie.( małe miasteczko) W końcu się rozwiodła , stanęła sztorcem kiedy złamał rękę dziecku(ona trzymała je na rękach gdy on ją uderzył)
              Sprawa do przemyślenia , ale nie warto być z gościem , który ma cię za szmatę i zdania nie zmieni.,choć nie wiem jak byś go kochała.

              wiem że łatwo napisać "zostaw go" ale trudniej to zrealizować.WIEM. Sama planowałam to zrealizować. Ale w imię czego miałabyś tak żyć???!!!
              pozdrawiam i powodzenia życzę.






              SQ5MWG
            • memphis90 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 21:36
              Jak dla mnie masz męża ze sporym problemem. Ta mania kontrolowania, bicie, wyzwiska... Za chwilę nigdzie nie będzie Ci wolno wyjść. UCIEKAJ!
      • madzioreck Re: problemy malzenskie 08.12.10, 19:57
        > Piszesz o rozwodzie, jednak czy na pewno tego chcesz? Pomyśl sobie o tym za co
        > go pokochałaś, a potem weź kartkę papieru i wypisz na niej to co w nim lubisz,
        > kochasz, co Ci się w nim podoba. Czasem widzimy pewne sprawy tylko w czarnych b
        > arwach i dobrze jest wpuścić w nie trochę światła dopóki nie jest za późno.

        A doczytałaś, że maż autorkę wątku bije?
        • memphis90 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 21:37
          Ale ważne, że kocha!
          • madzioreck Re: problemy malzenskie 08.12.10, 21:43

            memphis90 napisała:

            > Ale ważne, że kocha!

            No tak wink
      • memphis90 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 21:34
        Czasem widzimy pewne sprawy tylko w czarnych b
        > arwach i dobrze jest wpuścić w nie trochę światła dopóki nie jest za późno.
        Bicie, wyzwiska, uzależnienie finansowe. Czy coś pominęłam w tych jasnych światełkach? Kurde, nieważne za co pokochałabym faceta, mógłby góry dla mnie przenosi, ale gdyby przy tym mnie tłukł albo wyzywał, to byłby koniec.
    • gramwzielone Re: problemy malzenskie 08.12.10, 00:00
      zbieraj dowody jego przemocowych zachowań
      jak będziesz już miała go w garści - załóż odrębne konto. i wyrwij się do cholery z tej chorej sytuacji. tkwiąc w tym g.ownie krzywdzisz własne dziecko.

      jako policjant Twój mąż doskonale wie, że to co robi to PRZESTĘPSTWO.

      wsparcie otrzymasz m.in. w niebieskiej linii czy centrum interwencji kryzysowej



    • alionna Re: problemy malzenskie 08.12.10, 00:40
      Twój mąż jest do doooopy. Ja nie wiem jak można tolerować takiego palanta. Jak można tolerować bicie i upokarzanie? Widać, że masz ambicje zostać męczennicą, a przy okazji fundujesz męczeństwo swojej córce, która w przyszłości nie spocznie nim nie sprawi sobie własnego palanta na wzór tatusia. Będzie cool.
      Nie rozumiem czemu ty pozwalasz mu zarządzać twoimi finansami. To już więźniowie z sąsiedniego wątku mają większą możliwość decydowania o sobie niż ty.

      • marripossa Re: problemy malzenskie 08.12.10, 01:54
        Też nie rozumiem jak można kochać takiego palanta czy innego łobuza jak któraś tam wyżej napisała. Za co wy ich kochacie? Za co?? Za to, że SĄ? Boicie się być same? Psychologiczne uzależnienie, a nie miłość.
        • kocianna Re: problemy malzenskie 08.12.10, 06:52
          To jest dużo bardziej skomplikowane, niż psychiczne uzależnienie smile
          Poza tym widzimy tylko jedną stronę, a w związku zawsze, zawsze są dwie - i obie mają coś za uszami.
          Ja bym poszła na terapię - jeśli mąż by się nie zgodził, to na własną. Żeby sobie trochę podnieść poczucie własnej wartości i nauczyć się asertywności.
          A w ogóle polecam Spotkania z mojej sygnaturki - nam bardzo pomogły, a nasze małżeństwo jest baaaardzo nieproste. Może męża zachęci to, że płaci się tam tylko za nocleg i wyżywienie smile
    • kosher_ninja Re: problemy malzenskie 08.12.10, 07:10
      Przeczytaj sobie ten wątek: forum.gazeta.pl/forum/w,567,118926401,118926401,Ku_przestrodze_piszmy.html

    • mruwa9 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 07:26
      Facet jest przemocowcem i jesli sam nie widzi problemu, to sie nigdy nie zmieni. Masz do wyboru sluzyc jako worek treningowy, przy okazji rujnujac zycie dziecku, albo uciekac i zaczac zyc na wlasny rachunek, przywracajac dziecku spokoj, bezpuieczenstwo i stabilizacje.
    • attiya Re: problemy malzenskie 08.12.10, 08:31
      po prostu nie wierzę, że są jeszcze tacy ludzie jak ty, którzy pracują a nie maja prawa włąsnych pieniędzy wydać
      cóż, sama sobie na to pozwoliłaś, rób tak dalej, dziecka tylko szkoda
      a jak chcesz tampony kupić albo podpaski to też błagasz męża o zgodę bo już tylko dwie zostały ci?
    • fena2 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 08:35
      Pamietaj o antykoncepcji.
    • mara_jade73 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 09:27
      Ja bym z takim gościem nie wytrzymała. Zwłaszcza że masz swoje finanse. i nie rozumiem jak można kogos takiego kochac. To tyle na temat.
    • alba27 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 09:37
      Nie masz z mężą żadnego pożytku, córka nie ma praktycznie ojca a ty chodzisz w starych szmatach. Dla dobra dziecka powinnaś coś zrobić, może niekoniecznie od razu rozwód ale usamodzielnij się wreszcie. Załóż osobne konto, niech tam ci wpływa wypłata i zacznij z niego korzystać, nie znaczy to że masz wydać każdą złotówkę ale skoro musisz żebrać nawet na tusz do rzęs to już jest przesadą. O podpaski też sie musisz prosić?
      Wiedz że na początku twój mąż wpadnie w furię a ty weź coś na uspokojenie i nie reaguj, potem będzie sie na tobie odgrywał, obrażał itp, ale przeczekaj, gorzej niż teraz już być nie może. Zrób coś dla swojej córki bo narazie to kodujesz w niej że kobieta nie ma nic do powiedzenia bo jest własnością meża, chcesz dla niej takiego życia jak sama masz???
    • malila Ryba 08.12.10, 11:04
      Terapia. Koniecznie. Już.
      • meres8 Re: Ryba 08.12.10, 19:13
        Twoja historia to jak bym czytała o mojej teściowej. Przez 35 lat jest tak traktowana, na dodatek teść jest alkoholikiem, często mówi że żałuje że się nie rozwiodła jak dzieci były małe,mówi że go nienawidzi, myślę nawet że czeka na jego śmierć bo tak jej zatruwa życie, ciągle się kłóci, o wszystkim decyduje za nią. Dzieci też go mają dość.Nie mogą zrozumieć czemu od niego nie odeszła i wychowywali się w takiej atmosferze. Myślę że od takich toksycznych ludzi trzeba trzymać się z daleka i żadna terapia tu nie pomoże. Szkoda zmarnować sobie życie będąc z takim człowiekiem.
        • ryba2011 Re: Ryba 08.12.10, 19:27
          Przede wszystkim chce kilka rzeczy sprostowac, nie chodze w samych szmatach jak ktoras z was napisala, dostaje duzo ubran od rodziny (mam bogata rodzine - rodzicow, siostry), chodzi mi o to, ze sama nic sobie nie kupuje, po drugie nie musze sie prosic o podpaski czy tampony, maz nie pije i mnie nie leje ale zdarzalo sie, ze mnie udarzyl ale najczesciej to bylo spowodowane tym, ze ja go tez uderzylam najpierw, przemoc jaka maz staosuje wobec mnie to manipulowanie, szantaz, wiecej jest slownej przemocy, wymuszanie, obrazanie i proba podporzadkowania, a nie przemoc fizyczna. Poza tym to nie sa ciagle awantury jak ktoras z was napisala, na ogol sie nie klocimy ale raz na 2 m-c zdarza sie taki dzien klotni co oczywiscie zazwyczaj powoduje moj maz - szuka dziury w calym, zaczepki, jest rozdrazniony. Dziecko na tym nie cierpi, bo sie przy nim nie klocimy. Byla juz mowa o terapii, maz sam zaproponowal, ale jak zwykle zostalo na samych slowach i nigdy tego pomyslu nie zrealizowal.
          • malila Re: Ryba 08.12.10, 19:47
            Ryba, ale ja pisałam o Tobie. Tobie sugeruję terapię. Z powodu przemocy, którą mąż stosuje w stosunku do Ciebie i z powodu Twojej na nią reakcji lub braku tej reakcji.
            • marzeka1 Re: Ryba 08.12.10, 19:56
              JAK, no JAK dorosła kobieta może dać się tak ubezwłasnowolnić????? Zarabiasz, a mąż ci wszystko wydziela, bo on decyduje i dysponuje waszą kasą; traktuje cię jak przygłupa i zdaje się, że wierzysz, że takim przygłupem, który sam nie dałby rady opłacić rachunków, jesteś;
              Masz do dupy męża i do dupy ojca swojego dziecka. I gdzieś jeszcze w to wszystko wkładasz miłość??? A GDZIE ty ją widzisz?
              • ryba2011 Re: Ryba 08.12.10, 20:00
                Najwyrazniej moze sie dac ubezwlasnowolnic, jak widac. Ja naprawde nie polapalambym sie w naszych rachunkach, bo nawet nie wiem dokladnie jakie sa nasze oplaty, finanse, ile mamy na kontach. Mam swoje osobne konto ale maz nim operuje, a ja raz na jakis czas. Tyle lat maz sie tym zajmowal, ze teraz musialabym troche posiedziec aby to wszystko ogarnac, kredyty itp.
          • ryba2011 Re: Ryba 08.12.10, 19:53
            Nie chce bronic meza ale niektore fakty dziewczyny przekrecily, doprzesadnie opisaly. Kazy ma prawo na krytyke ale czekam na porady co robic w tej sytuacji, czy rzeczywiscie terapia jest skuteczna, czy ktoras maial podobne doswiadczenia. Nie chodzi o krytyke, ze zyje z potworem, chcialam raczej uzyskac praktyczne wskazowki co robic dalej i byc moze ktoras jest w podobnej sytuacji co ja. Maz chce dominowac w finansach i nnych sferach naszego zycia, jednak co do wychowania dziecka zostawia to mnie,a ja chcialabym abysmy akuat razem zajmowali sie corka. Maz pochodzi z rodziny zgodnej, matka nadopiekuncza, zawsze dostawal to co chcial, rozpieszczali go, kupowal wszystko co chcial. Moja rodzina - wieczne wojny, tata alkoholik (obecnie wyleczony), mama tez nadopiekuncza.
            • ryba2011 terapia moze wspolna 08.12.10, 19:56
              to mnie wysylacie na terapie, a maz to co? nic mu nie potrzebne, uwazacie, ze jemu terapia nie potrzebna?
              • marzeka1 Re: terapia moze wspolna 08.12.10, 20:01
                Mąz kopa ci zasunie, gdy o terapii wspomnisz, bo taki samiec alfa jest przecież 100% facetem i jemu nic nie dolega.
                A na terapię masz iść ty, aby zobaczyć,ze w rodzinie funkcjonujesz jako ofiara idealna.
            • marzeka1 Re: Ryba 08.12.10, 19:59
              Co robić?
              Zacznij od założenia sobie konta, na które wpłynie twoja wypłata i podziale opłat, które ty będziesz robiła. Może na początek zacznij od tego. No chyba że boisz się, że twój mąż zleje cię za tę odrobinę samodzielności.
              No i córka będzie rosła ze wzorem: mamusia to ktoś, kto jest nieważny, nie trzeba się z nią liczyć, z potem zafunduje sobie podobnego do tatusia gnojka.
              • ryba2011 Re: Ryba 08.12.10, 20:03
                Moja corka nie ma pojecia kto zarzadza finansami, nie mieszjacie ja do tego. Ona ma inny obraz rzeczywistosci, nie odkrywam jego przed nia. Mam swoje wlasne konto ale maz operuje pieniedzmi, zarzadza, wydziela wydatki, ja oczywiscie robie drobne zakupy ale on robi platnosci. Robilam platnosci na poczatku malzenstwa ale po latcah to sie jakos zmienilo.
                • ryba2011 Re: Ryba 08.12.10, 20:05
                  A wy jeszcze raz, ze mnie bije, maz mi kilka razy oddal ale niestety to ja zawsze zaczynalam z rekami (pewnie wyniesone z domu ...sad ) caly czas chodzi o przemoc psychiczna, a nie fizyczna, maz chce dominowac psychicznie.
                  • ryba2011 Re: Ryba 08.12.10, 20:09
                    Maz sam mowil, ze jest cos z nim nie tak, ze chce sie leczyc, nie chce rujnowac naszego malzenstwa, ze sam sie nieraz siebie boi, ze jest taki zaborczy, sam wysunal ten temat terapii dla siebie albo nas wspolna ale nic w tym kierunku nie zrobilismy. Bral nawet leki na uspokojenie, sam sobie kupil ale ile mozna brac leki i wiadomo czy mu nie zaszkodza.
                  • marzeka1 Re: Ryba 08.12.10, 20:12
                    Tłumaczysz go, bo teraz niby ty jesteś winna, że mąż cię uderzył, bo ty wyskoczyłaś z rękami.I po tym wiem, że NIC nie zrobisz z tym, pozwolisz się jak przygłupa traktować i tyle, a na dodatek udajesz sama przed sobą, że córka niczego się nie domyśli i nie zobaczy. Ale ona rośnie, a dzieci widzą więcej, niż pomyślałbyś.

                    Piszesz, że nie ogarnęłabyś waszych wydatków itp, bo wszystko mąż. Wiesz, moja matka nagle została wdową w wieku 40 lat i nagle wszystkiego musiała się nauczyć, czym wcześniej zajmował się ojciec. A ty pozwalasz, aby mąż niszczył cię psychicznie.
                  • memphis90 Re: Ryba 08.12.10, 21:41
                    > A wy jeszcze raz, ze mnie bije, maz mi kilka razy oddal ale niestety to ja zaws
                    > ze zaczynalam
                    To nie ma znaczenia, naprawdę. Co to za facet, który tłucze kobietę, nawet, jeśli "oddaje"? Skoro to on jest z tej dobrej, normalnej rodziny, to powinien pokazywać Tobie jak się dobrze kłócić, a nie walić w odwecie.
                • madzioreck Re: Ryba 08.12.10, 20:17
                  K...a, przepraszam za wyrażenie, ale coś mnie trafi zaraz... czy Ty, dziewczyno, czytasz, co Ci tu piszą, czy chcesz tylko wodę polać!?

                  > Moja corka nie ma pojecia kto zarzadza finansami, nie mieszjacie ja do tego. On
                  > a ma inny obraz rzeczywistosci, nie odkrywam jego przed nia.

                  To znaczy, że tak, jak mąż uważa Ciebie za głupka, tak samo Ty uwazasz za głupka swoje dziecko, jeśli sądzisz, że takie stosunki między rodzicami się na dzieciaku nie odbijają. Najważniejsze, że się nie lejecie przy dziecku, co? uncertain

                  Mam swoje wlasne k
                  > onto ale maz operuje pieniedzmi, zarzadza, wydziela wydatki,

                  No to masz własne konto, czy nie? Bo wiesz, dziewczynom nie chodzi o sam fakt, ze jest na Ciebie, na Twoje nazwisko, tylko o to, żebyś miała kontrolę nad własnymi pieniędzmi i nie musiała się prosić o kasę na tusz do rzęs... dzizasuncertain
          • turzyca Re: Ryba 08.12.10, 20:27
            No jest jeszcze przemoc ekonomiczna, w Twoim przypadku szczegolnie uderzajaca.

            Skoro pomysl terapii padl i to ze strony meza, to podnies temat, znajdz jakas sensowna w Waszej okolicy i popros meza o wybranie najlepszego terminu. Postaw go przed faktem na wpoldokonanym. Ale nawet jesli w koncu nie dojdzie do terapii we dwoje, to Ty z niej nie rezygnuj, to niesamowite ile daje malzenstwu terapia indywidualna jednego z malzonkow.
          • memphis90 Re: Ryba 08.12.10, 21:39
            maz nie pije i mnie nie leje ale zdarzal
            > o sie, ze mnie udarzyl
            No to zdecyduj się. Albo bije, albo nie bije. Gdzie dla Ciebie zaczyna się lanie? Jak w ruch idą pięści albo kabel od żelazka?
            • ryba2011 Re: Ryba 08.12.10, 22:33
              Mam na mysli, ze maz mnie nie oklada ale potrafil mi oddac reka, normalnie, a jak? a bicie mam na mysli raz po raz, wymierzanie komus batow bez opamietania, lanie to juz porzadne bicie, tak mam to w swoim miemaniu, wiec maz mnie uderzyl kilka razy w odwecie za moje baty i np. odepchnal. Tak dla uscislenia jesli to istotne dla was o tym biciu.
    • ryba2011 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 20:16
      Maz juz sie domyslil, ze swoje zale wylewam na forum, moze czas zaczac dzialac, wybrac sie do psychologa, a jak trzeba to do psychiatry. Wyzalanie sie tutaj na forum nic nie pomoze, dostarczam tylko rozrywki dla zlosliwych. Odezwe sie jak sobie wszystko poukladam czy z mezem czy bez meza, zalezy czy terapia pomoze.
      • madzioreck Re: problemy malzenskie 08.12.10, 20:19
        Rozrywka dla złośliwych? Ty po prostu nie chcesz przyjąc do wiadomości tego, co czytasz, bronisz tyrana i po prostu nie podoba Ci się, ze Cie nie głaskamy po głowce.
      • kj-78 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 20:37
        Piszesz o tym wlasnym koncie, ktorym zarzadza maz. To jakie ono wlasne? Niech maz robi platnosci i tego typu rzeczy. to zaden problem. Bulwersujace jest to, ze Ty, pracujac i majac wlasne konto nie mozesz go uzywac, isc do sklepu i kupic sobie czego chcesz, ze nie mozesz isc na kawe do kolezanki, bo maz Ci NIE POZWALA. Jak moze jedna dorosla osoba NIE POZWOLIC drugiej wyjsc z domu? To wlasnie jest ta przemoc, z ktora musisz cos zrobic. Twoja corka na pewno to widzi, to tylko Tobie sie wydaje, ze trzymasz ja z dala od waszych problemow. Na pewno jest tysiac codziennych drobiazgow, ktore Ty juz przestalas zauwazac, drobne szpileczki wtykane tu i tam, ktore wdeptuja Cie w ziemie, a Twoja corka nasiaka ta atmosfera, myslac, ze to normalne... Dla mnie sytuacja nie do przyjecia!
    • laura_fairlie Re: problemy malzenskie 08.12.10, 21:23
      Ryba2011 - przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś i zastanów się, co masz do stracenia?
      Agresywnego męża? Małżeństwi,którego masz dosyć?
      A potem poczytaj tutaj
      www.kobieceserca.pl/
      • ryba2011 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 22:10
        To mam tak poprostu pogrzebac dziesiec lat mojego zycia? ja wciaz jestem za terapia, a jak to nie pomoze to wtedy trzeba bedzie podjac konkretne kroki - przede wszystkim niezaleznosc finansowa tzn. odciecie meza od mojego konta, znalezienie mieszkania - obecnie mamy wspolny dom, ktory splacamy wiec bedzie trzeba wczesniej jeszcze na ten temat porozmawiac. Skoro maz wyrazil chec leczenia to myslicie, ze nie ma juz sensu walczyc?
        • madzioreck Re: problemy malzenskie 08.12.10, 22:14
          Nie mówimy, że nie ma sensu walczyć (chociaz ja bym nie walczyła o związek, w którym facet mnie wyzywa od debili, traktuje jak swoją własność, bije, zabrania wyjść... no kurczę), tylko, że sprawiasz wrazenie, jakbyś w gruncie rzeczy nie chciała tego robić, piszesz, że Cię bije, a za chwilę, że nie i go usprawiedliwiasz.
        • marzeka1 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 22:15
          Od "wyraził chęć" do "poszedł na terapię" jest droga daleka, ale jeśli chcesz, powalcz. Tyle że zacznij walczyć też o to, aby nie być tak ubezwłasnowolnioną, której mąż na kupno tuszu nie pozwala za twoje własne pieniądze!!!!
          • ryba2011 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 22:22
            Maz pozwala mi kupic tusz, chodzi o to, ze zawsze nie wiem czemu ale pytam sie go o wszystko, moze juz to robie bezwolnie, bez zastanowienia, jakbym musiala uzyskac jego zgode. Ciezko wyjasnic. Z biciem to nie do konca jego wina, najczesciej maz "dostawal" ode mnie za wyzwizko i czasem oddawal lub musial sie przede mna bronic. Ja tez nie jestem bez winy, duzo napatrzylam sie jak mama okladala pjanego ojca. To nie znaczy, ze go usprawiedliwiam, zastanawiam sie tylko czy terapia pomoze na to skapstwo? bo maz sobie tez nie kupuje, a kiedys kupowal jak mial gorsza prace. Teraz lepiej nam sie powodzi, a on jakby wciaz sie bal, ze nam zabraknie.
        • ryba2011 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 22:17
          Ja powiem szczerze, ze juz sie w tym wszystkim pogubilam, a decyzje i tak musze podjac sama, co bedzie z moim zyciem, zyciem mojego dziecka. Wiem, ze maz mnie kocha ale nie potrafie powiedziec czemu jest taki wybuchowy i zaborczy. On sam wiele razy to przyznal ale tez nie potrafi wytlumaczyc swoich zachowan. Kazda z was tak naprawde zrobila by co innego, bo kazdy jest inaczej wychowany, ma inne wartosci, inny temerament itp. Tak samo jak ze zdrada, niektore kobiety potrafia wybaczyc,a niektore nie. Dzieki za wszystkie odniesienia do mojego postu, a teraz musze tylko wziasc sprawe w swoje rece.
          • ryba2011 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 22:26
            Bo ja wlasnie nie wiem czego sama chce! czy nadal chce tworzyc rodzine i sie leczyc, czy dac sobie spokoj, bo i tak juz nic nie pomoze?
            • madzioreck Re: problemy malzenskie 08.12.10, 22:34
              Ano, jak Ty sama nie wiesz, to w tym akurat nawet najbardziej doświadczona emam Ci nie pomoże sad
              • ryba2011 Re: problemy malzenskie 08.12.10, 22:42
                Wiem, to jest w tym wszystkim najgorsze, bo nawet sama nie potrafie podjac zadnej decyzji, przyzwyczajona, ze od tego jest maz. Jestem cholernie rozchwiana emocjonalnie, eh, na zewnatrz twarda, nawet nikt sie nie spodziewa z otoczenia, ze moge byc tak bardzo uzalezniona od kogos, od wlasnego meza. Musze sie z tym wszystkim przespac, nie sugerowac sie niczyim zdaniem, bo i tak nikt nie jest w mojej skorze ale bardzo mi pomoglyscie, otworzylyscie oczy i przynajmniej moge sie komus wygadac ale wiem, ze przede mna jeszcze dluga droga do zmian w moim zyciu.
                • laura_fairlie Re: problemy malzenskie 08.12.10, 23:21
                  Wiem, to jest w tym wszystkim najgorsze, bo nawet sama nie potrafie podjac zadn
                  > ej decyzji, przyzwyczajona, ze od tego jest maz. Jestem cholernie rozchwiana em
                  > ocjonalnie,
                  Bo boisz się i masz niską samoocenę.
        • laura_fairlie Re: problemy malzenskie 08.12.10, 23:19
          10 lat małżeństwa i tak nie pogrzebiesz. Nie można udawać, że go nie było, zaś dziecko wzięło się z 'in vitro'. Ale twoim celem nie jest ratowanie małżeństwa bądź rozwód, a odzyskanie samej siebie. Nie musisz się od razu rozwodzić , wynajmować mieszkania i wyprowadzać się - najpierw odzyskaj kontrolę nad własnym kontem (wiem,wiem, wspólnota majątkowa itp. ale bez takiej przesady)
          Od wyrażenia chęci do zakończenia terapii długa droga, a i tak możecie - oboje albo któreś z was - dojść do wniosku, że jednak wam nie po drodze.
          • mala-lucy Re: problemy malzenskie 14.12.10, 10:14
            Wcale nie uważam, że odzyskanie konta jest priorytetową sprawą, a może tylko zaognic sytuację. Jeśli mąż chce iśc na terapię, to należy pojśc za ciosem i wykorzystac to. Jeśli podczas terapii wyjdzie na to, że osobne finanse Wam pomogą, to jak najbardziej należy to zrobic, ale moim zdaniem, problem z finansami jest tutaj tylko skutkiem, a nie przyczyną nieporozumień, a przede wszystkim należy dotrzec do źródeł całej tej sytuacji. Może dobra będzie dla Was wspólna terapia, a może każde z Was powinno spróbowa najpierw trochę upora się z własnymi problemami na indywidualnej terapii. Jednak nie odkładajcie tego w nieskończonośc, bo tak jak to było juz powiedziane wcześniej, to nieprawda, że córeczka nie wie co jest grane. Nawet jak nie rozumie, to wyczuwa atmosferę jaka w domu panuje, a to niewątpliwie będzie wpływac na jej późniejsze relacje z innymi ludźmi.
    • krokre Nie widzicie ze to troll!!! 09.12.10, 10:06
      Pierwszy post z udziałem forumki i od razu tak kontrowersyjny ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka