Dodaj do ulubionych

Poczucie winy.......................

14.04.04, 22:27
Mam poczucie winy, że:
1. złoszczę się na mojego prawie dwuletniego synka za to, że muszę mu po raz
tysięczny, że nie można otwierać lodówki, odkręcać oleju i go pić, maczać rąk
w sedesie kopać nogami we wszystko, kiedy tylko najdzie ochota, itd, lista
byłaby długa, ale nie będę zanudzać, każda z Was wie, o co chodzi
2. w takich chwilach, mimo znajomości całej mądrej teorii o psychice
dwulatków, widze w moim synu małą wredną istotę, ktora chce świadomie robić
mi na złość, mam poczucie winy, że nie starcza mi cierpliwości ani
dojrzalości, by widzieć to w takich chwilach tak, jak zalecają książki
3. mam poczucie winy, że nie daję siebie synkowi całkowicie, bo staram się
będą z nim w pokoiku, czytać książki i robić konspekty, uczyć sie języka
obcego, Adaś dostaje wtedy czasami napadu zlości i ja już nie wiem, czy ja go
źle wychowałam , na narcyza, że chce całkowitego skupienia na nim, czy to
zupełnie naturalne; żeby sprzątnąć dom, to też zawsze mam wszystko robione w
na zlość, że aż sil mi czsmi brakuje, fizycznych i psychicznych, jak to jest
u Was, ile Wy możecie zrobić w domu, będąc z dziećmi?
4.mam poczucie winy, że nie pracuję; nie miałam dotąd tego problemu, ale moi
co poniektórzy znajomi niedwuznacznie dają mi do zrozumienia, że obijam się w
domu, podczas gdy oni pracują, coraz częściej slyszę, kiedy idę do pracy; a
ja mimo to jeszcze nie chcę, bo mój mąż jak wychodzi z domu o 9, to wraca
najwcześniej o 20.00, a ostatnio w ogóle o 24.00. Co to byłby za dom, gdyby
mnie jeszcze nie było? Widzicie więc, że emocjonalnie jestem w błędnym kole,
nigdzie nie czuję się na miejscu, a przy tym jestem świadoma swoich błędów,
chociażby wlasnie związanych z tym, ze denerwuję się na synka. Powiedzcie mi,
jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • p_swiat Re: Poczucie winy....................... 14.04.04, 22:38
      U mnie zdarza sie do ostatnio za czesto - jakaś flustracja, zdenerowanie z byle
      powodu i częśtrze zwracanie uwagi na to co nie wolno mojej córce.
      Jestem przemeczona, zła. Ostatnio posadziłam córcię u tatusia na kolankach
      wepchałąm im bajeczke do rąk i zapowiedziałąm mama idzie na solarium i do
      kosmetyczki - Bawcie sie dobrze. Nie zdążyłam usłyszeć słów sprzeciwu bo
      wysżłam i wiesz co dobrze mi to zrobiło bo potem nawet porozwalane bajeczki po
      pokoju mi nie przeszkadzałysmilesmilesmile
      A słoami znajomych to Ty sie nie przejmuj zapytaj d oczego sie w tej pracy
      przysłużyli jakie mają osiągnięcia? bo Ty masz wielkie i wymień im - nauczyłam
      dziecko tego i tego robi to i to dzieki mnie!!! I TO NAZYWA SIĘ TEŻ CIEŻKA
      PRACĄ!!!!!!! Głowa do góry!
    • poleczka2 Re: Poczucie winy....................... 14.04.04, 23:05
      Kochana, każdy jest tylko człowiekiem. Ja pracowałam po macierzyńskim na pół
      etatu przez rok i przez ten czas dzieliliśmy opiekę nad synem z mężem. Potem
      firma zamknęła naszą bazę i dali nam odprawę. Teraz siedzę w domu, a raczej
      pracuję w domu bo ciężej pracuję niż gdy byłam zatrudniona. I rozumiem Cię.
      Ja też mam prawie dwulatka który wspina się na wszystko i wszystko próbuje
      ściągać. Też zawsze mówiłam 'nie" aż zaczęło mi to przeszkadzać i wypróbowałam
      inną strategię. W kuchni jest szafka z talerzami i garnkami którą mój syn non
      stop otwiera. Wyciąga też talerze i wynosi do pokoju na stół. Gadki
      typu "zamknij szafkę natychmiast" nie działają a wiem że mały uwielbia pochwały
      więc mówię: "ach, jak ty ładnie zamknąłeś szafkę". Wtedy mały zamyka szafkę
      cały rozpromieniony a ja chwalę go za pomoc. W ten sposób ja mam talerze w
      całości i nie ma tego tonu ciągle na nie. Wypróbuj, może na Twojego chłopca też
      podziała.
    • krateczka28 Re: Poczucie winy....................... 14.04.04, 23:08
      Jesli chodzi o tych znajomych co tak Ci mowia to zupelnie sie nimi nie
      przejmuj , takie ich gadanie wynika albo z tego ze sami nie maja dzieci i praca
      jest najwieksza trescia ich zycia , a jesli maja dzieci i pracuja to znaczy
      pewnie ze nie moga sobie po prostu finansowo pozwolic na to by nie pracowac , a
      jeszcze ciezsze przypadki nei moga sobie nawet psychicznie pozowlic na to by
      nie pracowac !
      A Ty realizujesz sie i realizujesz piekna wizje rodziny , domu a to jest
      najwazniejsze w zyciu i oto chyba chodzi prawda? Ja bym tym znajomym chyba sie
      odciela troszke zlosliwiewinkpo prostu i na odmiane zaczela ich dopytywac o
      potomstwo, ewentualnie wspolczula slabej kondycji finansowej smilewink
      Zas jesli chodzi o zloszczenie sie na swoje dzieciatko , na to jest tylko jedna
      rada, odpoczac, zadbac a wiecej relaksu dla siebie , moze jakas mala drzemka w
      czasie gdy synek spi.
      I przede wszystkim sie nie przejmuj o chyba kazda mama ma podobne problemy
      pozdrawiam
      pozdrawiam
      • ainer1 Re: Poczucie winy....................... 14.04.04, 23:16
        a moze idz do pracy odpoczac nieco od dziecka?
        Sama mam teraz miesiaczniaka (wlasnie zaczyna ZNOWU marudzic za drzwiami smile ) a
        wczesniej bardzo ostro pracowalam i wiesz co?
        Teraz pracuje CIEZEJ smile


        Renia
      • lenna79 Re: Poczucie winy....................... 14.04.04, 23:19
        Dzięki dziewczyny! Jesteście naprawdę kochane!
        Mialam dziś naprawdę dużego doła, dużo nerwów, a nie mialam się przed kim
        wygadać, mężowi do słuchawki nie będę, bo co mi może powiedzieć otoczony
        facetami w pracy, a poza tym sam ma teraz sajgon w pracy, dużo nerwów, mamie
        też nie, bo by się zamartwiała, i tak dusiłam to w sobie, zła i smutna
        jednocześnie, a Wy mi tak fajnie napisalyście, od razu czuć, że rozumiecie o co
        chodzi i nie potępiacie, nie pouczacie. Dzięki, jesteście kochane. A w pewnym
        momencie czytając Wasze posty roześmiałam się - pierwszy raz dzisiaj. Niby nic,
        ale jak się ma doła, to jest fajne uczucie.
    • alicjagrabowska Re: Poczucie winy....................... 15.04.04, 22:10
      u mnie jest podobnie,nie pocieszę Cię,a wrzaski nie dają dobrego
      rezultatu,jeszcze bardziej płacze,a ma 3 latka.ostatnio fatalny okres,stawia
      opór prawie przy wszystkim!nic już nie mogę zrobić od razu,męczy mnie to że
      żeby np.zrobić normalnie zakupy muszę poczekać godzinę przy ulubionym
      samochodziku zanim nim się znudzi!inaczej total histeria.wolę więc czekać ale
      zasem wariuję..ala
    • chalsia Re: Poczucie winy....................... 15.04.04, 23:34
      > 1. złoszczę się na mojego prawie dwuletniego synka za to, że muszę mu po raz
      > tysięczny, że nie można otwierać lodówki, odkręcać oleju i go pić, maczać rąk
      > w sedesie kopać nogami we wszystko, kiedy tylko najdzie ochota, itd, lista
      > byłaby długa, ale nie będę zanudzać, każda z Was wie, o co chodzi

      Jest JEDNA zasada z dziećmi (no może nie jedna, ale ta jest bardzo ważna) -
      MUSI BYC RZECZYWISTY powód by powiedzieć dziecku "nie".
      Lodówkę przecież mozna otworzyć, nie ma w tym NIC złego. Chodzi o to, by ją
      szybko (w miarę) zamknąć. Kopac też można - kwestia tylko w co i jak głośno. Na
      przyklad w piłkę. Zamiast w sedesie - można moczyć ręcę w miednicy. Trzeba
      tylko dziecku pokazać / uzmysłowić / zachęcić pochwałami, że można zrobić to,
      co dziecko chce ale w taki sposób, który jest bezpieczny albo odpowiadający
      mamie (ale trzeba tez wytłumaczyc DLACZEGO akurat NIE w sedesie). Daj dziecku
      alternatywę. Przeciez jemu nie chodzi o sedes ale o moczenie rączek - a
      przecież do umywalki czy zlewu jeszcze nie sięga.
      Złość to Twój problem, niestety rykoszetem trafiający w dziecko. Wypracuj sobie
      jakąś technikę "spuszczania pary". Ja np. wychodzę na moment od dziecka i robię
      kilka głebokich wdechów, licze do dziesięcu albo rzucam pod nosem niecenzuralną
      litanię. I wracam do małego i nie jestem juz taka nabuzowana.

      > 2. w takich chwilach, mimo znajomości całej mądrej teorii o psychice
      > dwulatków, widze w moim synu małą wredną istotę, ktora chce świadomie robić
      > mi na złość, mam poczucie winy, że nie starcza mi cierpliwości ani
      > dojrzalości, by widzieć to w takich chwilach tak, jak zalecają książki

      I słusznie, że masz poczucie winy. Widac za słabe, skoro ciągle widzisz w
      dwulatku "wredotę". Patrz punkt wyżej - wypracuj sobie metodę pozbycia się
      złości. "Spuszczając parę" powtarzam sobie, że to tylko dziecko.
      Po za tym, jak mały robi coś co mi się nie podoba, to mówie mu (zawsze to
      robiłam) dlaczego mi to nie odpowiada.
      Przykładzik własny - mały (teraz 2 lata 3 miesiące) jakieś 3 miesiące temu
      butami pobrudził ścianę (z premedytacją). Powiedziałam, że mi się to nie podoba
      i trzeba ścianę wyczyścić. A czyści ten, kto to zrobił. 15 minut powtarzania
      jak katarynka "proszę wytrzyj ścianę". Mały wziął w końcu ją do ręki i 5 razy
      pomachał nią po ścianie. Podziękowałam. Na co on "i tu jeszcze brudne i tu". No
      to pytam "ty wycierasz?" "mama". Dobra, wycieram. Po chwili mały "teraz ja". No
      i tak wyczyściliśmy. Od tej pory ani razu ściany butami nie pobrudził.
      Jak kopie mocno nogami np. w szafkę, mówię, że machać nogami i kopac może, ale
      nie tak głośno, bo jak głosno , to mnie uszy bolą. Teraz, jak kopie i poprosze,
      by kopał ciszej, to sam mówi "bo mamę uszy bolą" i robi to zdecydowanie
      delikatniej.

      > 3. mam poczucie winy, że nie daję siebie synkowi całkowicie, bo staram się
      > będą z nim w pokoiku, czytać książki i robić konspekty, uczyć sie języka
      > obcego, Adaś dostaje wtedy czasami napadu zlości i ja już nie wiem, czy ja go
      > źle wychowałam , na narcyza, że chce całkowitego skupienia na nim, czy to
      > zupełnie naturalne; żeby sprzątnąć dom, to też zawsze mam wszystko robione w
      > na zlość, że aż sil mi czsmi brakuje, fizycznych i psychicznych, jak to jest
      > u Was, ile Wy możecie zrobić w domu, będąc z dziećmi?

      Oczywiście dziecko musi się nauczyć, ze nie jest pępkiem świata, ale dwulatek
      jeszcze ma sporo czasu by przyswoić sobie w pełni tę prawdę. Na pewno Twoje
      dziecko jest wazniejsze niż wszystkie porządki świata. Od balaganu i braku
      dwudaniowego obiadu ani nikt nie umarł, ani nie poniósł negatywnych
      konsekwencji emocjonalnych. Ale z braku czasu mamy - tak. Ja do swojej mamy
      zawsze będę miała żal o to, że nie miała dla mnie czasu. A nie miała go tylko
      dlatego, że pracowała ORAZ prowadziła dom. I czasu dla MNIE (takiej 100% uwagi,
      chocby przez JEDNĄ godzinę ciurkiem) po prostu nie miała. ALe takie miała
      priorytety.
      A z dzieckiem w domu mozna całkiem wiele zrobić POD WARUNKIEM, że uczynisz z
      dziecka "wspólnika" danego działania. Pozmywać można razem (oczywiście - trwa
      to dłużej no i sprzatanie po zmywaniu tez będzie potrzebne bo sie nachlapie),
      przygotować warzywa na obiad, zmienić pościel, poukładać pranie, załączyć
      pranie, zamiatać, odkurzać. Wszystko można. Tylko nie w Twoim, dorosłym tempie,
      i niekoniecznie tak dokładnie, a czasami trzeba tez na raty.

      > 4.mam poczucie winy, że nie pracuję; nie miałam dotąd tego problemu, ale moi
      > co poniektórzy znajomi niedwuznacznie dają mi do zrozumienia, że obijam się w
      > domu, podczas gdy oni pracują, coraz częściej slyszę, kiedy idę do pracy; a
      > ja mimo to jeszcze nie chcę, bo mój mąż jak wychodzi z domu o 9, to wraca
      > najwcześniej o 20.00, a ostatnio w ogóle o 24.00. Co to byłby za dom, gdyby
      > mnie jeszcze nie było?

      Czniaj tych znajomych. Czy Twoje życie jest od tego, by spełniać oczekiwania
      znajomych? Aczkolwiek zastanów się, czy przyczyną późnych powrotów męża nie
      jest Twoje aktualne samopoczucie.
      Na pewno pomoże Ci oderwanie się, choć chwilowe od domu i dziecka (i to bez
      względu na to, czy czeka na Ciebie prasowanie). Fryzjer? Aerobik / basen? Kawa
      z koleżankami? Cokolwiek. Kino z mężem?

      Nie musisz być w błędnym kole BO masz juz świadomość swoich błedów. To pierwszy
      krok. Teraz, by wyrwać się z tego, należy uczynić pierwszy krok. A potem
      nastepny, i następny, i nastepny. Z każdym kolejnym bedzie łatwiej.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • chalsia Re: Poczucie winy....................... 16.04.04, 00:25
        A, jeszcze techniczna porada - możesz założyć blokady na lodówkę, sedes,
        szafki, etc, żeby dziecko nie otwierało.
        Ja mam takie na szafkach, w których trzymam zastawę, garnki, produkty spozywcze
        i chemiczne w kuchni. Akurat nie mam na lodówce a od jakiegoś czasu na koszu do
        śmieci. Co do śmieci przekaz (i przyklad osobisty) od zawsze był jeden (nawet
        jak była blokada) - do kosza wyrzucamy śmieci i nic z niego nie wyjmujemy.
        Dlaczego - tam są bakterie. A bakterie powodują choroby np. ból brzuszka.

        Chalsia
    • nocek1 U mnie to samo....:( 16.04.04, 10:25
      A ja Cię rozumiem - że się wkurzasz i potem masz wyrzuty sumienia. Bo ja mam
      tak samo - co prawda jestem w lepszej sytuacji, bo pracuję i w domu jesteśmy
      ok.15.30 (pędem z pracy z językiem do kolan). I jak wchodzimy do domu to
      zaczyna się sajgon - starszy(4,5) o wszystko się obraża, a młodszy (2)najleiej
      siedziałby na mnie całą dobę (jeśli akurat nie tłucze się z bratem lub nie
      demoluje czegoś).
      Jak mój starszy był jeszcze jedynakiem to też byłam bardzo "mądra" i dziwiłam
      się szfagierce (która ma rówieśnika)że nie umie nauczyć małego samego zasypiać
      etc. Bo z moim po kilku dniach próby sił prawie wszystko się dało załatwić
      (tumaczeniem i konsekwencją - żeby nie było wątpliwości). A teraz mamy
      drugiego "Asa" - tak samo żywotny (wścieklizna) jak starszy - ale z nim już
      nic nie można załatwić - wczoraj wrzeszczał do 23.00 (o 5.30 wstajemy do pracy)
      że mam z nim leżeć (piętrowe łóżko, a nad nim brat - na szczęści ma baaaardzo
      mocny sen).Pół biedy jakby ze mną zasypiał - bo już nie mamy siły, ale ten
      Piorun - śpiewa, zakłada na mnie kopytka, etc. No i nie ma na niego rady. To
      jest oczywiście jeden z przykładów, ale tak jest ze wszystkim - jest
      niereformowalny!!!I już nie możemy, mamy dość (jednej nocy nie przespaliśmy od
      2 lat...).
      No więc myślę że wszystko zależy od dziecka - nie z każdym się da "z uśmiechem
      na ustach", etc...czego jesteśmy najlepszym przykładem - bo niby co
      straciliśmy "talent wychowawczy".
      Chyba pozostaje czekać aż wyrosną, chociaż też już nie mozemy, buuuuuu - mam go
      dość, dość, dość - i mam wyrzuty sumienia bo jest ...taki malutki, kochany i
      nasz... Pozdrawiam i łączę się z Tobą w wyrzutach sumienia - Nocek smile
      • lenna79 Re: U mnie to samo....:( 16.04.04, 12:45
        Cześć Nocku smile
        Dzięki za odzew solidarności. Może i słusznie należała mi się krytyka Chalsi,
        za to, że nie jestem doskonała i że niestety już od roku próbuję wskazać
        Adasiowi różne warianty innych zabaw, niż wyciąganie noży, moczenie rąk w
        sedesie, otwieranie lodówko-zamrażarki (czasami nie da się niektórych mebli
        zablokować sad, ale rezultaty mam opłakane. Kilka dni spokoju - i powrót do
        starych zabaw, bo "jakoś nudno się zrobiło"wink. Myślę tak samo jak Ty, że dużo
        jednak zależy od dziecka. Wy przekonaliście się o tym na własnym przykładzie, a
        ja czytając wiele wiele postów, gazet, książek no i przede wszystkim obserwując
        Adasia. Nie zawsze złote metody wychowawcze innych mam podziałają na nasze
        dzieci. Coraz bardziej chyba godzę się wewnętrznie z tą myślą i chyba po prostu
        trzeba to przeczekać (przecierpieć?) smile. Mamy słodkich urwisów - łączmy się!
        Pozdrawiam Ciebie i Twoich Maluchów wink
    • judytak Re: Poczucie winy....................... 16.04.04, 14:04
      a ja myślę, że kluczem do sukcesu jest pozbycie się poczucia winy :o)

      bo co komu pomaga twoje poczucie winy?

      przemyśl sobie, co w twoim życiu jest koniecznością, a co twoją decyzją - ani
      za jedno, ani za drugie nie ma co się winić

      spróbuj zrezygnować ze wszystkiego, co nie jest konieczne - sprzątanie, itp.
      traktuj luźnie: ciesz się, jak coś się udało, i przyjmuj jako naturalne, jak
      się nic nie udało

      to samo z "dyscyplinowaniem" dziecka: nie wolno tylko tego, czego naprawdę nie
      wolno, co do reszty: daj sobie spokój
      (a nie łatwiej raz pozbierać rolkę papieru toaletowego w kawałakch, niż
      miesiącami walczyć z dzieckiem, żeby nie rozrzucało?)
      jeśli będzie to wyjątek, a nie reguła, że mama na coś mówi "nie", dziecko też
      szybciej cię posłucha
      a jak jesteś na niego zły, to mu o tym powiedz! surowa mina, srogi głos, a jak
      nie, to dziecko pod pachę i odstawić z pobliża np. lodówki...
      skąd dziecko ma wiedzieć, kiedy przegina i kiedy powinno naprawdę przestać,
      skoro mama cały czas spokojnie i z uśmiechem powtarza, przestań, tego nie
      wolno!?

      znajdź taki czas, kiedy nie robisz nic innego, tylko jesteś z dzieckiem, może
      ciebie to nudzi (mnie też!), ale jest koniecznym warunkiem tego, żeby dziecko
      dało ci spokój od czasu do czasu, chociaż nie licz na wiele :o)

      jeśli to ciebie ucieszy: nic nie mogę zrobić z dzieckiem w domu
      to znaczy, z rana się sprężam, i zrobię obiad, tak, żeby był gotowy przed 10-
      tą, potem na spacer, potem obiad, potem dla dziecka drzemka, dla mnie porządki
      lub obiad z książką, potem znów spacer...
      przynajmniej tak robiłam, jak byłam w domu...

      pozdrawiam
      Judyta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka