lenna79
14.04.04, 22:27
Mam poczucie winy, że:
1. złoszczę się na mojego prawie dwuletniego synka za to, że muszę mu po raz
tysięczny, że nie można otwierać lodówki, odkręcać oleju i go pić, maczać rąk
w sedesie kopać nogami we wszystko, kiedy tylko najdzie ochota, itd, lista
byłaby długa, ale nie będę zanudzać, każda z Was wie, o co chodzi
2. w takich chwilach, mimo znajomości całej mądrej teorii o psychice
dwulatków, widze w moim synu małą wredną istotę, ktora chce świadomie robić
mi na złość, mam poczucie winy, że nie starcza mi cierpliwości ani
dojrzalości, by widzieć to w takich chwilach tak, jak zalecają książki
3. mam poczucie winy, że nie daję siebie synkowi całkowicie, bo staram się
będą z nim w pokoiku, czytać książki i robić konspekty, uczyć sie języka
obcego, Adaś dostaje wtedy czasami napadu zlości i ja już nie wiem, czy ja go
źle wychowałam , na narcyza, że chce całkowitego skupienia na nim, czy to
zupełnie naturalne; żeby sprzątnąć dom, to też zawsze mam wszystko robione w
na zlość, że aż sil mi czsmi brakuje, fizycznych i psychicznych, jak to jest
u Was, ile Wy możecie zrobić w domu, będąc z dziećmi?
4.mam poczucie winy, że nie pracuję; nie miałam dotąd tego problemu, ale moi
co poniektórzy znajomi niedwuznacznie dają mi do zrozumienia, że obijam się w
domu, podczas gdy oni pracują, coraz częściej slyszę, kiedy idę do pracy; a
ja mimo to jeszcze nie chcę, bo mój mąż jak wychodzi z domu o 9, to wraca
najwcześniej o 20.00, a ostatnio w ogóle o 24.00. Co to byłby za dom, gdyby
mnie jeszcze nie było? Widzicie więc, że emocjonalnie jestem w błędnym kole,
nigdzie nie czuję się na miejscu, a przy tym jestem świadoma swoich błędów,
chociażby wlasnie związanych z tym, ze denerwuję się na synka. Powiedzcie mi,
jak jest u Was?