Dodaj do ulubionych

Chyba się zakohałam

20.12.10, 20:19
Jestem mężatka od 10 lat, mam dwoje wspaniałych dzieci...W moim małżeństwie jest bardzo różnie. Nie mogę powiedzieć, że nie zależy mi na mężu ale nie czuje się w ogóle kochana. Niby mówi, że kocha ale zwyczajnie tego nie czuje. Ja chyba też się wypaliłam. Do sedna… Trzy lata temu poznałam kogoś… spotykamy się, rozmawiamy, przytulamy, całujemy (nie sypiamy)…. uwielbiam z Nim być. On też w związku, dwoje dzieci, mówi mi i czuje, że mnie kocha… Potrzebuję Jego obecności, tęsknię gdy Go nie ma…
Wiem, wiem, mam męża i to nim powinnam się zająć ale nie potrafie przestac się z Nim spotykać… Mam wyrzuty sumienia ale czy aż taki okropny grzech popełniam?!
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:23
      mamaewam napisała:
      > spotykamy się, rozmawiamy, przytulamy, całujemy



      i to tak przez trzy lata?? wink
      • mamaewam Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:26
        majenkir napisała:

        > mamaewam napisała:
        > > spotykamy się, rozmawiamy, przytulamy, całujemy

        >
        >
        > i to tak przez trzy lata?? wink

        Dokładniesmile
      • nanuk24 Re: Chyba się zakohałam 21.12.10, 04:55
        LOL Majenkir
        Moze to jest ta przyjaciolka kolezanki z pewnego forumbig_grin
    • mamaewam zakochałam 20.12.10, 20:25
      ale byka strzeliłam... Oczywiście ZAKOCHAŁAM... zjadłam literkę
      • gazeta_mi_placi Re: zakochałam 20.12.10, 20:26
        Żałuj Córko...
    • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:27
      Ciekawe, jak ta sama historia wyglądałaby z pozycji twojego męża czy żony tamtego?
    • ladylu Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:28
      mamaewam napisała:

      >spotykamy się, rozmawiamy, przytulamy, całujemy (nie sypiamy)….

      trzy lata ze sobą "jesteście" i sie nie bzykacie (wybacz słowo bzykacie)?
      trudno mi w to uwierzyć wink
      • mamaewam Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:36
        ladylu napisała:

        > mamaewam napisała:
        >
        > >spotykamy się, rozmawiamy, przytulamy, całujemy (nie sypiamy)….
        >
        > trzy lata ze sobą "jesteście" i sie nie bzykacie (wybacz słowo bzykacie)?
        > trudno mi w to uwierzyć wink
        >
        >
        może i trudno ale tak jest...
        • ladylu Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:41
          ale pozwól, ze podrążę: dlaczego?
          • mamaewam Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:45
            To jest własnie granica której nie chcę przekraczać...On ją szanuje i nie nalega...
            • ewelsia Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:48
              Kobieto, ale Ty już przekroczyłaś pewną granicę. Czy on Cię szanuje? Mam wątpliwości. Podpisze się pod pytaniem, jak to wygląda z perspektywy jego żony i dzieci?
            • ladylu Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:48
              i nie dostajecie na swoim punkcie pie...a żeby jednak skosztować zakazane jabłko? wow.
            • wilma.flintstone Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 21:16
              mamaewam napisała:

              > To jest własnie granica której nie chcę przekraczać...

              Jassne, lepiej przekroczyc granice zaangazowania emocjonalnego, prawda? uncertain
              • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 21:40
                Żona pana powinna być wdzięczna, że jednak jego penis należy jeszcze do niej???? Bo ty tylko tulenie, całuski.
            • asia_i_p Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 23:52
              Jasny gwint, to jakieś "Przeminęło z wiatrem" z odwróconymi rolami.
              Wasi partnerzy wiedzą? Jeśli wiedzą, jak to znoszą? Jeśli nie wiedzą, jak wy to znosicie?
              Jak dla mnie układ wyniszczający psychicznie, dobry dla miłośników sportów ekstremalnych.
      • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:36
        Bo to pewnie romantyczna "komunia dusz", "dwie odnalezione połówki".... miłość jak z poematu...
    • lacitadelle Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:47
      To ostatnie pytanie powinnaś zadać mężowi, a nie nam.
    • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 20:56
      W sumie śmieszno-straszna sytuacja, kobieta mizia się z żonkosiem (albo on z nią), nie bzykną się, bo "granicy nie chce przekraczać i on to szanuje (sic!!!!)".
      A o związek trzeba dbać wzajemnie, jeśli kobieta nie chce się rozwieść, bo jest jej źle; to powinna z mężem pogadać, wyjaśnić, powiedzieć, co nie leży, a tu panna mizianie innego woli, co to ją szanuje (boskie). Pomijam, że osobiście gorzej chyba zniosłabym taki rodzaj zdrady: emocjonalny. Bo co ten codzienny mąż może wobec tego szlachetnego żonkosia, który tylko pomizia, bo szanuje? Jak blado wypada wobec tych rojeń panny??
    • madzioreck Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:10
      Mam wyrzuty sumienia ale czy aż taki okropny grzech popeł
      > niam?!

      No to wyobraź sobie, że Ty to Twój mąż i będziesz miała odpowiedź.
      • mamaewam Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:16
        Wiem, że nie postępuje uczciwie ale... Nie znacie naszego życia. I proponuje każdej z Was zrobić sobie rachunek sumienia zanim zacznie oceniać innych...
        • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:21
          "I proponuje każdej z Was zrobić sobie rachunek sumienia zanim zacznie oceniać innych..."

          - akurat w tej kwestii mam czyste. Bo mogę zrozumieć, że gdy jest źle, nie wychodzi, nie da się, ludzie decydują się na separację lub rozwód, a potem próbują budować coś innego z kimś innym. Dla mnie to, co robisz, to najgorszy rodzaj zdrady, bo zdrada uczuciowa, emocjonalna. Jesteście oboje nielojalni wobec swoich partnerów i tyle, a nielojalność to koszmarna rzecz w związku.
        • kkokos Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:26
          mamaewam napisała:

          > Wiem, że nie postępuje uczciwie ale... Nie znacie naszego życia. I proponuje ka
          > żdej z Was zrobić sobie rachunek sumienia zanim zacznie oceniać innych...

          o, to znaczy, że napisałaś ten post tylko po to, by usłyszeć "ależ skąd!!!" i innych odpowiedzi po prostu nie przyjmujesz do wiadomości?
        • madzioreck Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 23:01
          Nie znacie naszego życia. I proponuje ka
          > żdej z Was zrobić sobie rachunek sumienia zanim zacznie oceniać innych...

          No to po co pytasz, jak teraz zarzucasz nam, że Cię oceniamy? Zadałaś konkretne pytanie, dostałaś odpowiedź, w czym jest problem? Oczekiwałaś, że Ci e tu pogłasamy po główce?
          Ja Cię nie oceniam, gdybym chciała to robić, to napisałabym Ci parę "cieplejszych" słów na temat, co myślę o waleniu w rogi partnera. I nie pisz nam tu o rachuinkach sumienia, bo niezależnie od tego, czy któraś z nas zrobiła lub robi to samo, jest to świństwo, więc cjoćbysmy tu wszystkie zdradzały swoich chłopów, to nie czyni takiego postępowania lepszym.
    • kali_pso Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:26

      A powiedz mi jedno- sypiasz ze swoim mężem a on z żoną?
      Jak Wy to godzicie przez te trzy lata?
      Czy też pokrywacie tę sferę łaskawym milczeniem? Radzisz sobie z faktem, że on po rozmowach, przytulaniach i całowaniach, Ciebie, wyznawaniu Ci miłości, wraca do domu i uprawia seks z żoną? Bo chyba nie wmawia Ci, że z nią nie śpi?

      Nie wyobrażam sobie takiego układu przez tyle lat.
      Nie oceniam, jakoś tylko nie potrafię ogarnąc jak można tak żyć przez tak długi czas...
      • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:33
        Czyli co? Serce, uczucia i usta- dla wybranki serca, która rozumie, bo pewnie "żona nie rozumie".

        Penis i pewnie też usta- dla żony????
      • mamaewam Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:41
        kali_pso napisała:

        wraca
        > do domu i uprawia seks z żoną? Bo chyba nie wmawia Ci, że z nią nie śpi?


        Nie wiem jak jest naprawdę w Jego małżeństwie bo niby skąd...Owszem rozmawialiśmy na ten temat i tak właśnie twierdzi, że bardzo rzadko sypia z żoną, nie układa im się i jedno moje słowo a odejdzie od żony...
        U nas też nie jest różowo... niejednokrotnie przyłapałam męża na kłamstwie... Ale mój mąż "pojawia się i znika" czasem mam wrażenie, że mnie nie kocha i jest z nami z poczucia obowiązku...
        • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 23:06
          "i tak właśnie twierdzi, że bardzo rzadko sypia z żoną, nie układa im się i jedno moje słowo a odejdzie od żony.."- o, matko, klasyka bajeru żonatego.
    • sadosia75 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:30
      Dlaczego nie zostawisz meza?
      staraliscie sie obydwoje naprawic malzenstwo? robiliscie cos w tym kierunku? czy po prostu zaangazowalas sie w zwiazek z tym drugim?
    • i_love_my_babies Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:40
      nie wierzę, że można się przez 3 lata tulić i całować i się nie bzyknąć, no po prostu nie wierzę i już !
      • mamaewam Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:42
        i_love_my_babies napisała:

        > nie wierzę, że można się przez 3 lata tulić i całować i się nie bzyknąć, no po
        > prostu nie wierzę i już !

        w taki razie jakiś ewenement ze mnie...
        • i_love_my_babies Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:44
          nadal nie wierzę i nie jestem sobie w stanie wyobrazić
          co Wami kieruje???
          • mamaewam Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:49
            Sama nie wiem. zależy mi na jego obecności, rozmowach, radach, przyjaźni
            Nie oczekuje, żadnych deklaracji i nie chce żeby zostawił żonę.
            • asia_i_p Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 23:55
              Żona to nie mebel.
              Prosta uczciwość nakazuje kochać albo zostawić, a przynajmniej jasno dać jej do zrozumienia, na czym stoi. Bo na razie ty się napawasz romantycznym związkiem, a jak to wszystko się posypie, to nie tylko ty będziesz bardzo cierpieć.
      • sadosia75 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:49
        A dlaczego nie? Moze w tym przypadku chodzi o poczucie bliskosci i wzajemne poczucie tego, ze jest sie z kims ot tak po prostu.
        Sex to nie wszytsko i jak widac autorce watku wystarczy bliskosc emocjonalna ( ktora jest o niebo wazniejsza ) niz bliskosc fizyczna.
        • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:52
          "Sex to nie wszytsko i jak widac autorce watku wystarczy bliskosc emocjonalna ( ktora jest o niebo wazniejsza ) niz bliskosc fizyczna. "- ok, z tym, że dla wielu osób zdrada emocjonalna jest gorsza nawet niż bzyknięcie niekochanej mężatki. I mnie tylko zadziwia, jak można na co dzień żyć w takim zakłamaniu? Iść z mężem to łózka, gdy wcześniej tuliło do innego? A przy kolacji wigilijnej poudawać miłą, polską rodzinę pewnie, bo "dla dzieci".
          • sadosia75 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 23:00
            Marzeka Ty sobie tego nie wyobrazasz, Kowalska sobie tego nie wyobraza, a Iksinskiej to nie przeszkadza. Widocznie mozna zyc w zaklamaniu i widocznie wychodzi to autorce watku calkiem dobrze. Moze kiedys dojrzeje do decyzji o rozwodzie, albo o zakonczeniu tego zwiazku i podejmie walke o malzenstwo.
            Cos widocznie nie zagralo skoro autorka tak bardzo potrzebuje tej wiezi emocjonalnej.
            Ja osobiscie nie podejmuje sie wydawania wyrokow czy robi dobrze czy robi zle. nie wiem jak wyglada ich malzenstwo, nie wiem co nie zagralo, nie wiem co sie dzieje tak naprawde miedzy nimi.
            skoro autorka jest szczesliwa z tym drugim panem to cudownie. ja moge jedynie doradzic, zasugerowac separacje. a jesli sobie tego nie wyobraza to walka o zwiazek.
        • mamaewam Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:53
          Jest zawsze kiedy Go potrzebuje...
          Kiedy płaczę to mnie pociesza
          Kiedy się śmieję, On razem ze mną... nie mój mąż, którego nigdy nie ma jak potrzebuję wsparcia...
          • i_love_my_babies Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:57
            masakra jakaś - ile Ty masz lat???
          • changeone Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:58
            Zawsze był taki czy wzajemnie wypracowaliście sobie taką znieczulicę???
            Jeśli był zawsze, to jak zwykle "widziały gały co brały" a jeśli wypracowaliście, to może warto nad waszym związkiem popracować w drugą stronę...
          • marzeka1 Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:58
            " Jest zawsze kiedy Go potrzebuje...
            > Kiedy płaczę to mnie pociesza
            > Kiedy się śmieję, On razem ze mną... nie mój mąż, którego nigdy nie ma jak potr
            > zebuję wsparcia..."

            - DLACZEGO nie rozwiedziesz się z mężem, skoro tak ci źle?
            W ogóle nie myślisz o tamtej kobiecie, prawda? O tym, że te rzeczy są tak naprawdę dla niej, że pewnie, gdyby wiedziała, że chciałaby, aby mąż ją w taki sposób zdradzał?
          • i_love_my_babies Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 23:02
            mamaewam napisała:

            > Jest zawsze kiedy Go potrzebuje...
            > Kiedy płaczę to mnie pociesza
            > Kiedy się śmieję, On razem ze mną... nie mój mąż, którego nigdy nie ma jak potr
            > zebuję wsparcia...

            od tego są PRZYJACIÓŁKI
          • baltycki Re: Chyba się zakohałam 21.12.10, 01:15
            mamaewam napisała:

            > Jest zawsze kiedy Go potrzebuje...
            > Kiedy płaczę to mnie pociesza
            > Kiedy się śmieję, On razem ze mną... nie mój mąż, którego nigdy nie ma jak potr
            > zebuję wsparcia...

            Rozumiem z tego, ze (tak calkiem przepadkowo) placzesz, smiejesz sie, potrzebujesz wsparcia w czasie spotkan z nim?
            Gdy zdarzy sie smiech, placz gdy jestes z mezem, to maz oglada TV (spi?) a Ty dzwonisz do Twojego przyjaciela albo siadasz przy kompie i pociesza Cie, mizia na gygy?.

            "Zona mnie nie rozumie.. i nie sypiamy ze soba od dawna" powtarzam od 20 lat i zadna cholera nie chce mi uwierzycsad(((
        • i_love_my_babies Re: Chyba się zakohałam 20.12.10, 22:55
          ale ja nie twierdzę, że sex to wszystko, dla mnie miłość do faceta jest nierozerwalnie związana z sexem po prostusmile
          to tak, jakbym go nie do końca kochałasmile
    • changeone odwróc sobie sytuację 20.12.10, 22:51
      i pomyśl czy też byś tak o mężu pomyślała, że nic złego przecież Tobie nie robi, gdyby choćby tylko tak emocjonalnie-przytulańczo związany był od 3 lat z inną kobietą. To takie proste i masz odpowiedź.
      • oo_kurde Re: odwróc sobie sytuację 20.12.10, 22:57
        Zyj z nim jak z mezem, czar prysnie po 2 miechach..

        Popros, zeby odszedl od zony.
        • oo_kurde Re: odwróc sobie sytuację 20.12.10, 22:58
          i zostaw meza; skoro jest cos lepszego.
          • mamaewam Dzięki 20.12.10, 23:07
            Dostałam od Was "kopniaka" w dobrym tego słowa znaczeniu.
            DECYZJA...to jest to co muszę teraz zrobić...
            • iwonag25 Re: Dzięki 20.12.10, 23:46
              To ja jako jedyna wyłamię się z tych wszystkich wypowiedzi i powiem: BRAWO! Jestem z Tobą i trzymam kciuki!
              • matsuda Ja pierdzielę 21.12.10, 08:30
                co to za facet, który od 3 lat nie uprawia sexu, no sporadycznie z żoną!!! ? Nie uwierzę nigdy w te gadki, że zdrowy, heteroseksualny facet może żyć w celibacie. Łykasz te jego opowieści dziwnej treści jak jakaś gimnazjalistka. Poza tym, piszesz, że się zakochałaś- dopiero po 3 latach? Co więc było na początku, dlaczego zaczęliście się "spotykać"? Wydaje mi się, że facet jest kryptogejem.
                • i_love_my_babies Re: Ja pierdzielę 21.12.10, 22:07
                  Matsuda dobrze prawi, znam takiego: pocieszy, przytuli, pośmieje się z Tobą, powzrusza, taka przyjaciółeczka, w domu żona i dziecko, a w necie "koledzy", co to puszczają dzwonki na komórkę co godzinę

                  masz rację, rzuć męża, zwiąż się z NIM wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka