Dodaj do ulubionych

sławną być...

29.12.10, 15:26
W czasie świątecznych ferii w rodzinnym miasteczku zażyłam porcji miejscowych plotek i dowiedziałam się m.in. o tym, że dawno niewidziana koleżanka z podstawówki jest prezenterką w jednej z małych stacji telewizyjnych. W wolnej chwili wpisałam sobie jej imię i nazwisko w googlach i obok niewielu konkretnych linków z informacjami znalazłam mnóstwo komentarzy i dywagacji na temat jej wyglądu, charakteru, kontaktów osobistych, inteligencji itd. Wszystko oczywiście od zupełnie obcych osób, które wyłącznie widziały ją na ekranie, jak mówiła to, co jej kazali powiedzieć. Część z wypowiedzi (np. panów, którzy w bardzo niewybrednych słowach opisują swoje fantazje na jej temat albo ludzi, w których z niewyjaśnionych powodów nie budzi sympatii, więc piszą pod jej adresem najróżniejsze epitety) była naprawdę okropna.

Zrobiło mi się autentycznie przykro i niesmacznie, bo po raz pierwszy poczułam (jako, że znam tę dziewczynę), jak to jest być osobą publiczną, w szczególności kobietą, która nagle (zupełnie nie dając do tego powodu ani przyzwolenia) staje się pożywieniem dla głodnego i chamskiego internetowego tłumu, takich dyskusji z sufitu wziętych, jakich pojawiają się miliony, także na tym forum.

Wiem, Ameryki nie odkryłam, także sama przed sobą, ale zupełnie inaczej to odczułam (naprawdę ze zwielokrotnioną siłą) czytają takie świństwa o dziewczynie, z którą bawiłam się na placu zabaw.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka