Jak spędzacie ten dzień? Kupujecie prezent mężowi? Szykujecie jakąś
niespodziankę? A może ten dzień przechodzi niezauważony?
Nasza rocznica przypada jutro. Powiem szczerze, że u nas to różnie wygląda.
Bywały już kolacje przy świecach, kolacje w restauracjach, bywały drobne i
grubsze prezenty a też bywały rocznice jak zwykłe dni, bez żadnych
niespodzianek. Stały elelment jest tylko jeden, mój mąż zawsze przynosi mi
czerwone róże. Ich ilość jest ściśle związana z mijającymi latami. W tym roku
będzie już ich dziewięć. Kiedyś myślałam, że to trochę infantylne, że tak
powiem - niespecjalnie wyszukane

Ale teraz czekam na te róże z
niecierpliwością. Mam nadzieję, ze w tym roku równiez nie zapomni...
Swoja drogą dumam nad jakąś niespodzianką dla męża, może Wasze opisy mnie
natchną