Witam
Postanowiłam zapytać na tym forum bo wiem że są tu też mamy które mają mężów żołnierzy.
Problem mam taki że zestresowałam się informacją która płynie z MON dot. żołnierzy przebywających na L-4 podobno w związku z lawiracjami mają być wyciągane konsekwencje. Pytanie czy kazdego żonierza przebywającego na zwolnieniu będzie sie traktowac teraz jak lawiranta ? Moj mąz na chwile obecną nie podnosi się z łozka drugi dzień nie wyobrazam sobie jak miałby isc do pracy , chyba musiałabym go tam zanieść, nie było szans musiał wziąc zwolnienie. Tesciowa mnie straszy i stresuje ze bedzie mial problemy i ze moga go zwolnic ze słuzby bo w zeszłym roku tez miał w sumie kilka tyg zwolnienia. Mąz jest zołnierzem na 3 letnim kontrakcie ktory niedawno podpisał.Ja rozumiem że chca sie dobrac do tyłka sciemniającym ale co z ludzmi ktorzy faktycznie są chorzy ? Mam stres ze męza wrzuca do wora ściemniacze i zwolnią chyba przez to nakrecenie tesciowej poniekąd

Czy któras z Was zna sprawe od drugiej strony , słyszała o pladze L4 w wojsku ?
Z góry dziękuję za odzew.