zwiazek

01.02.11, 08:51
czy wasi partnerzy placili za wasza edukacje studia etc utrzymanie etc w czasie studiow jak byliscie, jestescie zwiazkiem? ktorych notabene byscie nie skonczyly i cala kasa ok 30.000 poszlaby w kosz?
ponadto jakbycie sie z tym czuly? gdyby taka sytuacja miala miejsce
    • e_r_i_n Re: zwiazek 01.02.11, 09:03
      Nie płacili za studia, natomiast pracowali na rodzinę.
      Nie wiem, jak bym się czuła w sytuacji '30 tys w kosz'. Wiem, że raczej nie dopuściłabym do sytuacji pt. nie skończone studia.
    • triss_merigold6 Re: zwiazek 01.02.11, 09:06
      Nie płacili. Nie mam pojęcia jak bym się czuła będąc utrzymanką.
      • poppy_pi Re: zwiazek 01.02.11, 09:11
        Nie płacił, ale podczas moich studiów był głównym żywicielem rodziny. Myślę, że gdyby nie było innego wyjścia, nie miałabym poroblemu z tym, że on płaci za moje studia, ja za jego też bym zapłaciła czy utrzymywała go gdyby stracię. Ale sytuacja przerwania studió za które ktoś zapłacił trochę niefajna. Oddałabym pieniadze pewzapewne.
      • lola211 Re: zwiazek 01.02.11, 11:48
        Tak samo jak czuja sie matki na wychowawczym, nie zarabiajac.

        Ja w trakcie studiow opuscilam dom rodzinny i przenioslam sie do mojego faceta.Z dochodów mialam stypendium naukowe oraz drugie tyle od rodziców.Trudno bym sie za te pieniadze w 100% utrzymala samodzielnie, to byl moj wklad we wspolny budzet, z zalozenia duzo nizszy niz jego.Ale nie mielismy z tym problemów zadnych.jesli ktos sie wiąże ze studentka nie moze oczekiwac, ze bedzie zarabiac.
        • echtom Re: zwiazek 01.02.11, 12:27
          > Tak samo jak czuja sie matki na wychowawczym, nie zarabiajac.

          No, jednak jest różnica. Matka na wychowawczym zajmuje się wspólną "inwestycją", jaką jest dziecko. Nieukończone studia nie są niczyją inwestycją. W moim pokoleniu, kiedy większość ludzi zakładała rodzinę tuż po zakończeniu edukacji, zdarzało się, że jedna osoba już pracowała, a druga jeszcze studiowała i nie widzę w tym nic zdrożnego. Nadal znamy za mało szczegółów, by ocenić sytuację z wątku. Na chwilę obecną wygląda to na naciąganie partnera na finansowanie zachcianek. Zakładam, że powodem rezygnacji ze studiów nie była vis major typu ciężka choroba, bo chyba byłaby wzmianka na ten temat.
          • lola211 Re: zwiazek 01.02.11, 15:11
            Dla mnie to zadna roznica.Studia tez sa inwestycja, przynoszaca korzysc zwiazkowi po latach.
            Kwestia IMo jedynie, jak zwiazek jest powazny i jak rokuje.Jesli mieszkaja ze soba z opcja, ze chca ze soba byc, to juz oznacza wspolny budzet- nie trzeba ani malzenstwa ani dzieci.
            • echtom Re: zwiazek 01.02.11, 18:02
              Lolu, ale tu bardzo wyraźnie jest mowa o zawalonych studiach. 30 kafli poszło się bujać i nawet nie ma co wpisać do cv.
              • lola211 Re: zwiazek 01.02.11, 19:12
                Tak samo mozna zainwestowac w partnerke, kupujac jej samochod, po czym sie rozstac.Tez 30 tys w plecy.
                • echtom Re: zwiazek 02.02.11, 08:41
                  No ale dobry obyczaj nakazuje chyba oddawać przy rozstaniu takie drogie prezenty? A w przypadku rozpadu małżeństwa jest podział majątku.
                  • lola211 Re: zwiazek 02.02.11, 08:52
                    > No ale dobry obyczaj nakazuje chyba oddawać przy rozstaniu takie drogie prezenty
                    Zartujesz ,prawda?
                    Znaczy sie- jak sie rozstane po 20 latach z moim partnerem, to mam mu oddac wszelkie dobra, jakie raczył mi kupic, a on mnie? Tylko dlatego, ze nie mamy slubu?
                    No nie, tak to nie dziala.
                    Po prostu- oboje zanim zainwestuja powinni sie zastanowic, czy warto i czy kondycja zwiazku oraz plany na przyszłosc uzasadniaja takie ruchy.
                    Zreszta- te 30 tys w obliczu tego, co by mu przyszlo oddac w razie rozwodu to pestka.I tak jest na plusie.
                    • echtom Re: zwiazek 02.02.11, 09:05
                      > Znaczy sie- jak sie rozstane po 20 latach z moim partnerem, to mam mu oddac wszelkie dobra, jakie raczył mi kupic, a on mnie? Tylko dlatego, ze nie mamy slubu ?

                      Nie, miałam na myśli krótkotrwałe związki. 20-letnie działają na prawach małżeństwa - choć w tym wypadku optymalnym rozwiązaniem jest spisanie umowy majątkowej.
                      • lola211 Re: zwiazek 02.02.11, 09:09
                        Hmm, ale jak krótkotrwałe?
                        Jesli sie bylo z kims np 4 lata to co- oddawac czy nie? Jakos trudno chyba ustalic granice?
                        Sama decyzja o wspolnym zamieszkaniu powinna oznaczac zwiazek na powaznie.I jesli do tego doszło, nie ma wg mnie podstaw do żądan zwrotu czegokolwiek.
                        • echtom Re: zwiazek 02.02.11, 09:15
                          > I jesli do tego doszło, nie ma wg mnie podstaw do żądan zwrotu czegokolwiek.

                          A co sądzisz o takiej np. sytuacji? Facet wykupił dziewczynie za parędziesiąt tysięcy mieszkanie, w którym mieli zamieszkać razem, ona po roku rzuca go dla innego, mieszkanie zatrzymuje, bo jest na nią. Powinna mu je spłacić czy nie?
                          Btw. kontrowersyjne jest właśnie inwestowanie w dziewczynę. Bo gdyby kobieta wykupiła facetowi mieszkanie i została porzucona, zostałby jednoznacznie oceniony jako wyłudzacz i oszust matrymonialny.
                          • lola211 Re: zwiazek 02.02.11, 09:59
                            Trzeba sie na taka okolicznosc zabezpieczyc, spisujac stosowne umowy.Za naiwnosc sie placi.
                            • echtom Re: zwiazek 02.02.11, 10:22
                              > Za naiwnosc sie placi.

                              W takim razie nie mam więcej pytań.

                              • lola211 Re: zwiazek 02.02.11, 11:34
                                Echtom- ale takie jest zycie.
                                Kupowanie kosztownych prezentów i oczekiwanie, ze w razie czego nastapi zwrot jest tylez naiwne co i w sumie nieuzasadnione, uwazam.Gdyby tak podchodzic do tematu, to nalezaloby w ogole rozliczyc caly okres bycia w zwiazku i wystawic fakture.Bo inwestuje sie nie tylko pieniadze ,ale i czas i uwage, ktore mozna by spozytkowac racjonalniej.
                                Kiedys usłyszalam odpowiedz na tekst faceta, ile to on nie zainwestowal i ile stracił- "w rewanzu oddaj jej mlode lata i urodę" .Trafne,uwazam.
                                Czym innym jest wyłudzanie ,czym innym najnormalniejsze w swiecie zakonczenie zwiazku, ktory sie okazal jednak nie tym czym sie oczekiwało.
                                • lola211 Re: zwiazek 02.02.11, 11:42
                                  A co do opisywanej przez Ciebie sytuacji-oczywiscie sprawa jest smierdzaca, ale kto tak robi?
                                  Za duzo widac sie napatrzylam na nieuczciwosc ludzka i moze dlatego tak cynicznie podchodze do tematu.Naprawde- wiekszosc ludzi nie ma skrupułów by kogos oskubac, jesli okazja sie trafi.

                                  Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                    • echtom Re: zwiazek 02.02.11, 09:09
                      > Po prostu- oboje zanim zainwestuja powinni sie zastanowic, czy warto i czy kondycja zwiazku oraz plany na przyszłosc uzasadniaja takie ruchy.

                      O to to. Jeżeli ktoś natomiast wykorzystuje zaangażowanie drugiej strony, by wyciągać od niej różne korzyści, jest to zwyczajne świństwo.
                  • lacitadelle Re: zwiazek 02.02.11, 11:36
                    > y? A w przypadku rozpadu małżeństwa jest podział majątku.

                    Podział istniejącego majątku. Kasy, której już nie ma, podzielić się nie da.

                    Jak się coś komuś daje, to automatycznie przestaje się tym interesować i rościć do tego jakiekolwiek prawa. No chyba że dając, postawiło się konkretne warunki.
        • ylunia78 Re: zwiazek 01.02.11, 13:59
          lola211 napisała:

          > Tak samo jak czuja sie matki na wychowawczym, nie zarabiajac.
          >
          chyba te matki są w większości przypadków z mężami a nie partneramiwink
          • lola211 Re: zwiazek 01.02.11, 15:09
            A jakie to ma znaczenie? Zwiazkow nieformalnych jest sporo i nic to nie zmienia.
          • angazetka Re: zwiazek 01.02.11, 19:38
            Mąż jest rodzajem partnera, czyż nie?
    • kota_marcowa Re: zwiazek 01.02.11, 09:27
      My akurat oboje zarabiamy, ale skoro żyjemy razem, prowadzimy wspólne gospodarstwo, to nie ma podziału na moje - twoje. Były takie momenty w naszym życiu, że raz zarabiał tylko mąż, raz tylko ja, ale nie było nigdy problemu na tle kasy, jest wspólna i już.


      Nigdy byśmy nie dopuścili do nie ukończenia studiów, a gdyby z przyczyn losowych tak się stało, to czułabym się podle i strasznie by mi było żal kasy wyrzuconej w błoto. Natomiast nieuctwa nic nie usprawiedliwia, tym bardziej, że 30 000 to nie jest początek studiów.
    • lejla81 Re: zwiazek 01.02.11, 09:39
      Nie, bo studiowałam dziennie na państwowej uczelni, bo studia skończyłam zanim zaangażowałam się w jakikolwiek poważniejszy związek, bo nigdy nie liczyłam na żadnego mężczyznę i żaden mężczyzna mnie nie utrzymywał nawet na wychowawczym trzaskałam tłumaczenia. A gdybym takich studiów nie skończyła, to było by mi wstyd.
      • mruwa9 Re: zwiazek 01.02.11, 10:26
        ja tez studiowalam dziennie, zamieszkalismy razem i pobralismy sie dopiero po skonczeniu przeze mnie studiow, oczywiscie byly momenty, krotkie bo krotkie, ale byly, gdy maz byl jedynym zywicielem rodziny (zanim dostalam pierwsza prace po studiach, na krotkim wychowawczym), byl tez moment, gdy maz pracowal bardzo symbolicznie, bo przygotowywal sie do egzaminow, ale nie bylo sytuacji, ze ktokolwiek z nas wyrzucil ( z wlasnej czy rodzinnej kieszeni) 30 tysiecy w bloto na nieskonczone studia, dla mnie to sytuacja nie do pojecia (pomijajac jakies skrajne sytuacje losowe, wypadek, ciezka choroba, smierc). Gdybym miala poniesc az takie koszty edukacji, z wlasnej, wspolnej czy partnera kieszeni, po pierwsze, wybralabym studia, ktore znacznie zwieksza moje szanse na dobre zatrudnienie i stanelabym na rzesach, zeby te studia skonczyc. Tylko wtedy ma to sens.
    • echtom Re: zwiazek 01.02.11, 10:20
      Nie wiem, jaki jest cel tej sondy, ale dla mnie sytuacja jest dziwna. Po pierwsze, w moim słowniku nie ma takiego pojęcia jak "nieukończone studia", nieważne, kto za to zapłacił. Ale znam sporo ludzi mających olewczy stosunek do edukacji, nawet jeśli wpakowali w nią relatywnie dużą kasę, więc nie powinnam się dziwić. Po drugie, partner powinien wkładać kasę we wspólny dom i dzieci, a nie finansować zachcianki partnerki. Z postu nie wynika, jaki charakter miał wspomniany związek - krótkotrwały, stały, małżeński - niemniej cała sytuacja pachnie mi zwyczajnym naciągactwem.
    • sadosia75 Re: zwiazek 01.02.11, 11:55
      Nie. Sama oplacalam wszystko co bylo zwiazane ze studiami. Od rodzicow tez nie bralam kasy na studia. Sama oplacalam mieszkanie, dojazdy,sama placilam za jedzenie itp. Jedynie na pomoce naukowe bralam pieniadze od rodzicow. Jakies 100zl miesiecznie.
      Maz ( wtedy bedacy chlopem stanu wolnego ) raz mi kupil zeszyt i dlugopis smile
    • oneway9 Re: zwiazek 01.02.11, 13:32
      czulabym sie okropnie i nigdyy bym sie na to nie zgodzila, ale wyscie sie na to zgodzili i teraz jest kwas... wspolczuje; moze kolezance tez to ciazy i warto zeby cos postanowila, jakis plan?
      • alkaidia jak najbardziej 01.02.11, 14:01
        Tzn. facet mialby za mnie placic-ok, jak najbardziej
        facet utrzymywal mnie przez ponad 7 lat. Byłam wówczas studentka, potem przestalam byc i nadal mnie utrzymywał. Dokładali sie tez rodzice.
        Bardzo fajny okres. Sporo wtedy kasy nazbierałam i mogłam kupic mieszkanie, w ktorym wspólnie zamiekszalismy i wychowujemy nasze dziecko.


        Nie mam nic przeciwko finansowaniu edukacji dziewczyny. Nawet tej 'zmarnowanej". Swojej dziewczyny. Ale faceta bym nie finansowala-uwazam ze powinien zadbać sam o siebie
    • ylunia78 powtórka z "rozrywki" 01.02.11, 13:58
      widać problem trapi cie nie miłosiernie,skoro powielasz wątek na innym forumwink
      • sadosia75 Re: powtórka z "rozrywki" 01.02.11, 14:01
        Ylunia 30 tyszczy piechota nie chodzi! Mnie tez by trapilo czy na studia poszlo czy na zachcianki czy na cos innego. Zlituj sie kobieto miej ze odrobine wspolczucia Ty wiesz na co mozna wydac 30 tysiecy?
        Na duzo i jeszcze troche smile
        • ylunia78 Re: powtórka z "rozrywki" 01.02.11, 14:30
          moim zdaniem ewidentnie dziewczyna ma z tym problem,ma wyrzuty sumienia,że zaprzepaściła 30tysia.Jednak nie wiem na co tu liczy?na zrozumienie,na wytłumaczenie jej nieskończenia studiów?na pomysły jak zwrocić kolesiowi ta kasę?no nie wiem po prostusmile
          A może ona już z tym kolesiem nie jest,studia poszły się j.... ć on chce zwrotu kasy a ona szuka wyjścia z sytuacji"jak mu nie oddać?"lub"czy należy mu oddać?"
    • barbaraonly Re: zwiazek 01.02.11, 18:20
      Nie placili.
      Nie wyobrazam sobie nie skonczenia studiow, na ktore poszlo juz tyle pieniedzy.
      Na miejscu tego kolesia, jesli zwiazek jeszcze sie nie skonczyl, przekonywalabym do ukonczenia studiow, a jesli zwiazek juz sie rozpadl, to podalabym do sadu o zwrot pieniedzy.
    • anorektycznazdzira Re: zwiazek 01.02.11, 18:50
      Nie musieli, bo miałam wyrąbiste stypendium za swoje naukowe osiągnięcia, dorabiałam korkami i parę groszy dostawałam od mamy tongue_out
      Ale gdyby tak było:
      -uważałabym to za normalne
      -nie miałabym wyrzutów sumienia czy innych takich
      -SKOŃCZYŁABYM studia, ale DLA SIEBIE a nie z powodu obliczeń, czy coś poszło w kosz i czy mąż mi to wypomni.
    • alba27 Re: zwiazek 02.02.11, 08:45
      Jak wyszłam za mąż studiowałam jeszcze dziennie. Mąż jednak nie finansował moich dojazdów do szkoły i ksero bo chyba niezręcznie bym się z tym czuła. Dostawałam stypendium i dawałam korki, miałam z tego w sumie jakieś 600zł, na szkołę wydawałam ok 150 miesięcznie to jeszcze na waciki mi zostawałosmile
    • nangaparbat3 Re: zwiazek 02.02.11, 09:03
      Musisz podać więcej danych - co do pytania jak byśmy się czuły. Co to za związek, czy macie dzieci, dlaczego ten ktoś przerwał studia, kto w związku zarabiał, kto jakie miał obowiązki, etc.
      Z tego co piszesz nie wiadomo nic.
      • anorektycznazdzira OT 02.02.11, 21:21
        Nangaparbat, błagam: powiedz skąd masz text do sygnaturki...
        big_grinbig_grinbig_grin
    • premeda Re: zwiazek 02.02.11, 09:09
      Na studiach utrzymywałam się sama i wspomagała mnie mama. Chłopa poznałam jak już pracowałam i byłam samodzielna. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że chłopak (jeszcze nie maż) płaci za moje wykształcenie. Ja rozumiem takie codzienne utrzymywanie ale placenie za nauke czy kupowanie samochodu to już moim zdaniem przegięcie. Dopuszczam takie coś w małżeństwie, tylko z drugiej strony, po co brać ślub w sytuacji gdy jedna osoba jest niesamodzielna? Co do wiekszych wydatków, to u mnie jest tak, że skoro ślubu jeszcze nie mamy to każde kupuje i płąci za siebie. Zrywając związek każde bierze to co jego i tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja