Witajcie,
od października ubiegłego roku wychowawczyni mojego synka przebywa na zwolnieniu lekarskim z powodu choroby nowotworowej. Przeszła dwie operacje po których miała również chemię (ostatnią 10 dni temu). Podobno wraca do szkoły z końcem marca.
Ponieważ był duży chaos organizacyjny, gdy Pani zachorowała, ciągłe zastępstwa, duży stres dzieci (II klasa), a w końcu zatrudnienie nowej Pani na czas choroby wychowawczyni. Nowa Pani, nowe metody, wymagania, a przede wszystkim duża różnica w temperamencie, sposobie bycia, podejściu itd. Z trudem godziliśmy się z tą sytuacją, ale wraz z upływem czasu zaczęliśmy akceptować nową Panią.
Wczoraj usłyszałam, że wraca pierwsza Pani i tak sobie myślę, czy faktycznie będzie to z korzyścią dla dzieci. Czy Pani doszła do siebie po tak ciężkiej chorobie, czy nie okaże się, że po tygodniu, dwóch znowu będzie nieobecna. Dużo pytań przychodzi do głowy, bo mam w pamięci, jak negatywnie odbijało się to na dzieciach. Przy całej sympatii dla Pani myślę sobie, że chyba lepiej by było gdyby nowa Pani poprowadziła klasę do końca roku.
Czy po takiej długiej absencji (ok. 180 dni) i tak poważnej chorobie Pani powinna przejść jakieś bardziej specjalistyczne badania stwierdzające zdolność do pracy z dziećmi ?
Pozdrawiam
Możemy pomóc Kacperkowi!!!