ja generalnie spokojny człowiek jestem

wręcz nieśmiały

ale oto uderzam się w pierś - zrobiłam dzisiaj scenę na ulicy i zbluzgałam paniusię
szła sobie pańcia zaopatrzona w wózek z dzieckiem i labradora na smyczy. w pewnym momencie labrador szarpnął smycz, na co pańcia zaczęła wrzeszczeć i kopać go w brzuch O_O a potem walić po głowie jakąś plastikową miską, którą trzymała w ręku. no i usłyszała ode mnie kilka słów prawdy o sobie i informację, co jej zrobię jak nie przestanie

nie powiem, żebym miała satysfakcję, bo paniusia pewnie leje tego psa regularnie i będzie lać dalej

i jest duża szansa, że pies się w końcu zbuntuje, i będziecie miały kolejny nius o "pies psychopacie, który pogryzł dziecko" i pretekst do wojny na forum