A czego dobrego

11.04.11, 19:16
nauczyli was rodzice? Tak dla odmiany, bo na ogół są tu żale i skargi.
Szczególnie ciekawe zadanie dla tych, którzy mają swoim rodzicom sporo do zarzucenia.
I ja coś znajdę tongue_out

Matka nauczyła mnie obserwować i kochać zwierzęta, uwrażliwiła na sztukę, teatr.
Ojciec podsuwał mi książki popularnonaukowe i wpoił głęboką niechęć do zoo i cyrków.
    • czarnaalineczka Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:22
      doic krowebig_grin
      robic piekielko niebelko big_grin
      zbierac grzyby
      nie cenzurowali mi ksiazek
    • miarka71 Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:22
      dzielenia się z innymi tym co mam
    • amoreska Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:42
      1. Uczciwości w życiu.
      2. Nauczyli mnie też znaczenia oczytania w życiu człowieka, czyli miłości do książek.
      3. Wartości rodziny.
    • lukrecja34 Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:42
      nic szczególnego mi się nie przypomina
      nawet gotować matka mnie nie nauczyła bo jej wiecznie w kuchni przeszkadzałam uncertain
      • barbaraonly Re: A czego dobrego 11.04.11, 20:12
        lukrecja34 napisała:

        > nic szczególnego mi się nie przypomina
        > nawet gotować matka mnie nie nauczyła bo jej wiecznie w kuchni przeszkadzałam

        U mnie tak samo sad
        • donkaczka Re: A czego dobrego 12.04.11, 19:48
          i u mnie to samo
          jak mialam 26 lat i robilam parapetowke dla rodziny, to przyjechali z walowka, bo przeciez ja nie umiem gotowac wink

          coz, skupialam sie dobry kwadrans i nic nie znajduje, w sumie tylko wzorce czego NIE robic wlasnym dzieciom moglabym podciagnac pod dobre smile
          • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:23
            Czy Wy nie jesteście zbyt surowe dla swoich (glównie) matek? Wydaje mi się, że one często robią coś bardzo nieporadnie, bo są ludźmi po prostu, ale mają dobre intencje. Jeśli widzę, że mama robi coś z miłości, to nawet jeśli przy okazji nadepnie mi na odcisk, nie mam do niej żalu. I jakoś z góry zakładam, że wszystko co robi, robi z miłości. Gdyby moja mama przywiozła mi wałówkę, założyłabym, że chciała mi ułatwić życie.
            • donkaczka Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:45
              oceniaj swoja rodzine, ocene mojej pozostaw mnie, w koncu nic nie wiesz o moich rodzicach

              jesli zapraszasz gosci na obiad a oni przychodza z wlasnym jedzeniem, to serio odbierasz to jako pozytyw? zwlaszcza jesli ci goscie lata spedzili na wmawianiu, ze nic nie umiesz i jestes zerem?
              na moje oceny wplynelo 20 lat zycia z tymi ludzmi, cud ze z nimi w ogole rozmawiam
              • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 11:01
                Nie chciałam dotknąć Cię osobiście, chociaż faktycznie posłużyłam się twoim przykładem, za co przepraszam. Ujmę to zatem inaczej. Często mam wrażenie, że ludzie przyjmują pozycję obronną wobec najbliższych osób i zakładają z góry, że np. rodzice robią coś ze złej woli. Wydaje mi się, że łatwiej się żyje i mniej denerwuje, jeśli się zakłada dobre intencje bliskich. Ale łatwo mi mówić, bo moi są dobrymi rodzicami i po prostu wiem, że chcą dla mnie dobrze.
                Co do przynoszenia wałówki przez gości, to oczywiście nie zawsze tak zakładam z góry. Zakładam tak w przypadku rodziców.
                • donkaczka Re: A czego dobrego 13.04.11, 12:49
                  zazdroszcze Ci fajnych rodzicow, ja naprawde mialam pieklo w domu, przemoc i fizyczna i psychiczna, jakos wyroslam, ale odbija mi sie czkawka do dzisiaj, odkad sama jestem matka jeszcze bardziej doswiadczenia dziecinstwa wracaja
                  mojego brata pokrzywili nieodwracalnie, nawet nie wiemy czy zyje..
                  • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 13:51
                    Tym bardziej przepraszam.
                • princess_yo_yo Re: A czego dobrego 13.04.11, 13:56
                  dobrymi intencjami jest pieklo wybrukowane. dorosly czlowiek powinien umiec przewidywac konsekwencje swoich 'intencji'. a nawet jesli nie potrafi przewidziec raz czy drugi to przynajmniej uczyc sie na bledach.
                  • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 14:08
                    Nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Ja jednak wyznaję raczej zasadę nie sądźcie, żebyście nie byli sądzeni i daję ludziom tyle samo kredytu, ile sama w analogicznej sytuacji chciałabym dostać. A ponieważ nie jestem nieomylna i (jak widać) strzelę czasem niechcący gafę, to wolę po prostu myśleć, że każdy ma prawo do błędów, nie każdy ze swoich błędów zdaje sobie sprawę (rzadko naprawdę komunikujemy się w rodzinach), a nawet jeśli z czegoś zdamy już sobie sprawę, to nie wszystkie błędy tak łatwo wyeliminować. Czy Ty naprawdę zawsze wiesz, jak Twoje działanie wpływa na inną osobę i umiesz przewidzieć, jakie wywoła u niej konsekwencje? Bo inną kwestią jest oczywiście wiedzieć, że cos się skończy źle i mieć to gdzieś.
                    No, po prostu, kurczę, nie potrafię wymagać od innych więcej, niż od siebie, a dla siebie staram się nie być zbyt surowa.
                    • czarnaalineczka Re: A czego dobrego 13.04.11, 14:13
                      tylko ze gafa wydarza sie przypadkiem
                      wieloletnie dreczenia dziecka jest celowe i swiadome
                      • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 14:33
                        Nie wiem, jak to napisać jaśniej. Tak, zgadzam się, są przypadki trudne, żeby nie powiedzieć, że są przypadki drastyczne i serdecznie współczuję każdemu, kto musiał coś takiego przeżyć. Nie zmienia to jednak mojej obserwacji, że jest bardzo wiele przypadków, w których przede wszystkim brakuje komunikacji i dobrej woli (z obu stron) i wtedy, uważam, dobrze jest zrobić krok w tył i spojrzeć również na siebie z dystansem. Wiem, że to rodzice powinni być mądrzejsi, no ale są ludźmi, więc bywa różnie. I oczywiście można mieć do nich o to pretensje, dlaczego nie? Pisałam już jednak o tym, że my same też pewnie zrobimy nieświadomie masę błędów. Najlepiej podam przykład z własnego podwórka. Moja mama jest osobą zdecydowanie nadopiekuńczą, zapewne dlatego, że sama nigdy takiej troski i opieki w domu nie zaznała. A ja, cóż, nie potrzebuję takiej troski, jestem samodzielna i niezależna. Ale nie traktuję jej nadopiekuńczych gestów, których po prostu nie umie nie wykonać, jako próby upupiania mnie, czy umniejszania mojej wartości, jako człowieka. No, kocha mnie, jak umie. Wiem po prostu, że dla niej troska o mnie, to najwyższy stopień miłości. Dla mnie najwyższym stopniem miłości jest danie komuś wolności. Ona nie potrafiłaby tego zrozumieć, bo jest po prostu inna i ma inne doświadczenia życiowe. Ja oczywiście wiem, że nadopiekuńczość to jest drobny problem w porównaniu do wszelkich wariantów przemocy fizycznej i psychicznej, ale znam wiele kobiet, które z takiej nadopiekuńczości robią dramat właśnie dlatego, że interpretują ją jako celową krzywdę.
                        I wiem, że to kontrowersyjny pogląd, ale wielu ludzi czuje się lepiej, mogąc na kogoś zwalić winę za różne swoje cechy czy niepowodzenia życiowe i myślę, że rodzice sa w takim przypadku dobrym celem. A ponieważ ja w ogóle nie znoszę zwalania na innych odpowiedzialności za własne życie czy samopoczucie, stąd moje podejście do tematu. Jak słusznie mi wypomniano, nie przeszkadza mi w tym zapewne fakt, że mam dobrych rodziców.
                        Ponieważ wątek dotyczy ogólnie tego, co dobrego dostaliśmy od rodziców, to uznałam, że kwestia "wzięcia ich w obronę" jakoś się w ten temat wpisuje. I tylko tyle.
                    • princess_yo_yo Re: A czego dobrego 13.04.11, 14:27
                      rozumiem ze punkt widzenia zalezy od punktu ale jesli ktos wlasne podlosci i bledy tlumaczy slowami 'jak bedziesz matka to zrozumiesz' 'miloscia matczyna' i innym takimi bzdetami, nigdy nie jest w stanie przyznac ze zrobil cos zlego albo popelnil blad i nie wykazuje zadnej refleksji nad swoim zachowaniem przez ponad 30 lat to samemu trzeba byc lekko zaburzonym psychicznie zeby sie dopatrywac w tym dobrych intencji.
            • sniyg Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:49
              kiniox napisała:

              > Czy Wy nie jesteście zbyt surowe dla swoich (glównie) matek? Wydaje mi się, że
              > one często robią coś bardzo nieporadnie, bo są ludźmi po prostu, ale mają dobre
              > intencje.

              Są ludzie, którzy całe życie wierzą, że matka nie może nie kochać i wszystko co robi złe co robi, wynika jedynie z przypadku, celowo to ona nie chciała.
              Niestety, to mit, są złe matki, tak samo jak źli ludzie, choć rozumiem tendencję do usprawiedliwiania rodziców za wszelką cenę.
              • morgen_stern Re: A czego dobrego 13.04.11, 11:00
                Cytat> Są ludzie, którzy całe życie wierzą, że matka nie może nie kochać i wszystko co
                > robi złe co robi, wynika jedynie z przypadku, celowo to ona nie chciała.
                > Niestety, to mit, są złe matki, tak samo jak źli ludzie, choć rozumiem tendencj
                > ę do usprawiedliwiania rodziców za wszelką cenę


                Dokładnie tak.
                • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 11:08
                  Ja oczywiście wierzę w istnienie złych matek i ojców (i mam ten komfort psychiczne, że wierzę, bo sama nie zaznałam). Uważam, że tak jak ktoś może być złym lekarzem, nie umieć rysować, nie potrafić pływać, tak są ludzie, którzy nie potrafią być rodzicami. Myślę jednak, że są też ludzie, którzy nie potrafią być dziećmi.
                  Twierdzę tylko, że łatwiej się żyje, jeśli się we wszystkim nie wietrzy złych intencji, ZWŁASZCZA ze strony rodziców.
                  • morgen_stern Re: A czego dobrego 13.04.11, 11:23
                    Cytat> Twierdzę tylko, że łatwiej się żyje, jeśli się we wszystkim nie wietrzy złych i
                    > ntencji, ZWŁASZCZA ze strony rodziców.


                    A ja myślę, że miałaś bardzo fajnych rodziców, ciesz się tym i nie pouczaj innych, co mają myśleć i czuć w związku z własnymi. Najwidoczniej naprawdę nie wiesz, jak okrutni i pełni złych intencji potrafią być ludzie - także rodzice. Są ludzie,u których posiadanie potomstwa nic nie zmienia, nie wyrosły im od tego anielskie skrzydła. Byli źli i są źli. A krzywdzenie własnego dziecka jest często najłatwiejszym do zrealizowania okrucieństwem.
                    • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 11:38
                      No, dobrze, czuję sie usadzona i nie będę już na ten temat zabierać głosu. Gwoli wyjaśnienia chciałabym tylko dodać, że nie miałam na celu pouczania nikogo, co ma myśleć i czuć, a raczej nawiązanie konwersacji przez ukazanie innego punktu widzenia. Rozumiem jednak, dlaczego niektórzy mogli to odebrać jako personalny atak i głupio mi.
                      Chodzi o to, że znam w moim otoczeniu przykłady właśnie nie na okrucieństwo rodziców, a raczej na dopatrywanie się złych intencji tam, gdzie jest zwykła nieporadność. Myślę też, że nie ma raczej szans na to, żeby nasze dzieci nie miały kiedyś uwag do nas, jako do rodziców i żebyśmy się nie wiem jak starały, popełnimy masę własnych błędów (chociażby dlatego, że często zakładamy, że nasze dzieci potrzebują pod względem emocjonalnym tego samego, czego potrzebowaliśmy my, a np. brakowało nam tego). Naprawdę mam nadzieję, że za X lat moje dzieci oceniając mnie nie będą aż tak surowe.
      • chusteczka4 Re: A czego dobrego 12.04.11, 08:52
        Tak jak u mnie smile
    • mijaczek Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:44
      czytac ksiazki, byc samodzielna, nie poddawac sie, miec glowe na karku...
    • attiya Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:48
      ja nigdy nie narzekałam na rodziców, nie miałam i nie mam do nich o nic pretensji, w domu różnie bywało, to fakt ale jeśli już coś, to staram się pamiętać li i jedynie dobre rzeczy
    • izabellaz1 Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:49
      Mama: pewności siebie, swoich przekonań, siły, przebojowości, wyczucia stylu w ubiorze
      Tata: niestraszne mi szpachle, wiertarki, młotki, śrubki itepe smile
    • asia_i_p Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:49
      Mama nauczyła mnie patrzenia na rzeczy z więcej niż jednego punktu widzenia, kwestionowania własnych poglądów; uczciwości.
      Tato nauczył mnie szukania sensu swojej pracy i niepoddawania się, wpoił mi przekonanie, że zawsze można jeszcze coś zrobić.
      Obydwoje nauczyli mnie bronienia swoich granic w związku, dali mi zdrowy model małżeństwa.
      • oliwka2009 Re: A czego dobrego 13.04.11, 13:34
        Jestem jedynaczką- rodzice nie wychowali mnie na samoluba tylko nauczyli dzielić się z innymi.
    • sadosia75 Re: A czego dobrego 11.04.11, 19:52
      Wiary,uczciwosci, milosci, kultury, szacunku, wrazliwosci, pomagania innym, bezinteresownosci, pasji do ksiazek i zwierzat, samodzielnosci, odpowiedzialnosci, gotowania, niezaleznosci, godnosci, asertywnosci,zdecydowania, rosyjskiego, milosci do samej siebie, feminizmu, zdrowego rozsadku i zdrowej ambicji, zlosliwosci, ironicznosci, liberalnosci, szacunku dla innosci i zdecydowanych reakcji na zlo, odwagi do wlasnego zdania i wlasnego sposobu na zycie.
      I wielu wielu innych smile
    • edelstein Re: A czego dobrego 11.04.11, 20:00
      Do tego co mama mnie nauczyla, moge sie przyznacsmile wszystko co zwiazane ze sztuka, wizaz, ogolnie wszystko co zwiazane z plastyka.
      Moj ojciec nauczyl mnie rzeczy potrzebynch w zyciutongue_out
      • myszka_333 Re: A czego dobrego 11.04.11, 20:03
        cierpliwości i miłości
        • 3-mamuska Re: A czego dobrego 12.04.11, 15:31
          Tato: gotowania, cierpliwosci ,milosci, rozmawiamia i sluchania, okazywania uczuc.Normalnych relacji w rodzinie. To z nim rozmawialam o okresie mpodpaskach i chlopakach,chodz nie bylo nam lekko,ale z moja mam nie dalo sie o tym rozmaiwac.

          Mama zawzietosci krytycyzmu, narzekania.Zawsze wyciagla moje sekrety przy wszystkich,szybko sie nauczylam zeby nic jej nie mowic.
          Nauczyla mnie tez odpowiedzialnosci,ze za swoje czyny ponosimy konsekwencje.
    • gagunia Re: A czego dobrego 11.04.11, 20:02
      Wielu rzeczy mnie nauczyli. Z takich życiowo niezbędnych to gospodarności i chłodnego, zdystansowanego spojrzenia na świat. Lojalności i uczciwości.
      A z umiejętności czy nawyków wyuczonych to gotowania, wkręcania śrubek, tapetowania itp technicznych rzeczy, czytania książek i wielu innych.....

    • e_r_i_n Re: A czego dobrego 11.04.11, 20:08
      Mama wpajała mi od zawsze potrzebę samodzielności i zaradności. Do tego nauczyła mnie pływać, jeździć na łyżwach smile.
      Tata - miłość do podróży, gotowanie.
      • andaba Re: A czego dobrego 11.04.11, 21:26
        Samodzielności.
        Cnotliwości (tak, to niemodne dziś słowo, ale jednak).
        Szacunku do życia wszystkich żywych stworzeń od roslinek poczynając.
        • nangaparbat3 Re: A czego dobrego 11.04.11, 22:14
          A co masz na myśli pisząc "cnotliwość"?
          • naomi19 Re: A czego dobrego 13.04.11, 09:10
            Jak widać niektórzy nawet nie wiedzą, co oznacza to słowo big_grin
            Co za czasy big_grin
            • czarnaalineczka Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:13
              to moze wyjasnij
              bo tez nie mam pojecia o co chodzi big_grin
              • morgen_stern Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:16
                Wstydliwości? Pruderii? Zachowania dziewictwa do ślubu? A może cnót męstwa i prawości? Bo ja też nie wiem, o co chodzi smile
                To słówko jest przestarzałe i deczko zdewaluowane, więc nie ma się co dziwić, że ludzie nie kumają.
                • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:26
                  Zobaczcie co mówi Słownik Języka Polskiego: sjp.pwn.pl/haslo.php?id=8031
                  «szlachetność, prawość, zacność; dziś częściej tylko: czystość, niewinność»
                  Przykre, że zaraz pod spodem jest uwaga:
                  Uwaga: to hasło pochodzi z nieaktualnej wersji słownika.
                  Szukaj hasła „cnotliwość” w nowym słowniku.
                  ....A po kliknięciu...hasło już nie istnieje.
                  • morgen_stern Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:28
                    Ale co jest dla ciebie w tym tak przykrego? Że świat wokół, a razem z nim nasz język się zmienia?
                  • czarnaalineczka Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:29
                    "szlachetność, prawość, zacność"
                    podejrzewam ze gdyby o to chodzilo to by napisala szlachetnosc albo prawosc
                    a nie cnotliwosc

                    ps. co w tym przykrego ?
                    • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:33
                      Przykre jest dla mnie to, że hasła oznaczającego szlachetność, prawość i zacność (w jednym) nie ma już w słowniku języka polskiego. Nie jest dla mnie przykre, że świat i język się zmienia, ale że najwyraźniej zmeiniają się wartości, które subiektywnie uważam za obiektywnie dobre dla ludzi (jakby to górnolotnie nie zabrzmiało).
                      • morgen_stern Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:38
                        Po prostu wiadome znaczenie słowa "cnotliwość" zaczęło wypierać pierwotne. Dzisiejszy mężczyzna mówiąc o sobie, że jest cnotliwy naraziłby się na śmieszność. Ale gdyby ktoś powiedział o nim, że jest szlachetny, odważny i skromny, to chyba nie? Słowa nadal istnieją i funkcjonują, nadal nie rozumiem, w czym problem.
                        • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:44
                          Myślę, że w tym, że jestem staroświecka.
                          • morgen_stern Re: A czego dobrego 13.04.11, 10:49
                            Może też cnotliwa smile
                            • kiniox Re: A czego dobrego 13.04.11, 11:03
                              Zapewne big_grin
    • claudel6 Re: A czego dobrego 11.04.11, 22:11
      rodzice to chyba po prostu miłości. zdrowej rodzinnej miłosci.

      a mama: samodzielności, bezkompromisowości, odwagi bycia sobą, odwagi mowienia na głos tego, co sie myśli i w co się wierzy, siły.
    • katia.seitz Re: A czego dobrego 11.04.11, 22:27
      Ogólnie to sporo dobrego - myślę, że to co dobre, przeważa nad złym. smile

      Życzliwości i otwartości w stosunku do innych ludzi, uczciwości i bycia "w porządku". Właściwego stosunku do wiary, która w ich wydaniu nie była czymś na pokaz lub na zasadzie "co ludzie powiedzą", ale autentyczną postawą.
      Dawali mi zawsze dużo wolności, niczego nie zabraniali - od małego miałam hamulce wewnętrzne, a nie zewnętrzne, co było dość dojrzałe (choć teraz żałuję, że nie poszalałam bardziej smile.
    • dama_2010 Re: A czego dobrego 11.04.11, 22:41
      tak na szybko
      Uczciwosci, zaradnosci w zyciu, asertywnosci.
      Mam tez od niej jakis dar do ogarniania wszelkiej masci dokumentow, przepisow, regulacji - choc nie mam z tym zawodowo do czynienia.
    • bi_scotti Re: A czego dobrego 11.04.11, 23:08
      morgen_stern napisała:

      > Ojciec (...) wpoił głęboką niechęć do zoo i cyrków.
      >

      Cirque du Soleil tez? Reconsider! smile
      www.cirquedusoleil.com/en/welcome.aspx
      • mamaemmy Re: A czego dobrego 11.04.11, 23:14
        oj dużo
        miłości do książek,oczytania,ortografii -to przede wszystkim
        milości do zwierząt
        szacunku do starszych ludzi
        dzielenia sie z innymi nawet jednym kawalkiem czekolady-musiała mnie tego nauczyc ,bom jedynaczka
        samodzielności,tego,że kobieta jak chjce -to sobie sama poradzi nawet z piatką dzieci

        moglabym duzo wymieniać

        jednak wielu rzeczy mnie mama nie nauczyła i tego -nauczyłam sie pózniej-teraz ucze sie tez na jej błedach wychowawczych,wychowując Emmę.Z autopsji wiem,co mogłaby mi kiedys wypomnieć tongue_out staram sie tego nie robićsmile
      • morgen_stern Re: A czego dobrego 12.04.11, 09:54
        Mam oczywiście na myśli cyrki tresujące zwierzęta. Ale do tych bez zwierząt też nie mam sentymentu smile
    • mathiola Re: A czego dobrego 11.04.11, 23:11
      oj.... no wszystkiego..... dobrego. Zło przyszło z zewnątrz, łaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!! wink
    • czar_bajry Re: A czego dobrego 11.04.11, 23:13
      Żyć tak aby nikt prze ze mnie nie płakał.
      Czytać i szanować książki oraz wiele innych rzeczysmile
      Ja na swoich rodziców nigdy nie narzekałam.
      • mamaemmy Re: A czego dobrego 11.04.11, 23:19
        ano wlasniejeszcze -szanować książki-zapomniałam o tym
        Pamietam jak w liceum mieliśmy do angielskiego ksiązke i ćwiczenia-i te ćwiczenia były jak ta ksiązka--byłam chora pisząc po nich!!!Autentycznie!
        Do dzis nie potrafie ,nawet ołówkiem zaznaczyc fajniejszych akapitów.Ani położyc ksiązki rozlożonej do góry nogami-od tego mam zakładki.
    • mloda0242 Re: A czego dobrego 11.04.11, 23:24
      kultury przy stole;
    • gacusia1 Re: A czego dobrego 12.04.11, 03:43
      Kurde....nic oprocz nauki gotowania nie przychodzi mi do glowy... Przykre...
    • kali_pso Re: A czego dobrego 12.04.11, 07:51

      Ojciec- miłości do książek, tak ogólnie..czytam jako jedyna w rodziewinkp

      Mama- tego, że kobieta musi byc samodzielna, musi pracować, nie może być zależna od męzczyzny...w dorosłym zyciu baaaaaaardzo mi się to przydajewinkp
      • aniela_z_gazowni Re: A czego dobrego 12.04.11, 08:16
        kali_pso napisała:

        > Mama- tego, że kobieta musi byc samodzielna, musi pracować, nie może być zależna
        > od męzczyzny...w dorosłym zyciu baaaaaaardzo mi się to przydajewinkp

        tego samego smile
        poza tym:
        miłości do książek - mój dom rodzinny kojarzy mi się z masą książek leżących wszędzie smile
        mama - nie powtarzać innym tego, co się usłyszało od kogoś w mniejszym lub większym sekrecie - niby banał, ale sens dotarł do mnie po dwudziestu kilku latach mojego życia

        oboje nauczyli mnie też (a odporna byłam na tę wiedzę w okresie nastolatkowym bardzo), że może się palić i walić, mogę zrobić największą głupotę i mieć mniej lub bardziej wymyślone problemy - zawsze wysłuchają, kiedy trzeba będzie - dadzą się wyryczeć, kiedy trzeba - zasadzą kopa w zadek; ufam im bezgranicznie wręcz
        i wychowali trójkę swoich dzieci tak, że choć czasem bluzgi lecą (a w okresie nastolatkowym i materialne rzeczy też) to wiem, że mogę liczyć na moje rodzeństwo
    • fanka.peppy Re: A czego dobrego 12.04.11, 09:51
      Mama - twardego stąpania po ziemi, szacunku do przyrody i swojego otoczenia, gotowania, ładnego praniasmile
      Tato - miłości do książek/ kina/ sztuki, zarządzania domowym budżetem, oszczędności (tu to byłam chyba zbyt gorliwym uczniemwink)
    • na_pustyni Re: A czego dobrego 12.04.11, 09:55
      Moja mama nigdy nie była zbyt wylewna, ale to ona najwięcej mnie nauczyła. Przede wszystkim miłości do książek i wpoiła poczucie humoru. Do tej pory mi ustawia kręgosłup, kiedy za bardzo czymś się nakręcam. A ojciec jazdy na rowerze i wiązania butów wink
      • na_pustyni Re: A czego dobrego 12.04.11, 09:55
        p.s. więcej - jeśli chodzi o emocje - nauczył mnie Dziadek
    • lejla81 Re: A czego dobrego 12.04.11, 10:13
      Tak konkretnie, to nie wiem czego, ale ukształtowała mnie na w miarę sensowną osobę wink
      Jesteśmy w dobrych stosunkach, czyli była dobrą matką.
      Mój wybór studiów był podyktowany tym, czym interesowali się wcześniej moi rodzice, ale to raczej nie było przez nich zamierzone.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja