ania_dentystka Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 07:42 Po pierwsze co Cię to obchodzi? To czy są wierzący czy niewierzący, czy chrzcili dziecko czy nie, czy chodzi na religię ( a jeśli tak to jaką, bo religii jest kilka nie tylko wszechobecna katolicka) czy nie, w końcu czy brali ślub kościelny czy żyją bez niego to TYLKO I WYŁĄCZNIE ICH SPRAWA I ICH INTERES. Święta i Wielkanocne i Bożego Narodzenia dla jednych są tradycją, dla innych przeżyciem o charakterze religijnym. I nikogo nie powinno obchodzić czy sąsiad idzie z dziećmi do kościoła z palmą albo święconką po to, żeby przeżywać to czy pokazać dziecku ten fragment kultury i życia. I wiesz co, nie świadczy to źle o sąsiadach ( o ile potrafią w kościele zachować się tak, aby nie ranić uczuć wierzących tzn, nie rozmawiać głośno, nie komentować, nie skakać) a o osobach, które pakują wścibski nos w ich życie. Odpowiedz Link Zgłoś
aga.pier jedyna rzecz jaką możesz wiedzieć... 18.04.11, 08:08 jedyna rzecz jaką możesz wiedzieć o nich jako sąsiadka to to, że kolędy nie przyjmowali więc daj sobie spokój z rozliczaniem i oceną. Odpowiedz Link Zgłoś
kalarepka83 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 12:54 Nie wierzą, ale kultywują tradycję. U mnie podobnie, tyle, że ochrzczeni jesteśmy i ślub kościelny też mamy (więc chyba jeszcze gorzej ), ale święta NIGDY nie mają wydźwięku religijnego. Tradycja połączona ze spotkaniem towarzyskim Odpowiedz Link Zgłoś
karro80 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 13:32 Tradycja, tak jak zakładanie na ematce adekwatnego wątku przed większymi świętami O ile mi nikt nie każe zasuwac(czy nie zasuwać - może nie idę, ale prawo do pójscia mam) z palmą czy jajem, albo myć/nie myć okien w jedynie akceptowalne społecznie dni to jestem tolerancyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 13:57 Jakoś tak mało o mamie jako takiej w tym wątku, a przeca to wątek na mamowym forum! To żeby zgrabnie nawiązać, wtrącę się z uwagą, że ja w te święta odpieluchowanie zamierzam przeprowadzić, od piątku po pracy począwszy. I że jak ciężko będzie szło, to dobrze mi tak... Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 13:32 pomyliłaś kilka pojęć..po pierwsze primo: malowanie jajek jest tradycją..ale niekoniecznie chrześcijańską (znów zawłaszczenie dawnych tradycji przez "kosciół"), wiec malować mogą wszyscy, niezaleznie od wyznania lub jego braku. Po drugie primo: pastwo, o których piszesz mają się pewnie "ogólnie" za wierzących, stąd ich wycieczka do "kosciółka" zgodnie z katolicką tradycją. Niewierzący malują jajka, zgodnie z tradycją, ciągnąca się od czasów pogańskich, gdy swietowano odrodzenie się przyrody, ale ich nie świecą w kosciele..bo niby po co ? Gdybyś jeszcze miała jakieś dygresje na temat symboli i rytuałów wielkanocnych, to jajka, zając (symbol płodności), śmigus-dyngus (pisownia niekoniecznie poprawna), późniejszy maik, noc św. Jana (niegdys Kupały), palenie ogni (światełek) w okresie Bozego Narodzenia, a nawet samo, świętowanie w tym czasie (Jezus urodził się na przełomie lata i jesieni) itd. równiez zostały zawłaszczone przez kościół z pogańskich tradycji lub rozpowszechnionych wówczas kultów, by w okresie swojej ekspansji dać ludziom właśnie ciągłość tradycji i mozliwość świętowania w tych momentach, które czcili ich przodkowie i które również, z róznych powodów, świętują obecnie ludzie związani jakąś tam tradycja kulturową. Mnie osobiscie cieszy wiosna i jest warta uczczenia..a symbolem odnowy jest jajko, płodności zajączek..baranka sobie daruję..ale w świąteczny poniedziałek wodą poleję kazdego co sie pod rękę nawinie, choc własciwie wodą (pod spudnice) lali mężczyźni w dyngusa a kobietki onych cięły rózgami po łydkach Odpowiedz Link Zgłoś
ewelsia Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 13:49 Ja niestety w najbliższy piątek mam rano przeprowadzkę. Tak wyszło i nie przeskoczę tego, chociaż nie bardzo mi to pasuje, bo jestem wierząca. Ale w kościele będę wieczorem, jak co roku, to dla mnie najważniejszy dzień . Po prostu nie wyobrażam sobie Wielkanocy bez uczestnictwa w Wielkopiątkowej liturgii. Mogę jeść w święta chleb z masłem i jajko , to jest mało ważne, to żarcie , itp. Idę również do kościoła w sobotę wieczorem ze świecą. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 14:23 i taka jest różnica (moim zdaniem) miedzy osobami dla których wazna jest wiara katolicka czyli wierzącymi a kultywujacymi tradycje. Te drugie ma prawo "uprawiać" kazdy..dla katolika wazniejsza jest a raczej powinna być liturgia i to co niesie za sobą "wiara". Niektórzy niestety mylą oba pojecia i kultywowanie tradycji (dawnych lub całkiem nowych) utożsamiają z wiarą lub wręcz przedkładaja ponad wiarę (dotyczy to nie tylko świat wszelakich ale równiez sakramentów np. przystapienia do pierwszej komunii lub chrzcin)..ale to już ich problem..Często niestety tzw. niewierzącym zaczyna sie "wytykać" to, ze kultywują tradycje starsze od chrzescijaństwa..to o tyle zadziwia, że "wierzący" sami nie znają podstaw swojej wiary, faktycznych wartości, które powinny być podstawą święta katolickiego, co najnormalniej bawi..ale tu już im jestem skłonna wybaczyć, bo śmiech to zdrowie i sprzyja świętowaniu Odpowiedz Link Zgłoś
ewelsia Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 15:42 Babciu47, masz sporo racji, ale ja tak się zastanawiam, czy niewierzący, lub tzw, "letni katolicy" jak ich nazywam ( czyli mający lajtowe i okazjonalne podejście do wiary i jej znaczenia ) wiedzą, że kultywują tradycje starsze od chrześcijaństwa, oni po prostu idą z tym koszykiem, lub kupują prezenty na BN, bo tak po prostu jest i koniec. Bo wg nich taka jest tradycja. Ja nie mam nic do tego, czasem zżymam się na to, że przecież to jest wybieranie z kościoła tego , co mi się podoba. Ale i ja sama czasem mam takie problemy. Owszem, są ludzie , którzy myślą w tych kwestiach i są obeznani, ale to margines. Najważniejsze to żarcie, stół, prezenty itp. Byłam w niedzielę palmową na mszy, na rekolekcjach wielkopostnych i kościół pęka w szwach, podczas, gdy w "normalne niedziele" są luzy w ławkach. Teraz nie można znaleźć miejsca i o stojące ciężko. Nie wspomnę o kolejkach do konfesjonału. Dla mnie bez dwóch zdań wiara jest najważniejsza, a nie stół i promocje majonezu. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 15:45 > Dla mnie bez dwóch zdań wiara jest najważniejsza, a nie stół i promocje majonez > u. i zaraz sie zacznie Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 16:29 autorka wątku założyła, że opisywani ludzie sa niewierzący..a ja w to po prostu watpię, prędzej są to jak to okresliłaś "letni" katolicy, którzy zostali wychowani w wierze katolickiej, czuja sie jakos tam z nia zwiazani, pewnie sami sie określaja jako "wierzący", choc traktują tą wiarę i przynależnośc do Koscioła na tyle wybiórczo, ze osoba postronna moze ich wziąść za "niewierzących". Niestety w duzej części moich znajomych a obawiam sie, że jest to szersze zjawisko, tak wyglada podejscie do "wiary", że bardziej jest to tradycja i tylko tradycja, bez żadnych głebszych przemysleń, wiedzy, pozbawiona ideałów itd., często na pokaz i deklarowana pod presja "co rodzina i znajomi powiedzą", sami nie oraktykują, dzieci nie chrzczone (i moze lepiej) ale jako ateista taki sie nie okresli, choć własciwie poza hipokryzja niczym sie od niego nie rózni. Osoba niewierząca swiadomie nie poleci z koszyczkiem czy palma do koscioła, bo do obchodzenia jakiegokolwiek swięta nie jest jej to potrzebne. Wszystkie wazniejsze swieta były i są świętowane od tysiacleci, niezależnie od tego czy w miedzyczasie zawłaszczył je sobie KK, są powodem do spotkań rodzinnych dłuzej niż KK pojawił się na naszych ziemiach. Pytanie kogokolwiek o to, czemu je świetuje w okresie wielkanocnym, pod koniec grudnia, w dzień zaduszny (też przejety przez KK dawny dzień czczenia przodków, tzw. dziady) itd jeżeli nie jest katolikiem jest samo w sobie nadużyciem, te swieta sa starsze od chrześcijaństwa!!!..i na dobrą sprawę powinno sie zapytać "wierzących" dlaczego świętują te dni, choc czesto nie mają nic wspólnego z ich wiarą, a chyba poza Wielkanocą wręcz zostały ważne wydazenia KK przeniesione na okres dawnych świat pogańskich, tak jak np. BN. Sama Wielkanoc w sumie tez przypadkiem nałozyła sie na żydowskie swięto Paschy i nawet jest wyznaczana podobnie, a do tego tzw tradycje wielkanocne, kultywowane w Polsce, wywodza się ze starosłowiańskiego Jarego Świeta (ku czci boga Jaryły)..i z niego to własnie mamy np. malowanie jajek, co ma w nowym okresie wegetacyjnym przynieść domostwu energię, pomyslnośc i dobre plony..toż to czysty zabobon, z którym ponoć KK wojuje ..a smigusowe szaleństwo ma do tego (twu!) seksualny podtekst ) Odpowiedz Link Zgłoś
ira_07 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 18:14 > i taka jest różnica (moim zdaniem) miedzy osobami dla których wazna jest wiara > katolicka czyli wierzącymi a kultywujacymi tradycje. A prawosławni i protestanci? To gdzie się mieszczą? Przepraszam, że tak się wcinam, ale irytuje mnie niezmirenie dzielenie ludzi na katolików i ateistów. I potem się pytają ewangelika: a w Jezusa to wierzycie...? Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 15:10 Do bardzo niedawna KRK uznawał inne odłamy chrześcijaństwa za herezję, a heretyków tępił z całej mocy. Obecnie nie może sobie pozwolić na czynne tępienie, ale mentalny podział na "katolików i bezbożników" pozostał. To co się dziwisz? Odpowiedz Link Zgłoś
iza232 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 20.04.11, 11:57 mgla_jedwabna napisała: > Do bardzo niedawna KRK uznawał inne odłamy chrześcijaństwa za herezję, a herety > ków tępił z całej mocy. Obecnie nie może sobie pozwolić na czynne tępienie, ale > mentalny podział na "katolików i bezbożników" pozostał. To co się dziwisz? Ja tam już się nie dziwię. Przecież każdy prawdziwy polak to katolik, tak samo jak każdy pijak to złodziej Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 21.04.11, 11:52 świadomie napisałam na temat katolików a nie ogólnie chrześcijan. Po pierwsze mam niewiele obserwacji dotyczacych protestantów itp, po drugie jakoś w przypadku nawet tych stosunkowo niewielu, nie odnotowałam takiej hipokryzji, powierzchownosci w wyznawaniu wiary, jak niestety często spotyka sie to u katolików a raczej ludzi, którzy sie za nich podają a ich własne postepowanie temu przeczy w prawie kazdym aspekcie Odpowiedz Link Zgłoś
peonies Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 18:34 Często n > iestety tzw. niewierzącym zaczyna sie "wytykać" to, ze kultywują tradycje stars > ze od chrzescijaństwa..to o tyle zadziwia, że "wierzący" sami nie znają podstaw > swojej wiary, faktycznych wartości, które powinny być podstawą święta katolick > iego, co najnormalniej bawi.. heh... uderzyłaś samo sedno. gdyby każdy "wierca" znał filary swojej wiary wątków o takiej treści zwyczajnie nikt by nie zamieszczał. bardziej prostackich wypowiedzi jak w tytułowym wątku chyba nie czytałam... ale ja tutaj rzadko czytuję Odpowiedz Link Zgłoś
mama-nastolatki Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 13:55 Maurra pociesze cie ,ja na Wielkanoc bede sprzatac piwnice, i ogolnie takie porzadki w szafach robic. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_dre Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 13:59 A ja w tym temacie to mysle ze sie sasaidom do d... nie zaglada. Chcialabym zeby moje zycie prywatne tez szanowano. Nie chcialabym miec takiej sasiadki jak ty. Taka to zawsze temat znajdzie zeby czlowiekowi publicznie d... obrobic. Nawet mycie okien. Odpowiedz Link Zgłoś
maja_sara Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 15:38 A co Cię tak boli ich życie i ich codzienne wybory? wkurza mnie taka hipokryzja co to kościół i wiara sklep żeby sobie wybierać > co się tylko podoba jajka choinki prezenty zajączki ale do wierzenia, sprzątan > ia kościoła i remontu zakrystii to nie ma. Nawet okna dziwnym trafem akurat pr > zed Wigilią i Wielkanocą myją Nie masz swojego życia? Idź sprzątnij zakrystię, okna umyj, od razu złość Ci przejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
dama_z_kawa_i_papierosem Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 18.04.11, 16:19 Haha a co za duzo tlenu zuzyja w trojke w tym kosciele i slabo ci sie zrobi? Musisz miec wiele wolnego czsu aby sledzic - o przepraszam obserwowac przypadkiem - swoich sasiadow. Jak cie to pocieszy to ja niewierzaca jestem i okien nie myje haha. PS. Moze z okazji wielkanocy zajmij sie swoja wiara i biblia. Radzilabym sie skupic na fragmencie nie osadzajcie abyscie nie byli osadzeni czy jakos tak to lecialo Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 nie mogło takiego wątku zabraknąć.... 18.04.11, 17:11 a mnie dziwi w druga strone: latanie do koscioła jak na sraczke, chrzczenie, komuniowanie, przyjmowanie ksiedza a zagladanie innym w majtki, w talerz i do lózka. mamy wolność, wiec im wolno... Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: nie mogło takiego wątku zabraknąć.... 18.04.11, 23:51 kamelia04.08.2007 napisała: > a mnie dziwi w druga strone: latanie do koscioła jak na sraczke, chrzczenie, ko > muniowanie, przyjmowanie ksiedza a zagladanie innym w majtki, w talerz i do lóz > ka. W samo sedno Najlepiej to by dla niektórych było, żeby ateistom i innowiercom zabronić myć okna i sprzątać tydzień przed świętami, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
maurra tradycji stało się zadość 19.04.11, 00:02 dziękuję, zwłaszcza za wszystkie urocze opierd.ole zapraszam w czerwcu na "żółte pięty w sandałach!" Odpowiedz Link Zgłoś
hexella Re: tradycji stało się zadość 19.04.11, 08:41 maurra, ty podpuszczaczko no nie wierzę, że "stare" forumki dały się wciągnąć ale ja ogólnie niewierzaca jestem Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: tradycji stało się zadość 19.04.11, 12:05 rotfl. miałam dysonans pamiętając Cię z wcześniejszych postów. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: tradycji stało się zadość 19.04.11, 12:22 No właśnie mnie też coś nie pasowało Odpowiedz Link Zgłoś
patman Piąte - nie kradnij 19.04.11, 12:39 Chrześcijanie ukradli pogańskie święto i jeszcze się oburzają. Odpowiedz Link Zgłoś
sonia.2009 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 12:53 teraz to ateuszowi strach onkna na wiosne umys wszak to qźwa tak blisko wielkanocy co se sasiady pomysla /// a juz mam!!!!! ja myje na wiosne okna zeby przed Pesach zdazyc pasuje? Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 21.04.11, 11:58 kurza nać a moje jeszcze nie umyte i raczej nie zanosi się przed świetami z różnych powodów..zawsze mogą to "ludzie" podciągnąć to pod mój ateizm, choc ja tam zaraz wojująco-buntownicza nie jestem.. ) Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 21.04.11, 14:15 A ja umyłam tylko parapety. Ha! I teraz niech się sąsiady zastanawiają. Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 22.04.11, 04:52 Taaaa a ja czas na umycie okien będę miec w sobotę.....wielką sobotę....a umyć chce bo są naprawdę brudne a nie bo są swięta. Odpowiedz Link Zgłoś
alza73 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 13:00 maurra napisała: do wierzenia, sprzątania kościoła i remontu zakrystii to nie ma. O przepraszam, dlaczego niby obowiązkiem ma być sprzątanie kościoła i remont zakrystii. A może teraz jest to wyznacznik wiary. Kto więcej robi dla kościoła. A księdzu to rączki przy samej d.. urwało. Czy może do wyższych celów stworzony. Przecież sam też może się wziąć do roboty. Jakoś nigdy nie widziałam księdza z miotłą o szmacie nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
zeus_gromowladny Haloo??? 19.04.11, 13:20 Ustawiasz dodatkowe nakrycie w te drugie święta? Pewnie tak. Może wiesz, a może nie, że to dawna pogańska tradycja, którą KK wkomponował w swoje obrzędy. Jakim prawem wybierasz sobie ten jeden kawałek pradawnych wierzeń, nie czcąc jak się należy Świadowida i nie myjąc głazów mu poświęconych. Wkurza mnie taka hipokryzja. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Haloo??? 19.04.11, 13:31 Jak już pouczasz, rób to dobrze i nie przywołuj wymysłu pt. "Światowid" - jak prlowska spółdzielnia pracy, no naprawdę. Świętowit, Świętowit ( "święty" – "potężny" i "wit" – "pan"). Odpowiedz Link Zgłoś
olalala29 Co myślę? 19.04.11, 13:28 Myślę sobie tak: byłam niepraktykująca bo mi KK obrzydł ze swoją hipokryzją, podwójnymi standardami. Ślubu kościelnego nie mam, dzieci nieochrzczone, do kościoła nie chodzę i nie traktuję tej instytucji wybiórczo - wtedy mogłabym być katoliczką i chodzić do kościoła gdybym z jego nauką i PRAKTYKĄ mogła się utożsamić (a nie mogę np. antykoncepcja, itp.). Dziś mogę określić się w przybliżeniu jako agnostyk i co ? Problem z obchodzeniem Świąt typu BN i W jest taki, że jest on częścią mojej tradycji i kultury, tak silnie zakorzenionej we mnie, że nie umiem tych Świąt nie obchodzić. Tzn. niosą one dla mnie pewną metafizyczną ale pozareligijną wartość i symbolikę oraz ducha rodzinnej bliskości. I teraz najważniejsze. Aby żyć w jakiej takiej zgodzie z własnym sumieniem nie chodzę święcić opłatka ani pokarmów do kościoła (czuję, że to byłoby jakieś nadużycie) ale rozumiem, że innym może to być potrzebne, Kochani, więcej miłości i ciepła do innych ludzi wszystko jedno jakiej (i czy) wiary. Pozdrawiam wiosennie Odpowiedz Link Zgłoś
mounty Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 13:37 a uprawialas seks przed slubem? a uzywalas kiedykolwiek antykoncepcji? a odmowilas kiedykolwiek pomocy tylko dla swojej wygody? a podzielilas sie ostatnia kromka chleba? Jezeli na chociaz jedno z tych pytan odpowiedzialas TAK to nie masz prawa mowic o hipokryzjii. Odpowiedz Link Zgłoś
undomestic_goddess.pl Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 13:58 jak ja lubie takie babska jak ty Moze ja dziwna jestem, bo nie mam pojecia jaki ( i czy) sasiedzi maja slub, gdzie posylaja dzieci i czy je chrzcili. jesli rozmawiacie o tym to zakladam, ze znajomosc jest bardziej zazyla niz dzien dobry i wymiana info o pogodzie. ciekawa jestem czy sasiadow poinformowalas, jakimi hipokrytami sa |: ja swoja corke zabieram do kosciola po raz pierwszy, bo babcia przyslala jej koszyczek i baranka. corka bedzie malowala ze mna jajka ( + wpasc ma znajmoa z corka w tym samym wieku, wiec bedzie zabawa). specjalnie na te okazje przelece sie do polskiego kosciola, bo chce jej pokazac jak to wyglada w polsce, a w irlandii nikt nie swieci pokarmow. czekoladowe zajaczki i jajka jedza nawet dzieci muzulmanskie, ateistyczne - nie widzialam zeby jakiemus zaszkodzily. prezentow nie ma, mieszkanie mam brudne i wiem jaka jestem hipokrytka - teraz pojde ze swieconka a w grudniu pokaze jej szopke i moze pojdziemy posluchac choru spiewajacego koledy. mloda pod choinka znajdzie prezenty i ubierze choinke. aha, okien na bank nie umyje. i w doopie mam co takie paniusie jak ty mysla na ten temat. zajmij sie myciem okien i trzepaniem dywanow, bo widze ze z nadmiaru wolnego czasu bardzo cie interesuje zycie sasaiadow niz wlasne Odpowiedz Link Zgłoś
bun01 Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 14:04 Bo widocznie lubią palemki. Przecież jeżeli ktoś nie wierzy to może sobie pójść czasem do kościoła, żeby mieć pewność, że religia to tylko żenada. Albo po to, że lubi. Dziwniejsze jest, że ludzi dorośli modlą się do Harrego Pottera w trzech osobach. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 14:11 maurra napisała: > co to kościół i wiara sklep żeby sobie wybierać > co się tylko podoba jajka choinki prezenty zajączki Gdzie w Credo są jajka, choinki, prezenty i zajączki? > ale do wierzenia, sprzątania kościoła i remontu zakrystii to nie ma. Ciekawa jestem, ile razy apostołowie sprzątali kościół i ile się zrzucali na remont zakrystii. > Nawet okna dziwnym trafem akurat pr > zed Wigilią i Wielkanocą myją A papież nie myje okien w ogóle. To znaczy oczywiście, że jest ateistą. Wszystkie Twoje pytania nie mają ŻADNEGO związku z wiarą - odnoszą się jedynie do świeckich "oznak" religijności. Odpowiedz Link Zgłoś
lekomanek Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 15:04 Nie wiem czy jeszcze doczytasz ten post bo już pewnie wątek się znudził ale napiszę. Jestem niewierzący a jednak siadam z rodziną do śniadania wielkanocnego. Dlaczego? Ano dlatego że wszyscy jesteśmy wychowani w tradycji chrześcijańskiej i pielęgnujemy tradycję naszych ojców. Wielkanoc traktuję jako śliczną tradycję i miłą uroczystość rodzinną. A z tym chodzeniem do kościoła to masz rację - troszkę dla mnie to dziwne jest choć mnie akurat nie przeszkadza. Pozdrawiam i Wesołego Alleluja Odpowiedz Link Zgłoś
jomat Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 15:15 maurra napisała: > wkurza mnie taka hipokryzja co to kościół i wiara sklep żeby sobie wybierać > co się tylko podoba jajka choinki prezenty zajączki ale do wierzenia, sprzątan > ia kościoła i remontu zakrystii to nie ma. Przy takim założeniu to seks przedmałżeński istnieć nie powinien, przemoc w rodzinie, antykoncepcja i dzieci z in vitro itd. Mam wrażenie, że każdy sobie wybiera to co mu "pasuje" - takie czasy Odpowiedz Link Zgłoś
zdecydowana_brunetka Już wiesz jakim sposobem wejdziesz im pod łóżko? 19.04.11, 15:15 Jak napiszesz reportaż uczestniczący, chętnie przeczytam. Fajnie by było się też dowiedzieć, jak długo sąsiad myje zęby, czy sąsiadka farbuje włosy i jakie mają poglądy polityczne. Czekam z utęsknieniem... Odpowiedz Link Zgłoś
craqoof Tiaaa.... 19.04.11, 15:54 Wszyscy jesteście ateistami, jakież to proste... wszyscy jesteście, do pewnego momentu. Dziś, jutro, za 50 lat. Znam takich. Wypadek, choroba, nie daj Boże kogoś bliskiego, albo własna zbliżająca się smierć i ksiądz przestaje przeszkadzać. I wyspowiada się jeden z drugim, i Chrystusa przyjmie. Ja mówię: i dobrze. Taka moja wiara. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Tylko czy właśnie wtedy, kiedy przyjdzie ta chwila, że powiecie: O Jezu!, a powiecie - wierzcie mi, predzej czy później, czy przez ten pieprzony krótki moment nie poczujecie się nie jak hipokryta, bo wtedy śp. Kopaliński nie będzie wam w głowie, ale jak zwykła świnia? Bo teraz na mszę szkoda czasu, bo ksiądz głupi, pazerny, (rzeczywiście w większości wypadków trudno się nie zgodzić), bo pedofilia (taka prawda), bo babę ma (taka prawda) itd. Ano, tacy są kapłani i trzeba mieć do tego świetą cierpliwość. Ale tak sie składa, że to przez nich Bóg mnie rogrzesza, że to pod rękoma chleb staje sie Ciałem i nic sie nie da z tym zrobić. Taka moja wiara. Żyję razem z wami, wściekam sie na to samo co wy, i pamiętam, że jak nie odrobiłem zadanych lekcji, to miałem zawsze strasznego pietra nie przed kolegami, czy starymi tylko przed nauczycielem. Moja wiara mi w niczym nie przeszkadza. Się trzymajcie "ateiści". Macie cholernie duzo szczęścia, że Bóg umarł również za was i choćbyscie pękli to tego nie zmienicie. Pozdrawiam Świątecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Tiaaa.... 19.04.11, 16:24 >Tylko czy właśnie wtedy, > kiedy przyjdzie ta chwila, że powiecie: O Jezu!, O Jezu !!! ale pierdaczysz Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Tiaaa.... 22.04.11, 16:18 czarnaalineczka napisała: > >Tylko czy właśnie wtedy, > > kiedy przyjdzie ta chwila, że powiecie: O Jezu!, > > O Jezu !!! > ale pierdaczysz czarnaalineczka lubię cię coraz bardziej A odnosnie tej chwili skąd możesz wiedzieć czy już nie przyszła? I tylko spotęgowała moje wątpliwości. Gdzie jest ten wasz bóg? Sama piszesz jacy są kapłani - ufać takim kapłanom? Gdzie jest bóg gdy katowane na śmierć jest dziecko? Co decyduje o tym czy to dziecko urodzi się w kochającej rodzinie czy patologicznej gdzie zostanie skatowane? Bóg? Jeżeli tak jest - to oznacza tylko, że bóg jest mściwy i ma w du.pie ludzi. A moim zdaniem mechanizm działa tak - człowiek stojący nad grobem się nawraca, bo łatwiej mu w ten sposób pogodzić się z umieraniem, proste. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Tiaaa.... 22.04.11, 16:34 Co decyduje o tym czy to dzie > cko urodzi się w kochającej rodzinie czy patologicznej gdzie zostanie skatowane > ? Zapomniałam dodać, że moim zdaniem - czysty przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: Tiaaa.... 19.04.11, 17:29 >Znam takich. Wypadek, choroba, nie daj Boże ko > goś bliskiego, albo własna zbliżająca się smierć i ksiądz przestaje przeszkadza > ć. I wyspowiada się jeden z drugim, i Chrystusa przyjmie. He he he, o sobie napisałeś, jak znam życie. Nie warto do wszystkich przykładac własnej miarki, bo można się pomylić. Spróbuj sobie wyobrazić, że jest wiele osób, które nie zmieniają przekonań w opisanych sytuacjach. Jako ateiści zmarli moi dziadkowie i mama. Babcia, pomimo swoich 90 lat jakoś nie zamierza lecieć do księdza po namaszczenia. A i ja nie widzę siebie w roli nawróconej owieczki. Odpowiedz Link Zgłoś
sabrilla Re: Tiaaa.... 19.04.11, 22:56 A nie wydaje Ci się, że strach przed śmiercią to kiepska motywacja do nagłego stania się wierzącym? I bardzo płytka? Zresztą czy taki człowiek powodowany strachem, bólem staje się wierzący czy tylko uczestniczy w obrzędach. Czy naprawdę facet, taki sam jak wszyscy inni faceci, który takiego nagle nawróconego wyspowiada może mu cokolwiek zagwarantować i rozgrzeszyć? Nie lepiej tak żyć, tak po prostu żeby starać się być dobrym człowiekiem? Bez "motywacji" w postaci strachu, albo świadomości, że człowiek taki sam jak Ty Cię wyspowiada i sprawa załatwiona? Jaką masz pewność, że to Bóg Cię rozgrzesza? Może żyj tak, żeby żyć w zgodzie z innymi, nie czynić nikomu krzywdy i żadne rozgrzeszenia za pomocą samozwańczych pośredników nie będą potrzebne? Umiera się krótko, żyje się długo. Odpowiedz Link Zgłoś
craqoof Re: Tiaaa.... 20.04.11, 09:00 Sabrila masz rację strach to obrzydliwa motywacja, bez dwóch zdań. Nie mam pewności, że facet mnie rozgrzeszy, podobnie jak nie mam pewnosci, ba mocno w to wątpię, że Bóg urodził się 24 grudnia. Tym się różni wiara od wiedzy. "Gdyby wiara była choć trochę bardziej prawdopodobna, nie byłaby wiarą. Tylko to co pozostaje tajemnicą jest godne wiary". Broń Boże nie uważam, że nie mają prawa ateisci przychodzic na mszę, czy chodzic ze święconym, czy nie chodzić itp. Wkurza mnie jedynie, kiedy ktoś, może Ty, może ci, którzy tokują w tym wątku, jasno deklarujecie, że jestescie ateistami, ale jakoś nie załatwicie sprawy do końca, tzn. dwóch świadków - chrzestnych najlepiej, do kancelarii parafialnej i wypisać się z tego interesu. Wtedy wszystko jest jasne, nie bedziecie zmuszeni do ponurych cyrków przy okazji kościelnego slubu, chrztu, potem durnego katechizowania, sakramentu eucharystii, idiotycznego bierzmowania. Jak was brat, siostra, kolega, kuzyn poproszą na chrzestnego powiecie śmiało: NIE, a nie polecicie po cichu załatwiac sprawę z jakimś księżynąą żeby wydał Wam, zaświadczenie , że jesteście praktykującymi katolikami. Znam takich, powtórzę, koleś na co dzień muzyk, rockowiec niewierzący, wiecie, mocne kliamty, zresztą fajnie grają, no i na msze jakoś nie po drodze. A teraz lata jak kot z pęcherzem, bo ksiądz "h... jeb...." nie dał mu zaświadczenia, że może być chrzestnym, a jego o to siostra poprosiła. Zatem pytam, kto z Was, jestem przekonany wszystkich ochrzczonych, poszedł i załatwił tę sprawę? A może się nie chce? Może to zwykłe lenistwo? MOże wstyd? Chodźcie starzy, zapisaliście mnie do tego kółka rybackiego znad jeziora w Galilei to pomózcie mi się teraz wypisać! Nie? I to jest właśnie HIPOKRYZJA. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Tiaaa.... 20.04.11, 10:02 Byłam ochrzczona owszem, ale ślubu kościelnego nie brałam, nie podaję dzieci do chrztu, nie ochrzciłam własnych. Apostazji nie dokonałam bo mam głęboko w dupie kościelne prawa. Niech sobie ich przestrzegają Ci, którzy mieli jakiś wpływ na ich stanowienie. Nie mam zamiaru ciągać do kościoła żadnych świadków, bo moja wiara czy jej brak to moja prywatna sprawa, z której będę się tłumaczyć tylko tym, którym mam ochotę się z tego tłumaczyć. Skoro kościół lubi jarać się liczbą rzekomych katolików ze względu na rzesze niemowlaków, którym główki wodą polał, niech się jara dalej. Niebagatelny wpływ na moją niechęć do odwiedzin w parafii, gdzie mnie ochrzczono i posłano do komunii są przykre przeżycia, które mnie (i nie tylko) tam spotkały i do których nie chcę wracać. Naprawdę czuję głębokie obrzydzenie do instytucji kościoła, która przynajmniej w moim przypadku od dziecka jedynie zatruwała mi umysł i wyciągała pieniądze od moich rodziców, nie ofiarując nic wartościowego w zamian. I naprawdę w obliczu ostatnich doniesień o skali molestowania jaka miała miejsce w kościelnych instytucjach, oraz tego jak cały kościół się sprzysiągł przeciwko ofiarom tego molestowania, i jak zaciekle bronił swoich kolesiów moja hipokryzja to jest taki mały pikuś. Odpowiedz Link Zgłoś
craqoof Re: Tiaaa.... 20.04.11, 11:19 Obawiam się, że kościół nie ma zielonego pojęcia o Twoich upodobaniach co do umiejscowiania jego prawa. Chcesz, żeby wiedział to dokonaj apostazji. Nie mogę w żaden sposób bronić instytucji kościoła w świetle obrzydliwych czynów księży. Kościół powinien płacic odszkodowania, sprawcy być sądzeni przed cywilnymi sądami i siedzieć w pierdlu, jak inni przestępcy. Mam pretensje do hierarchów, ale mam też pretensję do państwa za jego słabość, za to, że kładzie uszy po sobie i nie ściga tych zboków równiez za murami kościlenymi. Jednak Bóg dał człowiekowi wolną wolę, Tobie, mi, bandycie i księdzu i nie mogę mieć do Niego o to pretensji, że również ksiądz z tej wolnej woli, akurat w taki obrzydliwy sposób skorzystał. O to, że Jego kapłani są równie pokierani, jak reszta społeczeństwa. I walę to prosto z mostu przy każdej okazji rozmowy z księdzem, gdy wątek zejdzie na moralność. Co z tego mam? Dobre pytanie. Zdaje się, że tylko i aż wiarę w Boga - człowieka, który dał się po ludzku zabić za takich popaprańców. Śmieszne? Masz prawo tak uważać i dam sie obić za to, żebyś mogła o tym głośno mówić. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Tiaaa.... 20.04.11, 13:51 Ja nie mam pretensji do Niego, bo w Niego nie wierzę. Kościołem jako instytucją natomiast się brzydzę. To że kapłanom rzucasz w twarz potworną hipokryzję kościoła w kwestii molestowania nie ma żadnego znaczenia skoro swoim działaniem cały czas wspierasz tę przestępczą instytucję. Dopóki będą mieli Twoje pieniądze, dopóki będziesz im dostarczał dalszych poddanych (wprowadzenie dzieci w życie kościoła) Twoje poglądy nie będą ich specjalnie interesować. Szczerze powiedziawszy ja nie rozumiem jak można pogodzić chrześcijańskie poglądy ze wspieraniem instytucji, która bez żadnej żenady przeczy niemal wszystkim ideałom jakie głosi. Odpowiedz Link Zgłoś
craqoof Re: Tiaaa.... 20.04.11, 16:12 No, tu mnie trochę zagoniłaś... To jest poważny problem kościoła - kasa. Nie daję na tacę, nie daje kasy "po kolendzie" itd. Jestem za opodatkowaniem kościoła, wywaleniem "religii" ze szkół. Tylko, że jakos żadna partia nie ma tego w swoim programie wyborczym, ale mam rozumieć, że za to się nie wściekasz na państwo. Tyle na gruncie materialnym. Jednak wierząc w Ewangelię i w Chrystusa nie mogę pominąć słów: "Paś baranki moje", "to czyńcie na moją pamiątkę", "komu odpuscicie, będzie odpuszczone". Chrystus dał tę moc wybranym przez siebie uczniom, którzy, tak jak Piotr powinni odpowiadać na jego ponawiane pytania: "przecież wiesz, że Cie kocham Panie". I to, stety, czy niestety są kapłani. Wierzę, że w ich dłoniach, nawet tych niecnych, jest moc Chrystusa, nawet kiedy tego już nie chcą. Wiem, że jakość przeszła w ilość, ale również wierzę, że to się zmieni. Pamietam, że żaden z apostołów nie opuscił tego padołu smiercią naturalną, a jak sądzę, żeden rozsądny człowiek, zwłaszcza wtedy, nie dałby się zabić za jakąś bajkę. Jutro Wileki Czwartek. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Tiaaa.... 20.04.11, 16:24 btw uwielbiam to porownanie do wiernych krk do barankow jakze trafne w koncu owce są po to żeby je strzyc Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Tiaaa.... 20.04.11, 22:12 Pamietam, że żaden z apostołów nie opuscił tego padołu smiercią naturalną Z wyjątkiem św. Jana Ewangelisty. Zresztą, ludzie dają się zabijać za coś, co ty uważasz za bajeczki. Popatrz na to, co dzieje się w Tybecie. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Tiaaa.... 20.04.11, 22:10 Chyba zdajesz sobie sprawę, że dokonanie apostazji jest mega uciążliwe i normalnie pracujący ludzie nie mogą sobie pozwolić na to, by KK zabrał im tyle czasu na swoje procedury? Dlaczego apostazja nie może wyglądać tak, że idę do najbliższego kościoła, pokazuję dowód (żeby było wiadomo, że ja to ja i że jestem pełnoletnia), składam podpisane przez siebie oświadczenie, że występuję, i szlus? Od biedy mogę nawet przywlec dwoje świadków z dowodami. Ale nie - trzeba latać po dokumenty po parafiach i znosić księżowskie fochy. Nie mam na to czasu ani siły, wolę je spożytkować na budowę więzi społecznych. Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: Tiaaa.... 21.04.11, 14:02 >Chcesz, żeby wiedział to dokonaj apostazji. A jeśli nie chcę? Tzn nie zależy mi. Dawno, dawno temu, na początku podstawówki, moja wychowawczyni bez pytania o zgodę zapisała całą klasę do TPPR (kto jeszcze pamięta co to znaczy?). Pewnie ciągle jestem tam zapisana (ja rozumiem, że TPPR już nie istnieje, ale to taki przykład żebyś lepiej zrozumiał), bo nigdy nie zadałam sobie trudu aby się wypisać - TPPR zwisał mi i powiewał. Podobnie jak kk. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Tiaaa.... 22.04.11, 16:23 Bri sama bym tego lepiej nie napisała. Nie wypisuję się, bo dla mnie polanie główki wodą znaczy tyle samo, co deszcz jak mi na głowę napada. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Tiaaa.... 20.04.11, 16:22 właśnie wyobrazilam sobie jak wykopuje chrzesnych z grobu i pomykam z nimi do kosciolka celem wypisania mnie skads gdzie sie nigdy nie zapisywalam Odpowiedz Link Zgłoś
craqoof Re: Tiaaa.... 21.04.11, 13:18 A sznowni rodzice mają się jeszcze dobrze? Mogą być też znajomi? Upierdliwe jest także coroczne rozliczenie podatkowe, zwłaszcza ze świwdomością, że w dużej części podatki idą w p...zdu. Płacenie zusów srusów tez jest megaupierdliwe, ale tu stoi pańswto z pałą i mówi zapłac bo ci dołożę jeszcze więcej, a w sprawie apostazji wolna wola, ale się nie chce. Czarnalaineczka czepiasz się słówek. Płacąc zus tez cię strzygą, do gołej skóry, a ty jeszcze potem płacisz za prywatnego lekarza i cichutko pobekujesz, że jest dobrze. Zresztą ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Tiaaa.... 21.04.11, 16:32 rozliczenia podatkowe moge zrobic z domu online , na poczcie lub w jednym okienku nie musze ciagnac swiadkow i zbierac papiery po miastach w ktorych juz dawno nie bylam to kosztuje i kasowo i czasowo czemu z kazdej innej ogranizacji moge sie wypisac wysylajac poczta informacje o rezygnacji a tu mam sie stawiac osobiscie ,ze swiadkami i jescze szukac jakis metryk i papierow ?? czyzby polskie prawo kk nie obowiazywalo ?? Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Tiaaa.... 21.04.11, 16:34 jeszacze jedna kwestia malzenstwo koscielne czyli jeden z sakramentow mozna uniewaznic co z innymi ? czy moge uniewaznic komunie , chrzest i bierzmowanie ??? jak to prawnie zrobic ? Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: Tiaaa.... 21.04.11, 13:46 Chodźcie starzy, zapisaliście mnie do tego kółka rybackiego znad jeziora w Galilei to pomózcie mi się teraz wypisać! Padłam. Wielbię Cię za to. Odpowiedz Link Zgłoś
olalala29 Re: Tiaaa.... 22.04.11, 15:23 I gdzieś po drodze się spotykamy Tak, ja dla poczucia braku hipokryzji już mam akt apostazji przygotowany (tylko mnie trochę mierzi to, że przez ? rodziców muszę się wyłączyć z tego do czego się nie włączałam), bierzmowania już świadomie nie brałam tak jak ślubu kościelnego, nie chrzciłam dzieci, nie jestem i nie będę /ze zwykłego poczucia przyzwoitości/ chrzestną, nie chodzę do kościoła, nie święcę opłatka ani pokarmów. Kiedyś widziałam to tak: że jak na 100% się nie identyfikujesz z KK - to należy się wypisać, bo to nie hipermarket że A kupuję a B, C, D to już dziękuję. Tak robię. Dziś zaszła tylko jedna zmiana: rozumiem, że dla innych to nie jest aż takie proste i nie wieszam na nich okolicznych psów. Bądźmy dla siebie wzajemnie bardziej wyrozumiali Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Tiaaa.... 20.04.11, 22:02 To prawda, że ludzie pod wpływem rozmaitych nieszczęść albo na starość głupieją do szczętu. Ale jeśli sam fakt sięgania po coś w sytuacji desperacji ma świadczyć o działaniu tego czegoś, to musielibyśmy uznać również wróżby, akupunkturę i homeopatię za "działające", bo ludzie prztłoczeni chorobą, nieszczęściami itd. próbują i tego (choć kiedyś zarzekali się, że nigdy). Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Tiaaa.... 21.04.11, 12:30 Musze cie rozczarowac do do latwej i prostej apostazji - wyglada na to, ze Kosciol zamknal te droge i apostazje nie sa juz uznawane (a przedtem tez bynajmniej nie byly latwe i proste). Usiluje doczytac, na ile wiadomo o tym w Polsce; w Irlandii apostazje mozna niby zlozyc, ale KK nie nada sprawie zadnego ruchu, bo Watykan oglosil jakis czas temu, ze apostazja nie jest juz mozliwa. Wiecej informacji na countmeout.ie. Ale ogolnie wszystko to jest dosc metne. Co do strachu jako motywacji - przynajmniej jestes tego swiadom(a), i swiadomie godzisz sie na takie traktowanie przez KK, bo wiesz, co dostajesz w zamian. Mam pelen szacunek dla takiej postawy. Moja ciotka na przyklad mowi otwarcie, ze jest wierzaca, bo jak jest jej zle, to moze siasc w kosciele, pomodlic sie i przynosi jej to ulge. Jesli jest to dla niej warte poddawania sie roznym upokarzajacym procedurom - coz. Dorosli ludzie robia co chca ze swoim zyciem. Ja rozumiem, skad sie bierze religia. Jesli w nocy patrzy sie w gwiazdy i widzi ogrom Wszechswiata i wlasna malosc, jesli bliska osoba umiera, jesli samemu przechodzi sie ciezka chorobe albo doswiadcza cierpienia, to nie kazdy czlowiek chce i potrafi wytlumaczyc i zaakceptowac te zjawiska moca wlasnego rozumu. Wizja istoty wyzszej, ktorej mozna oddac sie w opieke i ktora zapewni bezpieczenstwo (jesli nie na tym, to juz na pewno na tamtym swiecie) jest wtedy bardzo kuszaca, a religia zorganizowana zapewnia spoleczny dowod slusznosci: skoro oni tez w to wierza, to musi to byc prawda. No i tez spoko, dorosli ludzie etc. Tylko kurcze odczepcie sie prosze od reszty Odpowiedz Link Zgłoś
craqoof Re: Tiaaa.... 27.04.11, 14:33 Nie każdy może mocą własnego rozumu...., człowiek głupieje na starość... Tak sobie czytałem Gazetę w Święta wyborcza.pl/1,75476,9488296,Wielki__wiekszy__nieskonczony.html i tak sobie myślałem, jakim wspaniałym, misternym, ścisłym, światłym umysłem muszą dysponowawać ci, którzy sobie samym udowodnili, że Boga nie ma. No, nie mogę sie powstrzymać jeszcze przed tym cytatem, bo niezależnie od tego jak Bułhakow widział tamto święto Pesach, bardzo lubię tę powieść. Woland - Nie zapominajcie, że Jezus istniał naprawdę. Berlioz - Widzi pan, profesorze – szanujemy, oczywiście, pańską ogromna wiedzę, ale na tę sprawę mamy zupełnie odmienny pogląd. Woland - A tu nie trzeba mieć żadnych poglądów. Jezus po prostu istniał i tyle. Berlioz - Ale potrzebne są jakieś na to świadectwa... Woland - Nie trzeba żadnych świadectw. Odpowiedz Link Zgłoś
olalala29 Re: Tiaaa.... 22.04.11, 15:15 Może znasz ... Mój Dziadek - dobry człowiek, całe życie unikał KK, kiedy umierał w szpitalu ksiądz chciał go wyspowiadać i dać mu odpowiednie sakramenty. Odmówił. "Jeśli jest Bóg sam przed nim wytłumaczę się ze swojego życia" - powiedział dziękując za propozycje i po kilku dniach ... umarł w pokoju. Nie generalizuj. Odpowiedz Link Zgłoś
aeromonas Re: Niewierzący a Wielkanoc o co chodzi???? 19.04.11, 16:02 Śmieszy mnie oburzenie "katolików" na niewierzących, którzy chodza z palmą. Do cholery, boże narodzenie i wielkanoc to nie jest prywatna własność katolików. To są prastare święta, pierwsze - to solarne święto słońca niezwyciężonego, drugie - lunarne święto wiosny. I każdy może je sobie obchodzić i świętować jak chce: tańcząc w lesie lub chodząc z palmą i jajami. Też mi coś - palma i jajo - wybitnie chrześcijańskie symbole! Odpowiedz Link Zgłoś