Dodaj do ulubionych

Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami

27.04.11, 14:39
Wychowywać dziecko, żeby bało się psów? Czy, żeby umiało się odpowiednio zachować w ich obecności? Czy tylko psiarze mają racje? Czy tez może tylko matki, że tak boją się psów i zaszczepiają ten strach w dzieciach.

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/lb/ai/hstg/B7KDRVWxhltm5Mg4sB.jpg

Pies pownien ZAWSZE być w kagańcu i to nie podlega dyskusji! Nawet na wybiegach dla psów. Moja suczka zawsze ma kaganiec. Na łąki ubieram jej leżejszy materiałowy, a na osiedle metalowy. Mój pies jest wielkości spaniela.

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/lb/ai/hstg/iUS3XcwkKJgY9eCzTX.jpg

Ale jeste też druga rzecz: nie uczcie dzieci strachu przed psami! To najgorszy błąd. W strachu ludzie zachowują się prowokująco dla psa. Widze nieraz, niestety coraz częściej, że gdy idę z psem (na smyczy i w kagańcu!) to matki zaslaniają swoim ciałem dzieci, uciekają na bok, przeczekują az przejdę itp. To nie wróży dobrze. W całym procesie wychowania warto wychowywac dziecko także do kontaktów ze zwierzętami: nie dotykać, nie pochylac się, nie zagadywać psa, ale przejść pewnym krokiem obok, NIE UCIEKAĆ, nie chować się i nie stosowac uników. Pies to drapieżnik - goni i atakuje to, co ucieka... Takie zachowanie może spowodować atak nawet spokojnego psa. A co będzie jeśli dziecko chowane zawsze za nogami mamy samo kiedyś wyjście na spacer w wieku szkolnym i spotka psa? 100% ucieknie, albo zacznie wrzeszczeć i machać rękami. Tego chcemy? Reakcji psa nie trzeba zgadywać...

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/lb/ai/hstg/LAxUTl11Lm4bByMNQB.jpg
Obserwuj wątek
    • donnasanta Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 14:44
      Miec zawsze ograniczone zaufanie do psa...bo pies to pies..
      Moje dzieci nie boja sie psów, ale raczej nie pozwalam sie zblizac do obcych psow na spacerach, bo swoja droga nie kazdy wlasciciel sobie zyczy. Jezeli dzieci sie zachwycaja a wlasciciel sam zaprasza to pozwalam poglaskac, ale widze, ze nawet wtedy wlaciciel krotko trzyma czworonowa co potwierdza maja teze, ze takze ma do niego ograniczone zaufanie...
      • zebra12 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 14:52
        Ja też nie pozwalam się zbliżać, głaskać, nachylac się nad obcym psem. Ale absolutnie nie pozwoliłabym na zachowanie unikające: ucieczkę, chowanie się, zmiana trasy. A z zaufaniem to masz rację. Dlatego piszę o kagańcu - bezwzględnie i zawsze.
        • pamela788 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 14:55
          York w kagancu?
          • zebra12 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 16:49
            Zależy od yorka. Może nie zagryzie, ale rany zadac może. Miałam kiedyś chihuahuę, która była agresywna do obcych. Ważyła 800 gram. Ale gryzła. Sąsiadka wyciagnęła do niej rękę, gdy ją niosłam. Suczka prawie odkryzła jej wargę...
            Ale skoro masz łagodnego yorka, no to jeszcze do wybaczenia brak kagańca.
            • majenkir Re: 27.04.11, 19:51
              zebra12 napisała:
              > Zależy od yorka. Może nie zagryzie, ale rany zadac może.

              Mialam kiedys chomika, ktory pogryzl chyba wszystkie rece, ktore go kiedykolwiek dotknely..
              Moze tez powinien nosic namordnik? big_grin
      • lipsmacker Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 15:03
        Ze wlasciciel krotko trzyma czworonoga nie koniecznie oznacza ze ma do niego ograniczone zaufanie (choc moze tak byc). Ja oceniam reakcje i mozliwosci glaskajacego w stosunku do rozmiarow i akywnosci mojego psa. Trzymajac ja krotko moge zapobiec np. przewrocenia przez nia malego dziecka, co moze zrobic z samej radosci kontaktu bo czasami ma gracje slonia w skladzie porcelany. Wiem tez jak wazne jest aby kontakt dziecka z psami byl pozytywny bo rzutuje on na jego pozniejszy odbior i stosunek do zwierzat. Tym samym nie chce aby moj pies przestraszyl dziecko gwaltownym ruchem.
    • joanna_poz Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 14:53
      > Pies pownien ZAWSZE być w kagańcu i to nie podlega dyskusji!

      każdy? zawsze?

      nie jestem przekonana, więc moj labrador nie nosi W OGOLE kagańca.
    • rulsanka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 14:54
      Jako dziecko i rowerzystka, wędrowniczka miałam wiele przykrych spotkań z psami. Kilka razy zostalam lekko ugryziona i potem bałam się psów. Wkurzało mnie to, że przez takiego niedopilnowanego psa muszę schodzić z roweru lub nawet uzbroić się w kij, bo pies uważa się za właściciela drogi, którą idę. Nadal trochę boję się obcych psów, ale staram się tego nie okazywać, by nie zrażać syna. Wydaje mi się, że z dobrym skutkiem. Moje dziecko wychowuje się w otoczeniu psów i innych zwierząt, więc ma szansę nauczyć się właściwych zachowań. Przede wszystkim wie, dlaczego psy szczekają i mogą ugryźć (boją się, bronią terenu). Uczony jest dbania o psa, zabawy z nim i pieszczot.
    • lipsmacker Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 14:55
      Ze zakladanie kaganca nie podlega dyskusji to jednak umowne. Ja np. mieszkam w miejscu gdzie prawo nakazuje wyprowadzac psa na smyczy w terenie zabudowanym a w parkach, lakach, lasach itp mozna wyprowadzac bez smyczy jesli teren nie jest specjalnie oznakowany (slup ze znakiem psa na smyczy). Obowiazek kaganca otrzymuje pies ktory uzyskal status 'groznego' i jest cala procedura prowadzaca do tego.

      Ja mam suczke rasy bernenski pies pasterski, jest to chodzaca dobroc - mimo to nie pozwalam zblizac jej sie do przechodniow na spacerze rozumiejac ze po prostu nie kazdy moze sobie zyczyc byc obwachiwany przez kudlatego olbrzyma. Ten kto chce ja poglaskac, przewaznie pyta. Nie widze zadnej potrzeby prowadzania jej w kagancu skoro prawo tego ode mnie nie wymaga.

      Ale nawiazujac do meritum Twojego pytania - moje dzieci wychowuja sie ze zwierzetami, a oznacza to ze wiedza jak podejsc do obcego psa, jak zareagowac na podbiegajacego czworonoga, co wolno przy psie a czego nie. Moj 6cio latek potrafi spokojnie wyjasnic i zademonstrowac jaka pozycje nalezy przybrac w razie ataku przez psa aby chronic gardlo i glowe. Nigdy nie musial z tej wiedzy korzystac, ale w naszym mniemaniu jest tak samo niezbedna jak umiejetnosc plywania czy przechodzenia przez jezdnie.
      • aneta-skarpeta Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 16:10
        ja generalnie ze swoim psem mam ograniczone zaufanie do ludzitongue_out

        duzo ludzi chetnie podchodzi, w tym dzieci- a zachowuja sie różnie- nie wszystko moj pies lubi- bardzo pokojowo nastawiony. ludzie sa strasznie natarczywi i wielu nie daje szansy psu na sowojenie- spokojne podejscie, zapoznanie sie- lepiej cap łapskiem klepać po czubku głowy...wrrrr

        widac wtedy kto ma podejscie do zwierząt, a kto nie ma o tym bladego pojecia

        dodatkowo gro dzieci strasznie zamecza psy, kroliki, traktują je jak zabawkę
    • majenkir Re: 27.04.11, 14:56
      Strasznie autorytatywnie zabrzmialo big_grin
      To ja juz chyba wolalabym nie miec psow. Co to za zycie.... w kagancu? uncertain
      • aneta-skarpeta Re: 27.04.11, 16:11
        masakra
        kiedy w kagancu to w kagancu, ale bez przesady
    • szara_w Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 15:00
      Wychowywać w szacunku dla zwierząt, uczyć mądrej ostrożności..
      Zawsze powtarzam: "nie dotykaj pieska, którego nie znasz, dopiero jak ja ci pozwolę, albo ktoś, kto z psem idzie, bo może piesek boi sie dzieci albo ma zły humor i nie chce, zeby go dotykać", uczę mowy ciała psa - nie podchodzić do warczącego; przy okazji dawania jedzenia naszemu kotu (bo akurat mamy w domu kota) zawsze podkreślam, żeby synek pamiętał, że nie można podchodzić do psa (zwierzęcia), które je.
      Trzymam mocno za rękę gdy jakiś pies jest blisko, ale ze słowami: "zobacz jaki ładny piesek tam idzie" ale nie podchodzimy nachalnie ani nie uciekamy na drugą strone ulicy.
      A wogóle ja byłam dzieckiem nie znajacym lęku przed zwierzętami... hmmm a moze raczej miałam jakis szósty zmysł do psów? wsadzałam łapy żeby pogłaskać psy, kiedy na bramie był napis "uwaga zły pies" (gdyby moi rodzice to widzieli..smile )- miałam oswojoną wiekszość takich psów na osiedlu, żaden mnie nie ugryzł. Wydaje mi sie, że teraz też potrafię wyczuć ich intencję, chyba wiedziałbym kiedy uciekać z dzieckiem a kiedy można przejść obok psa bez lęku. Obym sie nie myliła.
      Zaszczepianie lęku w stylu mojej teściowej (dobra kobieta, ale w tym wypadku mnie denerwuje) "nie idź tam, bo tam jest wielki pies i cie ugryzie" - w sytuacji, kiedy żadnego psa nie ma, a chodzi tylko o to, zeby dziecko samo gdzieś tam nie poszło - uważam za działanie szkodliwe wręcz i bardzo sie temu sprzeciwiam.
      A co do wkładania rąk w ogrodzenia - jak ja kiedyś - to jednak wolałabym, zeby mój Młody nie poszedł w moje ślady smile
    • kropkacom Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 15:02
      W idealnym świecie każdy właściciel psa ma być za czworonoga na tyle odpowiedzialny aby osoby postronne nie musiały się bać.
      • majenkir Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 15:04
        Na fobie nic nie poradzisz wink.
        • kropkacom Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 15:07
          To często są nabyte fobie. Jest masa niedopilnowanych psów i lekkomyślnych właścicieli tychże stworzeń. Oczywiscie biorę pod uwagę, że część społeczeństwa musi mieć wroga i może to być pies.
          • evee1 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 06:01
            Ale to nawet nie chodzi o strach. Ja sie psow nie boje (chociaz dwa razy bylam jako dziecko pogryziona i raz dostawalam zastrzyki przeciwko wsciekliznie), ale nie lubie, kiedy jakis pies do mnie galopuje i mnie obslinia. Prawdopodobnie nie mialabym takich obiekcji w stosunku do wlasnego czworonoga, jakie mam w stosunku do innych psow. Tak samo jak nie przeszkadzalo mi bycie obsliniana przez wlasne dziecko, natomiast przez obce, to juz niekoniecznie wink. Czy to jest akurat fobia, to nie wiem...
            • lipsmacker Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 14:35
              oo, evee1, nie zauwazylam u Ciebie jakis reakcji anty-obsliniowych smile bede obserwowac przy najblizszej sposobnosci!
              • evee1 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 15:14
                Eee, bo Sawa to prawie jak rodzina wink.
                • lipsmacker Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 17:36
                  Milo mi smile I Sawie tez smile
    • demonii.larua Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 15:10
      Mój pies nie nosi kagańca. Nigdy nie chodzi luzem poza domem, poza miastem wyłącznie na długiej smyczy (10m),w mieście przy nodze, jak nie ma ludzi blisko to wtedy luźniej. Nie pozwalam by ktokolwiek obcy psa dotykał - choć czasem chcą głaskać, bo to taki piękny hasek - on tego nie lubi, w ogóle nie przepada za obcymi ludźmi. Nasze dzieciaki psów się nie boją, ale do zwierząt mają ograniczone zaufanie. Wiedzą, kiedy psu nie wolno przeszkadzać, wiedzą kiedy Babol chce się bawić. Do obcych psów nie podchodzą. Tyle.
      • mshyde Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 00:06
        biedny, biedny pies... dla mnie posiadanie psa wylacznie na smyczy mija sie z celem, co to za uciecha na sznurku spacerowac?
    • iod100 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 15:11
      Ja całe życie miałam psa w domu rodzinnym. Zawsze byłam wrażliwa na ich krzywdę. Kiedy z mężem przeprowadziliśmy się do własnego m - los chciał nie chciał- że znalazłam psa przywiązanego do drzewa w parku w mroźny dzień (wtedy było -25 stopni), czekałam aż ktoś się pojawi i go zabierze. Niestety. Po jakimś czasie pojawiła sie straż miejska żeby go zabrać do schroniska. Zlitowałam się i go wzięłam do domu. Miał z nami cudowne życie. Po kilku latach pojawiła się córka. Do trzeciego jej roku nie było problemu. Znowu zaszłam w ciąże a temu normalnie tak jakby brzydko mówiąc palma odbiła. Stał się takim agresywnym psem że nie dawał sobie nawet pogrozić palce. Od razu się rzucał z zębami. Nie można mu było łap wytrzeć po spacerze, odsunąć go, jak się chciało wyjąć jego piłkę spod mebli, ja nie mówię o wizytach u weterynarz, bo wtedy zagryzłby wszystkich. Stał się tak agresywny, zaczął się na nas rzucać z zębami. Próbowaliśmy go leczyć, weterynarz polecił jakieś tabletki uspokajające, nie było mowy żeby mu podać. Zaczęłam się go po prostu bać. Wizyty nasze u lekarzy trwały może 8 mcy. Przegiął w sytuacji gdy rzucił się na córkę po prostu ją ugryzł. krew się polała. Masakra. Może to głupio zabrzmi ale dowiedziałam się że odwaliło mu bo poczuł że u mnie w brzuchu jest dziecko- ile w tym prawdy nie wiem. Ale to nauczyło mnie maksymalnej ostrożności wobec psów. Kocham zwierzęta, ale powiem szczerze jakoś już mniej sad
    • alabama8 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 15:28
      zebra12 napisała:
      Widze nieraz, niestety coraz częściej, że gdy idę z psem (na smyczy i w kagańcu!) to matki zaslaniają swoim ciałem dzieci, uciekają na bok, przeczekują az przejdę itp...

      Ja tam się zatrzymuję i zasłaniam własnym ciałem. Nie z obawy przed psem, ale z obawy przed dzieckiem. Mój ośmiolatek dość panicznie boi się obcych psów. Dość panicznie to znaczy, że normalny rozsądny chłopak obok przechodzącego psa zaczyna skaczeć, piszczeć i uciekać na boki. No wariat zupełnie. Oczywiście ćwiczymy "asertywne" przechadzanie się, oglądamy "Zaklinacza psów", rozmawiamy o tym, że pies będzie gonił jeśli uciekasz.
      Młody wie wszystko teoretycznie, a w praktyce ma to samo co mają chorzy na fobie - nie przetłumaczysz że pająk cię nie zabije, a ciasne pomieszczenie nie zgniecie.
      Gdy mały miał ze 2 lata pies mojej siostry chciał się z nim zamaszyście przywitać - stąd chyba fobia. A psiunio był naprawdę miłą i sympatyczną mieszanką doga z bernardynem - 60 kilo żywej wagi (tylko tyle bo szczeniak) ...
    • mama-nastolatki Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 17:06
      Zebro masz racje kiedys widzialam jak dla mnie przedziwna sytuacje.

      Bylam na ogrodzonym placu zabaw z moja coreczka i byla tam matka z synkiem tak ok 1,5 do 2 latek.Chlopiec zobaczyl za plotem psa pekinczyka i od razu wpadl w taka panike ze malo cos sie nie posikal normalnie histeria mimo ze pies byj jakie 7 m dalej i za plotem.Pomyslalam matko! Co temu dziecku jest zeby tak sie bac.
      Piesek poszedl sobie a po kilku minutach chlopiec chcial otworzyc furtke i wyjsci z placu zabaw a matka-NIE CHODZ TAM BO CIE PIES UGRYZIE-
      Przes chwile zastanawialm sie czy jej w twarz nie powiedziec ze jest idiotka.Szkoda tego chlopca.
      • czarnaalineczka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 17:18
        ja widzialm jak dwoje dzieci bawilo sie z wlasnym yorkiem
        podeszlo do nich inne dziecko , piesek sie do niego lasi
        i wtedy podbiega rozhisteryzowana matka berze dzieciaka na rece i krzyczy na tamte dzieci zeby "zabraly tego potwora"
        --
        everything gardens
    • czarnaalineczka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 17:27
      >
      > Pies pownien ZAWSZE być w kagańcu i to nie podlega dyskusji! Nawet na wybiegach
      > dla psów.
      nie tobie o tym decydowac !!!
      ja kaganiec mojej psinie zakladam tylko do weterynarza
      >Widze nieraz, niestet
      > y coraz częściej, że gdy idę z psem (na smyczy i w kagańcu!) to matki zaslaniaj
      > ą swoim ciałem dzieci, uciekają na bok, przeczekują az przejdę itp.

      uciekanie , straszenie dziecka ze pies ugryzie , szybkie branie na rece jest totalna glupota fakt
      natomiast zaslanianie soba malego dziecka jest jak najbardzije w porzadku
      to bardzo czytelny sygnal dla psa ze nie zyczysz sobie zeby do twojego mlodego podchodzil
      (suki tez tak robia)


      ja dopiero teraz mam pierwszego psa
      ale w dziecinstwie "wszystkie psy byly moje " big_grin
      wkladalam rece za ogrodzenia ( ale tylko gdy pies chcialtongue_out)
      jadlam z psami lody big_grin
      oswoilam nawet bestie ( 5 kg bialej smierci big_grin )ktorej sie wszyscy bali tongue_out
      --
      everything gardens
    • el_jot Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:02
      Moja jest od urodzenia bardzo blisko z psami, wielkimi. Do tej pory ugryzł ją York, w pociągu, na kolanach pańci, po zapytaniu czy można pogłaskać - ależ oczywiscie, on nie gryzie i ciach, w rękę. Nic się nie stało, afery nie robiłamwink Psów się nie boi, ale nauczyłam ją, że do obcych psów bez pozwolenia się nie podchodzi, jak się chce pogłaskać - trzeba własciciela zapytać. Przygarnęłam dwie znajdy, córka często zostaje z trzema psami na podwórku.

      A co do kagańca, Zebra, daj spokój, niech to twoje psisko też ma trochę frajdy z życia.
      • czarnaalineczka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:22
        kurde jeszcze nigdy nie zapytalam big_grin
        wlasnie sobie uswiadomilam , never ever
        ani w dziecinstwie ani teraz nie zapytalam kogos czy moge poglaskac jego psa

        i chyba
        bym nie umiala
        serio nie przeszlo by mi przez gardlo tongue_out
        • el_jot Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:28
          czarnaalineczka napisała:

          Pies to jakby własność czyjaś, nie każdy sobie życzy, żeby dotykać swojego psa, no ja sobie nie życzęwink
          Jak mieszkałam w mieście i mijałam okazałe psy, bo tylko takie mnie pociągały, to też się nie pytałam właściciela, tylko psa czy mogę go pogłaskać. W ten sposób oberwałam zębami od wodołaza i zostałam ochrzaniona przez właściela chyba briarda,że on na moim miejscu to by trzymał ręce z dala od tego psabig_grin
          • czarnaalineczka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:35
            > W ten spos
            > ób oberwałam zębami od wodołaza i zostałam ochrzaniona przez właściela chyba br
            > iarda,że on na moim miejscu to by trzymał ręce z dala od tego psabig_grin
            big_grin

            mi wlasnie z ta wlasnoscia cos wewnetrznie zgrzyta
            troche jak obrzydliwy zwyczaj pytania "czy moge zatanczyc z twoja zona " uncertain
            wole psa pytac czy moge
            zreszta zwykle pierwsze chca big_grin
          • lipsmacker Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 14:42
            Zebami od wodolaza? Plakac mi sie chce jak cos takiego czytam. To skutek niekontrolowanej hodowli, wodolaz nie ma prawa nikogo ugryzc za glaskanie! Wodolaz ugryzie w jednym jedynym wypadku - jesli ktos zagrozi jego panu/pani. Kiedy sie ludzie naucza ze nie robi sie szczeniakow na zasadzie 'dopuszcze ja bo raz suka powinna' sad
            • el_jot Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 15:26
              lipsmacker napisała:

              > Zebami od wodolaza? Plakac mi sie chce jak cos takiego czytam. To skutek niek
              > ontrolowanej hodowli, wodolaz nie ma prawa nikogo ugryzc za glaskanie! Wodolaz
              > ugryzie w jednym jedynym wypadku - jesli ktos zagrozi jego panu/pani.
              Rany, nie musisz mi tego tłumaczyć. To nie był mój pies, dawno to było, nie mam pojęcia z jakiej hodowli był ten pies. A skąd wiesz, czy pies nie pomyślał, że zagrażam jego panu? Pana znałam, psa też.Uderzył tylko, nie ugryzł. Ten pies uwielbiał za to mojego męża. Jeździł ze swoim panem do pracy autobusem i kiedyś w tym autobusie wyczuł mojego męża. Przeciskał się przez tłum ludzi, żeby się przywitać. A wodołazy uwielbiam, rzadkie są w Polsce, no i mastifty tybetańskie to przodkowie wodołazówsmile
    • beverly1985 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:12
      Ja się boję psów, nie znoszę ich i zawsze zmieniam trasę gdy widzę psa, który sięga mi do pasa. Psów w kagańcach w ogóle nie widuję- odkąd mieszkam w warszawie widziałam jednego psa z kagańcem, ale bez smyczy (mam wrażenie, ze ten pies chciałam mnie co najmniej mocno uszkodzić i tylko ten kaganiec mnie uratował), cala reszta jest tylko na smyczy. Albo bez smyczy i kagańca, wolno puszczone.
      W takich warunkach żadne nawoływania "wychowujcie dzieci do kontaktu z psami" na mnie nie działają- mam kota, wystarczy.
      • czarnaalineczka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:18
        >cryingmam wrażenie, ze ten pies c
        > hciałam mnie co najmniej mocno uszkodzić i tylko ten kaganiec mnie uratował),

        a kazdy facet chce cie zgwalcic , kazda kobieta uwiesc ci meza ,kazde dziecko okrasc , kazdy nastolatek wbic ci kose w plecy big_grin
        • beverly1985 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 23:30
          Zdaję sobie sprawę z tego, ze przesadzam, ale pies regularnie przede mną staje, szczeka i warczy aż sąsiadka nie nadbiegnie i go nie odciągnie, próbowałam wzywać straż miejska, ale nie zareagowali.
          • czarnaalineczka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 15:45
            bo skoro pies jest w kagancu i nie atakuje ( w sensie nie skacze na ciebie ,nie drapie ) to nie bardzo jest jak sie czepic ( gdyby serio chcial ci cos zrobic to by chociaz lapa przywalil )
            pies moze szczeka bo wyczuwa twoja niechec

            ps jakiej rasy jest pies?
    • hellulah Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:25
      Mądry post. My staraliśmy się wychować dziecko tak, aby umiało zachować się odpowiednio w obecności psów. Właśnie tak, jak pisałaś. Pod żadnym absolutnie pozorem nie było mowy o wzbudzaniu strachu przed pasami!!!

      Nie mamy psów w domu, mąż miał, ja nigdy. Może kiedyś, nie wykluczam, byłby pies, choć wolałabym raczej koty. Jak na dziś nie do ogarnięcia logistycznie. Ja byłam wychowywana przez osobę z lekką fobią na tle psów (miał zresztą poważne powody taką w sobie wykształcić) - przesada, i to ewidentnie głupia, zawsze działa na mnie tak, że wzbudza moją przekorę. Nie przepadam za bliskim kontaktem z cudzymi (w sensie, nieznajomymi) zwierzakami, nie cierpię obśliniania w windzie, czy obskakiwania i śladów łap gdy spokojnie sobie idę wyfiokowana chodnikiem, nie lubię na dłuższą metę zapachu psa, brr i fuj, ale psów się nie boję, fobii nie mam. Wróć. Z powodu luźno biegających psów kilka razy zweryfikowałam trasy pieszych wędrówek, albo nawet z czasem (więcej posesji, więcej psów na danym terenie) całkiem zrezygnowałam z pewnych tras.

      Właśnie pod kątem wychowywania dziecka czytałam dużo różności o psach (fajnie zabrzmiało nawiasem smile ), moja ulubiona pozycja to "Pies i człowiek" J. Donaldson, właśnie po to, aby wyplenić z siebie ewentualne pozostałości po histerycznych wzorcach reakcji rodzica. Szczerze mówiąc, ujemną stroną wejścia w temat jest wiedza, jak fatalnie, jak bezmyślnie większość narodu traktuje swoje psy... Jakoś mnie to nie dziwi, ale smucić - smuci.

      Miałam jako mama-wyprowadzająca-dzidzię-na-spacery kilka dziwnych sytuacji typu, tu dla przykładu "najśmieszniejsza": pies, gania, luzem, bez kagańca, gdzieś w tle opiekun. Moje dziecko macha kijkiem, ja z uśmiechem i spokojnie mówię, "teraz nie machaj kijkiem, trzymaj kijek przy nodze, żeby piesek nie pomyślał, że chcesz się z nim bawić w szarpanie za kij [czy jakoś tak, no wiecie]". Żadnego chowania dziecka, czy brania w ramiona. Na to opiekun psa, obrażonym tonem: "ależ, pani, on nic nie zrobi, co pani?!"

      • marcysia51 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:39
        Moje dzieci od zawsze są wychowywane ze zwierzakami ,mamy psa,kota,rybki,kanarka.Wiem co może mój pies i moje dzieci się go nie boją natomiast od zawsze mają powtarzane ,że każdy inny pies to nie nasz pies i podchodzić nie wolno.Dzieci psów sie nie boją ale nigdy nie pozwalam do takich zachowań jakie sa stosowane do mojego psa.
        Inne psy są ale wogóle ich nie zauważamy.
    • mijaczek Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:39
      Ucze moje dziecko, ze mozna z psa wyciagnac wilka, ale nigdy nie wyciagniesz z niego zwierzecia…
      Sami mamy psa I choc psiur jest dobry I kochany to nigdy nie wiadomo co mu strzeli do lba…
      Moj pierwszy pies ugryzl czlowieka raz w zyciu. Nigdy nie zrobil tego wczesniej ani pozniej… ofiara byla kuzynka przyjaciolki… do dzisiaj nie wiem co sie stalo, bo dziewczynka nie zrobila absolutnie nic, zeby sprowokowac mojego psa… nic strasznego sie nie stalo, bylo wiecej strachu niz bolu, ale fakt jest faktem, ze Saba ugryzla kogos… I to samo moze sie stac z kazdym psem…
      Gdy jestesmy np. w parku dla psow Emma wie, ze musi sie najpierw zapytac wlasciciela czy moze poglaskac psa I nigdy nie moze kucac, zawsze musi byc “wyzsza” od psa…
      • czarnaalineczka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:47
        >Ucze moje dziecko, ze mozna z psa wyciagnac wilka, ale nigdy nie wyciagniesz z niego >
        >zwierzecia…

        ???

        a co do kucania to ja zawsze kucalam i kucam
        • mijaczek Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 23:33
          czarnaalineczka napisała:

          > >Ucze moje dziecko, ze mozna z psa wyciagnac wilka, ale nigdy nie wyciagnie
          > sz z niego >
          > >zwierzecia…
          >
          > ???

          chyba wlasnie srednio swiadomie popelnilam grzech zwany przetlumaczeniem amerykanskiego powiedzenia na polski...
          bezsensu wyszlo... pomin.


          >
          > a co do kucania to ja zawsze kucalam i kucam
      • el_jot Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:47
        mijaczek napisała:

        > > Gdy jestesmy np. w parku dla psow Emma wie, ze musi sie najpierw zapytac wlasci
        > ciela czy moze poglaskac psa I nigdy nie moze kucac, zawsze musi byc “wyz
        > sza” od psa…

        Bo jak jest wyższa to dominuje nad psem? To mże sprowokować atak psa, bo żaden pies nie lubi jak obcy nad nim próbuje dominować, tak jak obcy nie może głaskać psa po głowie,stojąc nad nim, może to robić tylko osoba znana, do której pies ma zaufanie. Widzę to właśnie po moim psie - my możemy go głaskać jak chcemy i pokazywać dominację, zwisa mu to. Ale zauważyłam, że jak ktoś nieznayn mu nieumiejętnie go próbuje pogłaskać, to pies staje się taki niepewny, ne warczy, nie gryzie, ale widzę,ze takie głaskanie mu się nie podoba. Jeżeli chcesz, żeby córka pokazywała kto jest ważniejszy, a nie, że ma dobre zamiary wobec psa, to owszem, moze nad nim stać i głaskać go po głowiewink
        • el_jot Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:49
          Jak chcę pogłaskać psa, to zawsze kucam i tak też uczę dzieckosmile
          • czarnaalineczka Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 27.04.11, 20:53
            tez tak zawsze robilam
            i prawie nigdy nie schylam sie nad obcym psem
            ( z wyjatkiem takich malenstw ze trzeba i kucnac i sie schylic zeby toto dosiegnac tongue_out)
      • lipsmacker Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 14:49
        Blad. Czesc psow jest strachliwa z natury, moze capnac w zle pojetej samoobronie jesli czuje sie zagrozony przez 'wyzsza od psa' ktora pcha sie do glaskania. Do psa sie kuca i podaje reke do obwachania a nie gmera mu od razu za uchem. Nie wiesz czego wczesniej doswiadczyl obcy pies. Reka celujaca na glowe psa lub za jego ucho znika psu z pola widzenia, pies moze to odebrac jako probe uderzenia go.
    • ma_dre Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 12:06
      Zebra, pieknie ladnie to co piszesz, ale reakcje na widok zwierzecia czasem wymykaja sie spod kontroli. Moj syn boi sie psow, po prostu. Juz kilka lat mu klade do glowy co ma robic jak zobaczy psa, a przede wszystkim czego ma nie robic! I co? Kicha. Jak widzi psa od razu rozglada sie gdzie by tu uciec, nawet nie mysli zeby sie schowac za mna! Nie wiem, moze z wiekiem mu przejdzie... Mojemu malzonkowi nie przeszlo. Moje nauki przynosza koszmarny skutek, bo teraz jak przechodzi obok jakiegos psa to sie szczerzy i nachyla nad nim. Co ja mam z nim zrobic? Moze kontakt z jakims znajomym, przyjaznym psem by tu cos pomogl?
      • pasquda77 Re: kaganiec.... 28.04.11, 12:28
        bez przesady z tymi kagańcami, nie założę swojemu goldenowi kagańca i już!!!

        Kurcze, tak sobie dumam-ostatnio na spacerze z moim rudzielcem miała miejsce taka sytuacja-biegał sobie luzem, bez opiekuna amstaf, oczywizda bez kagańca, parę metrów za nim szłam ja z goldenem na smyczy i co?Nikt nie zwrócił uwagi na biegającą luzem bestie, a mnie dwa razy zwrócono uwagę, ze mój pies nie ma kagańca ( był na smyczy, szedł grzecznie przy nodze).W obu przypadkach zapytałam czy tamten piec nikomu nie przeszkadza, tylko moj?Odpowiedz-tak-bo tamten jest mały(!!!) a pani duży...noż qrwa mać, może by się tak społeczeństwo podszkoliło w kynologiitongue_out?
        • czarnaalineczka Re: kaganiec.... 28.04.11, 13:00
          alez to jak najlepiej swiadczy o wiedzy czepiajacego sie big_grin

          podobnie straz miejska nigdy nie wlepi mandatu dresom ktorzy nie sprzatna kupy po amstafie czy rotku
          a czepia sie babunci z pikusiem
      • zebra12 Re: Wychowywac dziecko do kontaktu ze zwierzętami 28.04.11, 16:59
        Myslę, że tak. Może masz kgoś znajomego, kto ma łagodnego, lubiącego dzieci psa i zgodzi się na stopniowe oswajanie Twojego syna z psem. Warto spróbować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka