Dodaj do ulubionych

potrawy na stoł, czy w lodówce? :)

27.04.11, 15:45
takie mam pytanie. jak macie gosci, to czy stawiacie to co macie do podania na stół, czy mówicie gościom np.:
"mam ćwikłę i chrzan w lodówce, ktoś chce?"
albo podając żurek:
"mam białą kiełbasę w kuchni, podać komuś?"


dla mnie to głupie.
stawiam masło, przyprawy, w tym chrzan, musztardę, keczup i takie tam, zeby nie latac. to co chce, zeby goscie jedli, stawiam tez na stole i jak ktos ma ochote, to bierze.
osobiscie nigdy nie powiem: "tak, proszę mi przynieść tej kiełbasy, czy ćwikły" i dla mnie takie "mam w lodówce... podać? " oznacza: "mam, ale lepiej nie chcijcie, bo wole nei dawac, albo nie chce mi sie isc po to".

co sadzicie?
Obserwuj wątek
    • aga.pier Re: potrawy na stoł czy w lodówce n/t 27.04.11, 15:52

    • aneta-skarpeta Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 27.04.11, 15:55
      idiotyczne takie latanie

      wyjatek
      jakas dobrze znana osoba przyjechala na posiedzenie i mowie- jak bedziesz glodna to mów
      • kim5 Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 27.04.11, 16:01
        Generalnie stawiam wszystko, chyba, ze jest mega upał i jest ryzyko, że popłynie.
    • gryzelda71 Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 27.04.11, 16:03
      Ze np śniadanie wielkanocne,zaprosiłam gości i na stole tylko zastawa,a resztę maja sobie sami brac z lodówki ew garnków?
    • iwoniaw Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 16:04
      Dla mnie naturalne jest, że jeśli ktoś chce podać jakąś potrawę, to stawia ją na stole i podaje odpowiednie naczynia/sztućce.

      Cytatczy mówicie gościom np.:
      > "mam ćwikłę i chrzan w lodówce, ktoś chce?"
      > albo podając żurek:
      > "mam białą kiełbasę w kuchni, podać komuś?"


      Oczywiście, że nie. Można podać żurek i np. kiełbasę na półmisku, żeby chętni sobie nałożyli, podobnie jak ćwikłę i chrzan w salaterkach, niech bierze ten, kto chce, kto nie lubi, je coś innego. Natomiast chyba oczywiste jest, że normalny gość nie będzie się dopominał "no, dawaj tę kiełbasę/ a chleba więcej nie masz?/ przynieś coś do tego żurku", tylko najwyżej głodny wyjdzie i zje w domu. Gdyby gospodarze nie podali jedzenia na stół, tylko opowiadali, co w lodówce mają i sugerowali, że dopiero jak zawołam, to dostanę, uznałabym, że mają coś z głową.
      • shellerka Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 16:06
        smile dziękuję za uwagę.

        tak robi moja teściowabig_grin
        • iwoniaw Tym gorzej to o niej świadczy :-P 27.04.11, 16:12
          Z pewną dozą wyrozumiałości jestem w stanie potraktować jakieś niewyrobione towarzysko młodziutkie panie domu chowane w dziczy (mentalnej i obyczajowej), ale dorosła (mocno) kobieta, mająca dostęp do tv, gazet i książek nie wie i przez tyle lat się nie zorientowała, co nie uchodzi? Okropne big_grin
          • shellerka Re: Tym gorzej to o niej świadczy :-P 27.04.11, 16:15
            od dzis jestes moja ulubiona forumowiczka big_grin
            • iwoniaw :-D 27.04.11, 16:37
              Wreszcie mam fankę, a nie tylko psychofanki wink
              • imasumak Re: :-D 27.04.11, 22:14
                Że niby ja jestem psychofanką? suspicious

                iwoniaw napisała:

                Wreszcie mam fankę, a nie tylko psychofanki wink
                • zona_mi Re: :-D 27.04.11, 22:35
                  I ja?
                  • milarka Re: :-D 28.04.11, 14:45
                    i ja?
                    • iwoniaw Umo, Zono i Milarko! 28.04.11, 18:11
                      Nie, zdecydowanie nie podpadacie pod psychofaństwo big_grin Pisałam o obcych śFirach, przy wypowiedziach których pod mymi postami klikam w kosz. Nie łapiecie się. kiss
                      • milarka Re: Umo, Zono i Milarko! 29.04.11, 09:26
                        iwoniaw napisała:

                        > Pisałam o obcych śFirach, przy wypowiedziach których pod mymi postami klikam w
                        > kosz. Nie łapiecie się. kiss

                        big_grin
        • morgen_stern Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 16:19
          Cytatshellerka napisała:

          > smile dziękuję za uwagę.
          >
          > tak robi moja teściowabig_grin


          <facepalm>
          Może ja dziwna jestem, ale nawet nie zwróciłabym uwagi na taki szczegół, no chyba że... miałabym na czyimś punkcie chorobliwą obsesję...
          • shellerka Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 16:23
            albo po raz 25 usłyszałabyś pytanie, czy podać do chleba masło.
            ale postęp był. po mojej czwartej mince teściowa przyniosła na stół cholerną kiełbasę i postawiła na stole mówiąc: jak ktoś będzie chciał to sobie weźmie.
            i nagle okazało się, że jest sporo chętnych tongue_out wcześniej nikt nie chciał.
            niestety masła, chrzanu i przypraw się nie doczekaliśmy. jak również kilku innych specjałów, o których słyszeliśmy, że są w lodówce tongue_out
            • shellerka Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 16:24
              uprzedzam twoje pytanie o to, czy sama nie moglam ruszyc tylka.
              nie, nie moglam. jestem tam dwa razy w roku i nie czuje sie upowazniona do grzebania po lodowce, czy szafkach.
            • nenia1 Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 16:54
              shellerka napisała:

              > ale postęp był. po mojej czwartej mince teściowa przyniosła na stół cholerną ki
              > ełbasę i postawiła na stole mówiąc: jak ktoś będzie chciał to sobie weźmie.
              > i nagle okazało się, że jest sporo chętnych tongue_out wcześniej nikt nie chciał.

              Uwielbiam te przekazy niewerbalne w rodzince.

              Każdy się boi odezwać i radzi sobie minkami tudzież innymi dąsami i fochami.

              Co jest tak strasznego we wprost wypowiedzianym komunikacie słownym?
              • shellerka Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 16:57
                przez całe święa panowała tak napięta atmosfera między babcią, a teściową, babcią a mężem teściowej, babcią a dziadkiem, że odnosiłam wrażenie, że gdyby ktoś powiedział, ze coś jest zielone, inni odebraliby to jako obraźliwe "to jest sraczkowate"

                chodziłam tylko za mężem i szeptałam za ematkami "wyjmijcie te kije z dup" tongue_out
                męża to rozśmieszało smile
            • baltycki Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 17:44
              shellerka napisała:

              > albo po raz 25 usłyszałabyś pytanie, czy podać do chleba masło.
              Nie uslyszalbym, po pierwszym pytaniu poprosilbym o maslo.


              > po mojej czwartej mince teściowa przyniosła na stół cholerną
              > kiełbasę i postawiła na stole
              jejku.. minki stroilas zamiast powiedziec, ze masz ochote na kielbase??????

              > niestety masła, chrzanu i przypraw się nie doczekaliśmy.
              A odpowiedzialas na pytanie "Czy chcesz?"

          • iwoniaw Jaka obsesja? 27.04.11, 16:36
            Nie trzeba mieć chorobliwej obsesji, żeby na proszonym posiłku poczuć się (co najmniej!) nieco dziwnie, gdy gospodyni nie podaje jedzenia na stół, tylko opowiada, że jak ktoś będzie się domagał, to z lodówki może przynieść... No ale ja widocznie bardziej "żerta" jestem, bo brak kiełbasy do żurku na wielkanocnym śniadaniu określiłabym różnymi słowami, z których żadne nie brzmi jednakowoż "szczegół" tongue_out
            • nenia1 Re: Jaka obsesja? 27.04.11, 17:05
              No nie przesadzajmy, Morgen ma rację.

              Po pierwsze, teściowa chyba nie użyła zwrotu "domagać", po drugie w końcu
              to rodzina (wiem, wiem dla niektórych teściowa to nie rodzina) czyli można podejść
              luźniej do wersalu przy stole, po trzecie skoro proponuje to raczej chce poczęstować
              bo po co by pytała, przecież bezpieczniej nie pytać, wtedy z pewnością nikt nie zje, po czwarte - innych powodów może być całkiem sporo - typu: mały stół, brak miseczek na przyprawy, itd.
              • iwoniaw Re: Jaka obsesja? 27.04.11, 17:35
                No proszę cię, luźniejsze podejście to jedno, ale nie wystawianie na stół potraw, bo goście to rodzina (???) i usprawiedliwianie tegoż faktu brakiem zastawy (???) to naprawdę naciągane teorie. Naprawdę bywałam gościem przy małym stole w małych mieszkaniach i jakoś za każdym razem (różne miejsca, różne osoby) gospodyni ogarniała podawanie (podawanie, nie pytanie, czy w ogóle je z lodówki wyjąć) kolejnych potraw i sprzątanie naczyń po poprzednich oraz zmieścić na najmniejszym nawet stole dodatki typu chleb czy masło.

                Tak, mam sztywne podejście, bo gdy zaprasza mnie na świąteczny posiłek nawet najbliższa rodzina, to oczekuję, że stół będzie nakryty, a za jedzeniem nie będę musiała węszyć po spiżarni i sama też przy podobnej okazji podaję na stół to, co przygotowałam dla swoich gości, a nie oświadczam, że jak zgłodnieją, niech się upomną - nawet jeśli gościem tym są tak bliscy ludzie jak rodzice, rodzeństwo czy teściowie.
                • nenia1 Re: Jaka obsesja? 27.04.11, 20:18
                  Mocno przesadzasz na potrzeby własne.

                  W przytoczonej opowieście teściowa pytała, czy komuś przynieść
                  chrzan lub ćwikłę z lodówki.
                  Czy odpowiedź - tak, chętnie, lub, nie dziękuje - jest jakimś dramatem, niezręcznością
                  towarzyskim nietaktem?

                  O jakim domaganiu się, czy węszeniu po spiżarni mowa?

                  Zwykłe pytanie, zwykła odpowiedź.

                  Czy ludzie pytając o coś koniecznie muszą mieć coś innego na myśli, jakiś chytry
                  i przebiegły plan przemyślnie zaszyfrowany w pytaniu o chrzan?
                  Nie można po prostu zapytać o chrzan bez opracowanie zawiłej intrygi?

                  Teściowa pseudonim Mata Hari zrobiła świąteczny obiad dla całej rodziny,
                  nie chcąc jednak by chrzan, ćwikła i biała kiełbaska wpadły w niepowołane ręce
                  ukryła je w lodówce i z iście szatańskim sprytem, brawurowo zapytała, czy może komuś przynieść je z lodówki.
                  Planowana przez teściową od pół roku akcja nie zakończyła się pełnym sukcesem gdyż
                  shellerka odkrywszy przebiegły plan czteroma minkami sprawiła, że kiełbaski opuściły bezpieczne schronienie w lodówce i wylądowały na stole ku uciesze onieśmielonych gości wink

                  Litości smile



        • imasumak Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 16:25
          shellerka napisała:

          tak robi moja teściowabig_grin

          To akurat było oczywiste, nie musiałaś o tym nawet wspominać wink
          Co do meritum - podaje wszystko na stół, moja teściowa też big_grin
          • baltycki Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 17:29
            imasumak napisała:

            > podaje wszystko na stół, moja teściowa też big_grin
            Ale, gdy uwazasz, ze zostawilas w lodowce, na co nikt nie bedzie mial ochoty..
            to nawet tak nie zapatasz? (bo moze jednak ktos bedzie mial ochote?)
            • iwoniaw Re: Zgadzam się z Tobą 27.04.11, 17:39
              A po co ktoś miałby trzymać w lodówce coś, o czym jest przekonany, że nikt nie będzie miał ochoty? big_grin

              A co do pytania: nie, nie podaję na stół czegoś, czego do podawania gościom nie przewidziałam. Mam przygotowane potrawy, przyprawy/dodatki do nich, a pozostała zawartość spiżarni to zupełnie inna kwestia i ani nie oczekuję ani nie podobałoby mi się, gdyby ktoś tam myszkował lub domagał się czegoś, czego na stół nie podano. Kulturalna osoba tak się nie zachowuje, dlatego też kulturalna gospodyni nie stawia gości w sytuacji, gdy takie dopominanie się jest jedyną metodą na zjedzenie czegoś w trakcie _proszonego_ śniadania.
    • sowa_hu_hu Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 27.04.11, 17:41
      oczywiście ,że na stół.
      jeśli czegoś nie ma to chętnie donoszę a jeszcze bardziej chętnie pozwalam by sami "grzebali" po lodówce smile
    • gacusia1 Mam,to stawiam..chyba ze zapomne n/t 27.04.11, 17:45

    • rosapulchra-0 Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 27.04.11, 18:03
      No nie chciałoby mi się tak latać w te i nazad, lodówka - stół. Wykładam, co mam, żeby nie musieć zadka zbyt często później z krzesła podnosić wink. Poza tym, moim zdaniem, takie zachowanie świadczy o nikłej kulturze gospodarza wobec gości.
    • nanuk24 Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 27.04.11, 18:19
      Wykladam zawsze na stol, sol i pieprz takze. Oproznione polmiski i koszyk na chleb napelniam regularnie nie pytajac czy jeszcze ktos bedzie jadl. I zaraz po posilku nie rzucam sie w wir sprzatania ze stolu i mycia garow - wymieniam jedynie brudne talerze i sztucce na czyste.
      • marcysia51 Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 27.04.11, 21:37
        Zawsze wszystko wystawiam na stół.Ale kiedyś na urodzinach mojego bratanka jego mama a moja bratowa podeszła do stołu i powiedziała "mam w lodówce jeszcze dwie sałatki jak ktos bedzie jadł to przyniose a jak nie to po co mam stawiać" głupio nam było trochę.wiecej tam nie bylismy smile
    • katriel Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 27.04.11, 22:27
      Z jednej strony - faktycznie, głupie to.

      Z drugiej - skoro już tak się gopodyni zachowała, to z waszej strony też głupio, że
      zamiast się dostosować (tzn. odpowiedzieć: "tak, poproszę kiełbasę z chrzanem"),
      to się tajniaczycie i stroicie minki.

      Z trzeciej - pytanie np. "komu kawy, komu herbaty" jest (w kontekście rodzinnego
      posiłku) całkiem na miejscu, a przecież to w pewnym sensie analogiczne. Podobnie
      zresztą często pyta się, czy podać lody (żeby porcje tych, którzy nie mają ochoty,
      nie stały i nie topniały), a moja teściowa pyta, czy podać owoce i tort (bo też uważa,
      że powinno się jeść schłodzone). Ja sama przyznam się, że czasem pytam, czy
      podać cukier do herbaty: bo sama nie słodzę, nikt z rodziny i bliskich znajomych
      nie słodzi, więc jak robię komuś herbatę, to nie pamiętam o cukrze; jak mi się
      poniewczasie przypomni, to wolę spytać, niż przerywać rozmowę i gnać do kuchni.
      • iwles Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 28.04.11, 14:58

        > Z drugiej - skoro już tak się gopodyni zachowała, to z waszej strony też głupio
        > , że
        > zamiast się dostosować (tzn. odpowiedzieć: "tak, poproszę kiełbasę z chrzanem")
        > ,
        > to się tajniaczycie i stroicie minki.


        z postu shellerki wywnioskowałam, że teściowa tak robi, a nie że zdarzyło jej się raz tak zrobić. No więc to zdaje się jest stała metoda teściowej. Jak dla mnie niezbyt mądra.


        > Z trzeciej - pytanie np. "komu kawy, komu herbaty" jest (w kontekście rodzinneg
        > o
        > posiłku) całkiem na miejscu, a przecież to w pewnym sensie analogiczne.


        wcale nie analogiczne, bo mało kto lubi pić zimną kawę czy herbatę. Trzeba je przyrządzić tuż przed spożyciem. W przeciwieństwie do jedzenia, które trzeba przecież zrobić wcześniej, a nie dopiero, kiedy gość sobie zazyczy smile


        > a moja teściowa pyta, czy podać owoce i tort (bo też
        > uważa,
        > że powinno się jeść schłodzone).


        a ja nie pytam komu podać, tylko przynoszę tort, stawiam na stół, kroję, jak ktoś nie ma ochoty, to mówi nie dziękuję. Trochę inaczej to wygląda, kiedy gość ma wybór i może odmówić, a inaczej wygląda, kiedy ten gość musi powiedzieć: tak chcę (wygląda jakby się domagał), nie widząc nawet tego na oczy, a jak zostanie przyniesione specjalnie dla niego, to już nawet głupio odmówić tongue_out
      • shellerka Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 28.04.11, 15:57
        oj nie nie... jest różnica miedzy: "podać już tort, slodkie, czy deser", bo to oznacza nie mniej nie wiecej tylko "czy już nadszedł na to czas", a nie "czy będziecie to wogóle jeść", bo to oczywiste, ze w koncu ten tort wyladuje na stole, tylko we wlasciwym czasie - np. kiedy wszyscy skoncza glowny posilek.

        a jest roznica miedzy: "mam, ale podam dopiero, jak ktos bedzie chcial i najlepiej przyniose tylko temu kto bedzie chcial, zebym nie musiala stawiac na stol"

        na stole mnostwo miejsca.

        ale, zeby nie bylo ze ja tak tylko o tej tesciowej... mam wujka, ktory co roku robi swoje imieniny. i te imieniny to juz do legendy rodzinnej przeszly zracji tego, ze za kazdym razem towarzystwo nawet nie pijące się u wujka wstawia dość mocno. a robia to z czystej zlosliwoscitongue_out
        otoz wujek ma glupi zwyczaj trzymania alkoholu nie na stole jak czlowiek, tylko w kuchni. i nie "polewa" gosciom normalnie na ich oczach, tylko łazi za każdym razem, kiedy ktoś sobie życzy drinka do kuchni i tam majstruje.
        i tak to wszystkich śmieszy, ze kaza mu tak latac w te i wewte po kilka razy, co konczy sie tym, ze kazdy wypija sporo za duzo wink
        normalne teksty typu: "wez postaw na stole" nie przyniosly jak dotąd efektusmile
    • majowa_kotka Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 28.04.11, 16:53
      Przypomniało mi się, jak 15 lat temu moi rodzice złożyli wizytę dość dalekiej i rzadko widywanej rodzinie. Byliśmy przejazdem, więc wizyta była spontaniczna i niezapowiedziana, do tego miała być krótka - co najwyżej kawa. Do tej kawy przytomnie nabyli jakieś cukiernicze specjały i zapukali do wujostwa*. Gospodarze mocno się ucieszyli, o samej kawie nie było mowy, rozmowy się przedłużyły i ciocia koniecznie uparła się, że musimy zostać na kolacji. Zostaliśmy. Ciocia zastawiła stół wędlinami, piklami, ćwikłą i wszystkim, co miała w lodówce, ale konkurencję wygrał bigos. Ciocia akurat bigosu nie chciała, za to postanowiła obdzwonić dzieci informując o naszej wizycie. Razem z wujkiem pożarliśmy bigos, dziwiąc się w duchu, że nie było chleba, ale uznaliśmy, że to taki lokalny zwyczaj.
      Kiedy ciocia skończyła telefonować i postanowiła zrobić sobie kanapki, stwierdziła z przerażeniem, że na stole nie ma chleba. Z wyrzutami spytała, dlaczego się nie upominaliśmy, przecież by przyniosła...!

      Od tamtej pory zarówno jako gość, jak i gospodarz zakładam, że nie da się zapamiętać wszystkiego. Jeśli, na przykład, na świątecznym stole nie ma chrzanu (uwielbiam! Szczególnie do domowych wędlin, a takie się u mnie robi), to pytam, czy mogłabym dostać. Jeśli nie, to trudno, i nie wnikam czemu. A już na pewno nie zaglądam do lodówki szukając słoiczka wink
      Gdy robię imprezę, lojalnie uprzedzam, że jestem zapominalska i mogłam nie podać wszystkiego. Może i nieelegancko, ale jakoś podchodzę do tego na luzie - obiad z przyjaciółmi to ostatecznie nie przyjęcie u angielskiej królowej wink (na tym ostatnim pewnie nie zapytałabym o nic, tylko siedziałabym onieśmielona majestatem big_grin)

      ______
      * określenie umowne, nie ma zbyt wiele wspólnego z faktycznym pokrewieństwem.
      • nanuk24 Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 28.04.11, 18:33

        Może i nieelegancko, ale jakoś podchodzę do tego na luzie - obia
        > d z przyjaciółmi to ostatecznie nie przyjęcie u angielskiej królowej wink (na ty
        > m ostatnim pewnie nie zapytałabym o nic, tylko siedziałabym onieśmielona majest
        > atem big_grin)


        Tez prawda. ogolnie ciezko chyba jest byc sztywnym przez cale zyciewink Ja u prezydentow sie nie goszcze, tylko u bliskich mi ludzi: u przyjaciol z ktorymi zawsze spedzam wakacje, u tych przyjaciol rodziny, z ktorymi konie mozna krasc i sobie nie wyobrazam, ze moglabym sie wstydzic poprosic o cukier do herbaty albo o lyzeczke.
        A juz w ogole dla mnie nie zrozumiale jest skrepowanie w domu wlasnych rodzicow rodzicow!
        No, gdyby moja matka miala taki zwyczaja jak Shellerki tesciowa, to bym jej powiedziala: "kobieto, zyjesz juz x lat i jeszcze sie nie nauczylas jak nalezy gosci ugoscic? Wystawiaj na stol i nie pytaj" albo bym sama wyciagnela z lodowki i wystawila na stol.
        Choinka, my to o rodzicach rozmawiamy, a nie o przyjeciu u szefa z pracy meza siostry tesciowej.



        --
        This boat that we just built is just fine
        And don't try to tell us it's not
        The sides and the back are divine -
        It's the bottom I guess we forgot...(Shel Silverstein)
    • edit38 Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 28.04.11, 19:12
      No głupie to trochę ale jeśli dzieje się to w najbliższej rodzinie to nawet nie zwróciłabym na to uwagi.
    • gku25 Re: potrawy na stoł, czy w lodówce? :) 28.04.11, 20:27
      U mnie obowiązuje self-service. Nikt nie narzeka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka