Dzisiejsze Wysokie Obcasy. List córki do kochanki/partnerki/drugiej żony tatusia. I oskarżenie: zabrałaś nam ojca! Gdzie jest granica twojego egoizmu? Jak czułyby się twoje dzieci, gdyby w ich życiu pojawiła się taka kobieta jak ty?
I clou: co robisz wiedząc, że mój tata też cierpi?
Biedny żuczek, zmanipulowany taki, omamiony przez kobietę - potwora, która ZABRAŁA dzieciom ojca. Być może wyciągnęła jeszcze z kieszeni mamusi autorki listu portfel albo apaszkę. OPRÓCZ tatusia, którego bez jego woli, świadomości i udziału bezczelnie UKRADŁA.
Czytam ten list kilka razy i zgroza mnie ogarnia. Jaką świadomość będzie miała ta dziewczyna w dorosłym życiu? Jakim cudem zbuduje własny związek, jeśli będzie przekonana, że "chłopa wlecze się za krawat do ołtarza, a potem wystarczy dobrze karmić i dobrze pilnować"?
W sumie, jeśli takich kobiet jest więcej, to chyba wolałabym być facetem