pragnienie...

09.05.04, 22:22
drogie emamy...od pewnego czasu dośc intensywnie myśle o drugim dzidziusiu...
oczywiście nie byloby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt ze prawie 6 miesiecy
temu urodziłam córke...kocham ja nad życie...a jednak mam takie pragnienie
aby urodzić...nie wiem czy wy też tak czułyście.Studiuje, prawie na nic nie
mam czasu a jednak o tym mysle...Rozmawiałam już o tym z "bocianem" no ale on
twierdzi ze przyniesie mi napewno za pare latek i ja sie z nim zgadzam...a
jednak gdy usłysze że jedna koleżanka jest w ciąży, druga wlaśnie pojechała
rodzić, trzecia coś tam jeszcze a jak jeszcze zobacze kobiete w ciaży to mnie
tak ściska za serce. Mam miłe wspomnienia z porodu...albo może inaczej...nie
było tak źle i nie boje sie tego przeżyć jeszcze raz.Wiem że nie dam rady
teraz jeszcze wychowywać drugiego dziecka i wcale nie nalegam abyśmy je teraz
mieli ale...jakas moja druga strona chce tego natychmiast!
Nie wiem dziewczyny czy mnie zrozumiałyście na tyle żeby mi cos napisć...
aha a jak to bedzie jeżeli urodze drugie dziecko i nadal bede miała to
uczucie? jak to jest???(pytanie to kieruje do mam z kilkoma pociechami)
fajnie że mogłam się tym z wami podzielić
    • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: pragnienie... 09.05.04, 23:03
      Kiedyś marzyłam o bardzo dużej rodzinie (10-12 dzieci), ale to takie marzenie...
      A tak realnie to dwójkę. I w miarę jak rodzą się nasze dzieci to CIĄGLE nadal
      chcę mieć dwójkę. Rozsądek podsuwa różne "przeciw" (często jestem zmęczona,
      brakuje cierpliwości i pieniędzy na większy samochód żeby się wszyscy
      zmieścili), ale gdzieś tam w środku tak chciałąbym ciągle być w ciąży i rodzić.
      I znowu i znowu... Czuć ruchy maluszka w brzuchu, trzymać w rękach noworodka,
      patrzeć jak śpi, jak rośnie...
      Miałam nadzieję, że z wiekiemwink to jakoś słabnie, ale niestety nie u mnie.
      Rozumiem Cię bardzo dobrze.
      • sugar_mama_danielcia Re: pragnienie... 09.05.04, 23:25
        Witam. Doskonale Cie rozumiem, bo sama przechodzilam przez cos takiego. Tez
        mialam taka dziwna rzadze 'przejscia przez ciaze i porod po raz kolejny'. Tez
        bylam troszke zazdrosna o ciaze kolezanek mimo faktu, ze przeciez ja sama
        rodzilam stosunkowo nie dawno. Wszytsko to zniknelo z czasem i kiedy moj maly
        skonczyl roczek zapragnelam kolejnego dziecka raczej niz tylko fizjologicznego
        stanu ciazy. Moj maz, ktory tez wczesniej powtarzal 'w ciagu paru latek' zaczal
        mowic 'w ciagu paru miesiecy'. A los splatal nam takiego figla i sprawil, ze
        nasionko sie 'zasialo' chyba na sama mysl o kolejnym potomku. Bo juz pare dni
        pozniej po naszej rozmowie okazalo sie, ze bedziemy znowu rodzicami smile

        Moze takie pragnienie pojawia sie gdy np. porod odbiega od takiego jaki sobie
        wymarzylismy. MOze w jakis sposob chcemy sprobowac jeszce raz. Naiwnie wydaje
        nam sie, ze nastepnym razem skorygujemy to co poszlo nie po mysli. Ja np.
        mialam bardzo krotki porod i choc wiele kobiet pewnie powiedzialoby 'ale Ci
        dobrze' ja w pewnym sensie czuje jakbym cos przegapila. Tak to sobie tlumacze.
        Jednak male nadzieje na to, ze drugi porod bedzie dluzszy od poprzedniego. I
        pewnie znowu za pare miesiecy bede miala dziwne chetni na ponowne rodzenie smile)

        Pozdrawiam
        Sugar
    • aniael Re: pragnienie... 10.05.04, 10:57
      Bardzo dopbrze Cię rozumiem! Ja przeżywam to samo i nawet przemknęła mi taka
      myśl, żeby założyć taki wąteksmile
      A co do drugiej ciąży - u mnie jest to o tyle dziwne, że ja ciążę naprawdę źle
      przeszłam, poród też się skomplikował i trzeba było ciąć, a jednak chciałabym
      znów...
      Ja miałam cukrzycę ciążową - wyjątkowo burzliwą, byłam na insulinie, większość
      ciąży przeleżałam - dużą część w szpitalach. Chyba najbardziej żałuję, że za
      bardzo skupiałam się na sobie, na strachu, że cukrzyca zostanie, na strachu o
      dziecko - groził mi poród od 25 tygodnia. Może gdybym nie myślała tyle o
      nieprzyjemnych rzeczach, nie było by tylu komplikacji...
      Dziś mam półroczną córeczkę i tęsknotę za ciążą, chociaż wcześniej twierdziłam,
      że nie wiem czy się zdecyduję na kolejny raz. Wiem na 100%, że w następnej
      ciąży będzie to samo (cukrzyca, być może uda się uniknąć innych powikłań), ale
      pomimo to - chcę!
      Na razie rozsądek bierze górę - jesteśmy z mężem samiuteńcy, rodzina mieszka
      daleko i nikt nam nie pomaga, zatem kto zająłby się córeczką, gdybym musiała
      leżeć? Do tego w szpitalu? Poza tym zostają kwestie finansowe - mamy mieszkanie
      jednopokojowe, za które spłacamy kredyt, nie mamy jeszcze samochodu...
      Mam jednak nadzieję, że uda nam się zrealizować za parę lat marzenie o drugim
      dziecku. Bardzo bym chciała.
      Pozdrawiam
    • anika11 Re: pragnienie... 20.06.04, 21:12
      No wlasnie, ja mam to samo. Moja coreczka ma 10 miesiecy, a ja marze o
      nastepnej ciazy..... troche zazdroszcze kolezankom z brzuszkami i z nostalgia
      wspominam zeszly rok kiedy to sama paradowalam z brzuszkiem. U mnie jeszcze
      sprawa komplikuje sie na tyle, ze nie jestem taka do konca plodna........ w
      pierwsza ciaze zaszlam po 2 letnich staraniach (owulacje mam tak mniej wiecej
      raz na 2 lata) i niepewnosc czy nastepnym razem sie uda, jeszcze bardziej
      poteguje moje pragnienie nastepnego dzidziusia. Wydaje mi sie tez ze mam
      pewien niedosyt po pierwszym porodzie. Porod mialam wywolany i zakonczyl sie
      on cc. Caly czas zaluje, ze nie udalo mi sie naturalnie urodzic mojej
      coreczki, no i to ze pierwsze bole porodowe poczulam w szpitalu pod
      oxytocyna.... no i ze nie moglam powiedziec mojemu mezowi " to juz - jedziemy
      do szpitala. Rowniez pierwszych kilka tygodni po urodzeniu Marysi bylo
      koszmarnych. Mieszkalam w malutkiej klitce- srodek lata, niesamowicie goraco -
      sama, bo maz pracowal w innym miescie i widywalismy sie tylko w weekendy.
      Przez tydzien byla ze mna tesciowa, ktorej praktycznie nie znam (widujemy sie
      bardzo rzadko)i choc jest mila babka, to nie potrafi gotowac, nie sprzata -
      wiec nie moglam liczyc na zadna pomoc, wrecz przeciwnie nie dosyc ze musialam
      sie zajac mala, to jeszcze mialam goscia na karku (no a ja bylam tydzien po
      cc). Moja mama nie mogla przyjechac, poniewaz nie dostala wizy amerykanskiej
      (mieszkam w US). Cale mieszkanie zawalone kartonami, bo przygotowywalismy sie
      do przeprowadzki. Potem wiadomosc, ze nasze nowe lokum nie wypalilo..... no a
      ja juz nie moglam dluzej wytrzymac sama, w tym upale bez klimatyzacji..... no i
      z dwutygodniowym dzidziusiem pojechalam do meza i przez nastepne dwa tygodnie
      mieszkalismy w hotelu. Potem bardzo stresujaca przeprowadzka do obecnego domu,
      no i wreszcie wszystko sie uspokoilo. Strasznie jednak zaluje, ze w
      przeciwienstwie do wiekszosci mam, po porodzie nie moglam wrocic do domu w
      ktorym wszystko czekalo by na przyjecie nowego domownika. Marysia nie miala
      nawet wlasnego kacika, nie bylo nikogo kto by sie MNA zajal...... bo wlasnie
      tego bylo mi potrzeba..... nie pomocy przy Marysi, ale wyreki w codziennych
      obowiazkach. Najbardziej chyba brakowalo mi obecnosci meza - czulam sie
      niesamowicie samotna. Przez to wszystko czuje ze cos stracilam, ze nie moglam
      sie cieszyc moja nowonarodzona coreczka. Mysle, ze to wszystko wlasnie
      przyczynia sie do tego, ze chciala bym jeszcze raz sprobowac. Kto wie, moze
      sie uda, choc pewnie niepredko.
      ania
    • new5 Re: pragnienie... 20.06.04, 21:20
      i ja tez bym chciała,moze nie teraz bo 2 corcia ma 10 mies.a pierwsza az 13 lat
      ale tak codownie wspominam ciaze i sam porod ,ze jeszcze sie chce ,no ite
      słodkie ciałko ,bezbronne w ramionach.Marzenie...
    • kingaolsz Re: pragnienie... 20.06.04, 22:01
      No to sie dolacze...
      Moj synek ma 14 miesiecy, a o drugiej ciazy mysle juz chyba pol roku. Niestety
      z mezem ustalilismy ze dopoki nie przeniesiemy sie na swoje cztery katy to nie
      ma mowy o nastepnym dziecku, a mnie juz w srodku skreca... mieszkanie z kazdym
      tygodniem sie odwleka a moj okres zawsze sie pojawia... czasem mam nadzieje ze
      tak jak poprzednio natura zadecyduje za nas i zasieje ziarenko, bo ja nie mam
      odwagi podjac swiadomie decyzji.
      Ale dziewczyny, przeciez to chyba dobrze jesli kobiety maja takie "zachcianki".
      Dla mnie jest to dowod ze w dzisiejszych czasach nie wszyscy planuja dziecko
      wokolo kariery ( choc my wokolo domuwink ) ale ze wiele kobiet czuje jednak ta
      czysta chec do macierzynstwa i milosc do nieobecnych jeszcze dzieci....
      Chyba mi sie cieplo zrobilo ( rowniez pod powiekami...) mam nadzieje ze
      niedlugo wszystkie bedziemy w takich "stanach" jakie chcemy wink)) ( choc
      przyznam sie ze ja nadal sie boje "rozwiazan" ciazy).

      Pozdrawiam
      Kinga
    • anik801 Re: pragnienie... 20.06.04, 22:11
      to zupełnie tak jak ja!Moja córcia ma pół roku a ja myślę o drugim dzidziusiu.
      Ale to tylko myślenie bo na razie nie planujemy.A 18.06 kuzynka męża urodziła
      dziecko-ale jej zazdrościłam!Moja córcia jest dla mnie moim największym
      szczęściem,kocham ją niesamowicie!No ale odrugim już myślę.
    • erinaceus Re: pragnienie... 20.06.04, 22:35
      O Boże, a ja mówię nie - kocham córcię ogromnie (8 miesięcy), ale musze
      wreszcie trochę odpocząć, chcę wrócić do pracy, wyrwać się z kieratu. Mysle
      jednak, ze gdybym mogła liczyc na czyjąś pomoc (Mama nie zyje, teściowa nie ma
      ochoty)to miałabym więcej sił i ochoty do życia. Mieszkam pod Warszawą, ludzi
      widujemy rzadko smile, w domu i ogrodzie mnóstwo pracy, do tego dwa psy i kot.
      Przyznam, ze jak patrzę na takie zupełne maluszki to coś mnie sciska, ale
      instynkt samozachowawczy bierze górę.
Pełna wersja