Dodaj do ulubionych

Książki, buhahaha, ale rzewne...

19.05.11, 15:36
Jak o trzymaniu w domu, półkach, szafach, lansie to po 100, 200 postów. A każda z pińcet ma jak nic. A jak dziewczyna pyta o fajną książkę na lato, to... 13 odpowiedzi, w tym Kalicińska. Buhahaha... czytelniczki-miłośniczki. Cudowne. Pozdro!!!
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 15:42
      Z zasady nie udzielam się w podobnych wątkach, pytanie o "fajną książkę na lato" sugeruje, delikatnie mówiąc, odmienne od moich oczekiwania czytelnicze. Możesz iść wymienić gatki, bo chyba się zlałeś z tych emocji.
      • lejla81 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 15:48
        To samo miałam napisać. Nie wiem, czy czytałam ostatnio coś "na lato". A może i czytałam: "Zupa z granatów" Marsha Mehran. Możesz to uznać za polecenie. A w zeszłe wakacje, jak była u mnie przyjaciółka i chciała coś do poczytania "na lato", to jej dałam "Uwikłanie" Miłoszewskiego, bo akurat miałam pod ręką. Z tego co pamiętam, była wakacyjnie usatysfakcjonowana.
    • jolunia01 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 15:45
      Mało elegancko powiem: wal się. Wątpię czy np. "Dzieje wypraw krzyzowych" w 3 tomach uznano by na forum za lekturę "wakacyjną". z tego samego powodu nie polecam "dziejów Rzymu", "Mitologii Korei" , "Tybetańskiej Ksiegi umarłych" i dzieł podobnych. A kryminałow jest duzy wybór i bez moich ewentualnych wskazówek.
      • sadosia75 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 15:49
        Sołżenicyn raczej też nie należy do lekkiej lektury. Kryminały bywają lekkie i cięższe. Też nie wiadomo co polecać. Pozatym powtórze się ale ile razy można się powtarzać ?
    • sadosia75 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 15:47
      A ile razy do jasnej anielki można pisać to samo? X wątków juz było na forum o polecanych ksiązkach. Wyszukiwarka i po kłopocie.
      • thorgalla Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 15:56
        No właśnie.Ile razy można pisać o tym samym.
    • angazetka Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 15:57
      Hm. Nie dzielę ksiązek na te "na zimę" i "na lato", więc się w takich wątkach nie wypowiadam.
    • xxe-lka Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 15:58
      no wiesz przecież to forum emama
      tu się czyta jedynie książki z wyżej półki i tylko takie trzyma się na 10 regałach w domu
      wakacyjne czytadła, kryminały pfffff też coś wink
      • verdana Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:01
        Ja tam czytam i z niższej półki.
        Ale polecanie jednej ksiązki na lato, to dla mnie abstrakcja. Tak, jakby ktos zapytał "W co mam się ubrać jutro?" - nie podając wagi, wzrostu , wieku i tego, zy wybiera się na plażę, czy rozmowę kwalifikacyjną.
        Ksiązek jest duzo. Są, cóż, różne. Nie ma żadnej, która podobałaby się w lecie wszystkim bez wyboru.
        • czar_bajry Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:07
          Jak dla mnie to totalnie głupie pytanie, polećcie fajną książkę na lato.... jedną????
          Pomijam już fakt, że nie znam gustu autorki wątku i to co podoba się mnie, nie koniecznie będzie podobać się autorce.
          Książki wybieram wg. ulubionych autorów albo opisu z tyłu. Nie przyszło by mi do głowy prosić o polecenie książki.
          I faktycznie idź wymień gatki, detektywie od siedmiu boleścitongue_out
        • ceide.fields Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:11
          Ale zawsze można coś zrekomendować.

          Rok temu przeczytałam na wakacjach ostatnią częśc HP. Cegła, ale w dwa tygodnie zmęczyłam wink

          Przyznam się, do wyrafinowanych czytelników nie należę, gdzie mi tam do forumowych elyt gromadzących tysięczne księgozbiory założone jeszcze przez dziadków za czasów króla Stasia
          • morgen_stern Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:15
            Dobra dobra, nie przesadzaj. Ja też zaczytuję się kryminałami, ale naprawdę wolałabym komuś polecać książkę, gdy choć trochę znam gust i oczekiwania. Pytanie o "fajną książkę" sugeruje "cokolwiek lekkiego, właściwie wszystko jedno", mnie taki brak wymagań odstręcza. Juz jestem forumową elitą, czy jeszcze nie?
          • angazetka Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:16
            Nie no, rekomendować można. Znam osobę, która chciała "czegoś o Meksyku" (bo tam jechała na wakacje). I wylądowała w tymże Meksyku z jakże relaksującą powieścią "Pod wulkanem" tongue_out
          • ira_07 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 17:46
            > Rok temu przeczytałam na wakacjach ostatnią częśc HP. Cegła, ale w dwa tygodnie
            > zmęczyłam wink
            >

            Zazdroszczętongue_out Ja robiłam wszystko, zeby mieć ją choć na dwa dnisad Nic z tego, poszła w dobęwink
          • wuika Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 20:04
            Było dawkowanie kroplomierzem?
            • ceide.fields Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 09:37
              800 stron czytasz w dzień czy dwa?

              U mnie książka jest dodatkiem do wakacji, a nie głównym ich punktem. Przynajmniej nie robię za balerona.
              • wuika Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 10:31
                Jeśli chodzi o HP, to tak, to takie czytadło, raz dwa i już. Nie ma głębszych treści, nad którymi trzeba się zastanawiać, czy wracać do konkretnego opisu, pełno dialogów, które czyta się jeszcze szybciej.
                • ceide.fields Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 10:40
                  Nie wszyscy na wakacjach hodują 4 litery siedząc i czytając.

                  Nie wszyscy dysponują taką ilością wolnego czasu, niektórzy muszą pracować.
                  • wuika Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 10:44
                    Pracować na wakacjach?
                    Wakacje są od odpoczywania - nie chodzę po górach cały dzień, ani nie zwiedzam od świtu do nocy, bo bym padła, a nie odpoczęła. Czytanie uważam za odpoczynek, więc jest tego dużo podczas urlopów.
                    • ceide.fields Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 16:25
                      Przyciężka nie tylko na ciele, ale i na umyśle?
                      • wuika Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 18:10
                        Oczywiście, jestem zahukaną gospodynią domową, która ma 30kg nadwagi, a potrzeby intelektualne załatwiam, czytając "Przyjaciółkę".
                        • angazetka Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 18:13
                          Za to czytasz ową "Przyjaciółkę" w ekspresowym tempie wink
                          • wuika Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 21:07
                            Nie, ona spełnia zadania wyższe, nie jakaś tam rozrywka przez małe r tongue_out Wyższe potrzeby, to wyższe potrzeby, wymagają atencji, jakbym ją potraktowała po łebkach, to zero zaspokojenia tongue_out
                    • verdana Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 21.05.11, 16:14
                      Chodzę w górach od rana do wieczora, dla mnie na tym polegają wakacjesmile
                      Co nie oznacza,z ę nie potrzebuję min. 1 ksiązki na trzy dni.
                      • wuika Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 23.05.11, 11:33
                        I wtedy sobie hodujesz ten zgubiony w górach tyłek. Wstydź się tongue_out
                  • lilly_about Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 10:47
                    To się zdecyduj, czy jedziesz na wakacje, czy jedziesz pracować. Bo normalny człowiek na wakacjach ma czas, żeby posadzic cztery litery i czytac.
              • angazetka Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 11:25
                A co to za problem przeczytać w wolnym czasie 800 stron wciągającej książki? Miło, że przy okazji obrażasz innych.
    • triss_merigold6 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:11
      A co, mam jej polecić "Innego końca świata nie będzie" Barbary Skargi, nowego Głowińskiego czy "Rok potopu" Atwood?
    • lipsmacker Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:19
      To ja sie jeszcze dopisze - nie polecam bo przy takim temacie zakladam ze szukaja nowosci a ja w polskiej ksiegarni bylam ostatnio we wrzesniu, wiec co mam polecic? Jak sypne ostatnimi 20ma przeczytanymi tytulami to co z tego przyjdzie forumowiczce jesli wszystkie beda po angielsku i niekoniecznie dostepne w Polsce? O, ale wiecie co? Kazdej mamie chlopakow polecam lekture Diary of A Wimpy Kid (zdaje sie ze troche niefortunnie w Polsce przetlumaczona na "Dzienniczek Cwaniaczka", trafniej byloby "Dzienniczek Wymoczka"). Podnioslam zeby zobaczyc z czego sie moje dziecie zasmiewa i zawalilam noc na te 5 tomikow smile
    • paskudek1 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:29
      1. o gustach się ie dyskutuje, jeden woli córkę drugi matkę tej córki, jeden woli śledzia w śmietanie a drugi mizerię, jeden kocha kryminały inny historię wojen perskich.
      2. nie umiem polecić książki nawet swojej własnej matce a co dopiero obcej osobie
      3. jak jz się ktoś upiera to zawsze i wszędzie polecę do czytania Joanne Chmielewską, ale ja jestem w tej kwestii nieobiektywna w dwójnasób - kocham Chmielewską i już. Kalicińska, Szwaja, Sienkiewicz, Rodziewiczówna, Musierowicz, Siesicka, Mankell .. prosze bardzo, jak kto chce niech wybierasmile
      • anty_nick Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:38
        No i masz....Teraz będą zalewać cię,że wszystkie czytaja "tomiska",których na lato raczej nie polecąbig_grin
        Poza tym która tam czytała książkę 300stronicową?To nie dla ematki.To za małooootongue_out
        • morgen_stern Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:44
          Cokolwiek się napisze, to będzie źle. Nie napisze się nic - też będzie źle. Tacy jak wy zawsze znajdą sposób, żeby się przyp...ć, macie jakąś idee fixe trollową i nie poradzisz.
      • pitahaya1 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:44
        Ja z kolei mogę polecić Daviesa, wszelkie "Bitwy o Anglię", "Goebbelsa", "Churchilla", a i "Diunę" smile
        Z lekkich: teraz czytam Mazura "Mozaika indyjska". Fajna, lekka, wagowo niekoniecznie.
        • paskudek1 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 17:21
          sęk w tym że co dla jednego lekkie, łatwe i przyjemne dla drugiego niestrawne, miałkie, infantylne i do wyrzy..nia. Mój facet kocha Tolkiena, ja próbowała - nie dałam rady, ja uwielbiam Chmielewską on niekoniecznie. Ja połknęłam Browna, jego to nudzi, on się zakochał w Mistrzu i Małgorzacie a ja nie wiem co w tym takiego cudownego, ledwie przeczytałam. I tak by można do jutra wymieniać i się przerzucać. Koleżanka z pracy jako lekturę odmóżdżająca i lekka wzięła z biblioteki wszystkie Mankelle jakie były. Jeżeli krwisty kryminał a którym trupo ściele się i krwią bryzga jest lekki łatwy i przyjemny.... to proszę bardzo. Ja się ostatnio zaczytuję Panem Samochodzikiem. Jedne wspominam inne poznaję. A 300 stron to moze mieć KAŻDA książka, zalezy jak się skład tekstu zrobismile
    • kosmitka06 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 16:39
      Jeszcze o niczym nie świadczy znaczna ilość np. PIŃCET książek... bo ja np. "odziedziczyłam" wiele jeszcze po dziadkach i ciotce. Wiele też mam terazniejszych i wcale nie oznacza to ze muszę wszystkie czytać. Czytam jak mam ochotę albo jeszcze lepiej- jak mam czas.

      Wiesz kiedyś do mnie jedna koleżanka wypaliła "masz duży dom, to stać cię na wszystko". Tak, mam ale to jeszcze o niczym nie świadczy bo muszę go utrzymać- prawda? Więc bardzo podobna sytuacja... piszesz że ktoś ma wiele książek a nie potrafi nic polecić. Zależy jeszcze kto co lubi... dla mnie romanse i fantazy jak najbardziej, mój mąż boki zrywa ze mnie wink
      Wybacz ale dla mnie Twój post nie jest śmieszny.
    • kobieta_z_polnocy Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 17:40
      Pytanie o książkę na lato jest rzeczywiście dosyć głupie, więc nawet nie ma co odpowiedzieć.

      Inna sprawa jednak, że nierzadko okazuje się, że forumowicze z tysiącem książek to miłośnicy Pratchetta i kryminałów, więc ten zatrważająco wysoki poziom czytelnictwa nie zawsze przekłada się na jakość.
      • dziennik-niecodziennik Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 23:51
        a przepraszam bardzo, co masz do jakosci Pratchetta i kryminałów?...

        a polecanie książek jest o tyle trudne ze ja np lubie beletrystykę wszelkiego rodzaju, a moja kuzynka preferuje poradniki. kazda z nas uwaza lekture tej drugiej za nudna big_grin
    • ira_07 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 17:44
      A rozumiem, że czytelnik-miłośnik poniżej Prousta nie zejdzie? Nie ma nic złego w literaturze liższych lotów, jeśli ma się świadomość, że taka właśnie jest - nie głęboka, nie piękna, tylko taka zwyczajna, to poczytania w pociągu czy na plaży. A twierdzenie, że czyta się tylko Lema, Pamuka i Sołżenicyna, a wszystko poniżej jest godne pogardy - to nie miłość do literatury a snobizmwink
      • verdana Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 17:48
        Dobrą książkę można przeczytać od czasu do czasu - wymaga przemysleń, zastanowienia się, a nie szybkiego przeczytania i zabrania się bezrefleksyjnie do nastepnej.
        ja mogę przeczytać 1-2 dobre ksiązki w miesiącu. Pozostałe ksiązki to tylko rozrywka, a nie literatura najwyższego lotu.
      • wuika Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 20:07
        O matko, też czytuję lekkie rzeczy, nie trawię Lema w dużych ilościach, bo mi wychodzi uszami. Dawkuję go sobie, widocznie jestem taka prosta. Między kolejnymi pozycjami muszę mieć jakiś czas przerwy, bo nie przetrawię. I Pratchetta też czytam. I kryminały. Co nie zmienia tego, że jedna książka na urlop to może być, jak wyjeżdżam na weekend.
        • olena.s Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 23.05.11, 11:37
          Przeczytaj sobie Lema "bajki RObotów". I lekkie, i Lem.
    • broceliande Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 19:09
      Ale co napisać osobie, która nie pójdzie do biblioteki, nie poszpera, tylko na forum pyta?
      Dla mnie książka na lato to jakaś czytan już ze sto razy, ukochana. A to subiektywne.
      • dziennik-niecodziennik Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 23:55
        > Dla mnie książka na lato to jakaś czytan już ze sto razy, ukochana.

        o tak smile wakacje bez Trylogii należy uznać za stracone smile
        • broceliande Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 23:57
          big_grin
    • wuika Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 20:03
      Ja chciałam odpowiedzieć, ale bym była złośliwa, więc się wstrzymałam, bo jestem złośliwa tylko co drugi dzień i akurat wypadał dzień na bycie milutką. Uwaga, uwaga, moja odpowiedź byłaby w stylu: "ale jak to jedną? na urlop bierze się 1 książkę na 1-2 dni urlopu".
    • zdecydowana_brunetka Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 20:22
      Skąd wiem, czy autorka wątku lubi to co ja? Czy to co dla mnie jest lekkie sprawi jej przyjemność?
      Ja np lubię Dukaja, dużo osób go nie znosi. Polecę, a pani mnie znienawidzi a ktoś dostanie jeszcze ciężką cegłą w łeb tongue_out
      Jak nie będzie szła na łatwiznę, znajdzie mnóstwo książek które może zabrać na urlop i opinii na ich temat.
      • hotya Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 21:30
        Tak, Dukaj na wakacje jak znalazł. "Lód" na ten przykład.
        Zaczynam szósty rozdział, nie wiem dlaczego idzie jak po grudzie.
        • zdecydowana_brunetka Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 19.05.11, 21:41
          Bo gada nie po ludzku tongue_out
          • hotya Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 16:32
            Jest lepiej! Wreszcie dojechał! smile
            • zdecydowana_brunetka Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 18:31
              He, he wink Dłuuuga ta Syberia wink
              Pociesz się, że pod koniec zacznie nawet w pierwszej osobie gadać tongue_out
              • lejla81 Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 23.05.11, 10:58
                Wymiękłam na chyba 60 stron przed końcem :p
                Ale muszę przyznać, że niektóre wizje wspaniałe.
    • paskudek1 że się jeszcze wypowiem 20.05.11, 11:26
      w kwestii praktycznej. A skąd ja mam wiedzieć gdzie pytająca to lato spędzi i jak się tam dostanie?? Bo wtedy przymiotnik "lekka" ksiażka nabiera innego znaczenia. jak jechałam z kumpelą na tygodniowy wypad do Gdańska to długo deliberowałam co do czytania wezmę bo i tak było wiadomo że zwiedzanie zwiedzaniem ale książkę trzeba mieć. Tylko każda z nas miała świadomość że torby same się z pociągu nie wyniosą i do autobusu nie zaniosą. Wzięłyśmy po jednej, szybko się skończyły. Dobrze że w Gdańsku były (i nadal są) księgarniesmile Ale jak jechałam z mamusią na wczasy i nie musiałam sie przejmować kto tobołki poniesie, bo wiózł je samochód to mogłam poszaleć, brałam 3, 5 zależnie na co miałam fazę w tamtych czasach.
      A może pytająca ma czytnik ebooków i takie kwestie jak objętość książki i ciężar ma w d..pie bo moze zabrać średniej wielkości bibliotekę ze sobą? A co ja wrózka jestem?
      • lejla81 Re: że się jeszcze wypowiem 20.05.11, 11:53
        A ja właśnie na wyjazdy wakacyjne książek zazwyczaj nie biorę, bo i tak wiem, że nie przeczytam. Najwyżej jakąś gazetę. Czytam prawie codziennie przed pójściem spać, więc w wakacje mogę sobie darować, zwłaszcza, że lubię wtedy spędzać czas czynnie, a jak już siedzę na plaży, to muszę patrzeć na dziecko.
    • braktalentu Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 21:19
      Bo wbrew pozorom lans nie polega na posiadaniu biblioteki. Lans dotyczy czytania książek, a domowa biblioteka ma jedynie pomóc w utrwaleniu wizerunku zagorzałego czytelnika.

      Tak, jakby czytanie książek automatycznie czyniło człowieka bardziej wartościowym.
    • raczek-nieboraczek Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 20.05.11, 22:40
      ojtam, ojtam

      ja kojarzę takie oczytane matki, które mimo przeczytanych książek są głupie i niepewne własnych opinii

      nie potrafią dogadać się z mężem, teściem, wybrać butów, sukni, płytek w kuchni
      - ostatnio jedna pytała się na forum co ma ustawić na długiej półce w łazience

      • joe_stru fajno... 21.05.11, 11:51
        ... oczytane z Was babki. Jak ktoś odpowiada, że nie może polecić nic autorce pytania o kśiążkę na lato, bo nie wie, co ona lubi, poradniki czy kryminały, to jest dość durny. Mniej więcej każdy normalny człowiek wie, co to jest książka na plażę. Jak ktoś się nad tym zastanawia, to znaczy, że za wiele tych książek nie przeczytał.Wyjaśnię, bo chyba trzeba: jak ktoś pyta na forum o książkę na lato, to wie, że odpowidadający go nie zna. Pewnie potem sobie zbierze odpowiedzi i coś tam pod swój gust wybierze. Owszem, pytanie tego rodzaju pozwala wywnioskować, że pytający za bystry nie jest, ale tym bardziej spodziewać by się można, że empatyczne, mądre i oczytane e-mamy zasypią pytającą odpowiedziami. A tu nic. Smutne.
        I dwa razy personalnie. Pani która pisała o zmianie majtek - co za wyrafinowany dowcip, uśmiałem się do łez.
        Pani pisząca o Historii wypraw krzyżowych w 3ch tomach. Łał!!!!! Musisz być Bardzo Inteligentną Osobą. Strasznie fajnie napisałaś.
        Pozdro dla wszystkich Pań!
        Książka na lato: Emma Donoghue "Pokój". Szczerze polecam. Wciąga, bawi, a może nawet prowokować do plażowych przemyśleń. Szczególnie, że to forum "E-mama". Ukłony.
        • angazetka Re: fajno... 21.05.11, 12:11
          > Mniej więcej każdy normalny człowiek wie, co to jest książka n
          > a plażę. Jak ktoś się nad tym zastanawia, to znaczy, że za wiele tych książek n
          > ie przeczytał.

          Fakt. Zbyt wielu "książek na plażę" nie czytałam.
          • xxe-lka Re: fajno... 21.05.11, 12:16
            no tak bo to taki obciach przeczytać coś na "plażę" jakąś Jodi Picoult, Pratchetta, Hornby'ego albo jakiś kryminał
            no wstyd normalnie
            kocham takie snobki smile
            • angazetka Re: fajno... 21.05.11, 12:36
              Jakie snobki? Jaki wstyd? O czym ty gadasz? Pratchetta czytuję, ale nie na plaży tongue_out
          • lejla81 Re: fajno... 23.05.11, 11:10
            Ja się też przyznaję. Nie czytam na plaży.
        • mdro Re: fajno... 21.05.11, 12:22
          Nie, "książka na lato" wcale nie musi oznaczać "ksiązki na plażę" (nb. dla mnie to pojęcie też jest mocno nieprecyzyjne, różne lektury na plaży miewałam i różne u współplażowiczów widywałam). "Książka na lato" może być np. taką pozycją, której nie można przeczytać inaczej niż w wakacje, bo komuś brak czasu albo taką, która wciągnie na tyle, że nie będzie się zwracać uwagi na pluchę za oknem. I upodobania czytelnicze grają bardzo dużą rolę - jaki jest sens polecać coś z fantastyki komuś, kto tej fantastyki nie cierpi? Albo kryminał komuś, kto preferuje literaturę faktu? A z kolei zbiór reportaży miłośniczne romansów?

          Polecasz jakąś książkę - uważasz, że każdego zainteresuje? Mi, wnioskując z opisu wydawcy, pewnie szczególnie do gustu by nie przypadła, wolałabym historię wypraw krzyżowych. I dlaczego zakładasz, że e-mamy muszą się koniecznie zachwycić książką pisaną z perspektywy dziecka?
          • joe_stru mdro- wreszcie rozsądna wypowiedź:) 21.05.11, 13:06
            mdro napisała:

            > Nie, "książka na lato" wcale nie musi oznaczać "ksiązki na plażę" (nb. dla mnie
            > to pojęcie też jest mocno nieprecyzyjne, różne lektury na plaży miewałam i róż
            > ne u współplażowiczów widywałam). "Książka na lato" może być np. taką pozycją,
            > której nie można przeczytać inaczej niż w wakacje, bo komuś brak czasu albo tak
            > ą, która wciągnie na tyle, że nie będzie się zwracać uwagi na pluchę za oknem.

            ----->Pojęć "książka na lato" i "ksiązka na plazę" użyłem synonimicznie, aż tak w możliwość znaczeń nie wchodziłemsmile. Dla mnie jest to książka, przy której - trzymając się już rzeczywistości wakacyjnej - nie pójdę do tego wspaniałego pool-baru, choć bardzo mi się chce, na następne wino, bo bardzo chcę wiedzieć co dalej. Może ona być głupia, może opowiadać o tym, co i tak już dawno wiem, ale nie może być nudna. Może nawet być przewidywalna, ale mimo to ma chwytać.


            > I upodobania czytelnicze grają bardzo dużą rolę - jaki jest sens polecać coś z
            > fantastyki komuś, kto tej fantastyki nie cierpi? Albo kryminał komuś, kto prefe
            > ruje literaturę faktu? A z kolei zbiór reportaży miłośniczne romansów?

            ------> Wiesz, jak ktoś pyta na forum, to pewnie nie wie, czy lubi fantastykę, poezję (raczej nie), kryminał czy reportaż, no nie?smile

            >
            > Polecasz jakąś książkę - uważasz, że każdego zainteresuje? Mi, wnioskując z opi
            > su wydawcy, pewnie szczególnie do gustu by nie przypadła, wolałabym historię wy
            > praw krzyżowych. I dlaczego zakładasz, że e-mamy muszą się koniecznie zachwycić
            > książką pisaną z perspektywy dziecka?

            ----> O widzisz, trafiłaś w sedno. Ja też, kiedy książka trafiła w moje ręce, przeczytałem opis i pomyślałem :"Jezu, ale gowno". A potem nie miałem co robić, zacząłem , skończyłem za parę godzin i stwierdziłem, że to może być hicior na miarę Stiga Larssona. Serio. No a zeby zrozumieć, dlaczego akurat na e-mamie może się spodobac, to już trzeba przeczytać.
            Aha, no i dla porządku- to jest książka prosta, trochę tabloidowa, przewidywalna i nobla autorka nie wyhaczysmile Pzdr.
            • zdecydowana_brunetka Re: mdro- wreszcie rozsądna wypowiedź:) 21.05.11, 16:03
              A widzisz, naprawdę BARDZO musiałoby mi się nudzić, żeby sięgnąć po to co polecasz. Nie piszę tego złośliwie czy oceniająco, stwierdzam fakt.
              Unikam jak ognia kupowania czy polecania książek ludziom, o których upodobaniach niewiele albo nic nie wiem.
              • verdana Re: mdro- wreszcie rozsądna wypowiedź:) 21.05.11, 16:17
                Dla mnie ksiązka "na plażę" to Mankell. Albo Akunin. Albo inny kryminał, gdzie trup pada gesto. A dla wielu osób krwawy kryminał to nie jest dobra wakacyjna ksiązka. Pomijając już fakt, ze w życiu na laży niczego nie czytałam... nie wytrzymuję siedzenia na pisaku dłuzej niż 10 minut.
                • triss_merigold6 Re: mdro- wreszcie rozsądna wypowiedź:) 21.05.11, 18:44
                  O Mankell tak, zdecydowanie. Ale już nie Krajewski. Przy trzeciej pozycji z cyklu Breslau myślałam, że się porzygam i więcej nie sięgnęłam, zbyt obleśno-sugestywne ma opisy.
                  • joe_stru mankell - krajewski, do Triss 21.05.11, 19:32
                    Krajewskiego nie czytałem, bo ktoś, komu ufam, powiedzał, że nie. Ale jeśli mówisz, że opisy są na tyle sugestywne, że odstręczają Cię, to chyba cel osiągnął, nie? A tak na szybko, który, z tych skandynawów najbardziej Ci się podoba? Bo jak dla mnie Stieg to nr 1 jednak, a na 2 miejscu chyba Jo Nesbo A Mankell to jednak klasa, ale ta jego Comedia infantil niekoniecznie...pzdr.
                    • verdana Re: mankell - krajewski, do Triss 23.05.11, 13:16
                      A ja Krajewskiego uwielbiam, czyli nie da się niczego obiektywnie polecić.
            • baltycki Re: mdro- wreszcie rozsądna wypowiedź:) 21.05.11, 20:20
              joe_stru napisał:
              > Dla mnie jest to książka, przy której - trzymając się już rzeczywistości wakacyjnej
              > - nie pójdę do tego wspaniałego pool-baru, choć bardzo mi się chce,
              > na następne wino, bo bardzo chcę wiedzieć co dalej.
              > Może ona być głupia, może opowiadać o tym, co i tak już dawno wiem,
              > ale nie może być nudna. Może nawet być przewidywalna, ale mimo to ma chwytać.

              To Twoja definicja, Twoje oczekiwania..
              Dla mnie "ksiazka na lato", to ksiazka ktora moge odlozyc w kazdej chwili, bo slonko wyszlo zza chmury, bo dziecko chce na basen, bo kobieta chce do "do tego wspaniałego pool-baru".. bo kumpel namawia na piwo, bo "sasiedzi" na grilla zapraszaja.. a "co dalej" przeczytam gdy wroce i gdy ktos nastepny nie przeszkodzi. Jesli przeszkodzi, odloze znowu i.. gdy wroce to wroce do "co dalej" ))
        • morgen_stern Re: fajno... 21.05.11, 12:42
          Jakoś nie zauważyłam twojej wypowiedzi w tamtym wątku. Ani pozostałych przyp..ych się trolli. Dziwne, że w merytorycznych wątkach zazwyczaj niewiele macie do powiedzenia, za to uwielbiacie komentować wypowiedzi innych, najbardziej obraźliwie, jak się da. O czym to świadczy? Bo chyba nie o kulturze. No taka już wasza trollowa dola tongue_out
          Nie muszę nikomu udowadniać swojego oczytania czy imponować gustem czyteliczym. Wypowiadania się w każdym wątku też nie muszę przestrzegać. Cały ten problem jest generalnie wyciągnięty z dupy, no ale z czegoś trolle muszą żyć smile
          • joe_stru morgenstern... 21.05.11, 17:40
            morgen_stern napisała:

            > Jakoś nie zauważyłam twojej wypowiedzi w tamtym wątku. Ani pozostałych przyp..y
            > ch się trolli. Dziwne, że w merytorycznych wątkach zazwyczaj niewiele macie do
            > powiedzenia, za to uwielbiacie komentować wypowiedzi innych, najbardziej obraźl
            > iwie, jak się da. O czym to świadczy? Bo chyba nie o kulturze. No taka już wasz
            > a trollowa dola tongue_out

            ----->Nie za bardzo chciało mi się z Tobą rozmawiać, ale ponieważ trochę se już wypiłem - niech tam. Odpowedz mi na takie oto pytanie: Co Ty pier??olsz o tych trollach? Jakie trolle?Mało trzeba, że by dowiedzieć się kto ja jestem, jak się nazywam i w ogóle wszystkiego.Oj, mósgowiec z Ciebie....

            > Nie muszę nikomu udowadniać swojego oczytania czy imponować gustem czyteliczym.
            > Wypowiadania się w każdym wątku też nie muszę przestrzegać. Cały ten problem j
            > est generalnie wyciągnięty z dupy, no ale z czegoś trolle muszą żyć smile


            ------> Ewidentnie nie zrozumiałaś tematu wątku. To się zdarza. Nie musisz więc, jak sama słusznie zauważasz parę wersów wyżej, udzielać się we wszystkich wątkach. Weź sobie to do serca.
            "Wyciągnięty z dupy"... naprawdę nie umiesz tego przekazać w jakiś subtelniejszy sposób???
            Miłej soboty.
            • morgen_stern Re: morgenstern... 21.05.11, 17:49
              Na temat wątku odpowiedziałam na samym początku. A czego ty nie rozumiesz? Może odstaw picie, będzie ci łatwiej konstruować myśli.
              • joe_stru potem,ms, potem... 21.05.11, 17:59
                idę zjeśc cośsmile Baw się dobrzesmile
        • czarnaalineczka Re: fajno... 21.05.11, 18:03
          z wakacyjnych ksiazek o dzieciach to ja "to ,co ukryte" albo "ofiary lata" lubie
          no ale tego bym raczej nie polecala tongue_out
        • jolunia01 Re: fajno... 23.05.11, 10:33
          joe_stru napisał:

          > ... Pani pisząca o Historii wypraw krzyżowych w 3ch tomach. Łał!!!!! Musisz być Bar
          > dzo Inteligentną Osobą. Strasznie fajnie napisałaś.

          Nie sil się na dowcipy, bo słabo ci idzie. Nie jest moją winą (ani zasługą) fakt, że akurat tę książkę Runcimana wydano w taki sposób. To była rzeczowa informacja, bo dla niektórych istotny jest ciężar fizyczny książki, a nie tylko ocena jej zawartości. I owszem, uważam się za Bardzo Inteligentną Osobę. Łał!!!!
          • paskudek1 Re: fajno... 23.05.11, 12:15
            no właśnie, kwestia informacji jak książka jest "duża" objętościowo tez jest ważna. Ale jak widać ze złośliwych komentarzy niektórzy chyba nie wiedzą że można coś zmieścić na 100 ale i na 250 stronach, okładka może być miękka ale i twarda, a to wpływa na ciężar fizycznysmile Informacja że coś jest w 3, 5 czy 20 tomach nie ma nic wspólnego ze snobizmemsmile
            Kurcze ja pracuję w bibliotece ale jak mi przychodzi czytelnik z prośbą "coś do czytania" to nawet jak znam koleżanki to trudno jest coś wybrać.
    • ola Re: Książki, buhahaha, ale rzewne... 23.05.11, 13:19

      tamtego wątku nie widziałam, ale polecam:
      Chalid al-Chamisi, Taxi. Opowieści z kursów po Kairze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka