amanda-lear Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 10:14 Czytam ten wątek z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony dziwi mnie twoja niefrasobliwość, a z drugiej ta agresja osób, do których zwróciłaś się z prośbą o radę. Jeżeli jest jak piszesz i w końcu zadbałaś o kota odpowiednia to chwała Ci za to i dobrze,że kot to przeżył. Niestety problem może się pojawić jeżeli być albo nie być zwierzęcia określają godziny lub minuty. Tak się składa, że u mnie tak było i niestety nie udała się stworzenia uratować. Nie debatowałam, działałam gdy tylko zorientowałam się, że to może być coś poważnego. Telefon do jednego weta, odesłał mnie do drugiego bo sam był poza miastem, taxi, akurat oddałam swoje auto jak na złość w tym dniu do naprawy i zawiezienie do weta, kroplówka, środki rozkurczowe...Od momentu zauważenia pierwszych objawów do śmierci upłynęło 3 godziny a i tak czuję się z tym podle. Pomagać to jedno pomagać na czas to drugie. Nigdy nie wiemy ile czasu mamy aby pomóc skutecznie. Pamiętaj o tym ty oraz inne forumki w przyszłości. Ja tę lekcję zapamiętam na zawsze... Odpowiedz Link Zgłoś
xxx-25 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 10:35 Nie przeczytałam całego wątku wybacz. Akle napiszę Ci że na początek rtg i dokładne zbadanie kota. Dopiero po tym decyzję możesz podjąć. Mój kot rok temu spadł z 4 piętra z poddasza, obił się o dach, 2 balkony, daszek nad wejściem do klatki i runął na chodnik. Słyszeliśmy że spadł, byliśmy od razu na dole, kota znaleźliśmy pod samochodem, całego zasikanego z zakrwawionym pyskiem, potłuczonego z masą drobnych ranek. Mimo że była 1 w nocy byliśmy u weta(obudziliśmy go w domu), kot dostał leki przeciwwstrząsowe, przeciwbólowe i mieliśmy tak przeczekać z nim w domu do rana. Potem rtg, pęknięta miednica i obrażenia wewnętrzne bez krwotoku, 3 doby nic nie jadł, nie pił, robił pod siebie, byliśmy przekonani ze koniec trzeba podjąć decyzję o uśpieniu. Daliśmy mu tydzień aplikując leki przeciwbólowe i antybiotyki, kocisko mieszkało 2 tygodnie w łazience(małe dziecko + 2 koty i 3 psy więc musiał mieć spokój). Po tygodniu zaczął jeść i czołgać się do kuwety. Dziś rok po wydarzeniu w życiu nikt nie powie że kotu coś było, no może przed burzą bo wtedy delikatnie kuleje(typowe bóle po urazowe). Kociska to twarde zwierzęta. A piszę Ci to po to że sama musisz podjąć decyzję, na ile jesteś w stanie opiekować się kotem, poświęcić mu czasu i pieniędzy. Mam też pas, suka rasowa po pseudohodowli z zaawansowaną spondylozą, skurczami nóg i nie bardzo kontrolująca potrzeby fizjologiczne. Psisko jest cudne, chodzi w pielusze i jest chyba najbardziej kochanym i wiernym psem, ma masę radości w sobie a też byliśmy przekonani że trzeba zakończyć to, jednak psa nic nie boli, widać że nie cierpi, mimo skurczy które się trafiają pies jest zadowolony. Jednak od nas wymaga to ogromu poświęcenia i pracy, no i pieniędzy(chociażby zakup pieluch). Więc zastanów się co jeśli uratujesz kota, czy jesteś w stanie zajmować się nim do końca… Odpowiedz Link Zgłoś
pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:06 Dobra, niech Wam będzie- kot byl u weta, ale nie wtedy kiedy Wam powiedzialam. Napisalam, żebyście się odczepily. Ale możecie być pewne, że żyje, ma się dobrze, mruczy. Dostaje zastrzyki: jeden bolesny, jeden nie. Dostal też kroplówkę i mial prześwietlenie. Lapa nie jest wyrwana i na razie nie trzeba amputować. Mam ochotę rozerwać na strzępy poprzedniego weterynarza- a gdybym od razu zdecydowala się amputować? Kontrola za kilka dni. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:10 [quote]pina_colada88 napisała: > Dobra, niech Wam będzie- kot byl u weta, ale nie wtedy kiedy Wam powiedzialam. > Napisalam, żebyście się odczepily.[/quopte] A jednak kłamałaś. Ja już nie uwierzę w nic, co wypłodzisz kiedykolwiek na forum, od dawna czułam, że najbardziej na świecie lubisz użalać się nad sobą i naginasz rzeczywistość stosownie do faktów, a śledzę twoje wątki nie od dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:29 Dziewczyna ma po prostu niezły polew z zacietrzewionych obrażających forumowiczek... I bardzo dobrze na drugi raz może co poniektórzy nauczą się nieco kultury wypowiedzi zanim sie zaplują ze złości... A kotu zdrówka życze Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:31 Kultury? a może warto poradzić autorce wątku więcej empatii i odpowiedzialności na początek? a forumowiczkami i ich kulturą zająć się dopiero później? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:10 Cytat> Dziewczyna ma po prostu niezły polew z zacietrzewionych obrażających forumowicz > ek... Jak ją znam, to raczej zrobiła pod siebie ze strachu, że zaraz będzie nalot Straży dla Zwierząt Odpowiedz Link Zgłoś
madame_zuzu Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:29 Pewnie był dzisiaj dopiero, co? Biedy kot. Odpowiedz Link Zgłoś
pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:40 Nie, wczoraj. Bylam o 16 i nie bylo. Potem umówilyśmy się na trochę później. Odpowiedz Link Zgłoś
czytelniczka1488 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:41 Pina , większość zna twoje imię ,nazwisko, miesce zamieszkania w domu oraz akademiku. Myślę, że wysłanie tam Animalsów nie będzie głupotą. Odpowiedz Link Zgłoś
pina_colada88 Re: miejsce mało być 24.05.11, 12:47 Nie musicie wysylać- kot na prawde ma się dobrze. Może wyślijcie do tych, które usypiają psy za nic? Odpowiedz Link Zgłoś
spicy_orange Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 23:11 słońce dziś mocno grzało a ty wyszłaś na dwór bez czapeczki? Mia ci chętnie pożyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:48 pina_colada88 napisała: Napisalam, żebyście się odczepily. Dobre Teraz też piszesz, żebyśmy się odczepiły, czy naprawdę kot już jest bezpieczny? Odpowiedz Link Zgłoś
pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:03 Dobra, mam tego dość. Ja zrobilam co bylo w mojej mocy- mimo, że nie jestem calkiem sprawna- mam problemy zdrowotne różnego rodzaju. Jestem w domu jeszcze godzinę, mam skype- mogę pokazać że kot żyje, śpi Mogę to udowodnić bo mam dosyć insynuacji, że nic nie robię chociaż zrobilam co moglam. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanka79 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:07 Pina nic już nie pisz, bo jeszcze bardziej się pogrążasz Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:09 Nie unoś się. Sama na siebie bicz ukręciłaś, bo jednak trochę wczoraj konfabulowałaś. No ale najważniejsze, że kot już zaopiekowany. Odpowiedz Link Zgłoś
pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:12 Ale co mialam zrobić? Mam dość wyzywania mnie, nasylania na mnie policji i innych straży dla zwierząt. Chcialam udowodnić, że jest ok, zakończyć temat bo tak to się chyba nigdy nie skończy. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:25 pina_colada88 napisała: > Ale co mialam zrobić? > Mam dość wyzywania mnie, nasylania na mnie policji i innych straży dla zwierząt > . Pinia daj sobie spokoj,zrobilas co moglas? zrobilas,jesli ktos przyjedzie to mozesz otworzyc badz nie, pokazac kota dac numer do weta ze kot byl i tyle.A one jazgotac musza, bo tak juz maja. Ja tez w pierwszej chwili nie maial bym jak pojechac i tez nie wiedzialaby co zrobic. Co po prostu jest lepsze,dla kota zeby nie cierpial.Czlowiek sam w szoku nie wiec co zrobic. MAm tylko nadzieje ze teraz trafilas na madrego weta co wie co robic.I nie zalatwi co kota jak mi kiedys psa ktory kulal ,potem do konca zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:31 Mamuślka, ale ja bylam rano z nią- od razu jak przyszla. Rzecz się tyczy tego, że nie mialam jak dotrzeć drugi raz do innego. Wet nic nie zrobila, ale to moja wina wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:47 Pina, nikt Cię nie winił, że weterynarz nic nie zrobił. Po prostu wkurzające było, że dyskutowałaś tutaj, a przy okazji wyszło sporo zaniedbań w opiece nad kotem (chociażby to, że nie wiesz, czy kota była wysterylizowana), zamiast od razu organizować pomoc. Ale było, minęło, najważniejsze, że łapę się dało uratować. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 19:27 pina_colada88 napisała: > Mamuślka, ale ja bylam rano z nią- od razu jak przyszla. > Rzecz się tyczy tego, że nie mialam jak dotrzeć drugi raz do innego. Hej,i to ten drugi wet powiedzial,co z ta lapa jest ,skoro nie wyrwana,zwichnieta czy jak,ze nie trzeba amputowac? Mojemu psu tez wet powiedzial ze dobrze,ale po kilku tygodniach pies wciaz na nia nie stawal,wiec znalezlismy kilnike we Wroclawu i tam go operowali.Wet po operacji powiedzial ,ze gdyby od razu po wypadku mial ta operacje to mogl by normalnie chodzic.A tak lapa krotsza ale juz nie bolala. Ale co 1 wet powiedzial ze dojdzie do siebie,wiec nie mialam pojecia ze zle mowi,a u nas swego czasu on jeden byl ,nazywan zostal "rzeznikiem" najdajacy sie dla krow i swin, a nie dla psow czy kotow. Teraz jest jeszcze 2 prywatnych. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 zgroza 24.05.11, 13:47 Zgroza mnie ogarnia jak czytam ten wątek. Stężenie jazgoczącego debilizmu sięga powały. Oby ujadające i gdaczące kwoki z tego wątku, które lada moment zaproponują lincz na autorce- niezależnie od tego ile prawdy jest w tym co mówi - z taką samą pianą na ustach upominały się o bite dziecko, głodzonego staruszka, stojącą w autobusie kobietę w ciąży, babciusię kicającą o lasce itd. Byłby raj na ziemi, gdyby energię traconą na ujadanie i gdakanie skierować we właściwym kierunku i właściwej proporcji. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: zgroza 24.05.11, 13:58 A moze skierowalabys tam wlasnie swoje wlasne gdakanie? Bo co do reszty to nie masz pojecia, jak i komu pomagaja poza zwierzetami. Typowy blad logiczny forumowego przychrzaniacza - ze pomagac mozna tylko i wylacznie w jednym kierunku. Jak zwierzatkom to nie sierotkom. Jak staruszkom to nie chorym. Widac ile wiesz o pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: zgroza 24.05.11, 15:25 cherry.coke napisała: > A moze skierowalabys tam wlasnie swoje wlasne gdakanie? Bo co do reszty to nie > masz pojecia, jak i komu pomagaja poza zwierzetami. Typowy blad logiczny forumo > wego przychrzaniacza - ze pomagac mozna tylko i wylacznie w jednym kierunku. Ja > k zwierzatkom to nie sierotkom. Jak staruszkom to nie chorym. Widac ile wiesz o > pomocy. Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej C, którzy krytykują pomaganie zwierzętom (zamiast ludziom) sami nie pomagają nikomu i tylko się soba interesują. Nigdy nie usłyszałm słowa krytyki od osób, które mają inną "działkę" pomocowa, za to od osób, które nigdy nie pomagają nikomu jak najbardziej Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: zgroza 24.05.11, 15:46 Pomyslalam chwile i masz zupelna racje. Moze to proste spostrzezenie, ale faktycznie: u zadnej ze znanych mi osob zaangazowanej w jakies akcje pomocowe nie spotkalam sie nigdy z uwagami "po co pomagac tym, pomagaj tamtym". Kazdy po prostu wie, ze pomaga komu moze i chce. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: zgroza 24.05.11, 23:08 no i przeciez wiadomo, że afera w obronie zwierząt to jest histeria, bo zwierzęta nie mają duszy i nie czują bólu. a człowiek jest panem zwierząt, a bóg je stworzył tylko po to, by służyły człowiekowi. no przecież tak jest w biblii, więc WIADOMO, że tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak E tam 24.05.11, 13:58 Ja dzisiaj np dobrowolnie oddałam kobiecie w ciąży ostatnie pól kg truskawek w warzywniaku - wpadła z pytaniem o truskawki, dokładnie w tym momencie, gdy sprzedawczyni mi je warzyła. Żal mi się jej zrobiło, bo widać było, że miała na nie ogromną ochotę, więc jej odstąpiłam. Nie tylko nad zwierzętami się pochylam. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: E tam 24.05.11, 14:08 ale jazda człowiek wraca z pracy i bum- rewelacja wątek kwitnie rzeźnia normalnie szczekaczki som najlepsze lepsze od gotowanego boczku Rozumiem, że można powiedzieć niekumatej lasce, że trafiła na weterynarza, ktoremu się wydaje, że skonczył studia, ale kocie gestapo wariuje ostro zero klasy - zero gorszy i niższy jest tylko ten cymbał, który co i rusz wyskakuje tutaj jak księdzu z majtek, wierny czytelnik "Faktu" jak mniemam, orędownik tezy, że "im więcej wykrzykników, tym artykuł lepszy" Na początku obśmiałam się jak norka ze sztucznego futra, ale potem się zrobiło refleksyjnie To faktycznie JEDYNE forum, na którym dostaje się opie...jak koza za obierki za to, że się poszło z psem do weterynarza DOPIERO na drugi dzień choroby oraz ciętą ironię po stwierdzeniu, że z zainfekowanym dzieciakiem poszło się JUŻ na trzeci choroby, zamiast "przeczekać spokojnie te 39.6" Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: E tam 24.05.11, 14:19 Pewnie, szczyt klasy ematki to chrzanic na necie i przygladac sie subtelnie psu ze zlamana noga czy jak papuzce kichy wylaza. Albo temuz kibicowac. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: E tam 24.05.11, 14:22 konwalka napisała: >To faktycznie JEDYNE forum, na którym dostaje się opie...jak koza za obierki za to, że się poszło >z psem do weterynarza DOPIERO na drugi dzień choroby oraz ciętą ironię po stwierdzeniu, że z >zainfekowanym dzieciakiem poszło się JUŻ na trzeci choroby, zamiast "przeczekać spokojnie te >39.6" bardzo trafne spostrzezenie Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: E tam 24.05.11, 14:30 moofka napisała: bardzo trafne spostrzezenie Ale chyba nie te same osoby opieprzają za brak reakcji na chorobie psa, co ironizują na temat pójścia z dzieckiem do lekarza w trzeci dzień infekcji? Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: E tam 24.05.11, 15:19 Konwalka podpisuję się Może i autorka średnio rozgarnięta, ale najłatwiej się właśnie przecież po takich jeździ i no i można ciętą ripostą zabłysnąć Żenada naprawdę - a miało być tak miło, chciała jedna z drugą się pokazać jak zwierzątka kocha i jak gotowa pomoc jest nieść Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: E tam 24.05.11, 15:47 xxe-lka napisała: Może i autorka średnio rozgarnięta, ale najłatwiej się właśnie przecież po takich jeździ i no i można ciętą ripostą zabłysnąć Ty za to teraz po niej w ogóle nie pojechałaś Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: zgroza 24.05.11, 14:27 Podejrzewam, że Ty właśnie kierujesz cała energię we właściwym kierunku i chętnie pomagasz staruszkom, bitym dzieciom, głodzonym zwierzętom prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: zgroza 24.05.11, 15:21 za ty sadosiu popisałaś się w tym wątku tak bardzo i pokzałaś się z tak świetniej strony, że uchroń mnie panie boże od spotykania takich właśnie miłośników zwierząt i miłośników czegokolwiek Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: zgroza 24.05.11, 15:37 Jak widzisz ( sygnatutra ) nie tylko ciebie przerażam i wzbudzam nie tylko w tobie mieszane emocje. i co w związku z tym? jakoś to ma wpływac na moje życie? ma to jakoś mnie dobić? no nie rozumiem.... Ten twój post to miał jakiś ukryty sens i jest tak bardzo urkyty, że go nie widać? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: zgroza 25.05.11, 15:57 A ja bym się chętnie z Sadosią spotkała. Na babskie ploty chociażby i tak byśmy ci dpę obrobiły, że HEJ! Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 14:19 pina_colada88 napisała: > Dobra, niech Wam będzie- kot byl u weta, ale nie wtedy kiedy Wam powiedzialam. > Napisalam, żebyście się odczepily. > Ale możecie być pewne, że żyje, ma się dobrze, mruczy. zagoi się... jak na psie Odpowiedz Link Zgłoś
hayet aaa no to cofam moj poprzedni psot :D 24.05.11, 15:16 pina_colada88 napisała: > Dobra, niech Wam będzie- kot byl u weta, ale nie wtedy kiedy Wam powiedzialam. > Napisalam, żebyście się odczepily. > Ale możecie być pewne, że żyje, ma się dobrze, mruczy. > Dostaje zastrzyki: jeden bolesny, jeden nie. > Dostal też kroplówkę i mial prześwietlenie. > Lapa nie jest wyrwana i na razie nie trzeba amputować. > Mam ochotę rozerwać na strzępy poprzedniego weterynarza- a gdybym od razu zdecy > dowala się amputować? > Kontrola za kilka dni. same dobre wiesci..neistety, nei ma co wierzyc jednemu wetowi. ja tez bywalam u minimum 2, zeby potwierdzic diagnoze Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 15:30 pina_colada88 napisała: > Dobra, niech Wam będzie- kot byl u weta, ale nie wtedy kiedy Wam powiedzialam. > Napisalam, żebyście się odczepily. > ech powinnam zrobić karierę w CBA czy ABW Pina tak na przyszłość, jak ściemniać to z głową. I nie dziw się, że nie brzmisz teraz wiarygodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 14:08 Ło matko jaki wątek Bardzo edukacyjny rzekłabym To forum to jednak gorsze bagno niż mi się z początku zdawało Obrończynie kotecka przepełnione emaptią, miłością no i w ogóle jak najlepszymi chęciami - przyprawiają o dreszczyk niepokoju dobry, naprawdę niezły wątas Odpowiedz Link Zgłoś
montechristo4 Re: ja przyznaję 24.05.11, 14:26 uczciwie: gdyby wątek założyła foremka, którą lubię, na pewno nie pisałabym tak ostro. Ale piny nie znoszę organicznie, bo to krętaczka i kłamczucha - nieraz ją przyłapałam. Poza tym do szału doprowadza mnie to, co i jak pisze. Biedna leniwa dziumdzia, dla której cały świat jest zły. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: ja przyznaję 24.05.11, 14:47 No niestety ja również przyznam się do silnego uprzedzenia - nie trawię piny z wieczną pretensją do świata wokół i jej dziamgolenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pina_colada88 Re: ja przyznaję 24.05.11, 16:54 Może mi przypomnisz gdzie klamalam skoro nazywasz mni9e krętaczką? Oprócz tego wątku? No, dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
czastin_piber Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 14:27 tak mi się przypomniało, że w pewnym wątku kociary pisały, że psie kupy sprzątać należy, ale one po swoich kotach nie sprzątną, bo koty zakopują i te właśnie najgłośniej krzyczały Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 A mnie się przypomniało 24.05.11, 15:07 O moim psie. Postów piny nie kojarzę, nie mogę się odnieść personalnie, nie wiem z czym wam podpadła, najważniejsze, że kot ma się już dobrze. Ale ad rem. Tak mi się przypomniało a propos krzyczących. Miałam psa, najważniejszego członka rodziny, kochałyśmy wariata strasznie. Pies miał raka - widocznego, paskudną narośl, niemożliwą do zoperowania z racji sędziwego wieku. Ale pies mimo tego miał się dobrze, miał apetyt, jadł za trzech, gonił za patykami i suczkami I kiedyś na spacerze wypatrzyła go pani, wieeelka miłośniczka zwierząt i zapłakała nad biedną psiną - trzeba psa uśpić! Koniecznie! I ona to załatwi. Powiedziałyśmy pani, że nie ma takiej potrzeby, pies ma się dobrze. I ta wariatka przyszła wieczorem do naszego domu, gdzie kontynuowała swoją akcję, my jesteśmy podli, pies się męczy! A kiedy postraszyła nas policją i Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami, została wyrzucona. Na drugi dzień zadzwoniłam do wspomnianego towarzystwa i porozmawiałam sobie z konkretną panią, która wyśmiała wariatkę i kazała się nie przejmować. Skoro pies jest pod stałą opieką weterynarza, ma kochających, oddanych mu właścicieli, to panią należy olać. Pies został uśpiony miesiąc później, z zupełnie innego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
hayet Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 15:15 zaznaczam, ze nie czytalam wszystkich postow, takze nei wiem czy decyzja zostala juz podjeta czy nie, ale wpadl mi w oko post pinii, gdzie napsiala, ze kot nie je i nie pije-moj kot tez nei jadl i nie pil i to neistety u kotow oznacza w gruncie rzeczy smierc. narzady przestaja pracowac...moj kocurek nietety tez zostal uspiony, co nas kosztowalo baaaardzo wiele i do dzisiaj mam wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony on juz nie zyl za zycia tylko egetowal czy robil pod siebie, nawet nie kontrowal swojego ciala, mial drgawki itd. takze ja mysle, ze jesli to "tylko" ta wyrwana lapa to czemu usypiac? no chyba, ze sie ogolnie pogorszy to wtedy wziac to pod rozwage. ja bym amputowala -jesli to konieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 16:56 A mnie się przypomniało, ze moja osobista córka, nie kot, wróciła z treningu sina na twarzy z sinym palcem. No, to zabralam ja na przeswietlenie i do lekarza. Lekarz orzekł, ze dziecku nic nie jest. I tak moja córka sobie chodziła dwa dni, bez srodków przeciwbolowych, poki nie okazało się, że przeswietlenie zostało źle odczytane. Palec był - co? wyrwany. O. I córka, o ile pamietam też nie czuła się super, poki nie dowiedzialam się, ze diagnoza była błędna i nie pognałam do drugiego lekarza. Ale duchem świętym nie jestem, jak mi lekarz mówi, ze trzeba cos zrobić - to nie idę od razu do drugiego i nie koryguję diagnozy. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:04 Ja przyznam, że nie przyszło mi do głowy konsultować diagnozy weterynarza z innym weterynarzem. Diagnozy pediatrów/laryngologów owszem, ale dopiero wtedy kiedy coś mi się wyraźnie nie podobało, a nie tego samego dnia. Najwyraźniej moja podejrzliwość wobec świata nie graniczy jeszcze z obłędem. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:32 To ja chyba faktycznie przeceniam ludzkosc Bo dla mnie jest oczywiste, ze przy podejrzeniu zmiazdzenia/rozdzielenia stawu biodrowego potrzebne jest przeswietlenie, usmierzenie bolu/szoku i interwencja (nastawienie, chirurgia), a zwierze/czlowiek jest w szoku i cierpi. I ze weterynarz czy lekarz, ktory wyda pacjenta pod pache do domu tak bez niczego jest dosc gleboko niehalo. Naprawde nie jestem z tych, co ida sprawdzac puls rozjechanemu jezowi przy drodze. Ale nie wyobrazam sobie sytuacji, ze domownik dowolnego gatunku lezy mi przed nosem z tym rozwalonym stawem tak na zywca, a ja sobie na niego patrze. Czy to nie jest podstawowa wiedza o zdrowiu i podstawowa odpowiedzialnosc wobec domownikow? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:49 Nie miałam takiej sytuacji, na szycie natomiast jeździliśmy natychmiast (po pogryzieniach czy głębokich skaleczeniach łap). Stawianie znaku równości między zwierzęciem a człowiekiem, jednakowoż wydaje mi się fanatyzmem. Na leczenie dziecka wydałabym w razie konieczności każde pieniądze, ukradła, wyżebrała, chodziła po instytucjach i fundacjach. Na leczenie psa - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
spicy_orange Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 23:09 > Na leczenie dziecka wydałabym w razie konieczności każde pieni > ądze, ukradła, wyżebrała, chodziła po instytucjach i fundacjach. Na leczenie ps > a - nie. to po co bierzesz zwierzę do domu, kiedy jego zdrowie i życie jest ci obojętne? Psy miewają kontuzje, chorują i starzeją się - nie chcesz brać za to odpowiedzialności a bierzesz psa - bez sensu. A plotki krążą po świecie, że to twoja siostra przejawia nielogiczne zachowania. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 23:18 > to po co bierzesz zwierzę do domu, kiedy jego zdrowie i życie jest ci obojętne? Jak ktoś nie jest gotowy poświęcić na ratowanie życia zwierzęciu tyle środków i zachodu, co dziecku, to znaczy, że życie tego zwierzęcia jest mu obojętne? Serio, jest tu ktoś, kto np. sprzedałby dom, żeby ratować życie swojego psa czy kota? Poważnie pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
spicy_orange Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 23:31 amputacja łapy chyba nie kosztuje tyle co dom? A triss owszem pieska zaszyje jak się rozpruje na płocie, ale jakby mu łapka odpadła to pies jest zdekompletowany i nie nadaje się do dalszego użytku. Mam psa i wzięłam go z pełną świadomością, że będzie mnie to kosztować. Domu nie sprzedam bo nie mam. Podaj przykład sytuacji, gdzie leczenie zwierzęcia byłoby warte tyle co dom z działką? Poważnie pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Czego nie zrozumiałaś? 25.05.11, 17:09 Nie biorę psa. Nie mam psa. Nie mam wystarczająco dużo czasu na psa. Oba psy jakie kolejno były w domu, dożyły podeszłego wieku, były leczone, pielęgnowane i oba zostały uśpione w momencie kiedy przedłużanie im życia byłoby zbędnym okrucieństwem. Nikomu nie narzucam decyzji dotyczących ewentualnej amputacji kończyny/uśpienia, napisałam co JA BYM ZROBIŁA w takiej sytuacji. To jest podejście realistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
spicy_orange Re: Czego nie zrozumiałaś? 25.05.11, 18:49 > Nie biorę psa. > Nie mam psa. chwała Bogu ! > oba zostały uśpione w momencie kiedy przedłużanie im życia byłoby zbę > dnym okrucieństwem. to akurat w twoim stylu i nie tyczy się tylko zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
bez_seller Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:54 cherry.coke napisała: > To ja chyba faktycznie przeceniam ludzkosc Wiesz co? Nie odwracaj teraz kota ogonem. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:06 Nie martw się, nikt ci złego słowa nie powie - to tylko córka . Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:42 W tej sytuacji przecież na kilometr widać, że lekarz konował. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:44 Ooo jestem raczej dosc pewna, ze gdyby verdana trzymala w domu corke z rozwalonym biodrem bez lekow i rentgena, to emamine telefony poszlyby ostro w ruch Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:58 verdana napisała: > A mnie się przypomniało, ze moja osobista córka, nie kot, wróciła z treningu si > na na twarzy z sinym palcem. > No, to zabralam ja na przeswietlenie i do lekarza. Lekarz orzekł, ze dziecku ni > c nie jest. I tak moja córka sobie chodziła dwa dni, bez srodków przeciwbolowyc > h, poki nie okazało się, że przeswietlenie zostało źle odczytane. Palec był - c > o? wyrwany. O. Masz szczęście, Verdano, że to tylko córka, a nie kot czy pies, bo by Ci się dostało od forumowiczek. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 19:33 Jak tak teraz myślę, to trzeba było uśpić Odpowiedz Link Zgłoś
czastin_piber Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 18:58 Lelija-ta historia to idealny przykład, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu Odpowiedz Link Zgłoś
bez_seller Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 19:06 czastin_piber napisała: > Lelija-ta historia to idealny przykład, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu > A dobrymi intencjami pieklo jest wybrukowane. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: A mnie się przypomniało 24.05.11, 20:25 No proszę was, pina wyraźnie zaniedbała cała sprawę, na dodatek ściemniała na forum, że do lekarza poszła. Tak trudno wam załapać, że zwierzak to nie mebel i też odczuwa ból?? Coś czuję, że te wielkie oburzone to z typu: pies śmiał szczeknąć jak mój aniołek wciskał mu kredkę do nosa, mam uśpić czy oddać do schronu?? W tej sytuacji naprawdę nie trzeba być lekarzem, żeby się domyślić, że lekarz zawalił. A pina jak zaczęła watek, nie wiedziała nawet czy kotka która jest z nią parę lat jest wysterylizowana (a to jednak wyczyn), nie wiedziała co z kotem, w jakim jest stanie i rozkminiała na forum co na to babcia. No albo wóz albo przewóz, leczymy albo usypiamy, a nie zostawiamy kota nawet bez środka przeciwbólowego, bez diagnozy i idziemy na forum. Naprawdę myślałam, że dla większości ludzi leczenie (albo chociaż uśpienie) własnego zwierzaka po jakimś wypadku (sama ta noga jej chyba nie wypadła, nie?) jest jednak oczywistością. Możecie się licytować kto tu mniej dba o dzieci/zwierzęta tylko po co?? Must be the ENEJ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
czastin_piber Re: A mnie się przypomniało 25.05.11, 07:11 Wiadomo, zrobiła źle, ale to nie powód, żeby wyzywać od najgorszych...Przez takie osoby aż odechciewa się pomagać zwierzętom, bo boję się, że zostanę takim samym oszołomem a tak na serio, to przyznaję, jestem nieidealną właścicielką, rozpieściłam psa, ale myślę, że lepiej mu u mnie, niż w schronisku a weterynarza odwiedzam tylko w nagłych wypadkach i na szczepienie...pamiętam, jak nie miałam kasy to wiozłam go na kastrację do schroniska i później na kontrole, gdyby nie ta możliwość, dalej byłby niekastrowany Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_murzyna Re: A mnie się przypomniało 25.05.11, 08:32 czastin_piber napisała: > Wiadomo, zrobiła źle, ale to nie powód, żeby wyzywać od najgorszych...Przez tak > ie osoby aż odechciewa się pomagać zwierzętom, bo boję się, że zostanę takim sa > mym oszołomem Nikt Piny nie wyzywał. Zapewniam Cię, że ja również nie jestem oszołomem, nie przygarniam każdego kotka czy pieska do domu. Nie wydam kilku tysięcy na leczenie psa czy kota z nowotworem. Ale zawiozę kota do weterynarza jak siedzi u mnie na wycieraczce, psa po wypadku co leży na ulicy połamany. Zajmę się dwoma kotami, które z upodobaniem chodzą pod moim blokiem, nakarmię, zimą wpuszczę na klatkę lub do piwnicy, aby nie zamarzły, zrzucamy się z sąsiadami, aby czasami weterynarz przebadał koty skoro chcą żyć na naszym blokowisku. Lubię swoje zwierzaki, więc wożę raz w miesiącu kupy na badania, bo tak trzeba. Jak mi gadzina uszkodziła łapę to obeszłam wszystkich weterynarzy dla gadów w Lublinie, a mam tylko trzech, zadzwoniłam po konsultację do warszawy, bo może jednak. Nie jestem oszołomem, ale cierpienie i krzywda zwierzęcia nie jest mi obojętna. > > a tak na serio, to przyznaję, jestem nieidealną właścicielką, rozpieściłam psa, > ale myślę, że lepiej mu u mnie, niż w schronisku a weterynarza odwiedzam ty > lko w nagłych wypadkach i na szczepienie...pamiętam, jak nie miałam kasy to wio > złam go na kastrację do schroniska i później na kontrole, gdyby nie ta możliwoś > ć, dalej byłby niekastrowany Widzisz dałaś radę i wykastrowałaś. Ja również pamiętam jak byłam biedną studentką i miałam królika. Królik zachorował, pobiegłam do weterynarza, powiedziałam jak jest, że kasy nie mam. Pani doktor zrozumiała i pomogła, królik żył ze mną jeszcze ze 3 lata. Potem ponownie zachorował, leczenie było tak kosztowne, że musiałabym miesiąc lub dwa żyć powietrzem pod mostem. Przykro było jak diabli, bo gdyby nie ta kasa zwierzak by żył. Musiałam uśpić, ale nie zabrałam do domu, bo może cudownie ozdrowieje. Odpowiedz Link Zgłoś
annie_laurie_starr Re: A mnie się przypomniało 25.05.11, 22:26 Przeczytalam prawie caly watek. Mialam wrazenie, ze pina jest w szoku na poczatku, a straszne bylo to jak na nia wsiadlyscie. Mnie tez bylo zal kota, ale jej jeszcze bardziej, bo czula sie bezradna i prosila o rada tutaj. A dostala ciegi - bo jej nie lubicie. Z drugiej strony moze takie skopanie na forum bylo potrzebne do tego zeby sie ogarnela i znalazla lepszego weta. A swoja druga to czlowiek chyba z reguly uwaza, ze jak idzie do lekarze czy weta to dostanie trafna diagnoze, a nie idzie po to zeby rozpoczynac maraton po lekarzach i wetach. Odpowiedz Link Zgłoś