peggy_su Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 00:19 Nie dostrzegam problemu bo nie chodzę na wesela obcych ludzi. Chodzę do bliskich, aby cieszyć się razem z nimi w ważnym dla nich dniu, żeby poświętować z rodziną i przyjaciółmi. Właśnie wczoraj byłam na weselu - pierwszym w tym roku. Niby wszystko tak jak napisałaś tylko widzę to całkiem inaczej W kościele było bardzo uroczyście i wzruszająco. Przyjaciele młodych zaangażowani w oprawę muzyczną i czytania. Kazanie ciekawe i nawet zabawne momentami. Przejęcie młodych w czasie przysięgi poruszające. Zawsze w tym momencie przypominamy sobie z mężem nasz ślub, co nas zbliża do siebie. Stroje gości czasem stosowne, czasem mniej, ważne że każdy ubrał się najładniej jak potrafił, żeby poczuć się dobrze, odświętnie, podkreślić ważność chwili. Wczoraj goście obsypali młodych płątkami róż, a w zamian młodzi - gości cukierkami. Zabawnie było Kolejka do życzeń faktycznie nudna, no ale w końcu po to przyszłam - żeby życzyć im jak najlepiej i też wręczyć prezent na okoliczność. Limuzyny nie było, było osobiste auto przystrojone kwiatami. Ale jak sobie ktoś wynajmie kiczowatą limuzynę to i co z tego? Może miał takie marzenie raz w zyciu przejechac sie limuzyną i nie żałowac tych kilku stów. Przybytki weselne też zwykle mi się nie podobają. Ale ostatecznie satysfakcjonuje mnie jak goście się mieszczą, nie ma ciasnoty, jest klimatyzacja, są czyste łazienki, a jak mam nocleg na miejscu to w ogóle jest wypas NIe jestem wybrednym smakoszem i nie przeszkadza mi wznoszenie toastu winem musującym. Za to chętnie zaśpiewam tradycyjne Sto lat. Nie lubię wódki, dlatego cieszę się, że coraz częściej i więcej wina na polskich weselach. A jak już mówiłam - nie jestem wybredna, i carlo rossi czy inna sophia mi nie przeszkadza. Dalej: pierwszy taniec, można wreszcie obejrzeć suknię młodej bo nikt mi jej nie zasłania Młodzi wpatrzeni w siebie, uśmiechnięci, super! Potem dania jedno za drugim, ludzie coraz bardziej wyluzowani. Witam się z niewidzianymi dawno znajomymi, widzę jak z młodych i rodziców schodzi stres. Poznaję nowych mężów, dzieci których jeszcze nie miałam okazji spotkać, kilka nowych "osób towarzyszących". W międzyczasie wyciągam męża na parkiet. Wiadomo - wszystko zależy od grajków. Akurat wczoraj przygrywał nam fantastyczny zespół - też przyjaciele młodych. Masa polskich piosenek, Anna Jantar, Maryla, troche rock'n'rolla, troche hitów z ostatnich 10 lat, dobry wokal, nienachalny frontman. Zabaw na szczęście nie ma aż do oczepin. Obciachowych zabaw nigdy nie lubiłam. Gości wcale nie trzeba było namawiać do tańca i zabawy. Momentami przy stołąch było zupełnie pusto - wszyscy na parkiecie! Od czasu do czasu wychodzimy się przewietrzyć, gadamy ze znajomymi, poznajemy, integrujemy się. Wreszczie jest okazja pogadać z panną młodą - moją przyjaciółką - jak jest, jak się czuje itd. W międzyczasie łapie mnie kryzys, chce mi się spać. Więc zawijam się do swojego pokoju na piętrze. 40 minut i wracam ze zregenerowanymi siłami. POtem bawię się już do rana Tort był całkiem dobry, a pan młody prze-dumny z siebie że dobrze wybrał. Wreszcie porządnie zmęczeni żegnamy wyjezdzających gości i idziemy spać. Porównujemy z mężem trochę do naszego wesela, bo nasze było nie tak dawno - 2 lata temu. Nasze oczywiście było lepsze nie zrobili byśmy tego, tego i tego. Ale i tak bawiliśmy się dobrze. Młodzi zadowoleni i przeszczęśliwi, a to najważniejsze, to był ich dzień i spędzili go zgodnie ze swoimi marzeniami, wyobrażeniami, z tradycją rodzinną itd. Wielką fanką wesel nie jestem, w tym roku czekają mnie jeszcze dwa i to będzie już chyba koniec serii. Ale nie narzekam, lubię się cieszyć z kimś jego szczęściem. Odpowiedz Link Zgłoś
kawazwanilia Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 14:41 > Witam się z niew > idzianymi dawno znajomymi, widzę jak z młodych i rodziców schodzi stres. Poznaj > ę nowych mężów, dzieci których jeszcze nie miałam okazji spotkać, kilka nowych > "osób towarzyszących". Ototo. Co jest fajnego w weselach? Ludzie. Na przeciętnym weselu jest kilkadziesiąt do stu kilkudziesięciu osób. Nie takich znowu przypadkowych, bo są to znajomi znajomych albo rodziny. Chyba w całej tej masie znajdzie się choć parę osób, z którymi można miło porozmawiać. A jeśli nie, jeśli mamy przed sobą sto sztuk niegodnego naszej uwagi motłochu, to takie wesele może stać się znakomitym przyczynkiem do refleksji, co my właściwie do cholery robimy w tym towarzystwie? Odpowiedz Link Zgłoś
poppy_pi Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 08:09 Ja też nie lubię wesel! Na moje nieszczęście byłam na weselu w sobotę, na moje szczęscie to pierwsze i ostatnie w tym roku Nie lubię muzyki granej na weselach-ani jej słuchać ani do niej tańczyć, nie cierpię durnych zabaw podczas oczepin-ludzi robiących z siebie idiotów za flaszkę wódki, nie lubię przymusu tańczenia z obcymi facetami i siedzenia do bladego świtu bo 'nie wypada' wcześniej wyjść...Dla mnie strata czasu i pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 17:44 > nie lubię przymusu tańc > zenia z obcymi facetami no patrz pani, jest taki przymus? Odpowiedz Link Zgłoś
kawazwanilia Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 10:59 Zawsze jak czytam takie posty, zastanawiam się, czy ja w jakiejś innej Polsce żyję... a naprawdę nie obracam się w jakimś ą-ę środowisku... Fakt, nie byłam w życiu na wielu weselach, bo dosłownie na kilku, ale na żadnym - żadnym! - nie było baloników, gołąbków, disco polo i obleśnych zabaw. Serio. OK, tort zawsze był, ale ja akurat uwielbiam torty, no trudno, co poradzę Za każdym razem bawiłam się całkiem nieźle, przede wszystkim dlatego, że poznałam kilku fajnych ludzi, których, gdyby nie te wesela, raczej nie miałabym okazji poznać. Myślałam, że takie klimaty jak w poście Loli to były w latach 90-tych na wsiach (nie obrażając), ale teraz? Forum kształci Odpowiedz Link Zgłoś
dynema Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 11:36 Wpisz w google "dekoracja sali wesele" i uwierz Mieszkasz najprawdopodobniej w Warszawie, albo innym duzym miescie Tez zylam w czesciowej nieswiadomosci, ale kilka tygodni temu bylam na takim weselu jakie opisala Lola - tylko ze byla to impreza mojej przyjaciolki z dziecinstwa, tak wiec moglam spedzic troche czasu z jej rodzina wspominajac dzieciece wyglupy, powiedzonka itp i dzieki temu bylo bardzo fajnie Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn wesele jak wesele 20.06.11, 11:54 Może być różne - tu akurat widoczny jest taki czy inny gust oraz zwyczaje i możliwości gospodarzy: czy to PM, czy rodziców. Bywałam na bardzo różnych weselach - ale do głowy by mi nie przyszło dyskutować z wizją gospodarzy czy ją z niesmakiem krytykować. Bywały wesela, gdzie bawiliśmy się do rana i było super, bywały też takie, z których wychodziliśmy o 20.00 - jeśli źle się bawiliśmy. Bywały wesela z muzyką do której skakaliśmy cała noc, albo taką, do której nie chciałam tańczyć - to sobie gadałam z ludźmi i poznawałam fajne osoby. Czasem wystrój/suknia/ stroje /nie były w moim guście - ale czy to moja sprawa jak wygląda PM lub świadkowa czy ciocia Kitwasińska? - jak one uważają, ze OK, to OK. Kiedy menu mi się średnio podobało - nie jadłam wszystkiego jak leci, nikt z pistoletem nade mną nie stał. Dużo bardziej żenujące jest robienie dobrej miny, a potem obsmarowywanie gospodarzy przez gości i vice versa przed ludźmi czy w necie jak wyglądali/ile wydali/ dali kopertę/ nie dali/za dużo/ za mało itd Nikt nikogo na siłę na imprezę nie ciągnie, mogą być czasem układy towarzyskie/ rodzinne gdy odmowa jest z różnych względów mało możliwa, ale wtedy zawsze można iść do kościóła/urzędu, potem na obiad i wyjść po angielsku nie męcząc się całą noc. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: wesele jak wesele 20.06.11, 13:22 > Dużo bardziej żenujące jest robienie dobrej miny, a potem obsmarowywanie gospod > arzy przez gości i vice versa przed ludźmi czy w necie jak wyglądali/ile wydali > / dali kopertę/ nie dali/za dużo/ za mało itd Ja nie obsmarowalam nikogo, opisalam po prostu jak wygladaja ogolnie wesela.Przeciez ten schemat sie na wielu powtarza.To nie bylo wesele iksińskiego, tylko opis ZJAWISKA. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Natomiast spotkalam sie z sytuacja o jakiej piszesz- ludzie bez pardonu obsmarowywali konkretne wesele i konkretna pare mlodych. Ze zarcia malo, ze kapela do bani.Jeden z wujkow w trakcie imprezy zrobil publiczna awanture wodzirejowi. > Nikt nikogo na siłę na imprezę nie ciągnie, mogą być czasem układy towarzyskie/ > rodzinne gdy odmowa jest z różnych względów mało możliwa, ale wtedy zawsze moż > na iść do kościóła/urzędu, potem na obiad i wyjść po angielsku nie męcząc się c > ałą noc. O tak, oczywiscie ze mozesz sie ulotnic.I dac wszystkim czytelny sygnal, ze masz ich gdzies.Faktycznie- bardzo kulturalne zagranie. Oczekiwac, ze zostaniesz zrozumiana i nikt ci nie bedzie mial za zle- to wielka naiwnosc. Pojdzmy dalej- po co w ogole isc? Dac kase(bo tego przeciez mlodzi oczekuja) i na tym zakonczyc sprawe. Az mnie swierzbi zrobić eksperyment i kolejnym razem po prostu odmówic podajac prawdziwy powód- ze nie lubie takich imprez i nie chce w nich uczestniczyc, prosze dac mi swiety spokoj i nie nagabywac mnie zaproszeniami. Dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
klawiatura_zablokowana Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 13:18 > Co jest fajnego w weselach? Spotkanie z bliskimi, okazja do dobrej imprezy, tańce, muzyka, dobre jedzenie, radość na twarzach bliskich ludzi... no, dużo rzeczy jest fajnych. Naprawdę nie znalazłaś ani jednej? Ale slub i wese > le kogos, z kim jestesmy mniej zwiazani? Ślub i wesele kogoś, z kim jesteśmy mniej związani jest z definicji nudniejsze niż wesele bliskiej osoby, ale to z uwagi na towarzystwo, a nie kiecki ciotek pana młodego, wystrój sali i gołąbki pod kościołem. Po prostu nudzisz się, bo znasz niewiele osób, to ci wszystko przeszkadza. Nazwijmy rzecz po imieniu. Jakby to było wesele bliskiej ci osoby, to byś się super bawiła ze znajomymi i nawet nie zauważyła, że młodzi zestresowani w tańcu albo że ksiądz przynudzał. > Zeby mnie bola od slubno weselnego kiczu. Wesele z definicji jest biesiadą, ergo: imprezą nieco kiczowatą. To nie okazja do zabawy przy acid jazzie ani stojący koktajl jak na wernisażu. Masz złe założenia wyjściowe > Teraz procesja przez kosciol do wejscia.Flesze błyskaja, sypie sie ryz czy jaki > es tam moniaki, w wersji elegance mamy wypozyczone gołąbki(biedne ptaszki).Kicz > , kicz, po stokroc. Gołąbków nie lubię, ale nie tyle z powodu kiczu, tylko mnie jakoś mierzi pomysł, że żywe zwierzę ma być trzymane godzinami w klatce tylko po to, żebym miała przyjemność je wypuścić. Natomiast co jest kiczowatego w sypaniu ryżem - nie pojmuję. Ale ja mało elegantcka jestem. > Potem jakas kurde limuzyna z dynastii karingtonów-na polskich ulicach sie prez > entuje jak kwiatek do kozucha. Masz rację, młodzi pod polski kościół na polskiej ulicy powinni podjechać polską, odrapaną syrenką, żeby pasować do stanu jezdni i elewacji budynków. > A teraz prosze panstwa, pierwszy taniec panstwa mlodych.Trzeba sie pozachwycac, > choc widac, ze z tremy nogi sztywne i gubią takt. W 1 tańcu nie chodzi o to, żeby młodzi reprezentowali poziom mistrzostw świata w tańcu klasycznym. > Jak juz goscie pojedli to ich trzeba na parkiet zwabic.Poczatki oporne, wiekszo > sc sie czai, kilka odwazniejszych rusza do boju. Pewnie ich krępuje fakt, że nie wszyscy tańczą jak Edyta Herbuś i Rafał Maserak, a lola przecież patrzy i ocenia... Na szczęście na weselach, na których ja bywam loli nie ma i parkiet jest pełen ludzi > Reszta siedzi i próbuje rozmawiac, ale glosna muzyka udaremnia konwersacje, wie > c sie przekrzykuja, przysuwa do siebie, nie ma szans by porozmawiac z osoba na > przeciwko. Skąd młodzi wytrzasnęli orkiestrę złożoną z supermanów, co przerw nie robią??? Daj namiar!!! Ale co poradze, jak mi muzyka nie odpowi > ada.Jakies bajobongo, gipsy king, nie moje klimaty. Nie wiem, jakie są twoje klimaty, ale na weselu jest muzyka taneczna, czytaj biesiadna. Co prawda słyszałam jedną historię o parze, co zrobiła sobie wesele przy hitach Kasi Kowalskiej - parkiet świecił pustkami aż do północy, potem goście kulturalnie się zmyli. Zapewniam cię, że cygańskie hity to też nie moje klimaty, bo na co dzień słucham czegoś kompletnie odwrotnego, ale wesele ma swoje prawa. Jakbyś poszła na dyskotekę, to byś nie narzekała, że nie leci Metallica. A może jednak? > Nudzi mi sie potwornie. To widać. Osoba, której się nie nudzi nie przygląda się butom innych gości i nie śledzi sokolim wzrokiem każdego potknięcia pana młodego w tańcu Ale cóż poradzić, nudni ludzie się zazwyczaj nudzą, ja bym w takiej sytuacji próbowała nawiązać z kimś rozmowę. O, pan mlody poprosil do tanca- starym zwyczajem z kazda pania jeden taniec > , z kazdym panem tanczy mloda.Obowiazkowa koniecznosc, bo na weselach taka trad > ycja. Oczywiście KICZOWATA. Ale jakby pan młody z młodą tańczyli razem całą noc i z nikim innym, toby lola pisała, że egoiści w samych siebie zapatrzeni, a biedną lolę mają w nosie Dobrze, że loli nie było na moim weselu. Mój tata był strasznie sztywny w tańcu, bo był na zastrzykach przeciwbólowych, ale z córką musiał zatańczyć. Pewnie lola by taki kicz jak tradycyjny taniec PM z ojcem i brak profesjonalnych figur tanecznych zrównała z ziemią > No i teraz przez kilka godzin tance-stolik-tance -stolik. I nikt w międzyczasie nie zorganizuje np. czytania albańskich oharystów ani krótkiego przeglądu teatrów awangardowych, żeby lola miała godziwą rozrywkę na poziomie. Dramat, wstyd, żenada, hańba i frajerstwo, jak głosi okładka Faktu. >Kurd > e, co zrobic, trza dac sie porwac i "jedzie pociag z daleka"..Aaaa... ratunku! Nie, nie trzeba dać się porywać. Miałam na weselu osoby, co w ogóle nie tańczyły i jakoś nikt ich z tego powodu nie prześladował. > Talerzyk, torcik.2 kęsy i torcik zostaje na talerzyku, bo srednio smaczny, a w > ogole to jedni nie maja ochoty na slodkie, bo sie juz obzarli ciastek, a drudzy > pod wodke nie beda zakąszac bita smietana. Masz rację, co za wstyd, powinno być ciasto marchewkowe. Jak komuś może smakować tort śmietanowy z owocami, przecież to żenada i brak gustu. >pozostaje mi siedzenie przy pustym stoliku i tepe gapienie sie na parkiet. Partner, jak rozumiem, cudownie się zdematerializował w międzyczasie względnie jest nudziarzem nie do przeżycia? A na tępe gapienie się... to już nic się nie poradzi, taka uroda > A czesto jest groteskowo, przasnie, tandetnie,schematycznie. Sęk w tym, że wesele ma pewną rytmikę, pewne ramy i ciężko zrobić coś mega ekstraordynaryjnego. A i wątpliwe, czy gości aż tak zachwyci silenie się na niekonwencjonalność. Przecież te gołąbki i limuzyny to jest właśnie skutek wyścigu, żeby mieć więcej, lepiej, ładniej niż inni. Ja doceniam proste wesela, bez udziwnień, mają więcej smaku i goście się lepiej bawią. I mi rosołek nie przeszkadza. Tort też nie. Nie czepiam się, że nie ma krewetek. Taki już mam gust prostacki. > Kogo bym nie spytala, jest zadowolony z wlasnego slubu i wesela. > W sumie dobrze,ze tak mysla. Przecież ci wprost nie powiedzą, że było im przykro i żal, jak siedziałaś skwaszona przy pustym stoliku i wbijałaś to tępe spojrzenie w parkiet. > Młodzi tego nie widza, bo sa zbyt skupieni na emocjach zwiazanych z ceremonia. Nie bój się, młodzi widzą niejedno, fałszywe zachwyty i tępe spojrzenie także. Tyle, że oni też są dobrze wychowani i będą udawali, że ci wierzą, kiedy zapewniasz, jak wspaniale się bawiłaś. > W sieprniu jestem proszona.Albo sie wymigam albo pojde i przysiegam, chyba sie > po prostu upije.Pijanej bedzie mi moze latwiej to wszystko zniesc. To jest ta asertywność? A nie sorry, zapomniałam, ty jesteś asertywna, ale facet cię zostawi, jak na wesele z nim nie pójdziesz. Dla mnie to większa porażka i żenada niż tort ze sztucznymi ogniami. Ale co tam. Spoko, idź, nachlej się i pokaż prawdziwą klasę w odróżnieniu od tej reszty bydła, z którym musisz się zadawać na weselach osób, które podobno (?) lubisz. -- mixed.blox.pl Życiowo-wyznaniowy małżeński mix Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 13:35 Jeszcze chwila, a zaczne czuc sie winna,he he. Nie lubie wesel i nie polubie,chyba nawet nie zamierzam. Swoje wrazenia przedstawilam i tak dokladnie widze tego typu imprezy. Nie odpowiada mi ten klimat,jest dla mnie trudny do strawienia. Na ile sie da, na tyle bede sie wymigiwac, bo ze zapraszac beda nadal, to niestety nie mam watpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
tacomabelle a ja lubię wesela :D 20.06.11, 14:05 Zwłaszcza te wiejskie, "pszenno-buraczane". Mamy z mężem sporo rodziny na wsi i zaliczylismy dużo imprez weselnych, robionych w tradycyjnym stylu. I odziwo nikt tam się jakoś nie upijał do obrzygu, utanczyliśmy się do upadłego, objedliśmy się dobrych rzeczy i napili też Takie wesele jest o wiele sympatyczniejsze niż kolejny schematyczny klubbing z tą samą muzyką i tych niezmiennych klimatach, czy też "elytarny" wernisaż ą i ę z kijem w 4 literach. Jest przede wszystkim świętem rodzinnym, a nie wysnobowaną do bólu imprezą jedynie sluszną dla zakompleksiałych panienek przeflancowanych do wielkiego miasta. I o zgrozo, mój maż miewał do letniego garnituru, koszule z krótkim rękawem. Może dlatego, że nie mamy kompleksow jak niektórzy? Jak ktoś jest nudny wszedzie będzie się nudzić. Odpowiedz Link Zgłoś
klawiatura_zablokowana Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 14:47 > Nie lubie wesel i nie polubie,chyba nawet nie zamierzam. To nie chodź. A jak musisz, bo ci chłop nakazuje, to żal się na chłopa, a nie na wesela. Tobie się podyrdymały nieco adresy. To nie wina młodych, że nie lubisz wesel. To twoja wina, że nie lubisz, a chodzisz i potem obsmarowujesz ludzi na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 14:51 A kogo lola obsmarowała? Odpowiedz Link Zgłoś
klawiatura_zablokowana Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 15:13 Tych tandeciarzy, na których wesela biedna musiała iść. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 15:17 Nazwała gdzieś parę młoda tandeciarzami? Odpowiedz Link Zgłoś
klawiatura_zablokowana Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 15:28 Specjalnie dla ciebie de best of: "Towarzystwo czesto gesto wystrojone jak stróz w boze cialo, tandeciarsko" "Bezguscie bije po oczach." "Kicz, kicz, po stokroc." "Potem jakas kurde limuzyna z dynastii karingtonów-na polskich ulicach sie prezentuje jak kwiatek do kozucha.W srodku ofkors pseudoszampan i truskawki- teraz to juz wieje kiczem na kilometr." "A czesto jest groteskowo, przasnie, tandetnie,schematycznie." To tylko mały wybór piętnowania złego gusty gospodarzy wesela. Pozostałe kąśliwe uwagi na temat menu, zdolności tanecznych, muzyki, smaku tortu i stania w kolejce z kopertą pominę. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 15:45 Ale to prawda,prawda i jeszcze raz prawda. A ze każda para młodych sądzisz,ze własnym powali na kolana,cóż... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 20:03 A czy ja kogos obwiniam? Jest jak jest i naprawde nie jest moim zamiarem toczyc boje o to, by sie zmienilo. Przedstawilam swoje zdanie na ten temat, po to jest forum. Jak widze wiekszosc skupila sie na atakowaniu autora watku, standard. Nikt mi fałszu nie zarzucil. Bo trudno dyskutowac z faktami.A one sa takie, jak przedstawilam. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 15:49 > > Co jest fajnego w weselach? > > Spotkanie z bliskimi, Na ostatnim weselu znałam tylko własnego męża. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 17:32 > Partner, jak rozumiem, cudownie się zdematerializował w międzyczasie względnie > jest nudziarzem nie do przeżycia? partner nie ma kołka w dupie, jak już wymusił wyjscie na wesele to zapewne się bawi z kims innym kto ma więcej luzu. lola, co Twój facet robił na weselu? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 20:07 Trudno wyczuc, bo go nie sledze.O ile nie tanczyl ze mna i nie siedzial przy tym samym stoliku to zapewne zabawial towarzystwo, bo to taki typ. Odpowiedz Link Zgłoś
malchance901 Re: Wesele- impreza, ktorej nie lubię 20.06.11, 17:13 Haha dobry tekst. Mam dokładnie te same spostrzeżenia, cała prawda o polskim weselu. Tyle że ja w zasadzie lubię na nie chodzić, lubię obserwowac tą przaśnośc i tandetę, każde następne zaskakuje mnie czymś nowym, podnosi pooprzeczkę następnemu. No i pośmiać się można na oczepinowych zabawach, gdy normalni zdawałoby się ludzie robią z siebie debili, piękna sprawa! Niestety w najbliższej przyszłości nic takiego nam sie nie szykuje Odpowiedz Link Zgłoś
krejzimama Lolu 211 20.06.11, 20:11 jak do tej pory toczyłam z Tobą liczne sporu to teraz po raz pierwszy zgadzam się z tym co napisałaś w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś