zebra12
21.06.11, 17:53
Do mojego kolegi na wieś przybłąkał się pies - sunia. Kolega nie miał ogrodzenia, miał już dwa psy, a jego tata miał plany sunię rozmnażać, bo taka piękna. Załozyłam więc wątek na dogo prosząc o pomoc. Odezwała się jedna osoba, żebym psa przywiozła, że w jakimś hoteliku jest miejsce i ona tam suczkę da. Zostawiłam więc dziatwę i wybrałam się PKP po psa do Tarnowa. Zeszło mi pół dnia, ale psa przwiozłam. Na dworcu wspomniana osoba psa ode mnie odebrała - dałam psu swoją smycz, obroże i talk na insekty. Na drugi dzień prosiła mnie, żebym załozyła wątek pomocowy, by zbierać kase na ten hotelik.
Obecnie okazuje się, że je jestem osoba odpowiedzialną za finanse, za płatności za hotelik, bo to "mój" pies. Tyle, że ani słowem nie było o tym, że to ja mam płacić za jakiś hotelik!!! Przecież gdybym to wiedziała, to nie brałabym psa od kolegi, bo wiem, że nie stać mnie na płacenie za każdą dobę pobytu psa w hoteliku!!!
No i nazwano mnie osobą nieodpowiedzialną i niepoważną!
A wystarczyło powiedzieć: słuchaj, mogę dac psa do hoteliku, ale będziesz musiała zebrać fundusze na pobyt psa w tym miejscu...
Ja zrozumiałam, że przywożę psa, a owa osoba przejmuję opiekę nad sunią... Tak to wyglądało.
Co myslicie? Bo mnie juz nerwy ponoszą.
I na drugi raz na pewno nie pomogę żadnemu psu...