triss_merigold6
21.06.11, 21:03
Zaznaczam, że nie jest to mój największy problem tylko obserwacja zachowań i tekstów przynoszonych przez potomka na skutek kontaktów ze zróżnicowaną grupą rówieśniczą.
Z przedszkola syn przyniósł gest wznoszenia toastu i charakterystycznego stukania się szklanką (kubkiem w wydaniu domowym) - konsekwentnie odmawialiśmy współpracy, tłumacząc, że tak się robi alkoholem, a alkohol nie jest dla dzieci
Z zerówki przynosi kwiaty:
- X powiedział, że pił wódkę (X - kolega z grupy)
- "skoczymy na piwo", Y udawał, że jest pijany, Z mówiła, że idzie na browara, ktoś się nawalił etc.
W domu słyszeć ani widzieć nie mógł, bo chłop w ogóle nie pije, a ja przed ciążą sporadycznie piwo wieczorem kiedy dziecko spało albo było u ojca. Znajomi w celach alkoholowych nie przychodzą.
Mnie to razi wybitnie w wydaniu kilkulatków najwyraźniej traktujących wódkę/piwo w domu jako normę, coś fajnego i oczywistego, a nawet godnego pochwalenia się - że jeden z drugim opowiada, że też pili (ściemniają zapewne, ale to świadczy o klimacie rodzinnym). Trochę obciach...