Dodaj do ulubionych

Życie z kłamcą? złodziejem? Długie

04.07.11, 15:17
Małżeństwo z kilkunastoletnim stażem, dwoje nastoletnich dzieci. Klasa średnia, dom na kredyt (walutowy, który aktualnie przekracza wartość domu, niestety). Oboje pracują, rewelacji finansowych nie ma, ale spokojnie starcza na normalne życie i wyjazd na fajne zagraniczne wakacje raz w roku. Mąż od czasu do czasu łapie dodatkową pracę, więc pieniądze na przyjemności są.
Jakoś tak się utarło, że finansami, płaceniem rachunków, zakupami zajmuje się mąż. Jeżeli jadą na zakupy razem, to i tak on płaci ze wzpólnego konta. No sielanka i stabilizacja finansowa.Przynajmniej taki obraz rodziny został przedstawiony żonie.
A teraz fakty:
Kilka lat temu sprzedali mieszkanie, żeby kupić dom i zostało kilkadziesiąt tysięcy. Zdecydowali o pozostawieniu ich na oprocentowanym koncie, żeby mieć "na czarną godzinę".
No i okzało się ostanio, że przez ostatnie kilka lat często brakowało do przysłowiowego pierwszego (czyli wydawali więcej niż mieli. Wystarczyło ukrócić wydatki na przyjemności), więc pan sięgał do oszczędności. Kilkadziesiąt tysięcy zostało wydane na życie, kino, teatr, wyjazdy itd.
Żona ma żal do siebie, że zaufała mężowi i przez ostatnie lata nie zajmowała się finansami; nie miała takiej potrzeby. Ma też żal do męża, bo wielokrotnie ją zapewniał, że oszczędności sobie leżą spokojnie i procentują. Nawet niedawno wspólnie zastanawiali się, czy ewentualnie ich nie zainwestować w coś.
Pani chciała męża wykopać z domu, przynajmniej na jakiś czas - ale on zapowiedział, że się nie da. Sprzedać domu nie można, nie w tej sytuacji walutowej. Na wynajęcie mieszkania + utzymanie siebie i dzieci nie za bardzo ją stać. Poza tym kocha drania, ale zdaje sobie sprawę że jest nieodpowiedzialnym kłamcą. Poza tym to chyba jest okradzenie własnej rodziny; nawet jeżeli rzeczywiście pieniądze szły na dokładanie do przyjemności czy wyjazdów, to chyba żona miała prawo wiedzieć, jakim kosztem to się odbywa.
Starałam się być jak najbardziej obiektywna i napisać bez emocji, dlatego wszystko jest w 3 osobie. Ale żona to ja, niestety.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:22
      Pan wydawał oszczędności TYLKO NA SIEBIE?
      • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:25
        Nie, najprawdopodobniej na przyjemniejsze życie całej rodziny. Co nie zmienia faktu, że gdybym się zorientowała, że na to idą pieniądze z oszczędności, to mogłabym zrezygnować z wielu przyjemności.
        Od razu zapewniam, że nie jestem naiwną niunią, ale pytałam wiele razy męża, czy z finansami jest ok, a on twierdził, że trochę dorabia i na wszystko starcza.
        • gryzelda71 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:29
          Żyjesz w innym świecie?Nie masz pojęcia ile zarabia mąż,ile co kosztuje?
          • a.nancy Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:11
            gryzelda71 napisała:

            > Żyjesz w innym świecie?Nie masz pojęcia ile zarabia mąż,ile co kosztuje?

            jak podbierał po 100 zł na drobiazgi, to wierzę, że mogła się nie zorientować.
          • tonik777 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 12:08
            A czytać umiesz? Przecież autorka wątku wyraźnie napisała, że mąż mówił, że dorabia i wystarcza bieżącej kasy na wszystko. Skoro (na przykład) powiedział jej, że w danym miesiącu dorobił 1000 zł a tak naprawdę dorobił tylko 300 a pozostałe 700 wypłacił z oszczdności to skąd można to wiedzieć? Trzeba by na bieżąco sprawdzać, a przecież małżeństwo polega na wzajemnym zaufaniu, więc nie kontroluje się wszystkiego.
        • babcia.stefa Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:35
          Jeśli korzystała z tego cała rodzina, to pan jest tylko nieodpowiedzialnym, niefrasobliwym durniem, ze "złodziejem" bym nie przesadzała.
          • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:20
            ja bym powiedziała, że oboje są nierozważni

            zawsze tam, gdzie pieniądze, powinna być jakaś kontrola finansów przez drugą stronę. Nie mówię o wyliczaniu. Chodzi mi o zwykłe interesowanie się sprawami finansowymi, przejawiające się w comiesięcznym zapoznaniu się ze stanem konta (jesli mąż robijał lokaty to przecież były wpływy na konto) i stanem oszczędności.
    • mgla_jedwabna Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:23
      Obstawiam kochankę - że to na nią poszły te pieniądze.

      A jeśli pieniądze poszły naprawdę na to, co deklaruje mąż, to wybacz - trzeba było poczuwać się do odpowiedzialności, a nie żyć jak dziecko, które ma odrobić swoją działkę, ale o stan finansowy martwić się nie musi.

      Kłamstwa co do przeznaczenia oszczędności oczywiście niewybaczalne i dlatego jednak obstawiam kochankę, bo nie rozumiem, dlaczego wydając na wasze wspólne kina, podróże itp. facet miałaby udawać, że pieniądze się nie rozchodzą.
      • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:29
        Każde z nas zajmowało się swoją "działką" w domu. Nie widziałam potrzeby sprawdzać męża - pytałam o finanse i on mi zawsze odpowiadał. Wtedy nie wiedziałam, że kłamie.
        • mgla_jedwabna Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:08
          Przez "działkę" rozumiem chodzenie do szkoły przez dzieci, do pracy przez dorosłych. Chodzi mi o to, że dzieci po prostu chodzą do szkoły, odrabiają lekcje, a potem mówią "chodźmy do kina" nie martwiąc się o to, czy mama na kino ma (jak daje, znaczy ma). Tak samo ty funkcjonowałaś, martwienie się o zarządzanie środkami finansowymi zostawiając na głowie męża, tak, jakby był jedyną dorosłą osobą w waszej rodzinie. On był równie niefrasobliwy, bo mógł cię np. poinformować, że wasze rozrywki itd. odbywają się kosztem oszczędności, a zamiast tego odpowiadał ogólnikami, że jest dobrze (jak zrozumiałam). Wersja optymistyczna jest taka, że wobec braku bardzo konkretnych wspólnych decyzji na temat wydatków powstał swego rodzaju kryzys - mieliście inne wyobrażenia co do przeznaczenia tych pieniędzy, siłą rzeczy zostały wydane po myśli osoby, która miała nad nimi bezpośrednią faktyczną kontrolę. Wersja pesymistyczna to taka, że mąż celowo wprowadzał cię w błąd co do waszych finansów, a pieniądze wydawał na siebie/kochankę/kochanka/dziecko pozamałżeńskie/niepotrzebne skreślić. Żeby dojść do tego, jak było naprawdę, trzeba by znać wasze rozmowy, czy było to tylko "nie martw się, pieniążków wystarczy" czy też "kochanie, mamy na koncie 40 000" (gdy w rzeczywistości było ich połowe mniej".
          • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:15
            Pytałm, czy pieniędzy w danym miesiącu starczy. A na żart że się chyba rozmnażają otrzymywałam zapewnienie, że dorabia.
            Ale pytałam też o konkrety. Kilka dni temu zapytałam, czy te 60 tysięcy nadal jest na koncie. Powiedział, że tak, chociaż na koncie nie ma już nic od dawna!
            • molnarka Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 17:11
              Rozumiem Cię (chyba jestem tu jedyna wink
              Znaczy rozumiem że dokonaliście podziału obowiązków i dlaczego Ty nie sprawdzałaś rachunków.

              Teraz musi być inaczej ... ale to już sama wiesz.

              Bardziej mnie ciekawi jakie on miał wytłumaczenie jak juz odkryłaś brak tej kasy.

              Pozdrawiam
              MOLNARka
        • zuzi.1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 16:43
          O matko, kobiety są naprawdę naiwne...dobrze, że się własnie obudziłas. Teraz zacznij życie fin. rozsądnie od nowa. Jeśli pieniądze wydawał na rodzinę to ok, nie nazwałabym go złodziejem na pewno. Jednak działajac w ten sposób okazał się wobec Ciebie zwyczajnie nieuczciwy... Sprawdziłabym jeszcze inne kwestie w Waszym życiu, czy na pewno i w tych innych sprawach wszystko ok, ale nie na zasadzie, że ja pytam męża czy ok a on mi odpowidata tak skarbie wszystko w porządku smile) wszelkie kwity kochana przejrzyj, dot. domu, kredytu, zabezpieczen, wysokosci pensji etc.
    • marzeka1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:27
      " Kilkadziesiąt tysięcy zostało wydane na życie, kino, teatr, wyjazdy itd. "- tzn. czy te kino, wyjazdy, teatr to było także twoim udziałem, czy też pan to wydał na swoje, ale nieznane ci wcześniej, przyjemności?

    • pali-kotka Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:29
      Kupy się nie trzyma. Skoro sprzedali mieszkanie, kupili dom i kasa została to skąd ten kredyt przewyższający wartość. Jeśli brali kredyt to an boga po co zostawiali kilkadziesiąt tysięcy na rachunku?
      Pytanie ile to to kilkadziesiąt tysięcy, bo jeśli 30 k to w 2 lata lekka ręką można to przewalić nawet nei wiedząc kiedy.
      Nie wiem skąd ten szum, bo jeśli mają keryt i jest on w waluvcie - wnioskuję z tego że rzekomo pzrewyższa on wartość chaty to i rata poszła w górę wiec nie tylko na przyjemności oszczędnosci mogły iść.
      Sarah. connor weź ty przeczytaj najpierw zanim coś wyślesz
      • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:33
        Dom kupiliśmy 4 lata temu. Kredyt we frankach, więc teraz jest większy niż kilka lat temu. Wartości domu nie przewyższa, ale niewiele brakuje. rata nie poszła tak bardzo do góry, bez przesady. Poza tym 3 lata temu frank spadł znacze i raty były niższe niż na początku.

        Wiem ile zarabiamy, wiem ile co kosztuje. Po prostu częśc zakupów mąż robił sam i nie zdawałam sobie sprawy, że budżet się nie dopina. Nie musieliśmy liczyć każdej złotówki i może to nas/mnie zgubiło.
        Kilkadziesiąt tysięcy to ponad 60. Dla mnie sporo, jeżeli chodzi o oszczędności
        • gryzelda71 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:36
          Nie wiem jak można żyć i nie zainteresować się finansami.
        • pali-kotka Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:43
          Wg mojej wiedzy dzisiaj średni kurs franka wg NBP to 3,2 PLN, 4 lata temu w to okoł 2,4 PLN
          czyli nastąpił stopniowy wzrost o aż do wartosci 4/3 wartości pierwotnej. Uważam, że to dużo.
          Jeśli chodzi o wydanie w 4 lata 60 k to jest to 15 k rocznie, tysiąc złotych miesięcznie, ja mając kredyt 2 dzieci i srednie dochody jestem w stanie wydać tyle poza programem miesięcznie, a piszesz, ze lubiliście żyć na szerokiej stopie. Chłop nie umieł się przyznać że nie jest różowo, za to byłabym wściekła, ale mleko zostało rozlane/skonsumowane, no niestety sama się swoją konsumpcją do tego przyczyniłaś. Uwierz bywają większe nieszczęścia
          • anorektycznazdzira Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 17:45
            I pod tym się podpiszę. Rozwalenie średnio jednego kółka miesięcznie przy w miarę przyzwoitych dochodach i rosnącej (jednak!) racie może być niezbyt zauważalne. Do tego dodaj wakacje czy coś, gdzie w 2 tygodnie pęka 8 do 12 tysięcy i nie bardzo czujesz kiedy i na co. Potem możesz kilka miesięcy budżet zapinać co miesiąc a tyły pozostają. Żadna magia.
            A nieinteresowania się finansami nie pojmuję, bo za duża ze mnie dziewczynka, żebym tak ważną działkę omijała i zostawiała innym.
        • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:18
          nie, no sorry, nie przeglądałaś historii rachunku?

          no wiem, że to jest możliwe, bo mój małżonek też nie bardzo się interesuje finansami i tym, czy wszystko popłacone (to zawsze była moja działka - taki jest między nami podział obowiązków), ale jednak co jakiś czas wspólnie sprawdzamy stan konta i stan oszczędności. Oraz rozmawiamy na temat wspólnej kasy.

          nie wyobrażam sobie scedowania na jedną osobę w domu odpowiedzialności za finanse rodziny

          zaniedbałaś sprawę

          poza tym dziwię się Tobie tym bardziej, że mąż zawsze pozostanie obcym facetem wink Dzieci to rodzina, mąż niekoniecznie wink Tym bardziej w interesie obojga jest zachowanie przejrzystości w sprawach majątkowych. Oraz dostępu do informacji na temat majątku wspólnego.
          • kiniox Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 12:10
            > nie wyobrażam sobie scedowania na jedną osobę w domu odpowiedzialności za finan
            > se rodziny

            Ale w ten sposób kwestionujesz w ogóle zasadność podziału obowiązków w domu. Gdybym musiała kontrolować wszystko, co w naszej rodzinie wziął na siebie mąż, a on wszystko, co wzięłam na siebie ja, to w zasadzie każdy robiłby wszystko i "podział obowiązków" z definicji by nie istniał. W takiej sytuacji o wiele wygodniej żyłoby mi się samej, bo miałabym mniej roboty. Według mnie w związku logiczną postawą jest zaufanie i poleganie na sobie, a nie kontrola, czujność i zakładanie, że w każdej chwili mogę dostać nóż w plecy. To przecież właśnie dlatego nóż w plecy w związku jest taki bolesny, że masz prawo się go nie spodziewać.
            • zuzi.1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 22:36
              A ile lat jestes juz w swoim związku?
              • kiniox Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 22:50
                12
      • skrifama Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:15
        wreszcie jakiś głos rozsądku. chyba prawda jest taka, że któreś z małżonków bardzo chciało pobawić się obracaniem dużą gotówką. bo jak inaczej wytłumaczyć tysiące na koncie z jednej, a kredyt walutowy na dom z drugiej strony. swoją drogą sam kredyt jest wystarczającym powodem, żeby zacisnąć pasa i starać się go jak najszybciej spłacić - a nie kasę wydawać na głupoty...
    • sadosia75 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:38
      Nie sprawdzałaś stanu konta? Nie brałaś pieniędzy z bankomatu? Nie brałaś wydruku ze stanem konta? dostajecie miesięczne rozliczenie konta z banku?
      • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:43
        nie, nie sprawdzałam stanu konta. Ani bieżącego rachunku, ani tym bardziej rachunku oszczędnościowego. Ufałam.
        No tak, ale teraz wyjdzie na to, że trzeba sprawdzać, sprawdzać, sprawdzać. I że sama jestem sobie winna.
        • 18_lipcowa1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:50
          sarah.connor napisała:

          > nie, nie sprawdzałam stanu konta. Ani bieżącego rachunku, ani tym bardziej rach
          > unku oszczędnościowego. Ufałam.



          to jeszcze istnieją tacy ludzie?????????????
          • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:23
            ale jak można ufać?

            a jakby pracownik banku Was rąbnął na kilka tysiów, albo ktoś skopiował sobie kartę do bankomatu to co?

            dla mnie to nie zaufanie tylko zwykłe zaniedbanie

            trudno- stało się

            trzeba wyciągnąć wnioski i spróbować życ dalej.
            • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:31
              Ale jesli choc jedna osoba (rzekomo) sprawdza na biezaco, to kwestia bezpieczenstwa pieniedzy jest zalatwiona.

              Ja ja rozumiem, bo my na przyklad mamy dwa konta oszczednosciowe na rozne cele, jednym zarzadzam ja, a drugim on. I co jakis czas sie pytamy "to ile jest na tym/tamtym koncie", podajemy kwoty z i tyle. I jakos nie wyobrazam sobie specjalnie, zebym bez istotnego powodu musiala sie logowac na tamto konto i sprawdzac jego stan osobiscie, albo zeby on logowal sie w tym celu na to zarzadzane bez mnie (chociaz znamy kody).

              Roznica jest taka, ze u nas nikt nie jest odpowiedzialny za 100% kasy.
              • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:00
                widzisz, a u mnie to ja jestem odpowiedzialna i ZMUSZAM sobie raz na jakis czas pana meza do przejrzenia historii rachunkow wink

                inna sprawa, ze pan maz na wszystkie hasla do zarządzania lokatami, rorami a ostatnio rowniez i kredytem wink
        • sadosia75 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:52
          Sprawdzać nie z powodu braku zaufania a po to, żeby wiedzieć czy np. można sobie pozwolić na większe zakupy czy lepiej poczekac do nast. miesiąca. Ja przynajmniej tak robię. Wolę wiedziec ile mam na koncie, żeby mnie pod koniec miesiąca zaskok nie złapał. Ale ok. nie każdy tak ma.
          • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:54
            no właśnie ja tak nie miałam. Pytałam, czy nie przesadzamy z wydatkami i byłam zapewniana, że wszystko jest ok.
            • kali_pso Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:57

              No ale te pytania nie brały się znikąd...miałaś jakies podejrzenia wcześniej?
            • sadosia75 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:58
              Teraz to już mleko się rozlało i nie ma sensu roztrząsać takich rzeczy. Na przyszłość będziesz sprawdzała czy was stać czy nie. nauczka bolesna ale jednak nauczka.
              a co mąż na tą sytuację? sprawdź wszystkie wyciągi z banku zobacz kiedy wam sytuacja się pogorszyła. a może wyjaśni się sprawa czy mąż na was wydawał czy na inne przyjemności.
          • molnarka Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:34
            No ale po co miała sprawdzać jak 'starczało' ?

            Sprawdza się jak nie starcza. A tu mąż odpowiedzialny za finanse mówił, ze starcza więc po co ona miała odwalać jeszcze raz jego pracę?

            Doskonale rozumiem taki podział pracy. I normalne jest dla mnie, ze się sobie wzajemnie nie wtrącamy.

            Zakładam, ze wy kobiety jesteście w większym stopniu odpowiedzialne za dzieci ... naprawdę mąż Wam sprawdza książeczkę zdrowia dziecka czy odbyło się odpowiedznie szczepienie ???

            Pozdrawiam
            MOLNARka
            • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:36
              wiesz, ale to szczepienie to se mozesz tez inaczej zweryfikowac...
              • molnarka Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:58
                Ale zrozumiałaś przesłanie czy tam tylko piszesz bzdurki ?
            • sadosia75 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 17:49
              Bo dorośli tak robią? bo wolą sprawdzić ze dwa trzy razy niż zorientować się, że nie starcza? bo lepiej wiedzieć, że zbliża się człowiek do zera niż zorientować się za późno i wpaść w długi?
              No wiesz... myślenie na zapas. to nie boli.
              wzajemne wtrącanie się do wspólnego konta? oho... musze to mężowi powiedzieć big_grin ale najpierw wtrące się do naszego konta i sprawdze jego stan. a co ! taka wtrącicielka jestem
              • kiniox Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 12:18
                Może i dorośli tak robią, że się kontrolują, ale według mnie nie w dobrze funkcjonującym związku. Według mnie w dobrze funkcjonującym zwiazku powinno wystarczyć pytanie i odpowiedź. Powielanie zadań pratnera, "żeby mieć pewność" uważam po pierwsze za nielojalność, po drugie za zbędne dublowanie tych samych czynności, co kwestionuje po prostu zasadność podziału obowiązków. Sa oczywiście ludzie, którzy na wszelki wypadek wolą się ubezpieczać także od noża w plecy od najbliższych i w praktyce często dobrze na tym wychodzą, ale według moich standardów to się nie mieści w definicji dobrego związku.
                • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 12:40
                  Jak to dobrze, że jest ktoś, kto myśli tak jak ja. Już zaczęłam wątpić, czy moja idea związku opartego na zaufaniu jest dobra
                • sadosia75 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 17:14
                  Według mnie w dobrze funkcjonującym zwiazku

                  I to zazwyczaj ma sugerować, że osoba mająca inne zdanie niż wypowiadająca te "święte" słowa tkwi w związku źle funkcjonującym smile
                  A tu zaskok smile
                  Sprawdzam stan naszego konta przed większymi zakupami. Tak ja sprawdzam bo to ja planuję te zakupy i wolę sprawdzić niż dzwonić do męża i pytać " a czy starczy nam na zakupy ciuchowe dla dziewczyn przed wyjazdem?" bo ja nie wiem ile faktycznie przeznaczę na te zakupy, ale mając świadomość ile mam na koncie mogę pi razy drzwi wiedzieć ile mogę wydać. Wolę sprawdzić niż dzwonić bo nie wiem czy mąż odbierze, czy może rozmawiać. sprawdzenie konta zajmuje mi przysłowiowe 5 minut.
                  Tak samo robi mój mąż. Jeśli ma w planach większe zakupy to upewnia się ile pieniędzy jest na koncie. I o dziwo pod koniec miesiąca zbieramy wszystkie wydruki z banku i wsadzamy do teczki.
                  I tak sobie żyjemy w związku " źle funkcjonującym" jak raczyłaś zasugerować smile
                  • kiniox Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 17:44
                    Nie, to nie ma nic sugerować, tylko jasno wyjaśniać, że MOJE standardy dobrego związku są takie właśnie, jak napisałam. Nie znoszę, jak ktoś się doszukuje w moich słowach podtekstów. Miałam na myśli, że nie jest się z definicji nieodpowiedzialnym tylko dlatego, że się nie zajrzało na wspólne konto, żeby potwierdzić informację uzyskaną wcześniej ustnie od męża, w którego gestii leży zarządzanie pieniędzmi. Moje słowa mają znaczyć, że gdybym JA musiała sprawdzać słowa męża, bo nie mogłabym ze spokojem duszy i sumienia wierzyć mu na słowo, to bym uważała, że coś u nas nie gra i nie czułabym się szczęśliwa. Zupełnie natomiast nie znaczy to dla mnie, że Ty musisz mieć takie same poglądy na związek, finanse i zaufanie. Zwłaszcza, że z Twojego opisu wynika, że masz po prostu życie zorganizowane inaczej niż autorka wątku. Wcale nie sprawdzasz konta dlatego, że jesteś taka odpowiedzialna, czy też dlatego, że nie ufasz mężowi, tylko robisz to z powodów praktyczno-organizacyjnych. Ona najwyraźniej nie musiała tego robić, a przynajmniej miała prawo wierzyć, że nie musi. Oczywiście, w praktyce źle wyszła na braku kontroli, ale to nie znaczy, że całe jej podejście było złe, tylko że mąż okazał się zbyt słabym ogniwem do takiego modelu związku, jaki prowadzili.
                    Czy teraz moje stanowisko jest dla Ciebie jeśniejsze, czy uparłaś się, żeby mi przypisywać same złe intencje?
                    • falka32 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 18:24
                      ja się tutaj podpisuję pod kiniox. Pieniądze są ważne i trzeba ich pilnować, to jasne, zdrowie też jest ważne, a nawet ważniejsze, ale jeżeli ja bym chodziła z dzieckiem do lekarza i byłaby to umownie moja działka, a mąż by wyrywkowo dzwonił do lekarza, żeby sprawdzić, czy na pewno byłam tam z dzieckiem, tak jak mu mówiłam, i czy na pewno przepisał coś tam albo zalecił cośtam, bo zaufanie zaufaniem, ale kontrolę trzeba mieć, to bym się czuła co najmniej dziwnie w takim układzie.
                    • sadosia75 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 20:37
                      No teraz to wsio jasne.
                      Przepraszam, że tak naskoczyłam na Ciebie. Ot źle zrozumiałam. Moja wina- przyznaję się bez bicia.
                • zuzi.1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 22:18
                  A jest takie mądre powiedzenie kto ma miękkie serce musi miec potem twardą dupę smile cos z tego można by pod tą sytuację podciągnąc... A pełne 100 % zaufania to można miec co najwyżej do samego siebie i to też nie zawsze..., bo w sytuacjach ekstremalnych rożnie i my sami możemy się zachowac...a już BEZGRANICZNE zaufanie do męża to MOIM zdaniem objaw naiwności i po prostu głupoty...w czasach, gdy zdrada i rozwód są na porządku dziennym. A potem te tragedie opisywane na łamach chociażby tego forum...wynikające właśnie z bezgranicznego zaufania do męża...
                  • kiniox Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 09:56
                    Ależ ja się zgadzam z Tobą i co do dupy i co do bezgranicznego zaufania. Uważam natomiast, że mąż to jest jedna z tych nielicznych osób, które na kredyt zaufania zasługują z definicji i póki go nie wyczerpie, póty powinien się nim cieszyć. Trochę tak, jak w banku, gdzie sprawdzają Twoją zdolność kredytową przed udzieleniem kredytu, potem masz regularnie spłacać raty itp., ale nikt nie sprawdza każdego dnia, czy oby Twoja sytuacja życiowa się nie zmieniła, czy oby wciąż zarabiasz w taki sam sposób, czy nie zachorowałeś itp. Dopóki wywiązujesz się z obowiązków i spłacasz raty, dopóty jesteś w porządku. I uważam, że coś jest na rzeczy także w relacjach z mężem - próbowałaś go poznać i sprawdzić przed ślubem, wiesz mniej więcej, czego się spodziewać i dopóki wszystko gra, dopóty nie chodzisz za nim krok w krok i nie zakładasz, że ten to jest potencjalny złodziej, dałaś mu kredyt, ale w zasadzie chyba głupia byłaś, bo na ręce ciągle mu trzeba patrzeć i spodziewać się najgorszego. Dla mnie to jest właśnie oznaka głupoty, bo po co w ogóle wiązać się z kim, kogo z założenia traktujesz jako potencjalnego wroga? Wybacz, ale tak, to można sobie pogrywać z całym światem, a związek z założenia opiera się na zaufaniu - powierzasz komuś swoje życie i szczęście (także swoje pieniadze i swoje geny), i robisz to na wiarę, bo stuprocentowej pewności oczywiście nie masz nigdy.
                    Dlatego z jedną rzeczą w Twojej wypowiedzi się nie zgodzę - te tragedie opisywane na forum nie są wynikiem bezgranicznego zaufania do męża, bo to nie bezgraniczne zaufanie je spowodowało. Spowodowały je konkretne osoby, które podjęły konkretne działania krzywdzące inne osoby i to one ponoszą za to odpowiedzialność.
        • mgla_jedwabna Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:11
          Skoro zwykłe ogarnięcie miesięcznych wydatków jest takie trudne, tym bardziej powinny robić to dwie osoby, wtedy jedna drugą może przyhamować "może dajmy sobie spokój z tym/tamtym w tym miesiącu". Wszystko jedno, kto kogo.
    • naomi19 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:40
      60tys na kino?
      Ja rozumiem, że t wszystko osztuje, szczególnie wakacje, ale 60 tys?
      Mąz albo ma problemy, o których nie wiesz (alimenty, długi, narkotyki, hazard) albo panią na boku. To moja subiektywna ocena, rozumiem, że wg Ciebie mało prawdopodobna. Moją teorię potwierdza fakt okłamywania Ciebie. Ogólnie sytuacja nieprzyjemna i nie mówię tu o brau 60 tys..
      • pali-kotka Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:46
        ale te pieniądze zostały stopniowo skonsumowane, panstwo mydlili sobie oczy ze ich stać na wszystko, dobzre,że kredytów nie nabrali.
        Hm w sumie sprawdziłabym na wyciągach czy nie macie większych tarapatów jak włąsnie jakaś spłata kredytu.
        Naprawdę nie ejst problemem wydanie 1 tysiąca zlotych miesięcznie jak człowiek lubi przyjemności.
      • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:51
        Przez kilka lat podbierani z oszczędności można wydać takie pieniądze, tak mi się wydaje.
        Pani na boku nie wykluczam, tym bardziej, że trzy lata temu mąż ostro flirtował z koleżanką z pracy, co omal nie skonczyło się moim odejściem od niego.
        Nie mam jak tego sprawdzić, przejrzałam wyciągi bankowe, ale tam są wypłaty gotówki z banku stacjonarnego, w jednym miejscu.
        • naomi19 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:18
          Pani na boku nie wykluczam, tym bardziej, że trzy lata temu mąż ostro flirtował z koleżanką z pracy, co omal nie skonczyło się moim odejściem od niego.
          No właśnie. Tu bym zadziałała. Bo zniknięcie 60 000 zł z konta to najmniejszy problem. Największy- dlaczego okłamywał, bo to nie jest normalne. Zależy jak to tłumaczy. Ja bym nie potrafiła spać spokojnie nie przez to, że nie mam kasy, ale z powodu oszustwa. Kochanka kosztuje, a zakochany facet może wydać sporo kasy, pod tym kątem bym drążyła temat. Tylo co zrobisz, jakby "coś" wyszło? Bo jeżeli masz zamiar mu wybaczyć, żyć z nim i tak, to nie wiem, czy to ma sens... Czy nie lepuej machnąć ręką i udawać, że nic się nie stało, bo I TAK Z NIM ZOSTANIESZ.
      • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:26
        kochana, w kilka lat 60 tysiów?
        to wcale nie jest tak wiele, można wydać na glupoty i nie poczuć (zwlaszcza, że i wakacje kosztują, i życie drogie jak diabli, no i ratka z rozsądnej zrobiła się ogromniasta...)
    • kali_pso Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:56


      Cóż...zgubiły Cię zdaje się te dodatkowe fuchy męża- bo nawet jak o coś zapytałaś on miał pewnie gotowa odpowiedź- "dorabiam". Najwidoczniej albo więc wcale nie dorabiał, bo w tym czasie robił coś innego( a co to już wartoby sprawdzić, bo pani na boku to może być najmniejszy Twój problem), albo jednak winna jesteś jakiegoś braku kontaktu z rzeczywistością, czy przez zbytnią ufność czy też wygodnictwo, odpowiedz sobie sama.

      Ja bym zaczeła od sprawdzenia wszystkiego i gruntownego przetrzepania wspólnych i niespólnych kont. W sumie powinnaś wiedziec na czym stoisz- późno to późno, żal takich pieniędzy ale wieloletnie kłamstwo duzo gorsze...
    • i_b13 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:57
      moim zdaniem mąż nie jest ani kłamcą, ani złodziejem. Nie rozpieprzył tej kasy na byle co, tylko na wasze wspólne przyjemności. Fakt, nie uprzedził z którego konta idzie kasa, ale nie demonizuj tego faktu. Pewnie, że szkoda że taka kwota rozeszła się na duperele. Masz nauczkę, że reguła ograniczonego zaufania działa zawsze i wszędzie. Przyzwyczaił cię chłopina,że na wszystko miałaś, to i glupio bylo mu odmawiać, a nie zawsze może mial gdzie dorobić.
      Gdy przejdzie ci juz żal do męża, weź odrobinę finansów bądź nadzór nad nimi w swoje ręce. Ja tak zrobiłam, po podobnym, jak ty, odkryciu sad Tyle, że u mnie nie rozeszły sie oszczędności, a powstał dług, niezbyt wielki, ale dla mnie zaskakujący. Złość i żal przeszły mi od kiedy wzięłam sprawy w swoje ręce.
      • kali_pso Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:59
        sad Tyle, że u mnie n
        > ie rozeszły sie oszczędności, a powstał dług, niezbyt wielki, ale dla mnie zask
        > akujący. Złość i żal przeszły mi od kiedy wzięłam sprawy w swoje ręce.


        No ja też tak MUSIAŁAM zrobić...mnie żal nie przeszedł, tylko więcej pracy sobie dołożyłam ale przynajmniej teraz rachunki są w porządku....coś za coś....
        • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:02
          ale nie uważacie że to nie w porządku? Czy mój cztedziestoletni mąż to gó...arz, którego trzeba pilnować. I bardziej niż o pieniądze, chodzi mi jednak o kilka lat kłamstwa.
          • gryzelda71 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:04
            No nie wiem,czy on gó...arz,czy ty naiwna.
          • kali_pso Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:10

            Oczywiście, że nie w porządku, ale światłe ematki podpowiedzą od razu - "widziały gały co brały"winkP

            A na serio- mojego otrzeźwiło dopiero spojrzenie syna kiedy musiał siedzieć przy świeczce( i uwierz, nie było w tym niczego romantycznego, juz ja się oto postarałamwinkp w listopadzie, bo tatuś "zapomniał" zapłacić rachunków...u nas było tak, że część płaciłam ja częśc mąż- też pytałam, też ufałam, że mówi prawdę. Nie sprawdzałam- bo niby dlaczego? Od tamtej chwili sprawdzam, pytam...i sprawdzamwink Jak na razie jest ok, ale nie ufam do końca.

            W innych sprawach potrafi wykazać się rozsądkiem, ta niefrasobliwość mnie zastanawia do dnia dzisiejszego.
          • pali-kotka Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:11
            Okłamywał to fakt . Zachowywał się jak gó...arz
            Jednak mam wrażenie, że i Ty nie popisałaś się dojrzałością, jednak, zwłaszcza że rachunek miesięczny jest prosty: wpływy minus wydatki, jesteś w stanie to oszacować nawet nie płacąc za zakupy, jeśli w nich uczestniczysz, jeśli wiesz ile\ mniej więcej wynosi rata kredytu itd.
            Nie wiem jak ale to się robi automatycznie. Nie można sie pomylić o kilkaset złotych.
            • mgla_jedwabna Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:32
              Jak się dużo zarabia, to można, szczególnie gdy w grę wchodzą karty, kredyty, większe wydatki itp., gdzie każdy ma inny rozkład w czasie - niektóre co miesiąc, niektóre co dwa, niektóre jednorazowo, niektóre np. 40dni - bo tyle np. może wynosić okres bezodsetkowy na karcie kredytowej. Nie jest łatwo to ogarnąć, tym bardziej powinny robić to dwie osoby niezależnie od siebie.
          • mgla_jedwabna Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:26
            Tu nie chodzi o pilnowanie męża, tylko o o pilnowanie wydatków. Jeśli on jest g..., którego trzeba pilnować, to ty jesteś nie lepsza, bo ciebie też trzeba pilnować - w tym wypadku oczekiwałaś, że będziesz sobie wydawać pieniądze, a limitu będzie pilnował kto inny. Jeśli naprawdę nie ma tu ukrytej niespodzianki (kochanka itp.), to oboje zachowaliście się w gruncie rzeczy podobnie, wydając pieniądze bezrefleksyjnie.

            I nie mów, że "tak się umówiliście", bo już taka "umowa" świadczy o tym, że nie chcesz sama brać odpowiedzialności za zarządzanie pieniędzmi.
          • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:27
            gó...arz nie

            a jesli juz - to raczej oboje
          • anorektycznazdzira Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:01
            Oj gó...arz, gó...arz, ale ty wiele lepsza? No sorry, z bazy przyjęłaś założenie, że się o pieniążki martwić nie musisz i tylko się będziesz pytać, a mąż niech pilnuje.
            Nie zamierzam po tobie jechać, bo u nas też układ nie jest dojrzały i piękny, tzn. ja pilnuję pieniędzy tak, jak tobie się wydawało, że u was pilnuje mąż. Jest to męczące, bywa irytujące, ale on jest właśnie takim typem, co by tak zrobił, jak ten twój. Tylko, ze ja się nie bawiłam w ceregiele i od początku wiedząc jaki kto ma w tym związku charakter, wzięłam to na siebie. Zarabiam też znacznie więcej. Uwierz mi, że czasami trudno jest odpowiedzialnie i mądrze trzymać forsę przy tyłku, kiedy by się chciało z rodziną poszaleć albo dzieciom coś fajnego fundnąć, albo samemu "coś mieć z życia". Nie wszystkie moje decyzje są takie super odpowiedzialne. Więc skoro zwaliłaś ten ciężar na męża, a on nie podołał, to przyznaj uczciwie, ze to był ciężar, że go sama ponosić nie chciałaś, a ten nie dał rady i teraz zbiera od ciebie po łbie.
            Jedyne, co mi się na serio w tej historii nie podoba, to fakt, że go podobno pytałaś i twierdził, ze kwota oszczędności się zgadza. Na pewno o to pytałaś? A nie tylko "czy nam wystarcza?"? Jeśli podawał kwoty w stylu "tak nadaj leży 6 dych", albo "ale nie tknąłem oszczędności", to to jest bardzo poważne przegięcie. Jest oczywiste, ze się umówiliście co do przeznaczenia tej kasy i powinna tam być i na swoje przeznaczenie czekać.
            • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:08
              Pisałam już, że kiedyś ja prowadziłam finanse i było ok. A po powrocie do pracy on zaczął się tym zajmować - po prostu tak było wygodniej. I tak, pytałm o konkretne kwoty.

              Sprawdzam teraz te pieprzone wyciągi i coś mi tu nie gra...... Kilka razy wypłacone były duże kwoty..........
              • anorektycznazdzira Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:16
                Jeśli nie macie równolegle debetu czy karty, na której się zbierał minus i wreszcie trzeba go było pokrywać, to duże (jak duże? bo 5 tysi to nie jest dużo) kwoty by mi śmierdziały. Ja bym podejrzewała durne i nietrafione inwestycje, może hazard. Ale to jesli nie macie debetów i kart, bo one tak działają: bierzesz, bierzesz i wreszcie MUSISZ spłacić. Wtedy duża wypłata z oszczędnościowego i dalej może pomalutku schodzić.
              • naomi19 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:22
                Kilka razy wypłacone były duże kwoty
                Może w okolicach wakacji?
      • i_b13 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 15:59
        no chyba, że na panią jakąś to poszło, a nie na rodzinę - to byłby fiutem
        • marzeka1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:06
          Cóż, wykazałaś się jak dla mnie zdumiewającą beztroską w sprawach finansów. Wolę, jak tymi sprawami zajmuje się mąż, mnie się nie chce, ale za to dokładnie wiem, kiedy i na co idzie kasa, bo jak przychodzi rozliczenie z banku co miesiąc siadamy i przeglądamy nasze finanse. Nie ma to NIC wspólnego z tym, czy ufam mężowi, czy nie. Po prostu taka wiedza jest niezbędna. Ty w sumie żyłaś sobie w szklanym pałacu,bardzo wygodnie.
          I nie, kłamcą może tak, ale złodziejem- nie nazwałabym twojego męża.
          I wróć na ziemię, weź się za wasze finanse, zobacz chociaż, ile i na co wydajecie kasę co miesiąc.
          • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:17
            Wszystko racja, no ale jesli przez pare lat facet pytany konsekwentnie klamie, to jest to jednak patologiczne. Jak hazardzisci czy ludzie z dwiema rodzinami... Mam wrazenie, ze normalny czlowiek sciemnilby moze raz czy dwa, a potem pekl i przyznal, jak jest naprawde.
            Niezaleznie od calych finansow i niefrasobliwosci w zdawaniu sie z nimi na jedna osobe, widze cos gleboko niehalo w tym, ze najblizsza mi niby osoba konsekwentnie klamie mi przez lata.
          • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:18
            Miałam pojęcie ogólne. Czasem żartowałam, że chyba nam się kasa rozmanża, ale wtedy dostwałam odpowiedź, że np. to za coś tam, co napisał tydzień temu.
            Nie miałam powodów, żeby nie wierzyć.

            I pytałam co jakiś czas o oszczędności. Jest 60 tysięcy? Jest. Po co miałam jechać do banku i sprawdzać go?
            • naomi19 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:26
              Miałam pojęcie ogólne. Czasem żartowałam, że chyba nam się kasa rozmanża, ale wtedy dostwałam odpowiedź, że np. to za coś tam, co napisał tydzień temu.
              Nie miałam powodów, żeby nie wierzyć.

              I ja Cię rozumiem, nie podzielam poglądu, że jesteś naiwna. Dla mnie to zwykłe zaufanie, którym trzeba darzyć najbliższą osobę. On kłamał przez kilka lat. Może to jedna nie baba a hazard, to by tłumaczyło, czemu kłamał i milczał. Cały czas miał nadzieję, że wygra, odkuje się, spłaci, nawet nie zauważysz. Chyba w przypadu innej pani byłby ostrożniejszy i np wymyśliłby jakiś powód znikania pieniędzy, bo i tak nie było szansy, aby wróciły na konto.
              I pytałam co jakiś czas o oszczędności. Jest 60 tysięcy? Jest. Po co miałam jechać do banku i sprawdzać go?
      • mgla_jedwabna Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:15
        glupio bylo mu odmawiać

        Głupio to odmawiać dziewczynie deseru na randce w restauracji, ale w sytuacji gdy dwie dorosłe osoby zarabiają i sa odpowiedzialne za siebie oraz dzieci, mając wspólny budżet, to głupio nie trzymać ręki na pulsie. Chyba autorka watku i mąż są siebie warci - ona wydawała na przyjemności nie patrząc samodzielnie, czy ich stać, tylko zadowalając się ogólnikami ze strony męża (jak dziecko, j.w.), on nie informując jej o rzeczywistej sytuacji i też wydając nad miarę.
        • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:20
          Przecież rozmawialiśmy na te,mat finansów. Mój bład polegał na tym, że nie sprawdzałam tego co mąż mi powiedział. Każde słowo trzeba sprawdzać. Myślałam, że ufamy sobie.
          • marzeka1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:27
            Nie, wy NIE ROZMAWIALIŚCIE na temat finansów, bo rozmawiać tzn. usiąść, pochylić się nad danymi z banku, z lokat itp. i zadecydować: to na konsumpcję, to odkładamy. Ty łykałaś uspokajające teksty, że jest ok, żyjąc sobie wygodnie, na wszystko starczało. Dziwię ci się, że nie zapaliła ci się czerwona lampka, aby samej w końcu sprawdzić.Ty w takim kokonie "ufam mężowi" zyłaś obie kilka lat, no i wspólnie przeputaliście 60 kawałków.
          • mgla_jedwabna Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:37
            Czasem ludzie mają różne definicje "jest ok". Np. dla mnie jest ok, jak mamy oszczędności w wysokości dwumiesięcznych zarobków, dla mojego męża musiałaby to być równowartość rocznych zarobków. I gdyby on zachowywał się tak, jak ty, to pewnie po jakimś czasie mojego "jest ok" zechciałby wydać te roczne zarobki, okazałoby się, że ich nie ma - i byłaby awantura. A ja bym nie rozumiała o co chodzi, bo przecież długów nie mamy, a nawet drobne oszczędności.
    • kotbehemot6 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:26
      Wiesz co, miałam podobnie, Zrób tak, bo w sumie wina lezy po obydwu stronach.Raz,że mąz wydawal za twoimi plecami,ale wydawał na rodzinę, dwa, ty dawałas mu wiare i nie interesowalś sie. Stało się, jesteście mądrzejsi o doświaczenia. Mąz nie sprzeniewierzył na bóg wie co.może myślał,ze dołoży, a ty mu wierzyłaś. Zmiencie zasady, większa kontrola. Może mąż niech zarabia a ty pzrejmij finanse?
      • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:30
        ale jak za plecami?
        wydawal w oczy na wspolna konsumpcje

        oboje przepieprzyli kase - taka prawda

        teraz trzeba wdrozyc program oszczednosciowy no i planowac wspolnie wydatki, ot co

        a przepieprzyc kase (mniejsza, wieksza) to sie kazdemu zdarzyc moze - w tych czasach nie jest to jakies wymagajace ogromnego trudu zajęcie
        • kotbehemot6 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:34
          Za plecami- skoro żona pytała sie o stan finansów a mąz ja utwierdzał w pzrekonaniu ,że wszytko jest ok a nie było. Poprostu wyciągnoąc wnioski, jak mówisz program oszczędnościwoy i tyle.
          • imasumak Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 17:19
            Weź przestań. Pani jest dzieckiem? Nie widziała jaki poziom życia mają? Nie wiedziała ile zarabiają? Prawda jest taka, że wygodniej jej było nie interesować się skąd mają środki na pokrycie zachcianek.
        • imasumak Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 17:16
          "a przepieprzyc kase (mniejsza, wieksza) to sie kazdemu zdarzyc moze - w tych czasach nie jest to jakies wymagajace ogromnego trudu zajęcie"

          Dokładnie. Zwłaszcza kilkadziesiąt tysięcy w kilka lat. Wychodzi penie około tysiaka na miesiąc. W sam raz na łatanie codziennego budżetu.
    • wredna.zmija Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 16:51
      bo ja wiem czy kłamca i złodziej...ale , ze co? na siebie kradł z cudzego konta czy jak... pieniądze nie rosną na drzewie a przyjemności rodzinne kosztują i tyle.
    • tully.makker hehehe 04.07.11, 16:54
      Naprawde wierzysz, ze maz oklamywal cie przez kilka lat w temacie finansow, zeby wam starczalo na bilety do teatru??????????????? jesli to bylaby prawda, to dopiero byloby patologiczne pomieszanie priorytetow w glowie faceta i infantylizm totalny.

      Ale watpie gleboko, by to byla prawda. W najlepszym razie - glupie pseudointeresy, nietrafione inwestycje. Albo raczej hazard, kochanka, jakies inne uzaleznienia. Wspolczuje.
      • katse Re: hehehe 04.07.11, 17:08
        no dziwnie się Twój mąż zachował
        jeżeli oprócz wydania 60 tys. nie narobił więcej długów, jeżeli wykluczasz albo potrafisz wybaczyć wydanie na inną kobietę, jeżeli faktycznie widzisz teraz po analizie, że mogło Wam nie starczać a do tego go kochasz, to pozostaje rozmowa a potem wspólne zarządzanie finansami.
    • imasumak Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowała 04.07.11, 17:12
      niczym, nie obchodziło jej, z jakich środków pokrywane są jej potrzeby, a teraz męża, który brał ze wspólnego konta na wydatki rodziny nazywa złodziejem? No proszę Cię, toż to szczyt hipokryzji. I Ty jej doradzasz, żeby go wywaliła? Jakim prawem?
      • tully.makker Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 17:19
        Moj chlop tez sie nie interesuje finasami, ma do mnie w tej sprawie calkowite zaufanie. Uwazasz, ze wobec tego moge rozpirzyc oszczednosci na pierdoly, opowiadajac mu po drodze bajki o sytuacji finasowej? Zakladajac optymistycznie, ze to sie wydarzylo u autorki watku, co jest co najmniej watpliwe.
        • imasumak Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 17:25
          Nie, nie uważam tak. Jednakowoż "rozpieprzenie", jak to nazywasz kilkudziesięciu tysięcy na potrzeby rodziny w skali kilku lat, to nie jest jakieś wielkie halo, biorąc pod uwagę, że państwo mają kredyt i dość wysoki standard życia. No chyba, że pani szuka pretekstu do rozwodu. No to proszę bardzo.
          • cherry.coke Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 17:35
            Nie, rozpirzenie takiej kasy to nie jest zadne wielkie halo. Ale klamstwo w zywe oczy owszem jest. Bo to nie bylo zamulanie "dajemy rade kochanie, nie klopocz sie", tylko czyste chamskie niejednokrotne "tak, mamy 60tys na koncie", podczas gdy ich juz od dawna nie bylo.
            Nie wiem, czy to powod do rozwodu, natomiast osobiscie widzialabym to jako duuuuzy kryzys zaufania, byc moze nie do przejscia. Kasa jako taka nie ma tu znaczenia...

            A wszystkie, ktore zajmuja sie tutaj zmywaniem glowy autorce postu niech sobie pomysla, jakby zareagowaly, gdyby to klasyczna zona zarzadzajaca portfelem wydala oszczednosci domu na rodzinne przyjemnosci, mezowi dlugodystansowo i z premedytacja lgala, a potem sprawa sie wydala...
            • marina2 Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 17:48

              A wszystkie, ktore zajmuja sie tutaj zmywaniem glowy autorce postu niech sobie pomysla, jakby zareagowaly, gdyby to klasyczna zona zarzadzajaca portfelem wydala oszczednosci domu na rodzinne przyjemnosci, mezowi dlugodystansowo i z premedytacja lgala, a potem sprawa sie wydala...
              zastanowiłabym się nad motywacją takiego postępowania
              jakieś potrzeby za te pieniądze zostały zaspokojone.
              czyje? dla kogo to zrobił? kto na tym skorzystał?
              • yenna_m Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:02
                no beznadziejnie by zrobila
                co nie znaczy, ze maz byloby rozgrzeszony

                jak sie wymiksowal z odpowiedzialnosci, to ma klopot
                (bo co mu da wspolczucie, osoba z problemem finansowym w powazaniu bedzie miec wspolczucie tylko bedzie musiala zmierzyc sie ze skutkami "defraudacji")
        • marina2 Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 17:33
          moim zdaniem demonizujesz problem
          60tys w kilka lat na potrzeby księżniczki i książąt
          przypominam,że zaczął się kryzys wszystko poszło do góry
          prawdopodobnie Mąż nie chciał obniżać standardu życia rodziny.poczuł się fajnym misiem,którego stać na wiele ,ma dom ,udane dzieciaki i chciał Cię rozpieszczać,
          jest jednym z wielu ,którzy wpadli w spiralę kredytu i tyle.
          jaką wersję on przedstawia?
          miał nadzieję,że któregoś dnia zaświeci słonko i się "odkuje" i kasa w cudowny sposób pojawi się na koncie?
          chciał dobrze-nie wyszło
      • ivana6 Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 17:34
        Przez 4 lata to jest ok. 300 zł tygodniowo, można nie zauważyć.
        Pytanie, czy może pan w czasie dorabiania de facto flirtował ostro, skoro miewał takie skłonności,
        a pieniądze z niby-fuch pochodziły z oszczędności.
        • sarah.connor Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 17:59
          nie jestem pańcią, jak niektóre mi tutaj zarzucają. To był błąd, że zaufałam mężowi. Kiedyś, kiedy z kasą było gorzej, a ja siedziałam w domu z dizeckiem - ja zarządzałam pieniędzmi - i było ok. Myślałam, że skoro on mi wtedy ufał, to teraz, kiedy wróciłam do intensywnej pracy i on przejął działkę finansów - też będzie ok.
          To są jego zapewnienia i moje domysły - na co została rozpirzona kasa. Jaka jest prawda - nie wiem. Może kochanka, jak niektórzy mi sugerują.

          Ale żal o kłamstwa mam wielki. Nie miałam potrzeby jechania do banku i sprawdzania stanu konta oszczędnościowego. Nie przyszło mi do głowy, że może kłamać przez kilka lat. Po co?
          • triss_merigold6 Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:07
            Niżej Ci odpisałam. Naiwna, dziecięca spychotechnika połączona z liczeniem na to, że nie zauważysz, a on w magiczny sposób zdoła uzupełnić brakującą kasę.
            To co możesz zrobić na dziś, to przejęcie całkowitej kontroli nad finansami domowymi i zostawienie mężowi symbolicznego kieszonkowego na jego wydatki.
            • imasumak Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:13
              triss_merigold6 napisała:

              To co możesz zrobić na dziś, to przejęcie całkowitej kontroli nad finansami domowymi i zostawienie mężowi symbolicznego kieszonkowego na jego wydatki.

              Dokładnie. Moja mama tak zrobiła, gdy się okazało, że tata w podobnych okolicznościach wydał kasę przeznaczoną na inne cele. A potem przeżyli jeszcze wiele lat i podobna sytuacja już nigdy się nie wydarzyła.
          • anorektycznazdzira Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:13
            > Ale żal o kłamstwa mam wielki. Nie miałam potrzeby jechania do banku i sprawdza
            > nia stanu konta oszczędnościowego. Nie przyszło mi do głowy, że może kłamać prz
            > ez kilka lat. Po co?

            Zadaj mu dokładnie to pytanie.
            Czasem odpowiedź bywa zaskakująca i pouczająca.
            Serio.
            Chyba, ze zdecydowałaś się rzeczywiście kopnąć go w de, ale jesli nie, to to bym przede wszystkim ustaliła. I nie zbyłby mnie ogólnikami, chciałabym wiedzieć w pierwszym rzędzie co on sobie myslał.
            • cherry.coke Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:17
              > Zadaj mu dokładnie to pytanie.
              > Czasem odpowiedź bywa zaskakująca i pouczająca.
              > Serio.
              > Chyba, ze zdecydowałaś się rzeczywiście kopnąć go w de, ale jesli nie, to to by
              > m przede wszystkim ustaliła. I nie zbyłby mnie ogólnikami, chciałabym wiedzieć
              > w pierwszym rzędzie co on sobie myslał.

              O to to.
            • triss_merigold6 Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:17
              Anorektyczna, nie bądź naiwna.... On nic nie myślał. Brał z konta jak brakowało paru stów i nie myślał. To jest facet. Sądzisz, że jakikolwiek facet odpowie sensownie na pytanie, co myślał kiedy przez parę lat korzystał z konta i wydawał regularnie niewielkie kwoty (które zsumowały się do dużej kwoty)?
              • anorektycznazdzira Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:22
                Przyciśnięty może udzielić zadziwiającej odpowiedzi. I nie chodzi mi o to, że wszystko wyśpiewa jak na spowiedzi, ale raczej o to, ze wyśpiewa między wierszami znacznie więcej. Dziewczyna pisze, że widzi w wyciągach duże wypłaty (czyli nie bardzo regularnie niewielkie kwoty). Konto wspólne, więc to było od początku oczywiste, że wreszcie się sprawa rypnie. Ja jestem ciekawa, jak on to uzasadnia.
                • triss_merigold6 Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:24
                  A, z ciekawości poznawczej to tak. Jeśli duże kwoty to faktycznie warto postawić pod ścianą i dopytywać, w pierwszej chwili zasugerowałam się, że to były małe sumy i regularnie.
                  • imasumak Re: Kłamcą? Złodziejem? Pańcia się nie interesowa 04.07.11, 18:33
                    no cóż, nawet większe kwoty co jakiś czas można rozgrzeszyć. Np w okolicach płacenia za wspólne wakacje i tym podobne.
              • imasumak Triss 04.07.11, 18:27
                Ale to nie tylko domena facetów wink
                Powiedzmy sobie szczerze, że niejedna babka zachowywałaby się jak on wink
                • triss_merigold6 Re: Triss 04.07.11, 18:32
                  Być może, nie upieram się, że kobiet to nie dotyczy. Tu przypominają mi się wszystkie wątki zakupoholiczek, które muszą nabyć kolejne buty, torebkę, ciuchy dziecięce etc. i ukrywają "zdobycze" przed facetami albo kłamią, że kosztowało mniej.
                  • imasumak Re: Triss 04.07.11, 18:35
                    Otóż. I wtedy nikt nie sugeruje rozstania, jak niektóre panie w tym wątku. Co najwyżej udanie się na terapię wink
                    • cherry.coke Re: Triss 04.07.11, 21:11
                      imasumak napisała:

                      > Otóż. I wtedy nikt nie sugeruje rozstania, jak niektóre panie w tym wątku. Co n
                      > ajwyżej udanie się na terapię wink

                      Oczywiscie, bo istnieje stereotyp pani rozkosznie wydajacej pieniadze na buty, kosmetyczki i spa. Szczegolnie pani niepracujacej, co to ma pachniec i wlasnie wydawac kase pana, a ze czasem jej sie wyda za duzo to detal smile
                      Natomiast stereotypu misia rozwalajacego cichaczem rodzinna skarbonke brak. No chyba ze hazardzista albo na kochanki wydaje. Ale zeby tak po prostu, to nie.
    • triss_merigold6 Czyli jednak kontrola podstawą zaufania 04.07.11, 18:05
      Piękny wątek, można dedykować wszystkim gromko pokrzykującym "Nie ufasz mężowi?! Jak możesz nie ufać? Nie można mężczyzny rozliczać z każdego grosza, bo to kastrujące!".
      Rozumiem, że jesteś wściekła.
      Przypuszczam, że facet dokładał do codziennych wydatków niewielkie kwoty, bo nie chciał obniżać waszego standardu życia i specjalnie nie zwracał uwagi na wzrost cen i kumulację tychże wydatków. Co tydzień 3 stówy przy 4-osobowej rodzinie to nie jest dużo, a w ciągu kilku lat zbiera się konkretna kwota.
      Nieodpowiedzialne, idiotyczne, gó.... rskie, ale niekoniecznie kradzież. Dlaczego kłamał? Bo znakomita większość mężczyzn to tchórze, którzy naiwnie liczą na to, że się nie wyda.
      • imasumak Re: Czyli jednak kontrola podstawą zaufania 04.07.11, 18:15
        W pełni się zgadzam, cybersiostro Triss smile
      • cherry.coke Re: Czyli jednak kontrola podstawą zaufania 04.07.11, 18:16
        No wiesz triss, tylko to jest prosta droga do rozgrzeszania misia. Bo jak nie przypilnujesz, to na pewno pobladzi, w koncu to tylko mis.

        Czy to naprawde takie nienormalne, ze jesli dwie dorosle jednostki podejmuja jakas decyzje dotyczaca wspolnego zycia czy zasobow, to mozna od takiej jednostki oczekiwac uszanowania tej decyzji? A przynajmniej nie lgania w zywe oczy, jesli nie dala rady?

        Czy naprawde ludzie sobie stawiaja takie niskie standardy? Ze jak nie bedziesz misia pilnowac z pejczem i wyciagac prawdy obcegami, to on bedzie rozrabial i lgal, bo taka jego natura, i trzeba to lyknac i isc dalej w tym kieracie?
        • triss_merigold6 Re: Czyli jednak kontrola podstawą zaufania 04.07.11, 18:22
          Nie rozgrzeszam misia, tylko nie mam żadnych złudzeń co do męskiego sposobu ekhem... myślenia.
          Tak, można i należy oczekiwać niełgania, dotrzymywania niepisanej ale wyraźnej umowy etc. Ja się z Tobą zgadzam. Niemniej gros mężczyzn uważam za nieprzewidywalnych w sposób dziecinny i bezmyślny.
          Nie pilnuję - dostaję wypłatę chłopa razem z paskiem, on sobie zostawia na drobne wydatki i planowane zakupy.
          • cherry.coke Re: Czyli jednak kontrola podstawą zaufania 04.07.11, 18:37
            No wiem wiem. Ale zobacz jak watek skreca. Kobitka jest winna czasowej niefrasobliwosci finansowej (czasowej, bo kiedys zarzadzala ona i byla odpowiedzialna). W zamian za to ma bez gadki wybaczyc duza nieodpowiedzialnosc meza, a przede wszystkim dlugotrwale klamstwa i mydlenie oczu. Ilez tu jej radzi buzie w kubel i do przodu, tylko meza wziac na krotsza smycz. Normalnie rzadko sie zdarza tak piekny watek o archetypie kobiety-gieroja i biednego misia smile
            • triss_merigold6 Realistycznie 04.07.11, 18:47
              Może jeszcze się rozwieść i zostać bez dachu nad głową z kredytem przekraczającym wartość domu do podziału. Realistycznie podsumowując.
              Ona nie jest winna, jeśli czymś zgrzeszyła to zwykłym zaufaniem do bliskiej osoby.
              Niemniej - jeśli nie chce rozwodu - zostaje jej zrobienie misiowi piekła na ziemi za wydanie tej forsy i przejęcie całkowitej kontroli nad finansami.

              BTW gdybym się umówiła na taki podział wpływów i wydatków jaki miała autorka wątku to też bym nie kontrolowała panu stanu konta co miesiąc. Ani co kwartał. Ale mam swoje paranoje więc trzymam kasę.
              • cherry.coke Re: Realistycznie 04.07.11, 18:59
                Osobiscie przyjelabym wersje awantura z domaganiem sie szczegolowych wyjasnien, po ewentualnym ich rozpatrzeniu pozytywnym wspolne opracowanie planu, w ktorym jest budzet, ale pan nadal zarzadza (z zagladaniem pani na konto). Niech sie uczy na wlasnych bledach, a nie ze jak wtopil koszmarnie, to w nagrode ujmie mu sie obowiazkow i uzna za dziecko.

                Zatem nie rozwod, ale i nie "cierp babo, sama jestes sobie winna, bo smialas misiowi zaufac".
        • sarah.connor Re: dzięki, cherry 04.07.11, 19:18
          Ty zrozumiałaś, o co mi chodzi. Mam żal o kłamstwa, nadużycie zaufania i totalną niefrasobliwość. Nie zakładałam, że mąż jest ułomem, którego trzeba pilnować.
      • claudel6 Re: Czyli jednak kontrola podstawą zaufania 05.07.11, 14:27
        Albo tym, co piszą: „nie rozumiem JAK MOŻNA mieć dwa konta w związku, to nie jest wtedy żaden związek!”
        Owszem, jest i życie jest duzo prostsze big_grin
    • diabel.lancucki Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 18:28
      "nie wiem jak można nie wiedzieć ile mąż ma pieniędzy, na co wydajemy itp". To główne odpowiedzi w tym wątku. A nie tak dawno był wątek o pieniądzach w związku i większość była zwolenniczkami: on swoje, ja swoje. On kupuje to, ja tamto. I częste: nie wiemy nawzajem ile zarabiamy. I pytania teraz: dlaczego nie sprawdzałaś jego konta. A przecież miesiąc temu to było nie do pomyślenia sprawdzać męża konto.
      Tak to jest jak pieniądze są jakimś tabu. Trzeba wiedzieć ile mamy i ile wydajemy.
      W tym przypadku facet skrajnie nieodpowiedzialny, kobieta też. Niby zaufanie podstawą związku, ale ufaj i kontroluj. Trzeba było raz na jakiś czas lokaty sprawdzić. Co się stało to się nie odstanie. Trzeba zmienić zasady zarządzania pieniędzmi, albo ustalać razem budźet, albo przejać od męża odpowiedzialność za finanse. Przejrzeć wyciągi z ostatnich 2-3 lat i zobaczyć na co poszła kasa (o ile było płacone kartą).
      • anorektycznazdzira OT 04.07.11, 18:53
        Podstawowy błąd logiczny na forum: zakładanie, że w "tym" i jakimś "tamtym" wątku wypowiada się, a co więcej: zdominował go, ten sam zestaw nicków, a następnie na tej podstawie domaganie się od forum jako całości (big_grinbig_grinbig_grin) konsekwencji co do raz przyjętej postawy.
        • diabel.lancucki Re: OT 04.07.11, 18:57
          te same, te same big_grin a propozycje kontroli r-ków bankowych traktowały jak zamach na swoją wolność big_grin big_grin ot, życie
          • yenna_m Re: OT 04.07.11, 19:17
            a przepraszam, nie wypowiadalam sie w tamtym watku tongue_out
            konta dwa: do wydatkow bieżących: wspolne, plus pozostalosc po moim zyciu zawodowym (konto moje, awaryjne, na ktore sobie od czasu do czasu cos wplywa)
          • claudel6 Re: OT 05.07.11, 14:55
            w takiej sytuacji trzyma sie oszczednosci na swoim, nie jego koncie. albo pol na pol, i kazdy jest odpowiedzialny za swoja połowkę.
    • swiecaca Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 19:58
      do oburzonych: to ja bym mogła spokojnie tak męża okraść ze wspólnych oszczędności bo on NIGDY nie sprawdza stanu konta, wydatków itp - ja jestem domowym ekonomistą i tylko mu mówię np jak jest mało na koncie żeby nie brał z bankomatu itp. do tego wszystkie nasze oszczędności z kilkunastu lat są na koncie które jest tylko na mnie,. mąż jest pełnomocnikiem ale ani razu nie użył pełnomocnictwa ani nie zalogował się żeby sprawdzić stan tego rachunku. więc zupełnie mnie nie dziwi sytuacja że autorka postu tak miała.
    • tully.makker Pozwole sobie zauwazyc 04.07.11, 20:58
      Pragne zauwazyc, ze usprawiedliwienia postepowania pana jakie padaly w tym watku chyba sie jednak kupy nie trzymaja. Gdzie sie trzyma wieksza kase- przeciez nie na rachunku biezacym, z ktorego rzeczywiscie moglyby powoli, acz nieswiadomie wyplynac. Oszczednosci trzyma sie zazwyczaj co najmniej na lokacie, jesli nie zaiwestowane w jakims funduszu. Zeby na nich polozyc lape, trzeba zerwac lokate, albo wycofac je z funduszu - zwlaszcza to ostatnie nie jest tak latwe, jak zrobiewnie niewielkiego debetu na RORze, nie czarujmy sie.
      To jest akcja, ktora sie wykonuje celowo i z premedytacja, nie da sie tego zrobic niechcacy!!!!! Przypadkiem!!!!! Jesli oszczedzam kase na jakis cel - np wakacje - to dostosowuje dlugosc lokaty do czasu, kiedy bede potrzebowac pieniedzy, no ale nawet akladajac, ze zrywalabym lokate, to trzebva to zrobic dzien albo nawet kilka dni wczesniej zeby pieniadze wplynely na konto do dnia, kiedy sa potrzebne.

      To wszystko trzeba planowac, nie da sie tego robic na zywiol.

      I pan zapewne planowal,wyplacal wieksze sumy jak pisze autorka watku, to nie bylo tak, ze sie przypadkiem wydalo 300plnow na miesiac, zeby bylo na dodatkowe kino!

      To tak o organizacyjno finasowej stronie problemu, bo zalganie malzonka to juz inny wymiar, znacznie powazniejszy.
    • naomi19 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 21:26
      sarah- Ty sobie skontroluj, czy oprócz tych 60 000 zł nie narobił Wam jeszcze długów.
    • joanna29 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 04.07.11, 22:26
      Jeżeli dla Ciebie 60 tys to dość duża kwota, a kredyt przewyższa wartos domu to wasze miesięczne dochody nie są za duże. W takiej sytuacji powinnas widzieć ze miesięcznie macie te 1000 zł za dużo. Ja nie kontroluje wwydatkow męża co nie znaczy ze nie widzę ze wydaje za dużo, albo ze jest brak środków. Myśle ze nie chciała widzieć ze wydajecie wiecej niż macie i skąd są te pieniądze.
      • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 09:21
        żle się wyraziłam - wartość kredytu jest teraz większa, bo frank jest droższy niż w momencie, gdy ten kredyt bralismy.
        Dom jest wart więcej, na szczęście.
        Dla Ciebie 60 tysięcy to mało? gratuluję dochodów smile
    • harrison_bergeron Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 11:29
      Na początek - Twojej winy jest w tym trochę, ale stosunkowo niewiele.
      Więc nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina.
      Zaufanie w związku jest ważne, sprawdzanie też - ale Ty to co jakiś czas robiłaś.

      To co zrobił mąż jest bardzo dziwne, ale na szczęście są takie wynalazki jak historia konta.
      Sprawdź kiedy i jakie kwoty odpływały z oszczędności. Jeśli były to przelewy na inne konta to prześledź też ich dalszą drogę.

      Małe kwoty być może zostały wydane na życie, duże - na wakacje.
      Ale to wersja optymistyczna. 60 tysięcy w ciągu 5 lat to 12 rocznie, czyli regularnie tysiąc miesięcznie. Zaden dramat. Skoncentrowałbym sie na problemach w komunikacji i kłamstwach.

      Są też niestety gorsze opcje i to właśnie je musisz dokładnie sprawdzić.
      Dziewczyny już podpowiedziały: hazard, kochanka, narkotyki.
      • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 12:39
        To były niecałe 3 lata, więc stosunkowo krótki okres czasu.
        Do tego konta nie mieliśmy karty, trzeba było po pieniądze specjalnie jechać do banku. O ile jestem w stanie zrozumieć wypływ kasy w okresie wakacji, to w ciągu roku jwiększe kwoty na co szły? Mąż twierdzi, że nie pamięta. Zresztą, i tak by sie nie przyznał, nawet gdyby wiedział. On wyznaje zasadę, że jak Cię złapią za rękę, to mów że to nie Twoja sad
        • nutka07 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 13:04
          Nie pamieta?
          Masz jeszcze watpliwosci czy klamie, jezeli chodzi o przyczyne wyplacenia pieniedzy?
        • yenna_m Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 13:14
          > Do tego konta nie mieliśmy karty, trzeba było po pieniądze specjalnie jechać do
          > banku.

          a to w sposób znaczący zmienia postać rzeczy
          w tej chwili uwazam, że rzeczywiscie zachowal sie totalnie nie fair i w tej chwili uwazam, ze masz racje mówiąc, ze pan mąż jest kłamcą i złodziejem.

          przycisnąć mocno i wydusić, na co forsa poszła
          dziwne, że nie pamięta, bardzo dziwne. Jesli wyciagniecie kasy wymaga ekstra wyprawy - to się takie rzeczy pamięta; pytanie, czy chce się podzielić z innymi wiedzą na ten temat

          wkurzylabym sie okropnie (delikatnie rzec ujmując)
        • babcia.stefa Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 13:35
          To już zaczyna mocno śmierdzieć.

          Gdyby sytuacja rzeczywiście wyglądała tak, że rozeszło się drobnymi kwotami z jakiegoś łatwo dostępnego konta i dawało się jakoś przypisać schemat wydatków do sytuacji, typu wzrost w wakacje - no dobra, facet byłby tylko nieodpowiedzialnym durniem i tchórzem.

          Wypłaty większych kwot, specjalne jeżdżenie do banku, facet mówi, że nie pamięta - śmierdzi na kilometr kochanką, hazardem, albo inną głupotą, typu utrzymywanie brata narkomana albo coś w ten deseń.

          Tak czy inaczej - dom nie dom, kredyt nie kredyt - moim zdaniem sytuacja dojrzała do postawienia na ostrzu noża, bo epitety z tematu wątku zaczynają wyglądać na całkiem zasadne.
          • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 13:44
            bank ma po drodze z pracy, twierdzi, że nie pamięta, na co wypłacał np. 1 000 zł 2 lata temu

            Znalazłam wypłate ok. 5 000 na jesieni 2 lata temu - tłumaczył, że poszło na remont klimatyzacji w samochodzi. Ale ja pamiętam, że remont klimatyzacji robilismy z "bieżących" środków i na pewno był tańszy. On twierdzi, że był dużo droższy, ale nie powiedział mi ile zapłacił, bo nie chciaŁ MNIE MARTWIĆ. Kręci i wije się jak piskorz, mam przeczucie, że znowu kłamie......
            Przecież nie przyzna się, że miał kogoś, a ja nie zdobędę dowodów.
            • anorektycznazdzira Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 20:33
              No dobra, ale 5 tysiecy 2 lata temu nie uzasadnia zniknięcia sześciu dych, bo to raptem 12 razy po 5 tysięcy.
              Pisałaś, ze większe kwoty znikały, czyli jakie? Bo po 5 tysi to trzeba DWANAŚCIE razy wypłacać.
        • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 13:46
          Hm coraz gorzej to wyglada sad Ja rozumiem, ze mozna uplynnic nawet duze kwoty na zycie i przyjemnosci, ale to metoda kupowania na karte, wyjmowania jakiejs dodatkowej stowki czy dwoch przy wyjsciu z dziecmi na miasto, dokonywania jakiegos impulsywnego zakupu itp. Ale spore wyplaty gotowkowe, po ktore trzeba specjalnie jezdzic? Poza wakacjami naprawde trudno to uzasadnic. Moze potem wplacal je na swoje wlasne konto? A normalnie placil gotowka czy karta?

          Nie wiem jakie masz zasady, ale osobiscie nie bylabym w stanie przejsc nad tym do porzadku dziennego ot tak. Strasznie to wszystko smierdzi, i to od trzech lat. A jakiej reakcji wydaje sie oczekiwac od ciebie twoj maz? Jak sam to tlumaczyl? Jak to wyszlo w ogole?
          • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 13:55
            przypadkiem, oczywiście. Zadzwonił do mnie bank, że mamy niezapłaconą ratę kredytu (pierwszy raz). Rozmawiałam z mężem o finansach i zapytałam jak zwykle o naszą lokatę. Coś w jego gestach mnie tknęło i zaczęłam naciskać. Przyznał, "że jest trochę mniej". Na moje pytania o dokładną skalę, powiedział że sprawdzi i mi powie. Zażądałam wyciągu z banku - przez kilka dni nie miał czasu pojechać (właścicielem konta jest on, ja mam pełnomocnictwo), w końcu powiedział że na koncie już nic nie ma. Byłam zszokowana, bardzo mnie to zaskoczyło. Po kilku dniach poprosiłam go o zaświadczenie o stanie konta, wtedy powiedział o zlikwidowaniu konta pół roku temu.
            • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:05
              Czyli nie tylko sczyscil, ale i zamknal konto, i wszystko w tajemnicy? No to niezle - nie mialabys szansy nawet sprawdzic stanu konta, gdyby cos cie tknelo i naszlo na scisle kontrolowanie.
              Coraz wiekszy syf. Przykro mi.
            • harrison_bergeron Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:10
              Nieźle.
              Proponuję się powoli zacząć zaznajamiać z tym forum: forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
              • mozambique Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:16
                bomba !!
                szanowny mąz okradł was ( bo nie tylko Ciebie) na 60 patyków

                moze by czas zaintereswoać prokuratora ?

                hazard, kochanka, nałogi to jedno
                a moze mąz zabawił sie w "byznesmena" , zagrał na giełdzie i mocno popłynął

                i jesczze jedno - jak widac w przypadkach wspolnych kont pełnomocnictwo warte tyle co nic,
                jednak nalezy upierac sie przy współwłasnosci konta
                • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:20
                  może Ciebie to śmieszy, dla mnie nie jest zabawne
                  • mozambique Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 12:21
                    a gdzie ty twu widzisz smiech ?

                    ja tu widze widmo prokuratora
              • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:19
                chyba nie chcę dopuścić do siebie mysli, że to jest duży kanał. I nie mam tu na myśli pieniędzy.

                Nie wyobrażam sobie rozwodu, zmarnowania tych kilkunastu bardzo dobrych lat razem. Ale życia z kłamcą i prawdopodobnie niewiernym facetem też sobie nie wyobrażam.
                • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:30
                  Obawiam sie, ze jest to sprawa tak toksyczna, ze nie powinnas stosowac domniemania niewinnosci, tylko domagac sie przyniesienia ci tej niewinnosci w zebach przez pana meza. Wzglednie chociaz pelnego wyznania co i jak bylo. Bo jak tu dalej razem zyc z taka bomba w plecaku? Troche sobie tego nie wyobrazam. Przeciez to gorzej niz z obcym czlowiekiem - tu masz czlowieka nastawionego na szkodzenie rodzinie i wieczne klamstwo.
                  • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:40
                    problem polega na tym, że on idzie w zaparte. Twierdzi, że wydał na rodzinę i tyle, a mnie coś śmierdzi i dlatego drążę.
                    Nie mam jak udowodnić, że było inaczej. Zresztą rzeczywistość może okazać się gorsza, niż wydanie kilkudziesięciu tysięcy na przyjemności rodziny. I co wtedy?
                    • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:50
                      Ano nic, zawsze mozesz dokonac wyboru, ze swiadomie zamykasz oczy na caly ten syf i zycie toczy sie dalej. Tylko pomysl o tym, jakie atrakcje maz moze zafundowac tobie i dzieciom za lat pare, skoro za nic ma lojalnosc, szczerosc, zabezpieczenie finansowe rodziny i pare innych rzeczy, a ty juz nieraz (bo i "kolezanka" wczesniej, i ogolnie chodzenie w zaparte) pokazalas, ze lykasz i przechodzisz nad tym do porzadku dziennego.
                    • marzeka1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:51
                      Jak to nie masz jak udowodnić? Można przecież przejrzeć z kilku lat papiery z banku z odnotowanymi wpłatami.
                      • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:58
                        no i co mi to da, że mam wypłatę 5 000 np. 12.10.2009 r? Pytam go, na co poszły te pieniądze. A on mi na to, że nie pamięta, ale może wtedy akurat się samochód zepsuł albo coś...
                        • orien Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:06
                          No to wtedy szukasz rachunku za naprawe samochodu. Albo idziesz pytasz, kto robil naprawe i - jesli nie mozesz znalezc rachunku - idziesz do warsztatu i pytasz sie, drazysz ... Plus intensywnie myslisz, czy samochod rzeczywiscie byl popsuty... Bo jesli maz stwiedzi, ze nic ci nie powiedzial o samochodzie, ze jest popsuty, by 'ciebie nie martwic', mysle, ze mozesz smialo zalozyc, ze jednak nie byl - i pieniadze poszly na cos lub kogos innego...
                        • madi138 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:30
                          Wiesz, gdy przeczytałam twoją historię to poczułam się, jakbym dostała czymś w głowę. To zupełnie, jak o mnie i moinm mężu. Zawsze on kontrolował finanse, zawsze miał usprawiedliwienie, zawsze mówił, że wszystko jest takie drogie, że kupił coś tam, komuś pożyczył... Mój mąż jest hazarddzistą- obstawiał wyniki meczów w internetowej firmie bukmacherskiej.... Przegrał mnóstwo pieniędzy i zrujnował nam życie...
                          Nie sprawdzaj konta, ale raczej historie internetową. Sprawdź uważnie, jak spędza wolny czas.
                          Mam nadzieję, że w waszym przypadku to akurat nie to i życzę dużo siły....
                          • anorektycznazdzira Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 20:41
                            O, to, to, własnie to samo miałam doradzić. Ja bym się już, po tych wszystkich rewelacjach, przerzuciła z czytania wyciągów bankowych na czytanie historii w wyszukiwarce internetowej, archiwum w komunikatorze, etc.
                            I drążyłabym temat z samym mężem, czasem w dziwny sposób coś, jeśli ma co, się samo wysypie.
                    • orien Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 14:56
                      Wtedy uzmyslowisz sobie, ze to co bylo twoje, i mialo docelowo sluzyc twojej rodzinie, zostalo przeznaczone na inna - prawdopodobnie - pania i jej przyjemnosci.
                      I dojrzejesz do podjecia decyzji, co chcesz dlaje zrobic ze swoim zyciem, i na jakich zasadach ...

                      Gdybym byla Toba to:
                      1/ jesli trzymacie rachunki, przjrzalabym wszystkie do 3 lat wstecz.
                      2/ przeanalizowalabym wyciagi z kont: Twojego, meza i z tego od lokaty.
                      3/ sprawdzilabym, czy te nadgodziny, co - jak Tobie bylo powiedziane - to fakt czy fikcja.

                      Rozumiem Ciebie, poniewaz kiedys tez przechodzilam taka sytuacje... I powiem Ci, ze na dluzsza mete nie da sie tak zyc...
                      • marzeka1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:06
                        "Gdybym byla Toba to:
                        1/ jesli trzymacie rachunki, przjrzalabym wszystkie do 3 lat wstecz.
                        2/ przeanalizowalabym wyciagi z kont: Twojego, meza i z tego od lokaty.
                        3/ sprawdzilabym, czy te nadgodziny, co - jak Tobie bylo powiedziane - to fakt czy fikcja. "

                        - dokładnie. Ty wykazałaś się niefrasobliwością, co nie jest straszną przewiną, ale koszty psychiczne ponosisz już niestety duże, bo zachwiane zostało w tobie zaufanie do męża, a tego tak łatwo się nie odbudowuje.
                        Co z tego, ze nie wie, na co wydał. Pospisuj większe wypłaty z konta, gdzie leżały te pieniądze, przyjrzyj się datom.
                        • orien Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:10
                          Przypuszczam, ze malzonek wie, tylko nie chce sie swoja wiedza podzielic z autorka watku...
                          • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:19
                            gdzieś podświadomie też tak myślę........
                            Dlaczego miałby np. mi nie powiedzieć, że naprawa klimatyzacji kosztowała zamiast 2 000 to 5 000? Nie rozumiem, dlaczego w takiej sytuacji kłamał.
                            Ale może nie kłamał, tylko te 5000 poszło na coś innego.
                            • marzeka1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:33
                              Saraha, przykro, ale chyba już teraz zgadzam się z tytułem twego wątku: i kłamca (okropny, bo z tych, którzy idą w zaparte), ale i złodziej, bo tym jest dokładne sczyszczenie konta i zamknięcie go, gdy ty nie miałaś o niczym pojęcia, pieniądze były wasze, ty miałaś do konta uprawnienia.
                              Mam od zawsze wspólne konto z mężem, nie kontrolujemy się, ale zawsze większe wydatki (kilkaset złotych) ustalamy lub zwyczajnie się informujemy.
                              U ciebie chyba wprowadziłabym jednak oddzielne konta, z dokładnym wyliczeniem, kto im za co płaci.
                            • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:33
                              A jeszcze cos. Jesli lokata od pol roku nie istniala, to znaczy ze 60tys zeszlo w 2.5 roku, czyli wypada po 2000 na miesiac. Oczywiscie, ze kazda emama takimi pieniedzmi to buty sobie czysci... Ale tak na serio, nie zauwazylabys roznicy rzedu 2000zl miesiecznie w standardzie zycia? Zwlaszcza, ze w ostatnim roku powinien byc widoczny wyrazny zjazd, skoro skarbonka pokazala dno?
                              • marzeka1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:38
                                ". Oczywiscie, ze kazda emama takimi pieniedzmi to buty sobie czysci.."- nie, dla mnie to sporo kasy, wydanej na bzdety czy nie wiadomo co- tym bardziej dużo.
                                • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:41
                                  No wiem, to byl taki lekki sarkazm smile
                              • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:43
                                od czasu do czasu zdarzało się, że wydawało mi się, że przeginamy z wydatkami, ale zawsze bywałam uspokajana tekstem o dorabianiu (np. pamiętasz jak dwa tygodnie temu napisałem ......., no i własnie mi zapłacili)
                                Na większe wydatki, typu meble braliśmy np. pożyczkę z pracy, więc nie zauważyłam żeby mi się sntandard życia zwiększył.
                                • marzeka1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 15:55
                                  Saro, po prostu MUSISZ teraz stanąć w prawdzie i zobaczyć, JAK stoicie finansowo, mając na głowie kredyt za dom. Trzeba spisać wszystko- wydatki stałe, ogarnąć, ile kasy idzie na jedzenie, ile na chemię, przyjemności itp.
                                • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 16:19
                                  A czy dla ciebie nie jest wazne, ze nagle hop siup i okazalo sie, ze wasza rodzina nie ma zadnych oszczednosci ani w ogole bufora finansowego, a wrecz trudnosci z plynnoscia finansowa - patrz problem ze splata kredytu? Bo dla mnie na przyklad jedna to jedna z wazniejszych potrzeb psychologicznych i za samo to bym go udusila..
                                • anorektycznazdzira Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 20:49
                                  Ale: pytanie była nie czy ci się zwiększył, tylko czy się zmniejszył- pół roku temu czyli w momencie zamknięcia, a zatem definitywnego wyczerpania, lokaty (może skończyła się nawet wcześniej). Zakładam, że pozostałe dochody są plus/minus podobne. Zwykle daje się zauważyć, że od pól roku rzadziej chodzimy do kina, robimy weekendowe wypady w góry i kupujemy mniej ciuchów czy sprzętów domowych. Jest tego mniej czy nie? Jak nie, to mocno przemawia, że na co innego szło. Jak mniej rzeczywiście, to pan może być czysty jak łza ale durny jak trep.
                                  • esr-esr Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 11:17
                                    może poziom życia się nie zmienił bo pan naprawdę dorabiał i stać go było na utrzymanie takiego, a nie innego poziomu życia zony i dzieci. pieniądze natomiast wydał na coś zupełnie innego (tzn. poza życiem rodziny - od pani na boku po długi i nałogi).
                                    historię rachunków można wyciągnąć z banku na dosyć duży okres czasu do tyłu, oczywiście za opłatą. historię z komputera też (o ile nie przeszedł w międzyczasie zbyt wielu zmian systemu), tak samo większość warsztatów samochodowych ma historię klienta i możesz poczarowac pana mechanika że jest Ci to potrzebne do wyceny auta albo czegoś innego. postaraj się dopasować większe kwoty i wydatki (raty za dom, wakacje, naprawy, etc - nawet jeśli wypłata była w grudniu, a za naprawę płaciliście w styczniu).
                                    życzę autorce żeby mąż okazał się niefrasobliwym dzieciakiem, który nie przyznał się do mniejszych dochodów, ale ja bym chyba poszukała porady prawnej jak zabezpieczyć się (i dziecko!) przed ewentualnymi długami męża.
                                    • sarah.connor Re: esr 06.07.11, 11:27
                                      no własnie staram się dopasować, ale nie bardzo mi idzie. On usiłuje mi wmówić np. że naprawa samochodu kosztowała w rzeczywistości 7 tysięcy zamiast 2, o których ja wiedziałam. Pozostałe 5 oczywiście z lokaty. Problem jest taki, że nie ma na to dowodów. W warsztacie podobno bez rachunku, paragonów na części już dawno nie ma......
                                      Wg mnie kłamie, ale nia mam tego jak sprawdzić.
                                      • esr-esr Re: esr 06.07.11, 12:07
                                        tutaj sama musisz wiedzieć czy mąż należy do tego typu osób, które robią naprawy 'bez faktury' czy nie. mój mąż na przykład nie godzi się na takie rzeczy, szczególnie gdy koszty sięgają powyżej kilkuset złotych (żeby mieć gwarancję), jeśli to jest jakiś większy zakład, a klimatyzację raczej nie naprawia się w garażu u pana zenka, to ja bym jednak podjechała i poprosiła o wyszukanie takiej historii (powiedz, że np. chcesz sprzedać auto a kupujący nie chce Ci uwierzyć że taka naprawa była robiona). poza tym 7 tysi na klimatyzację??? co to za auto? wymieniał cały system, czy jak? mówię Ci pojedź do warsztatu - ładnie się ubierz i pomarudź mechanikowi, oni lubią bezbronne panienki wink
                                        jeśli Ci ta jedna naprawa nie pasuje to ok - może rzeczywiście nie brał faktury, ale jeśli takie przypadki dotyczą każdej większej sumy to już nie jest fajnie. posprawdzaj przede wszystkim czy zgadzają się wkoty na kredyt (tzn. czy z konta z kótrego płacicie raty schodziło tyle ile rzeczywiście wynoszą raty, czy mniej i mąż dokładał różnicę w kursie).
                                        PS. sama zaczęłam się zastanawiać nad systemem finansowym w moim domu.
                                        • babcia.stefa Re: esr 06.07.11, 12:27
                                          Dokłanie, 7 tysi to jest kompletny remont klimy z wymianą sprężarki w samochodzie ze średniowyższej półki. Nie wiem, jakie średnie wydatki miesięczne ma założycielka wątku, ale u nas taki wydatek byłby jednak tematem paru rozmów przy kolacji w stylu "olaboga, olaboga, klima mi padła na amen, musimy wyskoczyć z 7 tysi, piechotą nie chodzi".
                  • rosapulchra-0 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 05.07.11, 23:11
                    Ja pierdziu.. Może udziel dziewczynie od razu rozwodu, złóż doniesienie do prokuratury, a pana od razu każ zamknąć! Ludzie! Emocje są najgorszym doradcą, a tu, nie dość, że dziewczyna rozemocjonowana do czerwoności, to jeszcze gremialnie wciskacie jej mężowskie zdrady i inne cuda! suspicioussuspicioussuspicious
                    • mozambique Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 12:26
                      no skąd - 60 tysiecy poszło nie wiadomo na co a to przeciez normalka w w kazdym kochajacym sie i lojalnym małzenstwie
                    • babcia.stefa Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 12:33
                      Daleka jestem od doradzania komukolwiek rozwodu z powodu byle duperelki, ale na razie sytuacja rysuje się niewesoło: wygląda na to, że pan okradł własną rodzinę, kręci, kombinuje, nie współpracuje, nie odczuwa wyrzutów sumienia i najwyraźniej ma nadzieję, że sprawa rozejdzie się po kościach. Błąd jest rzeczą wybaczalną, przynajmniej dla mnie, ale kłamstwa, oszukiwanie i iście w zaparte, niestety, plasują pana poniżej minimalnych wymagań stawianych facetom, z którymi warto być w związku. Przy całkowitym braku zaufania to po prostu nie ma sensu - ja bym nie umiała żyć na tykającej bombie zegarowej (i nie teoretyzuję w tym momencie).
                      • cherry.coke Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 12:45
                        > Błąd jest rzeczą wybacz
                        > alną, przynajmniej dla mnie, ale kłamstwa, oszukiwanie i iście w zaparte, niest
                        > ety, plasują pana poniżej minimalnych wymagań stawianych facetom, z którymi war
                        > to być w związku. Przy całkowitym braku zaufania to po prostu nie ma sensu - ja
                        > bym nie umiała żyć na tykającej bombie zegarowej (i nie teoretyzuję w tym mome
                        > ncie).

                        No dokladnie dokladnie. Mysle to samo.

                        Ten watek jest naprawde bardzo pouczajacy, rozmawialam dzis o nim w domu i moj twierdzi, ze najgorsze jest to, ze dla meza sprawa jest dawno zamknieta, a od zony wymaga, zeby wziela to na klate i przestala pyszczyc.
                        Wg niego opcje sa trzy:
                        - Maz jest socjopata bez uczuc wyzszych i rozumienia zasad wspolzycia spolecznego.
                        - Maz ma zone za kompletny sprzet, ktoremu nic sie nie nalezy i ma siedziec cicho. Dzieci tez.
                        - Maz wydal kase na lewo i stosuje obrone przez atak.
                        • babcia.stefa Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 13:59
                          No więc właśnie, gdyby pan powiedział "wydałem na dupencję, dragi, przepiłem, pożyczyłem koledze na rozruch hodowli biedronek i przyszedł pomór, przepraszam, wyrzuć mnie z domu albo przebacz" - to jeszcze byłby jakiś materiał do rozmów. Ale tak?
                          • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 14:08
                            O to właśnie chodzi, niestety. Co słowo to kłamstwo. Przeprowadzilismy trudną rozmowę, obiecywał szczerość. Po kilku dniach dowiaduję się, że jest zupełnie inaczej niż mówił. Przyciśnięty do muru kręci i wije się, wymyśla nieprawdopodobne scenariusze, ale prawdy nie powie.
                            A ja wolałabym prawdę, chociażby najgorszą! Wtedy mogę myśleć w kategoriach przebaczania lub nie. A tak to w dalszym ciągu nie wiem na czym stoję. Nie potrafię (chyba) żyć w związku, w którym nie ma zaufania i króluje kłamstwo.
                            • zuzi.1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 15:54
                              Przeciez to okłamywanie nie wzięlo mu się chyba tak nagle, nie zauważyłas nigdy, że koles kłamie (może w drobnych sprawach). Z tego co piszesz to on mi wygląda na seryjnego kłamcę i osobę zwyczajnie nieodpowiedzialną. Cofnij się wstecz, nie przypominasz sobie jakichs wczesniejszych akcji dot. okłamywania/nieodpowiedzialności z jego strony? Kurcze, takie rzeczy nie pojawiają się nagle...
                              • sarah.connor Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 16:24
                                zawsze kłamał w mniejszym lub większym stopniu i zawsze się o to kłóciliśmy.
                                Chyba teraz powoli zaczynają mi spadać klapki z oczu i wszystko widzę wyraźniej.... To była trudna, na początku strasznie pogmatwana, ale wielka, szalona i namiętna miłość.
                                Może dlatego tak trudno pogodzić mi się z tym, że tyle razem przeszliśmy, żeby być razem - a on okazał się dupkiem, który teraz to wszystko niszczy.
                                • naomi19 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 19:08
                                  Bardzo Ci współczuję...
        • zuzi.1 Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 09:16
          Skoro taką zasadę wyznaje Twój mąz, to jak można na tkims takim polegac i miec do niego pełne zaufanie ????
    • premeda Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 14:37
      Przeczytałam cały wątek i perwsze co rzuciło mi się w oczy to taka ładna zbieżność 3 lata temu mąż miał flirt i mniej więcej od tego czasu zaczęły znikać oszczędności. Podrążyłabym w tym temacie bo na flirt to nie wyglada. Może postaw męża pod ścianą: albo się wytłumaczy na co rozeszły się pieniadze albo ty przyjmujesz, że jednak była zdrada z tą koleżanką, kóra kosztowała was 60 tys. Musisz przerzucić ciężar udowadniania niewinności na męża, bo przy takim typie prawdy się nigdy nie dowiesz.
    • tatibi Re: Życie z kłamcą? złodziejem? Długie 06.07.11, 16:53
      Mysle ze Ty musisz sobie przypomniec co sie działo z mezem w okolicy tych dat. Czy gdziec wyjezdzał. Był zdenerwowany lub bardzo zadowolony. Czy moze kupował Ci cos szczegolnego aby odwrocic uwage. Moze warto by tak przypadkiem wpasc na jakiegos kolege z pracy. Moze sie o czyms wygada. Tak czy inaczej jesli masz kogos w banku lub instytucji zajmujacej sie kredytami to trzeba by sprawdzic jego historie kredytowa. Bo oprocz braku lokaty moze sie okazac ze jeszcze macie inne długi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka