Dodaj do ulubionych

O kulturze na co dzień

11.07.11, 23:39
Zainspirowana jednym z poprzednich wątków zastanawiam się czy jesteśmy tak strasznie niekulturalni czy tez usiłujemy za takich uchodzić. Dochodzę jednak do wniosku, że z kultura na co dzień jest źle.
Żyjmy i dajmy życ innym.
Nasze dzieci są naszą sprawą i nie uszczęśliwiajmy ich kupkami, wrzaskami, minkami, nóżkami innych.
Podróże w towarzystwie mamy z dzieckiem nie muszą byc koszmarem dla całego samolotu.
Dziecko nigdy nie nauczy się szacunku wobec innych jesli będzie widziało naganne zachowania matki.
Restauracje, muzea, kawiarnie to nie miejsca, w których ostentacyjnie wywala się cyca i karmi dziecko. Mozna to zrobić dyskretnie, z boku.
Dziecku nic sie nie stanie jeśli poczeka moment w kolejce- nieważne gdzie - w banku, piekarni, u lekarza, w kolejce do odprawy na lotnisku. Mama nie musi sie wpychać tratując ludzi.
Po 22 warto ściszyć telewizor, a rozmowy prowadzić ton ciszej. Sąsiad nie musi słyszeć o tym co zdarzyło się u męża w biurze i piosenek Ich Troje, za którymi przepada syn.
Papierosy naprawdę śmierdzą! Jeśli juz palimy uszanujmy, że sąsiadka ma prawo nie wdychać ich dymu i mniej cuchnących petów.
To samo z jedzeniem- w przedziale kolejowym, autobusie kebab z czosnkiem, kanapki z cebulą czy jajka na twardo to nie najlepszy pomysł.
Nie wszyscy musza kochać psy, niektorzy mogą sie ich brzydzić i bać. Wy tez macie coś czego nie znosicie i swoje fobie.
Auta służą do jeżdżenia i poza nielicznymi wyjątkami ( bardzo ciężki bagaż, osoba niepełnosprawna na 'pokładzie") niech będa zaparkowane tam gdzie jest ich miesce i niekoniecznie pół metra od klatki schodowej.
Słuchajmy co inni mają do powiedzenia - przerywanie, słynne słowo na k zamiast przecinka nie najlepiej świadczy o mówiącym.
W teatrze, kinie, na koncercie pozwólmy innym oglądać i słuchać. Komentarze zostawmy na przerwę albo na potem.
Mogłabym, niestety, jeszcze długo pisać, bo z kulturą na co dzień bywa marnie. Skąd tylu nieobytych?
Obserwuj wątek
    • jufalka Re: O kulturze na co dzień 11.07.11, 23:49

      z wszystkim si e raczej zgadzam oprócz cyca - czasem trzeba dac od razu, małe dziecko nie umie czekac, i często nie ma miejsc ustronnych, a zresztą mnie to zawsze bardziej rozczula taki widok,

      od siebie bym dodała sprzątanie po psach i nie śmiecenie bo czasem kroku nie można w parku swobodnie postawić
      • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 11.07.11, 23:53
        Oczywiście, że wyjątkowo irytujące jest niesprzątanie po psach. Chamskie - rzucanie śmieci, niedopałków, przyklejanie gumy do żucia.
        A karmienie piersią- jednego rozczula, innego irytuje. W zalezności od wrażliwości, poczucia estetyki, poglądów. Karmię piersią, starsze dziecko karmiłam.... ponad 2 lata. Naprawdę można to robic dyskretnie.
      • shellerka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 07:47
        pacz pani - ja i moje otoczenie jakieś wyjątkowe dzieci mamy, albo my motorki w dupskach, bo w ciągu minuty dziecko nie zaczynało drzeć japy, tylko marudziło, a tą minutkę to można było poświęcić na dotarcie do przebieralni w sklepie odzieżowym, do pufy w sklepie obówniczym albo takim smyku itp., wyciągnąć z torby pieluchę tetrową i się przysłonić.
        poza tym można było siąść na dupsku, zatrzymać się na te 15 minut i nakarmić zadowalając dziecko i shellerkę, anię dentystkę i wiele wiele innych ludzi, którzy szanują , są za, ale nie mają ochoty na widok cycka.
        • a-ronka Shellerko,jesus maria 12.07.11, 09:05
          sklepie obówniczym

          Obuwie u otwarte,no chyba,że o półbucie piszesztongue_out
          • alexandra74 Re: Shellerko,jesus maria 12.07.11, 11:18
            albo o czółenkusmile
            • shellerka Re: Shellerko,jesus maria 12.07.11, 21:23
              o wuju myślałam tongue_out
        • jufalka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:22
          pacz pani, to zalezy od dziecka. No i żadna matka ci cyca pod twarz nie podtyka, tylko stara się zrobić to dyskretnie w miere mozliwości, z zresztą po co patrzysz jak cie to brzydzi? odejdź kawałek, odwróć wzrok.... Czy może one z tym cycem za toba chodzą i cie molestują?
          A pokój do karmienia/przewijania się matkom należy, dlaczego maja się niby męczyć po kiblach w smrodzie, po ciasnych przebieralniahc się chować?? Problem nie jest w cycu ale w braku odpowiednuch miejsc do karmienia, a tam gdzie ich nie może być - w braku zrozumienia innych.
    • super-mikunia Re: O kulturze na co dzień 11.07.11, 23:56
      hmm był już taki jeden w historii który tak drastycznie posegregował ludzi...
      • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 00:03
        ???????????????
        • a-ronka Anka -100 % racji 12.07.11, 09:04
          własnie w sobotę widziałam akcję w centrum handlowym. Dziecko chciało cyca,mamusia zamiast dać to szukała POKOJU DO KARMIENIA. Jako,że nic takiego w galerii nie ma to panna 23-24 lata zaczęła wyzywać wszystkich dookoła plus wezwała kierownika,zawiadomiła lokalną tv.
          Mąz stał obok i prosił aby poszła nakarmić do samochodu ale nie....panna chciała pokoju.Dodam,że dziecko malutkie wyło a ona się kłóciła.
          Dlatego te wszystkie postulaty Anno popieram !
          • gryzelda71 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:07
            Jako,że nic takiego w galerii n
            > ie ma to panna 23-24 lata zaczęła wyzywać wszystkich dookoła plus wezwała kiero
            > wnika,zawiadomiła lokalną tv.

            I co przyjechała telewizja?
            • a-ronka Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:10
              chyba tak,bo w nawet w gazecie PANNA zaistniała. Pytam tylko po co tyle bicia piany? Co na tym zyskała? Nawet własny mąż ją olewał.
              • nangaparbat3 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:16
                A to ciekawe. Kobieta domaga się czegoś, co sie jej nalezy jak psu kość - a Ty stajesz po stronie tych, co mają do niej pretensje, że ośmiela się żądac. A jak na drugi raz będzie bez auta? A matka która auta w ogóle nie ma?
                Dla mnie to karmiące mogłyby to robić absolutnie wszedzie - ale skoro nasze miłujace dzieci (byle nie narodzone) społeczeństwo żąda, by nie obrażać niewinnych oczu tym wstrętnym widokiem, niech zapewnia matkom i ich dzieciom odpowiednie warunki do karmienia.
                • kropkacom Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:23
                  Spokojnie, teraz się dowiesz, że wszystkie to oazy kultury i spokoju. A jak matka chciała szybko dupsko dzieciaka umyć w zlewie aby młody się nie męczył a kolejka nie słuchała znudzonego dwulatka to brzydko big_grin A tutaj patrz, maiła sobie odpuścić...
                  • alexandra74 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 11:22
                    aaaa, dupe usraną w umywalce mozna myc, ale na sikanie to sie wszystkie oburzamy?
                    • jjod Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 11:25
                      alexandra74 napisała:

                      > aaaa, dupe usraną w umywalce mozna myc, ale na sikanie to sie wszystkie oburzam
                      > y?
                      Nie. I sikanie, i mycie ubrudzonego tyłka dziecka jest oburzające, i niesmaczne. I niehigieniczne.
                      • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 11:46
                        Cytat
                        Nie. I sikanie, i mycie ubrudzonego tyłka dziecka jest oburzające, i niesmaczne. I niehigieniczne.


                        Umywalka służy do MYCIA. Nie do sikania. Mycie w umywalce jest używaniem jej zgodnie z przeznaczeniem, sikanie do niej nie jest używaniem jej zgodnie z przeznaczeniem.

                        Idę z dziećmi na spacer, nagle moje dziecko się przewraca i wsadza łapę centralnie w psią kupę. Wycieram mu chusteczką (dziecko ma lat 8, więc nawilżanych chusteczek generalnie nie noszę, tak, wiem, powinnam, ale akurat wtedy nie mam), ale to niewiele daje. Do domu mam ok. półtora kilometra. Pytanie za 100 punktów: czy umycie w umywalce w barze ręki uwalonej psią kupą jest niesmaczne i niehigieniczne? Pytanie za 200 punktów: co zrobić w takim przypadku?

                        (no tak, zaraz się dowiem, że to proste i wystarczy w najbliższym sklepie kupić nawilżane chusteczki, albo sunąć kilometr do domu z brudnym dzieckiem. że ja na to, tępa idiotka, nie wpadłam tongue_out)
                        • jjod Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 11:50
                          mama_kotula napisała:
                          > Umywalka służy do MYCIA. Nie do sikania. Mycie w umywalce jest używaniem jej zg
                          > odnie z przeznaczeniem, sikanie do niej nie jest używaniem jej zgodnie z przezn
                          > aczeniem.
                          >
                          > Idę z dziećmi na spacer, nagle moje dziecko się przewraca i wsadza łapę central
                          > nie w psią kupę. Wycieram mu chusteczką (dziecko ma lat 8, więc nawilżanych chu
                          > steczek generalnie nie noszę, tak, wiem, powinnam, ale akurat wtedy nie mam), a
                          > le to niewiele daje. Do domu mam ok. półtora kilometra. Pytanie za 100 punktów:
                          > czy umycie w umywalce w barze ręki uwalonej psią kupą jest niesmaczne i niehig
                          > ieniczne? Pytanie za 200 punktów: co zrobić w takim przypadku?
                          >
                          > (no tak, zaraz się dowiem, że to proste i wystarczy w najbliższym sklepie kupić
                          > nawilżane chusteczki, albo sunąć kilometr do domu z brudnym dzieckiem. że ja n
                          > a to, tępa idiotka, nie wpadłam tongue_out)
                          >
                          Tak się składa, ze ja mam, ale sama dla siebie i chusteczki nawilżane, i antybakteryjne płyny do rąk, które nie wymagają spłukiwania wodą.
                          Nie widzisz w ogóle róznicy? Umycie dziecku rak uwalonych kupą, a umycie brudnego tyłka to jednak dwie rózne sprawy. Umywalka słuzy do mycia rąk, nie dupy.
                          • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:03
                            Cytat
                            Tak się składa, ze ja mam, ale sama dla siebie i chusteczki nawilżane, i antyba
                            > kteryjne płyny do rąk, które nie wymagają spłukiwania wodą.


                            No to fajnie, że masz, chwała ci za to. Ja się pytam jednak, co ma zrobić osoba, która przy sobie tych cudów nie ma smile


                            Cytat
                            Nie widzisz w ogóle róznicy? Umycie dziecku rak uwalonych kupą, a umycie brudnego tyłka to jednak dwie rózne sprawy. Umywalka słuzy do mycia rąk, nie dupy.


                            No to chwila, chwila. Zatem ustalamy, że obrzydliwa jest dupa niemowlaka, a nie kupa w umywalce?

                            Oraz, od dzisiaj będę myć zęby i twarz nad wanną. Skoro umywalka służy li i jedynie do mycia rąk wink


                            Zastanawiam się, po co popadać w skrajności. Ogólnie rzecz biorąc, masz rację - umywalka nie służy do mycia dupy. Natomiast jest coś takiego jak sytuacja awaryjna - zdarza się. I wtedy jestem w stanie ZROZUMIEĆ mycie dupy dziecku w umywalce. Nie mówię, że nagle przestaje być to obrzydliwe, bo nie przestaje, ale mimo wszystko rozumiem, że zaszła wyższa konieczność.

                            Niedawno widziałam laskę która dosłownie wybiegła z autobusu i zwymiotowała na chodnik. Mnie wtedy też cofnęło, szczególnie że mnie cofa na wszystko, nadal uważam, że rzyganie na chodnik jest obrzydliwe, ale jestem w stanie ZROZUMIEĆ, że dziewczyna musiała i nie miała czasu ani siły szukać toalety. Po prostu - zdarza się.
                            Na tym forum jest problem ze zrozumieniem hasła "sytuacja awaryjna". I jak ktoś napisze, że zwymiotował na chodnik, to od razu mu zarzucą, że robi to nagminnie, raz na godzinę i ma w dupie otoczenie tongue_out


                            Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
                            Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
                            • lelija05 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:31
                              Człowiek całe życie się uczy...
                              Przez trzy lata myłam dziecku pupę w umywalce, ze względu na jej bezpieczeństwo i moją i jej wygodę.
                              I proszę, teraz już wiem, że umywalka do tego nie służy! Wstyd mi i gdy tylko skończę pisać tego posta, uderzę czołem o biurko, głośno obiecując, że już nigdy tego nie zrobię!

                              A wanna może być? Bidetu nie posiadam, no taki ze mnie burol.
                            • mdmaj2371 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 16:15
                              mama_kotula napisała:

                              > Cytat
                              > Tak się składa, ze ja mam, ale sama dla siebie i chusteczki nawilżane, i antyba
                              > > kteryjne płyny do rąk, które nie wymagają spłukiwania wodą.
                              >

                              >
                              > No to fajnie, że masz, chwała ci za to. Ja się pytam jednak, co ma zrobić osoba
                              > , która przy sobie tych cudów nie ma smile

                              Kurde to musisz podac nazwe tego cudu, bo mimo ze corce wytarlam rece kilkoma chusteczkami i wysmarowalam plynem anybakteryjnym to smodek nadal mozna bylo poczuc.


                              >
                              > Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męż
                              > a

                        • aretahebanowska Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 11:50
                          No co Ty, wchodzisz do kabiny i myjesz małemu ręce w kibelku. W końcu jest w nim woda i do spuszczania kupy służy. Albo w bidecie (co akurat byłoby całkiem wygodne, bo niski).
              • gryzelda71 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:24
                Pytam tylko po co tyle bicia p
                > iany? Co na tym zyskała?

                Może wygospodarują jakiś pokój,może inne nie będą musiały wzywać telewizji.Więc może warto było.
                • a-ronka Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:36
                  ale tam są ławki,pokoje do przewijania,miejsca pod "palmą" gdzie jest spokój.Nie panna ma dzidzię i MUSI ją nakrmić w pokoju karmień. Basta.
                  Tego nie rozumiem i uważam za idiotyzm. Zamiast karmić dziecko (ma warunki) robi cyrk bo jej się należy.
                  • gryzelda71 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:45
                    Bo ona świadoma obrzydzenia jakie mogła wywołac i chciała to zrobić w odosobnieniu,gdzie nikt jej się nie będzie przyglądał z niesmakiem.
                  • kropkacom Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:45
                    Inna panna nie będzie mieć auta i skorzysta z pokoju. Wszyscy dochodzą do tego, że im się należy ale matki dzieciom mają być cicho? Z jakiego powodu?
                    • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 09:53
                      Mnie się wydaje, że bardziej w tym momencie chodzi o FORMĘ a nie o treść.

                      Że pokój do karmienia jest potrzebny - zgadzam się. Natomiast są inne sposoby niż dziki wrzask na obsługę i wyzywanie kierownika - bo to na daną chwilę i tak nic nie zmieni - od dzikiego wrzasku pokój do karmienia się magicznie nie pojawia. Można zgłosić sprawę do obsługi, do kierownika, nagłośnić w mediach, ale z klasą, formalnie, da się przeforsować wszystko bez używania epitetów i robienia afery. Jeno z głową.
                      • falka32 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 10:34
                        > Mnie się wydaje, że bardziej w tym momencie chodzi o FORMĘ a nie o treść.

                        Być może panna została już kilka razy zwyzywana przez tę kulturalną część społeczeństwa, za pokazywanie wywalonych cyców, nazwana krową dojną, osobą z wypranym mózgiem (może czyta emamę) i uznała, że taka forma właśnie będzie w sam raz.
                        • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 10:43
                          To, że ktoś jest niekulturalny nie sprawia, że automatycznie udzielam sobie prawa do bycia niekulturalną.
                          Ale oczywiście możesz być innego zdania i wyznawać zasadę, że "z chamem trzeba po chamsku". Ja nie będę smile


                          --
                          http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
                          • falka32 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 11:22
                            > To, że ktoś jest niekulturalny nie sprawia, że automatycznie udzielam sobie pra
                            > wa do bycia niekulturalną.
                            > Ale oczywiście możesz być innego zdania i wyznawać zasadę, że "z chamem trzeba
                            > po chamsku". Ja nie będę smile

                            Ty sobie nie musisz udzielać. Ja się opieram na lekturze forum. Sporo głosicieli apeli o kulturę wyznaje zasadę, że z niekulturalnymi trzeba "ich językiem" bo "inaczej nie zrozumieją" a tak, to może "nimi choć trochę potrząśnie" i "coś dotrze do tych zakutych łbów" bo "czasem trzeba powiedzieć coś brutalnie" i "prosto z mostu". Więc może ta pani, podobnie jak autorka tego wątku, w swoim mniemaniu była tylko "asertywna" i "boleśnie szczera" oraz "stanowcza" tongue_out
                            • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:17
                              Cytat
                              Sporo głosicieli apeli o kulturę wyznaje zasadę, że z niekulturalnymi trzeba "ich językiem" bo "inaczej nie zrozumieją" a tak, to może "nimi choć trochę potrząśnie" i "coś dotrze do tych zakutych łbów" bo "czasem trzeba powiedzieć coś brutalnie" i "prosto z mostu"


                              Hyhhh. Moja matka jest mistrzem w kopaniu klasą i kulturą. Dość często ma do czynienia z niekulturalnymi osobami - w konfrontacji nie podnosi głosu, nie używa wyzwisk, jest bardzo uprzejma, nawet ironii i sarkazmu nie używa - a ludzie się jej nagle zaczynają bać jak ognia i spuszczają z chamskiego tonu. Widziałam wielokrotnie ;D

                              Może powinna szkołę założyć wink
                              • nangaparbat3 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:22
                                A to o to chodzi, żeby się bali?
                                • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:29
                                  nangaparbat3 napisała:

                                  > A to o to chodzi, żeby się bali?

                                  Uściślę: zaczynają odczuwać respekt. Może być?
                                  • nangaparbat3 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:32
                                    Zdecydowanie lepiej.
                                    Bo wiesz - mnie sie wyświetliła taka nauczycielka, która potrafiła z usmiechem na ustach, słodkim głosem i bez użycia wulgaryzmów sponiewierać. I był z tego dumna - sama opowiadała, jak upokarzała uczniów.
                                    • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:38
                                      A nie, to nie moja matka, ona nie upokarza ludzi. Ona ogólnie ludzi szanuje i lubi.
                              • kura17 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:27
                                Kotula, ale Twoja mama robi cos specjalnego, czy "po prostu" zachowuje swoja kulture i nie daje sie wyprowadzic z rownowagi chamstwem interlokutorow?

                                jesli ma jakies sztuczki, to chetnie bym je poznala smile
                                • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:35
                                  kura17 napisała:
                                  > Kotula, ale Twoja mama robi cos specjalnego, czy "po prostu" zachowuje swoja ku
                                  > lture i nie daje sie wyprowadzic z rownowagi chamstwem interlokutorow?

                                  Myślę, że po prostu zachowuje kulturę, pozostaje oazą spokoju. Nic tak nie zbija z tropu interlokutora jak spokojny, rzeczowy ton - w większości przypadków się sprawdza, nie wiem, czy we wszystkich. Ale w przypadkach ekstremalnych po prostu się wzywa ochronę wink
                                  • falka32 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 14:01
                                    Kotula, świetnie, że twoja matka jest mistrzynią w kopaniu z klasą, tak samo, jak świetnie, że ktoś inny nosi ze sobą zawsze chusteczki antybakteryjne tongue_out
                                    Podzieliłaś się tą wiedzą i co w związku z tym? Tamta pani była twoją matką?
                                    • mama_kotula Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 14:31
                                      falka32 napisała:

                                      > Kotula, świetnie, że twoja matka jest mistrzynią w kopaniu z klasą, tak samo, j
                                      > ak świetnie, że ktoś inny nosi ze sobą zawsze chusteczki antybakteryjne tongue_out
                                      > Podzieliłaś się tą wiedzą i co w związku z tym? Tamta pani była twoją matką?

                                      Nie, kochanie. Po prostu się podzieliłam wiedzą, że ludzie mają różne sposoby na życie. I że do osiągnięcia celu niekoniecznie trzeba zawsze powrzeszczeć, niektórzy potrafią bez wrzeszczenia i mi się to podoba. Szczególnie że mi samej jest ciężko zachować spokój. kiss
                            • nangaparbat3 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:20
                              Więc może ta pani, podobnie jak autorka tego wątku, w swoim mniem
                              > aniu była tylko "asertywna" i "boleśnie szczera" oraz "stanowcza"
                              big_grin big_grin big_grin
                          • nangaparbat3 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 12:19
                            Ja myślę, że dziewczynie mogły się były przepalić bezpieczniki.
                            Mnie też by się przepalały, gdybym jako karmiąca matka czytywała fora. Brrrr.
                    • atena12345 Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 14:31
                      kropkacom napisała:

                      > Inna panna nie będzie mieć auta i skorzysta z pokoju. Wszyscy dochodzą do tego,
                      > że im się należy ale matki dzieciom mają być cicho? Z jakiego powodu?

                      Bo mogła przecież zostać w domu z dzieckiem, mogła przewidzieć, że nie wszędzie dzieci sa mile widziane, a może karmiąc "pod palmą" by kogoś uraziła? A w aucie na parkingu jak sie przyjżeć, to tez widać, a ja sobie np. Nie życze TAKIEGO widoku.
                      Mogła też zostawić dziecko z opiekunką i radośnie pójść z meżem na zakupy oczekujac jednocześnie, że inne matki zrobią TO SAMO. Bo przeciez nie po to idzie BEZ DZIECKA, by narażać się na kontakty z dziećmi innych.
                  • jufalka Re: Anka -100 % racji 12.07.11, 11:15
                    aronka w innym wątku krytykowałaś że ja wyzywam a teraz sama wyzywasz innych, i jak sie to ma do twojej kultury? widac przyganiał kocioł garnkowi
        • super-mikunia Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:45
          każdy człowiek kulturalny, a ty przecież nim jesteś wie jak się zachować w sytuacjach dla niego niekomfortowych, spotykając na swojej drodze taki motłoch - bądź dla nich dobra i litościwa i naprowadzaj na właściwą drogę, drogę kultury i obycia, aby było ich mniej wśród nasi idź i nauczaj
          • nangaparbat3 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 12:24
            super-mikunia napisała:

            > każdy człowiek kulturalny, (...) wie jak się zachować w syt
            > uacjach dla niego niekomfortowych, spotykając na swojej drodze taki motłoch -
            > bądź dla nich dobra i litościwa i naprowadzaj na właściwą drogę, drogę kultury
            > i obycia, aby było ich mniej wśród nasi idź i nauczaj
            Niedobrze mi.
            Chyba że to sarkazm?
            Bo już się pogubiłam surprised
            • quark_xpress Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:32
              Rzeczywiscie sie pogubilas. Czy juz zawsze trzeba mrugajace oko obok stawiac? Niedlugo emotikony beda w ksiazkach drukowac bo bez tego ludzie nic nie zrozumieja...

              > Niedobrze mi.
              > Chyba że to sarkazm?
              > Bo już się pogubiłam surprised
              • nangaparbat3 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 15:02
                quark_xpress napisała:
                N
                > iedlugo emotikony beda w ksiazkach drukowac bo bez tego ludzie nic nie zrozumie
                > ja...

                Z książkami lepiej mi idzie.
              • super-mikunia Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 15:57
                > Rzeczywiscie sie pogubilas. Czy juz zawsze trzeba mrugajace oko obok stawiac? N
                > iedlugo emotikony beda w ksiazkach drukowac bo bez tego ludzie nic nie zrozumie
                > ja...


                big_grin big_grin big_grin
      • jjod Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:36
        super-mikunia napisała:

        > hmm był już taki jeden w historii który tak drastycznie posegregował ludzi...
        Wujek Adolf?
    • kropkacom Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:06
      Chciało ci się pisać takie elaboraty?

      Tak, gdybyśmy wszyscy byli kulturalni i mniej egoistyczni byłoby fajnie. Niestety. Kultura zaczyna się kończy tam gdzie nam wygodnie. Oczywiscie są tematy wiecznie absorbujące: nie przewijaj dziecia na stole w restauracji (robił tak ktoś?), czy nie wywalaj cycka przy karmieniu bo urazisz swoim szczęściem jakąś forumkę. Tylko oprócz tego ubożone forumki parkują gdzie popadnie, rzucają pety na ziemię, pies sra na chodnik.
      • kropkacom Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:07
        > Tylko oprócz tego ubożone

        Oburzone miało być tongue_out Zaraz mi się oberwie...
        • nangaparbat3 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:17
          Myślałam, ze chodzi Ci o taki odcień hipokrytek smile
          • kropkacom Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:19
            Niestety nie... big_grin
    • sanciasancia Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:07
      > Nasze dzieci są naszą sprawą i nie uszczęśliwiajmy ich kupkami, wrzaskami, mink
      > ami, nóżkami innych.
      W sensie, że Kaspar Hauser (albo na Fritzla) i wyciągasz podrośnięte dziecko z piwnicy? Może to i kulturalne, ale za to niespecjalnie ludzkie.
      > Podróże w towarzystwie mamy z dzieckiem nie muszą byc koszmarem dla całego samo
      > lotu.
      Co proponujesz? Piąchopirynę, psychotropy, czy mak?
      > Dziecko nigdy nie nauczy się szacunku wobec innych jesli będzie widziało nagan
      > ne zachowania matki.
      No, bo dziecko nie ma ojca, reszty rodziny i nie żyje w społeczeństwie (tylko matka ma wstęp do piwnicy) i nie obserwuje żadnych innych zachowań i nie ma żadnych innych wzorców. (Ale nie przejmuj się, kotku, jedna źle dobrana grupa rówieśnicza potrafi błyskawicznie zniweczyć wszystkie wysiłki wychowawcze matki.)
      > Restauracje, muzea, kawiarnie to nie miejsca, w których ostentacyjnie wywala s
      > ię cyca i karmi dziecko. Mozna to zrobić dyskretnie, z boku.
      A najlepiej od razu w toalecie, wszak wszyscy jesteśmy jak z Bunuela.
      > Dziecku nic sie nie stanie jeśli poczeka moment w kolejce- nieważne gdzie - w b
      > anku, piekarni, u lekarza, w kolejce do odprawy na lotnisku. Mama nie musi sie
      > wpychać tratując ludzi.
      Myślałam, że ustaliliśmy, że dziecko nie wychodzi z piwnicy. A po co się matka ma szlajać po lotnisku, niech dziecko wychowuje na karnego członka narodu.
      > Po 22 warto ściszyć telewizor, a rozmowy prowadzić ton ciszej. Sąsiad nie musi
      > słyszeć o tym co zdarzyło się u męża w biurze i piosenek Ich Troje, za którymi
      > przepada syn.
      Powściągamy się również od pisania postów, w których widać nasz własny szczękościsk. Szczękościski są jeszcze bardziej nieestetyczne niż wywalone piersi.
      > Papierosy naprawdę śmierdzą! Jeśli juz palimy uszanujmy, że sąsiadka ma prawo n
      > ie wdychać ich dymu i mniej cuchnących petów.
      W ogóle wszelkie uzależnienia są obrzydliwe i powinny być realizowane w piwnicy, w szczególności uzależnienie od kofeiny i nabycia fafnastej pary butów.
      > To samo z jedzeniem- w przedziale kolejowym, autobusie kebab z czosnkiem, kanap
      > ki z cebulą czy jajka na twardo to nie najlepszy pomysł.
      Bo skoro już ustaliliśmy, że jestesmy bohaterami filmów Bunuela, to już wiemy, że konsumpcji spożywczej dokonujemy w toalecie (no chyba, że nałóg, wtedy w piwnicy).
      > Nie wszyscy musza kochać psy, niektorzy mogą sie ich brzydzić i bać. Wy tez mac
      > ie coś czego nie znosicie i swoje fobie.
      Psy i koty trzymamy w piwnicy z dzieckiem.
      > Auta służą do jeżdżenia i poza nielicznymi wyjątkami ( bardzo ciężki bagaż, oso
      > ba niepełnosprawna na 'pokładzie") niech będa zaparkowane tam gdzie jest ich mi
      > esce i niekoniecznie pół metra od klatki schodowej.
      A przepraszam, jesteśmy nie tylko z Bunuela, ale też z Durrenmatta i zajmujemy się ciągłym jeżdżeniem samochodem, generując jeden wielki korek. Mam nadzieję, że przewidujesz jakieś pociągi, chociaż dla garstki uprzywilejowanych.
      > Słuchajmy co inni mają do powiedzenia - przerywanie, słynne słowo na k zamiast
      > przecinka nie najlepiej świadczy o mówiącym.
      Jako, że nie dawanie dojść do głosu swojemu rozmówcy i prowadzenie godzinnego monologu wskazuje na bycie wielce kulturalnym.
      > Mogłabym, niestety, jeszcze długo pisać, bo z kulturą na co dzień bywa marnie.
      > Skąd tylu nieobytych?
      Na pewno ani nie z Durrenmatta ani Bunuela.
      • irina_katodina Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:33
        sanciasancia napisała:

        > ...
        >

        Pewnie miało być zabawnie, może nawet mądrze. A wyszło, jak wyszło.

        Sprowadzanie do absurdu to delikatna materia, bardzo łatwo przegiąć.


        A wracając do głównego tematu wątku - niestety, społeczeństwo mamy bardzo nietaktowne, bez wyczucia, co wypada, czego nie wypada robić, jak nie/wypada zachowywać się.
        Zresztą obecnie nawet słowa "taktowny", "nie wypada" dla wielu brzmią staroświecko, zbyt staroświecko, aby w ogóle poświęcać im jakąkolwiek uwagę.
        • falka32 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:52

          > Sprowadzanie do absurdu to delikatna materia, bardzo łatwo przegiąć.

          Ale tutaj nie ma absurdu, tylko trafne podsumowanie.

          Swoją drogą, a propos tego trzymania dzieci w piwnicach. Czy orędowniczki ukrywania się z dziećmi i karmieniem piersią przed widokiem publicznym zastanawiały się kiedyś, czemu współczesna kobieta musi się uczyć karmienia piersią i opieki nad dzieckiem z książek i tak często sobie z tym nie radzi?
          • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:58
            Cytat
            czemu współczesna kobieta musi się uczyć karmienia piersią i opieki nad dzieckiem z książek i tak często sobie z tym nie radzi?


            Zawsze byłam pewna że dlatego, że kiedyś mieszkało się na kupie z matką, babcią, kilkoma ciotkami itp. i była szansa wziąć z nich przykład, skorzystać z ich wiedzy. Ale teraz już wiem, że to dlatego, że ematki się brzydzą publicznym karmieniem ;D
            • falka32 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:32
              > Zawsze byłam pewna że dlatego, że kiedyś mieszkało się na kupie z matką, babcią
              > , kilkoma ciotkami itp. i była szansa wziąć z nich przykład, skorzystać z ich w
              > iedzy. Ale teraz już wiem, że to dlatego, że ematki się brzydzą publicznym karm
              > ieniem ;D

              Dlatego, że oprócz mieszkania na kupie z w.w. (nie każdy mieszkał), od dzieciństwa widziało się wszędzie kobiety karmiące i opiekujące się dziećmi i przyswajało się te umiejętności mimowolnie poprzez obserwację, więc kobieta, która urodziła nawet w drodze w krzakach, sama, była przygotowana do opieki nad noworodkiem i karmienia, było to tak samo naturalne, jak dla ciebie wiedza, jak trzymać odkurzacz przy odkurzaniu, jeżeli mieszkałaś w domu, gdzie korzystano z odkurzacza.
    • nangaparbat3 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:12
      Sama sobie wydaję się już stara i upierdliwa, ale w porównaniu z Tobą jestem dzieckiem szczęscia - nie przeszkadza mi, że ludzie jedzą, dzieci płaczą, a matki karmią. A jeśli nawet zirytuje mnie idiotyczny chichot w kinie, rzucony niedopałek czy niesprzątnięta kupa, nie skupiam sie na tym i nie rozpamiętuję. Czego i Tobie zyczę.
    • deela Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:23
      z wiekszoscia sie zgadzam
      - cyca naprawde mozna zaslonic - ale po co... w koncu niczego innego nie pragne niż oglądania cudzego doja wywalonego na swiatło dzienne, prawda?
      - co do kolejek i dzieci - jesli dziecko naprawde jest maleńkie - ot 2-3-4 m-ce i rozdziera jape w sklepie - nie zakladajmy ze babsztyl wzial go nam na zlosc - czasami zrobic zakupy trzeba, a dziecka nie ma z kim zostawić - moze nie kultura, ale zwyczajne ludzkie podejscie nakazywalo by przepuszczenie tej matki w kolejce - ja tak robie
      - SPRZATAJCIE GOWNA SWOICH PSOW!
      - kiedy wchodzi sie do windy mowi się dzien dobry a kiedy z niej wysiada mowi sie do widzenia - trudne?
      - przy wsiadaniu do komunikacji miejskiej - przepuszcza sie wysiadajacych, a kiedy jest tlok i stoi sie blisko drzwi to sie wysiada na chwile, wypuszcza wysiadajacych i wsiada spowrotem
      - dzieci uczy sie magicznych slow: prosze, dziekuje, przepraszam - nauczycielki w przedszkolu mlodego sa w szoku, ze mlody jesli ktos mu w czyms pomoze mowi "dziekuje za pomoc", ale takie rzeczy sie z domu wynosi - ja tez tak do niego mowie
      • gryzelda71 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:28
        Sprzątam po psie dłuuuuuuuugo.I jakieś 4 lata temu nie było problemu,teraz dzięki akcji uświadamiania co i rusz dostaje opier....ol,bo jakże to mój pies s..a.I nie ma znaczenie,ze w woreczek pakuje i idę dalej.Gdybym nie sprzątała,nie zwracałabym na siebie uwagi,a tak...
        • nangaparbat3 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:32
          My też obrywamy, bosmy wzieły suczkę, i niektórzy myślą, ze jak siusia, to kupę robi. Najgłosniej wrzeszczała sąsiadka, ktora własnego psa wyprowadza po prostu nieco dalej od własnego domu - na parking, na drugą strone ulicy. Oczywiście nie sprząta.
          • gryzelda71 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:46
            Dziwne nie?
            A ile się nasłuchałam,że to obrzydliwe i jak mogę to robić hehehe
          • deela Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:54
            > My też obrywamy, bosmy wzieły suczkę, i niektórzy myślą, ze jak siusia, to kupę
            > robi.
            a to juz trzeba byc debilem zeby nie odroznic - jak suka sika to kuca jak sra to kuca i wypina dupe na maksa ogon zawijajac prawie za uszy big_grin
      • irina_katodina Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:44
        deela napisała:

        >
        > - przy wsiadaniu do komunikacji miejskiej - przepuszcza sie wysiadajacych, a ki
        > edy jest tlok i stoi sie blisko drzwi to sie wysiada na chwile, wypuszcza wysia
        > dajacych i wsiada spowrotem
        > -

        A jeszcze lepiej nie stawać w drzwiach, jeśli jest miejsce głębiej, i jeśli nie ma się zamiaru wysiadać na następnym przystanku. Swoją drogą, zawsze mnie zastanawia, co powoduje takimi "wdrzwiachstaczami". Tacy są głupi, złośliwi?

        Kiedyś, na moją uwagę, że mógłby stanąć dalej, ponieważ ułatwiłoby to podróż wszystkim pasażerom, nie doczekałam się żadnej reakcji. I pewnie powinnam się cieszyć, bo przecież mógł mnie wyzwać od starych k...., co to się wpier.... w sprawy, które ni ch... nie powinny jej obchodzić.
        • deela Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:53
          > A jeszcze lepiej nie stawać w drzwiach, jeśli jest miejsce głębiej, i jeśli nie
          > ma się zamiaru wysiadać na następnym przystanku.
          a to chyba (?) oczywista oczywistosc? mowie o sytuacji kiedy wsiadasz i ani kroku dalej nie pojdziesz bo nie masz jak, a o skasowanie biletu dobrych ludzi prosisz

          o wiem co jeszcze - miejsce dla wozkow w autobusie JEST DLA WOZKOW, i ma sie zasrany obowiazek ustapic miejsca matce/ojcu/babci/dziadkowi z wozkiem, a nie ze najpierw udaje sie ze sie nie widzi chociaz na rzeczony wozek sie gapi, potem udaje sie ze sie nie slyszy, jak matka mowi, przepraszam, chcialabym tu stanac, a jak matka rozewrze japie "czy moglby pan/pani ustapic miejsca" idzie sie obrazonym w inne miejsce i jeszcze nadaje pod nosem ze moglam sobie w domu siedziec - tak bo np z dwuipollatkiem i niemowlakiem to ja sobie autobusami dla przyjemnosci jezdzilam, krajoznawczo kurde
          • jjod Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:56
            A komu ustapić miejsca w takiej sytuacji: młody chłopak, problemy z kręgosłupem (tek, tak), porusza się samodzielnie, ale z trudem, obok kobieta w ciąży, ciąża już widoczna, widac u niej zmęczenie? Co wtedy?
            Zakładam, że wszystkie miejsca są zajęte, w autobusie/tramwaju tłoczno.
            • deela Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 09:57
              ja bym ustapila chlopakowi i upatrzyla kolejna ofiare do zrzucenia z miejsca
              "proszę sobie usiąść a może pan/pani ustaplybly miejsca tej pani w ciazy?" raczej nie odmawiaja big_grin
            • irina_katodina Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:02
              jjod napisał:

              > A komu ustapić miejsca w takiej sytuacji: młody chłopak, problemy z kręgosłupem
              > (tek, tak), porusza się samodzielnie, ale z trudem, obok kobieta w ciąży, ciąż
              > a już widoczna, widac u niej zmęczenie? Co wtedy?
              > Zakładam, że wszystkie miejsca są zajęte, w autobusie/tramwaju tłoczno.

              No i to jest właśnie ilustracja głównego problemu: w normalnym społeczeństwie znalazłoby się od razu kilka osób, które ustąpią miejsca wszystkim naprawdę potrzebującym.
              Bo zakładam, że w tym pojeździe jest więcej niż jedno miejsce siedzące?
            • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:07
              Ale jaki tu problem, ustępujesz jednej z tych osób a dla drugiej znajdujesz drugiego chętnego, zwracając się do konkretnej osoby z prośbą o ustąpienie. Jeszcze się chyba tak nie zdarzyło by wszystkie miejsca siedzące w autobusie zajęte były przez schorowane staruszki czy kobiety w ciąży, zawsze znajdzie się ktoś komu stanie nie zaszkodzi.
              • falka32 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:46
                A ileż kulturalniej by było, gdyby wszyscy niepełnosprawni, schorowani i ciężarni zostali w domu i nie obarczali normalnych obywateli czymś, co jest przecież ich wyłącznie sprawą. Twoje inwalidztwo - twój problem, nie musisz otoczenia uszczęśliwiać swoim widokiem i problemami, naprawdę inni ludzie mają prawo do spokojnej podróży tramwajem bez takich atrakcji.
                • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:56
                  falka32 napisała:
                  > A ileż kulturalniej by było, gdyby wszyscy niepełnosprawni, schorowani i ciężar
                  > ni zostali w domu i nie obarczali normalnych obywateli czymś, co jest przecież
                  > ich wyłącznie sprawą. Twoje inwalidztwo - twój problem, nie musisz otoczenia us
                  > zczęśliwiać swoim widokiem i problemami, naprawdę inni ludzie mają prawo do spo
                  > kojnej podróży tramwajem bez takich atrakcji.


                  Matki dzieciom do getta, niepełnosprawni do innego getta, ciężarne do odstrzału sanitarnego, aby nie powiększały grona matek dzieciom, bo miejsca w getcie zabraknie. Chore niemowlęta zrzucać ze skały tarpejskiej.
                  • falka32 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:34
                    No dokładnie. A za publiczne użycie słowa "kupa" amputacja języka.
                • alexandra74 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:32
                  stawiam na ironię...?
                  • lelija05 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:54
                    Myślisz, że to ironia? Już nie takie teksty można było przeczytać w jej wykonaniu.
                    • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 12:06
                      lelija05 napisała:
                      > Myślisz, że to ironia? Już nie takie teksty można było przeczytać w jej wykonan
                      > iu.

                      To jest ironia mająca na celu spolaryzowanie dyskusji i wyolbrzymienie pewnych zjawisk. Na zasadzie - ktoś napisze "wkurzyło mnie dziecko, które mi wchodziło na kolana w autobusie", a odpisuje się "tak, najlepiej wszystkie dzieci zamknąć w piwnicy! matki nie powinny mieć żadnych praw!". wink
                      • lelija05 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 12:24
                        Mnie tego nie musisz tłumaczyć, jako zgredziolowi i cynikowi, posługuję się ironią na co dzień, mam złośliwego męża smile
                        Ale nie lubię postów falki, lubi się czepiać, nawet tam gdzie nie ma takiej potrzeby.
                        • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 12:41
                          Cytat
                          Ale nie lubię postów falki, lubi się czepiać, nawet tam gdzie nie ma takiej potrzeby.



                          Ja nie lubię u Falki popadania w skrajności i założeń z dupy wziętych. Ale tych to na forum pełno, więc nie mam jakichś szczególnych uprzedzeń wink
                          • lelija05 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 12:46
                            Aha smile
                          • falka32 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:13
                            Są rzeczy, których nie lubię, to się czepiam. Jeżeli nie lubię, to mam prawo (o tak!) tak samo się czepiać, jak ktoś inny się czepia wywalonych cycków czy dziecka w urzędzie. Czyli potrzeba jest mniej więcej taka sama, jak reszty populacji ematki.

                            A założenia z dupy wzięte to na przykład jakie?
                            • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:32
                              Cytat
                              A założenia z dupy wzięte to na przykład jakie?


                              Na przykład takie, że jak komuś przeszkadzało zachowanie jednego dziecka w Urzędzie Skarbowym, to ta osoba na bank jest wstrętną suką, która uważa że miejsce matek jest w piwnicy i najlepiej aby nie wychodziły z domu smile
                              • falka32 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 15:23
                                Kotula, ale no niestety to, co przytoczyłaś, to jest z dupy wytrzepane.
                                • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 15:44
                                  falka32 napisała:
                                  > Kotula, ale no niestety to, co przytoczyłaś, to jest z dupy wytrzepane.

                                  Ok, uściślę: z dupy wzięte jest to założenie:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,126936964,126944930,Re_O_kulturze_na_co_dzien.html
                                  podpięte pod tę gałąź:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,126936964,126943433,Re_O_kulturze_na_co_dzien.html
                                  Czyli: jeśli ktoś pyta, komu najpierw ustąpić miejsca w autobusie, to zapewne jest nieczułym gnojem, który najchętniej widziałby osoby niepełnosprawne i uprzywilejowane poza społeczeństwem, w getcie czy jakoś tak.
                                  Coś w tym rodzaju, jeśli wiesz, o co mi chodzi. O sarkastyczne sprowadzanie do absurdu wypowiedzi współdyskutanta i popadanie w skrajności, jak to stwierdziłaś - z dupy wytrzepane. Takie małe manipulowanie odbiorcą, ton z lekka protekcjonalny - ale o tym zapewne wiesz, bo zupełnie świadomie stosujesz te techniki od dawna smile
                                  • falka32 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 16:01
                                    O matuluuu...
                                    Kotula, ja nie wiem, co mam ci odpowiedzieć, poza tym, że jak zdajesz sobie sprawę z tego, że nie rozumiesz pewnych subtelności, to zastanów się 10 razy, zanim dośpiewasz sobie rozbudowaną ideologię do czegoś, co nie zaistniało. Bo rozmowa z tobą się nie klei.
                                    • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 16:03
                                      Jasne. Kotula głupia i nie rozumie subtelności, taak. Przyjęłam do wiadomości. EOT z mojej strony smile
                    • alexandra74 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 12:47
                      poczatkowo nie byłam pewna, ale dalsze wpisy to wyjasniłysmile
                • atena12345 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:42
                  falka32 napisała:

                  > naprawdę inni ludzie mają prawo do spo
                  > kojnej podróży tramwajem bez takich atrakcji.

                  zwłaszcza, że też płaca za bilet, w dodatku przeważnie drożej wink
        • sta-fraszka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:41
          irina_katodina napisała:

          Swoją drogą, zawsze mnie zastanawia, co powoduje takimi "wdrzwiachstaczami". Tacy są głupi, złośliwi?

          Nie wiem jak inni, ale Ci wyjasnie na przykladzie paru osob ktore znam. Lagodna klaustrofobia. Daleko od drzwi (albo drzwi niedostepne, w tlumie o to latwo) - panika. Mozna cwiczyc, mozna probowac, jak sie nie ma wyjscia, to sie stoi glebiej w autobusie czy tramwaju. Ale jak sie wyjscie ma, to sie woli stac blizej drzwi. Mozna to leczyc, mozna nad tym pracowac. Ale poki co do pracy (na uczelnie) dostac sie trzeba. Krzywdy sie nikomu nie robi.
    • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:05
      Ja bym jeszcze dodała, że najpierw się wychodzących przepuszcza (czy to w tramwaju czy w sklepie). Ludzie mają jakąś manię, żeby jak najszybciej wcisnąć się do pojazdu czy wejść do budynku. czasami trzeba wręcz staranować tych wchodzących, zeby się wydostać...
      • deela Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:06
        ja tam taranuje takich wchodzacych big_grin wcale mi z tym nie jest zle
        • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:08
          Mi ostatnio też nie, a jak jedna pani pyskować mi jeszcze zaczęła to jej w paru miłych słowach wyjaśniłam jak się zachować powinna.
          • deela Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:12
            ja zwykle pyszczacym wyjasniam, ze TAKICH rzeczy ja przepuszczanie wychodzacych wysiadajacych to w przedszkolu uczyli
            rzadko pyszcza - raczej potulnie przyjmuja taran na klatę
            chociaz pamietam jak kiedys wysiadalam a na mnie natarla staruszka z obowiazkowym wozeczkiem zastawiajac cale przejscie ja stanelam na tez na szerokosc przejscia tak ze utknelismy a ona z tym wozkiem na wpol za drzwiami i sie glosno pytam NO I CO?????????? - nie nie wystartowalam w ostatniej chwili do wysiadania -stalam w drzwiach kiedy sie otwieraly, nie - starowinka nie miala 99 lat i laski w drugiej rece - byla dosc zarzywna 60-latka
            wygramolila sie i mnie wypuscila
            • deela Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:13
              zażywną *
            • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:26
              Pani którą ja staranowałam miała coś pod 50 i wystartowała do mnie z paszczą. Powiedziałam jej , że do sklepu nie wchodzi się jak do stodoły i wychodzących się przepuszcza. I poszłam, słyszałam, ze pani coś tam nadal pyszczyła.
    • izabellaz1 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 10:37
      W zasadzie większość z tych rzeczy mi nie przeszkadza.
      Jeśli chodzi o ciche mówienie w domu, to trzeba byłoby chyba rozmawiać szeptem, bo większość budynków - zwłaszcza starszych - świetnie przewodzi dźwięki. Pomieszkaj trochę na południu Europy. Tam się tak ludzie bardzo nie przejmują kto, co i jak głośno powiedział tongue_out

      Nie lubię niesprzątania po psach.
      • jamesonwhiskey Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:13
        > eszkaj trochę na południu Europy. Tam się tak ludzie bardzo nie przejmują kto,
        > co i jak głośno powiedział tongue_out


        rozpierdzielaja mnie takie porady z dupy wziete w oderwaniu od obyczajow panujacych w danej spolecznosci
        pomieszkaj troche w szwajcarii , glosniej pierdniesz bedziesz miec komited blokowy na glowie
        • izabellaz1 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:18
          No to może autorka się tam przeniesie skoro wszystko jej przeszkadza.
          • jamesonwhiskey Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:21
            > No to może autorka się tam przeniesie skoro wszystko jej przeszkadza.


            no i kolejna postawa prezentowana przez szanowna spolecznosc tutejszego forum

            ja blokuje
            ja dre morde ewentualnie szczeniak drze morde

            ja moge wszytko a ci ktorym to przeszkadza chociaz oni nie dra mordy i nikomu nie przeszkadzaja niech sie wyprowadza i wyniosa jak im to przeszkadza
            • izabellaz1 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:31
              Nadinterpretujesz i wyciągasz zbyt daleko idące wnioski.
      • alexandra74 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:38
        za to na północy Europy (Skandynawia) ludzie bez żenady opowiadają sobie o problemach małżeńskich, obcy pytają ile masz lat, a niedwuznaczne propozycje sa bardzo czestym obrazkiem.
    • kura17 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:06
      a ja nie lubie, kiedy uwagi do innych o ICH niekulturalnym zachowaniu, zwracane sa w chamski sposob...

      czesto spotykana forma swoistej hypokryzji... tak jakby nie mozna bylo grzecznie zwrocic uwagi...
      • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:08
        Na chamstwo, agresję ludzie reagują tak samo.
        • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:26
          No niestety na niektórych forma kulturalna nie działa. Wtedy włączam formy niekulturalne. Co ciekawe są bardziej skuteczne w przypadku niektórych osób.
        • kura17 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:39
          ludzie czesto zachowuja sie "niegrzecznie" z braku pomyslunku, zmeczenia, czy czegos podobnego, a nie z chamstwa. ale ich tez spotykaja chamskie proby "naklonienia" do grzecznosci. chocby prezentowane tutaj (dumnie) postawy wobec ludzi, ktorzy w zlej kolejnosci wchodza do srodkow lokomocji...
          • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:42
            Generalnie jakby się tak przyjrzeć to 3/4 społeczeństwa nie myśli...
            Ja staram się zawsze zachowywać tak, by życia innym nie utrudniać, szkoda, ze tylko ja tak mam.
            • kura17 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 12:08
              nie tylko Ty smile
              ale latwiej jest zauwazyc i zapamietac jakies jedno zachowanie, ktore wywolalo w nas emocje (negatywne), niz setki tych, ktore uwazamy za normalne...

              nie napisalam, zeby nie reagowac na buraczane zachowania, ale zeby reagowac w miare kulturalnie. nie lubie w stosunku do chamstwa powiedzenia "jesli wszedles miedzy wrony...", nie uwazam, ze stosowanie sie do niego przynosi wymierne korzysci, ktore by mnie zadowalaly.

              na mnie kiedys napadla w autobusie kobieta na wozku inwalidzkim. w srodku byla ona na wozku i ja z wozkiem z dzieckiem, nie blokowalam calkiem przejscia, ale rzeczywiscie ona nie mogla wyjechac, gdy ja stalam. poprosila mnie o przesuniecie sie - nie uslyszalam. i wtedy ona prawie w szal wpadla, zaczela krzyczec na mnie, zrobila sie wielka afera... przeprosilam, powiedzialam, ze nie uslyszalam i juz sie usuwam... no to dostalam na odlew zupelnie (rzecz sie dzieje w niemczech) - pani uslyszala moj akcent i zawolala, ze wszystkich cudzoziemcow-brudasow powinno sie natychmiast z kraju wydalic... mruknelam sobie pod nosem tylko "heil hitler", bo co niby mialam zrobic? a najgorzej mnie dotknal fakt, ze w autobusie wszyscy wydawali sie byc po jej stronie, patrzyli na mnie wilkiem i nikt nawet szczatki usmiechu mi nie poslal... (a dziecie akurat spalo, wiec ciche bylo jak trusia wink)
          • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:42
            Ja przepuszczę tego źle wchodzącego. Bo po pierwsze korona z głowy mi nie spadnie, a po drugie wole ustąpic niz byc staranowana.
            • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:50
              Gorzej jak lezie w ten sposób kilkanascie osób- tak bedziesz stać i czekać? Mi właśnie w takiej sytuacji nerwy ostatnio pusciły i staranowałam jedną panią, zeby się wydostać.
    • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:06
      I mamy jak na dłoni próbkę społeczeństwa!
      "Będę krzyczeć, walczyć o swoje, za grosz nie ustąpię ani o milimetr, bo mi się należy". A, ze przy okazji twarz takiej pani wygląda jak z horroru, że własny mąż zapadłby się pod ziemię ze wstydu widząc takie "akcje", a ludzie nie mają wątpliwości z kim okoliczność to już mniej ważne.
      Nie trzeba nikogo trzymać w piwnicy ( dowcipne?), żeby funkcjonować normalnie i na to pozwolić innym.
      Awantury w kolejkach, środkach lokomocji, na lotniskach zdarzają się głównie dlatego, że żadna ze stron nie ustąpi, bo jest zdania, że jej się należy.
      Bardzo często latam między Polską a Stanami i widzę co ludzie potrafią. Kiedyś na Okęciu facet przejechał walizką po nogach pani, która się pchała za wszelką cenę z dzieckiem, bo musi być pierwsza. Teoretycznie ma do tego prawo, praktycznie nikt nie lubi kolejek. To samo mozna załatwić bezkonfliktowo. Ta pani wybrała inną drogę- ucierpiała, bo 20-30kg na nodze to żadna frajda. Jestem przekonana, że gość zrobił to celowo, ale z uśmiechem przeprosił. I kto wygrał te potyczkę?
      • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:27
        Ten, kto pierwszy został odprawiony tongue_out
        Wygrałam coś?
      • jjod Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:28
        Super-mikunia pisząc o człowieku, który posegregował ludzi, miałaś na myśli Hitlera?
        A co on ma z tym wspólnego (jeżeli to jego miałaś na myśli)?
      • izabellaz1 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:36
        ania_dentystka napisała:

        > Awantury w kolejkach, środkach lokomocji, na lotniskach zdarzają się głównie dl
        > atego, że żadna ze stron nie ustąpi, bo jest zdania, że jej się należy.

        Istota ludzka tak funkcjonuje. Niekoniecznie to muszą być od razu awantury, ale dążenie do posiadania racji, poczucia sprawstwa, mocy. Alfred Adler o tym pisał. To nie jest bolączka jedynie polskiego społeczeństwa. Tak jest wszędzie.
        • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:41
          W większości sa to awantury, draki, przepychanie się, konieczność postawienia na swoim.
          Niedawno wracałam ze Stanów z dzieckiem, które NIE RYCZAŁO, nie zatruwało życia ludziom wokół ( mnie owszem zmęczyło, ale wiedziałam, że jest to moje dziecko i mam stanąć na głowie, żeby nie było uciążliwe), ostatnia wysiadłam z samolotu, bo po cholerę się tłoczyć. I....jedna z pierwszych wyszłam z bagażem ( przypadek, tak leżał na tasmie). Pytam w jakim celu tłum rzucił się do wyjścia? Co chciał osiągnąć?
          • izabellaz1 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:48
            ania_dentystka napisała:

            > to moje dziecko i mam stanąć na głowie, żeby nie było uciążliwe

            Nie naucz tylko swojego dziecka takiej postawy, że ma się chować w cień i nie być uciążliwe smile

            > Pytam w jakim celu tłum rzucił się do wyjścia? Co chciał osiągnąć?

            A to już psychologia tłumu. Całkiem inna para kaloszy wink
      • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:36
        Pierwsza została odprawiona mama z dzieckiem ( i tę minutę , dwie, może pięć) dłużej przebywała po drugiej stronie . A noga bolała ją, jak sądzę, dość długo.
      • aretahebanowska Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:44
        A ja tak sobie czytam i czytam, i jestem coraz bardziej przerażona. Mam wrażenie, że dla niektórych ideałem byłoby życie w doskonale od świata odizolowanym kokonie. Kontakt ze światem tylko na własne życzenie, i to tylko kontakt pożądanego typu. Z tej dyskusji wynika, że najlepszym obywatelem jest obywatel bezwonny, nie wydający żadnych dźwięków i najlepiej niewidzialny. NIE DA SIĘ tak żyć, żeby nie przeszkadzać innym. Nawet jeśli człowiek się nie wiem jak pilnuje, to i tak znajdzie się ktoś komu będzie przeszkadzał. Jednemu przeszkadzają głośne rozmowy, innemu biegające dzieci, jeszcze innemu gołe piersi na plakatach, za to kolejnemu te na plakatach nie, ale u karmiącej matki tak. Oczywiście większości ludzi przeszkadzałby fakt zrobienia im kupy przed nosem, w restauracji, ale są tacy, którym przeszkadza, że sąsiad robi kupę we własnym domu o godz. 23 i spuszcza w toalecie wodę (vide dyskusja o nocnym kąpaniu). Jak ocenić co jeszcze nie jest czynem nagannym a co już jest, skoro każdy ma inny próg wrażliwości? W im większej grupie ludzi żyjemy, tym więcej konfliktów, a każdy ma prawo do życia. Jeśli dwie pańcie siedzące na ławkach w parku i pytlujące głośno o koleżankach z pracy, wskakują na moje dziecko, że ono biega wokoło, krzyczy i w związku z tym przeszkadza, to każe im się walić na maskę. Jeśli siedzi pani, która prosi o chwilę ciszy bo bardzo boli ją głowa to mogę dziecko uciszyć albo odejść dalej. Ale są przecież takie sytuacje, w których pewnego dyskomfortu nie da się uniknąć i robienie wtedy afery jest bez sensu. Wymaganie od wszystkich wokoło aby zachowywali się dokładnie tak jak nam to pasuje jest po prostu skrajnym egoizmem i podpada mi pod terroryzm.
        ania_dentystka napisała:
        > Bardzo często latam między Polską a Stanami i widzę co ludzie potrafią. Kiedyś
        > na Okęciu facet przejechał walizką po nogach pani, która się pchała za wszelką
        > cenę z dzieckiem, bo musi być pierwsza. Teoretycznie ma do tego prawo, praktycz
        > nie nikt nie lubi kolejek. To samo mozna załatwić bezkonfliktowo. Ta pani wybra
        > ła inną drogę- ucierpiała, bo 20-30kg na nodze to żadna frajda. Jestem przekona
        > na, że gość zrobił to celowo, ale z uśmiechem przeprosił. I kto wygrał te poty
        > czkę?
        I uważasz, że facet dobrze zrobił? Z tonu wypowiedzi wynika, że właściwie tak, bo pani śmiała się pchać. Skoro ma prawo by być pierwsza (ustanowione z jakichś przyczyn), to buracko zachował się i ten pan i reszta ludzi stojących w kolejce. Jak inaczej rzeczona pani miałaby wyegzekwować swoje prawo? Może próbowała najpierw poprosić o przepuszczenie? Z moich doświadczeń wynika, że ludzie bardzo często głuchną w takich sytuacjach. Miała stać na końcu kolejki ze zmęczonym i marudzącym dzieckiem, zapewne trzymanym na rękach? Jeśli mam do czegoś prawo, najpierw grzecznie proszę i jeśli zostaję olana, to po prostu to prawo egzekwuję. Pani zaryzykowała - trafiła na chama, który mógł przepuścić ale tego nie zrobił. Dlaczego nie zastanowiłaś się nad jego postawą. Nikt tu nie wygrał bo to nie zawody.
        • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 11:53
          No właśnie ludzie mają alergię na tych, którzy z jakichś przyczyn mają jakiekolwiek przywileje. A zwłaszcza jak mają być obsłużeni poza kolejnością czy nie daj Boże trzeba im miejsca ustąpić...
          • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:14
            Czy mam wymienić wszystkich, którzy mają gdzieś jakieś przywileje? Lista będzie długa. Kto ma "większe" prawo do wejścia bez kolejki- inwalida wojenny 90 lat ( wyobraź sobie, że i tacy podróżują) czy matka z dwuletnim dzieckiem, a może matka z dwumiesięczniakiem? A może kobieta w zaawansowanej ciąży? Może pracownik linii lotniczych?
            Kto jest wazny a kto ważniejszy, a kto najważniejszy?
            • aretahebanowska Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:23
              > Czy mam wymienić wszystkich, którzy mają gdzieś jakieś przywileje? Lista będzie
              > długa. Kto ma "większe" prawo do wejścia bez kolejki- inwalida wojenny 90 lat
              > ( wyobraź sobie, że i tacy podróżują) czy matka z dwuletnim dzieckiem, a może m
              > atka z dwumiesięczniakiem? A może kobieta w zaawansowanej ciąży? Może pracownik
              > linii lotniczych?
              > Kto jest wazny a kto ważniejszy, a kto najważniejszy?

              Jeśli jest jasno określone, kto w danym miejscu ma przywileje, to jest i już. Jeśli osób uprzywilejowanych jest więcej, to już w tej grupie muszą ustalić kto pierwszy skorzysta z przywileju. Tu w grę wchodzi kultura osobista, empatia, przyzwoitość, czy jak tam zwał. Uważam, że jeśli ktoś jest uprzywilejowany to powinien z takiego przywileju korzystać inaczej będzie dochodziło do takich sytuacji, w których mimo jasnych ustaleń i tak trzeba walczyć o swoje. Dlaczego bedąc w ciąży mam grzecznie stać i czekać na okazanie łaski, w kolejce do kasy dla uprzywilejowanych jeśli przede mną w tej kolejce jest pięciu zdrowych chłopów? Owszem, mogę zwrócić im grzecznie uwagę, zakładając, że mnie nie zauważyli. Przy braku reakcji egzekwuję swoje.
              • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:26
                Opisałam konkretną sytuację- kto pierwszy do odprawy na lotnisku?
                - Pan 90 letni inwalida wojenny?
                - pracownik LOT-u z rodziną?
                - ja z 2 miesięcznym dzieckiem?
                - wspomniana pani z 2-3 latkiem?
                Kto według Ciebie?
                • aretahebanowska Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:33
                  No, to zależy od tego jaki inwalida, czy na wózku, czy z opiekunem, i z jakim samopoczuciem (można spytać). Jak wygląda rodzina pracownika LOTU - dwoje zdrowych nastolatków i zdrowych dorosłych, czy wśród nich niepełnosprawne dziecko albo osoba o kulach. Ty z dwumiesięcznym dzieckiem sama, czy z mężem, to samo pani 2-3 latkiem. Zależnie też od zachowania dzieci itd. To zależy od konkretnej sytuacji. Za dużo zmiennych, żeby w prosty sposób ustalić kolejność. W przypadku 4 konkurujących grup, będąc na miejscu, IMO dość łatwo to zrobić.
                  • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:44
                    Inwalida wojenny, 90 lat, były więzień Oświęcimia ( wytatuowany numer obozowy na przedramieniu), spokojny, niekonfliktowy, bez opiekuna, nie na wózku. Jak na swój wiek zdrowy, ale z racji wieku z ograniczona sprawnością.
                    Ja z 2 miesięcznym dzieckiem śpiącym, mężem i drugim dzieckiem w wieku podstawówkowym.
                    Pracownik LOT ( chyba stewardesa po cywilnemu z nastoletnia córką, i rzeczona pani z dzieckiem i mężem). Ustal kolejność jesli jesteś taka uprzejma.
                    • aretahebanowska Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:54
                      Jeśli się domagasz, to proszę bardzo:
                      1. Inwalida;
                      2. rzeczona pani - dziecko prawdopodobnie ruchliwe, mąż z wielkim bagażem - dzięki przepuszczeniu krzykliwej pani zyskuje się trochę spokoju;
                      3. Twoja rodzina - małe śpi, więc brak problemu a i nie waży za dużo, dziecko w wieku podstawówkowym jest w stanie trochę pomóc przy bagażu (jakość pomocy zależna od wieku) no i zakładam, że na tyle kumate, że spokojne
                      4. pani z LOTu na końcu
                      • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:09
                        Inwalidę przepuściłam, mimo, ze on twierdził, że powinnam być przed nim. Pani z 2-3 latkiem była pierwsza, bo najbardziej krzykliwa, pani z LOT-u przepuściła mnie a w zasadzie podeszłyśmy razem tyle, ze do różnych stanowisk.
                        To czy stoi się 2-5 minut dłużej z tej czy tamtej strony dla normalnego człowieka nie ma znaczenia. Rzeczywiście my zyskaliśmy to, że
                        - pani z dzieckiem zeszła nam z oczu i uszu
                        - jej dziecko mniej się wydzierało i była mniejsza szansa, że wpadnie z impetem na mnie z niemowlęciem na ręku.
                        • kura17 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:17
                          > To czy stoi się 2-5 minut dłużej z tej czy tamtej strony dla normalnego człowie
                          > ka nie ma znaczenia.

                          szczerze mowiac, dla mnie ma znaczenie - czy sama, czy z dziecmi, zawsze wole wsiadac do samolotu OSTATNIA smile zwlaszcza z dziecmi! czekam sobie spokojnie, az wszystkich odprawia, dzieci spaceruja (no, czasami i wiecej... wink) - wole to, niz usadzic dzieciaki na krzeslach, zapiac pasy i czeeeekaaaaaaaaaac... zanim wystarujemy wyczerpie caly repertuar zabawiania w czasie lotu wink

                          kilka razy zdarzalo mi sie zdecydowanie odmawiac podejscia na poczatku bez kolejki, na ogol nie musze sie tlumaczyc i daje dzieciom ruszac sie jak najwiecej. sama tez wole siedziec w poczekalni, niz w dusznym samolocie wypelniajacym sie powoli.
        • sabciasal Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:28
          Bardzo trafne podsumowanie.
      • nangaparbat3 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 12:27
        Kiedyś
        > na Okęciu facet przejechał walizką po nogach pani, która się pchała za wszelką
        > cenę z dzieckiem, bo musi być pierwsza. Teoretycznie ma do tego prawo, praktycz
        > nie nikt nie lubi kolejek. To samo mozna załatwić bezkonfliktowo. Ta pani wybra
        > ła inną drogę- ucierpiała, bo 20-30kg na nodze to żadna frajda. Jestem przekona
        > na, że gość zrobił to celowo, ale z uśmiechem przeprosił. I kto wygrał te poty
        > czkę?

        Rozumiem, że według Ciebie pan?
        I Ty chcesz innych uczyć kultury?
        Żenada, i tyle.
        • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:09
          A czy ja gdziekolwiek!!!!!!!!! napisałam, że ten facet postąpił słusznie? Jeżeli tak to wskaż mi ten fragment, a jeśli nie to nie przypisuj słów niewypowiedzianych. Nie, nie postąpił słusznie. Ja bym tak nie zrobiła, ale widziałam cała tę sytuację. Kolejka jak to na Okęciu, długawa. Kobieta podeszła w towarzystwie męża i z 2-3 letnim dzieckiem na ręku. Bez słowa "poproszę", "chciałabym państwa przeprosić, ale.....' wepchnęła się przed faceta z wrzaskiem przekupy "ja pierwsza, bo z dzieckiem", mąż stał z boku z kilkoma ogromnymi walizami nieco zażenowany. Potem doszło to jakiejś wymiany zdań - facet mówił cicho "dama z dzieckiem " darła się, padały słowa niecenzuralne. Gość przy odprawie tez czuł sie nieswojo, ale poprosił "damę z dzieckiem" bez kolejki. Odprawiali sie z 15 minut bo "damie" wciąż coś było nie tak. Ja w międzyczasie podeszłam ( o zgrozo! czekając z 2 miesięcznym dzieckiem z boku kolejki, bo we właściwej stał mąż) i zostałam odprawiona. Gdzieś z boku usłyszałam kilka "ch...ów' i "kurew" ( rozumiem, że to przerywnik).
          • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:20
            Kurcze no i znowu mam te same obserwacje. Na forum te strraszne matki to zawsze japę wydzierają wniebogłosy i niecenzuralnie, panie lekkich obyczajów i organy męskie latają w powietrzu...

            A ja znowu pytam, cholera, gdzie się takie spotyka. Bo najczęściej słyszę grzeczne "przepraszam, ja z dzieckiem, proszę mnie przepuścić". Jakby ktoś mnie oświecił, gdzie powinnam chodzić, aby mieć jakiś ogląd na te rzucające mięchem sekutnice, to byłabym bardzo wdzięczna. Mile widziane również wskazówki co do miejsc gdzie panie masowo wysadzają dzieci na trawnik, masowo wywalają całe cycki na wierzch, aby nakarmić dziecko oraz masowo przewijają na stołach kawiarnianych. Bo jak rany bohu, wygląda na to, że jest to masowe zjawisko i mnie, kurcze, omija. Biednemu zawsze wiatr w oczy, czy jakoś tak.
            • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:24
              Sama widziałam takie scesy w następujących miejscach:
              - w banku BPH na Kabatach w Warszawie
              - na lotnisku Okęcie - sala odlotów - tu do awantur dochodzi dość często
              - w Łazienkach w okolicach Pomarańczarni
              - przy kasie w OBI
              • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:32
                No, czyli moja wina, bo mieszkam na zadupiu w Karkonoszach i nie widuję tego powszechnego chamstwa tak masowo wink

                Śmieję się, droga Aniu, bo na forum zawsze wszystko jest wyolbrzymione do granic absurdu. I jak ktoś na forum pisze o "krągła dziewczynie w za krótkiej spódniczce" to za 5, 10 postów okazuje się, że ta krągła dziewczyna była tłustym wielorybem w rozmiarze 56, spódniczka wyglądała jak pasek od spodni, dziewczę miało brudne paznokcie, zagrzybione stopy, tłuste włosy, a w ogóle to tych dziewcząt była cała wycieczka, bo one ZAWSZE tak.
                I jak ktoś na forum pisze o matce, która nakarmiła na ławce w parku, to za 5,10 postów okazuje się, że miała na wierzchu oba całe cycki, rzucała mięchem do przechodniów i poza tym było ich tam całe stado, tych matek i okupowały wszystkie ławki, wszystkie z cycami na wierzchu i k.wami na uściech. I tak dalej.
              • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:44
                Ja też się poruszam codziennie po Warszawie i jakoś nigdy nie spotkałam tych rozwydrzonych matek domagających się przywilejów. Za to spotykam się z chamstwem wywołanym chyba tylko ewentualnością poproszenia o przepuszczenie czy ustąpienie miejsca.
                • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:49
                  ??????????? Mam malutkie dziecko, więc chyba jestem potencjalnym obiektem pod adresem którego powinny być kierowane chamskie uwagi. Nie spotkałam się z tym.
                  • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:52
                    ania_dentystka napisała:
                    > ??????????? Mam malutkie dziecko, więc chyba jestem potencjalnym obiektem pod a
                    > dresem którego powinny być kierowane chamskie uwagi. Nie spotkałam się z tym.

                    Nie spotkałaś się, czyli zjawisko nie występuje, tak? wink
                    • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:03
                      Najwyraźniej. jak mnie coś nie spotkało to znaczy, ze tego nie ma.
                      • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:11
                        Jest. Podobnie jak są zachowania, z którymi nie spotykacie.
                        • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:33
                          ania_dentystka napisała:

                          > Jest. Podobnie jak są zachowania, z którymi nie spotykacie.

                          Hint: to, że się z czymś nie spotykam MASOWO, nie znaczy, że nie spotykam się z tym wcale wink
                    • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:10
                      Nie, pewnie występuje. Tak samo jak wystepują chamskie zachowania o których pisze się wyżej.
                      • dziub_dziubasek Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:26
                        Tyle, że z Twoich opisów wynika, ze zdarza się to nagminnie, że jesteś świadkiem takich scen i jakoś tylko matki z dziećmi się awanturują.
                        • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:34
                          dziub_dziubasek napisała:

                          > Tyle, że z Twoich opisów wynika, ze zdarza się to nagminnie, że jesteś świadkie
                          > m takich scen i jakoś tylko matki z dziećmi się awanturują.

                          O, to to. Chodzi o tę "nagminność" i "masowość" zjawiska wink
            • aretahebanowska Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:27
              Ja też niestety takowych często nie spotykam niestety. A chętnie bym sobie popatrzyła, zawszeć to jakaś rozrywka i pooburzać się można big_grin. Ale jakoś nic przed oczęta mnie się nie nawija.
              • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:34
                aretahebanowska napisała:
                > Ja też niestety takowych często nie spotykam niestety. A chętnie bym sobie popa
                > trzyła, zawszeć to jakaś rozrywka i pooburzać się można big_grin. Ale jakoś nic prze
                > d oczęta mnie się nie nawija.

                Może też mieszkasz na zadupiu, hm...? Czas na przeprowadzkę, kochana.
                • aretahebanowska Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:56
                  Najwyższy - tylko dokąd? Gdzie zapewniają takie rozrywki? POMOCY!!!
              • lelija05 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:41
                A mnie się jeszcze przypomniało, że się tak areto pod Twój post podepnę, niedawno chciałam coś zapłacić w banku, akurat byłam w centrum miasta i weszłam do najczęściej chyba odwiedzanego oddziału mojego banku.
                Kolejka miała ok 20 osób, głównie starsze panie. Na mój widok- byłam z córką, jedna rzekła w przestrzeń, no nie, matka z dzieckiem, trzeba będzie przepuścić.
                Nie sądziłam, że mam taki przywilej smile
                Nie skorzystałam, sprawa nie była aż tak pilna, a nawet jakby była, to byśmy poczekały, w takich kolejkach zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć smile
                • aretahebanowska Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:49
                  Ja nie mówię, że w takiej sytuacji na siłę musisz wejść na początek kolejki - w końcu to uprzywilejowany decyduje o tym czy chce z przywileju skorzystać czy nie. Chodzi mi o to żeby się nie bać korzystać jeśli się należy. Oczywiście przy zachowaniu jakiejś tam kultury - rozpychanie się z wrzaskiem i rzucanymi wokoło k...ami jest bardzo nie OK, najpierw trzeba dać ludziom szansę się wykazać. Tyle, że często tacy uprzywilejowani spuszczają oczy i karnie czekają, żeby mieli zemdleć, aż ktoś łaskawie przepuści. W opisanej przez Ciebie sytuacji, gdyby pani z kolejki powiedziała to obrażonym tonem (a ja wiedziałabym, że mogę wejść), to ze względu na moją wrodzoną złośliwość bym wlazła. Gdyby ton był raczej przyjazny to pewnie stwierdziłabym, że mogę postać i nie robiłabym problemów.
                  • lelija05 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:01
                    Nie wiem czy dam radę opisać jaki to był ton, w każdym razie zdanie zostało zakończone sapnięciem smile
                    Też jestem złośliwa, ale wyluzowana i po prostu odpuszczam, nie mam ochoty na kłótnie czy wysłuchiwanie komentarzy.
                    Mamy z mężem takie podejście, a pi..ol to niech się pchają smile
                    Ale ja na ogół trafiam na przyjazne osoby i jeszcze nigdy nie musiałam się awanturować, uśmiech i proste słowa typu proszę, dziękuję, przepraszam potrafią zdziałać cuda smile
                    • aretahebanowska Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:10
                      Generalnie też odpuszczam, bo mi to lata koło pióra. Też stwierdzam, że najczęściej "przepraszam" wystarcza. Zdarza się jednak, że mam ciśnienie i wtedy nie ma zmiłuj. Kiedyś byłam potulna i zawsze odpuszczałam, aż mało nie zemdlałam w pełnym autobusie w lipcu, w 8 miesiącu ciąży. Nie chciałam się pchać do miejsc siedzących, bo nie byłam w nastroju konfliktowym i wydawało mi się, że dam radę. Nie dałam. Nie - nikt nie ustąpił mi miejsca - wysiadłam i powiedziałam sobie, że nigdy więcej takiego błędu nie zrobię.
                      • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:16
                        A ja widziałam inna sytuację: zemdlała kobieta ok 50+, w kolejce po pieczywo. Wiem, że nie udawała, bo udzielałam jej pomocy przed przybyciem pogotowia. Sama bylam w 7 miesiącu ciąży.
                        • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:41
                          ania_dentystka napisała:
                          > A ja widziałam inna sytuację: zemdlała kobieta ok 50+, w kolejce po pieczywo. W
                          > iem, że nie udawała, bo udzielałam jej pomocy przed przybyciem pogotowia. Sama
                          > bylam w 7 miesiącu ciąży.

                          Tak, ludzie czasem mdleją. Jakie wnioski mamy wyciągnąć z tego postu, bo przyznaję, nie wiem, do czego zmierzasz?
                      • lelija05 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:21
                        No to to już jest temat rzeka, niestety takie sytuacje są bardzo częste, kobiety w ciąży są traktowane jak trędowate, a ustąpienie im miejsca to wstyd i hańba. Przykre to, zwłaszcza, że spotyka się to ze strony innych kobiet, starszych, które mogłyby się wykazać zrozumienie, a zamiast tego okazują jawną wręcz wrogość. Nie rozumiem tego.
                        Mnie na tydzień przed wybuchem w kolejce składającej się z czterech pań lat ok 50 i jednej ok 25, chciała przepuścić właśnie ta młoda stojąca na końcu - powiedziała mi, że ona urodziła dwa tygodnie temu i wie jak to jest smile
                        Nie skorzystałam, nie było takiej potrzeby, dobrze się czułam, ale panie stojące przed nią wyglądały jakby nagle przestały widzieć na jedno oko a drugim widzącym oglądały z szalonym zainteresowanie środki na przeczyszczenie smile
                        • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 21:13
                          Po środkach na przeczyszczenie sądzę, że była to kolejka w aptece. Panie 50+ mogły nie być wyrywne do przepuszczania, bo same mogły żle się czuć ( czy wiesz jak będziesz czuła sie w okolicach klimakterium- ja wole nie myśleć), mogły zostawić w domu bez opieki starszych leżących rodziców ( wiecie jak to będzie gdy Wasi rodzice osiągną wiek 80+, ja nie wiem), mogły wyskoczyć po leki dla sąsiadki i biec do pracy....... Mogło tak być, ale nie musiało.
    • mama-123 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:33
      Troche sie zgadzam z tym, co napisane. Polacy jako narod sa tak sobie kulturalni. Chodzi mi glownie o sytucje, gdy kto sie pcha z wozkiem w sklepie na mnie zamiast pozwolic przejsc czlowiekowi albo poprosic bym sie przesunela. To zauwaza sie bardzo, gdy sie spedzi troceh czasu za granica. O przeklenstwach juz nie wspominam, bo wlos sie jezy na glowie o polskich przeklenstw.
      Nawet jesli kobiety w Polsce obslugiwane sa poza kolejnoscia to i tak powinny kulturalnie zapytac, czy mozna ja prepuscic, bo ona z malym dzieckiem itd. Pamietam, gdy lat temu iles tam wsiadalam w moim miescie do autokaru wyjezdzajacego w Polski, poprosilam pilota zeby mi pomogl znalezc 3 miejsca kolo siebie (bo jechalam z malymi dziecmi) to odmowil mi tej zwyklej pomocy, bo nie bylo to jego obowiazkiem. Dla mnie byla to zwykla ludzka zyczliwosc, ktorej on w sobie nie mial. Moze Polakom brakuje wlasnie zyczliwosci.

      Z drugiej strony np nagminne w Anglii jest dzwonienie do kogos i nieprzedstawienie sie osobie, z ktora sie rozmawia. Tego pojac nie moge i zawsze mnie to denerwuje, gdy ktos dzwoni do mojego meza, ze mna rozmawia i sie nie przedstawia.
      Musze przyznac, ze sama sie troceh musialam podszkolic i w zwyklej zyczliwosci i uprzejmosci. Zauwazylam to jednak dopiero po wyjezdzie z Polski. Polacy maja po prostu inna kulture, chyba sa bardziej szczerzy, ale i mniej zyczliwi.
      • ania_dentystka Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 13:48
        Być może ja widzę to ostrzej, bo wychowałam się w Stanach i ta "amerykańskość" mimo polskiego domu ze mnie wychodzi. A może to, ze od kilku lat żyje w rozkroku między Polską a Stanami????
    • madzioreck Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:18
      To ciekawe, ile agresji wywołał apel o trochę kultury i dobrej woli wink
      • mama_kotula Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 14:47
        Cytat
        To ciekawe, ile agresji wywołał apel o trochę kultury i dobrej woli wink


        Forma, Madzioreck. Forma. I protekcjonalny ton. I podejście "ja bez skazy, świat bez kultury". Myślę, że to o to chodzi i to wywołuje agresję i chęć sprzeciwu.
        Bo nikomu w sumie nie zależy na tym, aby szerzyło się chamstwo i misięnależyzm.
        • joanna772 Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 22:25
          No właśnie, ta forma smile
          Mnie się od razu przypomniał wierszyk o tym, że "...pewna kwoka traktowała świat z wysoka".
          Nikt nie lubi być traktowany protekcjonalnie, pewnie stąd ten opór.
          • madzioreck Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 22:30
            Może i macie rację. Skupiłam się raczej na treści smile
          • lillaj Re: O kulturze na co dzień 12.07.11, 23:03

            Aniu dentystko to chyba nie pierwsza dyskusja, w której mowa o twoim protekcjonalizmie, mentorstwie i zadzieraniu nosa. Może tym razem czas na refleksję nad sobą, a gdy już pojawią się jakieś interesujące wnioski to chętnie poczytam, bo narazie to wybacz, ale mam mdłości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka