Dodaj do ulubionych

Byłam wrzeszczącym bachorem

12.07.11, 14:48
Ludzie strasznie szybko zapominają, jak to było, kiedy byli dziećmi. Wy pamiętacie? Nie tylko wydarzenia, bo te się pamięta w miarę dobrze, ale uczucia.
Ja pamiętam dobrze. Byłam grzecznym dzieckiem (namawiałam do złego inne dzieci, żeby nigdy nie było na mnie), ale czasami wchodził we mnie diabeł.

Pamiętam, jak poszłam z babcią do dentysty. Przychodnia była na Mokotowie w Warszawie (przy Placu na Rozdrożu, ktoś ją pamięta?), a my wracałyśmy na Wiatraczną,czyli wowczas przez pół Warszawy. I ja wyłam całą drogę. Miałam 5 lat. Nic mnie nei bolało, ale czułam się upokorzona tym, że ktoś mi w ustach grzebał. Niczym się nie dałam uspokoić, świat by na głowie stanął, a ja i tak bym wyła. Bo tak. Bo byłam nieszczęśliwa. Babcia pewnie miała ochotę się pod tramwaj rzucić, ludzie moje wycie komentowali dosyć głośno, a ja na złość im wyłam jeszcze bardziej. I takich wydarzeń pamiętam kilka, łącznie z tarzaniem się w sklepie po podłodze.
I sikałam. Wiecznie. Ledwo mama wyszła z domu, to ja od razu "siiikuuu". Toalet było pewnie jeszcze mniej niż teraz. I przyznaję się - sikałam w krzakach! Mało tego - czasem chodziłam zarzygana i śmierdząca, bo miałam chorobę lokomocyjną. Wyjazd do dentysty = automatyczny rzyg. A że często musiałam jechać do niego komunikacją miejską, to byłam bachorem śmierdzącym, czyli jeszcze bardziej uciążliwym dla otoczenia.
Zwymiotowałam też na karuzeli w wesołym miasteczku. Na innych ludzi kręcących się, bo rzyg był z odrzutem.
I permanentnie zaśmiecałam chodniki lodami, które zawsze musiały mi upaść oraz moją krwią, bo zawsze musiałam się wywalić.

Nawet gdybym miała koszmarną migrenę, to nie śmiałabym nawet krzywo spojrzeć na matkę z wrzeszczącym bachorem. Za swoje grzechy trzeba cierpieć wink

A wy? Byłyście grzeczniutkimi dzieciątkami, których nie było słychać,widać i czuć? Czy też odwrotnie?
Obserwuj wątek
    • sadosia75 Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 14:55
      Byłam małym potworem smile
      Nie jadłam kanapek robionych do szkoły bo dokarmiałam bezdomne psy. Praktycznie to nic nie jadłam bo oddawałam psom. chociaż rodzice dawali mi jedzenie dla psów to ja i tak wolałam oddać im jeszcze jedna kanapkę. aż się nauczycielka zainteresowała dlaczego ja nigdy nic w przerwie nie jem i przyszła do rodziców zapytac czy mnie głodzą smile
      uciekałam z przedszkola za każdym razem jak tylko miałam okazję. nienawidziłam mycia głowy. koszmar i dla mnie i dla rodziców. i miałam łajzę. jak wyszłam na podwórko to poszłam sobie gdzie mnie nogi niosły i wracałam wieczorem. zazwyczaj uwalona jak małe prosię z rozwalonym kolanem albo łokciem.
      a jak dostałam rower to w ogóle byłam nie do opanowania. jedyne miejsce gdzie mi było dobrze to dom moich dziadków. tam sobie mogłam chodzić gdzie chce. a w szkole wolałam czytać książki niż słuchać co ma do powiedzenia nauczyciel.
      Moja Mama miała anielską cierpliwość do mnie smile
    • babsee Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:00
      Wrzeszczącym nie.Ale dzieckiem z nierozpoznanym ADHD jak mniemam smile
      Nie moglam na miejscu usiedziec.Ci lepiej wychowani mowili "żywe srebro" a reszta "nieznosne dziecko".
      A ja bylam grzeczna i bardzo zdysycplinowana.Tyle ze nie moglam wysiedzieć.W lawce mnie nosilo po 10 min.W PKS po 5 min zaglądalam do innych jadących, zagadywalam, spiewalam, skakalam, chodzilam bajdurzyc do kierowcy.
      Pamietam jak moja mama z kamienną twarzą siedziala i nic nie mowila.Nie bylo sensu. Ja mialam wrazenie,ze sie udusze jak nie poskacze, nie zaspiewam,nie pogadam z panią na przystanku tramwajowym,nie pobiegne do sąsiadki zerwac te piękne piwonie co rosly w jej ogrodzie i zanies drugiej-smutnej, nie zejde do pań kucharek w przedszkolu poinstruowac jak powinno sie lepic pierogi...
      bylam szalenie męcząca dla otoczenia,
      Moja corka jest identyczna...ja ją rozumiem w 100% ale wiem,ze bywa tak samo upierdliwa jak ja,jako dziecko.
      ps.na pogotowiu rozpoznawalam lekarzy a oni mnie smileBywalam tam przynajmniej raz w miesiącu-bo z drzewa spadlam,bo na drucie kolczastym zawisłam,bo w smołe gorącą weszlam stopą.
      Dlatego tak bardzo wdzięczna jestem mamuni, ze mnie nie zabila.I dlatego dostalam taką corkę od Boga smilezeby wiedziec co ona przeżywala ze mną smile
      • landora Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:43
        To ja dla odmiany byłam chyba dzieckiem z nierozpoznanym łagodnym Zespołem Aspergera czy czymś podobnym. Zajmowały mnie zabawy "w wyobraźni", mnóstwo czasu spędzałam bawiąc się sama - pamiętam układanie kredek wg kolorów i rozmiarów, mogłam tak godzinami. Te kredki, oczywiście, nie były tylko kredkami w mojej głowie wink Wcześnie zaczęłam czytać i znikałam w książkach na długie godziny. Nie potrafiłam za to dogadać się z rówieśnikami.
        Żeby nie było tak różowo, tez miałam chorobę lokomocyjną. I aviomarin nie zawsze pomagał sad
        • falka32 Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 13.07.11, 00:17
          Ponoć to cud, że przeżyłam dzieciństwo, moje zachowania w tamtym czasie były mocno nierozważne i na 100% miałam niebadane i niediagnozowane ADHD. Aby uciszyć czy usadzić mnie w urzędzie, nie wystarczyłby kojec z drutu kolczastego, również pod prądem tongue_out.
    • czarnaalineczka Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:07
      byłam cudownym dzieckiem big_grin
      nigdy nie usiedzialm 5 minut
      wszedzie mnie bylo pelno
      bajki ogladalam z nogami na oparciu wersalki i z glowa w dol
      wlazilam na kazdy murek i kazde drzewo
      zawsze poobdrapywana i brudna big_grin
      do bolu uczciwa i sprawiedliwa
      klocilam sie z rodzicami kolezanek kolegow i z rodzicami dzieciakow ktorych nieznalalm
      jesli uznalam ze nieslusznie nakrzyczeli itp

      wymuszlam czasem zakupy ( zawsze skutecznie , chyba dlatego ze bardzo rzadko )
      po prostu czasem zobaczylam cos i muuusialm to miec big_grin
      i to nigdy nie byly zabawki czy cukierki
      tylko np . popielniczka ( chociaz nikt w domu nie palil) , puszka mielonki big_grin , sloik masla orzechowego , łyzka wazowa itp big_grin ( nigdy nie twierdzilam ze jestem normalna tongue_out )
      ryczlam cala droge jak mialam miec pobierana krew lub zastrzyki
      zebym wogole z domu wyszla to mnie przekupywali big_grin ( smietanka do kawy big_grin )
      plakalam jakby mi mieli glowe sciac
      a gdy siadalam juz na fotelu do pobierania krwi diabelsko sie usmiechalam i mowilam ze nie boli big_grin

      raz urzadzilam histerie
      ale taka na fest big_grin
      bylismy gdzies na wakacjach za kija nie pamietam gdzie
      i tam sie zwiedzalo kuznie hute czy cos takiego
      no i ja uznalam ze to pieklo big_grin
      i w ryk ze ja tam nie ide
      i to taki ryk ze mnie wszedzie bylo slychac
      nie dosc ze wrzeszczalm ze ja tam nie ide
      to nikomu nie pozwalalam

      darlam sie do ludzi przy wejsciu
      " nie idzcie tam bo umrzecie "

      big_grin
      • kropisia Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:14
        Ja sie wyzywalam na mojej babci bo wiedzialam, ze mnie nigdy nie uderzy. Do tej pory tego zaluje. Raz darlam sie na babcie o cos, ze az listonosz wszedl domu, bo nie slyszalysmy pukania. No i wtedy mnie mocno opieprzyl i w sumie mial racje. A babcia wszystko mi przebaczala i chyba byla to najbardziej bezwarunkowa milosc jakiej zaznalam.

      • sadosia75 Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:25
        "nie idzcie tam bo umrzecie "

        PADŁAM! ahahahaha
        • czarnaalineczka Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:27
          a ja tak powaznie myslalm!!!!
          wiesz jaka rozpacz czulo dziecko widzace ze jacys ludzie ida na pewna smierc ???
          • sadosia75 Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:29
            no i ja ta rozpacz sobie wyobraziłam i małe dziecko histerycznie krzyczące i padłam no big_grin
            • czarnaalineczka Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:32
              ale patrz wtedy wszyscy uznali
              no dziecko sie przestraszylo i tyle

              pomysl co teraz by bylo
              po tylu horrorach z dziecmi po serii final destination big_grin
              hehehe
              nikt juz by to tego czegos nie wszedl big_grin
      • wespuczi Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:31
        > raz urzadzilam histerie
        > ale taka na fest big_grin
        > bylismy gdzies na wakacjach za kija nie pamietam gdzie
        > i tam sie zwiedzalo kuznie hute czy cos takiego
        > no i ja uznalam ze to pieklo big_grin
        > i w ryk ze ja tam nie ide
        > i to taki ryk ze mnie wszedzie bylo slychac
        > nie dosc ze wrzeszczalm ze ja tam nie ide
        > to nikomu nie pozwalalam
        >
        > darlam sie do ludzi przy wejsciu
        > " nie idzcie tam bo umrzecie "
        >
        > big_grin


        no faktycznie rozwrzeszczony wsciekly bachor - ale z misja!
    • kiniox Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:10
      Pamiętam doskonale, mam w oczach całe sceny z dzieciństwa, zwykle te najbardziej intensywne, oczywiście. Rodzice twierdzą, że byłam bardzo dobrym dzieckiem, ale ja pamiętam to inaczej. Ciocia twierdzi, że byłam megatrudna, bo nie dało się mnie niczym zagadać, niczym odwrócić mojej uwagi. Jeśli czegoś chciałam, albo nie chciałam, albo oczekiwałam na odpowiedź, to nigdy nie dało się iść na skróty, tylko trzeba było mi wyjaśnić i upewnić się, że zrozumiałam, nawet jeśli akurat dom płonął i konieczna była ewakuacja wink I tak od najmłodszych lat.
      Pamiętam, że byłam bardzo aktywna fizycznie i nie akceptowałam, że nie wolno mi czegoś zrobić dlatego, że to ryzykowne. Trzeba mnie było nauczyć, jak sobie poradzić, a nie zabraniać. I oczywiście musiałam to robić wcześniej, niż moi rówieśnicy, więc jestem pewna, że na wiele wyczynów byłam po prostu naprawdę za mała. Mama dostawała od tego zawału regularnie, a tata się nie przejmował, więc ze spacerów z tatą zawsze wracałam pokiereszowana.
      Miałam najkoszmarniejszą chorobę lokomocyjną w historii Ziemi. Jeśli pamiętacie z dzieciństwa dziewczynkę, która w drodze na kolonie zawsze rzygała po kilka razy, to z pewnością byłam ja. Żadne leki na mnie nie działały. Po aviomarinie raz o mało nie przeszłam na drugą stronę. To musiało być mega trudne dla rodziców i dla obcych ludzi też.
      Pyskowałam tak, że aż samej nie chce mi się w to wierzyć. Moi rodzice twierdzą, że to nie było pyskowanie, tylko dyskusja, że zawsze miałam własne zdanie i nie wahałam się go wyrazić. To też musiało być koszmarne dla dorosłych.
      Na pociechę, nigdy nie kłamałam, byłam radosnym dzieckiem i zawsze rwałam się do pomocy. Pewnie dlatego mnie nie oddali wink
      • wespuczi Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:23
        > Miałam najkoszmarniejszą chorobę lokomocyjną w historii Ziemi. Jeśli pamiętacie
        > z dzieciństwa dziewczynkę, która w drodze na kolonie zawsze rzygała po kilka r
        > azy, to z pewnością byłam ja. Żadne leki na mnie nie działały. Po aviomarinie r
        > az o mało nie przeszłam na drugą stronę. To musiało być mega trudne dla rodzicó
        > w i dla obcych ludzi też.

        albo ja, po tym jak zachorowalam raz po aviomarinie, na sam widok wszelakich tabletek niedobrze mi bylo smile
      • a.nancy Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:43
        > Rodzice twierdzą, że byłam bardzo dobrym dzieckiem, a
        > le ja pamiętam to inaczej.
        (...)
        > Pyskowałam tak, że aż samej nie chce mi się w to wierzyć. Moi rodzice twierdzą,
        > że to nie było pyskowanie, tylko dyskusja, że zawsze miałam własne zdanie i ni
        > e wahałam się go wyrazić.

        zazdroszczę ci rodziców. serio.
        ja często robiłam awantury - pamiętam, że różne rzeczy mnie stresowały (byłam wrażliwa, do dziś zresztą jestem, i łatwo doprowadzić mnie do płaczu) - mama twierdził, że byłam (jestem) "histeryczką" i "świrem". twierdziła też, że "pyskuję" - a ja uważam, że miałam własne zdanie (fakt, trudno mnie przegadać jak się uprę smile) - do dziś nienawidzę słowa "pyskować", co ono właściwie znaczy? że ktoś broni własnego zdania? a co w tym takiego niestosownego?
    • wespuczi Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:20
      to tylko ty, wiekszosc ematek i eojcow, kladla pod spojrzeniem rodzica milkla i lagodniala w ciagu kilku sekund, i ja to wiem napewno!
    • kali_pso Ufff, jak dobrze... 12.07.11, 15:32

      ....że ja byłam spokojnym, poukładanym dzieckiem- krzywo patrzeć na tych co chcę jak najbardziej mogęwink

      Spokój, ciekawośc świata ale nie taka- huzia, rach, ciach, bum i po 5 minutach cos innego- raczej od małego skupienie nad ksiązką czy inna czynnością, zgłebianie wszystkiego od a do z.

      Nie przypominam sobie abym ja lub któryś z moich dwóch braci narazili matke na dezaprobatę społecznąwink- żadnych wyć w sklepie, tarzania się po chodniku itp.

      Na szczęście mój dzieć jest taki sam i zawsze był- bez histerii, wszystko spokojnie można było i mozna nadal mu przetłumaczyć
      • kiniox Re: Ufff, jak dobrze... 12.07.11, 15:46
        Nie no, mogłabyś, gdybyś sobie na to w pocie czoła zapracowała. A ten spokój to był najwyraźniej w genach, to co to za zasługa? wink
        • kali_pso Re: Ufff, jak dobrze... 12.07.11, 16:03

          Żadna -ale co to zmienia?
          • kiniox Re: Ufff, jak dobrze... 12.07.11, 16:12
            Jeśli pytasz serio - dla mnie wszystko. Ja po prostu tak mam, że głupio by mi było krytykować ludzi, którzy muszą stawiać czoła temu, czemu ja nigdy czoła stawić nie musiałam, więc po prostu nie wiem, czy sama umiałabym dać temu czemuś radę w analogicznej sytuacji.
    • ga-ti Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 15:44
      Temat bije na głowę wszystkie poprzednie, które pamiętam!
      Śmieję się i płaczę ze śmiechu i czytam przez łzy. I mój syn się śmieje z rzygającego dziecka na karuzeli smile
      Dobre!
      Ja byłam grzeczna, spokojna, najstarsza w rodzinie (rodzeństwo i całe kuzynostwo młodsze), opiekuńcza, rozważna, ale też strasznie upierdliwa. Chyba dlatego, że pierwsza i przez kilka lat wszyscy dorośli mieli czas tylko dla mnie i nauczyli mnie, że zawsze dostanę odpowiedź. I tej odpowiedzi zawsze czekałam.
      Miałam swojego hopla na punkcie ubierania się. Nie żeby mi o jakieś markowe ciuchy chodziło (nie ten czas, ani miejsce), raczej o spódnice tylko długie, bluzki tylko jakieś tam, nie założyłam niczego, co mi się nie podobało, a nie podobało mi się tylko i wyłącznie z mojego subiektywnego punktu widzenia.
      Pamiętam jak przez cały festyn pierwszomajowy (tak, tak, chodziło się na takie i jadło lody pierwszy raz w roku, piło oranżadę z woreczków, ogólnie miłe wspomnienie, bo tych niemiłych nie rozumiałam) chodziłam naburmuszona, obrażona, nic nie jadłam, nic nie piłam, do nikogo się nie odzywałam, bo mama kazała mi założyć sweter, który stwierdziłam, że jest "chłopski". Takich fochów zaliczyłam wiele. Psując imprezy sobie i rodzinie.

      Miałam coś takiego, co teraz ma mój syn, wymyślałam sobie coś, jakąś przeszkodę (pierdołę i tyle), co nie pozwalało mi się cieszyć jakimś wydarzeniem. Żadne tłumaczenia nie pomagały. Nawet rozumiałam, że to co sobie ubzdurałam jest bez sensu i można z tego zrezygnować i dobrze się bawić, ale i tak się burmuszyłam i cierpiałam. Upierdliwe to było dla mnie i innych.

      Z tatą się kłóciłam, z mamą też, ale ona się w pyskówki nie wdawała, nie przejmowała się, wychodziła z pokoju, no więc kłótnie z nią nie miały sensu. Co innego tata, on się dawał wkręcać w dyskusje, spory, kłótnie, pyskówki, i śmiertelne obrazy i fochy.

      Ach, niby grzeczny dzieciak, ale nie łatwy, oj nie.
      • ga-ti Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 16:10
        Przypomniało mi się o cięciu. Raz na złość tacie, wzięłam nożyczki, usiadłam cichutko kolo szafy i ponacinałam mankiety w jego swetrach. Pamięta mi to do dziś.
        • kiniox Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 16:18
          Co mi przypomina taką jedną fajną historię. Mój mąż i jego rodzeństwo jeździli często do swojej bezdzietnej cioci, która uwielbiała dzieci i miała do nich anielską cierpliwość. Pewnego razu musieli ją czymś naprawdę mocno zdenerwować, bo wyszła z domu trzaskając drzwiami. Było to tak niezwykłe, że dzieciom się zrobiło strasznie głupio i postanowiły ją przeprosić. Wpadły na to, żeby napisać list z przeprosinami, a że nie miały na czym, to oderwały jej od ściany w salonie wielki kawał tapety i na nim napisały, jak im strasznie przykro, że ją zdenerwowały. Ciocia, kiedy już wróciła, popłakała się ze wzruszenia i do dzisiaj trzyma ten kawałek tapety w dewocjonaliach. Złego słowa im podobno nie powiedziała. Nieźle, nie?
    • wespuczi Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 16:01
      to ja sie przyznam - nie pamietam ile plakalam, ale najgorsza rzecza ktora mi wypominaja bylo psucie wszystkiego,
      bralam noz, nozyczki, srubokret i sie zaczynalo, rozcinanie, rozciaganie, zagladanie etc
      wiedzialam ze mi nie wolno, ale ciekawosc byla silniejsza, nawet kilka rzeczy w szkole zepsulam..
      aha poniewaz jestem osoba z autyzmem, nie potrafilam sie komunikowac z ludzmi bardzo dlugo, spytanie do czego sluzy radio bylo czyms niemozliwym, latwiej je bylo rozlozyc..
      aha poza tym uciekalam z domu do psa i z nim spalam, kilka razy w budzie..
    • kosher_ninja Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 16:19
      Przypomniałam sobie jedną koszmarną scenę.
      Moja babcia co niedziela chodziła do kościoła. No i ja razem z nią, jak akurat u niej byłam. I pewnej mroźnej niedzieli powiedziałam, że ja idę w spódnicy. Spódnica i koniec, w dodatku dosyć krótka. Moja babcia zamiast huknąć, to uznała, że ok, będzie spódnica, ale muszą być dwie pary rajstop. I ja tego przeżyć nie mogłam - jedna para spoko, ale dwie??!!?? Babcia doszła ze mną aż pod kościół, bo chyba miała nadzieję, że tam to jednak się uspokoję. Ta... Sama sobie w tyłek bym dała. A powód wycia? No bo każdy chłopak zobaczy, że ja mam dwie pary rajstop, a to WSTYD przecież, co nie?

      Mniej więcej w tym samym czasie miałam fazę na to, że każda kobieta wygląda pięknie, jak ma zasłonę na twarzy. Tą zasłoną najczęściej była u mnie spódnica założona na głowę. Goły tyłek i spódnica na łbie - szczyt elegancji. Każdy gość przychodzący do domu musiał być tak przeze mnie powitany, hehehe.
      • czarnaalineczka Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 16:21
        >
        > Mniej więcej w tym samym czasie miałam fazę na to, że każda kobieta wygląda pię
        > knie, jak ma zasłonę na twarzy. Tą zasłoną najczęściej była u mnie spódnica zał
        > ożona na głowę. Goły tyłek i spódnica na łbie - szczyt elegancji. Każdy gość pr
        > zychodzący do domu musiał być tak przeze mnie powitany, hehehe.

        ojp big_grin
    • gacusia1 Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 16:28
      Z tego co pamietam,bylam grzecznym dzieckiem-do czasu tongue_out .
      Haha,tez mialam chorobe lokomocyjna i obrzygalam ciocie w samochodzie big_grin . Myslalam,ze mnie z mostu spusci,bo to akurat na moscie bylo wink. Na karuzeli tez rzygalam..i w klasie... az w koncu matka zrozumiala,ze nie moge jezdzic samochodem ani karuzela.
      Plakalam tylko gdy mama z domu wychodzila albo gdy brat mnie spral...no albo gdy mama nie chciala mi kupic Barbie z Pewexu wink
      Raczej bylam taka wycofana,lajzowata dziewuszka w okularach big_grin
    • ciociacesia grzeczna bylam 12.07.11, 16:32
      i jestem. niestety z tego ciezko sie wyleczyc
      uczucia swoje pamietam dobrze. zwlaszcza bagatelizowanie moich spraw - problemow i lekow. no i riposty po nie wczasie jako rady mojej matki. kiedys zdanie zaczyna sie od 'trzeba bylo mu powiedziec..' dostaje gesiej skorki
      dzieci zadko mnie irytuja. chyba ze maja lat nascie i napier ja mi w uch muzyka z telefonu kiedy probuje kimac w drodze do domu
    • kropkacom Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 16:45
      Byłam histeryczka u dentysty i u lekarzy ogólnie big_grin

      Mam jedno dziecko, które odziedziczyło "chorobę" po mnie i jedno, które leczyć aż miło. No, cóż... Mam w sobie dzięki temu pokłady cierpliwości. tongue_out
    • chusteczka4 Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 17:57
      Bylam spokojnym dzieckiem, ale moją jedyną wadą było smianie sie z czyjeś krzywdy,gdy ktoras z kolezanek upadla lub zostala kopnięta przez konia (taka sytuacja miala miejsce) nie moglam powstrzymac sie od śmiechu,wtedy dostawalam ochrzan, często wkurzalam siostre,podkradalam jej rozne rzeczy,czesto sie bilysmy i szarpalysmy za wlosy,ale tez razem klękałyśmy i odmawiałyšmy paciorek przed spaniem,bylam nieufna w stosunku do innych dzieci i wstydliwa
    • anorektycznazdzira Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 18:43
      Mi poprostu było dużo wolno.
      Nie było mi wolno drzec paszczy i terroryzować, ale np na wszystko włazić, się brudzić, rózne rzeczy ruszać, oglądać, sprawdzać angażujac w to np. az do 45 cennych sekund z popołudnia mojej mamy (bo tyle srednio wystarcza 5latkowi, zeby sobie zobaczyć i sprawdzic coś, co go ciekawi). Nigdy nie bywałam ciagnięta za łapę "noooo zoooostaaaaaaaaw...!!!!!". No to sobie wyobraźcie zdegustowanie i dezaprobatę w oczach obserwującego z boku (i goownodotegomajacego) społeczeństwa. Mama to robiła z premedytacją i w duchu miała ubaw ze zgorszenia. Muszę przyznać, że była CUDOWNĄ, NAJLEPSZĄ mamą świata. Niemało madralińskich obiecywało jej i przysiegało, że nadejdzie dzień, że będzie strrrasznie przeze mnie płakać, bo rozpuści i rozpieści bachora i nic już się ze mną nie bedzie dało zrobić. Minęło pona 30 lat i mama jakoś nie płacze tongue_out
      • kiniox Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 12.07.11, 21:18
        To bardzo ciekawe, co piszesz, bo u mnie było podobnie - duża swoboda, ocean zaufania i bezustanne ostrzeżenia od wszystkich mądralińskich, czego to im nie zafunduję za parę lat, a potem zaskoczenie - zero poważnych problemów, żadnego buntu nastolatka, rewelacyjne układy do dzisiaj. A najdziwniejsze, że rodzice byli bardzo młodymi rodzicami z zerowym doświadczeniem w opiece nad dziećmi (oboje najmłodsi z rodzeństwa). Mieli chyba jakiś instynkt i szanowali mnie, jako człowieka, po prostu.
        • anorektycznazdzira Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 13.07.11, 18:43
          Tak, to jest to, co leży u podstawy takiego, nazwijmy to, stylu wychowania: szanowanie dziecka jako człowieka. Moja mama nie miała doswiadczenia w tym sensie, że byłam jej pierwszym dzieckiem, jej brat młodszy o 3 lata nie spełniał kryteriów edukacyjnych w tej kwestii. Za to ona sama nie czuła się szanowana ani traktowana poważnei jako dziecko. Zapamiętała to i chciała inaczejsmile
    • karro80 Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 13.07.11, 00:41
      ja tylko rzygałam albo śpiewałam w autobusie - w sumie nie wiem co gorsze dla otoczenia - fałszuję jak mało kto - sama siebie słuchać nie mogęwink
    • madzioreck Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 13.07.11, 01:10
      Ja średnio pamiętam, jakim byłam dzieckiem. Wiem tyle, co mi opowiadali rodzice - umiałam się grzecznie bawić i nawet dało się przy mnie zdrzemnąć ponoć wink
      Pamiętam, że bywałam upierdliwa przy jedzeniu - znaczy jeść nie chciałam, szczególnie śniadań. W przedszkolu panie mówiły w związku z tym, że jestem "niegrzeczna", jak mi się zdarzyło rzygnąć wmuszoną we mnie zupa mleczną.
      Jako niemowlę byłam ponoć dość bezproblemowa, nie darłam się za często, i podobno nawet nie domagałam się specjalnie noszenia na rękach, a wręcz przeciwnie - jak nie wyciągałam sama rąk, to lepiej było do mnie nie podchodzić i nie przeszkadzać big_grin
    • malaterrorystkaa Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 13.07.11, 02:33
      Kurcze tak się zastanawiam po kim mój dzieć taki grzecznybig_grin
      Jak sobie przypomnę dzieciństwo to byłam ciekawskim dzieckiem i nieznośnymsmilehihihihihihi
      Miałam dwóch starszych braci którzy często zajmowali się mną więc zamiast lalek miałam pełno samochodów. W piłkę grałam lepiej niż nie jeden chłopak.
      Tato kiedyś mi powiedział że u dwóch synów nie był tyle razy w szkole na dywaniku co u jednej córkismile
      Kiedyś pani od matematyki przykleiłam filiżankę z kawą do biurka big_grin
      Będąc w zerówce zrzuciłam kolegę z 6 klasy ze schodów.
      Obrona własna przed kolegami wyuczona do perfekcji przez braciszków, miałam niejednego kolegę co plecak mi nosiłsmile

      Koleżanki nakarmiłam zielonymi gruszkami mówiąc że takie mają być po czym wylądowały w szpitalu z bolącymi brzuchamiuncertain Pamiętam karę za to, tato kazał mi znaleźć kija którym później mam dostać w tyłekuncertain chodziłam i nic nie mogłam znaleźć grubą będzie bolało, cienką będzie piekło. W końcu zrezygnowana zerwałam taką średnią gałązkę i przyszłam do taty, a ten śmiejąc się zapytał jak się szuka bata na własny tyłeksmile Dla niego to było śmieszne i dla mnie też dzisiaj, ale wtedy nie było mi do śmiechu.

      Będąc na wakacjach u dziadków uczyłam psa jeździć na rowerzebig_grin i huśtałam na oponie, kota uwiązałam na sznurku i ciągałam go za sobą jak nie chciał iść ciągnęłam za ogon. No i zawsze zastanawiałam się czy to prawda że kot spada zawsze na cztery łapy, może nie do końca ale wyrzucony z balkonu 3 piętra przeżyłsmile
      Strzelałam z procy we wróbelkiuncertain
      Babci połowę grządek wyrwałam chcąc nakarmić konia i króliki.
      Jako kilkuletnia dziewczyna z kuzynami piłam wino przez słomkę i paliłam papierosy na sianie (oczywiście podciągnęliśmy paczkę dziadkowismile) babcia przerażona że jesteśmy chorzy chciała wieść nas do lekarza, zdychaliśmy ze dwa dni do dziś nie piję winabig_grin
      Utopiłam babci z 50 kurczaków i poszłam do babci powiedzieć że kurczątka nie umieją pływać tak jak kaczuszkibig_grin
      Dużym kamieniem rozbijałam orzechy na płytkach w korytarzu (ale było krzyku)

      A tak na koniec najciekawsze:
      Bawiliśmy się z kuzynami w chowanego i ja biegłam się schować do kuchni i jak już siedziałam w swojej kryjówce za zamrażalką przyszedł kot i żeby nie wydał mnie gdzie jestem wrzuciłam go do zamrażalki!!!!!! Wyobraźcie sobie minę babci jak na drugi dzień otworzyła zamrażarkęuncertain

      Większość z tych cudownych wybryków dzieciństwa zmajstrowałam z kuzynostwem u dziadków.

      Masakrycznym byłam dzieckiem!!!!
      Dobrze że moje dziecko jest grzeczniutkiebig_grin
    • masafiu Re: Byłam wrzeszczącym bachorem 13.07.11, 07:42
      ja bylam tym najgrzeczniejszym dzieckiem z calego rodzenstwa.

      Znam z opowiesci mamy:
      Jak mama ze mna jechala pociagiem z Wrocka do W-wy czyli ok 6-7godz to dawala mi moje buty ze sznurowkami (ja mialam ok 2lat) a ja przez cala podroz wyjmowalam sznurowki i je wkladalam smile i za kazdym razem pokazywalam mamie jak ladnie wlozylam sznurowki. Teraz patrze na to jak na lekka schize....

      Jak bawilam sie na podworku i akurat skonczylam sie bawic w piaskownicy, to szlam pod okno i darlam sie na calego aby mama mi rzucila wilgotna szmatke, abym rece umyla po piasku...... A najciekawsze jest to,ze to byl moj wymysl i w domu nigdy nie panowala sterylnosc,po prostu przyzwoity porzadek.

      Wyglupy to mialam pozniej, w wieku nastoletnim (smazenie nalesnikow z maryska...) ale to juz inny rozdzial.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka