Dodaj do ulubionych

Mam żal do męza - teściowa

16.07.11, 11:37
Moja teściowa jakis czas temu obraziła dość powaznie mnie i mojego męża. Nie było to pierwszy raz i przysięglam sobie, że więcej do niej ręki nie wyciagnę, bo poczułam, jakby napluto mi w twarz, nie pierwszy raz zreszta. Problem w tym, że mój mąż musi z nią utrzymywać kontakty, bo w jej wieku pewna pomoc jest potrzebna. I tu zaczyna się problem - bo po prostu przeszedl nad jej zachowaniem do porządku dziennego, zamiast raz przynajmniej jej wygarnąć, że nie zyczy sobie podobnych zachowań, przynajmniej w odniesieniu do mnie. To jego matka, on jej moze wszystko wybaczyć, ale chyba jednak o żonę i dzieci powinna dostać ochrzan. A wiem, że nie dostała. Mąż zachowuje się wobec matki, jakby nic się nie stało. Nie mogę mu wprost powiedziec, że mam o to żal, bo po pierwsze zacznie zganiać na jej wiek , po drugie - w danej chwili wyzłoscił się na nia w domu, obgadaliśmy sprawę i dla niego to koniec. Obaj z bratem zostali przez matkę nieźle wytresowani - jej nie wolno zwrócić uwagi.

No i nie wiem, co mam zrobić - mogłabym niby odpuścić, ale wiem dobrze, że ona gada mu na mój temat, na temat mojej rodziny. Mąż nie zachowuje się po tych wizytach atakująco, wręcz przeciwnie, niemal tłumaczy się z każdego kroku, ale co z tego.
Niestety, przestałam mu o wszystkim mówić, bo nie mam już pewności, czy, nawet w dobrej wierze czegoś matce nie powtórzy.
I boli mnie, że po takim wyskoku, jaki przydarzył jej się nie po raz pierwszy on po prostu nie zażądał przeprosin. Zaznaczam - mojej matce by coś takiego nie uszło.
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 11:49
      mamy wspolnego meza bez jaj i wspolna niewychowana tesciowa?!
      • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 11:53
        No, niestety, mój mąż , który ''ma jaja'' we wszelkich zyciowych sytuacjach , przy mamusi je traci.
    • mozyna Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 11:54
      Odwieczny problem synowa - tesciowa smile
      Nie znajac konkretnej sytuacji trudno stawiac jakiekolwiek tezy.
      Na pewno trzeba rozmawiac. Jesli to TY czulas sie urazona i wiedzialas, ze nie potrafisz tego przemilczec i przejsc nad tym do porzadku dziennego, bo bedzie to w Tobie narastac, to warto bys to TY poinformowala o tym tesciowa.

      PS. Uwazam, ze Twoj maz powinien reagowac i stac po stronie wlasnej rodziny, gdy ktos was obraza. Nawet jesli tobi to jego matka. Bez dwoch zdan!
    • lusitania2 Re: mamooooooo ale 16.07.11, 11:55
      powiedz jej, że...
      Większość z tego wyrasta w okolicy wczesnej podstawówki, tobie jak widać się nie udało, tylko przeszło w "mężuuuuuuuuuuuuuuuu ale powiedz jej, że...".
      Gniecie cię zachowanie teściowej i życzysz sobie, żeby usłyszała co cię gniecie, to wygarnij jej to. Sama.
      • minnie_su Re: mamooooooo ale 16.07.11, 11:59
        z tego sie wyrasta w okolicach podstawowki? smiesz zartowac... to forum jest klarownym dowodem, ze 90 % z tego nie wyrasta!
        • attiya Re: mamooooooo ale 16.07.11, 13:54
          a to pierwszy raz słyszę, że w podstawówce miewa się teściowe uncertain
          • naomi19 Re: mamooooooo ale 16.07.11, 14:50
            Ja pierwsze słyszę, że można wyrosnąć z uczucia poniżenia i złości. Jesli ktoś wyrasta z tych uczuć, gdy ktoś mu ubliża, krzywdzi go, to raczej wizyta u psychoanalityka by się przydała.
      • semihora Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:00
        No tak, niech dwie baby załatwią to między sobą, a mąż będzie miał święty spokój i czyste konto, bo w ten sposób żadnej się nie narazi uncertain

        Myślisz, że jak wygarnie synowa, to teściowa się zmieni? Nie. Pewnie nawet interwencja syneczka nie pomoże, a to właśnie on powinien odciąć się od matki.
        • azile.oli Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:16
          Przecież ona doskonale wie, co zrobiła. Nie chodzi o to, aby jej to uświadomić, ale żeby jej syn powiedział, co o tym myśli i żxe tolerowal tego nie będzie.
          Ona ma świadomość, że jestem obrażona, nie chodzę do niej - i wreswzcie w spokoju może grać przy synu gllowna rolę.
          Solidny opieprz od syna i traktowanie z dystansem - oto, co b y jej sięr przydało.
          Teściowa mnie wkurza, ale zal mam do męża, bo od niego oczekuję wsparcia.
          A on uwaza, że swoje zrobił - pozlościł sie parę dni, a teraz zachowuje się, jakby nic się nie stało. Nie potrafie mu wytlumaczyć, o co mi chodzi, bo nie o to, żeby zostawił matkę na pastwę losu.
          • mozyna Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:24
            Moze przeczytajcie sobie na poczatek maly artykul Czas na rozwod z rodzicami.
            Byc moze ulatwi Ci to sprecyzowac, o co Ci chodzi, a dla meza moze byc wskazowka, jak sie do tego zabrac.
          • minnie_su Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:27
            ehm... a chodzi ci mniej wiecej o to, zeby nie myslal co mysli, nie czul co czuje, tylko biegutkiem przejal twoj punkt widzenia.

            • azile.oli Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:29
              Chodzi mi o to, że ma być lojalny względem mnie. Tylko tyle.
              • minnie_su Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:51
                w pierwszym rzedzie powinien byc lojalny wobec siebie samego. jesli nie bedzie, nic dobrego dla nikogo z tego nie wyniknie.
                • azile.oli Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:55
                  No i chyba nie jest taki szczęsliwy i lojalny względem samego siebie, skoro z detalami spowiada się z wizyt u matki - ani tego nie wymagam, ani nie sprawdzilabym, czy był, ani nie mialabym pretensji, że był.
                  • minnie_su Re: mamooooooo ale 16.07.11, 13:22
                    no bo i nie jest do konca lojalny wobec siebie. gdyby byl, to potrafilby powiedziec tobie:

                    "sluchaj, ja kocham moja matke, jest wiele rzeczy, za ktore jestem jej wdzieczny, daje jej prawo do slabosci, rozumiem jej sytuacje w tamtej chwlii, ze ja to przeroslo, ze zaczela mowic bzdury, jestem w stanie byc ponad to i wciaz ja kochac. jesli ty nie jestes - ja to akceptuje - nie bede cie namawial do utrzymywania z nia kontaktow."

                    tak mniej wiecej moglby powiedziec. gdyby mezczyzni mieli w zwyczaju mowic co czuja wink
                    no i gdyby byl do konca lojalny wobec siebie.
                    • azile.oli Re: mamooooooo ale 16.07.11, 13:31
                      Zrozum, to nie było po raz pierwszy. Gdyby bylo, nie robilabym afery.
                      Ja moją matkę bardzo kocham, jestem jej za wiele rzeczy wdzięczna ale za taka akcję względem mojej rodziny dostałaby ochrzan. I jeśli nie umiałaby przeprosić to miałabym do niej żal, że czas spędzony z nia nie będzie nigdy czasem spędzanym jednoczesnie z moją rodziną. Bo mój mąż i moje dzieci do niej nie pójdą.
                      Ja rozumiem, że mąz mógł matce darować każde słowo, wypowiedziane względem niego, ale o żonę i dzieci powinien się upomnieć.
        • lola211 Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:20
          >a to właśnie on powinien odciąć się od matki.

          Co za bzdura.

          Niech kazdy zalatwia takie sprawy indywidualnie,a nie zbiorczo, bo malzenstwo.
          Czy jak moj brat sie pokloci z moim facetem, to mam zerwac kontakt z bratem?Synowa nie musi utrzymywac z tesciowa kontaktu, ale to nijak nie powinno wplywac na relacje syn-matka.
          Synowa ma cos do tesciowej i vice versa- to ich problem.Nie faceta.
          • azile.oli Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:27
            Chyba żartujesz. Uważasz, że gdy matka potraktowała podle żonę, to mąż powinien siedzieć cicho ? Owszem, on za matkę nie odpowiada, ale to taka sama sytuacja, jakby Cię wyzwal sasiad, a Twój mąż utrzymywał z nim normalne relacje. To nie jest istotne, że to matka. Jak moja zachowa się niestosownie względem męża, czy dzieci, to mam to traktować w oddzielnych kategoriach? I udawać, że nic się nie stało? Tym bardziej, jesli to nie kłótnia, a jednostronny atak?
            • czarnaalineczka Re: mamooooooo ale 16.07.11, 15:10
              znaczy ze mam od niemeza oczekiwac zerwania kontaktow ze stara znajoma tylko dlatego ze kiedys mnie zwyzywala ? big_grin
              rylly ?
              • azile.oli Re: mamooooooo ale 16.07.11, 15:16
                Ja bym oczekiwała, że mąż raczej taka znajomośc zerwie. Chociaz to wogóle abstrakcyjna sytuacja , bo oprocz tesciowej nikt mnie nigdy nie wyzwał. A to jednak jego matka. W przypadku znajomej wogóle nie widzę innej ewentualności, chyba, że to ja bym byla winna. Ale ogólnie ludzi nie wyzywam i nawet tesciowa nigdy wyzwiska z mojej strony nie uslyszala.
                • czarnaalineczka Re: mamooooooo ale 16.07.11, 15:23
                  czyli maz nie ma prawa do zadnych znajomosci nie zaakceptowanych przez zone ?
                  nawet jesli ta znajomosc jest 10 lat dluzsza niz ich zwiazek ???
                  nie wiedzialam ze bycie para oznacza ubezwlasnowolnienie
            • lola211 Re: mamooooooo ale 16.07.11, 21:31
              To jest sprawa twoja i Twojej tesciowej.Facet jest miedzy mlotem a kowadłem.
              Masz na pienku z tesciowa, to ja odpowiednio potraktuj jak cie obraza, a nie oczekuj od meza ze bedzie za ciebie zalatwial tego typu problemy.
              Jakby mnie wyzwal sasiad,to bym przestala z nim gadac, poinformowalabym o sprawie faceta, ale ostatnie co by mi przyszlo do glowy to wymagac od niego by sie solidarnie na sasiada wypial.Moje relacje z ludzmi moga byc calkowicie odmienne od relacji mojego partnera- jestesmy odrebnymi jednostkami.
          • kropkacom Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:28
            Zakładam, że jednak niektóre sprawy są na poziomie właśnie małżeństwa. I tak je należałoby rozwiązywać. Fakt, że synek zawsze zostanie synkiem. Kiedyś od brata męża usłyszałam: To przecież matka. Tak, ale nie moja. Dlatego jednak najlepiej załatwić to samodzielnie.
          • claudel6 Re: mamooooooo ale 17.07.11, 00:02
            no nie sorry, ale to, ze w anszym zyciu zjawia się jakaś "tesciowa", "szwagier" czy kto tam jeszcze wynika nie z wyboru - nie wybralismy sobie tych ludzi do przyjaźni - tylko z tego, że się związalismy z jakimś facetem. on jest powodem tego, ze w ogóle z nimi mamy do czynienia. wszelkie konflikty z jego rodziną są przede wszystkim jego sprawą, a nie sprawą między nami a tą rodziną.
        • lusitania2 Re: mamooooooo ale 16.07.11, 12:28
          semihora napisała:

          > Myślisz, że jak wygarnie synowa, to teściowa się zmieni?

          Uważam, że jak się ma życzenie, by ktoś usłyszał, co ja o jego zachowaniu myślę, to powinnam to załatwić osobiście ja.
          Przynajmniej dopóki jestem zwykłą lusitanią i chodzi o życie codzienne, a nie głową państwa i sprawy państwowe, gdzie "rozmowa" przez ambasadorów przyjętym sposobem komunikacji.

          Nie. Pewnie nawet inte
          > rwencja syneczka nie pomoże, a to właśnie on powinien odciąć się od matki.
          >

          Powinien czy nie - to jest jego sprawa, a w każdym razie nie mnie to oceniać (szczególnie, że o co poszło kompletnie nie wiem. Jak rozumiem, ty jesteś doskonale w tym zorientowana).

          Uważam, że mąż/żona ma prawo do własnej linii postępowania z rodziną, znajomymi a nawet sąsiadką. Czy sąsiadem. Zachowanie "ale nie baw się z Markiem, bo ja go nie lubię" jest naturalne na placu zabaw u kilkulatków, u ludzi dorosłych uważam je za żenujące. Jeśli owa linia postępowania mi się nie podoba - mam prawo wymiksować się ze wspólnych kontaktów z tymi ludźmi. Ale nie żądać, by mój mąż zrywał kontakt np. z matką.
          Nie wszyscy muszą się lubić czy nawet ledwo tolerować - to też jest prawda, którą powinno się opanować, chcąc uchodzić za osobę dorosłą, a nie smarkacza.
          • azile.oli Re: dokładnie napiszę, o co poszło... 16.07.11, 12:50
            Drugi mąż tesciowej był umierający. Mimo, że przez 4 lata miałyśmy minimalny kontakt, ofiarowałam swoją pomoc. Byłam tam codziennie, robiłam zakupy, chodziłam do apteki, wzywalam lekarza, lecialam skoro świt, żeby być przy wizycie. Z przyczyn zdrowotnych nie prowadzę samochodu, więc codziennie leciałam 3 km w jedną stronę, żeby odciążyć męża.
            Nawet mi tesciowej bylo żal, musiala myć i podnosić chorego w nocy , ale kategorycznie odmówiła pielęgniarki. Kiedyś podjechaliśmy tam z mężem i ewidentnie wyszło na jaw, że ona sobie nie radzi - nie podaje leków, chory się odwadnia, nie ma kto podłaczyć kroplówki itd. Więc znów wyszliśmy z propozycją pielęgniarki (opłacanej przez nas). Wyleciala na nas z gębą, że do pomocy to nas nie ma, a próbujemy rządzić i wymadrzać się będziemy, gdy któreś z nas zachoruje na raka, czego nam rzyczy. Wyszliśmy.
            Pojechaliśmy tam po południu. Akurat myła chorego, zaproponowalam pomoc, na co zasyczała, że sie obejdzie, i żebyśmy s....li.
            To tak w skrócie. I nie bylo to spowodowane traumą - gorsze numery robiła, gdy nie miala żadnych problemów.
            Nie opisuję juz jej dalszych poczynań, które calkowicie zraziły do babki dorastające wnuki, a mojego syna naprawdę trudno urazić - ma dużą tolerancję dla osób słabszych, starszych itd.
            • azile.oli Re: errata 16.07.11, 12:52
              Życzy, oczywiście. Chyba z nerwów napisalam z takim bykiem.
            • tully.makker Re: dokładnie napiszę, o co poszło... 16.07.11, 13:04
              Szkoda, ze nie potraqfisz przyznac odobiny prawa do irracjonalnych zachowan osobie, ktora przechodi wieloletnia traume opieki nad umierajaca bliska osoba. Mezowi wspolczuje, rozdarty miedzy dwoma takimi babonami...
              • azile.oli Re: Tully 16.07.11, 13:21
                Ja przyznaję takie prawo. Ale po pierwsze - opieka trwała 2 miesiące, po drugie, minęła odpowiednia ilość czasu, żeby za zachowanie przeprosić, po trzecie - kim trzeba być, żeby własnemu dziecku życzyć raka?
                • minnie_su Re: Tully 16.07.11, 13:26
                  wy sie tu nie jestescie w stanie porozumiec, azile. ty czujesz do tesciowej tylko niechec i obojetnosc, zadnej sympatii. dlatego oceniasz kazde zdanie, roztrzasasz kazde slowo. twoj maz widzi to, co ona naprawde myslala lub czula, czego chciala, a nie co powiedziala. to jakby gadal slepy z gluchym.
                  • azile.oli Re: Tully 16.07.11, 13:36
                    Słuchaj, uważasz, że jeśli uwazałby, że jego matka miała prawo sie tak zachować, to tyle żółci na jej temat by mu się ulało po calej akcji? To raz. A dwa - wystarczyloby słowo przepraszam.
                    • claudel6 Re: Tully 17.07.11, 00:10
                      wyłamię się z tego chóru adwokatek teściowej - nie, nie miała prawa tak sie do was odezwać i tak, jeśli to się zdarzyło - powinna przeprosić, a nie udawać, że nic się nie stało.
                • minnie_su Re: Tully 16.07.11, 13:35
                  azile.oli napisała:

                  > > kim trzeba być, żeby własnemu dziecku życzyć raka?

                  twoj maz wie, ze matka nie zyczy mu raka, ty wiesz, ze matka nie zyczy mu raka, nawet my tu, z emamay, wiemy, ze matka nie zyczy mu raka.
                  jest taki dzial linguistyki - pragmatyka - ktory zajmuje sie m.in. rzeczywistym znaczeniem zdania. ono czesto bardzo odbiega od tego, na co wskazywalaby semantyka. i w zasadzie kadzy zdrowy psychiczanie odbiorca radzi sobie swietnie z odczytem tego znaczenia.
                  • azile.oli Re: Tully 16.07.11, 13:40
                    No dobrze, choć mnie by takie slowa przez usta nie przeszły. Ale były skierowane rólwniez do mnie. Tez mam uważać, że mnie nie dotyczyły? I mąż też powinien założyć, że przyjemnie mi było tego sluchać? A zauważ, że jeszcze tam poszlam i chciałam pomóc ? I co za to dostalam?
                    • tully.makker Re: Tully 16.07.11, 13:55
                      Nikt nie kwestionuje, ze slowa tesciowej byly nieodpowiednie i nie na miejscu. Ale chyba trudno tez kwestionowac, ze kazdy czasami gada glupoty, zwlaszcza w stanie zdenerwowania spowodowanego trudna sytuacja zyciowa. W zestawieniu z umierajacycm na raka mezem glupi tekst puszczony do syna i synowej jest tak nieistotny, ze wrecz smieszne staja sie twoje pretensje w tej sprawie.

                      Zarowno moi rodzice jak i moi tesciowie potrafia wygadywac takie brednie, ze zal sluchac. Bez specjalnego powodu, bo i jedni i drudzy maja raczej bezproblemowa sytuacje zyciowa. Oczywiscie, nie pozwole po sobie jezdzic i jak ktos mnie atakuje, to musi sie liczyc z nieprzyjemna reakcja. Ale przezuwanie pretensji do niczego nie prowadzi - wiem to doskonale jako doswiadczony przezuwacz. Dojscie do takiej wiedzy zycze i tobie.
                      • erillzw Re: Tully 16.07.11, 14:58
                        tully.makker napisała:

                        > Nikt nie kwestionuje, ze slowa tesciowej byly nieodpowiednie i nie na miejscu.
                        > Ale chyba trudno tez kwestionowac, ze kazdy czasami gada glupoty, zwlaszcza w s
                        > tanie zdenerwowania spowodowanego trudna sytuacja zyciowa. W zestawieniu z umie
                        > rajacycm na raka mezem glupi tekst puszczony do syna i synowej jest tak nieisto
                        > tny, ze wrecz smieszne staja sie twoje pretensje w tej sprawie.

                        Aha, czyli jesli ktos chory powyzywa Cie od tanich k.ew i innych szmat to oczywiscie uznasz, ze ma prawo przeciez jest ciezko chory i ma trudna sytuacje?
                        Wolne zarty.
                        Wspolczuje przykladow w domu w takim razie jesli Ci sie wydaje, ze takie prostactwo mozna tolerowac w imie "wyzszego dobra" jakim jest czyjas ciezka choroba.
                        U mnie tez w rodzinie jest osoba bardzo chora ale jakos nikt sie nie obraza i nie rzuca sobie zenujacych tekstow tylko dlatego, ze ma "traume" opieki nad ta chora osoba.
                        Choroba w rodzinie nigdy nie powinna tlumaczyc chamstwa. Zdenerwowanie, brak cierpliwosci rowniez nie tlumaczy zwyklego chamstwa.
                      • attiya Re: Tully 16.07.11, 15:00
                        czyli rozumiem, że teściowa w takich sytuacjach ma prawo życzyć śmierci - bo rak to z zasady rozciągnięty w czasie wyrok śmierci. Ona taka biedna i takie tam, no trzeba jej wybaczyć....zapewne w podobnej sytuacji synowa na kolanach musiałaby przepraszać uncertain
                    • czarnaalineczka Re: Tully 16.07.11, 14:46
                      >A zauważ, że jeszcze tam poszlam i
                      > chciałam pomóc ? I co za to dostalam?

                      ogarnij sie
                      jak masz pomagac po to zeby ktos ci za to na kolanach dziekowal to lepiej nie pomagaj wcale
                      kobiecie maz umiera a ty od niej manier i podziekowan oczekujesz uncertain
                      • azile.oli Re: Tully 16.07.11, 14:57
                        Słuchaj, podziękowań nie oczekiwałam, ale chamstwa też nie. A co do zrozpaczonej kobiety - cóż, bedę sceptyczna, bo lepiej znam moja tesciową.
                        I ogólnie - pomagałam dla mojego męża i dla chorego, nie dla niej. Bo ona od mojego męża tej pomocy wymagala - a obowiazku nie miał żadnego.
                      • ha-ya Re: Tully 16.07.11, 15:04
                        Wez ty sie ogarnij uncertain Nigdzie nie napisala, ze chciala podziekowan za kolanach ( sic!) czy jakichkolwiek innych. ja rozumiem doskonale, ze komus moga puscic narwy, ale tesciowa miala mnostwo czasu, zeby ochlonac i zwyczajnie przeprosic za niemile slowa. To tak duzo? bo dla mnie to minimum kultury. U mnie w rodzienie byla podobna sytacja - babcia lezaca, opiekujaca sie nia ciocia i z doskoku moja mama. I tez sie poklocily i padlo wiele nieprzyjemnych slow, ale po jakims czasie ( chyba kilka yug.) gdy emocje opadly, byly przeprosiny i proba naprwy stosunkow.
                        • azile.oli Re: Tully 16.07.11, 15:12
                          Ja nawet chwilami żalowalam, że wogóle się tym zajęlam. I nie dlatego, żxe oczekiwalam podzikękowań, ale dlatego, że cała rodzina tego męża, która palcem nie kiwnęła byla traktowana po królewsku, a ja, mąż i nawet dzieci jak g...o.
                          • erillzw Re: Tully 16.07.11, 21:11
                            Najwidoczniej w jej mniemaniu od szanowania sa inni..
                  • nutka07 Re: Tully 16.07.11, 13:45
                    Zalozmy ze masz racje.
                    Ile w takim razie jestes w stanie zniesc takich sytuacji/ zdan?
                    Wazne jest tez kim jest ta osoba, jakie ma sie z nia relacje i dlaczgo tak wygladaja.
                    • azile.oli Re: Tully 16.07.11, 13:58
                      Ja już, niestety, nie jestem w stanie znosić takich zdań, zwłaszcza od osoby, która dobrze mi nie życzy, a wobec której zawinilam tylko tym, że wyszlam za jej syna.
                      Jak widać z tego wątku nie podburzam męza przeciwko matce, choć moglabym spowodować, żeby tam nie zajrzał. Ale to jego matka i czuję, ze nie wolno mi tego zrobić. Ta atmosfera jednak fatalnie odbija się na moich relacjach z mężem.
                  • attiya Re: Tully 16.07.11, 14:01
                    no sory ale takich rzeczy się ani nie życzy ani nie mówi
                    myśleć to sobie może co chce ale nic ponad to
              • czarnaalineczka Re: dokładnie napiszę, o co poszło... 16.07.11, 14:44
                zgadzam sie z kazdym slowem
              • erillzw Re: dokładnie napiszę, o co poszło... 16.07.11, 14:53
                tully.makker napisała:

                > Szkoda, ze nie potraqfisz przyznac odobiny prawa do irracjonalnych zachowan oso
                > bie, ktora przechodi wieloletnia traume opieki nad umierajaca bliska osoba. Mez
                > owi wspolczuje, rozdarty miedzy dwoma takimi babonami...
                >
                tully masz problem z czytaniem ze zrozumieniem? przeciez autora napisala, ze takie zachowania to nie ostatnie 4 lata tylko tak bylo zawsze.
                Nie tlumacz wszysckih wrednych ludzi trauma. Niektorzy sa wredni bez wzgledu na traume, a owa to tylko poglebia. A jesli ktos ofiaruje pomoc, ofriauje odciazenie i jeszcze za to chce placic a czestuje sie go tesktem wypie...j to raczej nie jest trauma tylko zwykle prostacxtwo i chamstwo.
                • azile.oli Re: dokładnie napiszę, o co poszło... 16.07.11, 15:02
                  No właśnie, tak bylo zawsze, a przez ostatnie 4 lata nie utrzymywalam z teściową kontaktów, na jej życzenie, po bardzo ostrej akcji. Ale mnie nauczono, że się bliskim pomaga w potrzebie i robilam to dla męża, który nie byl w stanie wszystkiego załatwić.
            • cherry.coke Re: dokładnie napiszę, o co poszło... 16.07.11, 13:42
              Zgodzilabym sie z toba, gdyby tesciowa podczas rozmowy o czym innym na zimno wyrabala "a zebyscie wszyscy na raka wyzdychali". Do czego pewnie zreszta jest zdolna.
              Ale opisane okolicznosci nie sa wedlug mnie sytuacja, kiedy ludzi pociaga sie do odpowiedzialnosci za to, co mowia. Nawet jesli sa zdolni do gorszych rzeczy na sucho - ten raz bym odpuscila.
          • semihora Re: mamooooooo ale 16.07.11, 13:02
            > Uważam, że mąż/żona ma prawo do własnej linii postępowania z rodziną, zn
            > ajomymi a nawet sąsiadką.

            Ja wiem, wiem. Wszystkie jesteście takie mądre, kiedy piszecie na forum, ale jak coś się zaczyna dziać, to jakoś nie umiecie swoich mądrości zastosować w życiu i biegniecie do mężów na skargę, bo teściowa krzywo spojrzała.

            Jasne, niech teściowa zarąbie synową siekierą, a syneczek słowem nie piśnie, bo on ma prawo do własnego traktowania mamusi i nawet jeśli mu się nie podoba porąbanie żony, to mamusi nie skrytykuje. Bo małżeństwo to dwie odrębne osoby i problemy jednej strony nie są problemami strony drugiej. Jak się bierze ślub, to się odchodzi od mamusi i trzeba się umieć postawić. A jak się chce trzymać mamusinej spódnicy, to lepiej nie brać ślubu.

            Koniec tongue_out
            • lelija05 Re: mamooooooo ale 16.07.11, 13:42
              Dobrze podsumowałaś.
            • naomi19 Re: mamooooooo ale 16.07.11, 15:07
              A jak się chce trzymać mamusinej spódnicy, to lepiej nie brać ślubu.
              o to to
        • attiya Re: mamooooooo ale 16.07.11, 13:55
          no pewnie, mąż tak chciałby pewnie, żeby mu dupy za przeproszeniem nie zawracać, zeby żona z matką to między sobą załatwiły a on będzie miał święty spokój....
          • naomi19 Re: mamooooooo ale 16.07.11, 15:07
            To żaden facet...
          • czarnaalineczka Re: mamooooooo ale 16.07.11, 15:12
            no ale chyba dwie dorosle osoby mogla wlasne sprawy miedzy soba zalatwic bez udzialu meza syna siosty czy ciotki
            • azile.oli Re: mamooooooo ale 16.07.11, 15:20
              A czemu ja mam zalatwiać sprawę z teściową, jeśdli zostalam obrażona przy męzu przez jego matkę? Jest akcja, jest reakcja. Z uwagi na sytuację mąż powinien zalatwić to później. A o czym ja mam z tedsciową rozmawiać? Że sobie nie życzę być obrażana? No przecież syn jej nie ochrzanił, czyli można mnie obrażać.
              • czarnaalineczka Re: mamooooooo ale 16.07.11, 15:25
                bo to ty zostalas obrazona
                i jestes dorosla
                A o czym ja mam z tedsciową rozmawiać?
                wlasnie o tym ze sie czujesz urozona
                powiedziec jak dorosly czlowiek " ze maz do niej zal o to co powiedziala i zadasz przeprosin "
                serio takie trudne ???
            • claudel6 Re: mamooooooo ale 17.07.11, 00:17
              ale dlaczego ona ma cos załatwiac z teściowa, z którą ma kontakt TYLKO i wyłącznie ze względu na męża i tylko wiyłącznie dla niego? to w jego zasranym interesie jest, zeby kontakty miedzy nimi były dobre i to on powinien o to dbac.
              • lola211 Re: mamooooooo ale 17.07.11, 10:33
                W jego interesie jest,by one sie ze soba nie kontaktowały.Bedzie mial chłopina swiety spokoj, zamiast zszarganych nerwów przez dwie kobiety, ktore sie wzajemnie nie cierpia.
    • ha-ya Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 13:41
      Czytajac te odpowiedzi jestem mocno sie zdziwilam. Ematki takie wyrozumiale. Ja osobiscie wscieklabym sie mocno, gdyby moja mama/ojciec zachowywali sie mocno nieprzywzoicie w stosunku do mojego malzonka. I to JA wymagalabym przeprosin i to JA stanelabym murem za moim mezem. Wyglada na to, ze jak tesciowa jezdzi po synowej to jest ok - niech sama sobie baba radzi, dzwoni, wyjasnia. Nie wiem czy bylybycie tak wyrozumiale dla synowej gdyby ta ona obrazila tesciowa. Pewnie tez poradzilbyscie tesciowej, zeby dzwonila/wyjasniala co jej lezy na zoladku. Czasami mam wrazenie, ze w imie jakiegos dziwnie pojetego szacunku dla strszych i za cene "dobrych" kontaktow rodzinnych baby radza jedna drugiej ustapienie, "rozmawianie" czy stosowanie jakis innych sztuczek socjotechnicznych. szkoda tylko ze adresatem w 99% przepadkach jest wlasnie synowa, a nie tesciowa uncertain
      • lelija05 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 13:46
        Bo może te posty są od mam synów smile
        • ha-ya Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 13:57
          No wlasnie tez mi przyszlo to do glowy. Bo jakos ciezko mi sobie wyobrazic emame, ktora ma corke, a ktorej to corki tesciowa jezdzi po niej a przy okazji i po samej emamie ( doczytalam o czepianiu sie rodziny) tongue_out
          I prosze sobie wyobrazic drogie obronczynie, ze jesli tesciowa widzi, ze moze synowa traktowac synowa dowolnie zle, a lojalnosc, milosc i oddanie syna bedzie na niezmienionym poziomie to juz wie, ze moze sobie pozwolic na wszystko. Po co sie starac, jak ona i tak ma to co chce? Istnieje tez prawdopodobienstwo, ze pan synek zacznie traktowac malzonke w najlepszym przypadku lekcewazaco.
          • zuzi.1 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:13
            Dokładnie tak ha-ya, słusznie napisałaś...
          • claudel6 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 00:20
            święte słowa.
            co to, jakies świetę krowy są te teściowe? nietykalne? synek ma udawac, ze jest ślepy i głuchy? bo obrażanie zony to nie jego sprawa? przepraszam, zona to nie jego sprawa??
      • annajustyna Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 13:46
        Moj chlop wlasnie powiedzial, ze to ja powinnam sie sama starac o szacunek do mnie, a nie on. Coz - sowa orla nie urodzi...A mowila mi mama, bym nie zapominala, ze srodowisko bardziej ksztaltuje czlwoieka niz myslimy sad.
        • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 13:52
          No owszem, jak ktoś wyrastal w takiej atmosferze, że dziesięć razy w język się ugryzie, nim zwróci rodzicowi uwagę, to jest mu trudno.
          Ale mój mąż jest silnym facetem, on dobrze wie, że ja nie umiem sie bronić, a mimo to pozwolił, żeby niemal napluła mi w gębę.
          • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 13:57
            To naucz sie bronic.

            Sluchaj Ty w ogole sie z nia kontaktujesz, jezdzicie do niej? Jezeli nie, to o co chodzi?
            • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 14:05
              Ja się z nia nie kontaktuję, ale mąż oczywiście tak. I zachowuje się, jakby nic się nie stało. Czyli pędzi na kazdy telefon. Teraz nie jestem teściowej potrzebna, wiec zniknęlam z pola widzenia, syn jej nie objechał, ona nie przeprosiła, może gadać co chce na moj temat, ja się nie dowiem, a ona od syna złego słowa nie usłyszy.
              • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 14:17
                Nie interesuj sie nia.
                Jak maz wroci i bedzie chcial sie zalic albo cos opowiadac, mozesz mu odpowiedziec ze przepraszasz ale juz Cie to nie interesuje.
                Niech on sam sie kisi w tym wszystkim. Jezdzi na kazde zawolanie, niech jezdzi a Ty zyj swoim dniem.
                • ha-ya Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 14:21
                  O, zgadzam sie z nutka wink
                • eilian Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:41
                  Rada całkiem rozsądna, ale na dłuższą metę to nie wiem, czy więcej szkody temu małżeństwu nie wyrządzi. On się będzie sam kisił, ona ma swoje sprawy i jego kłopotami się nie interesuje...
                  A tu chodzi chyba o to, że autorka wątku i jej mąż powinni stanowić zgrany zespół, który gra do jednej bramki i stoi za sobą murem.
                  Popieram żal autorki do męża, też bym miała ogromne pretensje, gdyby w sytuacji upokarzania żony nie powiedział co o tym myśli i przynajmniej nie ochłodził stosunków z matką. Nie wyobrażam sobie, że można przejść nad tym do porządku dziennego.
                  Niestety niektórzy faceci mają inteligencję emocjonalną na poziomie pantofelka. W takich razach zostaje tylko żmudna praca u podstaw i wychowywanie typa, tłumaczenie, podawanie przykładów itp. Współczuję.
                  • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 16:19
                    Zloty srodek to niestety nie jest.
                    Moze tez sluchac ale nie uczestniczyc aktywnie w tych relacjach, postarac odciac sie emocjonalnie.
                    Wiesz ja to widze tak, skoro on przez kilkanascie lat nie byl w stanie ustalic granic to teraz tego tez nie zrobi. Autorka dostala w pakiecie tesciowa ale to jest nadal jego matka i wg mnie on powinnie dbac o to, zeby jej zachowanie jak najmniej dotykalo jego wlasna rodzine. Maz jednak tego nie robi, dlaczego wiec autorka ma caly czas myslec o jego uczuciach skoro on jej ignoruje(?).
                    Dla jej meza jest to po prostu normalne.

                    Ja na jej miejscu mialabym za przeproszeniem w du.pie te przeprosiny, bylabym zadowolona ze ona nie chce sie do mnie odzywac.
                    • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 16:32
                      Toteż ja jestem zadowolona, że jej nie widuję. Natomiast każdą wizyte męża u matki traktuje jak potencjalna zdrade - nie byl lojalny, już mu nie ufam. Po tylu latach malżeństwa przestalam z nim rozmawiać o niektórych sprawach. Nawet, jesli mu to wszystko powiem - nie zrozumie. Po prostu wreszcie zauważylam, że tesciowa jest nie tylko chamska, nie lubi mnie, zraża sobie ludzi - ona jest sprytną manipulantką. Pozbywa się ze swojego otoczenia ludzi, którzy w danym momencie są niewygodni.
                      • czarnaalineczka Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 16:43
                        azile.oli napisała:

                        > Toteż ja jestem zadowolona, że jej nie widuję. Natomiast każdą wizyte męża u m
                        > atki traktuje jak potencjalna zdrade

                        big_grin
                        • cherry.coke Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:32
                          czarnaalineczka napisała:

                          > azile.oli napisała:
                          >
                          > > Toteż ja jestem zadowolona, że jej nie widuję. Natomiast każdą wizyte męż
                          > a u m
                          > > atki traktuje jak potencjalna zdrade
                          >
                          > big_grin

                          Ty sie alineczka nie chichraj. Malzenstwo jednej mojej znajomej (skadinad bardzo udane) prawie sie rozpadlo przez to, ze maz byl u swojej matki na pasku i opowiadal jej wszystko, co sie dzieje w malzenstwie, przy czym tesciowa wykorzystywala to li i jedynie do jezdzenia synowej po glowie rowniez publicznie na wiekszym forum rodzinnym. Przeszli terapie malzenska, bo juz bylo na wlosku. Maz poza tym fajny, tylko byl w typowym ukladzie "zastepowania ojca" swojej matce. No w pewnym momencie synowa tez dostawala dreszczy na sama mysl o wizycie meza u matki, bo wiedziala, ze beda konsekwencje.
        • ha-ya Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 14:11
          Wlasnie tego nie rozumiem - przeciez szcunek drugiemu czlowiekowi nalezy sie jak psu buda. Pozniej mozna go ewentualnie stracic. I jakos nie wiem jak mialabys to robic - ja w takiej sytaacji zwyczajnie bym odpuscila i olala- szacunku tesciowej nie zdobedziesz, ale zachowasz go dla siebie.
          • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 14:34
            W sumie to prawda. Nawet mi na jej szacunku nie zależy. Bardziej chodzi mi o postawę męża, dzięki której teściowa czuje się panią sytuacji. Wiem , że mąż musi tam bywać, ale cała jego postawe odczytuję niemal jako zdradę. On się też nie czuje komfortowo.
            A nie jest tak, że nic się nie stało. Bo moim zdaniem się stało.
            • lola211 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 21:48
              Twoja urazona duma pragnie zemsty.Jestes najbardziej wkurzona tym,ze tesciowa nie poniosla konsekwencji- a to co by ja zabolało, to zerwanie kontaktu przez syna.A tu d.pa, twoj maz nie chce tego konfliktu ciagnac i dla swietego spokoju udaje, ze nic sie nie stało.
              Ja go swietnie rozumiem.
              Swego czasu pomiedzy moja mama a moim partnerem dochodzilo do zadraznien.Kazde próbowalo mnie przeciagnac na swoja strone.Z poczatku probowalam interweniowac.Az zrozumialam, ze to nie jest moj problem.Jak sie chcecie kłocic to robcie to bez mojego udzialu, nie zamierzam trzymac z zadna ze stron, wasz problem, ze nie potraficie sie dogadywac,nie moj.
              Nie spotykaj sie z tesciowa, nie kontaktuj.A mezowi daj spokoj - jego matka,jego obowiazki wobec niej, jego "działka".
              • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 00:20
                Zadraznien?
                Twoj partner mowi do Twojej matki spier...aj, reagujesz czy zostawiasz to im?
                • lola211 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 10:24
                  Tak bez powodu mówi? Jakos ciezko mi to sobie wyobrazic.To po pierwsze.
                  Po drugie- wowczas napewno wystapila by reakcja ze strony mojej matki.Cos, czego tu brakuje.
                  Po trzecie- w takiej sytuacji bym zareagowala. W trakcie awantury.
                  Ale nie zerwalabym kontaktu z wlasnym facetem z powodu takiego, ze kogos obrazil.Tak samo nie odcielabym sie od matki.Nie robilabym za posrednika.

                  I co najwazniejsze-gdybym wiedziala, ze mnie ktos nie znosi, unikalabym kontaktu.Nie ma, ze trzeba pomóc mezowi.Nie, nie pomoge, bo to mnie naraza na atak.Musisz sobie radzic sam, skoro masz taka matke.
                  • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 11:17
                    Czyli masz granice, po przekroczeniu ktorej bys sie wtracila.

                    Co do braku powodu, to ktos moze reagowac nieadekwatnie do sytuacji albo po prostu taki byc, tak zachowywac sie w stosunku do innych.
                    • lola211 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 11:40
                      Autorce chodzi o ciagniecie tematu.
                      Maz ma przeprowadzic rozmowe i maz ma ukarac tesciowa.

                      Osobiscie, gdybym reagowala, to w trakcie awntury, bez wzgledu na to,kto w niej uczestniczy.Bo nie zycze sobie, by w mojej obecnosci kogokolwiek obrazano.
                      Nie wezme na siebie jednak obowiazku wymierzania kary.

                      W mojej rodzinie nie dochodzi do tak ekstremalnych sytuacji, ale spiecia sie zdarzaja.Nie trzymam jednego frontu z partnerem, bo w wielu kwestiach mamy odmienne zdanie.Jesli jest z kims na sciezce wojennej to jest to tylko i wylacznie jego sprawa, nie moja.Ja z ta osoba moge zyc w swietnej komitywie.
                      • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 12:01
                        Wiem o co jej chodzi.

                        Bylam ciekawa w jakiej sytuacji Ty bys zareagowala.
                      • erillzw Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 19:24
                        lola211 napisała:
                        >Nie trzymam jednego frontu z partnerem, bo w wielu kwestiach mamy odmien
                        > ne zdanie.Jesli jest z kims na sciezce wojennej to jest to tylko i wylacznie je
                        > go sprawa, nie moja.Ja z ta osoba moge zyc w swietnej komitywie.

                        Zaraz, zaraz.. czy to znaczy, ze jesli np. twojego meza okrada jego wspolnik z ktorym Ty jestes w dobrej komitywie to dalej bedziesz sie z nim kumplowac?! O_o
                        Sorry ale jesli moj maz jest z kims na sciezce wojennej to ja stoje po jego stronie. Wyjatkami sa sytuacje gdy chodziloby o moje przyjciolki i rodzinie gdzie stanelabym na glowie zeby stosunki bylyby przynajmniej uprzejme nawet jesli chlodne.
                        Nie wyobrazam sobie aytucji gdzie chodze na piwo z wrogiem osoby mi najblizszej..
      • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 13:47
        No własnie o to mi chodzi. Moja mama obchodzi się z moim mężem wyjatkowo subtelnie, a i tak czasami zwrócę jej uwagę, gdy powie coś niezbyt mądrego. I to walę od razu, nie czekam na sposobność, gdy będziemy same. Wtedy sytuacja jest jasna i klarowna.
        • lola211 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 21:52
          Tak to ja sie zachowuje,by bronic dziecka.Ale doroslego faceta? No prosze cie.Po co te twoje interwencje?
          • claudel6 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 00:28
            bo to jest jej facet i jej matka. mają ze sobą kontakty tylko z powodu niej. więc ona za te kontakty jest odpowiedzialna.
            • lola211 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 10:31
              Dobre sobie.
              Z takim podejsciem to ja sie juz niczemu nie dziwie.
              Osobiscie ani mysle brac odpowiedzialnosc za innych.
              • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 13:31
                Zależy mi, żeby moja matka i mój mąż mieli dobre stosunki, bo w ten sposób mozemy np razem spędzic święta. Pewnie, moglabym pozwolić, żeby sie na siebie poobrażali.
                No i jeszcze jedna rzecz - wara, komukolwiek, nawet rodzicowi, od rodziny, którą stworzyłam. O ile w przypadku obcych osób ujmę się za dzieckiem, a facet niech sobie radzi, o tyle , jesli nawali ktoś z mojej rodziny, to uwagę zwracam mu ja. I , szczerze mówiąc, za taka akcję moja matka mialaby u mnie przechlapane. Zakupy mialaby na progu, gdyby chciała gdzieś jechać, wzywałabym taksówkę.
          • ciociacesia Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 20:56
            > Tak to ja sie zachowuje,by bronic dziecka.Ale doroslego faceta? No prosze cie.P
            > o co te twoje interwencje?

            dlatego ze maz z uwagi na szacunek dla mnie i imie poprawnych stosunkow jest dla mamy wyjatkowo mily. nie od dzios wiadomo ze dziecko moze bez krepacji powiedziec matce wiecej niz obcy czlowiek
    • attiya Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 13:53
      Azile, nie wiem co napisać, mój mąż też nie jest wyrywny w zwracaniu uwagi matce ale raz na ruski rok potrafi ją ochrzanić od góry do dołu. Może spytaj się go spokojnie kiedy jego matka w końcu Cię przeprosi, bo te przeprosiny to jak psu buda Ci się należą. Tym bardziej, że piszesz, że z twoją mamą taki numer nie przeszedłby smile
      • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 14:10
        W sumie moglabym zapytać, bo wtedy on bylby zmuszony do jakiejś reakcji. Ale chciałabym, zeby to była inicjatywa męża, żeby jego matka zrozumiała, że powinna sie ze mna liczyć, nawet, jeśli mnie nie lubi.
        • attiya Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:02
          no to odpuść sobie czekanie na inicjatywę męża, powiedz mu wprost o co chodzi, że czekasz na przeprosiny i to takie solenne a nie jakieś tam burknięcie pod nosem. Z także idącą za tym szczerą skruchą i odpowiednią postawą.
          • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:06
            Przeprosiny to by mi się od męza przydały, za brak reakcji. Od tesciowej to szczere raczej nie będą.
            • erillzw Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:09
              Wiec zajmij sie naprawa stosunkow z mezem bo to z nim jestes na codzien a nie z tesciowa. Jesli masz zal o cos powiedz, o co masz zal do niego a nie do mamy. jak soie zaczynie ofukiwac ze znow tesciowa to tlumacz spokojnie, ze chodzi o jego reakcje na to gdy ktos Cie obraza. czy to jest jego mama, pan ochroniaz czy menel na ulicy oczekujesz od niego REAKCJI ktora bedzie odpowiednia do meza, lojalnego partnera ktory Cie wspiera.
            • naomi19 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:09
              Wiesz, nieważne czy szczere, ale za swoje zachowanie musi przeprosić, moim zdaniem.
              Ja czekam na przeprosiny od mojej od lutego. I jeśli ich nie usłyszę to wara od mojego domu. Niestety powiedziałam w domu, że wymagam lojalności. Jeśli facet nie potrafi stanąc po mojej stronie, to drzwi otwarte. Niestety.
              • lelija05 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:13
                Dlaczego niestety? Czyżby skorzystał?
                • naomi19 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:23
                  Niestety dla niego. Jaka by matka nie była, to jego matka, choć jędza. I to on stracił najbardziej na tej sytuacji. Postanowiliśmy odciąć kontakty. Niestety wybór był prosty- albo mamusia albo ja, po jednej z awantur, jaką mi zrobiła i po innych wybrykach- w moim mniemaniu sprawach życia i śmierci jej syna- jego choroby. Straciłam cierpliwość i nie potrafiłam zaakceptować nawet ich zwykłej rozmowy telefonicznej.
                  • lelija05 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:30
                    Aha. No to przykre.
          • lelija05 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:06
            Chyba się tego nie doczeka.
        • erillzw Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:06
          A czy twoj maz wie jak Ty sie czujesz z tym brakiem rekacji?
          ROzmawialas z nim nie na zasadzie "a bo twoja mama" tylko bardziej "kochanie gdy nie reagujesz na takie sytuacje czuje jakbys nie byl lojalny wobec mnie i naszej rodziny i mnie to boli". Moze twoj maz sie wycofuje bo dajesz tylko komunikaty pojezdzajace matke w jego doczuciu a nie mowiace o tym jak sie czujesz w sytuacjach gdy nie staje za Toba murem.
          • annajustyna Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:09
            Ja argumentowalam jak Ty i sie dowiedzialam.- Moja tesciowa obrazila nie tylko mnie, ale tez nasza corke ("po co mam jechac na chrzest, a dziecko juz przeciez na zdjeciu widzialam"). I co? ten typ tak ma. A ja mpoge sobie tylko w brode pluc.
    • selavi2 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:17
      azile
      Ciężko mi Cie czytać, choć bardzo dobrze rozumiem, co czujesz.
      W Twoich postach wkurza mnie to, że chcesz, żeby mąż czuł i myślał tak, jak Ty. I wymagasz od niego tego, na co Ciebie samej nie stać - zrobienia wykładu matce i dania jej nauczki. A skoro on tego nie robi to czujesz się zdradzana przez niego.
      Strasznie jesteś przyzwyczajona do bycia ofiarą, tylko w tej sytuacji ja nie widzę powodu.
      Czy przez te wszystkie lata nie dotarło do Ciebie, ze nie ma takich słów i sytuacji, które mogły by sprawić, ze tesciowa zmieni swoje reakcje. Nie widzisz tego, ze tak jest zafiksowana w swoim widzeniu świata, że nie ma znaczenia, kto do niej mówi - syn czy Ty czy pani Kowalska - KAŻDY byłby potraktowany TAK SAMO niesprawiedliwie i wrednie. A
      Piszesz, że mąż się na nią wyzłościł na bieżąco, a potem przeszedł do porządku dziennego nad sytuacją i nie pielęgnował w sobie Twojego poczucia żalu. Bo wie, ze na matkę nic nie podziała - skoro przez tyle lat taki cud się nie zdarzył.
      Według mnie zachował się normalnie i bardzo fair - stanął po Twojej stronie i dał znać matce, że nie akceptuje jej zachowania o ile dobrze zrozumiałam to, co napisałaś. Tak?
      A Ty mu robisz jazdy, bo czujesz się zdradzana? Bo nie ciągnie afery w nieskończoność.
      Piszesz, że masz kłopoty w relacji z mężem przez teściową i przez męża - ich obarczasz odpowiedzialnością za to, co czujesz i z czym sobie nie radzisz (mąż wie, że nie potrafisz się obronić).
      A gdzie Twoja odpowiedzialność? Pewnie, lepiej generować w sobie żal i mysleć, jaki to mąż bez jaj. Bez jaj to by był, gdyby nie okazał matce swojej złości i niezadowolenia w tamtej sytuacji. Bez jaj to jesteś Ty(bez obrazy) bo nie potrafisz się bronić i zwalasz na partnera to co jako dorosły człowiek sama powinnaś robić.
      Teraz masz sytuację, która Ci pasuje - nie masz kontaktu z teściową.
      I zamiast odetchnąć z ulgą, Ty nakrecasz aferę i masz według mnie niezbyt uzasadnione pretensje do męża.
      Według mnie, to on ma większe powody do tego, by się czuć nieakceptowanym i niezrozumianym przez ciebie niż Ty przez niego. Bo przez Ciebie, żyje w poczuciu winy, że nie jest w stanie tak, potraktować matki jak pani żona sobie życzy, tylko dlatego, ze kocha i jednak zna swoją matkę.
      Sama sobie kręcisz bicz na wasze małżeństwo. Nie mogłabyś odpuścić? Skoro on nie czuje i nie myśli tak, jak Ty , to nigdy nie spełni Twoich wymagań i oczekiwań. Zwłaszcza, że chodzi o matkę.
      Rozumiem, że teściowa jest baardzo ciężką w pożyciu osobą, ale ...
      Zajmij się może sobą, co? Naucz się asertywności itp., nie będziesz wtedy potrzebowała obrońcy.
      I naprawdę podziwiam Twojego męża - całkiem nieźle daje sobie chłopak radę.
      Tylko jak długo pociągnie w takim stresie - miedzy młotem a kowadłem?
      Nie zazdroszczę mu.
      Tobie też nie zazdroszczę, bo wiem, jak fatalnie się człowiek ma, kiedy czuje się ofiarą, biedną myszką i ciągle myśli "Jak on mógł mi to zrobić?".
      Ale "bycie ofiarą" to tylko i wyłącznie Twój wybór. Więc nie narzekaj.

      A swo
      • selavi2 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:20
        Chyba mi się tekst trochę rozjechał.
        • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:33
          Sęk w tym, że mój mąż matce uwagi nie zwrócił, ponarzekał na nią w domu, czego ona nie słyszala, po czym wrłócił na jej usługi. Ja wiem, że się z nią nie da nic zrobić, zdaję sobie z tego sprawę, ale powinna być objechana przy każdej powazniejszej akcji - a nie zostala objechana nigdy. Wymagałam od męża tylko jednego , żeby wprost powiedział matce, że mnie bezkarnie obrazać nie wolno.
          I jeszcze jedno - nie wiem, czy on matkę kocha, ale jestem pewna, że sie jej boi.
          Przeszkadza mi jeszcze fakt, że pod moja nieobecność sa omawiane sprawy mojej rodziny (z uwagi na szersze rodzinno -towarzyskie powiązania) i bardzo mi się to nie podoba.
          • czarnaalineczka Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 15:48
            > Przeszkadza mi jeszcze fakt, że pod moja nieobecność sa omawiane sprawy mojej r
            > odziny (z uwagi na szersze rodzinno -towarzyskie powiązania) i bardzo mi się to
            > nie podoba.

            a powiedzialas o tym ?
            >Wymagałam od męża tylko jedne
            > go , żeby wprost powiedział matce, że mnie bezkarnie obrazać nie wolno.
            ale od siebie juz tego nie wymagasz confused
            • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 16:01
              Na pewno tesciowa się moimi slowami bardzo przejmie - przecież i tak do niej przestalam chodzić, nic ode mnie nie chce, do obslugi ma syna . Do czego ja jej jestem potrzebna i niby dlaczego mialoby ją obchodzić, co o niej myślę. Ważny jest stosunek syna, bo to do niego ma interes.
              • czarnaalineczka Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 16:05
                myslam ze tylko corki wybieraja mezczyzn podobnych do swoich ojcow
                wychodzi na to ze synowie tez wink
                • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 16:11
                  Mylisz się bardzo - nie jestem wogóle podobna do mojej teściowej. I może w tym tkwi problem właśnie.
                  • joanna35 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 16:55
                    azile.oli dajże już spokój. Taka stara wyjadaczka na forum a daje się tak podpuszczać. Dziewczyno wszystkowiedzące i najmądrzejsze na świecie panie znowu musiały się po sobotnim "zapieprzaniu" przy kochajacym męzu i dzieciach odstresować i dowartościować, a wątek jak marzenie sam się nawinął. Szkoda gadać. Mądrze pisze selavi2(o ile dobrze zapamietałam nick, być może jeszcze kilka innych , ale nie przeczytałam całego wątku). Odpuść sobie dalsze tłumaczenie się na forum, bo mija się z celem, a przypomina gadanie głuchego ze ślepym o kolorach, a w realu odpuść mężowi - w końcu w małżeństwie też jesteś nie od dzisiaj, zachowania teściowej znosisz od dawna, reakcje męża też znasz na wylot - najwyższa pora pogodzić się, że nic się nie zmieni i zająć się czymś przyjemnym. Szkoda nerwów.
                    A do pań forumek - od kiedy to tak łatwo rozgrzeszacie z chamstwa?
                    • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:18
                      Masz rację. Pewnie dlatego tak reaguję, bo sytuacja sie zmieniała - najpierw byłam młodą mężatką i miałam silniejsze nerwy, potem był mal,y ''dołek'', ale tesciowa wyszla za mąż i miała ofiarę w domu, ostra akcja w jej wykonaniu, która zerwała stosunki na 4 lata nie odbiła się tak na mnie - mój mąż odwiedzal matke rzadko, wszak miała współmałżonka, nie byla sama. Teraz została sama i wiadomo, pewnej pomocy potrzebuje.
                      Niepokoi mnie tylko, ze mąż ma wyrzuty sumienia, co widać. Absolutnie nie poruszam z nim drazliwych tematów, sam nie wpadł na pomysł - trudno. Czyli nie moja postawa jest źródlem tych wyrzutów.
                    • mozyna Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:22
                      Bo to temat w tym samym stylu, co watek z Placu Zbawiciela.
                      Trzy postacie zamieszane w sprawe. I mozna dyskutowac, kto winny, kto niewinny. A moze wszyscy winni. W takim razie kto bardziej winny, a kto mniej...itd.
                      A final calej sytuacji wyglada tak, ze w "wojnie" o pozycje tej "pierwszej" wygrywa tesciowa (albo przynajmniej tak jej sie zdaje, synowej chyba zreszta tez), czyli sytuacja sprzed slubu jej syna. Zatem nic sie nie zmienilo.
                      W relacjach matka - syn rowniez nic nie uleglo zmianie, bo syn nie chce zaognic stosunkow z matka, wiec unika konfrontacji z jej zachowaniem (na ktore teraz powinien reagowac, jesli dotycza zony), wiec znowu sytuacja sprzed malzenstwa. Czyli nic sie nie zmienilo.
                      I chyba to najbardziej dreczy autorke watku, ze wyglada na to, jakby tesciowa odniosla zwyciestwo na calej linii. Czyli dalej jest na pozycji tej najwazniejszej. A ona sama nie jest traktowana powaznie i uwzgledniana jako osoba, z ktora nalezy sie liczyc w nowym ukladzie rodzinnym (czyli juz po slubie). Zarowno przez tesciowa jak i przez meza.
                      I znowu nic sie nie zmienilo. Sytuacja nie zostala rozwiazana, bo kazdy z uwiklanych w nia osob, odbiera ja w inny sposob i nie doszlo do wspolnej dyskusji na ten temat.
                  • selavi2 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:20
                    azile
                    To, ze mąż nie jest w stanie prosto w oczy powiedzieć matce, że jest na nią zły dezaktualizuje to, co napisałam, ale nie wszystko.;-P
                    Nie zmienia tego, że to Ty wybierasz to, że czujesz się zdradzana, tego ze jak Ty sama nie zadbasz o siebie w relacjach z teściową, to nikt inny nie zrobi tego za Ciebie - takie są fakty.
                    A w sprawie męża liczysz na cud?
                    Jakie są szanse, że się zmieni?
                    Nikt Cię nie obroni, jesli Ty sama siebie nie obronisz, jesli nie zadbasz o odcięcie się od tej sytuacji. W końcu teraz masz luz z teściową.
                    Do wyboru masz albo bycie ofiarą: męża i swoich oczekiwań, albo pogodzenie się z takim stanem rzeczy, jaki jest i zmienieniem swojego myślenia o tym co, kto POWINIEN.
                    Jest jak jest.
                    Pewnie kochasz męża, więc czemu mu nie odpuścisz, zwłaszcza, że widzisz, ze Twoje oczekiwania tylko pogarszają relacje między Wami.
                    Nie chcesz słuchać o wizytach u mamusi - stanowczo to powiedz i realizuj konsekwentnie.
                    Mąż się nie zmieni, teściowa też.
                    Do końca życia chcesz żyć w poczuciu żalu i pielęgnować je bo "on powinien"?
                    To niszczy Ciebie i zacznie niszczyć relacje w rodzinie.
                    Myślisz, że warto?
                    A może już czas zacząć realnie postrzegać męża - co jest w stanie zrobić a czego nie?
                    Ty też dużo rzeczy "powinnaś"(piszemy Ci o tym dobitnie ;-P) a nie robisz ich, bo nie jesteś w stanie, prawda? Zresztą jak my wszystkie.
                    • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:40
                      Własciwie masz rację. Pewnie z czasem się pogodzę się z sytuacją. Nie sadzę, żeby mąż się domyślał, jakie są moje oczekiwania w tej dziedzinie, ale pewnie w kontaktach z matką problem wypływa i to go gryzie. Natomiast, niestety, wolę, aby mi mowil o pewnych sprawach, które sa omawiane, bo dotyczą one mojej rodziny. No i tu jest relacja w jedną stronę, bo nie zycze sobie, żeby cokolwiek przekazywał swojej matce. A ona niewinną bzdurę przerobi na hit sezonu. To nie sa zadne wstydliwe sprawy, ale ona nie ma prawa się do nich mieszać , ze względu na to, jak traktuje moja matkę.
                    • lusitania2 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 18:36
                      selavi2 napisała:

                      > Do końca życia chcesz żyć w poczuciu żalu i pielęgnować je bo "on powinien"?

                      obstawiam, że tak.
          • claudel6 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 00:55
            dla mnie to by było niedopuszczalne. dorosły facet, który boi sie mamusi.
            mamy wdrukowany ten szacunek dla starszych. starszym sie nie zwraca uwagi, nie wymaga przeprosin, gdy przecholują, obchodzi jak ze świetymi krowami.
            tylko jakoś my corki, potrafimy objechać nasze matki od gory do dołu, gdy jest potrzeba. nie mamy z tym problemu. tylko synkowie mają taki problem. bo matki dla nich to takie troche święte. temat tabu.

      • lola211 Re: Selavi 16.07.11, 22:02
        Mądrze prawisz.
    • jowita771 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:09
      O rany, Ty masz z tą teściową, pamiętam z innych wątków. Ja bym na Twoim miejscu stanęła na głowie, żeby mąż miał jak najrzadszy kontakt z matką. Zawsze są jakieś sposoby, można go bardziej zaangażować w sprawy rodziny, a od matki trochę odseparować. Taka franca zasługuje na samotność.
      • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:24
        No, szczerze powiedziawszy, to już moje dzieci wpadly na taki pomysł, żeby mu trochę ''dołożyć'' obowiązków, bo wszyscy musza z nim wcześniej różne rzeczy uzgadniać, a babiszon dzwoni 7.15 w sobotę, wyraza życzenie i jeszcze 2 razy pyta, gdzie jest. No gdzie może być, jak nie w domu? Wogóle ma gdzieś, że mnie obudzi telefonem, w którym wyraża polecenie, żeby jej kiełbasę kupić. Nie do pomyślenia, żeby moja matka zadzwonila o tej porze z taką duperelą.
        • zuzi.1 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:51
          Współczuję Ci przede wszystkim męża, bo to z nim tworzysz związek i takiej okropnej teściowej...Masz pecha, mąż mamisynek bez charakteru i toksyczna teściowa w pakiecie...małżeńskim... sad

          • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 18:00
            Żeby bylo ciekawiej - on nie jest takim typowym maminsynkiem. Gdyby mógł, to by matkę odwiedzał jak najrzadziej. Niestety i on, i jego starszy brat przeszli w dzieciństwie intensywną tresurę pod hasłem : ''matce należy się szacunek''. Przy czym dla niej szacunek oznacza, ze jest ona jedna z niewielu osob, którym nie wolno zwrócić uwagi. I które nigdy nikogo nie przeprosiły.
            • zuzi.1 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 18:09
              Naprawdę Ci współczuję...Czy nie możesz męża zaprosic na jakąś wspólną terapię do psychologa, opowiedziec jak został wychowany, jak się jego matka zachowuje, jak on się w tym nie odnajduje i jak Ty się z tym wszystkim czujesz, moze psycholog mu trochę w głowie rozjaśni i poluźni mu te emocj. kajdany nałożone przez szanowną mamusię ?
            • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 18:31
              Nie walcz z tym, zmien cos w sobie. Im bardziej bedziesz mu trula o jego wlasnej matce, tym bardziej bedzie stawal okoniem. Nie ciagnij z nim tego wozka, on wstaje o 7, on jedzie po kielbase. Jak macie plany a on nagle musi jechac po jakas pie... to on jedzie, Ty realizuj dalej to co chcialas. Nie pozwalaj na to, zeby dni uplywaly Ci pod jej dyktando.
              • zuzi.1 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 19:22
                Ale skoro on jedzie po kiełbasę, a Ona w drugą stronę, to jednak Ona traci...A synek nie potrafi mamusi prośby zlekceważyc, w zyciu... Ile takich zwichrowanych emocj. przez własne mamusie panów chodzi po tym świecie. A te kobiety nawet nie wiedzą jak wielką krzywdę robią swoim postępowaniem (czy wręcz tresurą np. w postaci chociażby wymuszającego płaczu) swoim synom...a przy okazji ich żonom...Ciekawe, czy takim przypadkom da się pomóc poprzez terapię...?
                • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 19:42
                  A on nie traci?
                  Wg mnie autorka sama musi zaczac dzialac, a nie oczekiwac ze on cos zrobi. No niestety.
                  Moze jakas burza z piorunami by sie przydala, zeby panu cos zaskoczylo. Ciezko cos doradzic nie znajac czlowieka ani teg jak wygladaja ich relacje.
                  • zuzi.1 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 21:25
                    On owszem traci ale na własne życzenie i na życzenie mamusi oczywiście...Autorka jeśli chodzi o teściową już coś zrobiła, tj. kilka lat bez kontaktów z tą panią, a jeśli chodzi o meża... no cóż, ja bym najpierw porozmawiała mailowo z którąs z pań psycholog z forum GW, czy w tej sprawie terapia wspólna coś pomoże...Myślę, że skoro mąż mentalnie nadal jest w kajdanach mamusi, to sama autorka sobie nie poradzi z tym...To jest bardzo ciężka sprawa. Można by spróbowac się z tą sytuacją jakoś pogodzic i traktowac to z przymrużeniem oka, ale jak widac nerwy na to autorce nie pozwalaja...
            • erillzw Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 21:21
              I właśnie to jest źródłem problemow. Nikt jej nie zwrócił uwagi i podjerzerwam ze ona nawet nie ma swiadomosci, ze robi cos nie tak. przeciez nikt nigdy nic nic mowil i nie mowi dalej.
              I wybacz ale Twoj maz i jego brat sa mamisynkami. Czy nazwiesz to trestura czy zastraszaniem efekt jest taki, ze sa mamisynkami. Chyba czas stanac twarza w twarz z tym stwierdzeniem.
        • nutka07 Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 18:19
          Moja tesciowa wydzwaniala do nas dzien w dzien o 8 rano (czasami kilka razy), wiedzac ze jej syn wraca poznym wieczorem albo w nocy z pracy. Kladlismy sie spac roznie 3-4 rano, wiec wstawalimy pozniej a ta z pretensjami ze ile my spimy, normalni ludzie wstaja o tej i o tej itd. Po czasie kiedy slyszalam dzwiek telefonu, mialam ochote nim rzucic przez okno. Jak maz mial jakis termin to dzwonila zeby go obudzic, za kazdym razem.
          Pewnego dnia nie zadzwonila... byl to dzien naszego slubu wink
    • minnie_su Re: Mam żal do męza - teściowa 16.07.11, 17:48
      azile, carl jung kiedys powiedzial: "we do not solve our problems. we outgrown them."
    • claudel6 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 00:49
      azilel, ja Ci powiem jak to było u mnie.
      na jednym z pierwszych obiadow u teściowej, po moim powrocie z emigracji (do tej pory sie prawie nie znałyśmy, bo ja nie mieszkałam w PL) doszło do scysji. teściowa na mnie napadla i potraktowała jak gó...arę. nakrzyczałysmy na siebie i ja w totalnym roztrzęsieiniu wyszłam w środku obiadu, facet wybiegł za mną. wczesniej stał bezradny przygladajac sie tej scenie i nie wiedział co zrobić. klasyka.
      ja sie potwornie zdenerwowałam, długo sie nie mogłam uspokoic, w drodze powrotnej zaczelam miec skurcze macicy (byłam w ciązy).
      no było słabo.
      powiedzialam mu, ze nie chce jej więcej widzieć na oczy.

      i tutaj dygresja - niektóre doradczynie tutaj Ci tak "świetnie" poradziły - przecież mozesz z nią zerwac kontakty, zachowujesz się jak w przedszkolu, dorosła jesteś. kurde, nie wiem, na jakiej planecie one żyją. jak sie jest rodziną, to to jest g...ane rozwiązanie. w ciągu roku jest kilka świąt rodzinnych - i co? ja miałabym jechac do rodziców, on do matki, a dziecko - co? przerąbac na pół? nie mówiąc o tym, jakbysmy sie sami czuli w takiej sytuacji. takie sytuacje w rodzinie są nie do przyjęcia.

      więc tak, powiedziałam - ze nie chcę jej widzieć na oczy. i on pojechal do swojej matki, przeprowadził z nią powazną rozmowę (btw, ona była oczywiście obrazona na mnie), powiedział, ze zachowała się skandalicznie i niedopuszczalnie i ma mnie przeprosić. dał jej do zrozumienia, że jest w 100% po mojej stronie i ze ona go straci, jeśli nie bedzie mnie szanować. teściowa jest betonem, wiec do oficjalnych przeprosin nie doszło, ale przeprosiła mnie nie wprost i ja te przeprosiny przyjęłam. od tamtej pory ona obchodzi się ze mną jak z jajkiem. gryzie się 100 razy w język zanim cos powie, jest milutka i grzeczna - i choć wiem, że to wszystko to taka gra, to ok. nie zmienię jej, ale przynajmniej nikt mnie nie obraża. gramy w grę grzecznego zachowania - tolerujemy się ze względu na faceta i moją corkę, jej ukochaną wnusię.
      gdyby mój facet zachował sie inaczej - nie bylibysmy ze sobą. wymagam od faceta 100% lojalnosci i zerwania pępowiny z mamusią. i jeśli to jest cholera (a w naszym przypadku jest) to nie ja mam się z nią użerać, tylko on. bo to jest jego matka, nie moja.
      • miniofilka Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 09:38
        Dlatego uważam Claude, że Azile powinna olać i mieć w dupie PIEPRZONĄ SUKĘ jaka jest jej teściowa a mężowi nie pozwalać na kontakty z jego matką, dać mu ultimatum albo ona albo matka.
        Jak wybierze matkę to niech do niej spie....
        Mąż ma byc za żoną.
    • czar_bajry Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 01:39
      . Obaj z bratem zostali przez matkę nieźle wytresowani - jej nie wolno zwrócić uwagi.

      Czy ja wiem czy wytresowani, może są po prostu dobrze wychowani...
      Ja swoim rodzicom nie zwracam uwagi, wg. mnie nie wypadatongue_out
      Niby żalisz się na teściową a tak naprawdę nie napisałaś nic konkretnego, to jak możesz oczekiwać wsparcia skoro nie wiadomo co ta podła żmija wymyśliła ( teściowa miało być ale to i tak jedno i to samotongue_out).

      Zaznaczam - mojej matce by coś takiego nie
      > uszło.

      Chyba nie ma się czym chwalić.
      • kropkacom Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 07:46
        A ja uważam, że umiejętność zwrócenia uwagi swoim rodzicom jest praktyczna i wręcz pożądana. W końcu to są może rodzice ale też zwykli ludzie z wszystkimi wynikającymi z tego wadami. I lepsza ta umiejętność niż dorosłość pod tytułem: "potrafię wypić browara przy rodzicach, ale mamusi nic nie powiem".
        • czar_bajry Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 10:34
          Tylko, że ja nie mam potrzeby zwracania uwagi swoim rodzicom.
          Oni się nie wtrącają, nie krytykują ani nie obrażają ani mnie ani mojego męża .
          • kropkacom Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 19:21
            Gdybyś miała potrzebę to?
      • claudel6 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 10:18
        > Ja swoim rodzicom nie zwracam uwagi, wg. mnie nie wypadatongue_out

        uou, dla mnie to trochę XIX-wieczne.. ja moim rodzicom zwracam uwagę zawsze, gdy mam powód. jesteśmy ze sobą na tyle blisko, ze mozemy byc kompletnie szczerzy i nikt sie nie obraża.
      • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 18:32
        Uważasz, że dobre wychowanie wyklucza zwrócenie uwagi rodzicom, nawet, gdy zachowują sie totalnie chamsko?
        Moim zdaniem tylko w przypadku, gdy się grzecznie wyjdzie i po prostu więcej ich nie odwiedzi.
        I któż to ich tak dobrze wychowal? Osoba, która wyprasza gosci hasłem : ''s...ć''? Jakoś to mi się trochę kłóci. Poza tym obydwaj bracia nie mają oporów, aby odezwać się niezbyt grzecznie do wszelkich innych osób, poza matką. Dla mnie to tresura.
      • erillzw Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 19:04
        czar_bajry napisała:
        > Czy ja wiem czy wytresowani, może są po prostu dobrze wychowani...
        > Ja swoim rodzicom nie zwracam uwagi, wg. mnie nie wypadatongue_out

        Rodzice nie sa nieomylni i uwazam, ze jesli popelniaja jakis blad, tym szczegolniej jesli w stosunku do osob mi bliskich to uwazam, ze mamy prawo powiedziec ze nam takie zachowanie nie pasuje. Ja z moja mama mam bardzo dobrze uklady, jest miedzy nami przyjazn, zrozumienie i zaufanie dzieki czemu gdy mnie cos w jej zachowaniu nie odpowiada wiem, ze moge jej o tym powiedziec i ona nie obrazi sie za to ale bedzie wiedziala, ze patrzac na cos z boku moge zobaczyc troche wiecej od niej. To tez jest kwestia wychowania. W dobrych relacjach partnerskich a nie sierzanta i powdawnych ktorym nic nie wolno powiedziec bo sierzant sie nie myli a jak sie myli to patrz punkt pierwszy.

        > Chyba nie ma się czym chwalić.

        Jakby moja mama wyskoczyla na mojego meza nie udawalabym ze sprawy nie ma tylko natychmiast bym zareagowala. Nie wyobrazam sobie by ktos bezkarnie mogl go obrazac - bez wzgledu na to czy jest to osoba starsza, obca czy jest to ktos z mojej rodziny.
        Nie chwalilabym sie kajaniem sie i udawaniem ze nic sie nie stalo oraz tym jak sie nie jest po stronie meza.
        • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 19:14
          Dla mnie zdrowe stosunki rodzinne polegają wlasnie na tym, że uwagę można zwracać obustronnie. I nikt sie nie obraża.
          Mogę jeszcze zrozumieć, że ktoś odpuszcza drobiazgi, natomiast chamstwa nie tłumaczy nic.
          Zostałam obrażona przy mężu .
    • miniofilka Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 09:04
      nie moja sprawa ale wg mnie mąż który pozwala na obrażanie żony przez teściową i nie reaguje na to, sam swoim milczeniem przyzwala i przyznaje rację swej matce.
    • marycha1433 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 10:13
      Słuchaj autorko wątku to matka wychowała tego faceta i on jej za to odpłaca szacunkiem który jej się należy.
      Konflikty zalatwiaj z teściową i nie wciągaj w nie męża, bo to jego nie dotyczy.
      Chłop matkę ma tylko jedna i jej zawdzięcza zycie, a takich jak Ty może mieć wiele....
      • claudel6 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 10:19
        alez jego dotyczy przede wszystkim! bo to jest JEGO matka. ona nie miałaby z tą panią nic wspólnego gdyby nie on.
      • azile.oli Re: marycha... 17.07.11, 13:21
        Myślac w ten sposób, to można by powiedziec, że nigdy nie bedzie miał wiele takich, jak ja, bo jestem matką jego dzieci.
        To nie jest konflikt, w który uwikłalam sie z tesciową własnie dlatego, ze jest matka mojego męża. Gdybym poszla pomagac sasiadce i tak by mnie potraktowala, to, faktycznie, nie wymagalabym reakcji od chłopa.
        A wychowanie dzieci jest obowiązkiem rodziców i za sam ten fakt się żaden szacunek nie nalezy, jesli się przy okazji dziecku zryło psychikę.
        I naprawdę, jakoś nie przyszło mi do głowy , żeby oczekiwać od dzieci wiernopoddańczej wdzięcznosci za to, ze je urodziłam.
      • erillzw Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 19:12
        marycha1433 napisał:

        > Słuchaj autorko wątku to matka wychowała tego faceta i on jej za to odpłaca sza
        > cunkiem który jej się należy.

        aha, zatem w ramach szacunku do matki ktora mnie wychowala mam powzalac by obrazala osoby mi najblizsze?? Wybacz ale jesli ktos obraza kogos dla mnie waznego, z kim tworze wspolnote, rodzine i nie uwaza za zasadne przeproszenie i tej osoby i mnie zas takie zachowanie to absolutnie na szacunek nie zasluguje. Szacunek dziala w dwie strony. ja szanuje, ale niech ktos tez sznuje mnie. Z moimi wyobrami lacznie.

        > Konflikty zalatwiaj z teściową i nie wciągaj w nie męża, bo to jego nie dotyczy
        > .

        Maz to nie planeta oddalona miliony lat swietlnych od zony. To, ze konflikt jest miedzy zona a matka istnieje chocby z tak prostego faktu, ze maz zgodzil sie na obrazanie zony i/lub odwrotnie. To on winen byc mediatorem i przynahjmniej REAGOWAC.

        > Chłop matkę ma tylko jedna i jej zawdzięcza zycie, a takich jak Ty może mieć wi
        > ele....

        Oho, tesciowa sie zdaje sie odezwala..
        • agnieszka_monika_bernadetta Re: Mam żal do męza - teściowa 18.07.11, 05:41
          > Oho, tesciowa sie zdaje sie odezwala..
          >




          Albo maminsynek.
          Przecież marycha1433 jest facetem.
          • erillzw Re: Mam żal do męza - teściowa 18.07.11, 07:24
            moze byc. ja tu wszystkich nie znam.
    • mynia_pynia Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 10:45
      Nie rozumiem jak się wychowuje kogoś, kto później pepla na, około co w jego rodzinie słychać?
      Moi rodzice jakoś mnie wychowali tak, że nie zdaje relacji, co robimy, robiliśmy, będziemy robić.
      Mój mąż jeszcze mniej mówi swoim.
      Ostatnio siedząc przy obiedzie w moim domu rodzinnym zaczęłam się nabijać z jakiejś sytuacji, która nam się przydarzyła w domu i mężu się obraził !? Na szczęście nie groźnie.
      • lusitania2 Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 12:57
        mynia_pynia napisała:

        > Nie rozumiem jak się wychowuje kogoś, kto później pepla na, około co w jego rod
        > zinie słychać?

        a ja nie rozumiem sytuacji, w której nie mogę opowiedzieć rodzinie (czy znajomym) co u nas słychać, bo mąż się obrazi.


        • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 18:24
          Różne ludzie mają przyzwyczajenia. Ja nie miewam oporów w opowiadaniu o pewnych sprawach, jednak w sytuacji, gdy ktoś nie jest mi życzliwy wolę, żeby po prostu nie wiedział.
          Ostatnio dotarła do mnie ''poczta zwrotną'' informacja, ktora sama przekazałam teściowej, tyle, że jej sens i treść była zupelnie inna. Na szczęście nie miało to akurat znaczenia, bo wiadomo bylo, że na dany temat informacje miałam tylko ja, poza tym dotyczyło to osób, których teściowa nie zna.
          Natomiast nie ujawniam przed męzem niektórych faktów, co w normalnych warunkach bym zrobila. Do tej pory rozmawialiśmy niemal o wszystkim.
        • erillzw Re: Mam żal do męza - teściowa 17.07.11, 19:17
          W ramach "rozmawiam z rodzicami o tym co u nas slychac" moze sie miescic bardzo wiele rzeczy. ja generalnie tez rozmwiam o bardzo wielu rzeczach z moja mama ale sa kwestie ktore dotycza tylko mnie i mojego meza i zostaja one miedzy nami. Tak samo jak kwestie miedzy mna i moja mama. Nie wszystko, wszystkim sie mowi. Tak przynajmniej jest u mnie.
    • imasumak Azile.oli 17.07.11, 21:32
      Przeczytałam z grubsza wątek i nie zgadzam się z opiniami, że to do Ciebie należy załatwienie sprawy z teściową.
      W sumie szkoda, że w momencie gdy mąż był wkurzony na matkę, nie nakłoniłaś go do rozmowy z nią. Z drugiej strony rozumiem, że irytacja z czasem w Tobie narasta, bo tracisz nadzieję na ripostę męża.
      Nie przychodzi mi do głowy inne rozwiązanie, niż to, żebyś przegadała sprawę z mężem.
      Tak od serca i na spokojnie. Nawet jeśli miałoby być kilka podejść. Po prostu nie wierzę, że kochający facet nie załapie w końcu o co chodzi i nie zachowa się właściwie.
      Każdy oczywiście jest inny, ale powiem Ci na przykładzie mojego męża, że w tak poważnych sprawach, mogę coś uzyskać wyłącznie spokojem i racjonalnymi argumentami. Dąsy i szybkie awantury zostawiam sobie na błahostki wink.
      No i druga sprawa - wyłączaj na noc telefony wink
      • azile.oli Re: Azile.oli 18.07.11, 10:52
        Z moim mężem też wszystko lepiej załatwiać na spokojnie. Ale nie wiem, czy uda mi się nakłonić go, żeby powiedział matce, co myśli w mojej obecności. Bo ''sam na sam'' mi nie odpowiada. Przeciez wtedy, żeby nie narazić się mamusi, to powie jej, żeby mnie przeprosiła dla świętego spokoju, żebym zaczęła tam przychodzić i żeby przychodzily wnuki.
        I znów w najgorszej sytuacji będę ja - bo co, przyczepię się do sposobu przeprosin?
        Co do telefonu - komorki męża wyłączyć nie mogę, bo prowadzi działalnośc calodobowa i zawsze moze coś się dziać.
        Ale dzięki za zrozumienie. Myslę, że mężowi najlepiej da do zrozumienia, gdy dzieci odmówia wizyty u babci. Ciekawa jestem, czy pójdzie sam?
    • lineczkaa Re: Mam żal do męza - teściowa 18.07.11, 11:22
      Jesteś przez męża ubezwłasnowolniona? A może przeszłaś poważy zabieg stomatologiczny i z racji opuchniętych dziąseł i języka nie możesz mówić... tongue_out
      Czy jak pani na poczcie jest dla Ciebie niemiła to też męża prosisz, żaby niedobrej pani z okienka wygarnął?

      Dorosła kobieta sama załatwia takie sprawy, a nie nakręca męża.
      Znam taką jedną, która mężusiowi płacze, że ktoś był dla niej niedobry. Buuuuuu biedne małe dziewczynki chlip chlip.
      • azile.oli Re: Mam żal do męza - teściowa 18.07.11, 11:34
        Umiesz czytać ze zrozumieniem - zostalam obrażona przez tesciowa przy mężu. Nie mogłam zrobić awantury, bo po pierwsze, była tam osoba umierająca, po drugie - tesciowa obraziła tez męża. Oczekiwalam, że po mprostu się na nią obrazi (bo wyszliśmy obrażeni), tymczasem zachowuje się wobec niej, jakby nic się nie stało.
        Mąż widzial zachowanie teściowej, skrytykowal je w domu, jej nic nie powiedział.
        Gdyby teściowa obrazila mnie bez jego obecności, to sprawę załatwiłabym sama. ale był przy tym, widział, slyszał .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka