Już kolejny wątek na forum, w którym zarzekacie się, że nie ubieracie córek w różowe kolory. I jestem ciekawa, dlaczego aż tak się zarzekacie? Bo o ile mogę zrozumieć, że "starym" babom nie wypada, ale dzieciom. Nie mam na myśli tego koloru majtkowego, ale oprócz tego odcienia róż ma tyle innych, róznych odcieni przecież. Jest i ostra fuksja, którą uwielbiam

, jest i pudrowy róż i taki prawie wpadający w lila. Ja mam czapkę na w kolorze brudengo różu. Kiedyś jedna obca babka zapytała mnie na ulicy, gdzie ja tę czapkę kupiłam, bo świetnie w niej wyglądam. W tym roku widziałam kobietę, tak ok. 60-tki, w sukience w kolorze fuksji i naprawdę fajnie wyglądała.
To dlaczego tak nie lubicie różowego? A żeby nie było, oprócz różowego też lubię fiolet(w każdym odcieniu) i niebieski - ale tylko ten odcień morski, ciemnoturkusowy. Nie cierpię żółtego i uważam, że niewiele jest kobiet, którym ten kolor pasuje