Dodaj do ulubionych

Punkt widzenia, a punkt siedzenia.

31.08.11, 23:11
Okazalo sie, a wlasciwie stalo sie jasne i klarowne, ze osoba z rodziny jest gejem.O ile moja reakcja na ta wiadomosc byla raczej malo wystrzalowa, czyli (jest i co z tego), To zdziwila mnie i zniesmaczyla reakcja innych osob, ktore zawsze sie okreslalo jako tolerancyjnych i ogolnie takich co nie maja problemow z zrozumieniem, ze na swiecie istnieja nie tylko heteroseksualni. "Nie bede miala bratankow, wnukow...jak on moze", "powinien sie leczyc, to choroba"" "masakra on jest pedalem"... to te z najlzejszych stwierdzen, ktore padly w tamtym momencie i z tego co wiem do tej pory padaja. Tak sie zastanawiam ile z ematek zmieniloby punkt widzenia na ten temat gdyby okazalo sie, ze ktos im najblizszy jest osoba homoseksualna.Tak chaotycznie troche, bo podbuzowana jestem ta krucjata przeciw chlopakowi, ktory uwierzyl w czcze zapewnienia, ze oni tacy sa tolerancyjni na maksa, a teraz ma w domu siedem swiatow. Jestescie pewne swych pogladow na temat homoseksualnosci? Co prawda "Tyle wiemy o sobie , ile nas sprawdzono", ale moze jak u mnie, pewne poglady wam sie nie zmieniaja? tak pytam w nadziei, ze jest takich osob wiecej niz ja jedna.
Obserwuj wątek
    • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:22
      Przyznam sie szczerze, ze ja jestem bardzo tolerancyjna dla ludzi ale jakby mi powiedziała corka, ze jest homosekeksualna nie wiem jakbym zareagowala. Chyba bym sie poplakala, ze nie bedzie miala normalnej rodziny, ze jednak ludzie sa nietolerancyjni i bedzie miala ciezko w zyciu i tak egoistycznie, ze ja nie bede miala wnukow. Nie wiem chyba tez bym stracila rozum i prosila zeby sie leczyla, ze moze sprobuja z jakms chlopakiem. Bylabym zalamana tak mysle. Ojciec jest mniej tolerancyjny w stosunku do homoseksualistow niz ja wiec nie wiem co by zrobil, chyba przymusowe leczenie psychiatryycznewink chociaz homoseksualizm nie jest choroba to mysle, ze tak by zareagowal w 1chwili, ze oddzial psychiatrii bedzie dobry i moze cos "da sie z tym zrobic".
      https://www.suwaczki.com
/tickers/c55f43r8zos8ma01.png
      • iuscogens Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:28
        Co wy z tymi wnukami?? Naprawdę dla kogoś problemem może być to, że nie ma wnuków?? Masakra. Co do tematu, to mam kuzyna geja, podejrzewałam to od dawna, niedawno mi powiedział, spora cześć rodziny o tym nie wie, jego matka neguje to, nie dopuszcza właściwie tego tematu, w ogóle go nie porusza. Ogólnie rodzina się nie popisała.
        • edelstein Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:57
          I to mnie wlasnie smuci, ze rodzina sie nie popisala.Zeby poprawic sobie i jemu humor, kazalam, by mnie ubral tak, by mu sie podobalo (musialam paradowac w jego szelkach i koszulismile) i ruszylismy do klubu.
        • lola211 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:19
          > Co wy z tymi wnukami?? Naprawdę dla kogoś problemem może być to, że nie ma wnuk
          > ów?
          Oczywiscie.Bo to oznacza brak wielu emocji,sytuacji.Na tej samej zasadzie co brak dzieci.
          • joanekjoanek Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 13:50
            ja też się podpiszę, chciałabym mieć wnuki.
            ale to jest naprawdę jedyna sprawa, która ewentualnie miałaby szansę mnie zasmucić, i zachowałabym swoje smutki dla siebie.
            zresztą może jak moje dzieci będą dorosłe, to już będzie możliwa adopcja przez ludzi/pary homo - wtedy miałabym szanse i na wnuki przecież, w razie czego.
        • burza4 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:09
          uscogens napisał:

          > Co wy z tymi wnukami?? Naprawdę dla kogoś problemem może być to, że nie ma wnuk
          > ów??

          Oczywiście, dla większości normalnych osób brak wnuków jest problemem. A co cię w tym dziwi? dla wielu osób problemem jest niemożność posiadania dzieci, tu sytuacja z tego samego gatunku - co w tym bulwersującego?
      • hotya Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:29
        Żeby się leczyła? Odcienie, ty na pewno medycynę studiujesz?
        • dziennik-niecodziennik Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:31
          no przeciez to już ustaliliśmy...
          smile
          • hotya Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:34
            Doczytałam, że Odcienie jednak wie, że homoseksualizm to nie choroba. Ale mimo wszystko próbowałaby leczyć.
            • naomi19 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 23:50
              Pschiatrycznie. I jest tolerancyjna, ale załamałaby się.
        • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:31
          Czytaj ze zrozumieniem! napisałam, ze tego sie nie leczy ale chyba tak wlasnie bym zareagowala i miala takie pomysly. Jak to sie mowi tonacy brzytwy sie chwyta wiec rozne pomysly by mi do glowy przychodzily w 1chwili
          • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:33
            cytuje:"chociaz homoseksualizm nie jest choroba to mysle, ze tak by zareagowal w 1chwili, " ja zreszta tak samo
          • hotya Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:37
            Skarbie, czytam ze zrozumieniem. Zareagowałam na pierwsze twoje zdanie o leczeniu i ze zdziwienia już nie doczytałam reszty. W każdym razie jak na przyszłą lekarkę masz "ciekawe poglądy". Życzę ci pięknego, zdrowego, heteroseksualnego dziecka. Z całego serca. Pozdrawiam serdecznie.
            • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:41
              Piszę tez, ze w pierwszej chwili bym wlasnie w ten sposob zareagowała. Cóż, szczerosc czasami nie poplace. Dziękujesmile
          • wuika Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:47
            Są gorsze nieszczęścia niż wydumane problemy do leczenia, np. realne choroby. Kwestia homoseksualisty w rodzinie to sytuacja, gdzie występuje tonący.
            • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:53
              Wiem, ze sa gorsze sytuacje niz homoseksualizm. Jednak mam nadzieje, ze to moich dzieci nie bedzie dotyczylo. Bo byłaby rozpacz, szczegolnie jesli beda chciali zostac w Polsce. Dalszej rodzinie nie zagladam do lozka wiec bylby luz. Pisze tylkop i wylacznie o moich dzieciach mysle, ze rozpacz bylaby na poczatku przynajmniej. Nie wiem ile czasu zajelaby mi akceptacja tego faktu.
              • naomi19 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 23:54

                Wiem, ze sa gorsze sytuacje niz homoseksualizm.
                Cudeńko.
                Ale fajnie big_grin
        • baltycki Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:35
          hotya napisała:

          > Żeby się leczyła? Odcienie, ty na pewno medycynę studiujesz?
          Zapytalbym..
          Odcienie, ty na pewno studiujesz?
          • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:33
            Ach.........................ta szeroko pojeta TOLERANCJAsmile. Szanuje sie nie tylko na pokaz osoby homoseksualne ale rowniez osoby o innych pogladach i o tym zapomnacie!. Tak, studiuje, a tobie nic do tego wiec mnie tu nie ośmieszaj. Trzeba SZANOWAC rowniez osoby, które sa zszokowane homoseksualzmem, ktore nie akceptuja tego u swoich dzieci- takie osby nie musza wcale palic na stosie gejow/ lesbijki. Widze, ze tolerncja jest w naszych czasach bardzo zakrojona, ograniczona do pewnych jednosteksmile
            • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:34
              Takze juz wiem kto z wypowiadajacych sie jest tak naprawde tolarencyjny, a kto tylko pieprzy bzdury, zeby wszyscy go tu czytajac podziwiali. Alez on otwarty na nowoscie, alez tolerancyjny.................... gratulacjesmile
            • angazetka Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:34
              Niezależnie od poglądów osoba studiująca medycynę po prostu powinna wiedzieć, że homoseksualizmu się nie leczy, podobnie jak się nie leczy niebieskich oczu.
              • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:36
                Czytaj ze zrozumieniem.
                • angazetka Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:51
                  Czytam i widzę pomysły leczenia psychiatrycznego. Jeszcze w dodatku z uśmieszkiem, jakby to było zabawne.
                  • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:56
                    Uśmieszki to zauwaz ja pisze czesto, a oczko bylo zaznaczeniem, ze to jest wiadomo głupota w tym przypadku ale niektorzy ironii nie zrozumieli
                    • wuika Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:11
                      odcienie.szarosci napisała:

                      > Uśmieszki to zauwaz ja pisze czesto, a oczko bylo zaznaczeniem, ze to jest wiad
                      > omo głupota

                      Dobrze, że się przyznajesz, że większość pisanych rzeczy to głupia jest zwyczajnie. Może jest dla Ciebie nadzieja suspicious (nie, u mnie uśmieszki nie wyrażają głupoty, najczęściej złośliwość)
                    • naomi19 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 23:52
                      ze to jest wiadomo głupota w tym przypadku
                      No w tym 'przypadku' akurat wiadomo.
            • naomi19 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 23:51
              Trzeba SZANOWAC rowniez osoby, które sa zszokowane homoseksualzmem,
              Wuika, czyż nie fajna sygnaturka by była, czyż nie?
          • naomi19 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 23:57
            Zapytalbym..
            Odcienie, ty na pewno studiujesz

            Zapytam... pamiętasz olgę sędzię?
            Taka sama sędzia, taka sama studentka.
        • magiczna_marta Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 20:41
          Chrońcie mnie Bogowie przed takimi "lekarzami".
          Ja pierdziele, Odcienie, weź Ty na jakiś spacer idź, albo obiad ugotuj bo już się zaczynam bać otwierać kolejne tematy żeby nie trafić na Twoje "mądrości".
          • naomi19 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 23:55
            magiczna marto, obiady gotuje jej mama albo teściowa, bo ona ma sobie nie zawracać takimi bzdetami głowy. Aleś Ty mało różowa...
            • magiczna_marta Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 02.09.11, 19:26
              A już myślałam że jej sponsor opłaca catering, żeby się Królewna nie przemęczyła przypadkiem z nadmiaru pracy.
      • mruwa9 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:38
        Nie sadze, zebym doznala szoku czy zalamania, gdyby moje dziecko oswiadczylo, ze jest homoseksualne. Trudniej byloby w przypadku transseksualizmu, wsrod znajomych byl taki przypadek- nie chodzi o zgorszenie czy szok, ale czysto praktycznie- najtrudniej przestawic sie , gdy osobe, ktora przez 20 lat byla Ania nagle mam nazywac Tomkiem.
      • wuika Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:46
        Fajna rodzina pseudo-lekarska. Oświecenie, jak w mordę strzelił suspicious
    • cherry.coke Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:33
      Jestem raczej pewna swojej reakcji (czyli "i co z tego, na zdrowie, byle szczesliwy byl"). Wynika to nawet nie tylko ze stosunku do homo, tylko z tego, ze ogolnie nie zajmuje sie planowaniem zycia rodzinnego oraz progenitury innym osobom, nawet bliskim...
    • karra-mia Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:34
      ponieważ dla mnie to żaden problem, więc i sprawdzać nie byłoby czego. Ot jest taki, jaki jest i już. Mam kuzyna geja, ukrywa się z tym przed rodziną, bardziej przed pokoleniem starszym, ale ja wiem, reszta podejrzewa. I oboje się śmiejemy, jak ta "tolerancyjna" udaje, ze nie widzi. A jakby zobaczyła, to i tak by nie widziałaby...tylko nie wiem, dlaczego. Wyklęliby go?
    • deela Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:37
      pełen luz - ot weź mam np dwóch synów - czy ja po to mam dzieci żeby miec wnuki czy jak? ja mam dzieci bo chcialam miec dzieci i chce zeby byly szczesliwe, nie budujac przy tym swojego szczescia na cudzej krzywdzie
      ot np meza "uswiadamiam"
      m- ale bedzie jazda jak za naście lat wejdziemy do domu a ktorys urzeduje w lozku z dziewczyna
      j - albo z chlopakiem
      m- ??????????!!!!!!!!!!!!!!!
      j- no co, a gdyby nawet to co?
      m- nie wiem jakoś tak
      j-srakoś tak, to nadal bedzie twoje dziecko, otwieraj ten ciasny umyslek!
      m- w sumie masz racje...
      big_grin
      • mruwa9 deela, 31.08.11, 23:39
        deela, nie sadzilam, ze nastanie ten moment- ale w pelni sie z Toba zgadzam!
        • edelstein Re: deela, 31.08.11, 23:51
          Noooa ja sie zgadzam z Tobabig_grin
    • angazetka Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:42
      No cóż. Akurat wiem, jak bym zareagowała, los był uprzejmy mnie sprawdzić. A potem był uprzejmy sprawdzić mnie jeszcze bardziej, gdy bliska osoba wyznała, że jest transem. Otóż na początku jest zdziwienie. Potem dodawanie do siebie elementów układanki. A potem "Aha".
      Natomiast przy okazji miałam możliwość przekonania się, podobnie jak ty, że niektórzy sa tolerancyjni tylko w teorii.
      • edelstein Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 00:07
        Heh ja przeoczylam jak sie wyrazila jedna z osob "wszystkie oznaki pedalstwa"i nie za bardzo mialam co do siebie dodawac. Zastanawiam sie po kiego diabla udawac tolerancje?
        • angazetka Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 00:11
          Bo prościej jest coś deklarować niż to wcielić w życie?
    • kawka74 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 31.08.11, 23:50
      Różnie bywa.
      Preferencjami seksualnymi rodziny i znajomych nie interesowałam się, nie interesuję i prawdopodobnie się nie zainteresuję. Nie wiem, czy to jest kwestia tolerancji, mnie to po prostu nie obchodzi, nie moja to sprawa, nie moje łóżko itd.
      Jeśli córka oznajmi, że jest homoseksualna, a w Polsce się nic nie zmieni w tej kwestii ('ja nie mam nic przeciwko, ale niech ONI nie demonstrują, bo mnie to brzydzi'), zmartwię się, bo będzie - najprawdopodobniej - miała trudniej, niż heterycy.
      • edelstein Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 00:01
        Na szczescie Polska nie jest jedynym krajem na swiecie, nie wszedzie robia taka nagonke na osoby homoseksualne.Zastanawiam sie co ich tak brzydzi, co roku uczestnicze w imprezie, cos ala festyn dla gejow i lesbijek, ba od dwoch lat laze tam namietnie z moim wlasnym rodzonym dzieckiem i nie mam zupelnie pojecia co jest takie be w zobaczeniu wiecej niz jednej homoseksualnej pary na raz i wiecej niz jednej teczowej fladze, baloniku itp.itd.
        • kawka74 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 06:46
          >Zastanawiam sie co ich tak brzydzi,

          Zabij mnie, nie mam pojęcia.
          Chociaż... przypuszczam, że jest to nieuświadomione (chyba) wyrażenie swojej niechęci, a deklaracja: "ja nie mam nic przeciwko" jest składana wbrew sobie, tak na wszelki wypadek, żeby ludzie nie myśleli, że człowiek nieświatowy.
          • eilian Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 14:53
            To ja mogę powiedzieć co mnie brzydzi. Na parady nie chadzam, ale z relacji tv widać, że oni zachowują się (i wyglądają) w sposób bardzo wyuzdany, wulgarny. Tak samo byłabym pewnie zniesmaczona, gdybym zobaczyła "liżące się" (sorry za wyrażenie, ale to nie jest normalne całowanie się) pary hetero. Może to jest efekt zamierzony, pewnie na co dzień się tak nie zachowują, tylko na potrzebę takich imprez postanawiają się bardziej ze swoją seksualnością poobnosić, ale miło się tego nie ogląda.
            Dziecka bym w życiu na taką imprezę nie zabrała, bo to tak jakbym mu pornola pokazała, nie chcę żeby miał taki obraz ludzkiej seksualności.
            • kkokos Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 19:12
              eilian napisała:

              Na parady nie chadzam, ale z relacji tv
              > widać, że oni zachowują się (i wyglądają) w sposób bardzo wyuzdany, wulgarny. T
              > ak samo byłabym pewnie zniesmaczona, gdybym zobaczyła "liżące się" (sorry za wy
              > rażenie, ale to nie jest normalne całowanie się) pary hetero.

              to ja ci powiem - jako osoba jak najbardziej chadzająca na parady - że gó... w tej telewizji widziałaś. ja na paradach takich osób nie widzę. widać jeśli na kilka tysięcy osób trafi się jedna taka para, to jest pokazana przez wszystkie media i na dużym zbliżeniu - po to, by takie istoty o prymitywnym podejściu "widziałam w telewizji, więc wiem" mogły się poekscytować, jaką to pornografię (ach, ach!) oglądają.
            • edelstein Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 19:29
              Serio wierzysz we wszystko co pokaza w tv?pokazja tez zabiegi aborcji z litrami krwi,nozkami odrywanymi,pokazuja ufo...jak mozna brzydzic sie czegos czego sie nigdy na oczy nie widzialo?od 5lat biore udzial w festynach,bo tu parad nie ma,od dwoch lat zabieram ze soba dziecko.Bywam w klubach dla gejow i lesbijek i slowo daje nie spotkalam sie z tym co opisujesz.Dodatkowo zazdroszcze wiekszosci gejow stylu ubierania,nigdy nie pojme dlaczego spodnie,ktore mi sie podobaja a wygladam w nich fatalnie,na geju z festynu wygladaly super.
    • sadosia75 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 00:10
      Mam przyjaciela geja ( kiedyś zanim się upewnił, że jest gejem to nawet był plan, że będzie moim facetem big_grin ) jego rodzina spisała się na medal ( mam na myśli rodziców i brata ) nawet lepiej niż by ktoś mógł sądzić. Jego seksualność zmieniła moje podejście do niego smile przestałam snuć plany o tym jak to będzie nam cudownie w życiu ( jak się ma 15 lat to plany wychodza bardzo łatwo i zazwyczaj optymistycznie ) i poza tą jedną zmiana nic więcej się nie zmieniło.
      Mama mnie nauczyła, że do cudzego łóżka się nie zagląda i za materac się nie robi. Więc cudza seksualność ( homo bi czy hetero ) mnie nie interesuje.
      Znam nawet faceta transa smile Śliczna z niego kobieta big_grin
      • odcienie.szarosci Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:44
        Cieszę sie sadosia, ze jestes taka och i achsmile w stosunku do homoseksulizmusmile ale moze bedziesz bardziej otwarta na religie katolicka? bo nie kazdy katolik chodzący do Koscioła chce słyszeć, ze cytuje- jest stadem baranówsmile TOLERNACJA!!!!!!!!!!!!!!!!!! ludzie!!!!!!!!!!!!!!!!!! tu na forum wiekszośc osob to prawdziwihipokryci
        • wuika Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:50
          Odcienie, napij się meliski i odstosunkuj się proszę od jednej z niewielu naprawdę rozsądnych osób na tym forum. Będę Cię nie lubić trochę mniej suspicious
    • ewenekgosia Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 00:27
      mam kolege geja- niedawno bylam na spotakaniu podstawowkowym i no mial racje chlopak ze nie przyszedl. Najwieksza sensacja i co na to jego rodzice taka udawana troska przykrywajaca taka homofobie ze az milo.
      a kolega ma faceta tyle lat co ja sa szczesliwym stadlem po tylu latach to juz prawie jak kazirodztwo jak to sie smiejemy z kotami i psem, ma tescia i tesciowa, barszczyk z uszkami na swieta i no naprawde a wszyscy tylko seks analny dwoch chlopa widza......
      • bi_scotti Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 00:56
        W rodzinie gays sa i nawet ci bardziej "konserwatywni" czlonkowie rodziny zachowuja sie i wypowiadaja kulturalnie - poprawnosc polityczna dziala smile I chwala wszystkim mocom, ze tak jest!
        Co roku przezywam po kilka-kilkascie "wyjsc z szafy" roznych moich nastoletnich podopiecznych. Roznie z tym bywa i nie ma regul. Tzw. tradycyjne, religijne i w ogole "sztywniackie" rodziny potrafia sie zachowac na poziomie i przyjac postawe "nasze dziecko - kochamy niezaleznie od orientacji" plus ewentualnie "hate the sin, love the sinner". A zdarza sie, ze ci "na luzie", jacys intelektualisci, artysci czy inni wolno-mysliciele potrafia swoim ukochanym (?) nieletnim urzadzic taka jazde, ze szkoda slow ...
        Jedno co moge powiedziec, ze ludzie wielokrotnie potrzebuja po prostu czasu. To nie jest tak, ze sa w stanie w pelni zaakceptowac i polubic nowa sytuacje, w ktorej staja przed lustrem i mowia sobie z pelnym spokojem "jestem matka/ojcem gay/lesbian" ALE w wiekszej ilosci przypadkow niz mniejszej, w koncu dociera do nich, ze czas plynie i ze to JEST ich dziecko/wnucze/brat/siostra/kuzyn/ciotka i ze szkoda czasu spedzanego w oddaleniu.
        Dodam jeszcze, ze mam homofobicznych znajomych ALE oni wszyscy doskonale wiedza, ze pewnych okreslen PRZY MNIE sie nie uzywa i ze ja potrafie wyjsc w srodku uroczystego obiadu jesli ktos uzywa slow, ktore budza odraze. Tak wiec PRZY MNIE ci, ktorym zalezy na znajomosci ze mna, potrafia ugryzc sie w jezyk i zachowac minimum decorum. A jak ktos sie nauczyc poslugiwac grzecznym jezykiem to czasem i powoli zaczyna inaczej myslec ... smile
    • mallina Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 00:42
      ciekawe co niektorzy tu pisza, mam na mysli to o wnukach.
      jakby osoba heteroseksualna to byl pewnik ze wnuki beda. to nieprawda.
      w moim bliskim otoczeniu chlopak w koncu powiedzial ze jest gejem. jego bliscy byli w sumie zaskoczeni, bo on jakos dobrze sie maskowal,nawet dziewczyna jakas niby byla itd.
      rodzice bardzo otwarci i tak dalej, a JEDNAK kwestia wnukow sie pojawila. fakt ze cichcem i dyskretnie. to mnie zdziwilo, ze jednak sie ten argument pojawil, szczegolnie ze juz maja dwojke wnukowwink
      • evee1 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 02:29
        Jako ze z wlasna reprodukcja juz skonczylam i jestem juz w wieku, w ktorym posiadanie wnukow nie budziloby wielkiego zdziwienia, to uwazam, ze wnuki fajnie byloby miec.
        Moja corka jednak twierdzi, ze ona to chyba dzieci nie chce miec, wiec posiadanie heteroseksualnych dzieci nie jest gwarantem posiadania wnukow smile.
        Prawde mowiac zdecydowanie bardziej zalezy mi na szczesciu dzieci, ktore juz sa, niz na posiadaniu jakichs hipotetycznych wnukow, wiec akurat ten argument DLA MNIE nie jest istotny.
        Co do "coming out" nie mam absolutnie watpliwosci, ze zaakceptowalabym taki stan. Zarowno w przypadku moich dzieci, jak i osob obcych. Zreszta pare razy zdarzylo mi sie dowiedziec, ze ktos jest gejem, ale raczej malo sie tym ekcytowalam. Prawde mowiac znacznie cekawsze jest dla mnie jak ktos zmieni prace, znajdzie sobie nowe hobby, kupi nowy samochod czy dom. Tu moze byc tyle interesujacych informacji, a jak okazuje sie, ze ktos jest gejem, to tylko .... jest gejem. Nic ciekawe, jednym slowem wink.
        Ale ze dwa razy zdarzylo mi sie zdziwic przy takiej wiadomosci, bo na przyklad jeden kolega z mojej bylej klasy zupelnie na geja mi nie pasuje. Zawsze byl zainteresowany dziewczynami i wydawalo mi sie, ze jak najbardziej jest hetero. A tu sie nagle okazalo, ze gej.
        W przypadku ewentualnej homoseksualnosci moich dzieci tez bedzie luzik, aczkolwiek to baaaardzo malo prawdopodobne, bo juz pewnie cos bym wiedziala na ten temat wink. Tak samo jak nie mialabym nic przeciwko temu, gdyby moj syn zdecydowal sie zostac ksiedzem, albo corka wybrala zycie w zakonie, co tez niektorych rodzicow przyprawia o wapory.
        • bi_scotti Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 03:06
          evee1 napisała:

          > Tak samo jak nie mialabym nic przeciwko temu, gdyby moj syn zdecydowal
          > sie zostac ksiedzem, albo corka wybrala zycie w zakonie, co tez niektorych rodz
          > icow przyprawia o wapory.

          Problem chyba w tym, ze niektorzy postrzegaja orientacje seksualna jako WYBOR. Domyslam sie, ze nie Ty, ale wielu jednak tak. Bardzo ciezko jest wielu ludziom pogodzic sie z faktem, ze ich dziecko (czy jakikolwiek krewny) nie zdecydowalo sie byc homesksualne tylko Matka Natura te decyzje podjela i nalezy ja (decyzje) przyjac z takim samym spokojem jak kolor oczu, wzrost czy wielkosc stopy. O ile z wyborem zawodu (jesli przyjmiemy, ze np. bycie duchownym to zawod smile ) mozna jakos tam dyskutowac i oczekiwac argumentow, tak orientacji seksualnej wlasciwie dyskutowac sie nie da - jak slusznie zauwazylas - jest to dosc nudna informacja, bo nie podlega zadnej dyskusji smile Ale, jak widac nawet z wypowiedzi wyzej, wciaz jest duzo ludzi, ktorzy widzieliby sens w np. "porozmawianiu o tym z dzieckiem" tak jakby faktycznie bylo tu o czym rozmawiac (procz kwestii dotyczacych wszystkich uprawiajacych sex - zagrozenia STD itp.).
          • evee1 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 05:14
            Masz racje oczywiscie. Nawet nie spojrzalam na to z tej strony, bo dla mnie jest raczej oczywiste, ze orientacji sie nie wybiera, tylko dostaje jakas tam z przydzialu wink.
            Moje porownanie wzielo sie z tego, ze podeszlam do tematu od strony oczekiwania na wnuki. A w jednym (homo) i w drugim (zakon) przypadku nadzieje na nie jest raczej nikla. No, u nas to w zasadzie jak sie para homo postara, to dzieci miec moze. Kobiety droga IVF (o ile nie zdecyduja sie na naturalne poczecie), a mezczyzni przez adopcje, choc to drugie latwe nie jest.
      • bri Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 08:53
        > jakby osoba heteroseksualna to byl pewnik ze wnuki beda. to nieprawda.

        Albo, że osoba homoseksualna nigdy dzieci mieć nie będzie. Moja homoseksualna kuzynka jest właśnie w ciąży.
    • kropkacom Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 06:27
      Nie mam problemów na tle homoseksualizmu więc raczej nie stanę się w sekundę homofobem big_grin Zakładam... Bałabym się (w sensie - obawiała) jedynie reakcji niektórych członków rodziny. Jak znam życie były by teksty: to teraz taka moda, a może to się leczy... No, mogłabym nie zdzierżyć!
      • kolpik124 typowe dla tego forum 01.09.11, 08:30
        Oczywiście prawie każda emama jest postępowa i do bólu tolerancyjna więc zapewnia, że coming out dziecka przyjęłaby bez większych kontrowersji, a narzeczony syna byłby największym przyjacielem przyszlej teściowej tongue_out

        Co poniektóre emamy nawet podają przykłady z wlasnego życia "mój kuzyn jest homo i co z tego" (SIC!)

        Tylko ciekawe jak to by było, gdyby taka sytuacja zaistniała naprawdę i dotyczyła WŁASNEGO dziecka, a nie sprowadzałaby się do do radosnej forumowej teoretycznej twórczości i prześcigania się w pokazywani jaką się jest otwartą na wszelakie nowinki płciowo-rodzinne.
        • evee1 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:15
          No, ale dlaczego kwestionujesz to, ze ktos faktycznie moze nie uwazac tego za dramat czy porazke zyciowa? Przeciez to miedzy innymi wynika z tego jakie sie ma ogolnie podejscie do homoseksualistow, a swoje wlasne poglady ludzie znaja na ogol lepiej niz Ty.
          • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:23
            Czytaj ze zrozumieniem. Ja nigdzie tego nie kwestionuję, tylko smieszy mnie heroiczne forumowe zapewnianie i teoretyzowanie w kwestii "co by było gdyby...", podczas gdy tak naprawdę nie mozna przewidzieć swojej reakcji w odniesieniu do swoich dzieci.

            Fajnie byłoby jakby na forum mogła się wypowiedzieć osoba mając osobiste doświadczenia w tym temacie, bo wynurzeń teoretyczek-gawędziarek przeświadczonych o swojej wspanialości/otwartości/postępowości nie ma co czytać.
          • kawka74 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:23
            Bo to kolejne wcielenie Papcia, Desa i spółki - z nim się nie dyskutuje, tylko się omija, bo szkoda czasu.
            • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:25
              Zaczniesz teraz analizować kto kim jest?
            • morgen_stern Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:26
              Kawka, ja się dziwię, że nikt tego wcześniej nie zauważył smile Desiu jak nic.
              • kawka74 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:29
                Typowe zachowania, typowe teksty, typowe zagrania.
                Nędza, panie, nędza.
                • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:50
                  Dodaj jeszcze "zieeeew" i kilka mrugających emotikonków i będzie zgodnie z jedynie sluszną forumową linią.
                  • kawka74 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 12:28
                    Toś mi, synku, pojechał.
                    Spadaj do książek, dziś 1 września, wakacje się skończyły.
                • wuika Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:53
                  I nuda, jak zwykle. Tłum też, jak zwykle suspicious
              • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:49
                Musiał cię nieźle przeczołgać że tego go wspominasz z nostalgią.

                Ty z kolei masz duże predyspozycje aby wypowiedać się na temat stosunku do homosekualizmu wlasnego dziecka.
        • kropkacom Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:21
          Jak się traktuje homoseksualizm jak nowinkę to ja od razu wiem jak się zachowasz w razie czego klopiku big_grin
          • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:24
            Ty wiesz, ja nie wiem.

            Gratuluję niezachwianej pewności w temacie swoich reakcji.

            Moich też.
            • kropkacom Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:29
              Retoryka jaką się posługujesz wbrew pozorom dużo o tobie mówi.
              • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:49
                Jaasne, każda emama to dziecko Freuda.
                • morgen_stern Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:56
                  Myślisz, że twoja trollicza osobowość jest tak szalenie złożona, że potrzeba do niej psychiatry? tongue_out nie wiadomo, czy się cieszyć czy martwić tongue_out
                  • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:56
                    I co z tego, że jeszcze napiszesz "trol" 674 razy?
                    • morgen_stern Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 10:05
                      674 razy odpiszesz tongue_out trollu tongue_out
                      • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 10:08
                        Porozmawiajmy o naszych dzieciach big_grin
        • franczii Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 09:38
          A co niby rodzice mieliby zrobic innego jak nie zaakceptowac fakt ze dziecko jest homoseksualista? Tak jest przeciez lepiej dla wszystkich.
          Nie powiem, mnie taka wiadomosc by mogla zmartwic, zaniepokoic ale przeciez sa to sprawy, na ktore nie mamy zadnego wplywu dlatego dla wlasnego dobra najlepiej sie z tym od razu pogodzic.
          • kolpik124 Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 10:11
            Tylko, że życie to nie je bajka i rodzice różnie reagują.

            Idalny utopijny świat akceptacji, poszanowania i tolerancji istnieje tylko we wpisach forumowych gawędziarek.

            Ja natomiast czekam na wypowiedź kogoś kto tę sytuację zna z wlasnego ddoświadczenia.
            • franczii Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 11:16
              Akurat w tym przypadku nie trzeba kierowac sie idea poszanowania innosci. Wystarczy swiadomosc, ze na orientacje seksualna dziecka wplywu sie nie ma zeby pewne reakcje wykluczyc. Rozumiem brak zachwytu, sama najprawdopodobniej nie bylabym zachwycona ale swiadomosc powyzszego wyklucza u mnie reakcje typu "wez sie lecz", szantaz, wyrzekanie sie, zerwanie kontaktow itp.
            • bi_scotti Re: typowe dla tego forum 01.09.11, 16:58
              kolpik124 napisała:

              > Ja natomiast czekam na wypowiedź kogoś kto tę sytuację zna z wlasnego ddoświadc
              > zenia.

              A skad wiesz, ze ktos juz nie napisal? Musisz miec wszystko kawe na lawe i piescia miedzy oczy zeby przyjac do wiadomosci?
              OMG - czasem sie jednak czlowiek da sprowokowac nawet Klopikowi suspicious
    • irima2 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 08:52
      Nie wiem jak bym zareagowała, ale pewnie bym nie zmieniła mojego stosunku do gejów - nie rozumiem, brzydzi mnie to, uważam że nie są normalni. Jeżeli sprawa dotyczyłaby kogoś z mojej najbliższej rodziny pewnie bym zacisnęła zęby, bo kontaktów nie zerwę.
    • kosheen4 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:00
      > Jestescie pewne swych pogladow
      > na temat homoseksualnosci? Co prawda "Tyle wiemy o sobie , ile nas sprawdzono",
      > ale moze jak u mnie, pewne poglady wam sie nie zmieniaja? tak pytam w nadziei,
      > ze jest takich osob wiecej niz ja jedna.


      jesteśmy. homoseksualne upodobania to żaden dramat, miałabym jednak nadzieję, że moje dziecko nie będzie ani przegiętą ciotą, ani stereotypową zarośniętą na nogach lesbą, bo o ile pod kołdrę nikomu nie zaglądam, o tyle demonstracyjne ekstrema ździebko mnie irytują. tak samo zresztą, jak podkreślany maczochizm suspicious
    • szironna Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:07
      mam syna - na myśl że byłby gejem? ok. ważne żeby żył w zgodzie z samym sobą i nie krzywdził przy tym innych.
    • katia.seitz Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:17
      Ja tam jestem pewna, jakbym zareagowała. W otoczeniu mam sporo osób homoseksualnych. Moje dziecko ma geja za ojca chrzestnego wink
      (tak tak, wiem, nie szanuję zasad KK, więc po co chrzciłam dziecko... tongue_out)

      My się z mężem śmiejemy, że nasz syn, chcąc się zbuntować przeciwko rodzicom, będzie musiał chyba wstąpić do Młodzieży Wszechpolskiej, zostać rasistą czy fundamentalistą religijnym, bo stereotypowe rodzaje buntu raczej nie zrobią na nas wrażenia.

      Aczkolwiek, w przypadku gdyby mój syn był gejem, czekałby nas konflikt z częścią rodziny męża, nastawioną, hm, fundamentalistycznie. Walczyłabym jak lwica smile
    • mondovi Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:42
      Jedyne, czego bym się bała, gdyby okazało się, że mój syn jest homoseksualistą, to braku tolerancji, której mógłby doświadczyć od obcych.
    • wuika Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 09:44
      Mam znajomą lesbijkę, w dalszej rodzinie pewnie też się ktoś trafi (ale tak dalszej, że nawet nie kojarzę konkretnie osoby, poza "wujek taki od strony siakiej").
      Co do reakcji - pewnie może być żal, że nie będzie tego kolejnego pokolenia - i już. I tak nie zawsze jest pewność, bo albo ktoś może nie chcieć dzieci, albo może nie móc, albo może zostać księdzem / zakonnicą, etc. Ale robić z tego nie wiadomo jaką tragedię? Co to komu szkodzi? Niech sobie chłopak / dziewczyna będą szczęśliwi na swój sposób, nikomu krzywdy tym nie robią. Co oznacza mniej więcej tyle - nawet gdyby mój brat się okazał gejem, raczej bym nie histeryzowała. W dalszej rodzinie to już w ogóle - co mi do tego, niech sobie będzie.
    • drinkit Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:06
      Nie rozumiem tej ekscytacji osobami homoseksualnymi. Pracuję i obcuję towarzysko z gejami od dawna i cudza orientacja mi zwisa. Nie rozumiem tez o co chodzi z tym brakiem wnuków. Na to nie ma się nigdy wpływu. Może bałabym się trochę że moje homoseksualne dziecko może mieć nieprzyjemności w niezwykle tolerancyjnym kraju jakim jest Polska, ale to chyba tyle.
      • kolpik124 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:14
        Aha, praca i obcowanie z gejami jest idealną wskazówką co do własnej reakcji na homosesualizm własnego dziecka.

        Swoją drogą w jakich regionach kraju czy świata tak się oni mnożą, skoro z tak wieloma obcujesz?


        drinkit napisała:

        > Nie rozumiem tej ekscytacji osobami homoseksualnymi. Pracuję i obcuję towarzysk
        > o z gejami od dawna i cudza orientacja mi zwisa. Nie rozumiem tez o co chodzi z
        > tym brakiem wnuków. Na to nie ma się nigdy wpływu. Może bałabym się trochę że
        > moje homoseksualne dziecko może mieć nieprzyjemności w niezwykle tolerancyjnym
        > kraju jakim jest Polska, ale to chyba tyle.
        • drinkit Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 13:34
          > Aha, praca i obcowanie z gejami jest idealną wskazówką co do własnej reakcji na
          > homosesualizm własnego dziecka.
          >

          No chyba jednak jest jakąś tam wskazówką, skoro wiele osób podnieca się homoseksualistami ("to się leczy", "brzydzą mnie", etc) nie mając nigdy z nimi świadomego kontaktu.

          > Swoją drogą w jakich regionach kraju czy świata tak się oni mnożą, skoro z tak
          > wieloma obcujesz?

          Nie rozwalaj mnie takimi pytaniami.
    • gryzelda71 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:08
      Cóż,nie rwałabym włosów z głowy,nie leczyła,nie udawała,że nie wiem,nie wydziedziczyłabym,ale czy byłabym szczęśliwa?Czy naprawdę w każdej sytuacji zadowolenie potomka musi wzbudzać i moją radość?
      • phantomka Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:21
        U nas w rodzinie jest podobny przypadek, tzn. zainteresowana głośno tego nie potwierdziła, natomiast jej mama jest prawie pewna, że córka jest lesbijką. Generalnie sprawy nie ma, tzn. była załamka cioci, że nie będzie wnuków, itp. ale żadnych akcji podjazdowych. My nigdy nie pytamy, kiedy się ożeni, kiedy dzieci, itp. Na szczęście w tej najbliższej rodzinie, nikt nikomu nie wchodzi z butami w życie.
        • mondovi Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:32
          Ale skąd to przekonanie, że nie będzie następnego pokolenia, a z drugiej strony pewność, że byłoby , gdyby dziecko było hetero?
    • burza4 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:32
      Spłaszczamy nieco aspekt posiadania wnuków, tak jakby homoseksulaność automatycznie wyłączała potrzebę rodzicielstwa. A przecież tak nie jest, geje tak samo mogą chcieć dzieci, za to możliwości prokreacyjne w przypadku takich par są ograniczone, czy nacechowane dodatkowymi problemami emocjonalnymi, co niesie masę frustracji. Związki homo są obarczone większym ryzykiem, i mniejszą szansą na spełnienie. Wiele znacie homoseksualnych par będących w trwałych związkach od np. 20 lat?

      To nie ma nic wspólnego z tolerancją, po prostu wiele osób uważa (i nie bezpodstawnie), że takie związki niosą ze sobą wiele dodatkowego balastu, nie tylko związanego z reakcjami otoczenia. Każda matka chciałaby widzieć swoje dziecko szczęśliwe, tyle, że homozwiązki średnio rokują, o wiele gorzej niż hetero. To po prostu mocny czynnik ryzyka. Na tej samej zasadzie martwiłabym się, gdyby moja córka związała się z facetem z dziećmi czy z innego kręgu kulturowego.
      • edelstein Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 11:36
        Wg najnowszych badan odsetek rozwodow/rozstan u par homoseksualnych jest podobny do tych u par heteroseksualnych. Kolpik rozumiem,ze dla ciebie liczy sie reakcja na homoseksualizm dzieci wlasnych,juz najblizsza rodzina sie nie liczy?

        Lass dein altes Leben hinter dir / Und geh durch diese neue Tür
        Das geht raus an alle Spinner / Wir sind die Gewinner
        Wir kennen keine Limits / Ab Heute - für immer...
        • tacomabelle Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 12:09
          A co mówią najnowsze badania na liczbę partnerów "zaliczanych" przez heteryków i homoseksualistów?

          edelstein napisała:

          > Wg najnowszych badan odsetek rozwodow/rozstan u par homoseksualnych jest podobn
          > y do tych u par heteroseksualnych. Kolpik rozumiem,ze dla ciebie liczy sie reak
          > cja na homoseksualizm dzieci wlasnych,juz najblizsza rodzina sie nie liczy?
          >
          > Lass dein altes Leben hinter dir / Und geh durch diese neue Tür
          > Das geht raus an alle Spinner / Wir sind die Gewinner
          > Wir kennen keine Limits / Ab Heute - für immer...
      • myelegans Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 15:32
        > pełnienie. Wiele znacie homoseksualnych par będących w trwałych związkach od np
        > . 20 lat?
        Znam kilka, te ktore sa razem, sa razem dlugo, zawarli zwiazek malzenski (dozwolone tu gdzie mieszkam), maja dzieci, sa rodzina jak kazda.
        Biorac pod uwage, ze 40-50% par hetero konczy rozstaniem i rozwodem, statystyka jest pewnie podobna u par jednoplciowych.
        • burza4 Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 22:19
          Mówmy może o polskich realiach, które IMO rzutują mocno na trwałość i jakość takowych relacji.

          Ostracyzm towarzysko-rodzinny i społeczny nie po każdym spływa, dochodzi brak poczucia bezpieczeństwa prawnego, brak możliwości realizowania rodzicielstwa itd. Nie ma opcji żeby że szanse na rozstanie są takie same jak u heretyków, skoro czynników ryzyka w związkach homo jest o wiele, wiele więcej. U nas zasadniczo nie widzę wiarygodnych badań - bo i jak, skoro większość się nie ujawnia?
    • ha-ya Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 10:47
      Nie sadze, zebym histeryzowala, tym bardziej, ze mam corke wiec i argument dotyczacy wnukow by mi odpadl tongue_out To samo jesli chodzi o rodzine. mam natomiast watpliwosci jesli chodzi o mojego meza. pewnie z corka nie byloby takich problemow, ale gdybysmy mieli syna to sama nie wiem ( wlasciwie to nie wiem dlaczego dla maza to ma znaczenie). Ma kolega geja, wiec to nie brak tolerancji ( chyba)
    • gaskama Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 13:06
      Mnie orientacja seksualna mojego syn zwisa. Wydaje mi się, że niemężowi też. A co na ta reszta rodziny, .... też mi zwisa.
    • hexella Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 14:03
      Tak, jestem zupełnie pewna, że jeśli któryś z moich synów (a może nawet obaj) okażą się być homoseksualni to przyjmę to na klatę spokojnie. Nie mam żadnych wątplwości w tej sprawie.
      Oczywiście wolałabym, żeby byli hetero ale jakie znaczenie ma to, co wolę?
      • myelegans Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 15:40
        Tez nie bede histeryzowala, ani wlosow z glowy rwala, nie bede robila sprawy, bo to nie moja sprawa, przyjme w domu z otwartymi ramionami kogokolwiek bedzie kochal. Gdybym mieszkala gdzie indziej moze troche bym sie martwila wzgledami spolecznymi i tzw. tolerancyjnymi inaczej. Tu gdzie mieszkam geje zawieraja sluby, maja dzieci, tworza rodzine i nikt nie patrzy na 2 tatusiow z wozkiem z parku jak na rarogow.
        Maz podobnie, okolicznosc wnukow zaspokoje jak bede miala zew babcierzynski.

        Szwagierka mocno podejrzewa, ze corka jest gejem, ma co prawda 6 lat, ale duzo cech wykazuje od zawsze. Z tego co czytalam swiadomosc bycia gejem pojawia sie bardzo wczesnie, dzieci nie potrafia tego nazwac, ale retrospektywnie wiedza od zawsze.
    • figrut Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 15:37
      Jestescie pewne swych pogladow
      > na temat homoseksualnosci? Co prawda "Tyle wiemy o sobie , ile nas sprawdzono",
      > ale moze jak u mnie, pewne poglady wam sie nie zmieniaja? tak pytam w nadziei,
      > ze jest takich osob wiecej niz ja jedna.
      Jestem 100% pewna swoich poglądów. Jednak zdecydowana większość osób którzy deklarowali wielką tolerancję, deklaruje ją tylko w teorii, bo praktyka wygląda zupełnie inaczej.
    • tosterowa Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 20:00
      Nie miałabym żadnego problemu, gdyby okazało się, że mój syn jest gejem, jestem tego pewna.
      • verdana Re: Punkt widzenia, a punkt siedzenia. 01.09.11, 20:54
        Zmartwilabym się. Nie samą orientacja, nawet nie nietolerancją, ale tym, ze - nie da się ukryć - osobom homoseksualnym jest trudno stworzyć rodzinę.
        Znam bardzo dużo gejów. Własciwie większość towarzystwa mojej córki to homoseksualni faceci. I ich problemy ze związkami wydają mi się jednak powazniejsze, niz tylko te, wyrastające ze stereotypu, ze geje zmieniają partnerów jak rękawiczki.
        Bliski przycjaciel córki rozpacza, bo rzucił go facet. A srodowisko gejow jest mniejsze niż hetero - wszyscy sie znają, wszyscy wiedzą, trudno uciec przed plotkami, trudniej niz hetero znaleźć kogoś nowego, kto nie będzie czul się lojalny wobec niewiernego kochanka. Rzecz nie dzieje się w Polsce, tylko liberalnej Holandii.
        Drugi gej rozpacza, ze chce mieć własne dzieci i je wychowywać - a nie widzi możliwości, bo jak? Wynając surogatkę? Ale to bardzo konserwatywny facet, który uwaza, ze dziecko powinno mieć matkę.
        Jeszcze inny facet panicznie boi się AIDS.
        Wierzacy są zmartwieni tym, ze nie mogą przystępowac do sakramentów, mimo swojego przywiązania do religii.
        Zmartwiłabym się, bo przeciętnie rzecz biorąc, zycie geja jest po prostu trudniejsze.
        A parę, zeyjącą ze soba 30 lat znam - ciotka mojego męża i jej partnerka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka