Dodaj do ulubionych

Twarda miłość

03.09.11, 14:32
Co rozumiecie przez pojęcie ,,twarda miłość''? Ogolnie wiadomo, o co chodzi: nie ma ulg dla dziecka, dla jego rzekomego dobra. Tj. wyrzucam Cię z domu, to Ci pomoże. Czy faktycznie? Tak się teraz zastanawiam... Mówią: lepiej miec wtedy serce z kamienia, bo można naprawde pomóc. Ale czy faktycznie tak jest? Czy trzeba mieć zawsze to serce z kamienia? No, i czy to faktycznie takie dobre...
Obserwuj wątek
    • saraanna Re: Twarda miłość 03.09.11, 14:41
      To zalezy od dziecka,jezeli jest manipulantem to jak najbardziej ,jezeli bardzo wrazliwe to twardosc nie przyniesie efektow.W przyrodzie raczej jest trudno znalezc osobniki, ze tak powiem skrajne,takze przewaznie trzeba znalezc metode posrednia smile
      ------
      Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
      • jjod Re: Twarda miłość 03.09.11, 15:13
        To podobno pomaga każdemu. To pozwala się otrząsnąc i przemysleć marnowane życie.
        Ale to podobno...
    • garibaldia Re: Twarda miłość 03.09.11, 15:29
      Jeśli rodzic wychowuje dziecko w klimacie: ja ci dam, ty nic nie musisz,
      ja za ciebie posprzątam, ty nie musisz
      ja za ciebie naprawie błędy, ty nie musisz..
      ..to robi źle, bardzo źle.

      mam u znajomych taką sytuację, gdzie syn zaczął upijać się gdy miał 18 lat. rodzice wrzeszczeli, obrażali go słownie by nim wstrząsnąć, robili awantury gdy wracał do domu pijany, ale nic konkretnego w zachowaniach nie zmieniali- to znaczy ciągle otwierali mu drzwi gdy wracał pijany, nocowali, matka gotowała rosoły na drugi dzień by go odżywić na kacu, nie żądali wyprowadzki ani dokładania się do rachunków. jeszcze matka robiła ojcu awantury gdy ten zamknie drzwi na noc i pijany synek nie może sobie wejść spokojnie nad ranem wracając z baru.
      aż żal patrzeć na to, bo ciągle tak robią, płaczą, płacą, a zero konsekwencji.
      a facet ma teraz ponad 40 lat.
      płacą rachunki za mieszkanie, kupują jedzenie, dają obiad, utrzymują go, trzymają blisko domu . a on zarabia tylko na alkohol i papierosy.

      gdyby rodzice lata temu postawili sprawę na ostrzu noża : masz problem z alkoholem a chcesz mieszkać-to obowiązkowa terapia i zero alkoholu. chcesz pić- idź z domu i rób ze swoim życiem co chcesz, możesz wrócić gdy rzucisz nałóg - to była szansa że jego życie by było inne. ..
      • a.nancy Re: Twarda miłość 03.09.11, 16:40
        > gdyby rodzice lata temu postawili sprawę na ostrzu noża : masz problem z alkoh
        > olem a chcesz mieszkać-to obowiązkowa terapia i zero alkoholu. chcesz pić- id
        > ź z domu i rób ze swoim życiem co chcesz, możesz wrócić gdy rzucisz nałóg - to
        > była szansa że jego życie by było inne. ..

        może. ale czy lepsze? a może by się stoczył zupełnie?
        • sasan-ka21 Re: Twarda miłość 05.09.11, 12:24
          Nie sądze , że by się stoczył myśle, że jasno postawione warunki dałyby mu do przemyśleń i do innego postępowania. Cały czas powtarzam córce (14 lat), że jak nie będzie chciała sie uczyć i będzie postępować tak jak dotychczas to w wieku 18 lat będzie sie musiała sama utrzymać i znależć dla siebie lokum bo w życiu obowiązują zasady i nikgdzie nie jest powiedziane , że dzieci do końca życia trzeba utrzymywać i niańczyć gdy one ze swojej strony nic nie dają od siebie tylko przykrości sprawiają. Córka obecnie przebywa w ośrodku wychowawczym i na każdej przepustce łamała zasady z podpisanego kontraktu co ostatnio poskutkowało tym , że odwiozłam ją z dnia na dzień tak jak jej ciągle powtarzałam.
    • rosapulchra-0 Re: Twarda miłość 03.09.11, 16:13
      Mówią też, że życie to wybory mniejszego zła. A ja się z tym nie zgadzam. Tak samo jak nie zgadzam się z twardą miłością.
      Mnie nie okazywano tych pozytywnych uczuć, ani wylewnie, ani niewylewnie. Po prostu ich nie było. Za to widziałam, jak moja mać się przytulała do swojego męża, a mojego ojczyma, jak tuliła jego córkę.
      A mój ojciec nigdy mnie nie objął, nigdy nie pocałował, nie pogłaskał, zawsze był szorstki i krytyczny wobec mnie.
      Efekt tych poczynań był fatalny w skutkach i wiele lat jeszcze odbijał się nam wszystkim brzydką czkawką. Dlatego jestem przeciwna tego rodzaju miłości. To nie miłość. To tresura, która nie daje nic dobrego.
      • garibaldia Re: Twarda miłość 03.09.11, 16:31
        aaa...tu dużo zgody. jeśli rodzice pokazali dziecku wzór dobrego małżenstwa, okazywanie sobie czułości, prawidłową komunikację, prawidłowe dojrzałe relacje - to i potrzeby "twardej miłości" wobec dzieci nie będzie...
        -ale... ile osób tak miało? ... niewiele..
      • jjod Re: Twarda miłość 03.09.11, 16:32
        Mnie kazano wyrzucić (tj. nie wpuścic za drzwi) syna, kiedy wrócił naćpany do domu. I to chyba było najgorsze.
        • bez_seller Re: Twarda miłość 03.09.11, 16:40
          Ale najpeweniej mialas obowiazek podac mu adres gdzie moze sie przespac.
          • jjod Re: Twarda miłość 03.09.11, 16:57
            Jakby nie było, sam fakt wyrzucenia własnego dziecka z domu boli. I raczej nic miłego, jak to dziecko ryczy i błaga o wpuszczenie.
            • bez_seller Re: Twarda miłość 03.09.11, 17:13
              Rozumiem, ale wlasnie dlatego nazywa sie to twarda milosc. Powiedz mu, ze Ty tez placzesz, ale nie masz wyjscia.
              • rosapulchra-0 Re: Twarda miłość 03.09.11, 17:20
                O tak. Najlepszy pomysł na pozbycie się dziecka. Z życia. Na zawsze. sciana
                • bez_seller Re: Twarda miłość 03.09.11, 17:45
                  Glupstwa piszesz.
                  • jjod Re: Twarda miłość 03.09.11, 18:09
                    Nie wiem...
                    Nie wiedziałam, co się z własnym dzieckiem dzieje, i przez noc nie spałam.
                    • a.va Re: Twarda miłość 03.09.11, 18:21
                      Ja się na tym nie znam, ale od psychologów parę razy słyszałam, że taka granica musi być - tylko znana z góry, a nie z zaskoczenia. Jeszcze raz zaćpasz - nie wpuszczę. Będziesz czysty i będziesz się leczył - pomogę. Ma to spowodować, że dzieciak będzie miał jakąś motywację, żeby przestać. Nie wiem, czy to prawda, ale myślę, że może coś w tym jest, narkotyki jest potwornie ciężko rzucić, więc potrzebna jest potwornie mocna motywacja. Nie ma większej niż strata domu.

                      Ale nie wpuścić dzieciaka do domu musi być masakrycznie trudno, współczuję ci serdecznie, że stajesz przed takimi wyborami.
                      • bez_seller Re: Twarda miłość 03.09.11, 18:23
                        Jjod, jestes na progromie "Twarda milosc", czy ktos tylko Ci poradzil byc twarda?
                    • bez_seller Re: Twarda miłość 03.09.11, 18:21
                      jjod napisał:

                      > Nie wiem...
                      > Nie wiedziałam, co się z własnym dzieckiem dzieje, i przez noc nie spałam.

                      Nie wiedzials gdzie nocuje?
                      A gdzie jest teraz?
                      • rosapulchra-0 Re: Twarda miłość 03.09.11, 18:27
                        Teraz jest po odwyku, w domu.
                        A wtedy pewnie nie wiedziała. Lajf.
      • azjaodkuchni Re: Twarda miłość 03.09.11, 18:44
        napisała:

        > Mówią też, że życie to wybory mniejszego zła. A ja się z tym nie zgadzam. Tak s
        > amo jak nie zgadzam się z twardą miłością.
        > Mnie nie okazywano tych pozytywnych uczuć, ani wylewnie, ani niewylewnie. Po pr
        > ostu ich nie było. Za to widziałam, jak moja mać się przytulała do swojego męża
        > , a mojego ojczyma, jak tuliła jego córkę.
        > A mój ojciec nigdy mnie nie objął, nigdy nie pocałował, nie pogłaskał, zawsze b
        > ył szorstki i krytyczny wobec mnie.
        > Efekt tych poczynań był fatalny w skutkach i wiele lat jeszcze odbijał się nam
        > wszystkim brzydką czkawką. Dlatego jestem przeciwna tego rodzaju miłości. To ni
        > e miłość. To tresura, która nie daje nic dobrego.
        Strasznie smutne to co napisałaś... współczuję bardzo i życzę powodzenia.
    • inguszetia_2006 Re: Twarda miłość 03.09.11, 18:26
      Witam,
      Moi rodzice to byli twardzielewink Jak wróciłam po nocy, godzinę później niż obiecałam, to mnie nie wpuścili do domu. Byłam w stanie wskazującym i pechowo zapomniałam kluczy. Mój brat chciał mi otworzyć, ale zrobili mu awanturę. Wróciłam więc na imprezę i bawiłam się do rana. Nauka była taka: bierz klucze i wracaj o wyznaczonej godzinie. Ja bym moją córkę wpuściła na pewno, bo bym się posrała ze strachu. Uważam, że moi rodzice postąpili lekkomyślnie, bo byłam młoda, ładna i pijana.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • verdana Re: Twarda miłość 03.09.11, 18:50
        Nie wpuścić do domu można człowieka dorosłego. Pozostawienie na noc samego naćpanego nastolatka, to zwykla nieodpowiedzialność, mowiac delikatnie. Może skonczyc się tragicznie.
        • jjod Re: Twarda miłość 03.09.11, 19:10
          Taka własnie była na samym początku rada terapeuty. Terapeuta powiedział wprost: twarda miłośc, jak wróci do domu naćpany to mam nie wpuszczać, nie dawać kasy, i nie ulegać. Raz tlyko taka sytuacja miała miejsce - ale chyba w życiu nie czułam się tak podle. A do rana to myślałam, że oszaleje. I dla mnie, to NAJGORSZY sposób.
          • bez_seller Re: Twarda miłość 03.09.11, 19:25
            Czyli nie jestes na programie toughlove.com/html/corporate.php

            Czyli robisz rzeczy bez sensu, ktore w skutkach moga byc tragiczne. Dziecko nie wpuszczone do domu musi miec zabezpieczone miesce do spania. Musi miec adres, a nawet pomoc w dostaniu sie do miesca bezpiecznego w ktorym otoczony bedzie opieka.
            • jjod Re: Twarda miłość 04.09.11, 09:45
              Teraz metode nie wpuszczania za drzwi naćpanego dzieciaka odradzam każdemu, ale czytam czasami, jak to matki przyjmują postawe obronnych kolców, i stawiają sprawe krótko: wrócisz pod wpływem, to Cię nie wpuszcze.
              Może i faktycznie nieodpowiedzialność, ale to właśnie była ,,rada'' terapeuty. Ciesze się może tylko dlatego, że to miało miejsce tylko raz. Ale myslałam, że zwariuje ze strachu. I nie potrafię zrozumieć, jak ktoś może to robić częściej, i bez żadnych emocji.
              Ale to taka metoda zaczerpnięta z filozofii życia pana Kotańskiego: narkoman to śmieć, i nie powinien mieć żadnych ulg uncertain.
              • verdana Re: Twarda miłość 04.09.11, 09:47
                Taka metoda może być OK, jesli wszystkie inne zawiodły, dziecko stale wraca naćpane, nie ma nad nim żadnej kontroli, jest agresywne, kradnie. Ale jako metoda wobec tego konkretnego przypadku jest idiotyczna.
                • jjod Re: Twarda miłość 04.09.11, 10:02
                  Są terapeuci którzy mają jedną metoda dla wszystkich bez obiektywnego spojrzenia na konkretnego człowieka. To nie jest rzadka metoda. Rozmawiałam z wieloma matkami, i im terapeuci i psycholodzy radzili to samo: twarda miłośc i konsekwencja, bo inaczej straci się dziecko na zawsze. Ograniczenie kasy, nie wpuszczanie za drzwi, ba, nawet wzywanie policji, jak dziecko cos ukradnie.
                  • jjod Re: Twarda miłość 04.09.11, 10:05
                    Akurat u mnie kradzieży nie było. Agresji raczej też nie. Raz tylko taki incydent, który podpada pod agresywne zachowanie się zdarzył.
                    I też nie uważam tego za dobra metode.
                    • verdana Re: Twarda miłość 04.09.11, 10:24
                      Wzywanie policji i nie dawanie kasy - wg. mnie, jak najbardziej OK. Dziecko musi wiedzieć, ze nie znajdzie akceptacji dla nagannych zachowań nawet we własnej rodzinie. Jednak narazanie dziecka na powazne niebezpieczeństwo - to cos zupełnie innego.
                      • jjod Re: Twarda miłość 04.09.11, 10:37
                        Na samym początku ograniczyłam mu kase, potem nie dawałam w ogóle. Bo miał okres, jak mi się przyznał, a nagle nie chciał sie jednak leczyć. To było cholernie trudne. Nie dawałam mu, a i tak miał skądś na prochy (a kradzieży nie było na pewno, ani razu nic mi nie zginęło). I to wtedy doradzili mi, aby go do domu nie wpuścić. I wtedy raz doszło do tego incydentu. I nie sądze, aby się opamiętał, bo go do domu nie wpuściłam. Po prostu chciał przestać. Ale gdybym teraz miała coś takiego zrobić, to chyba nie dałabym rady. Słyszec płacz i błaganie własnego dziecka to nie jest łatwe.
                        Od przyszłego tygodnia ruszają sprawy związane ze zmianą szkoły. I jak narazie idzie to w dobrym kierunku.
                • nangaparbat3 Re: Twarda miłość 04.09.11, 10:38
                  verdana napisała:

                  > Taka metoda może być OK, jesli wszystkie inne zawiodły, dziecko stale wraca nać
                  > pane, nie ma nad nim żadnej kontroli, jest agresywne, kradnie.

                  No i chyba jeszcze musi byc pełnoletnie?
                  • verdana Re: Twarda miłość 04.09.11, 10:43
                    Wg. prawa tak, wg. terapeutów nie. Ćpające bez umiaru i kontroli dziecko jest w takim zagrożeniu zycia, ze zdaniem terapeutów warto ryzykować, tak jak podaje się czasem lekarstwa, które mogą zaszkodzić.
                  • jjod Re: Twarda miłość 04.09.11, 10:44
                    Mój syn nie jest pełnoletni
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka