Dodaj do ulubionych

bitwa o wózek

19.09.11, 06:58
Wychodzę Ci ja dzisiaj z mieszkania, a przed drzwiami stoi wózek naszego berbecia. Wózek wniesiony prawdopodobnie przez jakiegoś życzliwego sąsiada ( osiem mieszkań na klatce).
Mieszkamy na parterze. Wózek jest zostawiany na poziomie wejścia do klatki. Mieszczą się tam dwa wózki. Stawiamy my i sąsiadka. Utarło się tak, ze nasz wózek stoi koło wózka sąsiadki i od razu styka się z drzwiami do piwnicy. Żeby do piwnicy wejść trzeba by było wysunąć wózek, otworzyć drzwi, wejść do piwnicy, wyjść, zamknąć drzwi i wsunąć wózek. Niestety za bardzo tam przeszkadza i wózek znajduję, albo pod drzwiami, albo zostawiony wysunięty.
Chcę porozmawiać z każdym sąsiadem o tej sytuacji, albo wnosić wózek i stawiać pod drzwi jak to zostało dziś rano zrobione.

Problem w tym, że z małą siedzi babcia, wózek nie jest lekki. Nie chce żeby jeszcze ta kobiecina (która i tak się namęczy z dzieckiem) targała nielekki wózek.
Co radzicie? Bo mnie to lekko delikatnie mówiąc wnerwia...

Po drugie drogi sąsiedzie jeśli masz z tym problem przyjdź i powiedz, a nie podrzucasz wózek jak kukułcze jajo. Ludzie dziwni są...
Obserwuj wątek
    • kota_marcowa Re: bitwa o wózek 19.09.11, 07:23
      > Co radzicie? Bo mnie to lekko delikatnie mówiąc wnerwia...
      >
      > Po drugie drogi sąsiedzie jeśli masz z tym problem przyjdź i powiedz, a nie pod
      > rzucasz wózek jak kukułcze jajo. Ludzie dziwni są...

      No cóż, zastawianie przestrzeni publicznej szczytem kultury nie jestuncertain
      • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 07:26
        ok, Kota wzięłam Twoją opinię pod uwagę...
    • dorotakatarzyna Re: bitwa o wózek 19.09.11, 07:27
      Nie chcesz, żeby babcia targała, życzliwy sąsiad ci pomaga, choć nieproszony, a ty marudzisz? Może naprawdę to było z zyczliwości? W ogóle nie rozumiem zostawiania wózka na klatce, od tego jest mieszkanie. Miałam troje dzieci w dwupokojowym mieszkaniu, na jedenastym piętrze, i nigdy nie zostawiałam na klatce.
      • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 07:36
        no ale czy naprawdę tak trudno odsunąć sobie ten wózek...no proszę Was.
        • estragonka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 07:54
          dentek_85 napisała:

          > no ale czy naprawdę tak trudno odsunąć sobie ten wózek...no proszę Was.

          mam identyczna sytuacje na klatce. i tak, trudno odsunac sobie ten wozek. sorry ale szlag mnie trafia jak idziemy z corka na rowery, a ja odprocz normalnych czynnosci (otowrzyc piwnice, zejsc i otworzyc moja piwnice, wyprowadzic dwa rowery, wniesc jeden, wniesc drugi, zamknac moja piwnice, zamknac ogolna piwnice), musze jeszcze wyprowadzic jeden wozek, wyprowadzic drugi wozek (wyprowadzic calkiem z klatki najczesciej, bo inaczej rowery mi sie nie zmieszcza zebym je mogla wyprowadzic!, a potem po wyprowdzeniu rowerow je z powrotem powpychac miedzy sciane a drzwi od piwnicy.

          na Twoim miejscu bym sie ugadala z jakims sasiadem zeby pomagal wnosic ten wozek zanim go babcia wepchnie w to niewygodne miejsce.

          serio, na poczatku mi te wozki zwisaly o ile szlam odniesc sloiki czy przyneisc buty z piwnicy. ale jak zaczelam targac te rowery i przestawiac te zakichane wozki, to teraz mam uraz do zastawiania tej wneki....
          • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:02
            ok, powaga, nie przypuszczałam, że to taki problem może być. Chyba faktycznie powiem babci, żeby ten wózek targała. Szczerze powiem, że myślałam, że to sąsiedzi przesadzają, ale jak Was czytam...może faktycznie błąd popełniamy wink
            • wuika Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:03
              dentek_85 napisała:

              > Szczerze powiem, że myślałam, że to sąsiedzi przesadzają, ale jak Was czytam...może faktycznie błąd popełniamy wink

              Czyli ktoś już Wam zwrócił uwagę?
              • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:05
                nie, nikt wprost nie powiedział...tylko wózek się wala po klatce
                • estragonka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:10
                  dentek_85 napisała:

                  > nie, nikt wprost nie powiedział...tylko wózek się wala po klatce

                  dentek bo to naprawde przeszkadza, serio serio. goraczki bialej dostaje jak widze te wozki. cieszy mnie chec zmian, pozytywnie reformowalna jestes smile
                  • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:19
                    no staram się nie być betonem wink
                • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:11
                  Faktycznie może lepiej gdyby sąsiedzi zwrócili Ci osobiście uwagę, ale jak czytam fora, a także rozglądam się po realu to widzę, że matki z małymi dziećmi często zachowują się jak udzielne księżniczki, którym nikt (ani ich dzieciom) nie ma prawa zwrócić uwagi.
                  Zatem nie dziwię się, że w czasach gdy matce z dzieckiem można "wszystko" a media jeszcze podkręcają tą roszczeniowość bzdurnymi artykułami jakie to one są wyjątkowe i do czego mają prawo nie dziwię się, że sąsiedzi wolą innymi sposobami niż bezpośrednia konfrontacja zwrócić Ci uwagę na problem.
                • bell82 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:10
                  dentek_85 napisała:

                  > nie, nikt wprost nie powiedział...tylko wózek się wala po klatce

                  no wala sie bo zastawiasz miejsce, które zastawione byc nie powinno..nie wiem co tu jest niezrozumiałe..
          • anorektycznazdzira Re: bitwa o wózek 20.09.11, 09:06
            estragonka napisała:
            > tak, trudno odsunac sobie ten wozek. sorry
            > ale szlag mnie trafia jak idziemy z corka na rowery, a ja odprocz normalnych c
            > zynnosci (otowrzyc piwnice, zejsc i otworzyc moja piwnice, wyprowadzic dwa rowe
            > ry, wniesc jeden, wniesc drugi, zamknac moja piwnice, zamknac ogolna piwnice),
            > musze jeszcze wyprowadzic jeden wozek, wyprowadzic drugi wozek (wyprowadzic cal
            > kiem z klatki najczesciej, bo inaczej rowery mi sie nie zmieszcza zebym je mogl
            > a wyprowadzic!, a potem po wyprowdzeniu rowerow je z powrotem powpychac miedzy
            > sciane a drzwi od piwnicy.

            Mam podobne przemyślenia w swojej klatce. Kiedyś mi się rozwalił worek ze śmieciami przy targaniu się z wózkiem (śmietnik w piwnicy), innym razem wywaliły zakupy kiedy szłam obładowana z auta (garaż też w piwnicy) a kiedy przyszli do mnie znajomi ze swoim wózkiem, to się nie mogli przedrzeć przez obszar wejścia do klatki, tak było zastawione (3 wózki). Wyprowadzali po jednym. Jestem zdania, że wózki zostawiamy koło piwnic, wejść, wyjść etc, o ile zostaje tam nadal miejsca, aby przejechał jeszcze jeden wózek (bo to oznacza także rower, siaty, gruba baba z dzieckiem na ręku)
        • attiya Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:51
          jak samochód stoi na chodniku i zajmuje całe przejście a ty idziesz z wózkiem to naprawdę przecież czy tak trudno byłoby Ci zejść z tym wózkiem na ulicę....
          zastawia wózek drzwi? Zastawia. Powinien te drzwi zastawiać? Nie powinien.
          Masz odpowiedź.
    • baba06 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 07:45
      teraz ty wózek, za chwilę ktoś rower, sanki, jakiś karton, szafkę...

      jestem zdania,że każdy powinien trzymać swój sprzęt w swoim mieszkaniu.
      • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 07:48
        Nie powiem, zanim się tam wprowadziłam stały już sanki, wózek i hulajnoga...
    • dziewczyna_z_plazy Re: bitwa o wózek 19.09.11, 07:52
      Nie wiem co cię dziwi. Zastawiasz sąsiadom swobodny dostęp do drzwi i jeszcze wymagasz, żeby odstawiali twój klamot we właściwe miejsce. Ciesz się, że nie masz tylko takich sasiadów, którzy odstawią pod twoje drzwi, a nie wyniosą na śmietnik albo zniszczą. Wymagasz wizyt w sprawie, a ludzie widocznie uznali, że załapiesz aluzję bez niepotrzebnych dyskusji - cóż, tu nie bardzo jest o czym rozmawiać, bo zagracasz klatkę schodową, co jest niezgodne z przepisami. Skoro babcia nie może dźwigać, to kup lżejszy wózek i trzymaj w mieszkaniu.
    • wuika Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:03
      Zostawiasz wózek w nieodpowiednim miejscu (to raczej nie jest oficjalna wózkownia, prawda?), któryś sąsiad Ci go przynosi pod nos, a Ty masz pretensje? Oczywiście, że powinnaś go znaleźć - i podziękować, że z własnej woli, nawet nieproszony, chce pomagać. Jak Ci pomoc nie pasuje, to też mu (zakładam, że mężczyzna tacha ten wózek) podziękuj ładnie za dalsze usługi i wykombinuj coś innego z tym miejscem przechowywania wózka, bo w takim ogólnym miejscu to nie może długo stać. Za chwilę będzie - a ktoś mi wrzucił śmiecia, a ktoś przesunął obok, a ktoś przestawił nie tak, jak ja bym chciała uncertain
      • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:07
        to, że ktoś wniósł wózek i postawił pod drzwi nie odbieram jako przysługi, a raczej jako lekką złośliwość. Inaczej, gdyby ktoś powiedział: Pani przeszkadza ten sprzęt!Zabieraj go Pani stąd!
        • gryzelda71 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:09
          Założę się,ze sąsiad również traktuje twój wózek na drodze do piwnicy jak złośliwość.
        • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:20
          >Inaczej, gdyby ktoś powiedział: Pani przeszkadza te
          > n sprzęt!Zabieraj go Pani stąd!

          Akurat...
          Jeszcze więcej byś miała pretensji, bo przecież jak mu przeszkadza niech sam weźmie wózek a nie każe Tobie dźwigać ...
          Nie czarujmy się, miałabyś "pretensje" do sąsiada i w jednym i w drugim przypadku.
          • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:24
            Gazeto...wierz mi, że tutaj się mylisz. Nie projektuj siebie...nie warto i szkoda Twojego czasu, bo prawda byłaby inna wink
        • attiya Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:53
          no ale naprawdę nie przyszło Ci do głowy, że ów wózek może przeszkadzać?
    • gryzelda71 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:08
      Zastawiasz wejście do piwnicy.Co tu więcej dodawać.
    • mamameg Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:18
      A ja mam podobną sytuację, tyle, że nie chodzi o przestrzeń publiczną tylko o zamknięty korytarzyk wspólny dla trzech mieszkań. Też miałam zastawiane drzwi naszym wózkiem.
      I z jednej rozumiem że mój wózek przeszkadza w wychodzeniu ale przeszkadza dlatego, że sąsiedzi z (największego!)mieszkania mają na tym korytarzyku trzy szafki i dwa rowery.
      A w mieszkaniu po prostu nie mam gdzie go postawić.
      • spicy_orange Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:56
        u nas jest bezwzględny zakaz trzymania czegokolwiek we "wspólnym korytarzyku" - przepisy pożarowe - taka rzecz może się zając ogniem a poza tym utrudnić ewakuację lokatorów z innych mieszkań, dojście strażaków itp.
    • m_india Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:52
      Jak sąsiad wniósł pod drzwi, to jeszcze dobrze. Mi się zdarzyło tylko raz i to na góra pół godziny (przyszłam nakarmić dziecko) zostawić wózek przy drzwiach od piwnicy, a wredny sąsiad zjechał nim do piwnicy (bo nie wierze że znosił), zresztą wysilił się, bo stały aż 3 wózki i wszystkie wylądowały w piwnicy.
      Ogółem zawsze trzymałam pod swoimi drzwiami, bałam się, że ktoś ukradnie wózek, albo go złośliwie zniszczy. Codziennie po kilka razy wnosiłam na 1 piętro, ale muszę przyznać, że kupując wózek sprawą priorytetową było aby był w miarę lekki.
      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:17
        Sąsiad nie musi wiedzieć czy właścicielki wózków które zastawiają WSPÓLNE korytarze zostawiły owe wózki tylko na pół godziny, dziesięć minut albo cały dzień.
        Skoro Ciebie nie interesuje, że Twój sąsiad chce swobodnie skorzystać z dojścia do piwnicy dlaczego jego ma interesować, że zostawiłaś wózek tylko na dziesięć minut bo musiałaś nakarmić dziecko albo zrobić szybko siku?
        Spróbuj strażnikowi miejskiemu na ten przykład wytłumaczyć, że zaparkowałaś w nieodpowiednim miejscu "tylko na chwilkę".
        • m_india Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:34
          Zgadza się. I dlatego wózek zostawiałam tam tylko raz.
          A skoro tak często lata do piwnicy, to zauważył na pewno, że mojego wózka przy drzwiach od piwnicy nigdy wcześniej nie było, tym bardziej, że mieszka na moim piętrze a ja przy schodach, więc za każdym razem przechodził obok moich drzwi i wózka, który zawsze tam stał.
          • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:14
            Powiedz strażnikowi miejskiemu, że zaparkowałaś w złym miejscu tylko raz, pewnie nieraz był na tej samej ulicy i Twojego samochodu nie widział, zatem nie powinien wypisywać Ci mandatu...
            • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 17:08
              Autentycznie i szczerze poryczalam się ze śmiechu big_grin. Cholera, sąsiedzi powinni na mnie donieść, bo na całe jakieś 10 minut musiałam zostawić wózek na dole, wnieść i rozebrać niemowlaka i znowu zejść po ten wózek. Równie dobrze moglam sobie darować i zostawić go permanentnie, bo przecież różnicy nie ma.

              Gazeta, jesteś boska! Przepraszam za to, ze mam dziecko, które kiedyś będzie nota bene pracować na Twoją emeryturę, ze żyję i samym swoim jestestwem brukam Twój spokoj. Rotfl.
              • minnie_su Re: bitwa o wózek 19.09.11, 18:29
                > Gazeta, jesteś boska! Przepraszam za to, ze mam dziecko, które kiedyś będzie no
                > ta bene pracować na Twoją emeryturę

                to twoje dziecko bedzie pracowalo na emeryture twoja, twojego meza i jeszcze gazety??? ciezki los je czeka...
                a moze przyszle dzieci gazety zloza dorzuca sie do twojej emerytury, bo twoje nie wyrobi?

                ja to bym tak ogolnie poprosila, zeby nikt sobie nie fundowal dzieci ze wzgledu na moja emeryture. naprawde, robcie to dla siebie. i dzieciom to wyjdzie na zdrowie in wam. i mnie tez. bo narazie wszystko wskazuje na to ze kiedys tam z mojego emerytalnego zabezpieczenia bede musiala utrzymac kilkoro, juz wtedy doroslych, waszych dzieci.
                • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 18:48
                  Sprawdź, na ile osób pracujesz teraz i sprawdź prognozy, jak to będzie za 30 lat - potem możemy podyskutować.

                  A jeśli jesteś taka strasznie bogata, to zafunduj kilka wozkowni w blokach, w których ich nie ma.
                  • minnie_su Re: bitwa o wózek 19.09.11, 19:15
                    > Sprawdź, na ile osób pracujesz teraz i sprawdź prognozy, jak to będzie za 30 la
                    > t - potem możemy podyskutować.

                    oh, ja to wiem. dzis na emeryture twojej mamy (zalozmy ze jest na emeryturze) pracuje 5 osob. na twoja emeryture beda pracowaly jakies 2,5 osoby. natomiast wedlug twoich prywatnych statystyk twoje dziecko zapracuje na emeryture 3 osob: twoja, twojego meza i gazety. no tytan pracy.

              • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 18:44
                Nie przepraszaj za dziecko bo co one winno, że ma taką a nie inną matkę.
                Poza tym niedawno obliczałam wartość owej przyszłej emerytury i kurde wsadźcie sobie wszystkie na powrót do tyłka te Wasze dzieci bo nawet na podstawowe skromne potrzeby ta emerytura od Waszych dzieci nie starczy......
              • madzioreck Re: bitwa o wózek 19.09.11, 23:52
                > Gazeta, jesteś boska! Przepraszam za to, ze mam dziecko, które kiedyś będzie no
                > ta bene pracować na Twoją emeryturę,

                Oh-oh, i Ty, męczennico, specjalnie po to dziecko urodziłaś, żeby miał kto tyrać na gazeciową emeryturę, no normalnie szacun i pokłony. Nie, że chciałaś mieć dziecko, tylko się nad biedną gazetą ulitowałaś... przestańcie chrzanić, bo już się chce rzygać od tego słuchania "a moje dziecko to na Twoją emeryturę".
                • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 20.09.11, 06:21
                  Uczepilyscie się tej emerytury z zapałem godnym lepszej sprawy.

                  A prawda jest taka, że gazeta jest bezdzietna babka, której dzieci przeszkadzają wszędzie i na każdym kroku, a mamy małych dzieci uważa za wymagające księżniczki. Wszystko fajnie, nie miejmy dzieci, żeby nie zakłócać spokoju gazetopodobnych, tylko co potem? Czy ona nie ma lepszego celu w życiu niż prowadzenie krucjaty przeciwko matkom małych dzieci? No litosci...
                  • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 20.09.11, 15:43
                    Nie lubię ludzi nie liczących się z potrzebami innych, nie rozumiejących co to wspólna przestrzeń w budownictwie wielorodzinnym, mających gdzieś regulamin...
                    A że akurat to najczęściej matki małych dzieci? Nic na to nie poradzę...
                    Nie czepiam się samego tylko faktu, że ktoś ma małe dziecko, tylko że nic więcej poza własnym nosem go nie interesuje, łącznie z przepisami.
                    Co pięknie widać w tym wątku...
                    P.s. Czy dzieci lubię czy nie lubię chyba nie sądzisz, że to ja ustalam regulaminy wspólnot blokowych i przeciwpożarowych prawda?
                    Zacytować Ci mimo to co mówią owe przepisy o gratach na klatce?
                    • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 20.09.11, 23:23


                      > Nie lubię ludzi nie liczących się z potrzebami innych

                      No patrz, Ja też. Tak samo nie lubię ludzi z wyobraźnią na poziomie sterty kamieni i empatia, dajmy na to, drewnianego biurka.


                      , nie rozumiejących co to

                      > wspólna przestrzeń w budownictwie wielorodzinnym, mających gdzieś regulamin...

                      Rozumiejących. Serio. Regulamin również. Bardzo przepraszam za pomylonych projektantów bloków, którzy nie przewidują tego, ze istnieją na świecie małe dzieci. I za porypana administracje, dzięki której boję się cokolwiek postawić w piwnicy, bo albo ktoś ukradnie, albo wejdą pchly.


                      > A że akurat to najczęściej matki małych dzieci? Nic na to nie poradzę...

                      Strasznie bezradna jesteś przy całej swojej bezradności i wyszczekaniu. Jesteś taka skora do pomocy, zacznij akcje obywatelską "ulatwmy mamom i sobie życie" i buduj wozkownie na potęgę. To nie mamy małych dzieci są winne temu, ze obecna infrastruktura jest beznadziejna.

                      > Nie czepiam się samego tylko faktu, że ktoś ma małe dziecko, tylko że nic więce

                      > j poza własnym nosem go nie interesuje, łącznie z przepisami.

                      Dowcip miesiąca.

                      > Co pięknie widać w tym wątku...

                      Przy powszechnej i wszędzie widocznej życzliwości dla mam małych dzieci i zrozumieniu czegoś tak prostego jak to, że można mieć problem z wniesieniem wózka... cóż, jesteśmy zdane na siebie.

                      > P.s. Czy dzieci lubię czy nie lubię chyba nie sądzisz, że to ja ustalam regulam
                      > iny wspólnot blokowych i przeciwpożarowych prawda?

                      Nie lubisz. Na szczescie nie Ty ustalasz regulaminy, bo inaczej świat by zwariował
                      > zacytować Ci mimo to co mówią owe przepisy o gratach na klatce?

                      Nie. Nie interesuje mnie, co wymyslisz na potrzeby dyskusji.

                      https://www.suwaczki.com/tickers/tb73io4pbnjknmml.png
                      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 21.09.11, 09:37
                        >Bardzo przepraszam za pomylonych projektantów bloków, którzy nie przewidują tego, ze istnieją na świecie małe dzieci.

                        Wcześniej wynajmowałam mieszkanie w innym jeszcze (nowym) bloku - właściciel mi mówił, że gdy kupował była możliwość (dla każdego lokatora) dokupienia komórki lokatorskiej. I co?
                        Wózki też stały, a przecież "architekt owego bloku pomyślał także o osobach z wózkami/innymi gratami". Wystarczyło dokupić komórkę. Żal było widać wydać kasy na osobistą komórkę skoro można było za darmo gracić przestrzeń innym.
                        W bloku mojego eksa były osobne piwnice dla każdego mieszkania gdzie jak ktoś chciał mógł trzymać swoje graty (czy to rower czy weki na zimę czy wózek czy starą rozkładaną wersalkę), ale jakoś młoda matka wolała gracić przestrzeń innym. Ciekawe, że po akcji z prezerwatywą dziwnym trafem miejsce dla wózka znalazło się w jakimś innym miejscu, niewidocznym dla postronnych osób. Czyli jak się chciało to się dało nie zagracać wspólnych korytarzy.
                        W mojej klatce rodzinnego bloku była zarówno wózkownia jak i dla każdej rodziny piwnica.
                        I też wieśniary trzymały wózki na korytarzach.
                        Ciekawe swoją drogą, że jak jedna z tutejszych wieśniar zwolenniczka zagracania klatek schodowych mieszkała w nieciekawej okolicy (zapewne chodziło także o kradzieże i menelstwo w okolicy) to jakoś miała siłę i chęci targać wózek do własnego mieszkania.
                        A tam gdzie ludzie niestety bardziej kulturalni wieśniary nie mają żadnych zahamowań, bo wiedzą, że nikt im wózka nie ukradnie więc hulaj dusza...
                        • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 21.09.11, 12:12
                          O, ta wieśniara, co wnosiła wózek, to ja smile.

                          Gazeta - jesteś bezdzietna i sądząc po ilości for i wątków, w których się udzielasz, bezrobotna. Stad masz takie chore poglądy. Czy dociera do Ciebie, że ja wynajmowałam mieszkanie, nie miałam możliwości wykupienia sobie lokalu piwnicznego? Płakać mi się chciało, szczególnie kilka tygodni po porodzie, że żeby wyjść z dzieckiem muszę najpierw znieść ten cholerny wózek przy akompaniamencie małej, która nie chciała zostać sama, a potem po spacerze, przy tym samym akompaniamencie musiałam go wtachać. To nie jest to że nagle znalazłam w sobie Bóg wie jakie siły. Gdybym miała możliwość zostawienia wózka gdzie indziej, to nawet sekundy bym się nie zastanawiała. Odżyłam po zakupie drugiego samochodu, bo wózek był po prostu w aucie. Ale o takich rzeczach bezdzietna, bezrobotna kobieta z zerową wyobraźnią i empatią nawet nie pomyśli.

                          Co do tych lokali piwnicznych - rozejrzyj się. Nie wiem, w jakiej utopii Ty żyjesz. Nie zostawiłabym wózka w piwnicy, gdzie są szczury i pchły - psa bym potem w ten wózek nie włożyła, a co dopiero dziecko.

                          Osobiście nie znam nikogo, kto zostawiałby wózek w korytarzu 24/7. Wózki są zostawiane po spacerze, do czasu aż drugi rodzic wróci z pracy. Ja osobiście, wieśniaczo i buraczano, trzymam wózek w aucie, w dzień wolny wyciągam, idę na spacer, wstawiam na korytarz obok wózka sąsiadki, idę nakarmić dziecko, przewijam, wracam na dół i bez całej zabawy z rozkładaniem i składaniem wózka idę na spacer dalej, po czym jeszcze bardziej wieśniaczo chowam go do auta. Moja teściowa, wieśniara jedna, stary babsztyl któremu zachciało się odbierać czasem dziecko od niani, po spacerze zostawia wózek na dole, a ja albo mąż po powrocie z pracy go chowamy. Nasza sąsiadka nie ma siły jeszcze po połogu znieść wózka, więc rano znosi go mąż a po pracy wnosi z powrotem, chyba, że ktoś z innych sąsiadów, w tym my, wniesie go Izie wcześniej. Wieśniactwo pierwszej wody.

                          Co do zdrowych, młodych bab, które tak atakowałaś postwierdzeniu, że są słabsze: kobiety z małymi dziećmi są uprzywilejowane, tak samo jak kobiety w ciąży, ludzie starsi i inwalidzi. Czynnikiem "osabiającym" jest dziecko, które samo się sobą nie zajmie, niestety. Kulturalna osoba powinna to wiedzieć. Naprawdę nic się nie stanie, jak okażesz odrobinę zrozumienia i chęci pomocy i na chwilę oderwiesz wzrok od czubka własnego nosa, jedynej rzeczy, którą w tej chwili musisz się zajmować.

                          Wydawało mi sie też, że kulturalna osoba WIDZI słabszych wokół siebie i Ci słabsi nie musza jej prosić o pomoc, żeby ich zauważyła. Piję do tego, jak napisałaś, że sama nawet poproszona pomogłaś. No pokłony będziemy kulturalna istoto Ci bić i jeszcze jakiś puchar damy! (ja tam pomagam bez proszenia, ale nie każdy musi - no i w końcu ja jestem przecież wieśniakiem i burakiem, chociaż nie zostawiam po sobie zużytych prezerwatyw w ramach wychowywania swoich sąsiadów).
                          • iwles Re: bitwa o wózek 21.09.11, 14:22

                            no ale wlasnie dentek_85 zostawia wózek 24/7.
                            • dentek_85 Re: bitwa o wózek 21.09.11, 14:27
                              nie, dentek zostawia wózek kilka godzin na dobę (wnosimy po powrocie z pracy + spacery, na które mała chodzi z babcią ok. 4 h dziennie) Ulżyło Ci owles?
                          • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 21.09.11, 14:43
                            Słabsze osoby (choć młode i zdrowe kobiety ze zdrowym potomstwem nie zaliczam do tej kategorii, a sądząc po sile jaką mają w buzi i roszczeniach raczej zaliczyłabym do kategorii "silne") także obowiązuje przestrzeganie prawa/regulaminu.
                            Jeżeli w spółdzielni regulamin wyraźnie mówi, że na wspólnych korytarzach nie mogą stać żadne przedmioty należące do mieszkańców to znaczy, że nie mogą i nie dyskutuj o tym ze mną, ale z osobami (także te od przepisów przeciwpożarowych) które wymyśliły taki regulamin bądź przeprowadź się do domu jednorodzinnego, wtedy nie będziesz musiała liczyć się z regulaminami ani z innymi sąsiadami.
                            W Polsce niestety ( i to niezależnie od ceny za metr kwadratowy ) stwierdzam, że dużo ludzi nie potrafi żyć blokach nie łamiąc regulaminu, ciszy nocnej itp.
                            W Niemczech nikt by z Tobą nie dyskutował, nie prosił, nie błagał abyś swój własny wózek wzięła do własnego mieszkania tylko po jednorazowym upomnieniu od administracji musiałabyś zapłacić grzywnę gdybyś jednak dalej powielała swoje zachowanie.
                            W Polsce jest przyzwolenie na wszystko, bo tutaj chora ciocia, tam młoda matka z dzieckiem, jeszcze komuś innemu nie chce się wynieść worka ze śmieciami więc leży na klatce.
                            Na "ciążę" i "małe dziecko" wszystko można usprawiedliwić, łamanie dowolnego prawa, regulaminu, własną flejowatość i chamstwo.
                            Pamiętam jak jedna forumowiczka zwróciła uwagę kobiecie która zostawiła worek ze śmieciami na korytarzu.
                            A kobieta do niej, że ma ciążę zagrożoną więc czeka na męża aż wyniesie (oczywiście niech śmieci czekają na klatce schodowej smrodząc innym niż w mieszkaniu owej osoby).
                            A co do bezdzietności, nawet znaczna część tutejszych matek (co mnie przyznam mile zdziwiło) nie popiera gracenia klatek schodowych więc argument od czapy, bo jak widzisz i po tym wątku nie tylko bezdzietnym przeszkadzają graty, a Mamy bez wózkowni też sobie jakoś radzą nie zostawiając wózków w miejscach publicznych/wspólnych.
                            A prezerwatywę podrzuciłam jak byłam nastolatką, nie przesadzajmy, dużo gorsze historie (może nawet Ty sama albo Twój mąż) mają nastolatki na swoim koncie, a przynajmniej ten plus całej historii, że w niewybredny sposób nauczyliśmy Panią reguł współżycia społecznego.
                    • dentek_85 Re: bitwa o wózek 21.09.11, 07:35
                      a czy można się puszczać we wspólnej piwnicy, do której schodzi pan spod jedynki po kompot? I jak on ma ten kompot wynieść kiedy w piwnicy pełno prezerwatyw niejakiej gazety...
                      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 21.09.11, 09:42
                        Jeszcze raz napiszę: nie było to na korytarzu piwnicznym tylko w osobnej piwnicy (osobnym lokum piwnicznym) przynależącym do rodziny owego chłopaka do którego nikt obcy nie miał żadnego dostępu ani prawa.
                        W tym bloku każda rodzina miała taki osobny lokal piwniczny.
                        Zatem nie było to publiczne miejsce jak korytarz, winda czy klatka schodowa.
                        Zaś owa Pani od wózka (nawiasem zawsze wymalowana w oczo...bne kolorki) trzymała z wygody wózek na wspólnym korytarzu a nie u siebie, taka różnica.
    • alba27 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 08:58
      Codziennie targałam wózek na 3 piętro do 38metrowego mieszkania bo uważam, że stawianie wózka na klatce jest niekulturalne, sąsiadka mieszkająca pode mną zostawiała swój wózek w przejściu i jak ja chciałam przejechać moim naprawdę miałam problem.
    • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 09:50
      rozumiem ze jakby drzwi od twojego mieszkania ktos zastawial rowerem wozkiem sankami czy jeszcze czym innym
      to bys sobie radosnie odsuwala i do nikogo pretensji nie miala?
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: bitwa o wózek 19.09.11, 09:56
        kup mniejszy i lzejszy. nic tak nie wkurza jak ta wielke wozki traktory pozostawiany byle gdzie. ewentualnie przejdz na chuste
      • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 09:58
        nikt nie mieszka w tej piwnicy...
        • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:06
          wystarczy ze z niej korzysta
          i to nie tylko jedna osoba czy rodzina tylko caly blok
        • attiya Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:55
          ale jest powierzchnią użytkową, więc traktuj ją jako takową
      • segregatorwpaski Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:04
        Po drugie drogi sąsiedzie jeśli masz z tym problem przyjdź i powiedz, a nie podrzucasz wózek jak kukułcze jajo. Ludzie dziwni są...


        Dokładnie, ludzie dziwni są.

        Zostawiają wózek na przestrzeni publicznej, utrudniając tym samym korzystanie z piwnicy, tak po prostu, bo im pasuje - zamiast zarezerwować jedną sobotę i z przemiłym uśmiechem zapukać do każdych drzwi i poinformować, że taki ma się zamiar, że zapewnia się, że jakby ktoś miał problemy z odsunięciem wózka to zawsze się jest w stanie zejść i pomóc i że z góry dziękuje się za tak sympatyczne i wzmacniające więzi sąsiedzkie, z ich strony zrozumienie.
        Da się?
        • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:12
          Niestety masz rację.
    • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:00
      pogadamy z sąsiadami, że ten wózek będziemy wnosić do nas jak wrócimy z pracy. Babcia do południa niech go nie targa. I tak większość sąsiadów jest wtedy w pracy.
      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:24
        Nie Twoja sprawa czy większość sąsiadów jest wtedy w pracy, tak samo jak nie ich sprawa, że Twoja babcia nie będzie wnosić wózka bo ma np. mało siły.
        To Twój problem.
        • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:25
          no ale nikt, tego wózka wtedy fizycznie nie wniesie...babcia nie ma siły, nas nie ma w domu. Musimy znaleźć kompromis.
          • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:45
            Możesz poprosić babcię aby dzieckiem opiekowała się w domu, a na spacery będziesz wychodziła Ty sama po pracy, dzięki temu fakt, że masz dziecko nie będzie problemem całej klatki schodowej.
            Bądź zamiast schorowanej babci zatrudnij do dziecka młodą zdrową nianię np. studentkę pedagogiki, wiele takich dorabia do studiów.
          • an_ni Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:50
            nie sluchaj gazety, jasne jest ze babcia wozka wnosic nie bedzie a sasiad powinien ustapic
            • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:54
              Dlaczego jasne? Bądźmy obiektywni. Niech ta osoba zadzwoni do administracji budynku z zapytaniem albo po prostu poczyta sobie dokładnie regulamin spółdzielni i będzie jasne czy masz rację Ty czy jednak znowu ta paskudna Gazeta...
              • an_ni Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:56
                proponuje zebys ty zadzwonil i sie wykazal
                zwykla ludzka zyczliwosc tak by nakazywala a nie administracja
                • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:12
                  Ciekawa w jakie sposób jest życzliwa autorka wątku dla innych sąsiadów, chyba tylko utrudniając im codziennie życie.
                  Jeżeli chcemy życzliwości od innych zacznijmy od nieutrudniania życia innym, nie łamania regulaminów, zakazów bo "tak", "bo mam dziecko", "bo inni też tak robią".
                  W Niemczech taka Pani dostała by telefon z administracji, a gdyby dalej nie reagowała grzywnę.
                  • edelstein Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:01
                    Gazeta mylisz sie,najpierw byloby zwrocenie uwagi przet sasiadow,potem oficjalne pismo z administracji a potem grzywnatongue_out
                    • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:18
                      A potem płacz jak mogą matkę małego dziecka grzywnami karać...
                      Przecież u niej na wsi przed własną oborą można było trzymać i wózek i obornik i worki ze śmieciami i nikt się nie czepiał...
                      • edelstein Re: bitwa o wózek 19.09.11, 18:18
                        Posiadanie dziecka nie zwalnia od obowiazku dostosowania sie do norm panujacych w danej spolecznosci.Szkoda,ze na niektorych tylko argument finansowy dziala.
                        • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 18:41
                          Szkoda, że w Polsce karanie grzywnami za zagracanie wspólnego korytarza (nie tylko wózkami dziecięcymi zresztą) nie jest możliwe jak w innych krajach...
                          • dentek_85 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 07:50
                            no to sio do innego krajusmile wszystkim ulży dziwolągu.
            • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:55
              ale burakami obrodzilo smile
            • asia_i_p Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:47
              > nie sluchaj gazety, jasne jest ze babcia wozka wnosic nie bedzie a sasiad powin
              > ien ustapic

              No nie do końca, do tej piwnicy to też nie zawsze sami młodzi i zdrowi biegają - tam też może schodzić jakaś babcia, której jest ciężko i dla której odstawienie tego, co niesie, a potem podniesienie tego, to nie jest takie hop siup tylko walka z bolącym kręgosłupem.
              • dentek_85 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 07:09
                W bloku nikt starszy nie mieszka. same młode małżeństwa i Pan spod jedynki, którego żona rzuciła bo ciężki jest ( w sensie charakterologicznym)...
    • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:07
      Jeżeli jednorazowo zdarzyło Ci się zostawić wózek na wspólnym korytarzu zastawiając drzwi od piwnicy to reakcja tej osoby przesadna.
      Jeżeli jednak jest to ciągła sytuacja to nie dziwię się, że ktoś w końcu dał Ci nauczkę. Wspólna klatka schodowa, korytarze do piwnic itp. to nie :

      a) prywatny folwark, także matki z dzieckiem
      b) wózkownia

      Tyle w temacie.

      >> Chcę porozmawiać z każdym sąsiadem o tej sytuacji...

      A czemu nie porozmawiałaś z każdym sąsiadem wcześniej czy nie będzie im przeszkadzał wózek w miejscu dla nim nie przeznaczonym? Mogłaś wcześniej obejść wszystkich sąsiadów i zapytać czy Twój wózek nie będzie przeszkadzał w tym miejscu.

      >> Po drugie drogi sąsiedzie jeśli masz z tym problem przyjdź i powiedz...

      To samo można powiedzieć o Tobie, jak pojawiło się dziecko i problem gdzie stawiać wózek, mogłaś pójść do sąsiadów z zapytaniem czy nie będzie im przeszkadzało, że będziesz stawiać wózek w tym miejscu.
      • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:12
        no naprawię swój błąd i pójdę pogadać smile
        • mary_lu Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:29
          Mnie by wkurzyło, jakbyś przyszła "pogadać".

          W kazdym bloku, w którym mieszkałam, na klatce schodowej nie miało prawa stać NIC. I koniec. Jedno z podstawowych praw lokatora - nie ogladamy cudzych gratów w częściach wspólnych budynku.

          Normalne byłoby złamanie tej zasady, gdyby w bloku mieszkała osoba niepełnosprawna z dzieckiem - ok, mogłaby mieć problem z wciągnięciem wózka po kilku schodkach.

          Rozumiem, że nie zostawiasz dziecka ze schorowaną starowinką, tylko z pięćdziesięciolatką "na chodzie"? To bez trudu pokona kilka schodków z wózkiem wciąganym czy spuszczanym na tylnych kołach.
        • an_ni Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:29
          mialam podobna sytuacje, ale moj wozek nie blokowal wejscia do piwnicy, ani zadnego innego
          po prostu druga mama z tej samej klatki byla wsciekla ze ja pierwsza zajelam miejsce (jedyne) dla wozkow ponizej schodow i zaczela wymyslac ze ona nie moze sie tam zmiescic ze swoim wozkiem kiedy sprowadza go ze schodow
          otoz mogla sie zmiescic bo probowalam a wozki mialysmy tych samych rozmiarow
          i mialam taka sama sytuacje ze babcia zostawala z dzieckiem i w zyciu nie wnioslaby wozka po nawet tych 5 schodkach
          no niestety byly klotnie, nie ustapilam a probowala rowniez przesuwac moj wozek tak ze zsuwal sie ze schodow
          na twoim miejscu bym nie ustapila , przesuniecie wozka przy wejsciu do piwnicy (czy ten sasiad chodzi do piwnicy codziennie??) jest o wiele prostsze niz targanie go po schodach
          • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:37
            no wyobraz sobie ze sa ludzie ktorzy chodza do piwnicy codziennie
            a piwnica nalezy do wszystkich a nie do paniusi ktora drzwi zastawia wozkiem
          • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:38
            no właśnie bo dla zdrowego, młodego, silnego byka jest bardzo trudno taki wózek wysunąć...natomiast babci wnosić i znosić ...łatwizna...
            • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:42
              To zatrudnij do dziecka "młodego zdrowego byczka", problem z wózkiem zniknie.
              Ja nawiasem mówiąc bałabym się zostawiać małego dziecka z osobą w tak złym stanie zdrowia, że nie może po pięciu schodkach wynieść wózek...
              • an_ni Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:47
                mam dla ciebie propozycje - zatrudnij sie do noszenia wozkow mlodym mamom i starszym babciom
                • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:53
                  Nieraz na prośbę matki lub babci znosiłam, choć akurat w miejscach publicznych.
                  • an_ni Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:54
                    to rob to zawsze bez proszenia
                    • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:19
                      Nie, bo to nie mój obowiązek a jedynie uprzejmość.
              • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:50
                gazeto no nie projektuj siebie...proszę Cię bardzo
            • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:42
              to sobie sama noś mloda zdrowa i silna
              albo zaplac jakiemus mlodemu bykowi zeby nosil

              skad ty sie urwalas ;/
              • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:51
                jak napisałam wcześniej...będę nosiła po powrocie z pracysmile tara!
                • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:54
                  masz nosisc na bierzaco albo kogos zatrudnij
                  blokowanie piwnicy przez pol dnia to zwykle prostactwo
                  na klatce tez nie powinien stac
                  • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:54
                    *biezaco
                    • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:55
                      prostactwem jest pisanie bieŻąco przez RZ
                      • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:58
                        to zwykla literowka

                        a ty jestes burakiem co w kazdym poscie udowadniasz eot
                        • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:59
                          tia...literówka...jesteś ,,bardzo kontrowersyjna'' w ortografii szczególnie hłe hłe
                        • jowita771 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:01
                          czarnaalineczka napisała:

                          > to zwykla literowka

                          Ale mnie ubawiłaś. To się nazywa błąd ortograficzny, literówka to trochę co innego.
                          • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:14
                            to jest literowka slonko
                            czasem sie kliknie literke obok a czasem 2 sasiednie

                            ale jasne mozesz wierzyc ze to byk big_grin
                            • mel-laa Re: bitwa o wózek 20.09.11, 10:50
                              Tia...a r i z jest obok siebie na klawiaturze. Ale ty zawsze masz rację tongue_out
                              • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 20.09.11, 11:00
                                e i r koteczku smile

                                rosnie mi liczba psychofanek big_grin
            • wuika Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:09
              Sorry, ale ten wózek to jest problem Twój i ew. babci - jeśli wychodzi na spacery, a nie jakiegokolwiek byczka. To nie jest wózek, nie jego problem, nie powinien być obarczany nawet przesunięciem go.
          • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:41
            W takiej sytuacji najlepiej jest wyjaśnić rzecz u zarządcy/administracji budynku, jeśli zezwalają na trzymanie tam prywatnych gratów (bez względu na to czy jest to wózek dziecięcy czy szafka po butach albo rower nastolatka z pierwszego piętra) to żadna sąsiadka nie powinna Ci podskoczyć (inna sprawa jeżeli kiedyś pójdziesz na spacer a w międzyczasie ona "zaparkuje" tam wózkiem, skoro część wspólna też ma do tego prawo i wtedy tak czy siak musisz wózek wnieść do mieszkania), jeżeli administracja nie wydała takiej zgody sąsiadka ma rację.
            Jeżeli chcesz samodzielnie i mając innych w dupie dysponować częścią wspólną jedyna rada to wyprowadzka do domu jednorodzinnego bądź do bloku posiadającego wózkownię.
    • attiya Re: bitwa o wózek 19.09.11, 10:49
      czytając "bitwa" wyobraziłam sobie prawdziwą jatkę a tu ktoś życzliwy targa ci wózek pod drzwi a i to nie pasuje tobie. Poza tym twój wózek najlepiej byłoby gdyby stał u ciebie w mieszkaniu, na balkonie, w piwnicy a nie na klatce blokując drzwi do piwnicy.
    • fankajanka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:06
      Nie czytałam jeszcze innych odpowiedzi, ale mnie bardzo przeszkadzałyby wózki w takim miejscu ( na szczęście w tej chwili nie ma zadnego). 2 do 4 razy dziennie wyjmuję rower/rowery z piwnicy, zwłaszcza rano zalezy mi na czasie, bo spieszymy sie do pracy/szkoły ( sama jeżdże do pracy rowerem cały rok wyłączając duzy snieg, mróz moze być), poza tym, z tego co wiem, 2 osoby prowadzą działalnosc gospodarcza w piwnicy i wchodzą/wychodza kilka razy dziennie , często z jakimis drukarkami czy innym sprzętem. Jesli schodziłabym do piwnicy jak kiedys, dawno temu, raz w miesiacu lub rzadziej, to wózek nie byłby problemem, obecnie pewnie niezle bym sie zapieniła, gdybym miała za kazdym razem wykonywać manewry , o których piszesz.
      • raczek-nieboraczek Re: bitwa o wózek 19.09.11, 23:36
        A co byś zrobiła, gdybyś mieszkała na 3 piętrze, i wychodząc do pracy musiała czekać aż mamusia z drugiego piętra wciągnie wózek na górę ?
        Schody są wąskie i obok się nie przeciśniesz

        Mamuśka 4 razy dziennie kursuje z wózkiem po schodach i blokuje przejście dla lokatorów z 1,2,3,4 piętra ?
    • myga Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:14
      Niestety za bardzo tam przeszkadza i wózek znajduję, albo pod drzwiami, albo zostawiony wysunięty. .....
      > Po drugie drogi sąsiedzie jeśli masz z tym problem przyjdź i powiedz, a nie pod
      > rzucasz wózek jak kukułcze jajo. Ludzie dziwni są...
      ----------
      Przeciez sama wiesz, ze wozek tam przeszkadza, po co maja cie uswiadamiac? Ludzie dziwni są...
    • bell82 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:16
      swoja droga jakis czas temu tez był podobny post o wózku na klatce, czy to nie ty tez go pisałas/
      • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:20
        nie to nie jasmile
      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:49
        Problem buractwa wózkowego jest niestety szeroki.
    • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:20
      ok, zaczynacie bajdurzyć...Fakt faktem (i tu się przyznam) do głowy by mi nie przyszło, że ten nieszczęsny wózek może aż tak przeszkadzać, ale teraz -,,dzięki Wam'' wysłuchałam drugiej strony. Nie będę pisać o tym jak na klatce stoją: rowery dzieci spod 4, połamana hulajnoga (już 3 rok), sanki... luzik...pogadam z sąsiadami i po prostu będziemy wnosić wózek jak wrócimy z pracy. Inaczej się nie da. A dyskusja nt. dołężności bądź niedołężności babci uważam za niestosowną...
      • myga Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:27
        Swoja droga dziwie sie osobom, ktore mieszkaja w blokach i mimo, ze zdaja sobie sprawe z tego, ze wozek trzeba bedzie dzwigac po schodach, to kupuja ciezkie kobylaste wozki. Zupelny brak wyobrazni? Ile musi wazyc ten wozek, ze babcia nie moze wciagnac go pare schodkow na gore? Jedyne rozwiazanie to kup lekki poreczny wozeczek, a te kolubryne, ktora zastawia wejscie do piwnicy uzywaj wtedy, kiedy sama chodzisz na spacery.
        • lannntana Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:30
          Faktycznie,skoro z małą siedzi jeszcze babcia to musi być ciężki ten wózek....
      • mary_lu Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:30
        Sama bajdurzysz. Nie przyjmujesz wcale do wiadomości, że postępujesz niewłaściwie. Nawet teraz planujesz nadal zostawiać wózek w tym miejscu na kilka godzin dziennie.

        Jak ktoś raz się wkurzył, a Ty na dość delikatną aluzję nie reagujesz, to pewnie niedługo zaczniesz znajdować w wózku śmieci, albo wózek wyląduje w piwnicy lub przed blokiem.
        • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:33
          oj mary_lu masz taki ładny nick, a taka złośliwa jesteś...pewnie już nieraz rzucałaś komuś psie odchody na wycieraczkę...
          • mary_lu Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:37
            Gdyby ktoś uważał, że jego pies nikomu nie przeszkadza, gdy się załatwia przed drzwiami do piwnicy, to bym o tym pomyślała.

            Sama już ponad dwa lata wnoszę wózek na parter, nie jest to żaden wyczyn fizyczny.
            • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:38
              Brawo! wezmę z Ciebie przykład smile
          • gabi683 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 08:12
            dentek_85 napisała:

            > oj mary_lu masz taki ładny nick, a taka złośliwa jesteś...pewnie już nieraz rzu
            > całaś komuś psie odchody na wycieraczkę...

            nie ciskaj się oni mają racje czy ci się to podoba czy nie ,mało rozgarnięta jesteś tongue_out
            • dentek_85 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 08:16
              kto się przezywa ten się tak nazywa ;P
              • gabi683 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 08:53
                dentek_85 napisała:

                > kto się przezywa ten się tak nazywa ;P


                Ile masz lat ?Moja córka dwu latka jest inteligentniejsza od ciebie tongue_out
                • dentek_85 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 09:00
                  poważnie?niezłą ma mamusię...szkoda mi jej. I co smutniejsze wyrośnie na podobną kobiecinę. eh...życie...
                  • gabi683 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 11:00
                    dentek_85 napisała:

                    > poważnie?niezłą ma mamusię...szkoda mi jej. I co smutniejsze wyrośnie na podobn
                    > ą kobiecinę. eh...życie...


                    kobiecinę to sobie dewotko poszukaj w domku ,nie lubię gó...zjadów i trolli co to chcą na forum zaistnieć tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:40
          Rodzina mojego byłego chłopaka miała podobną mamuśkę w klatce, grzeczne (naprawdę grzeczne) rozmowy z tą Panią nie pomagały (nie tylko jedna osoba z nią rozmawiała).
          Kiedyś z moim eksem wracaliśmy późno z imprezy, weszliśmy do piwnicy na mały numerek (do piwnicy będącą własnością rodziny chłopaka, nie na korytarzu). Po seksie nie wiadomo co było zrobić ze zużytą prezerwatywą, wzięłam gumkę i wrzuciłam (wraz z zawartością, część się oczywiście wylała) do tego wózka.
          Potem wielokrotnie odwiedzałam mojego chłopaka, ale dziwnym trafem wózek owej Pani zniknął z korytarza, już ani razu go nie zobaczyłam.
          I czasem zastanawiałam się czy w końcu ktoś jej ten wózek ukradł czy też może Pani nie życzyła sobie cudzych prezerwatyw w wózku swojego dzidziusia i zaczęła trzymać swoje graty w swoim mieszkaniu.
          • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:42
            oo! jest i opowieśćsmile
          • mary_lu Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:44
            Gazeta, a potem wszyscy się dziwią, że mamy kraj homofobów.

            Dwa świniaki z Was, nie ma się czym chwalić.
            • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:48
              Nie ma, ale byliśmy nastolatkami, fakt nie zachowaliśmy się zgodnie z regułami współżycia społecznego, ale owa Pani od wózka też, a chyba więcej wymaga się od dorosłych kobiet niż nastolatków, prawda?
              • mary_lu Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:54
                Więc matce-nastolatce byście nie wrzucili?

                Ale dobrze, że chociaż wiedzieliście do czego służy prezerwatywa, szkoda, że nie wiedzieliście, jak się ją wyrzuca.

                A teraz taki z Ciebie lord z ogrodzonego osiedla? To bardzo się zmieniłeś przez lata.
                • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:59
                  Moje osiedle nie jest grodzone, nie ma nawet szlabanu, a to że nie przeszkadza mi co robi wspólnota mieszkaniowa ze swoim terenem i swoim placem zabaw to inna sprawa.
                  Korona mi z głowy nie spadnie, że ktoś w okolicy śmiał ogrodzić swój teren.
                • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 12:00
                  Matce nastolatce nie wrzucilibyśmy gdyby trzymała swoje graty u siebie albo w wózkowni.
                  • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 20:54
                    nie, nie sprowokujecie mnie, Ty i Twoja liyz..upa czarna...To co piszecie jest Waszym swiadectwem. Nie trzeba tu komentarza. Gazeta szczerze...to mialam Cie za bardziej inteligentny twor.
                    • gabi683 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 11:02
                      dentek_85 napisała:

                      > nie, nie sprowokujecie mnie, Ty i Twoja liyz..upa czarna...To co piszecie jest
                      > Waszym swiadectwem. Nie trzeba tu komentarza. Gazeta szczerze...to mialam Cie z
                      > a bardziej inteligentny twor.


                      a co poglądy ci się zmieniły bo ma inne zdanie?
              • gabi683 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 08:55
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Nie ma, ale byliśmy nastolatkami, fakt nie zachowaliśmy się zgodnie z regułami
                > współżycia społecznego, ale owa Pani od wózka też, a chyba więcej wymaga się od
                > dorosłych kobiet niż nastolatków, prawda?

                Byłam nastolatka ale po piwnicach się nie puszczałam tongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 20.09.11, 15:35
                  Było wybierać chłopaków których rodzice mieli piwnicę z wygodną kanapą w środku tongue_out
          • jul-kaa Re: bitwa o wózek 19.09.11, 12:44
            Gazeciu, piękna historia!
          • black.joanna Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:05
            Ja pierniczę... Ale buractwo
      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 11:51
        Dentek, a może zacznij od przeczytania regulaminu swojej wspólnoty zamiast piać jakich to niewychowanych masz sąsiadów, co?
      • agata_abbott Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:17
        A ja tam wychodzę z założenia, że nic tak nie wkurza jak brak porozumienia i informacji.
        Czyli: jak mi coś tam przeszkadza, ale mam informację, w jakich terminach/godzinach będzie mi przeszkadzało, to jakoś tak mniej mnie to irytuje. Jak mi nagle np. wodę wyłączą to się wściekam i ciskam gromy. Ale jak pałętała się gdzieś wcześniej po świecie informacja, że w takich i takich godzinach wyłączają wodę bo muszą coś naprawić, to podchodze do tego ze stoickim spokojem, bo przecież muszą.
        Tak więc na Twoim miejscu generalnie targałabym ten wózek ze sobą, bo postawić na korytarzu to jedno, ale postawić i utrudniać tym życie innym to drugie. Ale babcia to "siła wyższa" - babcie są z reguły słabsze i wszyscy o tym wiedząsmile Ja bym więc zwijała ten wózek po powrocie z pracy (jak jest babcia to niech babcia zostawia na dole), ale wózek "wyposażyła" w bardzo grzeczny i sympatyczny komunikat, że w dzień z dzieckiem jest babcia, która niestety nie ma siły tego wózka wtargać na górę - przepraszasz więc bardzo za problem, ale wózek zabierzesz dopiero jak wrócisz z pracy, o godzinie takiej i takiej. A wszelkim dobrym duszom, które w ramach spełniania dobrych uczynków miałyby ochotę wnieść ten wózek na górę wcześniej - bardzo za ten miły gest dziękujeszsmile
        • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:24
          A ktoś inny by wziął i wyposażył w wózek w komunikat, że go to nie interesuje i następnym razem wózek skończy w miejscowym śmietniku.
          • agata_abbott Re: bitwa o wózek 19.09.11, 16:32
            Z chamstwem średnio można dyskutować. Na mnie taki komunikat by podziałał, nie miałabym raczej problemu z takim wózkiemwink
            • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 18:35
              Owszem, ale powiem Ci w sekrecie, że świat nie składa się tylko z Ciebie i z osób mających takie same poglądy jak Ty.
              Dlatego w miejscach gdzie jest i mieszka więcej ludzi jest coś takiego jak regulamin, którego należy przestrzegać.
              Stosowanie się do niego zapobiega przynajmniej części konfliktów.
        • dentek_85 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 11:28
          wczoraj byliśmy z mężem u sąsiadów i taka informacja poszła w etersmile
    • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 12:09
      Ludzie są bardzo dziwni, co widać po tym, jak objezdzaja Cie oburzone forumki. Dla mnie to kwestia pomocy słabszym, po prostu. Dlatego mnie nigdy nie przeszkadzały wózki pod drzwiami piwnicy i nigdy mi korona z głowy nie spadła, że muszę ten wózek odsunąć. Teraz sama mam dziecko i na szczęście normalnych sąsiadów - będąc teraz na gościnnych występach u teściów spokojnie zostawiam wózek zamiast machać go po schodach, to samo robi sąsiadka. Nikt się nie pieni z tego powodu. Czasami zapomniał wół jak cieleciem był i tyle.

      Pogadaj z sąsiadami, może ten co wniósł wózek chciał tylko pomóc.
      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 12:45
        Od kiedy to zdrowa matka zdrowego dziecka jest osobą słabą? Poza tym zawsze pomoc powinna być dobrowolna a nie poprzez przymuszanie.

        >Teraz sama mam dziecko i na szczęście normalnych sąsiadów.

        Na czym ta normalność sąsiadów polega? Na to, że patrzą przez palce na gracenie klatki schodowej.
        Wiesz, mam takich buraków w otoczeniu i powiem Ci, że oni pewnie też mnie uważają za "normalnych sąsiadów" bo choć to mi się nie podoba nic nie mówię a ze względu na monitoring na klatce nie mam możliwości wystawienia im wózka gdzie indziej celem nauczki (a chętnie bym to zrobiła, oj chętnie...)
        To, że ktoś się nie czepia danego zachowania nie oznacza automatycznie, że mu nie przeszkadza i nie uważa Was za buraków...
        • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 14:56
          Współczuję sąsiedztwa. Zarówno sąsiedzi moich teściów jak i mojej mamy to ludzie raczej skłonni do pomocy, którzy wolą ułatwić komuś życie niż je na siłę utrudniać. Po prostu normalnie, po ludzku sobie pomagamy i rozumiemy wzajemne problemy.
          • minnie_su Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:19
            jesli juz bezmyslnie kupiono ciezki wozek (nie majac miejsca na trzymanie wozka i majac schorowana opiekunke do dziecka) nalezaloby wziac pod uwage sprzedaz obecnego wozka na allegro i kupno za te pieniadze lzejszego (lub skladanego) takze uzywanego.
          • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:26
            Można być osobą pomocną i uczynną, której jednocześnie gracenie wspólnej klatki schodowej będzie przeszkadzało.
            Przepisy przeciwpożarowe wyraźnie mówią (plus dodatkowo regulamin spółdzielni mieszkaniowej), że na wspólnych korytarzach nie może być żadnych przedmiotów.
            Jeżeli ktoś nie dorósł do mieszkania w bloku i stosowania się do zasad mieszkania w bloku niech przeprowadzi się do domu jednorodzinnego i wózek trzyma pod własną oborą.
      • melmire Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:02
        A kto ma ocenic kto jest slabszy, matka z dzieckiem czy sasiadka staruszka ktora musi wozek przeciagac zeby zejsc do piwnicy? Albo druga matka, ktora w piwnicy trzyma swoj wozek, albo rowerek dziecka?
        • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:48
          No bez jaj. Nie porównuj przesuwania wózka do wciągania go na górę. Przesunąć da się jednym palcem - od tego są kółka. Przestańcie byc takie święto...bliwe.
          • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:52
            po prostu nie za chamami
            moze ty masz 3 rece albo lubisz swoje rzaczy na podlodze klasc
            inni nie lubia i maja do tego prawo
            • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 14:43
              Lepiej: może Ja położę dziecko na ziemi, zeby wnieść wózek, żebyś nie musiała tracić cennych 5 sekund na odsunięcie go. Paranoja jakas.
              • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 14:46
                no patrz pani wszyscy sobie radza nawet na 4 pietro dziecko z wozkiem wnosic a jedna paniusia na parter nie moze uncertain
                • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:03
                  Sama wnosiłam na 4 piętro jak mieszkałam w nieciekawej okolicy. Bite 6 m-cy. Wspominam to traumatycznie, bo chociaż wózek mam lekki, to i tak biegała na dwa razy: najpierw Zośka w gondoli, potem biegiem po stelaz słuchając rykow dziecka, które mogłabym zostawiając wózek na dole na spokojnie rozebrać i nakarmić. Żadnej matce nie życzę i w życiu żadnej nie zwrócę uwagi o wózek pod drzwiami piwnicy. Ani żadnej opiekunce. Przeżyłam i wiem, czym to pachnie.
                  • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:09
                    Ty możesz nie zwracać uwagi, ale przepisy przepisami, jak ktoś nie chce wznosić własnego wózka po schodach niech zamieszka w domu jednorodzinnym bądź wybierze mieszkanie z własną piwnicą lub wózkownią.
                    Moje graty - moja sprawa, a nie sąsiadów, krótko i na temat...
              • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 14:47
                rozumiem ze sie niepogniewasz jak ci drzwi do mieszkania rowerem zastawie ?
                tez mi ciezko go do windy brac
                a dla ciebie to 5 sekund suspicious
                • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:08
                  Kobieto, jaki Ty masz tryb życia, ze codziennie musisz ciężkie paki do piwnicy i Ci ten wózek zawadza?

                  Jeżeli zostawienie mi roweru pod drzwiami ma jakieś uzasadnienie - stawiaj śmiało. Jezeli dla przekory i kaprysu to sorry, ale nie.
                  • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:12
                    Miejsce wózka jest w wózkowni lub w wykupionej osobnej piwnicy przypisanej do danego mieszkania, jeśli tego nie rozumiesz nie dziw się, że są ludzie ( a mają oni za sobą nie tylko swoją wygodę czy widzimisię jak wolisz, ale także regulamin spółdzielni i przepisy przeciwpożarowe, które zabraniają trzymać czegokolwiek na wspólnych korytarzach) którzy nie rozumieją, że nie chce Ci się własny wózek trzymać u siebie w mieszkaniu lub nie chciało Ci się wykupić miejsca piwnicznego gdzie również legalnie mogłabyś trzymać wózek.
                  • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:15
                    > Kobieto, jaki Ty masz tryb życia, ze codziennie musisz ciężkie paki do piwnicy
                    > i Ci ten wózek zawadza?

                    wyobraz sobie ze sa ludzie dojezdzajacy do pracy rowerem i niektorzy trzymaja rowery w piwnicy
                    a niektorzy w domu i tachaja do schodach
                    ale jasne od dzisaj zaczne zastawiac sasiadom drzwi co mi tam :d
                    psa tez bede na wycieraczke do jakiejs paniusi wyprowadzac
                    toz co to dla niej za problem sprzatnac uncertain
                  • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:20
                    no i jeszcze sobie wyobraz ze sa normalne matki ktore swoje wozki trzymaja w piwnic (swojej) i tez im wozek zastawiajacy drzwi przeszkadza
                    • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:34
                      Empatyczna jesteś do granic możliwości... Dolozmy matkom z malutkimi dziećmi po całości, niech sobie nie myślą, ze mogą liczyć na zwykłą ludzką uprzejmość i zrozumienie. Mnie ma byc dobrze i za diabła się nie ugne, żeby komuś bylo lepiej. Zrobiła sobie taka bacha to niech teraz lata z tym wózkiem w te i wewte. I słucha jak dzieciak ryczy, a co!
                      • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:44
                        ale matce z dzieckiem ktora trzyma wozek w piwnicy mozna dowalic jeszcze odsuwanie czyjegos grata ??
                        buractwo i tyle
                        >Zrobiła sobie taka bacha to niech teraz lata z tym wózkiem w te i wewte. I sł
                        > ucha jak dzieciak ryczy, a co!
                        jakos inne potrafia
                        nie zagracajac wspolnych przestrzeni
                        • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 16:01
                          Nawet gdybym trzymała wózek w piwnicy, to nie przeszkadzalby mi wózek przed drzwiami piwnicy. Wózek na kółkach, w poziomie, odsuwa się jednym palcem, nogą albo biodrem bez trudu.
                          • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 16:07
                            a wyobraz sobie ze innym przeszkadza
                            i sa odpowiednie przepisy zabraniajace zagracania
                            i caly blok nie musi sie podporzadkowywac widzimisie kilku buraczanych mamusiek
                          • wuika Re: bitwa o wózek 19.09.11, 16:08
                            Chyba, że ma włączony hamulec. Chyba, że waży 20 kg (mój tyle waży z gondolą). Chyba, że stoi tak, że się go nie da przestawić pchnięciem, tylko trzeba go podciągnąć. Chyba, że to, albo tamto. Chyba, że generalnie ludzie mają gdzieś to, że ktoś inny nie potrafi swoją własnością nie zagracać innym świata.
                      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:57
                        Dyskutuj z przepisami przeciwpożarowymi które zabraniają trzymać gratów (nawet jeśli to wózek dziecięcy) na korytarzach.
                        Nikt żadnej matce z dzieckiem nie zabroni wykupić osobnego lokalu w piwnicy, nie rozumiem ludzi którzy kupują mieszkania za kilkaset tysięcy złotych, a rezygnują z zakupu komórki lokatorskiej w piwnicy gdzie mogliby legalnie i bez wyrzutów żadnych sąsiadów trzymać i dwie pary wózków dziecięcych.
                        Tak samo jak dziwię się ludziom, których stać na mieszkanie i samochód a nie stać na wykupienie miejsca parkingowego za 15000zł i wolą parkować na cudzym.
                      • iza232 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 17:08
                        alpha.sierra napisała:

                        > Dolozmy matkom z malutkimi dziećmi po
                        > całości, niech sobie nie myślą, ze mogą liczyć na zwykłą ludzką uprzejmość i z
                        > rozumienie. Mnie ma byc dobrze i za diabła się nie ugne, żeby komuś bylo lepiej
                        > . Zrobiła sobie taka bacha to niech teraz lata z tym wózkiem w te i wewte. I sł
                        > ucha jak dzieciak ryczy, a co!

                        A dlaczego matki z malutkimi dziećmi mają być traktowane jak swięte krowy z te z większymi już nie??? Gazeta napisała wyżej że zachowują się jak księżniczki którym się wszystko należy. Niestety miała rację. A jedna z dziewczyn napisała że jeździ z córką na rowerach i ciężko jej wynosić z piwnicy rowery i wsuwać oraz wysuwać wózek sąsiadki. Więc pytam cię dlaczego matka ma malutkim dzieckiem ma mieć dobrze a ta z więszym ma się męczyć?
                        • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 20.09.11, 08:40
                          Dlatego, że niemowlak nie stanie i nie poczeka, aż mamusia zniesie wózek do piwnicy. A dziecko jeżdżące na roweru juz tak. To nie jest bycie święta krową. Sama przeżyłam wciaganie wózka na 4 piętro i uważam to za kretynski. Jak się ktoś lubi umartwiac dla idei, to jego problem - niech sobie wciaga ten wózek nawet na 10 po schodach.

                          Nie wyobrażam sobie, żeby moja teściowa, lat 60, odbierajac mi wcześniej dziecko od niani, targala wózek na 3 piętro. Nie jej wina, ze większość bloków projektowali chyba imbecyle po zażyciu LSD i nie przewidzieli, ze ludzie się rodzą i starzeją.
      • an_ni to jest wlasnie SEDNO! 19.09.11, 14:30
        pomoc i ustapienie slabszym lub / i bardziej potrzebujacym!
        ale sa tu takie, ktore lubia bic piane oj lubia!
        ewentualnie glupio sie nadzwigaly tych wozkow i teraz dowalaja innym
        • czarnaalineczka Re: to jest wlasnie SEDNO! 19.09.11, 14:45
          jakiej slabszej ?
          nic chamstwa i rozstawiania sie na wspolnej przestrzeni nie tlumaczy
        • iwles Re: to jest wlasnie SEDNO! 19.09.11, 15:00

          czy to naprawdę problem, aby wózek znosić rano, kiedy idzie się do pracy, i zaraz po pracy wnieść go na górę, a wcześniej porozmawiać z sąsiadami ?
          • gazeta_mi_placi Re: to jest wlasnie SEDNO! 19.09.11, 15:13
            Problem, bo to matka z dzieckiem, więc wszystko jej się należy, a kto tego nie rozumie to złośliwa kanalia...
          • dentek_85 Re: to jest wlasnie SEDNO! 20.09.11, 07:48
            i na tym stanęłosmile
    • minnie_su Re: bitwa o wózek 19.09.11, 12:34
      dentek, tobie wolno p o p r o s i c sasiasow o zgode na trzymanie tam wozka, i od ich odpowiedzi uzaleznic to, czy bedzie tam stal dopoki nie wrocicie z pracy. porozmawianie (raczej zawiadomienie ich) z sasiadami o tym, ze przykro ci, ale wozek bedzie tam stal do waszego powrotu z roboty bo nie ma innego wyjscia jest z lekka dziwne. ja bym sie na cos takiego zgodzila albo i nie. zgodzilabym sie, jesli byloby to na jakis okreslony czas (np. miesiac), wiedzialabym, ze ludzie ledwo oplacaja zywnosc, wiec lekkiego wozka sobie nie sa w stanie kupic, albo jesli bardzo rzadko chodzilabym do piwnicy. w przeciwnym razie rownie grzecznie bym powiedziala, ze prosze o trzymanie wozka gdzie indziej bo mi tu niestety przeszkadza. jesli nie przyniosloby to efektu, wystawialabym go przed blok.
      • dentek_85 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:19
        no oczywiście, że na jakiś czas...przecież 10-letniego dziecka w wózku niemowlęcym nie będę woziła...
    • klubgogo Re: bitwa o wózek 19.09.11, 12:53
      Masz pretensje do sąsiadów? Klatka schodowa to część wspólna mieszkańców, nie Twój kawałek na wyłączność. Trzeba bylo wcześniej porozmawiać z sąsiadami, czy komuś nie przeszkadza (a jak widać przeszkadza), a nie strzelać teraz fochy. To Twoje zachowanie jest dziwne, a sąsiad uczciwie znalezioną rzecz zaniósl pod Twoje mieszkanie.

      A co do wagi wózka. Rozumiem, że nim go kupiłaś mieszkalaś w bloku z windą, i nie zauważyłas, że jest ciężki. Sorry, ale przez pół roku biegałam z ciężkim Mutsy z II piętra, natomiast nigdy nie przyszło mi do głowy by zastawiać kaltkę schodową.
      • an_ni Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:09
        i teraz musisz dogryzc innym, brawo
        • klubgogo Re: bitwa o wózek 19.09.11, 17:24
          Jak wszyscy powyżej.
      • gabi683 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 11:06
        klubgogo napisała:

        > A co do wagi wózka. Rozumiem, że nim go kupiłaś mieszkalaś w bloku z windą, i n
        > ie zauważyłas, że jest ciężki. Sorry, ale przez pół roku biegałam z ciężkim Mut
        > sy z II piętra, natomiast nigdy nie przyszło mi do głowy by zastawiać kaltkę sc
        > hodową.

        hehheh ja tak samo ale na 1 piętrosmile
    • coronella Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:21
      naucz babcię wciągac wózek po schodach.
      Miałam ...sporo wózków, przy 2 dzieici, bardzo cięzkich, srednio cięzkich, i każdy jeden, nawet z dzieckiem i 10 kg zakupami, wciągałam po schodach. Często na 3 pietro. Wciągały także babcie i mąż.
      Każdy się da, żadnej siły nie potrzeba, trochę ćwiczeń i załapiesz w którym momencie jak pociągnąć.
      Gdyby ktoś mi notorycznie zastawiał wejście do piwnicy, tez bym się wkurzała. Tam czesto schodzi się (albo wychodzi) z rzeczami w ręku. I musze te rzeczy położyc, szrpać się z twoim wózkiem, potem je znowu podnieść... raz można, ale nie cały czas.
      • an_ni Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:48
        naucz sie przestawic wozek i drzwi otwierac jedna reka!

        luudzie dlaczego starsza kobieta, ktora moze miec zwyrodnienia stawow - czyli nie moze nawet ciagnac wozka, ma ustepowac wygodnemu sasiadowi
        • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:54
          bo klatka to nie graciarnia

          moze ja zaczne psem srac na klatce bo mi sie np w deszcz wychodzic nie chce
          niech sobie zdrowa sasiadka spod drzwi sprzatnie
          co to za klopot ?suspicious
          --
          "Idziesz do koleżanki na kawę, a ta nagle ma dziecko ! Pojawiło się znikąd! Bocian przyniósł, czy akurat gołąbki miały być i taka trefna kapusta się trafiła "
          by wuika
        • wuika Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:58
          Bo to nie problem tego sąsiada, że ona nie umie wciągnąć wózka. To nie kwestia miejsca uprzywilejowanego w tramwaju, gdzie można się rzucać, że siedzi byczek, a nie babcia. Wózek zostawia babcia, to problem babci (a w zasadzie właścicielki wózka), że zagraca nim przestrzeń, która do niej nie należy, nie problem byczka, że przeszkadza mu coś, co nie powinno mieć miejsca.
    • lilly811 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 13:59
      A ja cię bardzo dobrze rozumiem- na Twoim miejscu porozmawiałabym z każdym sąsiadem, wytłumaczyła jak się ma sprawa, że babcia nie ma siły targać wózka w tę i we wtę i spytała się o pozwolenie. Ale na odsunięty wózek bym się nie obrażała, bo nie każdy ma też siłę jak np coś ciężkiego z tej piwnicy targa aby odstawić wózek na miejsce wink
      U nas też wózki na dole- każdy ma swoje wyznaczone miejsce smile
      • miedzymorze Re: bitwa o wózek 19.09.11, 14:49
        Czasem, zwłaszcza w starszych blokach klatki są tak masakrycznie ciasne, że odsuwanie wózka po to żeby wejść do piwnicy może być naprawdę niezłą gimnastyką.
        Może niech babcia składa wózek, wtedy zajmuje mniej miejsca i da się bez problemu otworzyć drzwi do piwnicy ?

        pozdr,
        mi
    • black.joanna Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:14
      Oj kobiety... Ja nawet najlżejszego wózka + dziecko nie byłabym w stanie wynieść po schodach. Sama ważę ok 50kg, lekkie wózki ok 12 + dziecko 3-8 kg. Nie ma szans.
      • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:17
        nie wciagniesz wozka po 5 schodkach ??
        • black.joanna Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:29
          Po pięciu może i tak, a co jeśli ktoś mieszka na 4. piętrze?
          • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:33
            to samo
            ja mieszkam na 9
            i jak sie winda popsuje to nie zastawiam ani windy ani drzwi sasiadom z dolu
            tylko targam moj ciezki rower wlasnymi rekami

            no i jak sie ma dziecko w perspektywie to mozna kupic mieszkanie niekoniecznie na 4 pietrze bez windy
            • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:56
              Widzisz, nie trzymasz roweru w piwnicy, tylko w mieszkaniu, jak większość ludzi. To samo z wozkami.

              I masz rację - jak kogos nie stać na mieszkanie, to powinno się go ustawowo wysterylizowac, bo jeszcze kupi wózek i postawi w piwnicy, z której i tak korzystasz okazjonalnie, bo rower na codzień trzymasz w domu.
              • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 16:03
                Raczej nie problem w tym, że nie stać kogoś na mieszkanie tylko problem w tym, że buraków nie potrafiących się dostosować się do życia w budynkach wielorodzinnych, w tym także do przepisów pożarowych obowiązujących w budownictwie wielorodzinny nie stać na dom na wsi (najlepiej z oborą) gdzie mogliby na własnym podwórku trzymać wszystko na co mają ochotę, bez łamania regulaminu i zatruwania życia innym.
              • wuika Re: bitwa o wózek 19.09.11, 16:06
                Jak zwykle jestem w mniejszości. Mieszkanie mam małe, piwnicę jeszcze mniejszą, ale rowery się w nim nie mieszczą od czasu, kiedy trzeba było wygospodarować trochę miejsca na łóżeczka. Jeśli nie będę mogła egzystować z wózkiem w domu (a mam wielki, kolubrynowy, bo bliźniaczy), to nie wywalę go na klatkę, tylko tak przemebluję piwnicę, żeby w niej również trzymać wózek. Bo sąsiadom nic do tego, że ja sobie sprawiam takie luksusy, jak rowery, czy dzieci. Nie mogę im zagracać przejścia, bo sama jestem niezorganizowana.
                • alpha.sierra Re: bitwa o wózek 19.09.11, 21:11
                  A masz windę? Bo jakbyś mieszkała powyżej 2 piętra bez windy, to możemy pogadać. Jakby moja mama czy tesciowie mieli windę, to może tez bym była taka przemadrzala jak Ty.
          • minnie_su Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:39
            z ta logika moglabys tez zapytac co robic, jesli ktos mieszka w kawalerce i nie ma miejsca na pokoj dzieciecy? to co? niech sasiedzi postaraja sie o lepsze mieszkanie dla rodzicow.
            na ile mamy mozliwosc zycia z dzieckiem nalezy sie zastanowic przed decyzja o rodzicielstwie a nie po.
            sa mozliwosci i dla tych ktorzy mieszkaja na czwartym pietrze na zostanie rodzicami.
            zmieniaja mieszkanie na inne.
            zatrudniaja zdrowa i silna opiekunke.
            kupuja leciutki wozek.
            zatrudniaja kogos, kto pomoze schorowanej opiekunce wniesc wozek.
            i jeszcze wiele innych.
            moga tez poprosic sasiadow o zgode na zagracanie drzwi do piwnicy. a noz sie zgodza. ale teksty typu: "musimy znalezc kompromis, bo inaczej sie nie da" sa bez sensu. sasiedzi nic nie musza.
            • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:41
              > z ta logika moglabys tez zapytac co robic, jesli ktos mieszka w kawalerce i nie
              > ma miejsca na pokoj dzieciecy? to co? niech sasiedzi postaraja sie o lepsze mi
              > eszkanie dla rodzicow.
              jak to co
              przychodzi mamusika do sasiadow wywala im rzeczy z jednego pokoju i urzadza tam pokoik dziecka big_grin
              bo przeciez ona nie ma big_grin
              • wuika Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:53
                A jak sąsiedzi też mają małe dziecko, to co? A jeśli mają dwójkę? suspicious
                • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:55
                  no jak to co
                  sasiadka kaze im zabrac dzieci do innego sasiada big_grin
                  • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:59
                    A co jeżeli sąsiadka ma męża, a sąsiadka obok -samotna matka nie?
                    Ma tamta sąsiadka odstąpić jej własnego ślubnego?
                    W końcu matce małego dziecka wszystko się należy, chłop też...
                  • wuika Re: bitwa o wózek 19.09.11, 16:10
                    A jakby ten sąsiad miał trójkę? Jakby cały blok był okocony, to co? Eksmitujemy kogoś z własnego mieszkania, bo komuś się bardziej należy / jest większym niedojdą? big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:28
        Nikt Ci nie każe mieszkać w budownictwie wielorodzinnym bez windy i bez wózkowni.
        Możesz zawsze wybrać dom jednorodzinny, mieszkanie z wózkownią bądź windą.
      • iwoniaw Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:36
        A czy ważąca 50 kg sąsiadka niosąca do piwnicy/wynosząca z piwnicy 12 kg czegokolwiek ma obowiązek dodatkowo za każdym razem usuwać barykadę z wózka?

        No wybaczcie, ale na zastawianie rupieciami przestrzeni wspólnej jestem wyjątkowo uczulona. Sama też miałam dzieci w wózkach, obecnie mam dzieci na rowerach/hulajnogach/sankach i jakoś nikogo nie uszczęśliwiam swym dobytkiem na korytarzu. Nie zastawiam nikomu przejścia i sama też chcę mieć możliwość przejścia o dowolnej porze, także z zakupami/siatą/rowerem/szafą z tragarzami/gromadą dzieci/babcią z balkonikiem do własnego mieszkania, piwnicy i suszarni bez konieczności odgruzowywania drogi dostępu.
        • czarnaalineczka Re: bitwa o wózek 19.09.11, 15:47
          juz nie mowiac o tym ze zeby zastawic drzwi od piwnicy trzeba byc wyjatkowo bezmyslnym
          skad wiadomo ze akurat kogos w piwnicy nie ma ?
    • kolteta Re: bitwa o wózek 19.09.11, 16:42
      Kiedy jeździłam do rodziców na kilka dni w roku z wózkową córką zostawiałam wózek na klatce na dole (rodzice nie mieli klucza do wózkowni), nie blokując przejścia i dojścia do piwnicy, ale bardzo szybko sąsiedzi mnie tego oduczyli - ktoś ukradł poduszeczkę dziecka. Sposób trochę... hmmm kontrowersyjny, ale podziałał, następnego dnia dorobiłam klucz do wózkowni. Uważam, że to Twój problem, że nie masz co z wózkiem zrobić, nikt nie musi go przesuwać za Ciebie, bo zwyczajnie może nie mieć na to ochoty. Życzliwość? Ok, pod warunkiem, że i TY jesteś życzliwa i szanujesz swoich sąsiadów, a Ty ewidentnie nie byłaś życzliwa i szacunku im nie okazałaś, ale uznałaś, że Ci się należy, a inni mają się dostosować.
      • volta2 Re: bitwa o wózek 19.09.11, 17:08
        to ja dentek mogę pocieszyć, że nie tylko ona wpadła na pomysł parkwania na zewnątrz mieszkania.
        ja też tak robiłam, co prawda pod drzwiami miałam wózek a w skrajnych kilku miesiącach parkowałam dwoma, bo się maluch urodził drugi.

        nikomu to nie przeszkadzało, bo pytałam sąsiadów najbardziej zainteresowanych,
        może fakt, że korytarz miał ok 100 metrów(pętla) długości ułatwiał sprawę, bo połowa sąsiadow w ogóle nie zachodziła na "naszą" stronę.

        oczywiście nie minęło parę lat i sąsiedzi sami zaczęi parkować wózkiem przy swoim mieszkaniu.
        no tak jakoś sami buraczani zamieszkują nasz poziom - na 6 mieszkań w 4 parkowały wózki non stop, po wózkach nastała era rowerków i hulajnóg.

        nie wiem, jak by się miały sprawy, gdybyśmy zastawiali jakieś przejścia do części wspólnych, i rzeczywiście utrudniali życie sąsiadom?
        ale na naszym akurat poziomie ludzie tak sami z siebie uczynni i mili.

        w drugim mieszkaniu, na znacznie mniejszej powierzchni klatki na piętrze, też parkowaliśmy wózek, sąsiad również. w zimie oczywiście sanki. inni sąsiedzi po naszym poziomie się nie spacerowali - używali windy, a my wzajemnie wykorzystywaliśmy buraczanie powierzchnię wspólną.

        i guzik mnie obchodzi, że ktoś miał życzenie wciągać swój wózek na 3 piętro, ja nie miałamsmile
        na szczęście mamy z mojej jednej a potem innej klatki schodowej miały podobnie.
        • gazeta_mi_placi Re: bitwa o wózek 19.09.11, 18:38
          Prawdopodobieństwo że burak spotka innego buraka jest akurat dość duże w naszym społeczeństwie, nie masz się czym chwalić....
          • dentek_85 Re: bitwa o wózek 20.09.11, 07:11
            ...dlatego fakt, iż poklepujecie się po zadach z czarną nikogo aż tak bardzo nie dziwi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka