Dodaj do ulubionych

"wymiana" znajomych

19.09.11, 13:23
czy zdarzylo sie Wam, ze "wymieniliscie" znajomych ze starych na nowych, albo starzy zrobli sie mniej atrakcyjni i zostali zapomniani i wolicie nowsze towarzystwo

dlaczego tak pisze?
oczywiscie uwazam, ze fajnie jest poznawac nowe osoby (w tej chwili (po swoich przejsciacj)rowniez to robie) itp, itd
ale od jakiegos czasu jestem troche "rozgoryczona" zachowaniem moich starych znajomych
przez dlugie lata wyjezdzali z nami na wakacje, bywali bardzo czesto w naszym domu, nasze dzieci razem sie bawily
i nagle polepszyla im sie stopa zyciowa (rodzice dolozyli im do zakupu domu, wczesniej mieszkali w malym mieszkaniu) i mogli teraz pozwolic sobie aby czesciej zapraszac kogos do siebie
i nagle przestali tak do nas przyjezdzac, my czesciej do nich, na zasdzie - sami zasygnalizujemy
co w takim razie ich wczesniej przy nas trzymalo?
widze jak potrafia teraz latac przy innych, tak jak wczesniej przy nas
jest mi przykro, myslalam ze jestesmy zgrana paczka a tak czuje sie oszukana
nie odsuneli sie od nas ale inicjatywa musi wychodzic od nas, aby do nas wpadli (ale wtedy jest zawsze jakas wymowka)
a pozniej slysze a byli tu, a u tych

czy ludzie rzeczywiscie widza gdzies tylko jakies korzysci, zaczynam tak patrzec, ze bede korzystac z tego co mi w danym momencie pasuje
kurw... czuje ze schodze mentalnie na psy po takich doswiadczeniach, czuje sie zrobiona w balona
Obserwuj wątek
    • mmena Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 13:39
      Nie wymieniam znajomych, ale mam ich tak wielu, ze spotykac sie ze wszystkimi zawsze gdy tego chca jest duzym problemem.
      Bardzo czesto od swojej dawnej przyjaciolki slysze, ze sie odsuwam, ze spotykam sie z innymi itp. Przyjaciolka dawna a nie obecna bo nie dosc, ze drogi zyciowe nam sie rozjechaly i rzeczy, ktore nas laczyly kiedys nie lacza nas teraz, to jeszcze mam dosc ciaglych wymowek i okreslania z kim moge a z kim nie utrzymywac kontakt.
    • uczendwa [...] 19.09.11, 13:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mel.issa Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 13:50
      "czy ludzie rzeczywiście widza gdzieś tylko jakieś korzyści..."

      niestety ale na przykładzie moich znajomych "przyjaciół" muszę powiedzieć, że jest to prawda.
      smutna niestety - ale prawda.
      nie chcę generalizować na ogół, lecz ja się przeliczyłam i w cięższym etapie życia zobaczyłam jak niektórzy potrafią się zachowywać by odnieść korzyść.
      owszem mam znajomych - ale przyjaciółmi ich nazwać nie mogę i wydaje mi się, że prawdziwa przyjaźń istnieje tylko w idyllycznych powieściach.
      • 1dunaj Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:02
        jak tak samo jeszcze w sowim doroslym zyciu nikogo nie nazwalam "przyjaciolmi", boje sie wypowiadac te slowa
        ale sadzilam, ze dobrze sie rozumiemy, a tu...
        no coz dostalismy "strzala" w dupe
        teraz bedziemy bardziej rozszerzac swoje grono znajomych smile aby nie zostac na lodzie

        tak na marginesie, jak do tej pory nie musielismy ich "sprawdzac" jako znajomych w ekstremalnych sytuacjach zyciowych
      • riki_i Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:02
        Kobiety są niezrównane w "zapominaniu" o znajomościach, przy czym szybko i sprawnie pozbywają się ze swego życia nie tylko mężczyzn, ale i wieloletnich koleżanek.

        Mężczyźni między sobą kultywują przyjaźnie latami i tylko dwojakiego rodzaju spory powodują, że zrywają bezpowrotnie kontakty - są to kłótnie o kobiety i o pieniądze.
        • kkokos Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:34
          riki_i napisał:

          > Kobiety są niezrównane w "zapominaniu" o znajomościach, przy czym szybko i spra
          > wnie pozbywają się ze swego życia nie tylko mężczyzn, ale i wieloletnich koleża
          > nek.
          >
          > Mężczyźni między sobą kultywują przyjaźnie latami i tylko dwojakiego rodzaju sp
          > ory powodują, że zrywają bezpowrotnie kontakty - są to kłótnie o kobiety i o pi
          > eniądze.


          co za bzdura!
          • riki_i Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:45
            @ kkokos

            a może byś złociutka coś bardziej merytorycznie zapodała?
            • kkokos Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:54
              ale jak??
              jak odnieść się merytorycznie do kretyńskiego stwierdzenia, że

              > Kobiety są niezrównane w "zapominaniu" o znajomościach, przy czym szybko i spra
              > wnie pozbywają się ze swego życia nie tylko mężczyzn, ale i wieloletnich koleża
              > nek.

              poza tym, że jest jakąś durną oceną, nie podpartą żadnymi faktami? bo że dwie twoje koleżanki w ten sposób się skrzywdziły nawzajem, a trzecia ciebie ze swego życia wyrzuciła, to trochę za mało na obiektywne stwierdzanie faktu -a do tego zdaje się pretendowałeś.

              w połączeniu z dalszym ciągiem wypowiedzi, że

              > Mężczyźni między sobą kultywują przyjaźnie latami i tylko dwojakiego rodzaju sp
              > ory powodują, że zrywają bezpowrotnie kontakty - są to kłótnie o kobiety i o pi
              > eniądze.

              prezentujesz kretyński stereotyp, że kobiety są be, a mężczyźni cacy. nie ma z czym merytorycznie dyskutować, złociutki.
              • riki_i Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 15:16
                Ta 'durna ocena' opiera się czterdziestu latach moich doświadczeń, poza tym zdecydowana większość kobiet to potwierdzi - choćby z wypowiedzi w tym wątku jasno wynika, że dla kobiet przyjaźnie/znajomości są rzeczą traktowaną lekko.

                Odnośnie mojego sądu o mężczyznach doprawdy nie wiem, dlaczego uważasz, że stawia on zachowania samców wyżej niż kobiece. My zrywamy ze sobą wszelkie kontakty, jeśli pokłócimy się o kasę lub o babę. Czy to jest lepsze od urywania kontaktów z powodu nabycia domu, złapania na stałe jakiś męskich gaci, czy też urodzenia dziecka, to ja już nie wyrokuję.

                Całuski EOT
                • kkokos Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 18:38
                  choćby z wypowiedzi w tym wątku jasno
                  > wynika, że dla kobiet przyjaźnie/znajomości są rzeczą traktowaną lekko.
                  >

                  och, jak bardzo widzisz to, co chcesz widzieć - wysysasz z palca wnioski, które podbudują twoje seksistowskie tezy

                  a całuj to swojego psa w nos.

                  teraz rzeczywiście EOT
                • marychna31 matko jakie brednie 20.09.11, 22:08

                  jestem kobietą i podobnie jak wszystkie znane mi kobiety traktuje przyjaźń priorytetowo. ale znam kilku mężczyzn, którzy swoje znajomości traktują niezwykle lekko. Do głowy by mi nie przyszło na podstawie wyłącznie takich anegdot wyciągać jakieś ogólniejsze wnioski co do płci w ogóle.
      • rosapulchra-0 Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 18:53
        mel.issa napisała:
        >
        > owszem mam znajomych - ale przyjaciółmi ich nazwać nie mogę i wydaje mi się, że
        > prawdziwa przyjaźń istnieje tylko w idyllycznych powieściach.

        Nie przyznawaj się na forum, że nie masz przyjaciół, bo zaraz się zlecą i stwierdzą, że jesteś aspołeczną jednostką. Ja kiedyś popełniłam ten błąd i się przyznałam, że nie posiadam przyjaciół - normalnie szok, że w ogóle tak można myśleć. A ja właśnie uważam, że nazwanie kogoś przyjacielem jest mocno zobowiązujące obie strony i tak naprawdę można się przekonać, kto tak naprawdę jest przyjacielem właśnie w ekstremalnych sytuacjach. Dlatego trzymam się swojej rodziny (NAJBLIŻSZEJ), czyli męża i dzieci. A znajomych dobieram sobie teraz bardzo ostrożnie i bardzo świadomie. I tak - nie mam i nie chcę mieć przyjaciół.
      • whitney85 Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 18:34
        Zgadzam się. Z czasem ilość moich znajomych zmniejszyła się. Zrozumiałam, że nic na siłę. Mam do odstawienia jeszcze jednych gdyż zaczynam się powoli czuć jak ich sponsor a żyjemy na podobnym poziomie.
    • dorry Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 13:59
      >czy ludzie rzeczywiscie widza gdzies tylko jakies korzysci

      Nie czarujmy się, wszyscy patrzą na korzyści. Nawet ci, którym się wydaje, że oni to absolutnie nie.
      • majenkir Re: 20.09.11, 13:55
        dorry napisała:
        > Nie czarujmy się, wszyscy patrzą na korzyści. Nawet ci, którym się wydaje, że oni to absolutnie nie.


        Jezeli za korzysc uwazasz mile spedzenie sobotniego popoludnia w gronie lubianych ludzi, to masz racje smile.
        • rosapulchra-0 Re: 20.09.11, 14:57
          Jeśli jest miłe, to jest również korzystne. Czas nie został stracony.
    • angazetka Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:00
      Normalne jest, że z róznymi ludźmi znajomości czy nawet przyjaźnie się kończą. Rozchodzą się drogi życiowe i potrzeby, tak bywa. Mam jednak grono (niewielkie) osób, z którymi przyjaźń trwa niezależnie od wszystkiego - stanu portfela, ślubów, dzieci, wyjazdów.
      • 1dunaj Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:10
        ja chyba jakas z kosmosu jestem, wydawalo mi sie ze warto "pracowac" nad dobra znajomoscia, przeciez takich rzeczy niemamy ot tak na pstrykniecie w kazdej chwili

        a mowi sie ze czasami znajomi lepsi niz rodzina, ale z rodzina to sie nie da zerwac stosunkow,a tu..
        musze zweryfikaowac swoje spojrzenie na swiat
    • lilly811 Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:07
      Człowiek się zmienia i wtedy też od relecji międzyludzkich oczekuje też czegoś innego- akurat mnie to uderzyło na przykładzie mnie i mojej przyjaciółki- założyłam rodzinę, mam dziecko i kompletnie inne problemy i priorytety niż ona- która mieszka z rodzicami, nie ma samochodu, pracy i mysli tylko o kupnie butów za 2000zł czy wycieczce do Stanów i opowiada mi jak jeden koleś w ogóle śmiał do niej podejść na dyskotece- przecież powinien wiedzieć, że nie ma kompletnie u niej szans...- pomyślałam sobie- ło matko! a ja muszę zrobić obiad i uśpić dziecko na drzemkę...chyba rzeczywiście wymieniłam ją na dziewczynę która mieszka obok mnie, ma dziecko ale też wiele cech które ma moja stara przyjaciółka...
      • lilly811 Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:10
        I dodam, że myślałam, że będę się z nią przyjaźnić przez całe życie- przyjaźnimy się od 15 lat ale jak mi właśnie ostatnio ten tekst zasunęła o tym kolesiu z dyskoteki to sobie pomyślałam, że chyba nie mamy już zbyt wielu współnych tematów...
      • 1dunaj Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:16
        zgodze sie z tym, ze czasami tak bywa
        ale jestesmy coraz starsi i wydawaloby sie madrzejsi i doceniamy to co w zyciu wazne
        ale widac nie wszyscy

        czasami sie zastanawiam czy inni ludzie widza jak ktos postepuje w syosunku do kogos innego, a pozniej jak sie zmienia
        i chyba im to nie przeszkadza, poprostu korzystaja z zycia na biezaco
    • echtom Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:12
      Mnie to nie dziwi - w ciągu ponad 30 lat "wymieniłam" masę znajomych. I nie chodzi tu o jakiekolwiek korzyści, bo pod tym kątem ludzi nigdy nie dobierałam, a sama też nie jestem na tyle wpływowa, by znajomość ze mną się komuś opłacała wink Tak jak pisze Angazetka - rozchodzą się drogi życiowe, ludzie się rozjeżdżają, zmieniają pracę, zainteresowania, zakładają rodziny i skupiają się na życiu w nowych kręgach. Nieprzerwany kontakt utrzymuję od prawie 40 lat z jedną osobą, większość dawnych znajomości rozpłynęła się tak po prostu, bez żadnych uraz i konfliktów.
      • 1dunaj Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 14:28
        jak rowniez "wymieniałam", czasami urywałam

        ale jak widzisz ze jest dobrze, to masz wrazenie, ze taka znajomosc utrzyma sie na dluzej
        nie ma symptomow, ze sie nie klei

        to w takim razie kto na starosc mowi, ze moze liczyc na swoich znajomych w trudnych momentach? przeciez siedzimy na minie
        • echtom Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 15:04
          > to w takim razie kto na starosc mowi, ze moze liczyc na swoich znajomych w trudnych momentach?

          Odpowiem Ci za 30 lat wink Na starość to w ogóle trudno liczyć na znajomych, bo wykruszają się z powodów biologicznych. Lepiej zadbać o dobre relacje z młodszymi członkami rodziny.
    • burza4 Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 18:31
      Po pierwsze - tak to w życiu bywa, że drogi się rozchodzą. Z bardzo różnych względów, ktoś ma dzieci w innym wieku, ktoś zaczyna inaczej spędzać czas, ktoś ma po prostu inne sprawy na głowie.

      Tak, czasem zmieniam znajomych, wielu odpadło (tak jak i ja odpadłam z niektórych paczek).
      Prawie się nie kontaktuję z bardzo bliską kiedyś przyjaciółką. Żyjemy po prostu zupełnie inaczej, czego nie było widać jak miałyśmy po 20 lat. Średnio rozumie niektóre moje problemy, zresztą mieszkamy teraz w większej odległości, do tego ona jest przyspawana do córki, a ja nie mam ochoty żeby dzieciak podsłuchiwał moje wynurzenia.

      Czasem zmienia się znajomych, bo np. para się rozstała, albo ktoś z kimś ma jakiś kwas.
      Czasem to wynika z pewnego skrępowania, głupio mi mówić o swoim życiu komuś, kto jest w znacznie gorszej sytuacji, bo nie chcę żeby wyglądało, że się chwalę. Czasem to wynika z tego, że przestajemy nadawać na jednej fali. Logiczne, że częściej się widujemy ze znajomymi, z którymi łączą nas jakieś pasje, z którymi można gdzieś wyskoczyć, do kina, na rower.
    • lila1974 Re: "wymiana" znajomych 19.09.11, 19:07
      Nie oczekuję od przyjaciół i bliskich znajomych, że będą przy mnie non stop ... krążymy gdzieś na swoich orbitach ... raz bliżej raz dalej ... wystarczy mi świadomość, że są
    • alfa36 Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 11:14
      Wymieniłam koleżanki z pracy, bo poszłam pracowac w innej miejsce (piętro niżej), urodzilam dziecię razem z nowa koleżanką i niejako stalo to się w naturalny sposob. Znajomi nam sie jakos rozmyli i szczerze mowiąc chetnie nabylabym nowych, ale jakos sie nie sklada. Dziwna jest dla mnie ' wymiana" podyktowana względami materialnymi opisanymi przez autorke wątku.
    • mozyna Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 15:02
      Alez to calkiem naturalne, ze jedne znajomosci wygasaja, a inne sie zaczynaja.
    • kawka74 Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 15:13
      czy zdarzylo sie Wam, ze "wymieniliscie" znajomych ze starych na nowych, albo s
      > tarzy zrobli sie mniej atrakcyjni i zostali zapomniani i wolicie nowsze towarzy
      > stwo

      W związku z urodzeniem dziecka zrobiłam się zdecydowanie mniej atrakcyjna dla niedzieciatych, bo czasu mam mniej, zainteresowania inne, inne potrzeby.
      Nie tyle więc wymieniliśmy starych znajomych na nowych, ile znajomi wymienili nas na nowsze, bardziej atrakcyjne towarzysko modele ze znacznie mniejszą ilością obowiązków.
      Chociaż... przyznam, że chyba wolę spotykać się z dzieciatymi, nie tyle ze względu na podobny kierunek zmian, ile ze względu na to, że moje dziecko jest dla nich dzieckiem z całą gamą dziecięcych zachowań, a nie istotą z kosmosu, kompletnie niezrozumiałą i stworzoną głównie do przeszkadzania dorosłym.
      • wioskowy_glupek Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 20:01
        Kawko być może jest tak jak mówisz, ale czy pomyślałaś że to ty podświadomie odsuwasz się od nie dzieciatych ?
        Mówię na przykładzie moich wieloletnich koleżanek które obwarowały się w swoich warowniach i nie ruszą się z domu bo jak to ona z dzieckiem będzie jechała do miasta ? Bo jak to mąż nie zje ciepłej zupy i będzie się nudził przed TV ?

        Ja rozumiem, ale kurcze z dzieckiem też można podjechać do centrum przejść się z wózkiem po parku itp... Szczególnie jak ktoś jedzie 700 km żeby się spotkać.

        Inna moja kumpela uznała że nie potrzebna jej znajoma z prowincji po tym jak sama zamieszkała w 100licy...

        Ja też jeszcze nikogo w dorosłym życiu przyjacielem nie nazwałam zbyt często się sparzyłam...
        • kocianna Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 20:20
          Moja najlepsza przyjaciółka z liceum przestawała nią być powoli - wyjechałam do innego miasta, zaczęłam pracować, wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, czuję się spełniona zawodowo i... nie mamy już wspólnych tematów. W ogóle. Jej ścieżka życiowa powiodła w inną stronę.
          Moja najlepsza przyjaciółka ze studiów w sytuacji krytycznej zachowała się... nie jak najlepsza przyjaciółka. Uraz pozostał, też zresztą miałyśmy potem inne priorytety, których nawzajem nie rozumiałyśmy. Druga wróciła do swojego miasta i na odległość już się nie dało.

          A potem już nie miałam przyjaciółek, ale mniej-więcej od 7 lat mamy z mężem stałych dobrych znajomych, z którymi dość regularnie się spotykamy. Regularnie, to znaczy zwykle raz na pół roku....
        • kawka74 Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 20:55
          > Kawko być może jest tak jak mówisz, ale czy pomyślałaś że to ty podświadomie od
          > suwasz się od nie dzieciatych ?

          Dla mnie moi znajomi są ważni, oczywiście, tyle że nie zawsze uwzględniają to, że dla mnie wyjście z dzieckiem oznacza całkiem spore przedsięwzięcie logistyczne. Poza tym rozumiem, że moje dziecko jest ósmym cudem świata wyłącznie dla mnie, ale nie mogę udawać, że go nie mam i że nie wymaga ono ode mnie rozmaitych ustępstw, troski i opieki. Nie mogę też zagwarantować, że nie spędzę całego czasu spotkania ganiając za dzieckiem po knajpie, zamiast spokojnie siedzieć przy stoliku, pić kawę i rozmawiać. Dlatego łatwiej mi spotykać się z dzieciatymi, bo oni - jako dotknięci tym samym kataklizmem wink - łatwiej to znoszą i rozumieją wszystkie ograniczenia. Oczywiście, że czasem, zwłaszcza, jeśli mam do czynienia z osobą, której dawno nie widziałam, staram się tak ułożyć plan, żeby nie musieć dziecka wlec ze sobą i spokojnie pogadać, ale to rzadkość.
          Myślę, że ta zmiana i odsuwanie się dotyczy obu stron. Nie mogę udawać, że dziecko nic nie zmieniło i jestem tak wyluzowana, że mogę (z nim albo bez niego) żyć tak samo, jak wcześniej upychając fotelik w knajpie pod stołem. Moi niedzieciaci znajomi też nie będą udawać, że moje dziecko ich fascynuje, a popołudnie na placu zabaw jest zajebistą rozrywką. Rozmijamy się w sposobach spędzania czasu, preferencjach, częściowo tematach rozmów - ludzka rzecz.

          jak to ona z dzieckiem będzie jechała do
          > miasta ? Bo jak to mąż nie zje ciepłej zupy i będzie się nudził przed TV ?

          Do tego nie potrzeba dziecka ;p Nie, nie mam takich zapędów.

          Ja rozumiem, ale kurcze z dzieckiem też można podjechać do centrum przejść się
          > z wózkiem po parku itp..

          Można. Tylko jak sobie pomyślę, że mam tarabanić się z wózkiem środkami komunikacji, z których do połowy zwyczajnie nie wsiądę, a potem użerać się z dzieckiem, które chce pić, jeść, siku, kupę, względnie się przewinąć, wyjść z wózka, wejść do wózka i rzucać się z niego na główkę, iść w przeciwną stronę i tak dalej, to trochę mi się odechciewa.

          > Inna moja kumpela uznała że nie potrzebna jej znajoma z prowincji po tym jak sa
          > ma zamieszkała w 100licy...

          A, do tego też nie potrzeba dziecka.
          • angazetka Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 23:01
            > Myślę, że ta zmiana i odsuwanie się dotyczy obu stron.

            Tak samo zaangażowanie w podtrzymanie przyjaźni dotyczy obu stron. Da się zrobić i przy dziecku. Jeśli się chce.
            • kawka74 Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 23:17
              O tak, kiedy nie miałam dziecka, też tak uważałam.
              • angazetka Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 23:25
                Moja przyjaciółka ma dziecko i też tak uważa, na szczęście.
                • kawka74 Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 23:30
                  Cudownie.
                  Mnie niestety dziecko dość mocno obciąża i nie zostawię go w cholerę teraz zaraz, żeby iść na piwo. Nie nadaję się widać na przyjaciółkę.
                  • angazetka Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 23:40
                    Czy ktoś wymaga rzucenia dziecka i pójścia na piwo? No więc właśnie.
                    • kawka74 Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 23:44
                      Owszem, zdarza się. Sądziłaś, że zaprzeczę, czy jak?
                      • angazetka Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 23:48
                        Tak. Bo, jak pisałam, chodzi o dobrą wolę obu stron.
                        • kawka74 Re: "wymiana" znajomych 21.09.11, 08:31
                          Oczywiście, że OBIE strony muszą wykazywać się podobnym zaangażowaniem i podobnym zrozumieniem, którego jednak potrzeba więcej (obustronnie), jeśli sytuacja rodzinna i zakres obowiązków znacząco się różnią.
        • echtom Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 21:05
          Ja tam rozumiem, że dziecko, zwłaszcza małe, może być dla matki większą atrakcją niż picie kawy ze znajomymi wink
          • staszekzlosliwiec Re: "wymiana" znajomych 21.09.11, 12:40
            Hyhyhyhy....a jaką atakcją może być mały,drący mordę i srający w pieluchy szczyl????
    • ezmd99 Re: "wymiana" znajomych 20.09.11, 20:36
      Nie " wymieniam", życie często weryfikuje znajomości. My się zmieniamy, znajomości też ulegają przekształceniom. Może to i niemiłe,ale często zbyt dużo oczekujemy od innych. Rzadko utrzymujemy znajomości przez całe życie. Poza tym nie wszystkie są tego warte, u nas ta wymiana przebiega jakoś bezboleśnie. Nie robimy tego z powodów materialnych, po prostu coraz rzadziej, rzadziej się spotykamy, coraz mniej wspólnych tematów, coraz więcej nas dzieli, a mniej łączy i następuje koniec. Życie smile
      • kajmanik Re: "wymiana" znajomych 21.09.11, 12:33
        Przyznaję ze ,,wymieniam" znajomych. Czasami jest to poprostu rozlużnienie kontaktów bez powodu, czasami ,,odsunięcie" z konkretnych przyczyn, czasami ktoś przy blizszym poznaniu okazuje się zupełnie nie wart uwagi. Oboje z męzem uwazamy że fajnie jest otaczać się ludźmi o podobnej skali wartości, przekonaniach, guście,statusie materialnym, a czasami wogóle nie warto reanimować jakiejś znajomości kiedy umiera ,,smiercią naturalna".
        • lejdi111 Re: "wymiana" znajomych 21.09.11, 12:42
          a dlaczego tak jest? Ludzie się kumplują latami i nagle jednym się poprawia sytuacja materialna, mogą pozwolić sobie na zakup wielu nowych rzeczy np samochód, mieszkanie większe a tamci odsuwają się od nich. Dlaczego?? Zazdrość????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka