konwalka
21.09.11, 08:39
gdzie tyram od lat na emigracji
no bo gdzie moge tyrac, jesli wyemigrowałam?
i jeszcze "sie puszczam", najprawdopodobniej z jakim kolorem
tak mnie naszło i tak mi sie chce napisac z daleka
moja przyjaciólka, z która od lat toczę dyskusje o wyższości jednych świat nad drugimi (emigracja vs nieemigracja), zachorowała
od kilku tygodni mówiła mi o nawracających zawrotach głowy, senności i takich tam
poczytała w necie, dowiedziała sie, że ma raka pnia mózgu, pochlipała w ekran, po czym po moiich błaganiach poszła się zarejestrowac do lekarza po potwierdzenie diagnozy
poszła
powiedziała w rejestracji co i jak
pani stwierdziła, że nie cito i zapisała dziewczę na za póltora tygodnia, które to półtora tyg wypadło wczoraj
więc wczoraj nerwowo bombardowałam przyjaciólkę, niech powie czy była czy ke
była
poszła
i wyszła
bo pani w rejestracji dała jej nr 20, ale sama zapisała tylko 19, bo "sie pomyliła"
to teraz dziewcze pójdzie kiedy indziej
ale ze problem moze byc okulistyyczny, to poszła też zar się do okulisty
przyjmie ją ów w pierwszym kwartale 2012, nie pami etam, marzec czy cuś
i tak sobie myślę... jak wyjeżdzałam na zmywak i puszczac się z kolorowymi, to bałam sie jak cholera tutejszej słuzby zdrowia
tylu koszmarnych wiadomości we Wprost i Njusłikach, co o brytyjskiej słuzbie zdrowia się naczytałam
normalnie sie bałam tu osiadać
i wzorem wielu rodaków wyjeżdżając zaopatrzyłam sie w gros leków, których byc moze autochtoni nie posiadaja na składzie
a potem zapisałam sie do przychodni, dostałam swopjego rodzinnego, rodzinny zajął sie moją migrena jak najczulsza matka, poznaje mnie na ulicy, uśmiecha sie, rozmawia, pomaga we wszelkich kłopotach
dowiedziałam się też, że Brytyjczycy niem tylko na leczenie pomstują
oni strasznie narzekaja tez na drogi...