miniofilka
07.10.11, 22:30
Mam pytanie do tych z Was Dziewczyny, które są wierzące i praktykujące.
Otóz jestem ateistka, która od może miesiąca się pomału nawraca.
Nie będę opisywać szczegółów,w jaki sposób to czynię,ale mam taką jedną wątpliwość.
Te z Was, które regularnie czytają Pismo Święte, może mi pomożecie?
Dziś rozmawiałam na gg z bardzo wierzącym kolegą i on mi powiedział, że jeśli chcę być znowu katoliczką, to muszę być cicha, pokorna i w cieniu swego męża, bo Jezus taką dał misję kobietom. Oraz że muszę potępiać prawo do aborcji i antykoncepcji i mam stać w obronie zycia poczętego za wszelką cenę.
Czy to prawda?
Bo przyznam iż jestem liberalna osobą i nie uśmiecha mi się być w cieniu żadnego faceta, nie po to walczyłysmy na pocz XX wieku o równouprawnienie, by teraz być pokornymi, pozatym nie popieram aborcji, ale popieram prawo do wyboru dla kobiety, czy chce dziecko urodzić czy nie. Nie zamierzam zmieniać swego światopoglądu.
Kolega twierdzi, że w takim razie mogę zapomniec o byciu wierzącą i że lepiej jak zostanę ateistą, skoro nie chcę zmienić wartości, które wyznaję.
Czy ma rację?
Tylko mi nie piszcie, że trolluję, bo mam serio problem....