Dodaj do ulubionych

dziwny "tata"

27.05.04, 08:26
dziewczyny,mam pytanie.
Mój mąż moim zaniem wogóle nie interesuje się naszym synem,a tymbardziej mną.
moje życie polega na tym:
mąż pracuje do ok.14,15 godziny,przychodzi z pracy,nawet nie spojrzy na
dziecko,mówi że jest bardzo zmęczony-to fakt pracuje fizycznie.
Ja zajmuję się cały dzień,chciałabym coś zrobić jak on przyjdzie-żeby
popilnował dziecko(ma 4 miesiące).on nie chce.boję się zostawić z nim
dziecko,bo jak raz wyszłam na pocztę -30 minut,to on zasnął a dziecko leżało
samo.Dobrze że nic się nie stało.
Pracuje od poniedziałku-do piątku.Ok jeśli w tyg. zmęczony, to może w weekend?
też nie ,jest zmęczony nawet jak ma wolne.jak go proszę weź synka na ręcę bo
płacze a ja muszę np.podac obiad to też ma problem,nawet nie mam czasu zeby
się wykąpać.mam tegop dość,on nigdy ze swojej woli nie wziął dziecko na
ręce.Nawet jak juz dojdzie do tego ze zrobie mu awanture,zeby wziął dziecko
bo płacze,to on daje do lezaczka,buja nogą,dziecko nadal płacze,a on sobie
film ogląda,albo siedzi przy komputerze.nic nie zrobi sobie do jedzenia,ja
mam mu robić do pracy kanapki,obiad oczywiście,kolację-wszystko mam mu
podać,bo jak nie podam,to sam nie weźmie-pójdzie spać głodny z pretensją do
mnie.
powracając do dziecka,na spacery chodzę sama,bo jemu się nie chce,od 4
miesięcy był tylko 4 razy,a chodzę codziennie,ale to też z awantury.
Pwiedział że to się skończy jak będę się nad nim wyżywać,wczoraj mnie nawet
szarpnął,jak powiedziałam żeby zabawił dziecko-bo on się szykował do snu,o
godz.20.00.-wstaje 0 6.00.
Jak się pokłucimy to muszę kąpać sama dziecko-to jest niewygodne,ale co mam
zrobić? on specjalnie wszczyna awantury,bo wtedy nie odzywamy sie i nie musi
mi pomagac przy dzeicku.Może ja jestem przewrazliwona,i mężczyźni nie powinni
się zajmować tylko kobiety-ale to jest już szczyt bezczelności.
Wiem że on kocha dziecko,bo mi mówił,ale nie zalmuje sie bo jest zmęczony-tak
twierdzi.nigdy go nie przwinął,tylko z awantury wykąpał,jak się obsra
dziecko,to nawet nie ruszy,będzie leżało nawet cały dzień,kilka razy tak
było. co o tym myślicie?
Powiedział ze musi chodzic wyspany,denerwuje go jak dziecko płacze,mówi że
nie moze tego słuchać,zakrywa się poduszką.
szantażuje mnie ze wyjedzie ode mnie bo nie chce słuchać że ja go szantażuje-
wcale tego nie robię.on nic mi nie pomaga,czasami myślę że to ja odejdę od
niego.
Obserwuj wątek
    • makami1 Re: dziwny "tata" 27.05.04, 08:59
      Maluszekk, faktycznie nie jest zbyt ciekawie.... Wszystkie wiemy, że przyjście
      na świat dziecka to ogromny przełom w życiu. Jedni sobie z tym lepiej radzą,
      inni gorzej. Twój mąż stanowczo gorzej. Wydaje mi się, że jeszcze nie
      przywyknął do tego, że jest tatą i boi się po prostu malucha. Ja, mimo że
      nasuwają mi się raczej ostre słowa w kierunku twojego męża, to jednak chyba
      postarałabym się oswoić go „po dobroci”wink z maluszkiem (że przecież taki fajny,
      podobny do niego (to działa naprawdęsmile, itp.) oraz spokojnie, ale jasno
      wyznaczyć granice i trzymać się ich konsekwentnie. Np. jeśli nie masz
      ochoty/jesteś zmęczony zająć się dzieckiem, ja nie dam rady przygotować ci
      obiadu, uprać, zrobić kanapek do pracy, itp., bo też jestem zmęczona (dziecko
      to praca na pełen 24-godz. etat) oraz fizycznie brakuje czasu.
      Trzymam za Ciebie kciuki – nie staraj się za wszelką cenę wszystkiego sama
      ogarniać, bo tak się nie da i odbije się to tylko po prostu na Tobie (a także
      na maluszku).
      Powodzenia
      M
      • maluszekk Re: dziwny "tata" 27.05.04, 09:09
        jeszcze mi się przypomniało jak on mówi że ja siedzę sobie w domu a on
        zapieprza w pracy na nogach,ja nie jestem taka zmęczona jak on,-on tak
        twierdzi.A my same wiemy,że ja nie siedzę cąły dzień,tylko latam przy dziecku.i
        jeszcze noszę cały dzień na rękach żeby nie płakał.okropność.
        dzięki makami1 za wsparcie.dziś nie będzie obiadu,ciekawa jestem co zrobi.
        • makami1 Re: dziwny "tata" 27.05.04, 09:31
          maluszkku, raczej nie chodziło mi o to, żebyś na złość nie zrobiła mężowi dziś
          obiadu, ale spokojnie wytłumaczyła mu, że jak się opieką nad dzieckiem nie
          podzielicie, nie dasz rady SAMA wszystkiego robić (opowiadaj mu jak wygląda
          opieka nad dzieckiem - noszenie, tulenie, przewijanie, karmienie...). Ja bym
          nie wdawała się w walkę typu, jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie - wiem, że to jeszcze
          pogarsza sytuację, a tego na pewno nie chcesz, prawda? Pomyśl jaki masz cel -
          czy nie taki, żeby mąż był fajnym tatą? Jeśli tak trzymaj się tej myśli i
          dopiero działaj. Boję się, że jak w przypływie złości nie zrobisz raz mężowi
          obiadu, rozpocznie się rozgrywka między Wami, a to nie pomoże w więzi tata-
          dziecko (i w rezultacie oddechu dla Ciebie).
          Acha i pomyśl o tym zachęcaniu męża do maluszka smile)
          Całuski
          M
        • m.kszczotek Re: dziwny "tata" 27.05.04, 09:31
          Pytanie, które mi się nasuwa to jak on się zachowywał jak nie było dziecka?
          Przypuszczam że też miał roszczeniowe podejście do życia. Czyli standard pod
          tytułem:" Ja pracuję a ty mnie obsługuj".
          Mogę powiedziec tylko że nigdy bym się na taki uład nie zgodziła. Nie wiem czy
          ty wczesniej pracowałaś zawodowo czy nie. Ja jestem pracująca mamą i moje
          dziecko ma również pracującego tatę. Oboje zdajemy sobie sprawę że obowiązki
          domowe należy między sobą podzielić i robimy to jakoś instynktownie. Zresztą
          nawet w okresie uropu macierzyńskiego nigdy nie było tak że mąz wracał z pracy
          i nie zajmował sie dzieckiem bo był zmęczony. Doskonale wiedział że ja jestem
          bardziej zmęczona od niego bo jeszcze w nocy wstaje trzy razy na karmienie.
          Często zdarzało się że nie było obiadu, kiedy dziecko miało "gorszy" dzień
          i "nie dało" mi nic zrobić i nie było z tego sprawy. Zawsze staramy się sobie
          nawzajem pomóc
          (jak on musi popracowac przy komputerze to ja zajmuję mała żeby mu nie
          przeszkadzała, jak ja mam coś do zrobienia to on ją bierze na spacer. A jak
          mamy czas wolny to wszyscy razem się bawimy, czytamy czy sie wygłupiamy.

          Wg. mnie wasz układ jest chory i trzeba jak najszybciej zająć sie diagnozą i
          leczeniem.

          Trzymam kciuki.
        • dzwigalka Re: dziwny "tata" 27.05.04, 09:49
          Witaj. Popieram poprzednie wypowiedzi. Sama borykam się z takim samym
          problemem, z mężem który po czterach latach małżeństwa był zszokowany tym ze
          jestem w ciązy (jakby nie wiedział skąd biorą sie dzieci). Dziś nasz synek ma
          juz skończone dwa latka a ja na początku byłam tak załamana jak Ty bo w niczym
          mi nie pomagał ani przy dziecku ani w pracach domowych. Kilka razy juz myślałam
          zeby zakończyć to małżeństwo bo tak samo było mi bez niego (jak np wyjeżdzał na
          dłuzej) jak i z nim. Teraz utrzymuję to małżenstwo ze względu na wspaniałego
          Kubę, który jest do ojca bardzo podobny. Im jest starszy tym mąż bardziej
          angazuje sie w pomoc i zabawy w nim, ale jeszcze duzo mam mu do zarzucenia.
          Ciągle walczę o to by choć trochę pomógł i takie sytuacje jak opisałaś nie są
          mi obce. Ale chyba musimy walczyć, dużo mówić co czujemy, co nas boli, ze
          jesteś zmęczona, ze miałaś ciężki dzień, ze dziecko w nocy źle spało, mów
          męzowi o wszystkim, powoli się zmieni, uwierz w to, macie wspólne dziecko i to
          jest najwazniejsze. Ja wiem ze takie zachowanie wpoili mojemu męzowie rodzice,
          żona jest po to zeby pracować i potem jeszcze zajmować sie dzieckiem, ugotować
          (coś dobrego oczywiście musi być), uprać, posprzątać. O nie!!!My tez mamy prawo
          do swojego życia, do wyjścia, spotkania się z życczliwą osobą, dlaczego to oni
          mogą obejrzeć sobie film a may nigdy nie mamy na to czasu? Trzymaj sie i małymi
          kroczkami próbuj wdrażać męża w obowiązki. I pamietaj obiad nie musi być
          codziennie jeśli nie masz ochoty go przygotować (to też juz mój mąż zrozumiał),
          jeśli masz gadu odpowiedz, podam Ci mój numer.
          • maluszekk dzwigalka 27.05.04, 10:19
            zaraz zainstaluje gg a ty podaj swoj numer
            • dzwigalka Re: dzwigalka 27.05.04, 10:54
              moje gg 7149828, Agnieszka, czekam na info od Ciebie ze masz gg.
              • maluszekk Re: dzwigalka 27.05.04, 11:02
                właćz gg znalazłam cię
                • dzwigalka Re: dzwigalka 27.05.04, 11:19
                  jestem dostępna cały czas, pisz chociaż widać mnie niedostępną, jak napiszesz
                  zobacze Twój numer i wpisze do bazy to będziesz mnie widziała dostępną, czekam
                • dzwigalka Re: dzwigalka 27.05.04, 11:28
                  albo daj swój numer gg, to ja napisze
      • fasolka31 Re: dziwny "tata" 27.05.04, 09:18
        Zgadzam się z Makami1 - ale dodam coś jeszcze od siebie.
        Mam wrażenie że twój mąż nie dorósł do roli ojca, zapewne wyobrażał sobie ze po
        urodzeniu od razu mały będzie duży. Zapewne wolałby większe dziecko z którym
        można pogdać,zagrać w piłkę - takiego kumpla. Chyba nie tak wyobrażał sobie
        rodzicielstwo: obowiązki, obowiązki i obowiązki - a tak niestety na początku
        jest. Gdy mały zacznie chodzić potem mówić - zapewne ta jego blokada minie, bo
        w tej chwili on nie czuje z nim takiej więzi (wiem to z własnego doświadczenia
        po sobie, zrozumiałam moje dziecko gdy mogłam z nim nawiązać słowny kontakt).
        Aby mu ułatwić tą sprawę, powolutku wprowadzaj go w obowiązki i tak jak pisała
        Makami1 podładuj go stwierdzeniami: jaki on podobny do ciebie, pomyśl jak
        fajnie razem na rower będzie można pójść itd. Rozumiem że jest Ci cieżko ale
        walcz, bo twój mąż jeszcze nie dojrzał, ale należy mu dać szansę.
        U nas było raczej na odwrót (nie do końca czułam więź i z powodu wiecznego
        zmęczenia nie miałam cierpliwości) i to mój mąż w nocy gdy mały zakwilił zrywał
        się na równe nogi i uspokajał a chodził do pracy na 4 rano do 17-18. Przewijał
        go, ubierał, kąpał itd. Bardzo mi pomagał...i z czasem i mnie było łatwiej i
        zrozumiałam że moj syenk jest najukochańszym, najważniejszym czlowiekiem na
        świecie dla mnie i zabiłabym każdego kto chciałby go skrzywdzić.
        Próbuj i nie poddawaj sie, włączaj go w obowiązki ale powoli i nie kłóćcie sie!
        Pozdrówka
    • hejkum_kejkum Re: dziwny "tata" 27.05.04, 10:08
      No coż, nie jest to w porzadku, i nie chodzi mi o to, że facet nie ma sił,
      tylko o to, że wyraznie nie nosi objawów zainteresowania własnym dzieckiem.

      Z inej strony jednak jak tak czytam to zastanawiam się gdzie ten świat zaszedł,
      nie wiem czy było by inaczej, jakby, może facet pracował mniej, ale sam nie
      jestem w stanie odpowiedzieć, jak ja bym się zachowywał gdybym musiał dzień w
      dzień pracować, po kilkanascie godzin, to jest dla mnie po prostu
      przezrażające, i nikt kto tyle, nie pracował cięzko takiego człowieka nie
      zrozumie, w każdym razie ja pewnie, chodził bym jak narkoman.
      I własnie to jest przerażające, że u nas w kraju jak człowiek chce pracować, to
      musi się godzić na takie nieludzkie wręcz warunki, niezaleznie od tego czy
      ten "tata" stosuje to jako wygodną wymówkę czy nie

      Pozdrawiam
      • szymanka Re: dziwny "tata" 27.05.04, 10:29
        Hejkum_kejkum, wydaje mi się, że nie zrozumiałeś (albo ja się mylę) Facet
        pracuje do godziny 14 czy 15. Pracuje fizycznie, zgoda, jest zmęczony. Ale jak
        długo można odpoczywać? Pół dnia? Zdarzają sie gorsze dni, gdy palcem nie chce
        się ruszyć ale codziennie?
        Rany boskie, jak przychodzi z pracy i jest zmęczony to nich sobie odpocznie
        godzinę czy dwie, a później niech się weźmie do roboty a nie zwala wszystko na
        żonę. Jak dla mnie to facet jest z gatunku tych wygodnickich i tyle. Domyślam
        się, że w domu też mamusia wszystko za niego robiła.
        Co do dziecka, faktycznie bywa tak, że pojawienie się maluszka na świecie to
        przełom, z którym jedni oswajają się od razu a inni potrzebują na to czasu. Ale
        sa pewne granice. Zostawianie dziecka własnemu losowi, nieprzewijanie go przez
        długie godziny to dla mnie znieczulica. Minęły cztery miesiące od narodzin, to
        spora ilość czasu. Dla mnie to nie do pojęcia, że ojca nadal nie interesuje
        jego własne dziecko, które jest pod bokiem, uśmiecha się, płacze, gaworzy,
        generalnie potrzebuje troski i miłości. Potrzebny psycholog?
        • hejkum_kejkum Re: dziwny "tata" 27.05.04, 18:44
          Hej

          Sory, źle przeczytałem ... a to w zasadzie zupełnie zmienia postać rzeczy wink co
          innego 8 a co innego 14, wink

    • weronikarb Re: dziwny "tata" 27.05.04, 10:10
      Witaj
      Moj rozum zgadza sie z poprzednimi wypowiedziami, ze pomalu trzeba go do tego
      przyzwyczaic. No, ale uczucia, to juz inna bajka smile Niewiem czy bym to
      spokojnie wytrzymala. Moj maz jest calkiem inny od Twojego, a za maluchem
      szaleje, wiem ze go kocha ponad zycie. Jednak i on nie jest idealem. Jeszcze
      nie tak dawno przechodzilismy ciezka probe, byl podobny problem, ja pracuje
      pozniej do domu, maly od babci, oiad, sprzatanie i zajmowanie sie maluchem o 21
      to padalam wrecz. Maz praca a pozniej fuchy. Odkryli tez ruletke z bratem i
      kumplem z fuchy i od czasu do czasu tam jezdzili. W koncu nie wytrzymalam jak w
      sobote zamiast ze mna i mi pomoc wyjechal, to ja malucha w nosidelko i do mojej
      mamy, kartka na stole: "Ja tez potzrbuje odpoczynku, ugotuj sobie obiad,
      posprzataj, wypukaj pieluchy, ja juz malym sie zajme, a kiedy wroce to
      niewiem". Po powrocie w domu czysciutko, kwiaty (bez) w wazonach, nawet w
      sloikach. Mi zlosc minela usiedlismy i wtedy dopiero pogadalismy. Od tamtej
      pory jest lepiej. Renata
    • jokrru gzieś przeczytałam takie zdanie 27.05.04, 10:33
      "Najlepsze co ojciec może zrobić dla swych dzieci, to kochać ich matkę"
      • maluszekk szymanka masz racje 27.05.04, 10:50
        jest wygodny,bo wie że ja zrobię za niego wszystko.a mama chyba go tak
        nauczyła.wszystko za synusia robiła,podawała obiadek,śniadanko,kolacyjkę,wiem
        że myśli tylko o obsługiwaniu siebie.
        • szymanka Re: szymanka masz racje 27.05.04, 11:24
          Maluszekk, jest takie powiedzenie, że męża sobie trzeba wychować. Myślę, że to
          się tyczy Twojego faceta. Jeżeli prośby nie pomagają, można próbować
          awanturami, czasem skutkuje. Choć podobno najlepsze efekty osiąga się przez
          zostawienie takiego faceta samemu sobie, w sensie dbania, sprzatania, gotowania
          itp.
          Ja nie mam takiego problemu (w moim domu to ja jestem bałaganiarąsmile, ale
          koleżanka, którą mąż traktował jak służącą w pewnym momencie powiedziała stop.
          I ten "stop" zaczęła konsekwentnie realizować w ten sposób, że np. gotowała
          obiad i mówiła "obiad w lodówce, weź sobie", absolutnie niczego nie sprzątała
          po mężu. Przyniosła do domu wielki karton i do niego jak leci wrzucała
          wszystkie rzeczy męża, jeżeli leżały nie na swoim miejscu dłużej niż dobę. W
          tym kartonie było wszystko, brudne ciuchy, brudne talerze, kubki, gazety,
          jakieś firmowe papiery, buty, ręczniki, generalnie cały bałagan jaki mąż
          zrobił. Koleżanka dbała w tym czasie jedynie o siebie i o dziecko. Ta cała
          wojna trwała jakieś dwa tygodnie, opowiadała, że awantury były przez pierwszy
          tydzień, później z kartonu zaczęło ubywać rzeczy. Wreszcie do jej męża
          dotarło... smile
          Niestety Ty masz jeszcze jeden problem, brak zainteresowania odnośnie dziecka.
          Tu nie bardzo potrafię poradzić... Po prostu nie rozumiem. Za mało danych. Czy
          mąż chciał dziecka? Może jest jakaś głębsza przyczyna...?
    • smartka Re: dziwny "tata" 27.05.04, 13:07
      No to masz dwoje dzieci w domu sad((
      > szantażuje mnie ze wyjedzie ode mnie bo nie chce słuchać że ja go szantażuje-
      > wcale tego nie robię.on nic mi nie pomaga,czasami myślę że to ja odejdę od
      > niego.
      Chyba wysłałabym takiego do mamusi, bo ileż można zasłaniać się zmęczeniem??
      Albo rzeczywiście zafunduj mu kurs samoobsługi
    • smartka Re: dziwny "tata" 27.05.04, 13:18
      Za szybko mi się wysłało sad( oto ciąg dalszy:

      nic nie zrobi sobie do jedzenia,ja
      > mam mu robić do pracy kanapki,obiad oczywiście,kolację-wszystko mam mu
      > podać,bo jak nie podam,to sam nie weźmie-pójdzie spać głodny z pretensją do
      > mnie.
      Ten facet ewidentnie traftuje Cie jak służącą, a zapewne zna drodę do kuchni i
      umiałby sam sobie zrobić kanapkę?? Dopóki Ty będziesz mu usługiwać dopóty nic
      się nie zmieni.
      Myślę że nie przemawia przez niego zmęczenie tylko wygodnictwo i egoizm.
      > powracając do dziecka,na spacery chodzę sama,bo jemu się nie chce,od 4
      > miesięcy był tylko 4 razy,a chodzę codziennie,ale to też z awantury.

      > Jak się pokłucimy to muszę kąpać sama dziecko-to jest niewygodne,ale co mam
      > zrobić? on specjalnie wszczyna awantury,bo wtedy nie odzywamy sie i nie musi
      > mi pomagac przy dzeicku.
      Wiem że to przykre co powiem, ale może lepiej dla was byłoby trochę od siebie
      odpocząć?? Dasz sobie radę bo przecież i tak wszystko przy dziecku robisz sama.
      A on stęskni się za wami, przemyśli parę spraw i pewnie zmieni podejście.
      Z takim zachowaniem trzeba walczyć ostro. Życzę dużo siły.
    • mama_dominiczka1 Re: dziwny "tata" 27.05.04, 14:59
      Nie wiem, czy określenie, że Twój mąż nie dorósł do roli ojca nie jest zbyt
      delikatne. Moim zdaniem takie zachowanie świadczy o tym, że on NIE CHCE, żeby w
      Waszym małżeństwie i Waszej rodzinie było dobrze. Albo nie docenia tego, co ma
      dopóki tego nie straci, albo po prostu to małżeństwo i ta rodzina nie są dla
      niego wartością, czymś, o co warto dbać, walczyć.
      W pierwszym przypadku mogłabyś spróbować odejść od niego i liczyć na to, że się
      opamięta i ze skruchą poprosi, żebyście wrócili. I że od tego czasu będzie
      lepiej
      W drugim przypadku jest niebezpieczeństwo, że Wasze odejście będzie mu na rękę.
      A doskonale rozumiem, że trudno się zdecydować na to, żeby zostać samotną matką
      z dzieckiem.
      Decyzję musisz oczywiście podjąć sama, ale – jeśli mogę Ci jakoś pomóc
      (jakkolwiek – rozmową, spotkaniem), napisz na adres mama_dominiczka@gazeta.pl.
      Trzymaj się, myśl przede wszystkim o sobie i o dziecku, pamiętaj, że Twoje
      samopoczucie udziela się dziecku. Pozdrawiam.
      • grzalka Re: dziwny "tata" 27.05.04, 15:13
        1. a jaki byl zanim pojawilo sie dziecko?
        2. czy dziecko bylo wspolna decyzja, czy tez zostaliscie tym faktem zaskoczeni?
        pozdrawiam, dziewczyny dobrze radzasmile
    • pmkalska Re: dziwny "tata" 27.05.04, 16:08
      Witam,
      Świetnie Cię rozumiem. Tylko, że u mnie trwa to już znacznie dłużej. Po
      urodzeniu Oli mąż był wspaniałym, dobrym ojcem, który nosił, przewijał i kąpał
      córkę, bo była grzeczna. Ale po trzech tygodniach zaczęła się kolka i zaczęły
      się schody... Przestał mi pomagać, jak córka płakała to brał głośniej
      telewizor, żeby to zagłuszyć (dodam, że często musiałam ją nosić 4 - 5 godzin,
      żeby usnęła) po ciężkich awanturach raz na jakiś czas wziął ją ode mnie. Teraz
      córka ma 13 miesięcy i mąż wogóle się nią nie zajmuje. Ma czas tylko na leżenie
      przed telewizorem. Doszło do tego, że jak chcę, żeby ją potrzymał przez chwilę,
      bo np. muszę jej podgrzać jedzenie to płacze tak przeraźliwie, jakby obdzierali
      ją ze skóry. Wogóle nie chce z nim zostać - tylko mama i mama. Jak staram się
      zostawiać ją z nim na dłużej, żeby się z nim oswajała, to słyszę, ze robię
      wszystko, żeby się nie zajmować dzieckiem.
      Zawsze wieczorem jest tak bardzo zmęczony, że nie może zajmować się dzieckiem
      (pracę ma lekką - pracownik umysłowy w urzędzie), w godz. 8.00 - 16.00. W ciągu
      dnia jest z nią opiekunka. Dla niego to za duży wysiłek, żeby się nią zająć, bo
      wymaga wiele uwagi - żywe srebro, które nie znosi siedzenia w jednym miejscu -
      w przeciwieństwie do taty. Na spacery nie lubi chodzić, bo mu się nie chce,
      potrafi przeleżeć cały dzień, ruszając się jedynie do lodówki i z powrotem.
      Rano (soboty i w niedziele) śniadanie robi sobie sam i nie interesuje się czy
      ja też zjem, a najczęściej nie, bo nie mam na to czasu. trzeba córce zrobić
      jedzenie i zająć się nią. Ale to go nie obchodzi. Nie pomagają rozmowy,
      tłumaczenia. Jak tylko wyjdę do sklepu to dziecko jest natychmiast usypiane -
      wkłada ją do wózka i tak długo usypia, aż zaśnie - nieważne, że wstała dwie
      godziny temu - często córka tak płacze, że aż się zanosi, co jemu zupełnie nie
      przeszkadza. Jak kiedyś wróciłam po dłuższych zakupach i spytałam czy zmienił
      jej pieluchę - to usłyszałam : a musiałem? Długo by jeszcze wymieniać, w każdym
      razie nie pomagają rozmowy, prośby, ani groźby. Cieszył się kiedy zaszłam w
      ciążę i kiedy urodziło się dziecko (był przy porodzie). Ale chyba wg jego
      mniemania powinno być nie tak - ciche, spokojne dziecko, które bawi się tak, że
      go nie słychać. I co najważniejsze nie angażuje w to taty.
      Już tak się uodpornił na jej płacz, że w nocy nawet nie słyszy jak ona płacze,
      mimo, że ostatnio wychodziły jej zęby i przez pół nocy płakała przeraźliwie
      głośno, a on spał , jak gdyby nigdy nic.
      Nie znam sposobu ani metody jak to zmienić. Tym bardziej, że przed urodzeniem
      się dziecka wspaniale bawił się z innymi dziećmi i wszyscy zgodnie twierdzili,
      że będzie wspaniałym ojcem. Ale wtedy zawsze można było iść do domu i mieć
      święty spokój. A może poprostu jest za stary - został ojcem w wieku 37 lat.
      Poprostu brak mi słów.

      MK
    • kalioppe Re: dziwny "tata" 27.05.04, 16:41
      No podziwiam, Was dziewczyny!
      Naprawdę i nie brzmi to sarkastycznie. Ja też miałam "wesoło" ale krótko. chyba
      trwało 3 miesiące. Oczywiście ja jestem zakapior i kłóciłam się bezustannie, a
      wkońcu powiedziałam że mam dość, jestem zmęczona, że rodzicielstwo wymaga
      dwojga i ja tego "wózka" dalej ciągnąć sama nie będę, albo będzie pomagał, albo
      odejdę. Co więcej pewnego dnia po awanturze, zapłakana spakowałam siebie i
      dziecko i zadzwoniłam po mojego ojca żeby nas zabrał do rodziców.
      Efekt - przyjechali moi rodzice, zobaczyli bagaże i tłumaczyli, tłumaczyli,
      tłumaczyli....... bez końca. Potem było coraz lepiej. Zaczęłam odsypiać, mąż
      zaczął usypiać, przewijać, kąpać (wspólnie) - teraz - pomaga mi bardzo dużo i
      to nie tylko przy dziecku, sam odkurza i myje podłogi.
      Tu nie chodzi żeby Cię zastąpił, tylko w niektórych rzeczach pomógł, a nawet
      wyręczył. Masz prawo być zmęczona i on MUSI to zrozumieć!
      trzymaj się cieplutko,
      Marta
    • rubi21 Re: dziwny "tata" 27.05.04, 16:52
      Zamieszczam tutaj wszystkie odpowiedzi z forum niemowlę, ponieważ nie wolno
      umieszczac tego samego watku na kilku podforach:
      • Re: Dziwny "tata"
      szankos 27.05.2004 09:25 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      tak to juz na swiecie jest ze facet rości sobie specjalne prawa! Kiedy ja
      prosze zeby mój mąż zajął się dzieckiem dłużej niż 1 godz. to już krąci nosem -
      "no bo przeciez matka zrobi to najlepiej.... teraz najważniejsz jest matka..."
      to jego słowa Ja się mogę nawet z tym zgodzić byle tylko pomagał mi tam gzie
      MATKA jes niepotrzebna - czyli sprzatanie mieszkania (zajmie się tym czasem
      ale od razu robi wyrzuty ze mieszkanie jest zapuszczone, że on ZAWSZE
      sprząta, że on nie bałgani... -Tylko że oprócz mnie, jego i naszego maluszka
      nikt z nami nie mieszka. A ja ciągle chowam jego rozwalone ubrania,
      porozrzucane papierki po cukierkach (kótrymi się zajada), papierzyska, które
      zostawia gdzie popadnie i tak wyliczać można do przyszłej zimy... Czasami tez
      się ostro kłócimy- tzn ja robie mu wyrzuty ze chociaż kolacje mógłby sam sobie
      zrobić, kiedy wie że ja nie mam kiedy i jak (pracuje do ok. 14.00 (nauczyciel),
      potem spacer ok 2 godz, potem obiad, a potem znowu dorywcza praca (księgowość)
      aby mieć pare groszy więcej (wyrywam czas, kiedy Mały śpi - niestety w ciągu
      dnia tylko drzemki), a czau wolnego BRAK. Wiem ze po kąpaniu kiedy Mały zaśnie
      będę mogła zająć się sobą, ale wtedy jestem już tak zmęczona że jak tylko
      odciągne pokarm na dzień następny idę spać - tez czasami się zastanawiam , CZY
      JA JESTEM JAKIŚ ROBOKOP- moj mąż tez pracuje (nauczyciel) do ok 15.00 a potem
      to już tylko siedzi przed komputerem lub telewizorem i czeka a to na kawkę , a
      to na kolacyjkę itp Wkurza mnie to czasami totalnie. Jednak generalnie nie jest
      tak źle bo bierze go na ręce (chociaż po 5 min mówi że mu ciężko i MUSI położyć
      Małego do leżaczka lub kojca, albo siada z nim na kanapie i ogląda
      telewizje...). Ciągle mu wypominam, że jego życie wogóle się nie zmieniło, robi
      sobie nadal ci chce i kiedy che, natomiast ja przeżyłam rewolucje.. od 5 m-cy
      nieprzespane noce-
      • rubi21 Re: dziwny "tata" 27.05.04, 17:07
        3. jak dziecko mialo 5,5 miesiaca wyjechalam na stypendium - dziecko zostalo z
        tata, przychodzi moja mama i niania, od czasu do czasu tez tesciowa. maz dalej
        pracuje 10-12 godzin po powrocie zajmuje sie dzieckiem SAM. jest mu troche
        ciezko (sam to przyznaje; poza dzieckiem mamy jeszcze dwa koty i myszke i
        wszystkim trzeba sie zajac) ale byla to nasza wspolna decyzja.
        4. maz nie mowi, ze kocha dziecko - to po prostu widac w kazdym jego gesciesmile
        mam chyba szczesciesmile))
        czy mam jakas rade dla Ciebie? niestety chyba nie... moze powazna rozmowa -
        jesli oboje swiadomie chcieliscie dziecka to teraz trzeba 'ponosic'
        konsekwencje - moze to trzeba mu powiedziec? ale jesli jak piszesz ostatnio
        Cie 'szarpnal' i generalnie specjalnie wszczyna awantury aby unikac kontaktow
        to nie wiem czy to pomoze. moze warto, jesli oczywiscie masz taka mozliwosc,
        pomieszkac osobno. wtedy bedziesz musiala liczyc na siebie ale przynajmniej nie
        bedziesz zajmowac sie jeszcze dodatkowo nim (sprzatanie, robienie jedzenia
        itp). ja bym w podobnej sytuacji odeszla i wystapila o alimenty. oczywiscie nie
        jest to moja rada dla Ciebie bo nie znam waszej sytuacji.
        zycze pozytywnego rozwiazania sytuacji,
        aska
        • rubi21 Re: dziwny "tata" 27.05.04, 17:15
          Re: Dziwny "tata"
          koczkodak 27.05.2004 12:27 odpowiedz na list odpowiedz cytując
          moj maz tez duzo pracuje - ciagle pracuje - a potem musi uprawiac sport zeby
          sie wyluzowac

          po kilku miesiacach awantur zatrudnilam opiekunke i pania do sprzatania i
          zaczelo byc super - awantury odeszly w niebyt. ja mu nie truje glowy a i sama
          jestem bardziej wyluzowana -

          nie chce robic niech placi!

          • Re: Dziwny "tata"
          aniael 27.05.2004 12:28 odpowiedz na list odpowiedz cytując
          maadzik3 napisała:

          ) Cokolwiek nie twierdzi Twoj maz on po prostu dziecka nie kocha. Czy bylo
          ) planowane i chciane?

          No tu chyba się zagalopowałaś. Znam z otoczenia takie przypadki - facet nie
          zrobi przy dziecku absolutnie nic, o wykąpaniu czy przewinięciu nawet mowy nie
          ma. Sam z dzieckiem też nie zostanie. Po prostu nie i już. I absolutnie nie
          mogę powiedzieć, że on tego dziecka nie kocha. Po prostu niektóre typy tak mają
          i już. Nie twierdzę, że należy dać mu spokój - sparaliżowany nie jest, jedzenie
          sobie może sam wziąć, czy czasem zająć się dzieckiem, ale musisz to egzekwować.
          Rozumiem, że będzie to rudne, skoro on potrafi przy dziecku zasnąć - to
          nieodpowiedzialne z jego strony. Jeśli prośby i groźby nic nie dają - terapia
          wstrząsowa jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Zgadzam się, ze stwierdzeniem
          jednej z przedmówczyń, że to trudny okres dla nas wszystkich, dla mężczyzn
          również. Ale to minie.
          Ale na szarpanki nie pozwalaj - kategorycznie żądaj szacunku.
          • rubi21 Re: dziwny "tata" 27.05.04, 17:17
            Zatem głowa do góry! Osobiście nie wierzę, że ludzie - a zwłąszcza
            tacy 'dziwni' ojcowe się zmienią. Nie mam złudzeń. Porozmawiaj może z rodziną,
            zwłaszcza swoimi rodzicami, oni napewno dadzą Ci wsparcie. Przynajmniej ja tak
            bym zrobiła, bo samotność (gł emocjonalna) w takiej sytuacji jest po prostu
            najgorsza. Jeśli ja mogę Ci w czymś pomóc, pisz...

            Pozdrawiam Cię ciepło,

            Bea



            • Re: Dziwny "tata"
            jazzmina 27.05.2004 13:21 odpowiedz na list odpowiedz cytując


            Bardzo mi sie zrobilo przykro czytajac twoj post. To niedopuszczalne! Ja bym
            chyba faceta zostawila.



            • Re: Dziwny "tata"
            kasia.tycz 27.05.2004 15:36 odpowiedz na list odpowiedz cytując


            Boze, maluszekk-u, i Ty na to pozwalasz? Sama sobie jestes winna, bo sie mowi,
            ze jak sie czlowiek sam nie szanuje, to nikt inny tez go nie uszanuje. Ja bym
            odeszla, psychicznie bym nie wyrobila. beda sama z dziekciem, przynajmniej
            jednej rzeczy jestes pewna, ze jestes zdana sama na siebie, i masz spokuj
            psychiczny.
            A wiesz od czego to sie zaczyna, jak mamusia chce byc samowystarczalna, dobra
            gospodyni, wzorowa matka, wszystko robi sama, pracuje na etacie tak jak
            mezczyzna, do tego drugi eteat w domu jako gospodyni i trzeci jako nianka. Ma
            dzieci dla ktorych wszystko robi, bo sama zrobi najlepiej, szybciej, bez
            praprania i wyrecza wszystkich domownikow. Szczegolniejak ma sie synow, bo
            corka to musi pomoc w zakupach, gotowaniu, sprzataniu, praniu itd. a synowie
            siedza przed TV albo komputerem i tylko czekaja na kolacje itd. Dobra mamusia
            poda, przyniesie, odniesie, pozmywa, a oni tak wychowani przed kochane mamusie
            potem tego samego oczekuja od swoich zon, a ich dzieci patrzac na to ucza sie
            tego samego, i takie bledne kolo. Dlatego wszystkie kochane mamy, uczcie swoje
            dzieci samodzielnosci, niech sprzataja po sobie, nie pomagaja w domowych
            zajaeciach, nawet jak robia to nie po naszej mysli. My same sobie wychowujemy
            mezczyzn.
            Moj maz, zawsze sie z niego smialam, ze do domowych spraw mial dwie lewe rece.
            Dzieci nie cierpial i ogolnie nazywal je monsterami. Odkad zaszlam w ciaze,
            zmienil sie o 180 st. nie do poznania, sam, wydoroslal, teraz wszysto co robi,
            robi z mysla o i dla rodziny. Dzieci sa na pierwszym miejscu, nigdy mi nie
            odmowil pomocy w domu i przy dzieciach. Wszyscy co go znaja od lat, nadziwic
            sie nie moga takiej zmiany. Tez pracuje od 8-mej do 18-tej, a prierwsze co robi
            jak wchodzi do domu do bierze maluach na rece, zeby mnie odciazyc, zebym mogla
            kolacje zrobic. Potem kapiel, on dziecko karmi i usypia, zawsze tak samo,
            zawsze on, od pocztku. Ja zciagam wczesniej pokarm, zeby on mogl potem karmic a
            ja moge sie zajac drugim synem. Sobote i niedziele, poswieca 100% dla rodziny,
            specery, zakupy, wszystko robimy wspolnie. Rano jak dziecko sie budzi o 6-tej
            to on pierwszy wstaje, bierze dziecko do drugiego pokoju zebym jak sie mogla
            jeszcze z godzinke wyspac, bo wiadomo ze w nocy wstaje i karmie, przewija
            dziecko, karmi, zabawia az do momentu jak ja nie wstane. Wtedy on idzie sie
            szykowac do pracy. To on pierwszy zmienil dziecku pieluche, jak jeszcze po
            cesarce lezalam w lozku, w szpitalu. Nigdy nie odmowil zmiany pieluchy, nawet
            sie go pytac nie musze, am to robi. U nas jest taka nie pisana umowa, ze kto
            akurat odkryje ze jest kupa idzie i zmienia pieluche. Nie wyobrazam sobie zeby
            bylo inaczej. Nie ma problemu zeby mnie raz na miesiac na przyklad puscic z
            kolezankami do kina na film, on wtedy zostaje z dziecmi i sam sobie musi
            radzic.
            Wiem, ze kazdy jest inny, kazdy zyje po swojemu. Ciezko komus doradzic, zeby
            bylo dobrze. Moze Twoj maz powinien wybrac sie na jakies zajecia dla tatusiow z
            dziecmi, moze poszukac jakies strony na interencie, zeby sie nie czul ze jest
            sam, ze inni faceci takich rzeczy nie robia, ze to wstyd bo od tego sa matki.
            Sa rozne kuby dla tatusiow. Moze mu podsun jakies interesujace materialy.
            Klotnie niczego nie dadza, jeszcze tylko dolewasz oliwy do ognia, bo jak sama
            napisalas on ma wtedy wymowke zeby zupelnie nic nie robic przy dziecku.
            Zwroc uwage, czy w siebie w domu, matka tez za niego i przy nim wszystko
            robila, moze tam lezy przyczyna takiego postepowania. I nie daj sie, nie musisz
            tego akceptowac. Oczewiscie nie znam waszej sytuacji ani ukalow, ale jak masz
            mozliwosc, to moze separacja na jakis czas Wam pozmoze. Bedzie mial czas zeby
            wszystko przemyslec. U mnie w rodzinie kuzynka tak postapila i oplacalo sie,
            teraz ma meza i syna, a nie dwoch synow. Chcialabym moc Ci pomoc, ale to Ty
            sama musisz sobie najpierw pomoc, zanim inni beda mogli pomoc Tobie.
            Przykro mi, i zycze Ci powodzenia w wychowywaniu meza i dziecka.
            Pozdrawiam serdecznie,
    • kangurro Re: dziwny "tata" 27.05.04, 17:44
      A ja słyszałam kiedyś taki kawał:

      Było sobie młode małżeństwo, mieli małe dziecko. Facet pracował, kobitka
      siedziała w domu z dzieckiem. Mąż codziennie wracał do domu, żona podaje obiad,
      podaje gazetkę, wszędzie posprzątane, dziecko czyste. Wieczorem żona prosi:
      - wiesz co, może zajmij się chwilę dzieckiem, bo ja taka zmęczona jestem. A
      później może byś też poodkurzał?
      - no bezczelna jesteś, naprawdę! Ja cały dzień tyram, zmęczony przychodzę z
      pracy, a ty mi tu jeszcze z odkurzaniem wyjeżdżasz! I czemu miałabyś być
      zmęczona, przecież przez cały dzień siedzisz tylko z dzieckiem i nic nie robisz!

      Kobitka się wkurzyła, ale nic nie powiedziała. Następnego dnia mąż przychodzi z
      pracy, wchodzi do mieszkania, a tu ani śladu obiadu, w zlewie piętrzą się
      brudne talerze po wczorajszej kolacji, słyszy ryczące dziecko w pokoju, wchodzi
      do pokoju, tam wszędzie porozwalane ubranka, na podłodze gazety, jakaś brudna
      pielucha, w łóżeczku dziecko płacze, pieluszka aż ciężka. Patrzy, a żonka leży
      sobie na kanapie, gazetka w jednej ręce, kawka w drugiej, pełen relaks. Mąż się
      wkurzył:
      -co to ma znaczyć? Gdzie obiad? Czemu tu taki syf? Czemu dzieciak ryczy?
      - No przecież sam wczoraj powiedziałeś, że NIC nie robię, tylko w domu siedzę,
      więc chciałam ci pokazać, jak to by wszystko wyglądało, gdybym rzeczywiście NIC
      nie robiła.

    • jktasp Re: dziwny "tata" 27.05.04, 17:51
      A to dupas Ci się trafiłsad((, cóż z facetem to jak z kiblem albo zajęty albo
      osr...A poważnie, może jego ojciec też miał taki stosunek do niego i stąd jego
      patologiczne zachowanie wobec dziecka.
      Pozdr.
    • hanutek Re: dziwny "tata" 27.05.04, 18:12
      Wiesz jak to wszystko czytam to aż mi sie nie chce wierzyć że tak może być na
      prawdę. Moze dlatego że u mnie jest zupełnie inaczejsadNie wyobrażam sobie żeby
      mąż tak bardzo odsuwał się od dziecka ,nie przewinął nie potrzymał to się w
      głowie nie mieści.U mnie to mąż kilka razy w nocy wstawał do dziecka nawet jak
      nie bylo trzeba ,karmił przewijał zawsze to on kąpał.Nie mogę uwierzyć że facet
      może byc tak "daleko".Nie rozmawialiście wcześniej na temat
      dziecka,obowiazków?????Pewnie jest ci bardzo cięzko, nie wiem co bym w takiej
      sytuacji zrobiła.
    • mamameg Re: dziwny "tata" 27.05.04, 23:34
      Miałam podobną sytuację, mąż pracuje tak jak Twój, też nie chciał się zajmować
      dzieckiem. Na szczęście zostawiany "przymusowo" zajmował się nim bardzo dobrze.
      Nigdy nawet mu nie przyszło do głowy wstać do dziecka, nie mówię w środku
      tygodnia-wiadomo że do pracy nie może iść niewyspany, ale w ciągu 2
      tygodniowego urlopu?Ma taki 2 razy w ciągu roku, raz latem, raz podczas
      świąt.Wykąpał synka 2 razy, zmuszony przeze mnie. Na skutek wielokrotnych
      rozmów- kłótni ustaliliśmy że będzie się zajmował synkiem codziennie około
      godziny, a w weekendy dłużej. Rzeczywiście się nim zajmuje i ma z nim bardzo
      dobry kontakt, potrafi wymyślać ciekawe zabawy, ale do dziś słyszę teksty że
      nie chce mi się zajmować dzieckiem, albo że nic nie robię bo siedzę w
      domu.Dlaczego on ma siedzieć po pracy 8 godzin przed konsolą do gier albo
      telewizorem a ja nie mogę nawet się uczyć do egzaminów, nie mówiąc o spędzaniu
      czasu tak jak lubię np na czytaniu?Chyba za bardzo rozpisałam się o sobie, w
      każdym razie warto tłumaczyć że zajmowanie się dzieckiem to nie są wakacje
      tylko ciężka praca.
    • kazia76 Re: dziwny "tata" 28.05.04, 08:33
      No to gratuluję męża...jakbym o własnym czytałasad Ale twojemu zdaża się kąpać
      czy tez pomagać przy kąpieli dziecka.Mojemu nigdy.(oczywiscie mówie o czasach
      niemowlęcych).Do drugiego roku życia mojego syna nigdzie nie mogłam sama iść,bo
      przecież tatuś nie zostanie z dzieckiem,ponieważ nie ma najważniejszego(czyli
      piersi),a co z tego,że młody już wszystko je i pije....A wiesz co zrobiłam
      ostatnio? poszłam do pracy,a mój mężulo który przez 7 lat właściwie nie
      wiedział,że ma dzieci musi się nimi zajmowaqć od 15.30 do 21.30 .smilesmileA ja w tym
      czasie odpoczywam psychicznie.
    • florencia Re: dziwny "tata" 28.05.04, 10:26
      Po prostu Ci się dziwię - czemu jesteś z tym facetem? Traktuje Cię jak osobistą
      służącą. W dodatku szarpie jak worek treningowy. Na pewno nie jest Twoim
      przyjacielem (bo przyjaciel pomaga w kłopotach, wysłucha i doradzi).
      Mój Mąż przede wszystkim mnie SZANUJE. I z tego szacunku wynika to, że
      wysłucha, pomoże, kupi kwiaty, utuli.... Po prostu jest ze mną i zawsze mogę na
      niego liczyć. Gdy byłam w domu po urodzeniu dzieci, rozumiał że mogę być
      zmęczona, niewyspana. Dlatego też przynosił mi je do karmienia, choć sam musiał
      rano wstać do pracy. Rozumiał, że siedzenie z dzieckiem jest męczące, chocby
      przez brak kontaktów z ludźmi. Często było tak, że on wracał ja wychodziłam -
      na zakupy, do fryzjera, do koleżanki na ploty lub coś załatwić. I nie mówcie mi
      że mam wyjątkowego Męża (choć dla mnie jest on wyjątkowy smile ).
      ON JEST NORMALNY! Każdy facet powinien taki być. A Wy dajecie sobą pomiatać a
      potem się dziwicie, że tak jest w istocie.
      Gdyby mój Mąż zachwywał się tak nieodpowiedzialnie już dawno bym od niego
      odeszła. Pewnie bym nie miała z nim dziecka, bo już wczesniej bym widziała, że
      facet jest nieodpowiedzialny.
      Chcesz trwać w chorym związku to trwaj. Twoja sprawa.
      • m.kszczotek Re: dziwny "tata"- do florenci 28.05.04, 10:41
        Czytając Twój post,przeczytałm dokłądnie to co sama chciałam na początku
        napisac ale posty dziewczyn o tym że mąż :"nie dorósł" mnie trochę speszyły.

        Ja też cały czas uważam że mam normalnego męża, który tak samo jak ja pracuje i
        tak samo jak ja zajmuje się dzieckiem, pracami domowymi. Normlanym jest że
        nisił dziecko jak miało kolki, że wstawał w nocy jak płakało żeby przynieść do
        karmienia, że kąpał. Nie jest tak że ZAWSZE on kąpie albo ZAWSZE przynosił do
        karmienia. Wszystko działo się u nas instynktownie. Kto był bardziej na siłach
        ten robił to czy tamto. Teraz czasem jest tak że długo siedział w nocy bo pisał
        i widzę że po powrocie z pracy zamykają mu się oczy więc mówię: Połóz się na
        godzinkę, po co się tak męczysz, my pójdziemy na plac zabaw i wiem że jak ja
        wrócę z pracy z bólem głowy to on zrobi to samo.
        Dla mnie nie do zaakceptowania jest inny model małżeństwa czy związku jak
        partnerski. Jesteśmy partnerami, szanujemy się, zależy nam na sobie, kochamy
        siebie i nasze dziecko. Jeżeli te warunki sa spełnione i facet nie jest
        rozpuszczonym przez własną matkę niedorosłym bachorem-egoistą to musi być
        dobrze.

        Czego wszystkim życzę.

        I powtarzam po florenci: Dziewczyny nie dajcie sobą pomiatać!
    • kajami1 Re: dziwny "tata" 28.05.04, 10:45
      A może spróbuj męża zagnać w "kozi róg". Tzn. Jeśli on jest zmęczony po ośmiu
      godzinach pracy a Ty jego zdaniem nie (po 24 godzinach z dzieckiem) to poczekaj
      do jego urlopu. W trakcie, którego niech on przejmie Twoje obowiązki związane z
      opieką nad dzieckiem bo przecież jeśli Ty wypoczywasz zajmując się dzidziuchem
      to on też powinien przy tym wypocząćsmile
      Założę się, że po 2-3 dniach będzie padał "na pysk".
      A jeszcze jest coś z czym się nie zgadzam. Napisałaś:

      > mąż pracuje do ok.14,15 godziny,przychodzi z pracy,nawet nie spojrzy na
      > dziecko,mówi że jest bardzo zmęczony-to fakt pracuje fizycznie.

      Czy to znaczy, że Ty w tym czasie siedzisz za biureczkiem i przekładasz
      papierki (co z resztą też jest męczącym i cholernie nudnym zajęciem). Przecież
      w czasie jak mąż jest w pracy Ty też zasuwasz fizycznie (noszenie dziecka,
      przewijanie, pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie, robienie zakupów etc.
      to raczej nie wczasy).

      Mój mąż też pracuje, fakt nie fizycznie ale zdarzają się okresy 2-3 miesięczne
      kiedy wychodzi do pracy o godzinie 5.40 (a jak jedzie autobusem to o 5.10) i
      wraca do domu ok. 19. I nie ma wtedy wolnych weekendów. Wracając wtedy z pracy
      dzwoni, żeby się dowiedzieć czy nie ma podjechać do marketu po zakupy.
      Ale i tak zawsze znajdzie choć chwilę by zająć się Michałkiem. Chociaż go
      wykąpie i razem pójdą spać.
      Często też gdy wie, że zbliża się czas długiego zostawania w pracy pomaga mi
      zrobić zakupy i przygotować obiady na ten okres. Zresztą to właśnie on wpadł na
      pomysł mrożenia kilku gotowych porcji obiadowych na czarną godzinę (czytaj: mój
      brak czasu).

      Moim zdaniem "dla chcącego nic trudnego".

      Pozdrawiam.
      Kasia

      Michałek (15.05.2002)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12764097
    • igga-81 Re: dziwny "tata" 28.05.04, 15:00
      kiedy moja córcia była mała to nie pamietam bym zmieniła choć jedną pieluszke,
      wypażyła choć jedną butelkę, itede itepe, choć w nocy wstawałam do małej ja, bo
      on mieszkał z rodzicami jeszcze mimo że cały czas spędzał u nas. Teraz
      maleństwo ma 3 latka a ja nadal robię awantury jak Tata chce iść z kolegami na
      bilarda i nie wykąpie dzis małej(taka jestem przez niego rozpuszczona) po
      przeczytaniu waszych postów wiem że miałam szczęście trafić na wspaniałego
      faceta!!! mimo że gdy sie urodziła miał jedynie 21 lat. I zyjemy sobie
      spokojnie... ja studiuje, on pracuje i obydwoje robimy wszystko by było dobrze
      i by mała miała nas po równo.
    • sakada To skandal! 07.06.04, 18:23
      Moim zdaniem to, jak Cię traktuje twój mąż, to jest po prostu skandal. Rozumiem, że niektórzy mężczyźni potrzebują czasu, żeby nawiązać konatakt z dzieckiem, ale to, co opisujesz to jest po prostu zaniedbywanie i wykorzystywanie: "jak raz wyszłam na pocztę -30 minut,to on zasnął a dziecko leżało " albo " jak się obsra dziecko,to nawet nie ruszy,będzie leżało nawet cały dzień samo ", przecież to jakiś koszmar! Twój mąż nie ma prawa wykręcać się zmęczeniem, mój partner także pracuje fizycznie - pracuje ciężko i kiedy wraca również jest zmęczony. Ja podaję mu po powrocie obiad, on odpoczywa jakiś czas a potem zajmuje się dzieckiem razem ze mną - a wręcz wyręcza mnie w tym, ponieważ wie, że ja po całym dniu też jestem zmęczona dzieckiem i muszę mieć chwilę, by zająć się sobą. Mój partner należał z resztą do tych, którzy nie boją się dzieci i naszego synka nosił już w szpitalu, kiedy leżałam po porodzie. W domu przewija go, kąpie i nosi po domu, kiedy mały płacze. Robi to z resztą bardzo chętnie i jest wręcz łapczywy na kontakty z Małym, nie pozwala aby aby rodzina (babcie, ciocie) nosiły go długo na rękach, sam się woli nim zajmować. Ten twój zaś facet - nie wygląda mi na wartego zachodu, ja na twoim miejscu dałabym sobie z nim spokój, może znajdziesz kogoś bardziej wartościowego, a nawet jeśli nie, to i tak nic się nie zmieni, bo z obecnego partnera i tak nie masz pożytku, a oszczędzisz sobie chociaż nerwów. Takie jest moje zdanie, cokolwiek postanowisz - życzę powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka