Dodaj do ulubionych

brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła :/

31.10.11, 14:25
mam spory problem z sąsaidami w mieszkaniu, które nota bene niedawno kupiliśmy.

chodzi o bramę, zamontowaną na dziko na klatce, zaraz po wyjściu z windy. oddziela schody od 5-ciu mieszkań (w tym naszego). sąsiadka robi mi straszne awantury, zazwyczaj rano jak idę z 3-letnim dzieckiem do przedszkola, wyzwiska, obrażanie, krzyki i groźby. jej zdaniem, mam tą bramę zamykać na klucz, bo jej dzieci nie są nauczone zamykania drzwi do mieszkania, a ona i mąż pracują w nocy. dodam, że rzuca się rano, jak dzieciaki są w szkole, a ona odsypia noc, ja zazwyczaj wracam ok.18 i potem z bramą nie mam do czynienia.
bramy postanowiłąm nie zamykać, a przy najbliższym remoncie wnioskować o jej usunięcie, bo nie spełnia wymogów przeciwpożarowych i od środka otwiera się tylko na klucz.

może ktoś miał podobną sytuację? mam pytanie do kogo należy się zgłosić z tą sprawą? straż miejska o nękanie i zastraszanie, policja, czy straż pożarna o niespełnianie standardów?

dodam, że sprawa jest dla mnie frustrująca, nigdy nie miałam złych relacji z sąsiadami, a sąsiadka nie wchodzi w żadną polemikę - rzuca wulgaryzmami i nie daje dojść do słowa...
Obserwuj wątek
    • jlo83 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 14:37
      zgłoś do zarządcy na piśme, to , ze nie spełnia ppoż to 100% racji, i tym motywuj wniosek o usunięcie bramy z klatki, nie prosbę o zgode na demontaż czy cos
      \będzie się palić i spłonuiecie wszyscy, bo klucz do bramy zniknie

      sąsiadka będzie mogła próbowac, zeby od środka otwierała się klamką, a od zewnatrz zeby byla gałka
      ale takie bramy nie są w projekcie budynku, nalezy je zlikwidowac, poprzyj sie ustawą o warunkach technicznych jakim powinny odpowiadań budynki i ich usytuowanie
      • zazou1980 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 14:44
        zastanawiam się skąd w ludziach tyle złości jest - nie porozmawia, tylko rząda żeby się dostosować do jej przyzwyczajeń, na dodatek niewłaściwych. obraża i grozi przy dziecku, ehh...
        • aqua48 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 14:54
          A podczas następnego ataku wyzwisk sąsiadki dobrze byłoby mieć ze sobą jeszcze kogoś z klatki kto byłby świadkiem i wtedy wezwać policję. Ewentualnie złożyć na policji wniosek na piśmie o pouczenie lub ukaranie sąsiadki również podpisany przez innych mieszkańców świadczących że takie sprawy miały miejsce. Napisać trzeba ile ich było i dokładnie kiedy (z datami) te ataki się zdarzyły.
          • jlo83 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:01
            dokładnie, nie miałabym skrupułów , kiedyś może tak, ale ostatnio juz wzywałabym policję i już
    • spicy_orange Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 14:53
      na moim osiedlu są specyficzne bloki: klatka schodowa ogólnodostępna, ale na każdym półpiętrze drzwi z domofonem do 8 mieszkań. Sąsiedzi notorycznie zamykali ten korytarz na klucz i też były dzikie fochy że my nie zamykamy (śpieszysz się rano na autobus a tu zamknięte i musisz gmerać za kluczami w torebce. Idą do ciebie goście, to nie otworzysz domofonem, bo drzwi zamknięte na klucz, więc lecisz przez cały korytarz z kluczami a jakże, żeby gości wpuścić - paranoja). Żeby było śmieszniej: klatkę da się zamknąć na klucz tylko od wewnątrz, więc jeśli wychodzisz z mieszkania, bo wyjeżdżasz albo się wybierasz na nocną imprezę to nie zamkniesz choćbyś chciała, ale sąsiedzi się upierali, że trzeba big_grin Najpierw się przejmowałam stosunkami sąsiedzkimi a w końcu to olałam. Jak mnie który wkurzył to mówiłam, że uważam takie zamykanie na klucz za niebezpieczne na wypadek pożaru - skoro oni nie chcą żyć to nie muszą, ale ja się na tamten świat z tak głupiego powodu (odcięta droga ewakuacyjna), nie wybieram. Coś tam marudzili ale to nie mój problem.

      Nie wiem czy coś wywalczysz, ale warto spróbować w spółdzielni lub u zarządcy budynku - zgłoś samowolę budowlaną.
      • zazou1980 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 14:57
        marudzenie by mi nie przeszkadzało, ta kobieta groziła mi przy dziecku i rzucała inwektywami w moją stronę.
        • spicy_orange Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:10
          a, no tak..

          "Jej zdaniem, mam tą bramę zamykać na klucz, bo jej dzieci nie są nauczone zamykania drzwi do mieszkania, a ona i mąż pracują w nocy."

          Ten fragment jest najlepszy big_grin Chyba zostaje ci następnym razem na spokojnie bez cienia emocji powiedzieć pani, że bramy zamykać nie będziesz, bo nie do ciebie należy ochrona mienia sąsiadów. Poradź pani, by swoją energię skierowała na wyegzekwowanie zamykania drzwi od mieszkania od swoich dzieci (potrafią bramę zamknąć ale własnego mieszkania zamykać są nieprzyzwyczajone ???) . Poucz też paniusię, że zamknięta brama jest niezgodna z przepisami P-Poż i przypomnij, że owa brama jest tu nielegalnie i nie masz obowiązku jej zamykać a wręcz do twoich obowiązków należy zgłosić jej istnienie gdzie trzeba (administracja). Co do chamskich odzywek przy dziecku - najlepiej jakby mąż odwiedził panią i jej dał jasno do zrozumienia, że nie życzy sobie takich zachowań w stosunku do ciebie (nieważne czy przy dziecku czy nie). A co w ogóle twój maż na to?
          • zazou1980 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:15
            dziś miałam pierwszą hartkorową akcję, poprzednio otwierała tą bramę, żeby nią trzasnąć i z komentrzem zamknąć. musimy wspólnie jakieś kroki podjąć, na początek porozmawiamy z administratorem budynku. prawdę móąc od rana jestem w szoku, bo nigdy nie miałam takiej akcji uncertain
    • violon-czela Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 14:57
      hahah, ale głupi baba, może niech nauczy dzieci zamykać drzwi na klucz - przyda im się na przyszłość big_grin
      • czar_bajry Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:14
        Kupując mieszkanie wiedziałaś, że ta brama jest.
        Jak Ci nie pasowało to trzeba było szukać innego, jesteś nowa na klatce/piętrze i wymagasz aby pozostali lokatorzy dostosowali się do Ciebie???

        Też mam taką powaloną sąsiadkę co krata jej zaczęła po wprowadzeniu przeszkadzać.
        5 lokatorów nie przeszkadza a pańci przeszkadza.
        Niestety ma pecha, mamy wszelkie możliwe pozwoleniatongue_out
        • zazou1980 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:19
          o bramie wiedziałam, ale sprzedająca mówiła, że na ten rok jest przewidziany remont klatek - byłam na 100% pewna że przy remoncie ją usuną. niestety lokatorzy nie zgodzili się na kredyt na ten remont i sprawa padła.
        • nanuk24 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:23
          Po kiego wam te kraty?
          Okratujcie sobie jeszcze okna i wszystkie drzwi w mieszkaniu, a frontowe wymiencie na pancerne. Bedzie slicznie i bezpiecznie, zwlaszcza, w przypadku ewakuacji.
          • czar_bajry Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 00:04
            Mamy zamknięte piętro, nie ma możliwości spotkać pod drzwiami kogoś obcego, kraty maja wstawione szyby ( to na wypadek pożaru), piękne nie są ale nasz blok i klatka też do najnowszych i najpiękniejszych nie należą.
        • spicy_orange Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:40
          to, że brama tam jest, jeszcze nie znaczy, że autorka ma obowiązek ją zamykać. W przeciwieństwie do twojej kraty brama jest nielegalnie. Ja bym nie czekała na żadne remonty tylko zgłosiła od razu.

          czar_bajry, też wpadłabyś na pomysł, że sąsiedzi MUSZĄ zamykać klatkę schodowa bo tobie się NIE CHCE zamykać drzwi od własnego mieszkania i jeszcze przez bezmyślność twojej sąsiadki ktos cię może okraść? Bo dla mnie to bareizm roku na emamie big_grin
          • violon-czela Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:42
            popisuje się.
          • czar_bajry Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 00:09
            Nie mam takiego problemu, sąsiedzi solidarnie zamykajątongue_out
            Mam na klatce rower,kiedyś miałam wózek, sąsiedzi rowery też mają tak więc każdy pilnuje we własnym interesie.
            Awantur nikomu nie robiętongue_out
            • spicy_orange Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 09:32
              > Mam na klatce rower,kiedyś miałam wózek, sąsiedzi rowery też mają

              warci więc siebie jesteście tam wszyscy na kupę
              • gabi683 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 02.11.11, 10:55
                spicy_orange napisała:

                > > Mam na klatce rower,kiedyś miałam wózek, sąsiedzi rowery też mają
                >
                > warci więc siebie jesteście tam wszyscy na kupę


                ale skoro żyją zgodnie i nikomu to nie przeszkadza ,to czemu się czepiasz masz problem z tym ze ludzie potrafią żyć obok siebie bez konfliktów tongue_out
                • spicy_orange Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 05.11.11, 13:07
                  ja się czepiam? raczej się cieszę, że jak się coś komuś stanie to nikt do nikogo nie będzie miał pretensji, ani nikt nie będzie miał wyrzutów sumienia - bo wszyscy robią to samo - stwarzają sobie nawzajem, zgodnie i jednomyślnie, zagrożenie.
                  • czar_bajry Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 05.11.11, 19:31
                    Jakie zagrożenie?
                    • spicy_orange Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 07.11.11, 22:53
                      no pożarowe. Zagracona klatka, kraty - może się wszystkim wydawać, że jak pożaru 20 lat nie było, to czym się martwić - na pewno nic takiego się nie zdarzy. Ostatnio w mojej okolicy były 3 duże pożary więc jestem przewrażliwiona wink Dużo nie trzeba. Ten zaśnie z petem, temu butlę rozwali i inne takie
    • lelija05 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:15
      Zadzwoń do nadzoru budowlanego, pomogą.
    • perd-ido Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 15:45
      Takie kraty dominuja w starym blokowym budownictwie z winda. Jest 5 mieszkan a TY jestes ty nowa. Wspolpraca z sasiadami moze okazac sie zadna, bo ktos postawil ta bramke, nie? mozliwe, ze ktos z pozostajej czworki. Moze w tamtym rejonie jest spora liczba przestepstw i sasiedzi czuja sie "bezpieczniej" z taka dodatkowa bramka?. Nie mniej jednak..sasiadka pokazala poziom ZERO. Z takimi sie nie dyskutuje- bo sie z taka nie dogadasz. Skoro ma taki tupet moze rodzina jest znana na pobliskiej komendzie?. Do wasni sasiedzkich reke ma dzielnicowy. Zobacz kto ma twoj region i dzwon do niego. Co mozesz jeszcze zrobic to pisemnie zwrocic sie z do administratora o usuniecie barierki ze wzgledu na niespelnienie wymogow P-Poz.
    • malwa51 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 16:00
      Zapisz sobie "wystepki" sasiadki (data, fakty) moze wyjmij telefon jak znow zacznie rzucac obelgami? I powiedz spokojnie, ze zglosisz ja na policje, bo grozby, wyzwiska sa karalne. Jesli sytuacja sie powtorzy, po prostu zglos.

      A brame tez zglos smile tylko do nadzoru budowlanki wink
    • mechanicznysamiec Zamykaj tę bramę i po problemie 31.10.11, 16:27
      Zawsze się trafi taka paniusia, która sądzi, że sąsiedzi maja się dostosować do niej a nie ona do sąsiadów.
      Jak chcesz mieć spokój to się dostosuj do ogółu a jak nie szkoda ci czasu to zawracaj głowe swoim problemem dzielnicowemu, strażakowi, ksiedzu i kółku różańcowemu.
      • nangaparbat3 Re: Zamykaj tę bramę i po problemie 31.10.11, 16:36
        Nie szkoda, bo pożary się zdarzają.
        • mechanicznysamiec Re: Zamykaj tę bramę i po problemie 31.10.11, 16:40
          Upadki meteorytów też. Podobne prawdopodobieństwo. Przecież w opisywanym przypadku od razu widać, że autorka to pieniaczka, która nie potrafi żyć w zgodzie z ludzmi tylko knuje jak dopieprzyć sąsiadom. Może donosik do dzielnicowego, może anonim do strażaka a może sąsiadka ma kochanka i ksiądz by pomógł?
          Obrzydliwy typ.
          • kropkacom Re: Zamykaj tę bramę i po problemie 31.10.11, 16:45
            No ale po kij ta bramka? Tor przeszkód sobie robicie?
      • easyblue Re: Zamykaj tę bramę i po problemie 31.10.11, 19:47
        > Zawsze się trafi taka paniusia, która sądzi, że sąsiedzi maja się dostosować do
        > niej a nie ona do sąsiadów.
        Gadasz bzdury. Moi dwaj sąsiedzi też uważali, żę to Ja musze się dostosować do ICH widzimisię. I nie było by w tym nic złego, gdyby poprosili i byli grzeczni, ale wyszli z zalożenia, ze skorom nowa, to mogą drzeć gęby i robić mi awantury. Usłyszałam nawet: "to nie tak, zę pani moze tu sobie robić co chce" /na własnej działcesmile/.
        Nikt do nikogo nie musi się dostosowywać, ale gdy nie mogłam postawić samochodu przed domem, bo auta sąsiada nie tylko wzdłuż jego posesji były ustwione, ale i wzdłuż mojej, to po iluś tam prośbach grzecznych i proszeniu wkurzyłam się i sprawę wyjaśniali przed glinami. Od tego czasu mam spokój.
    • kropkacom Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 16:28
      Nie rozumiem instytucji tej bramy. Mnie drażni zamykanie na klucz wieczorem drzwi wejściowych do naszego bloku. Jak wzywałam karetkę cieszyłam się, że mąż był w domu i mógł zejść otworzyć. A pożar? Nie kapuję takiego braku wyobraźni. Naprawdę. I to tylko po to aby jakimś cudem na klatkę nie dostał się bezdomny... Zaznaczę, że mamy sprawny domofon i wystarczy obcym nie otwierać, a drzwi domykać.
      • kropkacom Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 16:37
        Ja nawet drzwi na noc nie zamykam na klucz tylko zatrzaskuję. Zatrzaśnięte są z drugiej strony nie do otworzenia. A jak się złodziejowi będzie chciało bawić to i zamknięte na klucz otworzy. Ja za to mam w razie czego wolna drogę do ucieczki. W domku parterowym nie mieszkam i przy pożarze każda minuta się liczy.
    • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 16:35
      MAsz rację, że żadnej bramy być tam nie powinno, a jesli już, to otwierana od wewnątrz na klamkę.
      Ale sąsiedzi ją postawili, zapłacili za to, postarali się, widać mieli jakieś ważne powody.
      Brama pewnie funkcjonuje od wielu lat, nagle Ty sie wprowadzasz i wprowadzasz swoje porzadki. Jeśli cos mnie dziwi, to że tylko jedna sąsiadka się awanturuje.
      Pamiętaj, że jako "nowa" jesteś "obca", więc na cenzurowanym. Oczekują, że będziesz przestrzegać ich zwyczajów - tak jak Ty oczekujesz, że imigrant dostosuje się do zwyczajów polskich, nawet tych niekoniecznie zgodnych z obowiązującym w Polsce prawem.
      Wydaje mi się, że sprawę można załatwic dwojako: albo stopniowo rozmawiać z sąsiadami, przekonywać do zmiany wyjasniając, dlaczego jest ważna i dobra dla wszystkich. Jak już się urobi 2 osoby z czterech zaproponowac spotkanie w sprawie i dojść do wspólnych ustaleń. Albo po cichu donieść komu trzeba.
      Ty wybrałaś wariant trzeci - otwartą wojnę. No to ją masz.
      • bri Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 17:03
        Nie ma jak "otwarte" osiedla bez krat i parkanow wink



      • spicy_orange Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 17:13
        ona wybrała? Czy ta sąsiadka z paszczą skacząca?

        Wprowadzając się do bloku należy respektować regulamin spółdzielni,/wspólnoty. Założysz się, że nie ma w nim nic o OBOWIĄZKU zamykania na klucz nielegalnie postawionych bram/drzwi? Jeśli pani nie łamie żadnych przepisów porządkowych, nie zakłóca ciszy, nie zastawia klatki swoimi gratami to sąsiadka może sobie chcieć- ile by nie przeklinała racja nie będzie po jej stronie
        • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 17:46
          Zgadzam się z tobą spicy.

          Zazou nikogo nie zaatakowała. Jedynie nie zrobiła czegoś, co jest i tak niedozwolone.

          Sąsiadka nie dość, że kultywuje zwyczaje sprzeczne z regulaminem, to jeszcze wulgarnie i agresywnie napada na drugą osobę. Jakoś nie potrafię się tu zidentyfikować z biednymi, zasiedziałymi sąsiadami zazou.

          Można się dopasowywać, ale chyba nie do agresji, chamstwa i braku równowagi psychicznej?

          Nawiasem mówiąc, znam podobne przypadki; rzekłabym, że to standard. "Starzy" sąsiedzi usiłują sobie wychować "młodych", robiąc pokaz takiego uuuu, uuuu, ja duża duża goryl ja siedzieć na najwyższa skalna półka, ty mnie najwyżej wyiskać jak łaskawie pozwolę, albo robić gała.

          Na przykład - podobne rozwiązanie z drzwiami, na szczęście częściowo szklonymi (można wybić szybę w razie ewakuacji). "Nowi" grzecznie, regularnie zamykają zamek. Oczywiście, nie kiedy np. idą ze śmieciami i po minucie są z powrotem, ani nie kiedy jest dostawa mebli do ich mieszkania, ani nie gdy wnoszą kolejne toboły z bagażnika po długim wyjeździe.

          "Starzy" też nie zamykają, gdy idą ze śmieciami czy do skrzynki pocztowej, ale uwaga, i tak robią "młodym" zje-cośtam za olaboga, rety, koniec świata, brak wychowania, niezamknięte drzwi. Bo "starym" wolno, a nowi mają się dostosować.

          Lubią też pasjami zamykać podczas wszelkich dostaw, wnoszenia zakupów i te de, choć doskonale wiedzą (bo widać że wysiadują w oknie, że omal nie wypadną, ostatecznie to takie zajmujące - co tez ci "nowi" pokupowali...), że jest akurat dostawa, wnoszenie zakupów. Wersja light to myk myk i szybko "zakluczone" drzwi panom tragarzom z Media Marktu czy Castoramy przed nosem; wersja hardcore to zje-cośtam na pół osiedla za jako-to-znowu-nie-zakluczone!!!
          • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 19:04
            Nie nie. Jak dołączasz do jakiejś grupy, to najpierw się rozeznajesz w obowiązujących w niej zasadach, respektujesz je, a dopiero z czasem, uznana za "swoją", zmieniasz.
            Inaczej masz wojnę - to tak po prostu działa, czy mi się to podoba, czy nie.
            Zachowanie Autorki wątku jest bez sensu - na jej korytzarzu jest pięć mieszkań, jeśli nawet ona nie zamknie bramy na klucz, pozostała czwórka to zrobi. Więc i tak niezamykanie przez nią nie zwiekszy znacząco bezpieczeństwa w razie pożaru. To co Autorka robi jest bezcelowe - chyba że chodzi o pokazanie sąsiadom, ze ich zasady ma w d.
            • edelstein Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 19:30
              Chyba zartujesz?mnie interesuja zasady tylko i wylacznie poparte prawem,a nie zasady sasiadow.Owszem moge sie starac w miare moich mozliwosci ich zasady respektowac,ale nie dam sie terroryzowac.Tu mam takich jednych co chca by o 16byla juz kompletna cisza,gdy pobila mi sie szklanka i odkurzalam po magicznej godzinie 16,jakos kolo 19to bylo to nie dosc,ze lomotali mi do drzwi to jeszcze grozili policjabig_grin wybacz,ale ja dla przyjemnosci pana z dolu nie bede po szkle chodzic.Tym bardziej,ze mam male dziecko.Dziwne,ze trzeba pod drzwiami stanac by slyszec czy ktos odkurza.Dziecko chore placzace o godzinie 22bylo juz powodem wezwania policji,normalnie,by nie przyjechali ale sasiad im powiedzial,ze u mnie impreza trwatongue_out od tamtej pory jest wojna,przestalam im chodzic na reke,nie zamierzam kneblowac dziecka do godziny 19.30 kiedy to idzie spac,bede sprzatac kiedy tego potrzebuje i mam to gleboko w nosie.Niech sie wyprowadza do puszczy jak nie potrafia zyc w domu gdzie sie sprowadzily rodziny z dziecmi.Tylko oni maja taki problem i notorycznie nekaja mnie i sasiadow,bo im za glosno o 16.
              • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 19:45
                Ale co innego jeden kopnięty sąsiad, a co innego grupa sąsiadów, którzy se tę bramę zrobili, przez całe lata zamykali.
                I żeby było jasne: jestem przeciw bramom.
                • iwles Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 19:56

                  ale takie bramki (jeżeli już są) powinny byc samozatrzaskujące się przy wychodzeniu a od środka otwierane klamką. Absolutnie nie na klucz . I nie powinny zastępować zamykania wlasnych drzwi na klucz.
                  • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:00
                    Ależ oczywiście.
                    I trzeba albo spokojnie sąsiadów do tego przekonać (co zapewne wymaga czasu i cierpliwości), albo złozyć donos.
                    • iwles Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:08

                      mam sąsiada z pierwszej klatki, który na własny koszt (zanim się tam sprowadziłam) ogrodził wejście na trawnik pod swoimi oknami (a było to jedyne przejście do trawnika z tyłu bloku), i założyl na furtkę kłódkę, do ktorej klucz miał tylko on. Jeżeli komuś z lokatorów (50 mieszkan) spadlo coś z balkonu, trzeba było udać się do tego sąsiada na audiencję, wyspowiadać po co i dlaczego, a on dal albo i nie klucz do bramki. Nic na niego nie działało, naprawdę dopiero donos (nazwij zresztą to, jak chcesz) do administracji pomógł.
                      • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:20
                        Oj obsmialam sie.
                        Mam sąsiadkę która zawłaszczyła sobie suszarnię - i własnie się zbieram do ataku, w mrozy na balkonie suszyć nie będę, a suszarka w pokoju doprowadza mnie do furii.
                        "Donos" budzi u nas strasznie nieprzyjemne skojarzenia, ale myśle, że warto go troche odczarować - własnie na takie okazje jak ta kłódka czy bramka czy pijany za kierownicą.
                      • gabi683 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 02.11.11, 11:05
                        iwles napisała:

                        >
                        > mam sąsiada z pierwszej klatki, który na własny koszt (zanim się tam sprowadził
                        > am) ogrodził wejście na trawnik pod swoimi oknami (a było to jedyne przejście d
                        > o trawnika z tyłu bloku), i założyl na furtkę kłódkę, do ktorej klucz miał tylk
                        > o on. Jeżeli komuś z lokatorów (50 mieszkan) spadlo coś z balkonu, trzeba było
                        > udać się do tego sąsiada na audiencję, wyspowiadać po co i dlaczego, a on dal a
                        > lbo i nie klucz do bramki. Nic na niego nie działało, naprawdę dopiero donos (n
                        > azwij zresztą to, jak chcesz) do administracji pomógł.
                        >
                        >
                        >
                        >
                        Pod moim oknem stoi huśtawka mój sąsiad pijak chciał mi ją zablokować zapięciem do roweru aby moje dzieci nie mogły się bujać .Dodam ze mieszkanie kolejowe teraz już wszystkie własnościowe mamy wspólnotę ,huśtawka stoi na terenie wspólnoty i zostawiła ja była lokatorka która kiedyś mieszkała przed pijakiem .Pijak ubzdurał sobie że skoro mieszkanie jest po tej lokatorce to i huśtawka należy do niego tongue_out Zaznaczę jeszcze że pijak nie kopił mieszkania od byłej lokatorki a od PKP big_grin Wracając do tematu założył blokadę poszłam do niego poprosiłam grzecznie aby ją odpiął ,nie zgodził się .Więc poszłam do domu założyłam rękawice kucharska brzeszczot w rękę .I bezczelnie na jego oczach rozcięłam tę blokadę tongue_out
                • edelstein Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 19:58
                  Kto wie jak bylo,moze tam sa inni nowi,a na brame zgadzali sie wczesniej tam mieszkajacy, ci co sa boja sie tej wulgarnej sasiadki,jak tak rzuca miesem to raczej wysokiego poziomu nie mozna sie po niej spodziewac.U mnie byli wszyscy do ciszy przyzwyczajeni,ale zakapowali,ze kiedys tez byli dziecmi,mieli dzieci,a tu nie dom seniora jest.
                  • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:03
                    edelstein napisała:

                    > Kto wie jak bylo,moze tam sa inni nowi,a na brame zgadzali sie wczesniej tam mi
                    > eszkajacy, ci co sa boja sie tej wulgarnej sasiadki,jak tak rzuca miesem to rac
                    > zej wysokiego poziomu nie mozna sie po niej spodziewac.

                    Więc tym łatwiej powinno być ich przekonać, a potem wspólnymi siłami przekonać lub przegłosować wściekłą sąsiadkę.
                    • edelstein Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:13
                      Przeglosowywac moga do woli,jak to ten typ z ktorym mam do czynienia u siebie to nawet Panie Boze nie pomoze,bedzie dalej robic awantury,pisac petycje i co tam jej wpadnie do glowy.
                      • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:22
                        No to trzeba zwrócic sie do administracji czy kogo tam.
                • iwoniaw Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:10
                  Cytatnangaparbat3 napisała:

                  > Ale co innego jeden kopnięty sąsiad, a co innego grupa sąsiadów,


                  Nie wiem zatem, gdzie w poście autorki wątku widzisz tę "grupę sąsiadów", bo ja przeczytałam o jednej wariatce (na 5 mieszkań), która się awanturuje i atakuje.
                  • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:30
                    Widzę troje sąsiadów, którzy mieszkają za tą bramką, i chyba ją zamykają. Być może uczestniczyli w zbudowaniu jej. A może nie. Może maja jej dość. Tak czy inaczej warto by z nimi o tym pogadać.
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 21:12
              Nie nie. Jak dołączasz do jakiejś grupy, to najpierw się rozeznajesz w obowiązujących w niej zasadach, respektujesz je, a dopiero z czasem, uznana za "swoją", zmieniasz."

              no jasne jakby sasiedzi wyrzucali smieci przez okno to tez ma sie dostosawac i stulic uszy bo nowa i takie zasady? omg
            • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 22:18
              Ok, nie musisz mi tłumaczyć jak działa stado smile Tylko widzisz, jakbyś doczytała mój przykład, jak trafisz na och będę niepoprawna, debili, uległość i tak nie zadziała. No i są granice uległości. Co innego podlewać ususzone paprotki na klatce schodowej czy wrzucać ulotki reklamowe do stosownego kartonu, a co innego dawać się opierniczać za zbrodnię otwarcia bramki podczas transportu mebli czy wnoszenia zakupów.

              Zachowanie autorki nawiasem mówiąc ma sens, nie musi tracić czasu na dodatkowe przekręcanie klucza w zamku, gdy wychodzi smile
              • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 22:31
                Jeśli nawet wiesz jak działa stado, nie wyciągasz z tego logicznych wniosków.
                Oczywiście jesli Zazou zalezy na okazaniu sąsiadce, że ma ją w nosie, postępuje jak najbardziej słusznie. Wydaje mi się jednak, że lepiej byłoby pozbyć sie bramy lub zmienić sposób zamykania jej - do tego wystarczy zawiadomienie odpowiedniego urzedu, jesli nie chce doprowadzić do porozumienia pieciorga zainteresowanych. Ten ostatni wariant wydaje mi się najlepszy, i rzeczywiście, wymaga on chwilowej uległości - nie warto palić mostów, zanim się nimi przejdzie.
                • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 22:57
                  My tu jakoś znowu się rozmijamy. Nie pisałam, że zazou postępuje ultraskutecznie i ultraracjonalnie; o ile pamiętam zgodziłam się z inną forumką co do tego, że to zazou "jest na prawie", a nie agresywna sąsiadka.

                  Moja myśl jest taka, że owszem, najczęściej można brać nawet i największe matołki fortelem (nie bój się, pracuję z ludźmi, to wiem), ale bywają tacy ludzie, przy których i Zagłoba by wymiękł. Na takich to tylko działania urzędowe, poparte demonstracją siły. A zazou po prostu dała się zbić z tropu, chamstwo sąsiadki ją zaskoczyło; pewnie gdyby miała czas na rozbieg, umyśliłaby lepsze rozwiązanie. Pewnie niejeden l’esprit de l’escalier ją teraz dręczy.

                  Nie wiem, nie wiem, może tu wystarczyłoby tylko grzecznie zamykać drzwi... a po roku... czy dwóch... fortelem... namówić, żeby własnymi dłońmi sąsiedzi rozebrali bramkę, ale bardziej mi się zdaje prawdopodobnym, iż z tak napraną sąsiadką (kobieta nie ma chęci ani życzenia używać zamka we własnych drzwiach, ale od innych wymaga zamykania dodatkowej bramki, LOL) raczej byłoby trudno.

                  • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 23:07
                    Ależ tu nie chodzi o żadne fortele, tylko o zwykłą umiejętność włączania się do grupy, którą bez wątpienia jest czworo sąsiadów mieszkających za jedną bramką.
                    • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 23:26
                      Hmm, jak dla mnie chodzi o fortele.

                      Bo żeby mi się chciało włączać do grupy, musiałoby mi się chcieć docelowo być w tej grupie. Ja owszem mogę, żeby było praktyczniej i efektywniej, zastosować fortel czy inną manipulację i osiągnąć swój cel, np. w miarę poprawne stosunki. To tak.

                      Ale pardon, identyfikować się z babami-od-kratek tego pokroju to raczej nie. Cóż.

                      Nadal zresztą uważam, że idealizujesz nieco to "włączanie się". Znam, co prawda z opowiadań, historie o bardzo spolegliwych nowych lokatorach, którym "starzy" coraz wyżej podnosili poprzeczkę. O chociażby tamci od zamykania na klucz przejścia podczas dostaw. Miłe zachowanie, postępowanie zgodnie z regułami nie wystarczało, trzeba by było chyba całkiem wyzbyć się swobody i totalnie podporządkować. Trochę jakby bez sensu.
                      • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 23:36
                        No ja rozumiem że zawsze może być jak w "Lokatorze" - ale może nie ma sensu z góry zakładać.
                        Jeśli wprowadzamy się do jakiegoś budynku, mieszkamy z ludźmi na jednym pietrze, to siłą rzeczy nalezymy do grupy mieszkających przy ulicy Wiśniowej nr 5 na 6 piętrze - na lewo od windy. Nie musimy sie kochać ani zaprzyjaźniać, jednak w miarę poprawne stosunki zwyczajnie się opłacają.
                        W postawie Zazou nie dziwi mnie wściekłość na wściekłą sąsiadkę, ale owszem dziwi całkowite zignorowanie pozostałej trójki sąsiadów.
                        I na przykład ciekawiłoby mnie, kiedy i w jkich okolicznościach powstała brama. Dlaczego. Kto wymyślił i po co. Kto stawiał. Ta brama ma swoją historię, ktoś włożył swoje pieniądze i może pracę, od ilus tam lat stanowiła część jego otoczenia. I nagle zjawia się "obca" i to wszystko lekceważy. Co sobie załatwia? opór, złość, wrogość. Nawet jeśli ma 100% racji.
                        • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 00:22
                          > I nagle zjawia się "obca" i to wszystko lekceważy. Co sobie załatwia? opó
                          > r, złość, wrogość. Nawet jeśli ma 100% racji.

                          Masz absolutną totalną słuszność, że ona mało efektywnie działa. I słusznie opisujesz mechanizmy.

                          Ale ja jednak widzę rzeczy nieco inaczej. Ty piszesz "obca" i ja wiem, że dla bab-od-walenia-kratką to jest obca. Tyle, że w mojej optyce to świadczy wyłącznie nie niekorzyść baby-od-walenia-kratką, bo dla mnie zazou byłby raczej nowa, interesująca (kto to? co to?) a nie kurde z nalepką "obca" czyli do zaje-cośtam, bo nie z naszego stada, bo tak nam mózg zaprogramowali na sawannie. Ludzie, którzy myślą wyłącznie kategoriami "obca = podporządkować lub eksterminować" po prostu, jak to się pisze na forach, mnie obrzydzają. I Likwidator mi się włącza smile

                          No i co ona niby lekceważy? Niszczy tę kratkę jakoś? Nawet chyba (o ile pamiętam) nie zaczęła od wdrożenia procedury jej oficjalnego usunięcia. Raz czy dwa nie zamknęła zamka. Więc znowu, jeśli ktoś to odbiera jako lekceważenie, to jest to tego kogoś problem psychiczny.

                          I kolejny aspekt - według mnie, i tu się chyba nie zgadzamy, warto lekceważyć (nawet gdyby to było lekceważenie) praktyki i zachowania szkodliwe. Nie wiem, no nie wiem, czemu miałabym szanować pracę włożoną w stworzenie czegoś szkodliwego, po prostu złego.

                          Uwaga, przykład prze-rysowany, tak dla łatwości. Wyobraź sobie nangaparbat, że ktoś włożył swoje pieniądze i może pracę w namalowanie na ścianie korytarza wielkiej, elegancko wykonanej swastyki. Ta swastyka ma swoją historię. Ktoś ją wymyślił. Ktoś namalował. A ja - rozumiem - mam to grzecznie uszanować? (szczerze, to akurat takim razem zadałabym sobie bardzo, bardzo dużo trudu, aby wykoncypować jakieś gładkie wyjście z sytuacji smile - miłośnicy swastyk bywają hmm drażliwi, ale jednak nie udawałabym, że mnie ten malunek rajcuje)

                          Poprawne stosunki i owszem, dlatego mówię o fortelach. Przeciętnie układni ludzie dadzą się obsłużyć i bez zbytniego wysilania głowy, na średnio upierdliwych trzeba forteli, na idiotów, którzy chcą nas zdominować po prostu nie warto tracić w ogóle czasu.

                          O rany, idę pracować smile
                    • gabi683 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 02.11.11, 11:09
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Ależ tu nie chodzi o żadne fortele, tylko o zwykłą umiejętność włączania się do
                      > grupy, którą bez wątpienia jest czworo sąsiadów mieszkających za jedną bramką.


                      Zawsze nowym jest trudno,ja mieszkam 6 lat ale nie rozmawiam już sąsiadami bo plotkują .Po trafia siedzieć godzinami latem przed wejściem i plotkować ,urok małego miasta .
      • easyblue Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 19:57
        > a jesli już, to otwierana od wewnątrz
        O ile się orientuję, przepisy BHP/p.poż nie dopuszczają otwierania drzwi do wewnątrz.
        W czasie pożaru drzwi się wyważa, gdy nie da się ich otworzyć. Drzwi zamykanych "do środka" tak nie otworzysz i nikt tego nie odbierze. A skoro prac tych nikt nie odebrał, to znaczy, ze są nielegalne i należy ową bramkę, czy co to tam jest natychmiast usunąć.
        Ja wiem, ze ludzi żyli z owa bramka iles tam lat i nic złego się nie zdarzyło, ale czy naprawdę trzeba czekać aż stanie się coś złego? Pożar w Kamieniu parę lat temu był doskonałym przykłądem takiej bezmyślności - pozastawiane przejścia ewakuacyjne wszelkiego rodzaju gratami. A potem krzyki: to nie nasza wina!
      • mnb0 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 12:18
        nangaparbat3 napisała:
        > Pamiętaj, że jako "nowa" jesteś "obca", więc na cenzurowanym. Oczekują, że będz
        > iesz przestrzegać ich zwyczajów - tak jak Ty oczekujesz, że imigrant dostosuje
        > się do zwyczajów polskich, nawet tych niekoniecznie zgodnych z obowiązującym w
        > Polsce prawem.
        Olaboga, Ty tak na serio? Czy w Polsce serio panuje podzial na "swoich" i "obcych", gdzie swoi rzadza, a obcy - morda w kubel? Serio uwazasz, ze imigrant ma sie dostosowac do Twoich zwyczajow? Kazdy musi przestrzegac prawa i ogolnie uznanych norm spolecznych. Ale lokalne zwyczaje to tylko lokalne zwyczaje. Mozna je przyjac, jesli bardzo nam sie podobaja, ale to nie jest zadna powinnosc!
        • nangaparbat3 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 15:34
          Dlaczego uważasz, że jeśli mówię jak jest, to mi się to podoba?
          Owszem, Polacy dzielą na "swoich" i "obcych". Owszem, od imigrantów wymagamy, by przestrzegali naszych zasad. Przy najmniejszym konflikcie mówimy: ma się dostosować - nawet jeśli wcześniej deklarujemy nie wiem jaką otwartość.
          A co Cie to tak dziwi?
    • sharpless6 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 19:52
      To samowola budowlana, zgłoś do nadzoru budowlanego.
    • rosapulchra-0 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:03
      Też miałam taką sąsiadkę, która wszelkie sprawy załatwiała za pomocą obelg i wrzasków. Za każdym razem wzywałam policję, a potem to nawet nauczyłam się ją nagrywać. Jednakże cię nie pocieszę - sąsiadki to mojej w żadnym stopniu to nie uciszyło. Darła się jeszcze gorzej. Raz jeden tylko się zastosowała do "życzliwej" rady policjantów, gdy jej pies, poszczuty przez nią mnie ugryzł. Dostała mandat, a pies kaganiec i już nigdy go nie widziałam luzem biegającego po ulicy.
      • kropkacom Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:39
        Ja mojemu wrzaskunowi tez groziłam policją big_grin I fakt, nie wrzeszczy...
        • gabi683 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 02.11.11, 10:52

          kropkacom napisała:

          > Ja mojemu wrzaskunowi tez groziłam policją big_grin I fakt, nie wrzeszczy...

          Ja to ma dopiero sąsiada tongue_out Trzyma trzy koty które notorycznie srają na klatce ,po pijaku rozciąga kable włącza piłę na podwórku .Bo w tedy ma wenę ,sprowadza pijaków pali na klatce ,puszcza muzę i wydaje mu się ze ta muzyka to rewelacja .I wyzwiska wzywanie policji nic nie dało ,ale dorwałam gościa i już nie wyzywa ale muzę puszcza która mi w cale nie przeszkadza tongue_out Żonka jego tak meliniarka jak buzie otworzy ,to zlituj się Boże ale zastosowaliśmy formę pełnej ignorancji -działa tongue_out
    • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:10
      ale to naprawdę dla Ciebie taki problem zamknąć tą bramę?
      tam chyba coś trzymacie? widziałam takie bramki u kolegi w wieżowcu z wielkiej płyty - były dość drogie rowery, jakieś szafki i takie tam.
      też by mnie cholera brała, jakbym zainwestowała nawet złotówkę w taką bramę, a potem jakaś larwa by jej nie zamykała, bo "ona tylko na 10 minut leci gdzieś"
      • kosher_ninja Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:14
        A w razie czego niech się larwa z dzieckiem spali, a kraj będzie świętował kolejną żałobę narodową.

        • kropkacom Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 20:34
          Ona tego nie rozumie, bo nie mieszka w bloku. Ja tam się ludziom dziwię, że stawiają sobie przeszkody na drodze ewakuacyjnej. A szafki i rowery (podobnie jak wózki) trzyma się w domu lub piwnicy.
        • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 21:20
          buahahahahhaha, taaa, wiadomo, bo autorce wątku na bank zależy na tym, żeby dzieci nielubianej sąsiadki się nie spaliły.
          wia do mo.
          • kosher_ninja Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 21:30
            Autorce wątku zależy, żeby jej własne dzieci się nie spaliły.
            Po ję ła?

            • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 22:16
              no chyba nie baaałdzo.
              pani pisze, ze ona wychodzi z trzylatkiem gdzieś tam gdzieś tam i wtedy nie zamyka.

              i w dupie ma głęboko, że gdy owa znienawidzona sąsiadka odsypia nocki, dzieci owej sąsiadki se wyjdą z domu i dalej.
              • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 22:20
                > i w dupie ma głęboko, że gdy owa znienawidzona sąsiadka odsypia nocki, dzieci o
                > wej sąsiadki se wyjdą z domu i dalej

                Ojejku jej, to ta sąsiadka nie ma zamka w drzwiach do mieszkania...? Nie może zamknąć własnego mieszkania na zamek np. typu yale?

                Ja nie mogę, ale jaja smile
                • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 22:28
                  o dżizas...
                  empatia na ematce jak zwykle powalająca.
                  może:
                  a) pani znienawidzona raszpla woli, żeby dzieci miały możliwość "wrazieczego" wyjścia na klatkę schodową i zaalarmowania sąsiadów, ale jednocześnie bez narażania mieszkania na ewentualną kradzież

                  b) trzymają na owej klatce schodowej za bramą wózek, rower czy COKOLWIEK, czego strata byłaby dla nich dość bolesna, dotkliwa finansowo?
                  • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 23:08
                    co do b) - sorry, ale nie ma żadnego prawa trzymać tam czegokolwiek. Także z racji na przepisy ppoż. Które są po to, żeby ta pani i jej dzieci miały szansę nie spłonąć żywce, nie ulec poparzeniom np. 60% powierzchni ciała (oraz dróg oddechowych), albo się nie zaczadzić.

                    co do a) - dzieci mogą nauczyć się otwierać zamek oraz dzwonić po pomoc. Zresztą, gdyby pojawiałby się włamywacz podczas gdy matka śpi, to albo matka się budzi, albo dzieci ją budzą. Gdyby pojawił się włamywacz, a matka np. zmarła była już we śnie, to akurat włamanie jest najmniejszym problemem.

                    Wiesz, ja jestem empatyczna jak cholera. Nie wiem, czy wiesz, ale bardzo dobrze znam realia pracy strażaka. Mam dużo empatii w stosunku do ofiar pożarów oraz chłopaków biorących udział w akcjach gaśniczych. To raz. Dwa, wychowałam mieszkając w bloku dziecko i owszem, czasami spałam za dnia z małą córką w domu. Mogłam sobie poradzić bez montowania dodatkowej bramki, więc wiem, że to wykonalne.

                    Empatię do baby drącej paszczę o bramkę to bym poczuła, gdyby grzecznie chciała rozmawiać z zazou, zamiast walić kratą czy wyzywać i grozić zazou i jej dziecku.
                    • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 23:44
                      ołkeeeej... to wytłumacz mi w takim razie sens montowania takich bramek?
                      bo dla mnie te bramki to była możliwość trzymania choćby rowerów (no łatwopalne rowery raczej nie są) na klatce schodowej.
                      chyba też wygodnie jest trzymać wózek na klatce, nie bojąc się, że ci ktoś mclarena za 2 klocki zwinie, albo opluje itp. itd.
                      • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 00:01
                        Rowery nie są łatwopalne (aczkolwiek przy odpowiedniej temperaturze mogą się z nimi dziać dziwne rzeczy), ale zagracają i blokują drogę ewakuacji.

                        Sens montowania takich kratek widzą ludzie, którzy uważają, że mają prawo zajmować swoimi osobistymi rzeczami wspólną przestrzeń, która służy jedynie do przemieszczania się i w takim celu była projektowana.

                        Ja tam wózek trzymałam we własnym (no, w wynajmowanym) mieszkaniu, nie na wspólnej klatce. Mieszkanie miałam wtedy ultra małe, ok. 27 m2.
                        • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 00:09
                          zieeeew.
                          też nie jestem za trzymaniem swoich rzeczy osobistych na wspólnej przestrzeni, aczkolwiek rozumiem potrzebę innych. rozumiem, że wolą trzymać rower, wózek or whatever na klatce schodowej, niż w ciasnym m2.
                          no, ale oczywiście.... przepisy srisy i takie tam. zgodnie se sasiedzi brame zamontowali i przybyła jedna z drugą przepisowe i ch..j bombki strzelił. choinki nie będzie.
                          idę spać.
                          • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 00:30
                            Jak ziewasz, to idź spać, ja wracam do pracy smile

                            Wysil się jednak choć trochę, zanim położysz główkę na podusi, i pomyśl o tym, że te akurat przepisy ratują życie. Nie chcesz wiedzieć, co się dzieje, jak się startuje o nagrodę Darwina w konkurencji, "jak skuteczniej odciąć drogą ewakuacji".

                            Wiele rzeczy ludzie och jak zgodnie robią, np. palą plastiki w piecach, wożą maluszki bez fotelików, palą papierosy, jeżdżą do Tajlandii uprawiać seks z dziećmi, inne takie; to, że stado coś robi, nie znaczy jeszcze, że robi dobrze.

                            • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 00:34
                              tia.... bo 1/2 społeczeństwa pędzi się dymać do tajlandii, a każda polka w egipcie grzmoci się z nieletnim łogierem.

                              tu jak zwykle czarno biało i bez kompromisów.
                              tak trzymać!
                              • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 00:37
                                Idź się wyspać, bo nie kontaktujesz.



              • violon-czela Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 22:25
                "w dupie ma głęboko, że gdy owa znienawidzona sąsiadka odsypia nocki, dzieci o
                > wej sąsiadki se wyjdą z domu i dalej."

                A co to ma do rzeczy? Możesz rozwinąć tą/tę zawiłą myśl?
                • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 22:47
                  oczywiście kochana.
                  otóż wiem, że ludzie w blokach, wieżowcach itp. są sfrustrowani ogólnie i niezbyt życzliwi.
                  są wyjątki. ofkors.
                  aczkolwiek z moich obserwacji wynika, że mieszkańcy takich powierzchni robią ogromne problemy z niczego. tak. o. żeby tylko polepszyć se samopoczucie kosztem sąsiada.

                  w każdym razie, przechodząc do odpowiedzi na twoje pytanie.
                  również mam sąsiadów. nie tylko sąsiadów za ścianą, ale też sąsiadów z ulicy, z drugiej ulicy, z ulicy dwie ulice od mojej i tak dalej.
                  i wyobraź sobie, że tutaj, mimo iż daleko naszemu osiedlu do wisteria lane, panuje przyjacielskie nastawienie, otwartość na potrzeby drugiego człowieka i generalnie jak jeden sąsiad wymyśli, że wspólną wiatę garażową można by np. przebudować, to dyskutujemy, naradzamy się i przebudowujemy,
                  jak raz się komuś zdarzy zaparkować niefortunnie samochód, a nie zdaje sobie sprawy, to wystarczy jedna NORMALNYM tonem wypowiedziana uwaga sąsiada i następnym razem już się wie, że może to utrudnić wjazd do garażu komuś innemu.

                  oczywiście zdarzają się narośle jak sławetna pani od mercedesa kombi - nota bene ktoś jej ostatni nie wiem, czy z nerwów czy przypadkiem rozpierniczył tylnią lampę - nie byłam to ja, choć jak to zobaczyłam, przyznaję, że miałam very good day.

                  nio ale wyjątki się wszędzie zdarzają.

                  ja ciągle nie mogę wyjść z podziwu, że nie ma w nas ludziach takiego nawyku pomocy, życzliwości, zrozumienia.

                  gdybym odsypiała nockę, a miałabym małe dzieci, to myślę, że zależałoby mi, żeby mi nie wylazły z chałupy i nie musiałabym szukać ich po piętrach, albo i dalej.
                  natomiast chciałabym też, żeby gdyby mi się coś stało, albo dzieci zauważyłyby ogień or sth, moje ukochane bachorki miałyby możliwość wyjścia na klatkę schodową i obwieszczenia rykiem tejże nowiny.

                  osobiście, ponieważ dwa dni temu zemdlałam nagle i z nieznanych przyczyn - na szczęście w obecności męża - aczkolwiek twarzyczka moja posiada oznaki owego zemdlenia - uświadomiłam starsze dziecię w kwestii ewentualnego zachowania w takiej sytuacji. ma ono pójść do sąsiadów - sięga już rączką na wysokość "odklucznika", albo ma po prostu wyjść na ogród i wołać poooomoooocy mamusia jest chora.
                  • hellulah Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 23:13
                    > otóż wiem, że ludzie w blokach, wieżowcach itp. są sfrustrowani ogólnie i niezb
                    > yt życzliwi.
                    > są wyjątki. ofkors.
                    > aczkolwiek z moich obserwacji wynika, że mieszkańcy takich powierzchni robią og
                    > romne problemy z niczego. tak. o. żeby tylko polepszyć se samopoczucie kosztem
                    > sąsiada.

                    No patrz pani. Jakbyś pisała o tej kobiecie od kratki smile - zamiast grzecznie wyjaśnić, ponegocjować, zabrała się za walenie kratą i darcie mordy oraz groźby w stronę zazou. Zrobiła problem z tego, że jedna z sąsiadek raz tam nie zamknęła bramki. Chyba ogólnie sfrustrowana jakoś. Pewnie walenie kratą jej samopoczucie poprawiło.
                    • shellerka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 23:29
                      jeeeee meeeejbismile
                  • spicy_orange Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 09:54
                    > z moich obserwacji wynika, że mieszkańcy takich powierzchni robią ogromne
                    > problemy z niczego. tak. o. żeby tylko polepszyć se samopoczucie kosztem sąsiada.

                    no i to właśnie robi ta pyskata sąsiadka od kraty - robi problem z niczego. Chce mieć zamknięta bramę - niech lata i 100 razy i zamyka albo niech poprosi życzliwa sąsiadkę o sprawdzanie bramy co 5 minut, kiedy jej nie ma w domu a biedne małe (?????) dzieciaczki zostawiane na całą noc same w domu śpią

                    ps. na emamie panuje pogląd że dziecko do lat 10 a najlepiej 18 nie powinno samo na krok się ruszyć z domu, chodzić samo do szkoły, wracać itp. Chyba dzieci tej sąsiadki nie mają mniej niż 7-10 lat, skoro je zostawia same na noc? I powiadasz że biedne muszą mieć drzwi od domu otwarte, bo nie będą umiały zamka otworzyć jakby się coś działo w domu, ani skorzystać z telefonu? Dobre mi se.

                    ty shellerka jesteś baba o silnej osobowości, ale to nie znaczy, że wszystko co ci się wymyśli każdy dookoła ma akceptować. Jak na takim blokowym korytarzu masz 6 mieszkań debili, którzy bez cienia wyobraźni zagracają korytarz i grodzą się bramami z zamkiem, a żadne z nich nie ma nic przeciwko, to niech se tak mieszkają - zagrażają tylko sobie, solidarnie i zgodnie. ALE jeśli w grupie tych 6 mieszkań pojawi się jedna rozsądna osoba, która powie VETO gratom i kluczom, to sory memory, ale pozostała 5 może sobie fikać kankana - i tak nic nie wyfika, bo zwyczajnie nie ma racji.

                    Moje babcie też fikały że drzwi wewnętrzne trzeba koniecznie na klucz. Drzwi były takie, że klamkę miały tylko od wewnątrz (od strony mieszkań) a od zewnątrz (z klatki schodowej) się nie dało otworzyć ręcznie bez klucza lub bez wyłamania drzwi. Ale one i tak wiedziały lepiej - że jak nie zamknięte na klucz to tak jakby nie były zamknięte w ogóle. No i gadaj z takimi. Domofon przy nich był bezużyteczny, bo co z tego że w swoim mieszkaniu włączasz otwieranie drzwi, jak one są zamknięte na klucz i musisz gnać przez cały korytarz i otwierać z zamka.

                    Fajnie że ten temat się pojawił, bo mam kolejny ważny punkt przy szukaniu mieszkania: nie nad zsypem, nie na parterze, nie na klatce gdzie stoją graty, nie na klatce, gdzie pośrednik musi ją otwierać z zamka big_grin
                  • violon-czela Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 14:25
                    przykro mi, kochana (??) ale dla mnie to co piszesz to mocno naciągane bzdury.
      • hellulah oj tam, to proste 31.10.11, 22:05
        Sprawa jest prosta – mieszkasz w bloku, twoje mieszkanie należy do ciebie (lub do banku smile ), ale ogólnodostępna część wspólna budynku, w tym np. korytarze, już nie. To nie jest twoje. Po prostu. Nie twoje, nie ruszaj. Nie masz prawa tej przestrzeni w żaden sposób zawłaszczać.

        Mieszkasz w domku jednorodzinnym? To może przyjdę do ciebie i na twoim podwórku, albo lepiej jeszcze na tarasie (jeśli masz taki) wbiję sobie dwa paliki i rozwieszę hamaczek. Chyba byś się lekko zdziwiła smile - no jak to, twoja własność, a ja tam włażę, robię dziury, zajmuję przestrzeń, a przecież to nie jest moje i nie mam do tego prawa własności.

        Otóż tak samo to działa w blokach. Nie twoje, nie ruszaj.

        Dodatkowo, popełniając samowolkę budowlaną narażasz wszystkich zainteresowanych na poważne zagrożenie zdrowia i życia. Rowery i szafki? fajnie - przewracające się rowery blokują drogę ucieczki, a szafki się ślicznie fajczą i dają dużo fajnego, toksycznego dymu.

        Nie wykluczam oczywiście możliwości np. postawienia bramki legalnie, zgodnie z BHP i procedurami spółdzielni, ale to całkiem insza inszość. Któraś tu forumka pisała, że ma bramkę czy ściankę działową zgodną z regulaminem i oficjalnie załatwioną, i ok.
        • tosterowa Re: oj tam, to proste 31.10.11, 22:23
          > Sprawa jest prosta – mieszkasz w bloku, twoje mieszkanie należy do ciebie
          > (lub do banku smile ), ale ogólnodostępna część wspólna budynku, w tym np. koryta
          > rze, już nie. To nie jest twoje. Po prostu. Nie twoje, nie ruszaj. Nie masz pra
          > wa tej przestrzeni w żaden sposób zawłaszczać.

          noo, to akurat należy tak samo do sąsiadki, jak i do autorki wątku.
          • hellulah Re: oj tam, to proste 31.10.11, 22:38
            > noo, to akurat należy tak samo do sąsiadki, jak i do autorki wątku

            Raczej tak samo nie należy.

            Obie mogą ją jedynie użytkować w sposób zgodny z przeznaczeniem. I owszem, obie płacą za jej utrzymanie, ale to nie jest ich własność.

            Czy naprawdę trzeba tłumaczyć takie rzeczy?

            To tak jak z chodnikiem w mieście - płacisz podatki na jego utrzymanie (pośrednie, bezpośrednie), masz prawo po nim chodzić, toczyć sobie po tym chodniku wózek dziecięcy, ruszyć w jogging, ale nie masz prawa stawiać tam bramek.
            • tosterowa Re: oj tam, to proste 01.11.11, 18:25
              Nie tłumaczy się, jeśli się czegoś nie wie.
              Należy - vide art.3 ustawy o własności lokali.
              • hellulah Re: oj tam, to proste 01.11.11, 19:18
                Czepiasz się słówek.

                Oczywiście, że korytarz należy po umownej (procentowej, a nie wytyczonej kredą na lastriko) części do każdego z sąsiadów, a nie do Dziadka Mroza czy Buki.

                Mówimy o wspólnym korytarzu, który jest wspólną przestrzenią służącą do wspólnego użytkowania zgodnie z przeznaczeniem (czyli np. nie jest wózkownią czy rowerownią ani garażem, tylko ciągiem komunikacyjnym). Oczywiście, że w odpowiednim stosunku stanowi własność poszczególnych właścicieli mieszkań. Nie jest to jednak ten typ własności, który pozwala na np. grodzenie czy modyfikowanie. W tym sensie obie panie mają równe prawo do korzystania z korytarza jako z przejścia, ale nie do całkowicie swobodnego nim dysponowania. Czyli obie nie mają prawa go grodzić.
                • tosterowa Re: oj tam, to proste 01.11.11, 20:10
                  Korytarz należy do nieruchomości wspólnej, zatem bramkę postawili sąsiedzi z piętra wspólnie, tj. wszyscy musieli wyrazić na to zgodę. I wyrazili, zrobił to również zbywca mieszkania, które autorka kupiła. Przy nabyciu z łatwością mogła zauważyć istnienie bramki i to, że jest zamykana na klucz. Tyle w kwestii "niczyjego" korytarza i "samowolki".
                  Korytarze można grodzić, aż do momentu, kiedy będzie można nadal korzystać z rzeczy wspólnej zgodnie z jej przeznaczeniem i zgodnie z prawem, w tym z przepisami przeciwpożarowymi.
                  Bramka, której nie można wyważyć, która jest zamykana na klucz, nie spełnia wymogu bezpieczeństwa pożarowego, ponadto powoduje ograniczenia w korzystaniu z rzeczy wspólnej. Na miejscu autorki interweniowałabym u zarządcy budynku oraz w nadzorze budowlanym, a na agresywną sąsiadkę policja.
                  • hellulah dzięki :) 02.11.11, 11:11
                    Nie będę się upierać, przynajmniej nie przy wszystkim. Dzięki za szczegółowe wyjaśnienia. Masz rację, nie orientowałam się, że do postawienia bramki wystarczy decyzja mieszkańców jednego piętra, wydawało mi się, że trzeba nieco większej skali, może niekoniecznie zaraz całej spółdzielnie/wspólnoty, ale jednak. Bramka jakby nie było zastawia drogę kilku mieszkańcom, ale jest na klatce schodowej z większą liczbą mieszkań, zmienia (zwiększa? obniża?) wartość nieruchomości. No ale jak mówiłam, nie upieram się.

                    Nie byłam bym tylko taka pewna, czy faktycznie sąsiedzi z tego korytarza występowali formalnie o zgodę na dokonanie takiej przeróbki, czy zgłosili to odpowiednim służbom i tak dalej. Póki o tym się nie dowiem, nadal podtrzymam zdanie o samowolce.

                    Z tą "niczyjością" jak pisałam chodzi mi o to, że mimo iż masz do czegoś prawo własności, nie zawsze możesz tym swobodnie dysponować, ale masz rację, wyraziłam się mętnie.

                    Czy jeśli tak to ujmę: "mimo, iż masz do czegoś prawo własności, nie zawsze możesz tym swobodnie dysponować, i tak jest w przypadku klatek schodowych i korytarzy w blokach, które nie podlegają decyzjom pojedynczych właścicieli", to jest ok? czy jednak nadal jestem w błędzie?
    • donkaczka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 31.10.11, 21:50
      zepsuc nie mozesz? klej w zamku i bedzie na jakis czas po zamykaniu, dopoki spoldzielnia nie zdemontuje
      bialej goraczki bym dostala majac taka brame na klatce schodowej
    • merkezhaolam Lejecie miód na moje serce.. 31.10.11, 23:49
      Ja mam podobny problem jak autorka wątku. Tylko krata założona jest na kilka mieszkań z kilkudziesięciu. I nie ma mowy, żebym kogokolwiek z tych, którzy kratę otwierają, przekonała o potrzebie likwidacji. Gdyby zaczęło się palić to chyba bym musiała wyskoczyć na ulicę, bo kratę otwieram dobre kilka minut (zacina się). Otwierana jest na dwa różne klucze. A wolę zginąć szybko (od uderzenia w asfalt) niż dusić się powolutku w toksycznym dymie.

      Niestety, sąsiedzi też z tych wojujących, więc po dobroci nic nie załatwię. Badałam dyskretnie grunt, byłam miła, ale o wszystko się przychrzaniają i donoszą gdzie się tylko da. Na razie wychodzi na moje, więc administracja nie mnie uważa za wariatkę. Co zrobić, żeby się pozbyć kraty? Ona była kiedyś zamontowana za zgodą kilku właścicieli mieszkań, obecnie tylko ja jestem przeciwna tej cholernej kracie. Tamci w dalszym ciągu są za - to takie stare zgromadzenie, które swoje telewizory z lat 90-tych uważa za najcenniejszy sprzęt, który każdy im zazdrości (w tym ja, wiem bo miałam okazję się ostatnio dowiedzieć, że to cenny i drogi sprzęt i ja takiego na pewno nie mam, a wszyscy sąsiedzi we wspólnocie chcieliby mieć tongue_out). A ostrożne badanie gruntu skonczyło się kategorycznym stwierdzeniem, że krata jest niezbędna.

      Wprowadziłam się niedawno, więc na pewno nie będę od razu robić awantury, poczekam jeszcze trochę. Może przy okazji remontu klatki wnioskować o usunięcie kraty w oparciu o przepisy przeciwpożarowe? Nie wiem czy krata była samowolą budowlaną, bo to było stawiane kilkanaście lat temu. Marzę po nocach, ze się jej pozbędę, bo nienawidzę tego kilkuminutowego szarpania. Na razie grzecznie zamykam, ale nerwy mi siadają powoli, bo tego się otworzyć delikatnie nie da - trzeba mocno naciskać na klucz, a żeby zamknąć muszę naciskać na te skoble (parę razy nawet rękę rozcięłam). W nerwach, w trakcie pożaru na pewno bym tego nie potrafiła otworzyć uncertain

      Na co się mogę powołac, żeby to usunięto?
      • nangaparbat3 Re: Lejecie miód na moje serce.. 01.11.11, 00:14
        Zapytaj strażaka .
        Serio.
        Mialam kiedyz puszkę z bombażem i nie wiedziałam jak się jej pozbyć - obdzwoniłan Sanepid, policję, straż miejską - straz odesłała mnie do strażaków i tam w końcu potraktowano moje pytanie poważnie.
    • beverly1985 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 10:04
      Ludzie, zamiast wojować z sąsiadami zastanówcie się, co jest problemem- krata jako taka, poczucie odgrodzenia, czy też problemy z otwieraniem jej od środka? Jak rozumiem wszystko rozchodzi się o to, ze również od środka krata jest otwierana z klucza- wówczas rozwiązaniem jest wymiana zamka, tak by od środka otwierało się na klamkę a zamykało po prostu przy zamknięciu.

      Gdyby pójść do sąsiadów, wyłożyć swoje racje (długie otwieranie jest niebezpieczne), zapewne nie mieliby nic przeciwko wymianie.

      U mnie na klatce są dodatkowe drzwi. Gdy się wprowadzałam zamek byl zepsuty, kilka dni później ktos go naprawił, sąsiadka urządziła mi awanturę. Mnie jest bez róznicy czy te drzwi się zamyka, czy nie (zamek jest tylko od zewnątrz) i się nie wtrącam, natomiast sąsiadka próbuje róznych sztuk aby go ponownie zepsuć (polecane tu rozkręcanie, wlewanie kleju, litości!).
      • malwa51 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 10:21
        Beverly, zdaje mi sie niestety , ze nawet uzasadnione przez strazaka argumenty nie trafilyby do rozjuszonej sasiadki (do tych pozostalych 4 moze). Mam wrazenie, ze to *typ awanturujacy sie", i jak nie brama, to cos innego sie znajdzie.... Dlatego w kwestii bezpieczenstwa ppoz lepiej isc od razu do administracji...
      • merkezhaolam Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 13:14
        beverly1985 napisała:

        > Ludzie, zamiast wojować z sąsiadami zastanówcie się, co jest problemem- krata j
        > ako taka, poczucie odgrodzenia, czy też problemy z otwieraniem jej od środka? J
        > ak rozumiem wszystko rozchodzi się o to, ze również od środka krata jest otwier
        > ana z klucza- wówczas rozwiązaniem jest wymiana zamka, tak by od środka otwiera
        > ło się na klamkę a zamykało po prostu przy zamknięciu.
        >
        Oj, nie o to się chyba rozchodzi sąsiadom. Dla mnie problemem jest to, że moje sugestie dot. wymiany zamków oraz modernizacji kraty zostały szybko spławione. Sąsiedzi chcą mieć DOKŁADNIE tak jak jest obecnie, czyli z kratą której otwieranie/zamykanie zajmuje kilka minut. Ja nie wiem jak te babcie to otwierają, ale mi i mojemu mężowi (zdrowy, silny chłop) problem sprawia zamknięcie kraty na dwa razy - czasem przez przypadek zaskoczy. Sąsiedzi ZAWSZE zamykają na dwa razy. I, jak pisałam, zagajałam delikatnie temat i mowy nie ma o modernizacji kraty, bo im odpowiada obecny system i nie chcą płacić za zbędną (ich zdaniem) wymianę zamków.

        > Gdyby pójść do sąsiadów, wyłożyć swoje racje (długie otwieranie jest niebezpiec
        > zne), zapewne nie mieliby nic przeciwko wymianie.
        >
        Jaaaaassssne. Jeżeli sąsiedzi byliby chociaż w minimalnym stopniu przemakalni. Ja nie mam takich egzemplarzy - ode mnie wszystko chcą wyciągnąć (kawa, forsa, wpraszanie się), a jednocześnie gdzie tylko się da to skarżą się. I mimo, że mam wszystkie papiery i pozwolenia, a także błogosławieństwa administracji i stosownych służb, to roboty, które powinny trwać 2 godziny ciągną się 2 miesiąc, bo co i rusz na wykonawców nasyłana jest policja, administracja, pogotowie, a kiedy wychodzi na moje, to babunie grożą że zawału dostaną i jeszcze wykonawcy będą mieć na sumieniu martwe emerytki smile Jeżeli mamy taki poziom dyskusji, to w jaki sposób mam przekonać sąsiadów, że w duchu dbania o wspólne bezpieczeństwo trzeba zmodernizować kratę?

        Ja mam w sumie wrażenie, że to jest taka próba wybadania na ile "nowi" są workiem do bicia. Nie będę w nieskończoność ustępować sąsiadom, bo przez to w życiu nie skończę remontu, a na wypadek pożaru lub wybuchu gazu zemrę przytulona do kraty. Mogę być jędzą i znienawidzoną sąsiadką dla tych kilku osób, ale ważniejsze jest moje bezpieczeństwo niż, żeby sąsiedzi mieli po staremu i nieruszone.
    • mnb0 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 12:04
      To ona zostawia dzieci SAME w domu na noc? Trzeba by to najpierw zglosic do odpowiednich organow. A niechby cos sie stalo, niechby ktores z dzieci zaproszylo ogien? Kto bedzie odpowiedzialny? Ty - bo zamknelas brame na klucz. I nikt sie nie przejmie Twoim tlumaczeniem, ze chcialas sie dostosowac do zwyczajow panujacych w stadzie.
    • altz Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 13:27
      Niezłe numery, nie ma co...
      Już ludzie podpowiedzieli, ale coś podpowiem.

      Bramka jest nielegalna, sąsiadka się uparła, więc można ją nawet zniszczyć umocowania i to zgodnie z prawem, zabezpieczając swoje prawa (tu bezpieczeństwo). Legalne jest więc wycięcie tej bramy samodzielnie.
      • iin-ess Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 01.11.11, 15:48
        współczuję sąsiadów. Będziecie mieli niezłe jazdy widzę i nie tylko pewnie o bramę, jak macie za sąsiadkę taka furiatkę. Szkoda, że nie wydało się przed kupnem mieszkania. Zawsze trzeba zrobić rozeznanie zanim się kupi mieszkanie.
        • zazou1980 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 02.11.11, 10:40
          pytaliśmy właścicielki, podobno mieli to być mili ludzie z dziećmi, przed zakupem ich nie widziałam. najwyraźniej daliśmy się zrobić w bambuko uncertain
    • zazou1980 Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 02.11.11, 10:45
      na klatce jest 5 mieszkań, w 1 mieszka kobieta z mężem wprowadzona w 2001 (około 50-tki widać, że nie chce awantur i zawsze zamyka tą bramę). 2 inne są wynajmowane młodym ludziom, z tego co wiem, przynajmniej jedni zostali przez sąsiadkę zidentyfikowani, jako ci którzy też nie zamykają. miała się kontaktować z właścicielem tego mieszkania w celu napomnienia, że bramę trzeba zamykać. w 1 mieszakniu nie wiem, kto mieszka, bo nikogo tam jeszcze nie widziałam.

      nie sądzę, żeby właściciele wynajmowanych mieszkań byli bardzo chętni likwidacji tej bramy, dla nich to pewnie dodatkowe zabezpieczenie, oni i tak tam nie mieszkają, więc im nie przeszkadza. niestety...
      • iwoniaw Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 07.11.11, 23:20
        Cytatnie sądzę, żeby właściciele wynajmowanych mieszkań byli bardzo chętni likwidacj
        > i tej bramy, dla nich to pewnie dodatkowe zabezpieczenie, oni i tak tam nie mie
        > szkają


        A ja myślę dokładnie odwrotnie - jeśli ktoś wynajmuje mieszkanie, to jest mu dokładnie wszystko jedno, czy jest tam brama, czy nie. I ostatnią rzeczą, jaką potrzebuje w mieszkaniu, do którego klucze mają obcy ludzie, którzy tym samym za straty odpowiadają, jest dodatkowe zabezpieczenie. O ile taki właściciel raczej będzie napominał lokatorów łamiących normy w sposób powodujący konflikty z prawem/interwencję policji (bo kto lubi się na komisariacie tłumaczyć, że w jego lokalu nocne burdy się odbywają?), to w przypadku dochrzaniania się sąsiadki do takich rzeczy, jak zamykanie kraty, będzie raczej traktował jako prześladowanie jego lokatorów, na których przecież zarabia, więc tu dla sąsiadki raczej nie będzie miał zrozumienia.
    • filipianka Re: brama na klatce - sąsiadka prawie mnie pobiła 08.11.11, 10:11
      kluczowa kwestia - CO NA TO ZARZĄD WSPÓLNOTY/SPÓŁDZIELNI/ADMINISTRATOR?
      jeśli uważają że na nieruchomości wszystko jest zgodnie z przepisami to trzeba ich postraszyć kontrolą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka