Dodaj do ulubionych

To chyba koniec mojego małżeństwa :(

21.11.11, 10:02
Chce sie tylko wyżalić. Moje małżenstwo sie rozpada, między nami nic już nie ma, zadnej chemii, jestesmy tylko rodzicami dla naszego dziecka. Nie mamy o czym ze soba rozmawiac, albo milczymy albo sie kłocimy, wspolne wyjscia nic nie dają, spawy łózkowe nie istnieją. Nie wiem co robic, wszystko sie popsuło kiedy przyszlo na swiat nasze dziecko, nota bene wyczekane. Kocham swojego męza ale zarazem nic do niego nie czuje, dziwne wiem ale tak jest. Czy czyjes małzenstwo tez sie zmieniło po urodzeniu sie dziecka?
Obserwuj wątek
    • dora_ko Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 10:25
      Moje małżeństwo też rozpadło się wręcz błyskawicznie po urodzeniu dziecka. Z dnia na dzień nie poznawałam człowieka z którym żyłam. Zaczęły się złośliwe uwagi, wypominanie każdej złotówki wydanej na mnie czy małą (bo on na siebie mógł) itd. Staliśmy się sobie po prostu obcy. Nie była to tylko jego wina, mnie np. denerwowała sama jego obecność, to że ma roszczeniowy styl życia i ciągłe uwagi, że kobieta z dzieckiem sama sobie nie poradzi. Wystawiłam walizeczki, daję sobie świetnie rade (przynajmniej finansowo), a on nie może strawić tego, że dajemy sobie rade same. Tylko czasami brak jest tej drugiej połówki, żeby się np. przytulić, pogadać sad. Wiem, że jestem szczęśliwsza bez niego i wierzę, że jeszcze kogoś spotkam – ale nic na siłe. Ale może Wy powinniście jednak jeszcze o siebie powalczyć?
      • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 10:38
        To faktycznie nie fajnie bylo u was. Czasami mam dzien kiedy mysle ze powinnismy powalczyc, wiem ze mąz mnie kocha, nie moge powiedzieć, że nie dba o nas, sklamałabym. Ale tematy nam sie skonczyły, z wyjątkiem co kupic? Jak przychodzi o 21:30 z pracy ja nie mam o czym z nim gadac, jestem zmęczona i zwyczajnie nie chce mi sie, marze zeby sie polożyc bo o 5 wstaje do pracy. Mąz dluzej siedzi bo moze pospac z dzieckiem do 7-8. Fizycznie w ogole juz nas do siebie nie ciągnie. Jest dobrym ojcem, kocha corkę nad zcyie, moglabym powiedziec ze ma więcej cierpliwosci do niej niz ja ale istnieje tylko ona, tak jak napisalam jestesmy rodzicami a nie małzenstwem. Chyba przerosla nas ta smutna codziennośc, kiedys bylo zupelnie inaczej bylismy bardzo spontaniczni, z godziny na godzine potrafilismy sie spakowac i wyjechac, biorąc w drodze urlop na żądanie. Mielsimy tematy, gadalismy wieczorami do polnocy teraz milczymy.
        • agaja5b Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 10:45
          Ale chcesz aby dalej był taki spontan jak przed dzieckiem? To raczej niemożliwe jest , dziecko to niestety i stety prawdziwa odpowiedzialność, to już wiecie. Może po prostu oboje zasklepiliście się każde w swoim "bólu" a wystarczyłoby troche otwarcia? Może terapia? Twierdzisz że kochasz męża a on Ciebie tylko nie możecie sie porozumieć, wiec może spróbujcie popracowac nad tym problemem. Sami musicie ocenić czy gra jest warta świeczki i nie dla dobra dziecka tylko dla Was.
        • 3-mamuska Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 02:53
          matkakarmicielka napisała:

          > To faktycznie nie fajnie bylo u was. Czasami mam dzien kiedy mysle ze powinnism
          > y powalczyc, wiem ze mąz mnie kocha, nie moge powiedzieć, że nie dba o nas, skl
          > amałabym. Ale tematy nam sie skonczyły, z wyjątkiem co kupic? Jak przychodzi o
          > 21:30 z pracy ja nie mam o czym z nim gadac, jestem zmęczona i zwyczajnie nie c
          > hce mi sie, marze zeby sie polożyc bo o 5 wstaje do pracy. Mąz dluzej siedzi bo
          > moze pospac z dzieckiem do 7-8. Fizycznie w ogole juz nas do siebie nie ciągni
          > e. Jest dobrym ojcem, kocha corkę nad zcyie, moglabym powiedziec ze ma więcej c
          > ierpliwosci do niej niz ja ale istnieje tylko ona, tak jak napisalam jestesmy r
          > odzicami a nie małzenstwem. Chyba przerosla nas ta smutna codziennośc, kiedys b
          > ylo zupelnie inaczej bylismy bardzo spontaniczni, z godziny na godzine potrafil
          > ismy sie spakowac i wyjechac, biorąc w drodze urlop na żądanie. Mielsimy tematy
          > , gadalismy wieczorami do polnocy teraz milczymy.

          jestescie zmczeni to kazdy przeszedl,dzeici rosna i wszystko lepiej sie uklada.
          Znajdzcie sobie inny sposob niz wyjazd kiedy wam sie chcialo,zreszta z dzieckiem to tez mozna jezdzic,dodatkowy plecak.
          Niestety czas dorosnac.
          Niestety nad malzenstwem tez trzeba czasem popracowac,u was nastal ten czas.
          Ogarnijcie sie porozmawiajcie ,zrobcie sobie przerwe ,i dbajcie kazdego dnia o siebie, bo warto.
    • ixiq111 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 10:41
      matkakarmicielka napisała:
      > Czy czyjes małzenstwo tez
      > sie zmieniło po urodzeniu sie dziecka?

      Każde małżeństwo się zmienia po urodzeniu dziecka. Byliście we dwoje a teraz jest Was troje.

      Przez pierwsze tygodnie po pojawieniu się syna mieliśmy wrażenie jakby nas ktoś wstawił do innej bajki.
      Mąż od początku bardzo zajmował się dzieckiem, byliśmy tak samo zmęczeni, niewyspani i chyba dlatego się rozumieliśmy. Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się, że będzie dużo gorzej.
    • panna.sarabella Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 10:55
      chyba nie ma małżeństwa które by się nie zmieniło po urodzeniu dziecka.

      Stawiam na rozmowę. My od czasu pojawienia się córy na świecie (6 lat) mamy upadki (bardzo bolesne) i wzloty. Chciałam nawet już rozwodu, ale stwierdziłam że córka ojca jednak potrzebuje.

      Stawiam na rozmowę.
      Pomyślcie o terapii rodzinnej. Pewnie okaże się, że macie jakieś tam ukryte, nigdy nie wypowiedziane pretensje, które się tylko nawarstwiały i urosły do niebotycznych rozmiarów.
      Pewnie w dodatku po urodzeniu dziecka ty oczekiwałaś od męża wsparcia itp. a on poczuł się pominięty, odrzucony itp.

      I moja rada: facet w życiu się niczego nie domyśli. Jeśli mu tego nie powiesz WPROST, beż żadnego owijania w bawełnę, jasno, klarownie i to bez dodatkowych podtekstów - to wtedy zrozumie. Jeśli zostawisz coś niedopowiedziane - takie to już pozostanie. Faceci pod tym względem są bardzo prości, chociaż strasznie to wkurzające (ja np. chciałabym żeby on się domyślił że chciałabym żeby coś zrobił albo powiedział - ale wiem, że tak się nie stanie. Domyśle to chłopy niestety nie są.)
      • verdana Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:01
        Moim zdaniem, to zaden koniec małżeństwa, tylko zmeczenie. W pierwszym roku życia dziecka tak bywa - nie ma się ochoty nawet ust otworzyć. Zamiast terapii rodzinnej proponowałabym nienię na wieczory raz w tygodniu i wspólne wyjscia - nawet, jezeli zadnemu z Was się nie chce.
        • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:12
          wspolne wyjscia nie sa problemem bo dziadkowie chetnie zostaną z wnusią ale zazwyczaj na tym wyjsciu czy do pubu czy do kawiarni milczymy. Na moje pytanie co pracy slysze "ok", wiec pytam" moze cos wiecej", on: "co mam powiedziec, jest dobrze, nic ciekawego". Na pytanie o remont mieszkania bo takowy planujemy na wiosne, ze moze cos juz obgadamy, moze ma jakies pomys;ly itp "slysze jeszcze duzo czasu, narazie nie wiem" albo " wybierz sama, mi pasuje" to ostatnie slysze najczesniej. Wiec takie wyjscie konczy sie po 45 minutach bo nie mam ochoty siedziec i milczec moge to robic w domu przed tv. Coraz czesciej sie lapie na tym, że my nigdy do siebie nie pasowalismy, a to co bylo miedzy nami to chwilowa fascynacja.
          • czarnaalineczka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:22

            to do kina idzcie
            nie bedziecie musieli gadac tongue_out
            • ixiq111 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:29
              czarnaalineczka napisała:

              >
              > to do kina idzcie
              > nie bedziecie musieli gadac tongue_out

              Kina nie polecam. Moje wyjście z mężem, gdy byliśmy świeżo upieczonymi rodzicami skończyło się drzemką w czasie seansu.
              • chipsi Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:05
                A ja właśnie polecam. Obejrzycie dobry film, pośmiejecie razem a potem będziecie mieli o czym rozmawiać. Mój mąż też mnie do szału doprowadzał swoimi odpowiedziami na moje pytania ale potem dotarło ze on po prostu ma dość gadania o problemach i obowiązkach. Jedyne o czym rozmawialiśmy to obowiązki i dziecko i co jeszcze trzeba zrobić, kupić. Sama miałam już dość. Rozmowy o pracy tez są męczące. Może coś powspominać? o wakacjach pogadać? Coś niezobowiązującego, na luzie. Żadne plany czy pytania. Pograjcie w coś razem. Albo nawet każdy osobno, nic na siłę. Jak mój chłop jest zmierzły to go wyganiam z kumplami na piwo. Innym razem sama gdzieś idę. Ciągłe przebywanie razem z sobą, dzieckiem i problemami zabije każde uczucie.
          • mathiola Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 22:56
            A że zapytam, bo to mnie trapi: Czy przed dzieckiem na wyjściach też rozmawialiście tylko o tym, co w pracy i co z remontem?? Bo dla mnie to jakaś abstrakcja?
            Weź go za rękę i powiedz co czujesz. Tylko bez płaczów, smarkania w rękaw i spuchniętego nosa, bo faceci tego nie trawią wink Niech to będzie wstęp do waszego dialogu.
          • policjawkrainieczarow Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 01:34
            Na pytanie o remont mieszkania bo takowy planujemy na wi
            > osne, ze moze cos juz obgadamy, moze ma jakies pomys;ly itp "slysze jeszcze duz
            > o czasu, narazie nie wiem" albo " wybierz sama, mi pasuje"

            to go wez do sklepu z farbami i probkami czy innymi tapetami, kafelkami, armaturami, srubkami itd.
      • lutyk Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:04
        Tez mam malutkie dziecko w domu (7,5 mies), prócz tego jeszcze straszego syna. Oboje padamy ze zmeczenia, mąz wraca do domu około 18, zanim połozymy oboje dzieci spac to jest po 21. Tez nasze zycie związkowe lezy. Ale oboje wiemy, ze to przejsciowe, jak mały nieco podrosnie, to jestem pewna, ze sie poprawi.
        Przechodzicie kryzys, zdarza się. Nie podejmowałabym zadnych pochopnych decyzji a dała sobie czas.
    • lelija05 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:14
      No ale zobacz jaki ty masz nick- matkakarmicielka- sama siebie tak postrzegasz.
      Też mam dziecko, dobrą pamięć, wiem jak niemowlak może dać w kość.
      Ale może zacznij od siebie? Nie tylko matka karmicielka, ale i fajna kobieta, żona, kochanka, czy co tam jeszcze smile
      Życzę przetrwania kryzysu, nie poddawajcie się na początku, na pewno będzie lepiej.
      • jamesonwhiskey Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:27
        dokladnie, z matkakarmicielka tez chyba bym niewiele mial tematow do rozmowy
        • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:35
          ale co mam moj nick i to ze np karmilam 8 miesiecy temu piersią do mojego malzenstwa. Nigdy nie bylam i nie jestem osobą która caly czas poswięca dziecku i tylko dziecko widzi. Jak mam byc szczera to nie rozpływam sie nad widokiem malucha, nie zachwycam sie kazda koopą itp. Moj mąz wiecej czasu spedza z corką niz ja, to ona ma problem zostawienia jej z dziadkami bo jego zdaniem nikt nie zajmie sie nia lepiej niz on, a bo to niedoparzą, nie uspią, nie nakarmią. Wiec nie czepiajcie sie mojego nicka bo to nie ma nic wspolnego ze sprawą. Nick jak nick
          • tosterowa Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:40
            Psychoanaliza z nicka to taki tutejszy folklor, nie ma się co przejmować, "mama" w nicku działa na ematki jak płachta na byka.
            • lilka69 tosterowa 22.11.11, 13:15
              psychoanaliza z nicka nie jest bez sensu. matkakatmicielka jest znana glownie z...TERRORU LAKTACYJNEGO!
          • jamesonwhiskey Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:45
            postrzeganie sie jakos stateczna matrona matka karmicielka nie moze wplynac pozytywnie na relacje z mezem
            • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:48
              no ale kto mnie tak postrzega? ja sama siebie? moj mąz? czy ty mnie oceniasz na podstawie nicka, bo zapewniam Cie ze daleko mi do matki polki vel matrony statecznej czy jakkolwiek mnie postrzegasz.
        • ciastolina84 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:35
          A nie możecie zaaranżowac randki typu: "nie znamy sie i spotykamy się po raz pierwszy??". Może wynajmijcie sobie pokój w hotelu i zaszelejcie?? Skoro byliście kiedyś spontaniczni może w ten sposób odświeżycie swoje wspomienia. Dziadkowie na miejscu, chętni do pomocy, więc w czym problem?? Mam wrażenie, że u was obojgu brakuje trochę chęci. Ja na twoim miejscu bym się przełamała i zaproponowała mężowi cos takiego. U nas też był kryzys na początku rodzicielstwa ale trwał króciutko, zależało nam aby się z tym uporać. Jak bedziesz rozmyślac nad tym czy do siebie nie pasujecie, to zawsze znajdziesz powody, które to potwierdzą. Nie zniechęcaj sie tylko podziałaj w kierunku żeby to naprawić.
          • zefirek1612 Re: w sprawie spontanu 21.11.11, 13:56
            nasze małżeństwo też się po narodzinach dziecka jakieś takie nudne zrobiło, teraz mała ma 21 miesięcy więc powoli wszystko wraca do normy. Ale, bardzo długi czas było nie teges, wiec jako pojechałam z córką do moich rodziców (Kołobrzeg) i mąż mi napisał sms-a że bardzo tęskni za moim zapachem ( a dawno tak nie mówił) to mu zaproponowałam że jutro rano wsiadam w pociąg, jak wróci z pracy to będę już na niego czekała cała w koronkach a po wspólnej nocy rano niczym nieznajoma wyśliznę się z łóżka i wrócę do dziecka. Więc córka przez 1dobę musiała by być z moimi rodzicami( wcześniej i po dwa tyg u nich była). Ojciec stwierdził ,że musi mnie "swędzieć" bardzo, matka obrażona bo "miałaś mi posprzątać" a siostra zasugerowała że do kochanka zapewne jadę, bo do kondzia nigdy tak dużo sms-ów nie pisałam...
            Ja się wkurzyłam, że nie wiedzą co to spontan i że się nie cieszą że dalej kochamy się jak dzieciaki, mąż się wkurzył że zrezygnowałam z wyjazdu, ale nie mogłam zostawić z nim dziecka przy takim niezadowoleniu...
            dopiero późnym wieczorem rodzice powiedzieli jedź, zrobisz mu niespodziankę. ale mnie się już nie chciało...

            więc może niech nie polega tak bardzo rodzicach, bo mogą nie zrozumieć że mają kryzys...
    • foro-estupido Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:34
      Może nie kochasz go ,tylko czujesz przywiązanie?
      • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:36
        no wlansie chyba tak, jest dla mnie kims waznym i zawsze bedzie bo jest ojcem mojego dziecka.
        • sharpless6 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:57
          Dziecko zmienia dużo rzeczy i rzadko kiedy takie zakochanie trwa długo, przecież jest dla ciebie dobry tylko nudzą go rozmowy z tobą, ja też w pierwszym roku dziecka nie mialam innych tamatow jak mleko i kupa. Dla faceta ten okres po urodzeniu dziecko jest ciieżki, bo tak seks nie ten sam, żona wiecznie zmęczona i nie jest już najważniejszy bo jest dziecko.
          • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 12:02
            ale zrozumcie jedno ja nie rozmawiam caly czas o dziecku, wręcz odwrotnie. Ja unikam tematow pt dziecko bo zazwyczaj konczy sie to kłotnią bo ja uwazam tak a on inaczej, wiec wole o tym nie rozmawiac. Innych tematow brak wiec jest milczenie.
            • jamesonwhiskey Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 12:10
              > bo zazwyczaj konczy sie to kłotnią bo ja uwazam tak a on inaczej,

              i liczy sie twoje zdanie a to co on mowi nie wazne ?
              jesli tak to skad zdziwienie ze nie chce mu sie z toba gadac
              • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 12:19
                alez masz maniere dopowiadania sobie wszystkiego. Przeczytaj wszystko dokladnie co napisalam, gdzie napislalam ze moje musi byc nawierzchu, ze tylko moje zdanie sie liczy?
                • nutka07 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 12:54
                  Nie daj sie wciagac w przepychanki slowne, raz napisalas wystarczy.

                  Niektorzy wiedza lepiej od Ciebie, jak jest i co na pewno jest przyczyna zaistnialej sytuacji. Niezbitym dowodem jest Twoj nick wink
              • foro-estupido Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 16:04
                Ale on nie rozmawia z tobą nic?Nie mówi co tam w pracy itd?
                Wiem,że to mogą nie byc porywające rozmowy,ale chociaż od czegoś można zacząc rozmowę...
    • kinguch Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 11:58
      a dla mnie histeryzujesz, każde małżeństwo się zmienia po pojawieniu się dziecka, wiele osób przeżywa kryzys bo je zżera codzienność. U mnie przez pierwszy rok wszystko kręciło się w okół dziecka, mąż mawiał że uprawia mniej seksu niż przeciętny ksiądz wink dopiero teraz coś zaczyna się zmieniać w tej sferze, chociaż jeszcze długa droga przed nami, bo ja mam blokadę psychiczną, nie możemy sobie pozwolić na drugie dziecko, a ja nie mogę w tej chwili przyjmować tabletek anty, więc mam stracha i ograniczam do minimum wszelkie stosunki, powiedziałam o tym wprost mężowi i zrozumiał, czasem jęczy i marudzi, ale zrozumiał! Padaliśmy na gęby oboje, a tematy do rozmowy to były kupy młodego, do jakiego lekarza idziemy i kiedy. Dziś mały ma dwa lata czy jest lepiej nie wiem, jest normalnie, kłócimy się, godzimy, śmiejemy się z głupot(trzeba się tego nauczyć), spokojnie układamy sobie życie na nowo, bo jest nas troje i każdy z nas musi mieć swój czas.
      Nie macie o czym gadać, obejrzyjcie film nawet w domu, dajcie sobie czas, Ty widzisz tylko siebie jak ci źle i przeżywasz, a Twój mąż myślisz że nie musi przyzwyczaić się do nowej sytuacji? Musi, musi nauczyć się żyć inaczej jak do tej pory. Nie macie o czym gadać, to nie gadajcie, po co na siłę coś robić, pomilczcie sobie razem, obejrzyjcie film w TV. Za jakiś czas zacznie się wszystko zmieniać, przyzwyczaicie się do nowej roli, dziecko podrośnie i zacznie się znów robić lepiej.
      Hahaha u nas dużo dały dyskusje o polityce, na bieżąco byliśmy i jesteśmy wink

      PS
      A może jakaś terapia albo wybierz się do psychologa, bo ja z twojego postu wnioskuje, że może chodzić o depresję, jest jesień, dziecko, trudna sytuacja w domu, a ty zamiast spokojnie do tego podchodzić wypatrujesz końca małżeństwa..
      • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 12:17
        nie dodalam ze urodzilam ponad 17 miesiecy temu wiec nie jestesmy "swiezo upieczonymi" rodzicami 3 tygo dziecka. Sprawy łózkowe są beznamiętne raczej z poczucia obowiązku niz z przyjemności i bardzo rzadko raz w miesiacu.
        • kinguch Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:07
          Nie sądzisz chyba że po rewolucji wszystko wróci do normy w 1,5 roku. Zacznie być lepiej gdy dziecko zrobi się bardziej samoobsługowe, zacznie płynnie gadać. Z obserwacji znajomych widzę że ten moment nadchodzi gdy dziecko ma około 3 lat, oczywiście stopniowo się dochodzi do tego i już w okolicach 2 urodzin zaczyna się poprawiać. Daj sobie i mężowi czas, a na decyzję co dalej poczekaj jeszcze.
          Pamiętaj, że Ty pracujesz, mąż pracuje w domu też w sumie praca przy dziecku, więc chęci w łóżku się zmniejszają drastycznie, a gdy dziecko śpi oboje macie ochotę odpocząć po całym ciężkim dniu, to nic strasznego, ani nadzwyczajnego, normalne w 100%.
          Podsumowując weź na luz, nie oczekuj że rzucicie się sobie w ramiona, zachowuj się normalnie, nie prowokuj awantur, ale i nie zmuszaj do ciągłych rozmów i opowieści. Nie spinaj się, to najlepsze co możesz zrobić, zobaczysz jeszcze trochę i będzie lepiej.
        • pulcino3 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:24
          napisze coś innego...
          chyba rozumiem Twoją rozterkę, również to przeżywałam. Często pojawiały się w mojej głowie myśli, że my kompletnie do siebie nie pasujemy, wewnętrznie to czułam i byłam wręcz 100% przekonana, że nie będzie nam dane razem się zestarzeć, po prostu byliśmy z innej bajki. Też u mnie było dziecko, co jedynie pogarszało sprawę, bo ów marazm został przeciągnięty niebotycznie do prawie 9 lat. Cały czas jakieś moje chore alterego dobrej matki walczyło z poczuciem własnego szczęścia, własnej godności. Zagłuszałam w sobie swoją tożsamość, kim jestem , czego pragnę,w imię wyświechtanego motta" poświęcę się w imię dobra dziecka". Wmawiałam sobie, że on przecież nie jest takim złym ojcem, więc może na tym się lepiej koncentrować i jakoś pojawi się we mnie- w nim to coś między nami, że może jak będę dawać jeszcze więcej z siebie i jeszcze mniej dostawać od niego to to doceni, to może się zmieni, może jest sens tego wewnętrznego bólu, który się wiecznie czuje.


          Nic z tego...,
          rzeczywistość sama zweryfikowała prawdę tego związku, a mój już obecnie były wyręczył mnie z dylematu czy go zostawić, bo sobie szczerze na to zasłużył,czy dalej tkwić w tek chorej fikcji- sam po prostu odszedł do innej.
          Mogę szczerze dodać, że nie cierpiałam po rozwodzie, - formę tej żałoby po rozstaniu przeżyłam już w trakcie tego związku.
          Epilog tej historii jest taki, że nie szukając nikogo, spotkałam mimo mojego sceptycznego podejścia, kogoś kto jest tą druga połową mnie. I obojętnie jakie zawirowania, kłopoty życia codziennego by się nie pojawiły, wciąż widzę tą drugą osobę jako człowieka przy którym chcę się zestarzeć. Tobie właśnie tego też życzę, bo mam wrażenie, ze jesteś mną z przed kilku lat...

          Moja rada- daj szansę swojemu szczęściu...życie masz tylko jedno.
          Pozdrawiam gorąco kiss
          • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:37
            z tego co piszesz czuje sie tak jak ty kilka lat temu. nie wiem co bedzie dalej ale czuje ze trace najlepsze lata mojego zycia - nie mam nawet 30 lat. Byc moze nigyd do siebie nie pasowalismy a wyszlo to wszystko przy mega zderzeniu z rzeczywistoscią i codziennoscia.
            • pulcino3 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:46

              cóż za zbieg okolicznośći :p
              byłam przed 30 jak się rozwiodłam
              i uwierz mi dziś niczego nie żałuję, no może po za tym, że rozwiodłam się tak późno :p
          • moniapoz Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 18:13
            >Cały czas jakieś moje chore alterego dobrej matki walczyło z poczuciem własnego szczęścia, >własnej godności. Zagłuszałam w sobie swoją tożsamość, kim jestem , czego pragnę,w imię >wyświechtanego motta" poświęcę się w imię dobra dziecka

            bardzo mi się to podobasmile mam podobne przemyśleniasmile

            pozdrawiam serdecznie
            M
        • policjawkrainieczarow Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 01:40
          matkakarmicielka napisała:

          > nie dodalam ze urodzilam ponad 17 miesiecy temu wiec nie jestesmy "swiezo upiec
          > zonymi" rodzicami 3 tygo dziecka.

          no ale wlasnie taki wiek to jak koniec lutego: radosc z pierwszego sniegu i swiąt dawno przeminela, dnie nadal krotkie, spod czarnego sniegu wylaza kupska, trawka jeszcze nie wychodzi, brak swiezych witamin i slonca, to est znacznie gorszy i kryzysogenny moment niz trzytygodniowy fąfel, ktory pachnie nowością. Minie.
    • tempera_tura Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:15
      Wbrew pozorom moim zdaniem własnie teraz wkraczacie w trudniejszy etap niż pierwszy rok z dzieckiem...U nas pierwsze 8 miesiecy było super, chłop wiedział że to trudny czas dla mnie i bardzo się starał, dbał o mnie i okazywał więcej serca. Teraz syn ma dwa lata a my funkcjonujemy tylko jako rodzice. Nic dziwnego, ja całe dnie z dzieckiem i to jest teraz dla mnie najważniejsze, ojciec w pracy, nie bardzo jest o czym gadać (zasadniczo gadamy tylko o dziecku i pracy męża). Bycie matką jest teraz dla mnie priorytetem i mam gdzieś że to nie jest seksowne, że gadanie o kupach nudzi chłopa itd. Mnie też nudzi gadanie o polityce, pracy i giełdzie. Takie życie. Mam nadzieje jednak że uda nam się przetrwać ten czas i ze on również rozumie że tak czasem bywa i juz. Liczę na jakiś rozkwit związku jak opieka nad Młodym nie będzie juz taka uciążliwa (pieluchy, rosnące zęby, choroby). Mam nadzieje ze wspólnie dotrwamy do tego momentu i wtedy zajmiemy się soba.

      Ktoś Ci tu zarzucał że Twój nick mówi sam za siebie. I bardzo dobrze, jesteś teraz matką małego dziecka i to jest najważniejsze, nie da się mieć wszystkiego w jednym momencie. Macierzyństwo to jest jednak jakis kryzys osobowości.
      • kasia191273 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:20
        idea przeczekania, aż dziecko będzie samoobsługowe czy zacznie mówić wydaje mi się mocno ryzykowna

        kilkuletnia przepaść w sferze bliskości (na różnych polach) może spowodować, że nie będzie już czego sklejać

      • jamesonwhiskey Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:24
        > priorytetem i mam gdzieś że to nie jest seksowne, że gadanie o kupach nudzi chłopa itd. Mnie > też nudzi gadanie o polityce, pracy i giełdzie. Takie życie. Mam nadzieje jednak że uda nam się > przetrwać ten czas i ze on również rozumie że tak czasem bywa i juz. Li


        z twojego opisu wynika ze to bedzie cud jak sie to nie posypie
        chyba ze juz sie posypalo a ty zapatrzona w slodkiego bobaska tego nie widzisz
      • gaskama Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 16:20
        "i mam gdzieś że to nie jest seksowne, że gadanie o kupach nudzi chłopa itd. Mnie też nudzi gadanie o polityce, pracy i giełdzie."

        Nie strasz. Nie zawsze fakt urodzenia dziecka prowadzi do uwstecznienia intelektualnego. Jezu, zamknęłaś się na rok czy dwa z dzieckiem i kręcą Cię głównie rozmowy o kupie dziecka???
        • tempera_tura Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 00:51
          To przenośnia gapo...
    • lilly_about Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:18
      Gdyby wszystkie małżeństwa rozpadały się z powodu znudzenia, to sami rozwodnicy chodziliby po świecie.
    • mamablue Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 13:59
      Polecam na ten temat świetną książkę - Zofia Milska-Wrzosińska "Para z dzieckiem".
      Kup, przeczytaj, przemyśl i będzie dobrze!
    • nangaparbat3 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 16:26
      jeśli jest prawdą to co piszesz - że kochasz męża, a on Ciebie - to przechodzicie kryzys, jakich chyba każde dłużej trwające małżeństwo musi przejść.
      A powody mogą być najróżniejsze - trudno mi jednak pojąć, dlaczego ktoś, z kim było tak dobrze, nagle okazuje się "nieodpowiedni".
      Macie jakiś problem, z czymś jest trudno - ale tego się w związku nie uniknie. Jesli jednak postawisz diagnozę, że mąż jest nieodpowiedni, a Ty "tracisz najlepsze lata swego życia" (a niby kto powiedział że najlepsze? dla mnie chociażby życie zaczęło się po trzydziestce, i o ile wiem, nie jestem jedyna - "posłuchaj starej doświadczonej") - to będzie już tylko gorzej i gorzej.
      Myślę sobie, że w dużej mierze najzwyklejsze zmęczenie moze mieć w tym wszystkim wiele do powiedzenia. I porobiłabym Wam obojgu jakieś podstawowe badania - chemia to chemia właśnie, i nie spada z nieba, tylko też z dobrze funkcjonującego organizmu. Macie ileś tam energii do zuzycia - jak ją dzielicie między pracę a dziecko, brak sił dla tego drugiego.
      No i myślę, że terapia małżeńska mogłaby Wam bardzo pomoc, może nawet nie terapia, a jakiś rodzaj krótkiej pomocy, który by pomógł Wam znowu z sobą rozmawiać.
    • rosapulchra-0 Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 17:04
      A może by tak trochę popracować nad tym waszym małżeństwem? Postarać się? Nie czekać na trzęsienie ziemi, bo na kołku się nie siedzi, tak?
      Jestem okropną, długoletnią mężatką, potrójną matką (trzy dziecka rok po roku, taki zapylisty mój mąż był suspicious), doświadczoną, zdradzoną i.. kochaną. I wiem jedno - do tanga trzeba dwojga. A usiąść i ubolewać, to pierwszy gwóźdź do trumny waszego związku.
      Proponuję zakasać rękawy i wziąć się za bary z tymi problemami. Nawet możecie dać se po razie. To też oczyszcza.
      Trzymam mocno kciuki za sukces waszego stadła.
    • asia_i_p Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 18:10
      Myśmy mieli kryzys po urodzeniu się dziecka, wypadkową naszego zmęczenia i troski o finanse i mojej depresji poporodowej. Było trudno, ale za to po przełamaniu kryzysu jest o wiele lepiej niż przed nim (choć przed naprawdę nie było źle).
      Pomagają szczere rozmowy i to, żeby naprawdę posłuchać tej drugiej osoby.
      • skalna_l Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 19:36
        Mojego chyba tez.
        Nasz syn skonczy lada tydzien cztery lata.Po jego urodzeniu jeszcze jakos bylo...a teraz jestem ja i moj maz a nie malzenstwo.Nie sypiamy z soba nawet nie pamietam odkad(stwierdzil,ze nie chce drugiego dziecka)na poczatku walczylam o kazdy dotyk,przytulenie,wspolna noc-konczylo sie to najczesciej moimi lzami wiec dalam sobie spokoj.Spimy w tym samym lozku tylko ze w odwrotna strone.Nie ma zadnych calusow,przytulenia nawet w cigu dnia-taki cieply czuly gest.Ostatnio tez nie mamy o czym z soba rozmawiac,jakies zdawkowe informacje;co na obiad,co trzeba kupic.Teraz furore w zyciu mojego meza robi telefon komorkowy z gra i bynajmniej nie jest to czlowiek ktory ma 20 lat.Twierdzi ze w ten sposob odreagowuje stes,wiec gra w kazdej wolnej i niewolnej chwili.Czuje sie czasem jakbym miala do czynienia z dzieciakiem.Staje sie wulgarny i opryskliwy,czesto sie klocimy...coraz czesciej.Teraz urzadzamy swoje M,niektorzy mowili ,ze jak zamieszkamy na swoim to sie ulozy.Przyznam sie,ze jakos nie widze tego od tej strony,bo poki co jedyna rzecza jaka zajal sie moj maz to bylo skrecenie szafek do kuchni.Wszystkim innym zajmuje sie sama,lacznie z malowaniem scian a szafki powiesil gosciu ktory kladl nam plytki.O terapii malzenskiej rozmawialismy juz kiedys,wtedy nasze klotnie zaczely byc bardzo burzliwe i moj maz stwierdzil ze to dobry pomysl i na tym sie skonczylo..przeciez nie zacigne go tam sila.Nie ma naszych wyjsc,nawet jak w wakacje syn byl z moja mama poza domem,moj maz byl wiecznie zmeczony.Moze jemu juz naprawde nie zalezy...nie wiem..wiem ze ja juz mam coraz mniej sil na tkwienie w takiej fikcji.
    • erba Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 19:44
      Moje się zmieniło, codzienność mnie dobija. Czas wolny przeważnie mam dopiero po 20, a to i tak kosztem np. prasowania czy tam innych "mniej ważnych" obowiązków. Z ochotą na seks u mnie tragicznie, chyba zbadam jakieś hormony, bo jestem za młoda na takie życie. Mimo to z mężem gadać mamy o czym. O czym wy rozmawialiście przed dzieckiem? Bo u nas tematyka raczej się nie zmieniła, wręcz doszedł temat dziecięcy.
    • rycerzowa Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 21.11.11, 22:34
      A czy to nie jest tak, że ty jesteś zazdrosna o córeczkę, o tę nową miłość twojego męża?
      A jemu przykro, że nie kochasz waszego wspólnego dziecka, unikasz tematów z nim związanych, nie jesteś szczęśliwa, że ją masz? Takie to mu się wydaje nie-kobiece, nie-ciepłe, nie-czułe?
      • matkakarmicielka Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 07:31
        kocham swoja corke i to bardzo, czekalismy na nia troche czasu ale umiem rozmawiac o czyms innym niz wybor pieluszek, oliwki i ciuszkow. Ale z mezem jak poruszam temat dziecka to odrazu jest klotnia bo ja chce zrobic cos inaczej on inaczej, ja mam inny punkt widzenia on inny np glupie mycie żebow ona nie znosi tego, ucieka, drze sie. Uwazam ze trzeba jej umyc i koniec, nie ma dyskusji w tej kwestii bo potem nie bede jej trzymala na fotelu dentystycznym przypięta pasami jak zacznie sie prochnica. Moj mąz jej nie chce myc, bo ona tak płacze. Przykladow takich jest mnostwo.
        • rycerzowa Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 17:46
          Idę dalej tym tropem.
          1. Że dziecko wyczekane, to jeszcze o niczym nie świadczy. Zdarza się, że taki potomek ma być po prostu kolejnym elementem udanego życia. I bywa, że jest traktowany jako ważny punkt życiowego planu, nie wartość sama w sobie.

          2. Dlaczego uważasz za "uwłaczające" rozmowy o "oliwkach, ciuszkach , pieluszkach"? Inaczej mówiąc - o sprawach waszego dziecka? Na uroczystym przyjęciu ze znajomymi, owszem, nie jest to temat polecany, ale między młodymi rodzicami?!
          To wasze konstytucyjne prawo gadać, gadać i gadać o jej osiągnięciach, o jej rozwoju, o tym, co dziś zrobiła, co powiedziała, czego się nauczyła, jaka jest śliczna, wdzięczna, cudowna.
          Nie zachwycać się, nie rozmawiać o tym to tak, jakby zakochani nie mówili o sobie nawzajem,
          o swoich planach, uczuciach, marzeniach.
          Nasze małe dziecko to jest temat, który się rodzicom nie znudzi nigdy.

          3. Czy czasem nie jest tak, że mąż uważa, że jesteś wobec małej apodyktyczna, bez uczucia?
          A ciebie wścieka, że on córkę rozpieszcza?
          Przykład z myciem zębów wskazuje, że to on ma rację. Jeśli nie potrafisz zamienić mycia zębów w zabawę, daj sobie na razie z tym spokój. W przeciwnym razie możesz jej "uczynić" taką traumę, że przez lata na widok szczotki do zębów będzie dostawać drgawek. Ona ma dopiero 17 m-cy, nie przesadzaj, nic jej nie będzie. A ty jesteś matka, nie żandarm.

          Nie wiem, może mój trop jest fałszywy. Ale na twoim miejscu spróbowałabym okazać światu,
          a przede wszystkim mężowi, że dziecko uczyniło mnie istotą szczęśliwą, bo takie jest cudowne.
          Jego dziecko.

    • kocianna Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 08:35
      www.spotkaniamalzenskie.pl
      Nam pomoglo.
      I w tej sytuacji, i pozniej w trudniejszych.
    • yenna_m Re: To chyba koniec mojego małżeństwa :( 22.11.11, 13:18
      psychologowie nazywaja to kryzysem pierwszego dziecka

      tez przeszlam, jakos dalismy rade

      trzymaj sie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka