wioskowy_glupek
22.11.11, 10:15
Tak się zastanawiam bo kiedy tuż przed wyborami zaczęłam na forum wątek o nieznajomości angielskiego przez Jarka, to od razu pojawiły się zarzuty że go ośmieszam, że się czepiam, że pewnie sama nie znam, i ogólnie przesadzam bo jemu ten angielski nie jest do niczego potrzebny...
Natomiast wystarczy gdzieś na necie artykuł o matematyce poczytać i od razu pojawiają się komentarze, że osoba nie znająca matmy na poziomie matury to matoł. Że osoba nie znająca matmy, nie nadaje się na żadne studia i nie powinna wyjść z podstawówki. I ogólnie chyba sami wybitni matematycy siedzą na forach...
Zastanawia mnie więc jakim cudem w kraju będącym częścią UE, pretendującym do bycia liczącym się graczem w tejże UE, nieznajomość angielskiego przez urzędników państwowych, czy też przez zwykłych obywateli nie jest obciachem, natomiast nieznajomość matematyki (pomimo wybierania drogi zupełnie innych studiów) jest oznaką debilizmu ?
Na dobrą sprawę matma poza najprostszymi działaniami nigdy większości ludzi się do niczego nie przyda... Język owszem może...