volta2 Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 10:45 dziękuję i proszę o więcej uwielbiam takie wątki. mnie się zdarzyło dostać ręcznik, bardzo duży i nie za uroczy, widać było że z ciociowych magazynów, w zasadzie go nie używam, ale czasem myślę, że powinnam go pociąć na mniejsze i zrobić komplet do użytku od przyszłego męża udało mi się dostać surfera na fali zamkniętego w a'la szklanej kuli (w rzeczywistości jakiś to prostokąt był) i z mechanizmem napędzającym na baterię, wtedy robiła się większa fala i surfer lepiej śmigał... większej bzdury już nigdy nie udało mu się kupić, ja nie lubię niepraktycznych prezentów Odpowiedz Link Zgłoś
simm-ona Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 01.12.11, 15:49 volta2 napisała: > od przyszłego męża udało mi się dostać surfera na fali zamkniętego w a'la szkla > nej kuli (w rzeczywistości jakiś to prostokąt był) i z mechanizmem napędzającym > na baterię, wtedy robiła się większa fala i surfer lepiej śmigał... Podaruj go Wisławie Szymborskiej, ona zbiera takie "perełki" i robi podarunki znajomym Ma poczucie humoru) Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 12:49 Sama kiedyś dałam taki prezent gwiazdkowy, całkowicie nietrafiony, mianowicie kupiłam swojemu przyszłemu mężowi książkę Kazimierza Sławińskiego "Przygody kanoniera Dolasa". Niesłusznie zakładałam, że skoro uwielbia film "Jak rozpętałem II wojnę światową", to będzie ciekaw powieści, na podstawie której film powstał (ja bym była). To było na początku naszej znajomości i nie wiedziałam, że mój mężczyzna książek nie czyta W OGÓLE .... Książki nawet nie zabrał, walała się potem u mnie w domu. Za to on potem kiedyś podarował mi gaśnicę samochodową - prezent nieciekawy, ale trzeba przyznać, że jednak niezbędny Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 13:39 Znam ten ból... Kupiłam na Mikołaja mojemu byłemu książkę w tematyce jego zainteresowań. Zdążyliśmy się już rozstać, a on jej jeszcze nie przeczytał Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 14:36 morgen_stern napisała: > Znam ten ból... Kupiłam na Mikołaja mojemu byłemu książkę w tematyce jego zaint > eresowań. Zdążyliśmy się już rozstać, a on jej jeszcze nie przeczytał > Pewnie przeczytanie jej po rozstaniu byłoby dla niego zbyt bolesne. Odpowiedz Link Zgłoś
madame_zuzu Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 12:55 Dostałam kiedyś od swojej przyszłej-niedoszłej teściowej gustowną, za małą piżamkę z poliestru. Raz dostałam pudło czekoladek przeterminowanych z białym nalotem i skrystalizowanym nadzieniem w środku. Raz dostałam od babci "perfumy" "Być może" i jakieś smierdziele, których nazwy nie pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 13:13 moja tesciowa kupila nam posciel, bo dorobilismy sie sypialni sypialnie widziala szaro bezowa z czerwonymi dodatkami kupiła nam błekitną posciel w dosc nieprzyjemny wzor- tyle dobrego ze pamietala ze nienawidze kory a dobila mnie jak mowila, ze miala do wyboru tą, albo taką kremowa w czerwone małe serduszka i sama nie wiedziala, ktora bedzie lepiej pasowała lezy nierozpakowana 2 lata chyba powiem ze pies ja podarł wole, szczerze, jak kupuje mi ptasie mleczko Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 13:21 aneta-skarpeta napisała: > wole, szczerze, jak kupuje mi ptasie mleczko Każdy normalny człowiek lubi jak mu kupują ptasie mleczko Odpowiedz Link Zgłoś
damajah Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 13:22 Zebra - no powiem Ci że szczęka mi opadła. Takiego darczyńce to chyba bym pogoniła... Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 17:44 Pogoniłam raz na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 17:14 Od mojego męża zaraz po naszym poznaniu się, otrzymałam w darze srebrny pierścionek, który zamiast oczka miał wielką, wystającą głowę orła z ostrym dziobem . Do tej pory gdy wyciągam to cudeńko ze szkatułki, dostaję spazmów ze śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
asiaiwona_1 co prawda nie gwiazdkowy, 30.11.11, 18:02 ale pretenduje do miana najgorszego Z okazji ślubu, od wujka ze wsi - 10 jajek prosto od kurki Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw asiaiwona, no proszę ja Ciebie, 01.12.11, 15:55 może (a nawet na pewno) nie był to prezent specjalnie efektowny i kosztowny, ale w sumie co masz do zarzucenia świeżym jajkom prosto od kurki? Jeszcze może eko-szczęśliwe kury niosły? Odpowiedz Link Zgłoś
asiaiwona_1 Re: asiaiwona, no proszę ja Ciebie, 01.12.11, 15:59 tak, to takie wiejskie kurki co to po podwórku luzem latają. Więc w sumie powinnam się cieszyć, bo teraz takie jajka są w cenie Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: asiaiwona, no proszę ja Ciebie, 01.12.11, 16:01 No sama widzisz Nie masz z czym startować do wątku o koszmarnych prezentach Ja w sumie też nie bardzo - tzn. czasem dostaję nietrafione prezenty, ale widać, że robione z dobrą intencją i aż mi szkoda tej kasy na nie wydanej, bo gdybym ja za tę sumę miała coś wybrać, to bym sobie taaaaaaaaaakie marzenia spełniła... Odpowiedz Link Zgłoś
simm-ona Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 01.12.11, 15:54 imasumak napisała: > Od mojego męża zaraz po naszym poznaniu się, otrzymałam w darze srebrny pierści > onek, który zamiast oczka miał wielką, wystającą głowę orła z ostrym dziobem > . > Do tej pory gdy wyciągam to cudeńko ze szkatułki, dostaję spazmów ze śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
koora.spacerowa Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 30.11.11, 20:33 Zwietrzałe, śmierdzące perfumy po zmarłej 8 lat wcześniej żonie darczyńcy... Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka Re: Najgorsze prezenty gwiazdkowe... 01.12.11, 09:18 teściowa: szczotka do włosów ( ja od lat ma krótkie) białe rajstopy (nie noszę białych rajstop i butów) szklane naczynie do zapiekania zaś pokrywkę (przykrywkę) dostał drugi brat no i hit imieninowy-czerwona torebka z izolacją w środku żebym miała w czym kanapki nosić. Odpowiedz Link Zgłoś
dzidka-dwa urodzinowy 01.12.11, 09:32 prezent urodzinowy ale urodziny na początku stycznia więc okołoświątecznie, a mianowicie OD PRZYJACIÓŁKI (podkreślam, bo wydawało mi się, że mnie zna) na 31 urodziny dostałam serię kosmetyków 30+. No jakby mi ktoś w mordę dał. Teraz to może nie wygląda tak źle jak sobie przypomnę. Ale wtedy, w 4 tyg po urodzeniu pierwszego dziecka, gdy miałam widoczną depresję poporodową i ogólnie byłam jakaś przybita i tą nową sytuacją i tym że jestem po trzydziestce ta mi przynosi kremy na zmarszczki. Nie zapomnę jej tego do końca życia Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: urodzinowy 01.12.11, 11:00 Nie kremów na zmarszczki, tylko 30+. Kupiła, żebyś sobie nastrój poprawiła, mogła zadbać o siebie po porodzie. Co w tym złego? Odpowiedz Link Zgłoś
mamakasienki1 Re: urodzinowy 01.12.11, 11:36 zielono-niebieska torebka z eko-skóry - okropna perfumy takie z wykrzyknikiem nie pamiętam już ich nazwy (nie znoszę słodkich i ciężkich zapachów), 3 książki kucharskie Kuchnia Polska, 3 lata z rzędu od tej samej osoby (wiem, że nie umiem gotować ale bez przesady). Odpowiedz Link Zgłoś
nika_75 Re: urodzinowy 01.12.11, 15:37 angazetka napisała: > Nie kremów na zmarszczki, tylko 30+. Kupiła, żebyś sobie nastrój poprawiła, mog > ła zadbać o siebie po porodzie. Co w tym złego? Oj nietakt, nietakt.. Przecież wiadomo że 30+ to nie na puste mizianie, tylko redukcję pierwszych zmarszczek. Moja teściowa też sprawia mi takie prezenty: kremy z wyraźnie zaznaczoną dolną granicą wieku adresatek.. Uważam, że tego typu rzecz nie nadaje się na podarunek, nawet jeśli żyjemy w czasach otwartości i braku zakłamania, to kwestia delikatności, wyczucia.. Ja jej zawsze a to sweterek, a to szaliczek, perfumy, korale, jak czułaby się gdybym ofiarowała jej krem 60+, przecież wiem ile ma lat, to nic takiego, no co? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: urodzinowy 01.12.11, 15:54 Jak dla mnie - jesteś przewrażliwiona. Ja na 30. urodziny chcę dostać wypasione kremy 30+. W rodzinie dajemy sobie kosmetyki stosowne do wieku, bo się go nie wstydzimy. Odpowiedz Link Zgłoś
nika_75 Re: urodzinowy 02.12.11, 12:26 W rodzinie dajemy sobie kosmetyki stosowne do wieku, bo się go nie > wstydzimy. Po drugie to nie ja jestem przewrażliwiona, ale savoir vivre coś mówi o dawaniu prezentów kosmetycznych dających do myślenia - kremy "na coś" są z grupy tych ryzykownych, choćby były nie wiem jak wypasione. Jakie to ma znaczenie dla ich wydźwięku - cena? A co do wieku to odczytać go można nawet z mojego nicka, więc pudło.. Odpowiedz Link Zgłoś