miedowa
27.11.11, 06:59
Znajoma namawia mnie na wzięcie kredytu na święta. Sama już wzięła i to wcale nie malutką sumkę. A ja nie chcę, świąteczne dni szybko miną a ja zostanę z obciążeniem na rok lub więcej. W ogóle nie rozumiem ludzi biorących kredyt na taki cel. Znajoma i jej mąż wszystko mają na kredyt - dom, samochody,sprzęt AGD, wyposażenie chałupy. Nie mogłabym spać spokojnie, mając na głowie kilkaset tysięcy długu. A ona tak sobie beztrosko bierze następny. A jak coś się wydarzy,choroba,wypadek i nie będą w stanie spłacać rat to co wtedy?? Oglądałam ostatni odcinek "Kuchennych rewolucji" tam też była taka beztroska pani,która doprowadziła do ogromnego zadłużenia swojej restauracji i myślała,że co,rozpłynie się ?? Nie potrafię żyć w taki sposób i dziwię się ludziom,zwłaszcza mającym dzieci, którzy zaciągają kredyty zupełnie niepotrzebnie.