Pominę już maglowane w innych wątkach wyprawianie/odprawianie urodzin
Podróżując sobie po naszym pięknym kraju napotkałam kilka takich kwiatków. I nie mówię tu oczywiście o wyrazach wyjętych z gwary. Np. w pewnym mazurskim sklepiku chciałam kupić drożdżówkę z makiem. Poprosiłam o kołaczyk (tak opisane są u nas). Pokazuje palcem a kobieta do mnie że to jagodzianka. Jagodzianka z makiem

Miałyśmy z siebie ubaw nawzajem. Gdzieś w Polsce też spotkałam się z określeniem baton na bagietkę. Nie znoszę też określenia kluski na makaron. Kluski to dla mnie kluski np. śląskie czy pyzy. Słyszałam też nazywanie sałatki z ryżem mianem "kuskus". Kurde, kuskus to taka kasza