Dodaj do ulubionych

To komplement?

04.12.11, 19:54
Chodzę na terapię z powodu napadów lęku. Tzn. byłam dopiero drugi raz.
Psycholożka chce dojść do przyczyn tego lęku. Niestety, musiałam opowiedzieć trochę o moim dzieciństwie, które nie było sielskie. I usłyszałam, że bardzo rozumowo i na zimno to przedstawiłam, że mam gdzieś głęboko schowane emocje i że naszym zadaniem będzie te emocje uwolnić. Ja to odebrałam jako komplementwink bo zawsze uważałam się za osobę właśnie zbyt emocjonalną, przecież wszędzie się słyszy, że człowiek powinien panować nad swoimi emocjami, nawet na ematce, czyż nie? A poza tym, ja chyba nie chcę tego aż tak rozdrapywać, żeby beczeć przed tą psycholożką, no jakoś mi głupiobig_grin I jeszcze jedno: biorę antydepresnaty, nie wiem czy one też na mnie w ten sposób nie zadziałały, bo prawdę mówiąc sama się dziwiłam temu mojemu chłodowi wtedy.
CZy terapia musi zawsze polegać na płakaniu i rozdrapywaniu ran?
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: To komplement? 04.12.11, 19:58
      No, uciekanie od emocji to z pewnością nie jest to, co powinno mieć miejsce na terapii. Może potrzebujesz trochę czasu na przełamanie?
      • paartycja Re: To komplement? 04.12.11, 20:00
        ja poryczałam się już na pierwszym spotkaniu
        na kolejnych było już spokojniej-ale generalnie wnioski,które z tych spotkań wynikły wstrząsnęły mną..
    • anorektycznazdzira Re: To komplement? 04.12.11, 19:59
      Sądzę, że nie musi. Chodzi o refleksję i odkrycie prawdy, nie koniecznie o przeżycie na nowo starej traumy. To chyba indywidualne, z jednego powodu się ryczy o innym normalnie rozmawia.
    • shellerka Re: To komplement? 04.12.11, 20:00
      nie wiem, ale chętnie się dowiem.
      chodzisz prywatnie?
      • jjod Re: To komplement? 04.12.11, 20:05
        Ja z jednego powodu również powinnam chodzić na jakąś terapię do psychologa, ale nie mogę się przełamać. Dotyczy to przeszłości, ale nie ma to żadnego związku z dzieciństwem, tylko już z dorosłością.
        • el_jot Re: To komplement? 04.12.11, 20:10
          Ja też długo się nie mogłam przełamać. Tyle, że ja zaczęłam od psychiatry, bo moje lęki zaczęły przeszkadzać mi w normalnym funkcjonowaniu. Psychiatra skierowała mnie na terapię do psychologa.
      • el_jot Re: To komplement? 04.12.11, 20:07
        Nie, na NFZ, do Poradni. I jestem mile zaskoczona.
        • jjod Re: To komplement? 04.12.11, 20:13
          Do lekarza psychiatry najlepiej prywatnie.
          • el_jot Re: To komplement? 04.12.11, 20:43
            Nie stać mnie teraz na prywatne wizyty. To po pierwsze. Po drugie - to co piszesz to nie jest regułą. Mi ta "moja" psychiatra bardzo podpasowała. Leki "od pierwszego strzału" dopasowała. Jak na początku fiksowałam od samego brania antydepresnatów, w każdej chwili mogłam do niej przyjechać, uspokoiła mnie, wyjaśniła dlaczego tak się ze mną dzieje. Prywatnie za każdą wizytę musiałabym płacić, teraz kiedy lekki zaczęły działać będę do niej jeżdziła praktycznie tylko po receptę.
            • jjod Re: To komplement? 04.12.11, 20:50
              Ja szukam namiaru na jakiegoś dobrego specjalistę.
            • shellerka Re: To komplement? 04.12.11, 20:59
              mam dokładnie takie same doświadczenia z psychiatrą na NFZ.
              pierwsze, co mnie zaskoczyło, to krótki termin oczekiwania na wizytę - dokładnie tydzień, ale przemiłą pani w rejestracji powiedziała, że jeśli czuję palącą potrzebę, to mogę choćby następnego dnia, tyle, ze musiałabym trochę poczekać w poczekalni,żeby się "wcisnąć"

              nie wiem tylko jak wygląda terapia "państwowa".
              chodziłam wcześniej prywatnie prawie rok i gie to dało. ale wtedy z kolei nie czułam potrzeby i wręcz wzdragałam się na myśl o jakichkolwiek lekach.
              teraz widzę, że leki bardzo fajnie pomagają, ale są pewne sprawy, o które chciałabym dopytać psychologa.
              • el_jot Re: To komplement? 04.12.11, 21:05
                Ja nie czekam wcale na wizytę. Terminy są tego samego dnia. Tyle, że wizyty trwają dość długo i czeka się w poczekalni, ale to taka specyfika. Raz trafiłam kiedy kierowała pacjenta do szpitala i czekałam ponad godzinę. Co do terapii państwowej, nie mogę za wiele powiedzieć, ale po dwóch spotkaniach mam lepsze zdanie niż po terapii prywatnie.
              • angazetka Re: To komplement? 04.12.11, 21:07
                Terapia państwowa wygląda tak samo jak prywatna. Tylko za darmo wink
                • shellerka Re: To komplement? 04.12.11, 21:10
                  smile
    • makurokurosek Re: To komplement? 04.12.11, 20:36
      Odebrałabym to inaczej, nie jako komplement ale stwierdzenie faktu , że przeżycia z dzieciństwa były dla ciebie na tyle traumatyczne, że podświadomie twoje prawdziwe odczucia i wspomnienia zostały schowane bardzo głęboko.
    • kali_pso Re: To komplement? 04.12.11, 20:53

      Powiem jedno- dzień, w którym zaliczyłam terapię małżeńską był jednym, może nawet najgorszym, dniem w moim życiu...a do dzieciństwa to nawet nie doszliśmywinkp

      Prawda, wyrzucona z siebie, w obliczu obcej osoby- zawsze boli.
      Ale chyba najbardziej boli konfrontacja tego, co o sobie myslimy z tym, jak nas odbierają inni...
      • el_jot Re: To komplement? 04.12.11, 20:59
        kali_pso napisała:

        >
        > Powiem jedno- dzień, w którym zaliczyłam terapię małżeńską był jednym, może naw
        > et najgorszym, dniem w moim życiu...a do dzieciństwa to nawet nie doszliśmywinkp
        Myśmy z mężem też próbowali terapii małżeńskiej, ale trafiliśmy na jakiegoś manipulatora, a nie psychologa. Mąż się zorientował dość wcześnie w trakcie tej terapii, ja po dłuższym czasie, kiedy już do niego nie chodziłam. Pan się bawił nawet w jasnowidza, twierdził, że jak się nie poddamy terapii, to za pół roku nie będziemy małżeństwem. Od tamtej pory minęło 4 lata, a my dalej jesteśmy razem i jest dobrze.
        • nangaparbat3 Re: To komplement? 04.12.11, 21:18
          smile
          To było po prostu stwierdzenie faktu.
          Ja akurat wierze w moc bezpiecznego przeżycia emocji, które wcześniej, własnie jako dzieci, musielismy ukrywać. Nawet kiedyś doświadczyłam czegoś takiego, i to bardzo budujące doświadczenie.
          I nie wierzę w gadu-gadu i moc rozumu - wspiera, owszem, dobrze sobie rozumowo różne rzeczy poukładać, ale to taka - apretura.
          Zajrzyj do tej książeczki:

          shop.mediarodzina.com.pl/catalogue/book/id/343
          i nie przejmuj sie płakaniem, jak będziesz umiała się popłakać, to od razu łatwiej Ci się będzie cieszyć smile
    • sharpless6 Re: To komplement? 04.12.11, 21:19
      łatwiej przedstawić to na zimno i rozumowo wtedy wydaje się nam że poradziliśmy sobie z problemem. Ja jestem zbyt emocjonalna ale nauczyłam się panować nad emocjami szczegolnie w pracy przybieram maskę ,gram jak w teatrze. Na terapii jeszcze nie byłam ani u psychiatry.
    • turzyca Re: To komplement? 04.12.11, 21:59
      > ? A poza tym, ja chyba nie chcę tego aż tak rozdrapywać, żeby beczeć przed tą p
      > sycholożką, no jakoś mi głupio

      Z racji rodzinno-towarzyskich znam paru psychoterapeutow i wszyscy maja w gabinetach zapas chusteczek. Placzacy pacjent to standard, w koncu jak sie dlubie w bolesnych rzeczach, to lzy sa norma.
    • buuenos Re: To komplement? 04.12.11, 22:09
      terapia moze nawet zadzialac na nic niemowieniu.mozesz siasc i nic nie mowic terapeuta tez nie,w tej ciszy znajdziesz tez odpowiedz..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka