Dodaj do ulubionych

zdejmowanie butow

06.01.12, 13:11
Temat pewnie już się przewijał, rzadko ostatnio bywam na emamie, ale zastanawia mnie jak to jest u was z tym ściąganiem botów jak idziecie w gości.
Miałam ostatnio gości, którzy byli u mnie pierwszy raz i wszyscy chcieli zdejmować buty. Niektórym udało mi się wyperswadować ten pomysł, inni zdjęli.
Ja nigdy nie ściągam botów jak do kogoś idę. Nie uznaje czegoś takiego. Czasem widzę ze gospodarz patrzy wymownie na moje buty. Nie żeby były jakieś brudne wink tylko jakby się dziwił ze nie zdejmuje.
Jak to jest u was? Zwłaszcza u tych gdzie zwyczaj zdejmowania butów się praktykuje. Co myślicie o takiej osobie co to włazi bezczelnie w butach?

--
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:15
      Co myślicie o takiej osobie co to włazi bezczelnie w butach?

      ...że jest burakiem?
    • andaba Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:17
      U nas się nie ściąga, bo zimno i średnio czysto, bo do piwnicy sie schodzi, zawsze któreś dziecko z pola przyleci sie wysikać i butów zdjąć nie ma czasu, że nie wspomne ile przynoszą miedzy palcami koty, więc nie wymagam. Ale w gościach raczej ściągam, chyba że widzę, że sobie rajtki wybrudzę smile Ale na wyświcowane posadzki bądź czyste dywany w butach wejść nie miałabym śmiałości.
    • czarodziei88 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:17
      u mnie się nie zdejmuje ale obowiązkowo wyciera. Byłam ostatnio na małym przyjęciu gdzie trzeba było ściągać buty. Czułam się idiotycznie w eleganckim stroju bez wysokich butów...jedna pani też się nie spodziewała bo po ściągnięciu kozaków maiła skarpetki - dziwnie to wyglądało przy eleganckiej sukience więc ściągnęła i skarpetki - cóż czasami człek nie ma ocieplanych kozaków a cienkie rajstopy to za mało więc żeby nie zmarznąć człek sobie ubiera skarpetki wszak ubiera się kozaki wiec nie widać - jak widać trzeba być przygotowanym na wszystko....

      Jak dla mnie przesada.
      • indigo_kid Re: o la boga 06.01.12, 14:05
        Do eleganckiego stroju kozaki? To dopiero okaz pożal się boże dobrego stylu.
        Kozaki to się zakłada zimą na imprezę plenerową, a na przyjęciu w pomieszczeniach to się w czółenkach delikatnych występuje.
        Eh te dzisiejsze dyktatorki stylu.
        • chcesztomasz Re: o la boga 06.01.12, 14:16
          A tak się spytam w czym ty chodzisz w ziemie? W półbutach? Uwierz mi ale elegancki strój może być elegancki w połączeniu z kozakami. masz chyba trochę ograniczone horyzonty.
          • indigo_kid Re: o la boga 06.01.12, 14:23
            W zimie na eleganckie przyjęcia nie chadzam w kozakach bo to obciach większy niż wymaganie od gości, żeby ściągali buty.
            • drinkit Re: o la boga 06.01.12, 15:28
              Jeżeli masz wyczucie stylu, to i w kozakach możesz wyglądać elegancko. No ale nie każdy się z tym rodzi...
            • chcesztomasz Re: o la boga 06.01.12, 15:38
              są eleganckie przyjęcia i eleganckie. Na ile przyjęcie w warunkach domowych może być elegancie? Obciach wg ciebie - cóz masz zbyt ograniczone horyzonty...bywa

              Chciałabym zobaczyć jadąca metrem pannę w czółenkach na w miarę eleganckie przyjęcie ha ha ( wszak nie każdy ma samochód) Swoją droga żyjemy w 21 wieku wybór jest spory....
              • franczii Re: o la boga 06.01.12, 15:53
                Na ile przyjęcie w warunkach domowych moż
                > e być elegancie?

                Eleganckie przyjecie ze wszyscy w rajstopach i skarpetachbig_grin
              • indigo_kid Re: o la boga 06.01.12, 17:22
                chcesztomasz napisała: Chciałabym zobaczyć jadąca metrem pannę w czółenkach na w miarę eleganckie przy
                > jęcie ha ha ( wszak nie każdy ma samochód) Swoją droga żyjemy w 21 wieku wybór
                > jest spory....

                Co to jest "w miarę eleganckie" przyjęcie?
                I czego jest spory wybór, zasad sv? Co to się porobiło ula la la
                Brak samochodu nie może być wytłumaczeniem złego stylu.

                W pracy wymaga się ode mnie eleganckiego wyglądu, nikt nie paraduje w kozakach przez cały dzień, zmieniamy obuwie w szatni. Aaa była raz jedna praktykantka która chodziła w kozakach cały dzień smile Ale ona była jeszcze nieokrzesana biedactwo.

                Eleganckie przyjęcia urządzamy w lokalach, tam chodzimy w butach ale też nie są to kozaki.
                • franczii Re: o la boga 06.01.12, 17:29
                  A to musi byc zaraz przyjecie? Do kogos do domu mozna tez pojsc z wizyta na pol godziny i miec na sobie wizytowe ubranie+ kozaki.
                  • indigo_kid Re: o la boga 06.01.12, 17:32
                    Oczywiście, że można ale nie jest to w dobrym stylu.
                    A przypomnę rozmawiamy o dobrym stylu a nie o tym co można zrobić.
                    • franczii Re: o la boga 06.01.12, 17:36
                      Alez jest w dobrym stylu o ile sa dobrane do stroju.
                • violon-czela Re: o la boga 06.01.12, 17:45
                  a że ja się spytam ten dobry styl to według czyich zasad? Twoich? Gdzie jest to napisane?
                • langolier_maximus Re: o la boga 06.03.12, 15:24
                  Mam wraznie,ze ty z tych osob co sa na ogol "over -dress" wink).Syndrom ukrainki czy rosjanki-w niedzielu zawsze futro i szpile bo inaczej to nieelegancko..To oznaka prowincjonalnosci hehe.Nawet imprezki w ambasadach maja pewne stopnie "elegancji" (nazwijmy to tak roboczo).A co dopiero domowki..
            • franczii Re: o la boga 06.01.12, 15:52
              O masz ci los, zesrala sie bida i placze
              A co to jest ten elegancki stroj?
              Do eleganckiej dziennej sukienki kozaki nie pasuja? Od kiedy?
              • indigo_kid Re: o la boga 06.01.12, 17:30
                franczii napisała:
                > A co to jest ten elegancki stroj?

                To po co się wtrącasz jak nie masz pojęcia o czym piszemy?

                > Do eleganckiej dziennej sukienki kozaki nie pasuja? Od kiedy?

                od zawsze:
                Popatrz na efekt np tu
                https://e.lansik.pl/la577/0cd96551000bec094cd27092
                • franczii Re: o la boga 06.01.12, 17:36
                  Ja wiem co to jest elegancki stroj. Elegancki stroj to jest stroj dobrany do okazji.
                  Kozaki do wieczorowej lub koktajlowej sukienki sie nie zaklada ale do wizytowej dzienna pora jak najbardziej.
                • franczii Re: o la boga 06.01.12, 17:38
                  To co wkleilas to raczej nie jest dzienna sukienka.
            • sueellen Re: o la boga 06.01.12, 18:44
              Ależ są zestawy ubrań, które spokojnie można założyć na wizytę z okazji imienin cioci gdzie kozaki grają pierwsze skrzypce np:

              https://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTSlBQQIRAQRAqqxlKCz6KdZzwKbybO-VdPz2Eo2JjfiXiinYH9
              https://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT-NA85hl_iBpWWus2STFjFXKLVGrTwcc1VGGAL8oXkail0J_a05A
              https://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSWoUg8yMq8YHvPKlqG_NRb9DXUFDmKj1pHpQCiRG2fSt2aucwIwA
              • indigo_kid Re: o la boga 06.01.12, 21:45
                i w takich strojach chodzisz na wizyty domowe?
                • chcesztomasz Re: o la boga 07.01.12, 12:44
                  ale ty niekumata jestes - ile masz lat 89? Nie musisz odpowiadać - widać...mamy 21 wiek...ogarnij się.
                  • langolier_maximus Re: o la boga 06.03.12, 15:26
                    Indigo chodzi w etolach futrzanyc,h ze sznurem pereU i w jedwabnej bialej bluzce tudzez spodnicy za kolano, obowiazkowo halka, bez halki?Miedzy ludzi???Acha i kapelusz.Mezatka bez kapelusza???O tempora, o mores!!
            • ma_dre Re: o la boga 09.01.12, 10:38
              za to na owych eleganckich przyjeciach sciagasz buty, co?
            • langolier_maximus Re: o la boga 06.03.12, 15:22
              Rozumiem,ze na domowe imprezki chadzasz w dlugiej balowej sukni?Jesli impreza jest wzglednie elegancka, czyli taka, jakie zwykle sa domowe swieta, sylwestry, imieniny itd. kozaki-jak najbardziej tak.Zalezy jakie, zalezy do czego- to juz inny temat, ale ogolnie-nie ma zadnych przeszkod.
      • wjw2 Re: zdejmowanie butow 06.03.12, 13:51
        Cóż, nie wiem ile trwają eleganckie przyjęcia, zakładam 2-3 godz. moze dłużej, cały ten czas pani zamierzała spędzić w kozakach i skarpetach????

    • lola211 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:17
      Uwazam, ze trzeba sie dostosowac do zwyczaju gospodarzy oprócz korzystania z uzywanych kapci, bo to dosc obrzydliwe.Zdejmuje lub nie zdejmuje-zalezy od domu i od tego co na podłodze.
      Na dywany jest mi niezrecznie wchodzic w butach, jesli jest parkiet/deski to oporów nie mam.
      W moim- absolutnie nie ma takiego wymogu, jestem rada jak gosc mi zaoszczedzi widoku paradowania w skarpetkach.
      • koralik12 Re: zdejmowanie butow 06.03.12, 10:17
        Uważam tak jak lola
    • figrut Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:19
      Nie oczekuję od proszonych, czy rzadko bywających gości, że zdejmą buty. Sama też nie zdejmuję, jeśli jestem proszonym gościem. Jednak jeżeli na dworze plucha, buty nawet po solidnym wytarciu zostawiają paskudne, błotne ślady, wtedy buty zdejmuję z własnej woli i szacunku dla sprzątających w danym domu. Oczekuję tego od wpadających bardzo często znajomych, choć nigdy im tego nie mówię, ale liczę na to, że codziennie, albo i trzy razy dziennie sąsiad, sąsiadka czy koleżanka nie będzie mnie narażać na bieganie z mopem po mieszkaniu jeśli przychodzi w brudnych od błota butach.
    • monia_ika Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:19
      Bardzo mnie to denerwuje, szczególnie w czasach gdy mój syn raczkował. Od razu musiałam odkurzać i zmywać podłogę bo w wyobraźni miałam te wszystkie psie kupy i inne badziejstwa przyniesione pod podeszwią.
      • lola211 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:22
        To sie gosci nie zaprasza.
        • monia_ika Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:25
          Zaprasza się odpowiednich smile
          • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:31
            Ale zakladamy, ze dziecko juz nie raczkuje czyli nie ma szansy zjedzenia psiej kupy z podlogi.
            Dalej zmuszasz gosci do sciagania butow?
            • monia_ika Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:34
              Tak, bo mam sporo znajomych i często mam gości. Ale nie ma problemu.
    • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:29
      W Polsce sciagam zawsze (wyjatek: imprezy + gospodarze sami chodza w butach po domu), w innych krajach nie sciagam nigdy (wyjatek: leze na kanapie u dobrych znajomych).
    • sumire Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:30
      nigdy się nie upieram przy zdejmowaniu butów - nie mam perskich dywanów, przejechanie kafelków mopem to minimalny wysiłek - ale jeśli ktoś woli chodzić po mieszkaniu boso (jak ja), to też nie zabraniam. jeśli brnę w gości przez śniegi w trekkingowych buciorach, zdejmuję zawsze.
      • kasia191273 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:33
        nigdy nie każę zdejmować, czasem jednak polscy goście się upierająwink

        Holendrzy nie zdejmują i ja również nie odwiedzając innych
    • grouse1 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:35
      Ja zawsze buty zdejmuję idąc w gości. Podeszwy chodzące po brudnych chodnikach, błocie, śniegu czy nie daj Boże psich odchodach nie wydają mi się na tyle czyste, nawet po wytarciu w wycieraczkę, aby paradować w nich po podłogach, po których na przykład raczkują dzieci. Nie uważam, że mój strój jest niekompletny bez butów. Do małej czarnej można ubrać sexi pończochy i czuć się dobrze i bez szpilek.
      Gości nie zmuszam do ściągania butów, choć każdy i tak to robi, wyrażając chyba te same poglądy co ja. Gdy jednak ktoś zostanie w butach to i tak w myślach szlag mnie trafia, bo po wyjściu takiego delikwenta muszę posprzątać, bo nie wyobrażam sobie żebym miała w czystych skarpetach chodzić po takiej "pobutowej" podłodze, a jak już pomyślę, że dzieci mogą na tej podłodze leżeć to szlag mnie trafia.
      Problemu kapciowego nie mam, bo u nas kapci nikt nie używa.
      • carmita80 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:42
        Nie praktykuje zdejmowania butow idac w gosci u kogos ani nie wymagam tego od innych. Wyjatek to byty ublocone, ale to sie praktycznie nie zdarza, bo blota przed domem nie mam, na ulicach tez nie, zreszta moge komus umozliwic oczyszczenie obuwia. Sama chodze w domu w butach, bo lubie smile
      • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:43
        Nie uważam, że mój strój jest niekompletny bez
        > butów. Do małej czarnej można ubrać sexi pończochy i czuć się dobrze i bez szp
        > ilek.

        Eeee, a jak wygladaja sexy ponczochy, ktore zastepuja fajne buty do malej czarnej?

        I tak z ciekawosci co sie stanie jak przejdziesz po podlodze, po ktorej ktos chodzil butami (zakladam, ze jest to standard czyli buty wytarte przed wejsciem, bez blota po sznurowki i takie tam) tymi czystymi skarpetami? Skarpety mozna uprac, bakterie Cie nie ugryza...?
        • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:54
          "Eeee, a jak wygladaja sexy ponczochy, ktore zastepuja fajne buty do malej czarn
          > ej? "

          hahahhahahaha, ja np nie mam pojęcia.

          Na pewno jej korona z głowy spadnie, wszak pani sprzątająca przychodzi tylko raz w tygodniu do tego pałacu a dzieci przecież jedyne co robią to raczkują, leża na podłodze i jeszcze ją liżą, a biedna nie wie, że bakterii nie widać gołym okiem wiec tak czy inaczej jest syf big_grin

          chyba bym musiała na głowę upaść żeby mnie szlag trafiał że ktoś butów nie ściągnął a ujeb...ych w błocie, śniegu, deszczu nie miał - w ogolę darowałabym sobie zapraszanie ludzi a juz na pewno na jakieś przyjęcia bo zabij mnie ale nie wyobrażam sobie małej czarnej i latania na boska tym bardziej, że jestem niska. Zwykłe spotkanie - ok.
          • majenkir Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:17
            chcesztomasz napisała:
            > hahahhahahaha, ja np nie mam pojęcia.


            Ja mam!
            https://img.alibaba.com/wsphoto/v0/478138938/Wholesale-Baby-leggings-fake-shoes-pantyhose-baby-girls-tights-Red-Pink-Black-colors-75-85-95.jpg
            • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:43
              Te ostatnie pasuja jak w pysk strzelil, chyba ze zaszalejemy i jakims karminem na wargi rzucimy. Wtedy pierwsza opcja jest lepsza wink.


      • mama_gromadki Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:43
        U mnie się buty zdejmuje, nie posiadam ogromnego salonu w kafelkach tylko pokoik z dywanem. Mam jedną znajomą która ma zawsze z tym problem ale u siebie buty zdejmuje. Teściowa też u mnie chodzi w butach, po takiej wizycie czyszczę dywan bo pozostaje brud.
        • iskierka40 Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 15:27
          zdejmuje i proszę o zdejmowanie u mnie.
          • iskierka40 Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 15:28
            w ogóle nie mogę sobie wyobrazić jak można wejść komuś w buciorach do mieszkania....
            • iskierka40 Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 15:30
              ksiądz sam sciągnął i ministranci tez smile
              • nabakier Re: zdejmowanie butow 08.01.12, 00:23
                PADŁAM! big_grinDDDDDD

                (ksiądz też ściągnął...chachachacha)
      • anyx27 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:46
        Grouse1, mam dokładnie takie samo zdanie jak ty.

        U nas nie ma dywanów, w salonie są kafle, chodzimy na boso, nie posiadamy kapci. Dla mnie ściąganie butów to oczywista oczywistość wink Na podeszwach przynosi się różne cuda, każdy z odrobiną wyobraźni to wie wink Jeśli ja, albo moje dziecko mielibyśmy potem chodzić po takiej podłodze boso, to aż niedobrze mi się robi. Gdy zdarzy się, ze ktoś przyjdzie i nie ściągnie butów, to potem obowiązkowo idzie w ruch mop wink

        Jeśli koś nie ściąga w domu butów, to po co w ogóle je nosi? Rozumiem zimą, bo zimno, ale latem? Skoro i tak ma w domu na podłodze taki sam brud itp., co na chodnikach,trawnikach...
        • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:59
          "Jeśli koś nie ściąga w domu butów, to po co w ogóle je nosi?"

          OJP złota myśl tygodnia. Ja np dla jaj. big_grin


          "skoro i tak ma w domu na podłodze taki sam brud itp., co na c
          > hodnikach,trawnikach..."


          Hno mi w domu z tego chodzenia w butach trawa wyrosła a potem stokrotki i pokrzywy. Czasem latają pszczółki.
          hahahaha, a skąd ty wiesz co kto ma w domu? czasem na skarpetach masz większy syf niż na butach.
        • franczii Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:13
          A ten mop to az taka tragedia?
          To co ile wy zmywacie podloge? U mnie podlege sie myje conajmniej raz na 2 dni bo lubie pochodzic boso i miec czyste pietytongue_out
          • grouse1 Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 15:02
            No wiesz zależy ile masz tym mopem do umycia. Ja tam myję podłogę co dziennie i mam do umycia 70 m2 salonu plus hol co daje jakieś 85m2 samego dojścia gości do kanapy, a jeśli zachce im się łazić po całym domu to mam całe 370 m2 mopowania, a to już jest trochę i jest problemem.
            • franczii Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 20:14
              Skoro i tak codziennie myjesz to o co chodzi? Gdybys myla raz , dwa na tydzien to rozumiem obawy o to, ze ktos w butach wniesie zarazki ale tak? Tak czy siak po gosciu podloga zostanie zmyta.
      • drinkit Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:31
        Do małej czarnej można ubrać sexi pończochy i czuć się dobrze i bez szp
        > ilek.

        ???
      • franczii Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:08
        Nie mam nic przeciwko sciagnieciu butow u kogos ale w ponczochach/rajstopach w malej czarnej to po prostu smiech. Jesli ide do kogos i jest mozliwosc, ze zdejme buty to nie zaloze wyjsciowego stroju.
    • karra-mia Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:37
      zawsze zdejmuję buty i znajomi zawsze zdejmują buty u mnie. Wyjątkiem sa najczęściej starsze osoby, którym po wizycie ciężko jest buty założyć, ale wtedy pytają czy mogą i wycierają dokładnie obuwie.
      Na szczęscie nie mam znajomych, którzy bezczelnie wchodzą w butach.
      • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:45
        > Na szczęscie nie mam znajomych, którzy bezczelnie wchodzą w butach.

        Sa zwyczaje i zwyczaje. Ty sciagasz buty, inni nie lubia. Dlaczego od razu musi to byc bezczelne?
        • karra-mia Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:50
          >Co myślicie o takiej osobie co to włazi bezczelnie w butach?

          odpowiedziałam na pytanie autorki wątku.
          Każdy ma swoje zwyczaje, owszem, ale w moim domu panują moje zwyczaje i tyle.
          • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:00
            no i panują no i ok, ale to że ktoś ma inne i nie zna twoich nie znaczy od razu, że jest bezczelny. Zamontuj sobie tabliczkę.
            • karra-mia Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:27
              proponuję jeszcze raz przeczytać pierwszy post, a potem się rzucac. Autorka zapytała o bezczelne włażenie w buciorach, ja odpowiedziałam, co sądzę o bezczelnym włażeniu w butach. Tyle
        • anyx27 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:51
          duzeq napisała:

          > > Na szczęscie nie mam znajomych, którzy bezczelnie wchodzą w butach.
          >
          > Sa zwyczaje i zwyczaje. Ty sciagasz buty, inni nie lubia. Dlaczego od razu musi
          > to byc bezczelne?

          Bo buty z założenia służą do chodzenia w nich na zewnątrz, tam gdzie jest brudno i nie chcemy chodzić gołymi stopami. A do łazienki też w butach? Po kąpieli stajesz na tej podłodze, na której ktoś wczesniej paradował w brudnych butach, potem hyc! do łóżeczka z taką psią kupką, albo innymi frykasami wink
          • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:05
            NIe spotkalam sie nigdzie ze sciaganiem butow oprocz Polski. Czy ty myslisz, ze w innych krajach nie maja dzieci chodzacych po podlodze i nie maja brudu na chodnikach?
            Czy wejscie do lazienki w butach w Polsce oznacza automatyczne zostawienie kupy po psie? A potem wychodzisz z prysznica i voila! noga w kupe, bo wczesniej nie bylo jej widac?
            Ciekawostka.
            • kosher_ninja Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:07
              Chyba bardzo mało podróżowałaś smile
              W takiej Japonii czy Tajlandii to pewnie na zawał byś zeszła.
              • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:32
                Tak, nie bylam w Japonii. Co nie zmienia faktu, ze miliony holenderskich, niemieckich, norweskich, hiszpanskich czy portugalskich dzieci nie zapadaja na tajemnicze choroby zwiazane z przyniesiem brudu na podewszach. Jako zywo nie slyszalam tez o przypadkach przeniesienia psiej kupy z lazienki do lozka.
                • kaczy_kuperas Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 17:02
                  Chyba nigdy nie mieszkałas w nNorwegii. W całej Skandynawii, możliwe, że w Finlandii też, sciąga się buty!!
                  W wynajmowanym mieszkaniu zapchała się nam rura, własciciel przyszedł naprawić na własną rękę. Zaraz po wejściu zdjął 'czyste' buty (bylo sucho) i przesedł 3 metry w samych skarpetach, po czym zalozyl je w lazience, bo cała podłoga była zalana. Gdyby był z tej Norwegii, o której mówisz to pewnie by przeparadował w butach.
                  Sama zawsze zdejmuje buty, nie chodze na eleganckie (w domu, dobre sobie, haha) przyjęcia, więc paradowanie w skarpetach w zaby czy rajstopach nie jest dla mnie tragedią ani gafą towarzyską.
                  • imasumak Kaczy kuperas, możesz wyjaśnić co cię tak 06.01.12, 18:18
                    rozbawiło?

                    nie chodze na eleganckie (w domu, dobre sobie, haha) przyjęcia
                    • kaczy_kuperas Re: Kaczy kuperas, możesz wyjaśnić co cię tak 06.01.12, 22:23
                      Śmiech nie zawsze jest wyrazem rozbawienia smile Cóż, zauważyłam, że 95% emam mieszka w eleganckich pałacach, organizują wystawne kolacje i bale we własnych mieszkaniach, na których mężczyźni zjawiają się we frakach a kobiety w wieczorowych sukniach z obowiązkowymi rękawiczkami wink
                      Chyba jestem, często tutaj opisywaną, patologią. Do znajomych chodzę ubrana 'normalnie', nawet na proszone kolacje big_grin
                      • duzeq Re: Kaczy kuperas, możesz wyjaśnić co cię tak 06.01.12, 22:30
                        Nie trzeba miec palacu, zeby zorganizowac impreze u siebie w domu. Nie mowimy o wystawnych kolacjach, balach, frakach i wieczorowych sukniach - to twoja potezna nadinterpretacja.

                        Wysmiewamy tylko bzdurne "odkrycia" ze do malej czarnej mozna zalozyc seksowne rajtki, ktore beda zastepowac buty.
                  • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:22
                    Nie, nie mieszkalam w Norwegii, ale moi norwescy znajomi butow nie sciagali, o ile nie zamierzalismy uwalic sie w pozie dowolnej na podlodze, sofach etc. Poza tym wszystko ok, jezeli ktos chce, to sobie sciaga, jezeli nie, to nie. Jestem za wyborem i za nierobieniem paniki z powodu dziecka w domu lub jasnych kafelkow na podlodze.
                    • hanalui Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:36
                      duzeq napisała:
                      Jestem
                      > za wyborem i za nierobieniem paniki z powodu dziecka w domu

                      Tym bardziej ze jesli to dziecie w domu to czesto gesto nakruszone, cos rozlane, lepiace, oslinione, podotykane ubrudzonymi lepkimi lapkami, ba...dziecie samo czesto gesto uwalane gorzej niz podloga to odrobina jedzenia, kurzu wyczarowanego gdzies nie wiadomo skad, to jakaz ziemia z doniczki i to wszystko doprawione slina, smarkami.
                      Chodz sama mam dziecko jak pomysle ze mam isc do innych ktorzy maja male, mlodsze niz moje dziecko, dzieci i pomysle o tych malych kleistych lapach, cieknacej slinie to brrr...podlogi po ktorych sie przeszlo w butach duzo czystsze niz te male, pelne zarazy pociechy wlascicieli tongue_out
                      • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:40
                        Hanalui, Ty sie ze mna dzisiaj zgodzilas...! Mamy to opic czy jak? big_grin
                        • hanalui Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:43
                          duzeq napisała:

                          > Hanalui, Ty sie ze mna dzisiaj zgodzilas...! Mamy to opic czy jak? big_grin

                          Jakbys czytala watki to rowniez mam podobne zdanie co do migaczy na rondach...tongue_out mimo ze cie niecierpie tongue_out.
                          Tak pij...weekend, na zdrowie, albo na kaca tongue_out
                          • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 21:41
                            Wyluzuj, w koncu piatek wieczorem jest.
                            PS. "Nie cierpie" jest znacznie lepsza wersja od niecierpie.
                            • hanalui Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 21:58
                              duzeq napisała:

                              > Wyluzuj, w koncu piatek wieczorem jest.

                              Sama sobie wyluzuj...a kwiatki jak zwykle zostawiam bys mala pozywke...jak poszukasz dobrze to tam wiecej przekretow i literowek...miej fun i sie zabaw suspicious
                              • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 22:20
                                No, teraz to ja sie o wiele lepiej bawie z twoimi wywodami na temat szkarlatyny.
                                Wiecznie poprawiac twojej cienkiej polszczyzny tez mi sie nie chce, ale poki co robie to z dobrego serca.
                                Swoja droga to zadzwiajace, ze twoj kazdy pospolity blad ortograficzny to zawsze literowka.
                    • kaczy_kuperas Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 22:26
                      A widzisz ja w Norwegii mieszkałam, norwescy znajomi sciągali buty od razu po przekroczeniu progu, a niektórzy mieli dziwny (dla mnie) zwyczaj sciągania butów jeszcze na klatce schodowej... Część chciała nawet tam te buty zostawiac!!

                      Sama jestem za wyborem, ale nie uznaje gadania, że na zachodzie się sciaga a Polska to wiocha, wiec jej mieszkancy to wiochmeni, wiec lataja w gosciach w skarpetach. Jak ktoś chce to niech ściaga jak nie to niech zostaje, zawsze można przynieść buty na zmianę, aby były czyste i goście dobrze się czuli, ale gadanie, że zdejmowanie butów czy też zostawanie w butach jest burackie/bezczelne jest wg mnie przesada.
                      • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 22:34
                        No coz, powtarzam, ja mialam inne doswiadczenia z Norwegami.
                        Ale gdzie ja kogokolwiek nazwalam wiocha? Bo chyba sobie za daleko w interpretacjach jedziesz. A bezczelne padlo w kontekscie gosci, ktorzy osmielaja sie butow NIE SCIAGAC.

                        Ja uwazam tylko, ze panikowanie ze wzgledu na dziecko ( OMG! wylize dywan!) tudziez jasne kafelki jest przesada i tyle. Nie buractwem, nie wiocha, tylko przesada.
                        • hanalui Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 22:56
                          duzeq napisała:

                          > No coz, powtarzam, ja mialam inne doswiadczenia z Norwegami.
                          >

                          A na Wiki pisze ze Norwegii jak Polaki i buty tez se kaza sciagac:

                          In some European countries you have to wear your shoes indoors, but in others, such as Austria, Bulgaria, Poland, Slovakia, Czech Republic, Estonia, Germany, Finland, Sweden, Denmark, Hungary, Romania, Iceland, Ukraine, Norway and Bosnia and Herzegovina it is considered ignorant not to take your shoes off, unless you are told to keep them on. It is usual all over the world to remove shoes when entering someone's home if they are wet or dirty.
                          en.wikipedia.org/wiki/Etiquette_in_Europe
                    • elske Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 07:56
                      duzeq napisała:

                      > Nie, nie mieszkalam w Norwegii, ale moi norwescy znajomi butow nie sciagali, o
                      > ile nie zamierzalismy uwalic sie w pozie dowolnej na podlodze, sofach etc. Poza
                      > tym wszystko ok, jezeli ktos chce, to sobie sciaga, jezeli nie, to nie. Jestem
                      > za wyborem i za nierobieniem paniki z powodu dziecka w domu lub jasnych kafelk
                      > ow na podlodze.

                      A ja mieszkam w Norwegii i tutaj buty się ściąga odwiedzając kogoś w domu. Buty obowiazkowo sciąga sie w przychodni dla małych dzieci, w przedszkolu. Dzieciaki w szkole podstawowej w butach zmiennych albo w skarpetkach.
                • kandyzowana30 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 17:34
                  wiekszosc moich angielskich znajomych zdejmuje buty gdy przychodzi do mnie do domu, sami z siebie. Ludzie ze starszego pokolenia potrafia upomniec by zdjac buty . Butow nie zdejmuje i nie wymagam gdy ktos wpada z krotka wizyta na 5 min. Takze to chyba nie tylko pl zwyczaj
                • trwe Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 12:53
                  Mieszkałam w Niemczech wiele lat, tam się zdejmuje buty. ordnung muss sein
                  • mama-123 Re: zdejmowanie butow 10.01.12, 13:40
                    Trwe, ja tez mieszkalam w Niemczech i u nas sie butow nigdy nie sciagalo (tzn goscie nie sciagali) a ordnung tez zawsze byl. Ha!
              • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:39
                powołujesz się na Japonię?

                Abstrahując od tego, że na Zachodzie uchodzi za niegrzeczne wg savoir – vivru zmuszać gościa do zdejmowania butów a już tym bardziej podczas oficjalnych uroczystości.

                Co do Japonii - tu z kolei nietaktem jest wchodzić w butach do domu ALE:
                - bardzo rzadko się kogoś zaprasza do domu
                - buty należy zostawić je w przedpokoju, ustawione w stronę wyjścia.
                - duże znaczenia ma fakt, w mieszkaniach do dzisiaj są maty tatami ( żeby tu wejść trzeba także ściągnąć kapcie w których chodzi się po reszcie domu) i często śpi się na podłodze oraz siedzi na podłodze przy niskimi stoliku. Przed wejściem do toalety zostawia się „domowe” kapcie i nakładamy tylko te przeznaczone do toalety. Są to więc kwestie higieny i czystości.CZYLI SĄ I TOALETOWE KAPCIE - odnosząc się do wypowiedzi pani, która zastanawiała się jak można potem na bosaka przygotowywać się do kąpieli kiedy ktoś tam był w butach a ja się zapytam skoro owa pani domu nie dała mi nowych pantofli do chodzenia po domu to jak ja mam chodzić na boska jak ja nie wiem czy jest czysto czy nie, co tam ktoś na podłodze po sobie pozostawił - bleeeeeeee

                - w sytuacjach oficjalnych zmienia się nawet tam buty na eleganckie


                - Buty zdejmuje się również w restauracjach w japońskim stylu. Siedzi się tam bowiem na matach przy niskich stolikach i pozostawienie butów w takiej sytuacji byłoby po prostu niewygodne.
                • kosher_ninja Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:52
                  Abstrahując od tego, że na Zachodzie uchodzi za niegrzeczne wg savoir –
                  > vivru zmuszać gościa do zdejmowania butów a już tym bardziej podczas oficjalny
                  > ch uroczystości.

                  Eleganckie uroczystości to nie na moich 40 metrach kwadratowych.
                  I przyznam - głęboko w d. mam butowy savoir-vivre. Mój dom moją twierdzą. Od dzisiaj będę mówić, że mam go w stylu japońskim smile
                  • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:57
                    Alez wolnoc Tomku w swojej japonskiej twierdzy.

                    Ja zwracam uwage tylko na bzdurnosc uzasadniania koniecznosci zdjemowania butow ( nawet jezeli to sa niebrudne szpilki zalozone do malej czarnej ) pelzajacym dzieckiem badz kupa w lozku.
                    • kosher_ninja Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:04
                      Ja akurat niczym nie uzasadniam.
                      Ale również nie przyjmuje uzasadnień, dlaczego ktoś koniecznie musi w moim domu forsować swoje zwyczaje. Dla mnie bzdurnością jest konieczność noszenia niebrudnych szpilek założonych do małej czarnej U MNIE W DOMU. Bo inaczej to nieelegancko. No bzdurność, bo jak ktoś przychodzi do mnie w gości, to po prostu się tak nie ubiera lub musi się pogodzić z tym, że będzie nieelegancki. Na pewno mój kot i moje dziecko bardzo się tym przejmą, hehe.
                      • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:16
                        to nie zapraszaj ludzi do SWOJEGO domu będziesz mieć spokój. Przyjęcia rób w lokalu chyba, że chcesz wyjść na buraka wg Savoir vivre
                      • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:02
                        O uzasadnieniu pisalam w odniesieniu do forumki, do ktorej sie ustosunkowalam.
                        Ja malej czarnej zakonczonej szpilkami nie nosze na codzien, ale jezeli ktos organizuje impreze u siebie w domu i zaprasza gosci, a ci zjawiaja sie ubrani, olaboga, imprezowo, to owi goscie jak najbardziej powinni miec wybor co do wlasnego wygladu. Twoja twierdza twoja twierdza, ale istnieja jeszcze pewne reguly goscinnosci. Gdzie obecnosc szpilek na nogach w porownaniu do obecnosci jakiegokolwiek zwierzecia w domu powinna byc akurat zjawiskiem lajtowym do przelkniecia.
                        Bo nie rozumiem coz takiego moga przyniesc szpilki w porownaniu do tego co moze przyniesc kot.
                  • chcesztomasz Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:18
                    " Eleganckie uroczystości to nie na moich 40 metrach kwadratowych"

                    No to z czym masz problem?

                    "I przyznam - głęboko w d. mam butowy savoir-vivre."

                    I twoje prawo, ale człowiek, którego zapraszasz może przywiązywać uwagę do tego i nie chcieć - tak więc aby nie wyjść na burka uprzedź.

                    "Mój dom moją twierdzą."

                    No i niech tak pozostanie. Gościom wstęp wzbroniony i będzie spokój
                    • kosher_ninja Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:29
                      Mam o tyle dobrze, że moi znajomi są strasznie buraczani. Wcześniej napisałam, żem patologia. W dodatku bez bidetu.
                      Nie ty będziesz mi dyktować, kogo i czy mam zapraszać lub nie. U mnie w domu się również nie pali - tego pewnie też nie powinnam wymagać, prawda? Czy to już będzie inny savoir-vivre? Bo 40 lat temu wiele osób zrobiło mi wielkie oczy na zakaz palenia. A i dzisiaj się tacy znajdują.
                      Nikogo uprzedzać nie zamierzam. Nie uprzedzam również, że mam kota. I że nie mam bidetu. I że mam mydło w kostce w łazience, a w płynie w kuchni. I że nie jadam mięsa, a więc golonki na obiad nie zrobię.

                      Zostałam tak wychowana, że jak się do kogoś idzie i przekracza prywatną granicę,to się dostosowuje do obyczajów gospodarzy. Forsowanie dobrego wychowania jest bardzo złym wychowaniem. Niejeden w obcych krajach stracił za to głowę. A wielu siedzi za to w więzieniach.
                      Jeśli mi się nie podoba, to drugi raz nie przychodzę. Ale nie stroję focha, że np. dostaję kawę rozpuszczalną, a nie z ekspresu ze spienionym mlekiem. Następnym razem nie poproszę po prostu o kawę.
                      Gospodarz w swoim domu może mieć białe, perskie dywany z perskich kotów i dbac o nie chorobliwie. Jego prawo, bo jego dom. To on robi komuś zaszczyt, że na oglądanie tych perskich dywanów zaprasza. To on uchyla swoją prywatność. Niszczenie tego perskiego dywanu w imię savoir-vivre jest po prostu buractwem.

                      A tak poza tym - strasznie mamy spięte poślady jako naród uncertain
                      • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:06
                        > A tak poza tym - strasznie mamy spięte poślady jako naród uncertain

                        Wybacz, kosher_ninja, ale powyzsze zdanie raczej odnosi sie do tych, co za wszelka cene chca przeforsowac opinie, ze goscie w domu to male robaczki, ktore maja pasc na pysk przed wszelkimi fobiami i widzimisiami gospodarza.
                        • kosher_ninja Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:36
                          Bo tak się składa, że muszą.
                          Co innego, jak ów gospodarz zaprasza do knajpy, a co innego, jak zaprasza do domu. Może sobie być strasznym ekscentrykiem. I trudno - nie podoba mi się, to się szybko zmywam i więcej nie przychodzę. Ale nie forsuję u niego w domu moich zasad. Bo to jego dom, a ja muszę to uszanować.
                          Jeśli gospodarza w domu nie pije się alkoholu, to nie wnikam, dlaczego. Po prostu nie piję i tyle, a nie przychodzę ze swoim winem, bo ja się lubię napić. Nie dopytuję, czy gospodarz ma takie poglądy religijne, czy jest alkoholikiem, czy DDA. Dostosowuję się do zasad w jego domu, bo to jego dom, a nie mój. Kiedyś chyba był nawet taki wątek.
                          Jak idę do kogoś, u kogo nie ściąga się butów, to nie ściągam. U mnie się ściąga. Bo ja tak lubię. Jak kogoś do siebie zapraszam, to wpuszczam do mojej prywatnej przestrzeni. Pokazuję jak mieszkam.
                          Nie urządzam u siebie eleganckich przyjęć, bo nie mam na to warunków. Gdybym miała, to te przyjęcia byłyby w butach. Ale u mnie jest tak mało miejsca, że jeśli zapraszam sześcioro gości, to niestety - ktoś już czasem siada na podłodze. I w butach byłoby słabo. Pewnie zaraz mi się dostanie, że jak nie mam warunków eleganckich, to w ogóle nikogo nie powinnam zapraszac. A ja lubię, i moi goście też to lubią.

                          Najbardziej w ogóle dziwi mnie to, że ten problem znam jedynie z forum smile I tak, mamy spięte pośladki, bo u nas to trzeba się dostosować do ogółu. Nie można mieć fobii, o nie, bo jak to wygląda? U nas można się zachwycać dalekowschodnimi zwyczajami, ekscentryzmem Anglików, wolnością Francuzów czy Włochów. Ale my musimy być przycięci pod linijkę, bo inaczej to wiocha. A wiochy trzeba się bać. I tępić.
                          A ja tam jestem wiocha i się nie wstydzę wink
                          • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 17:15
                            NIe, nie musza. Gdyby ktos chcial mnie zmusic do sciagniecia szpilek na jakiejs imprezie, w nastepnej sekundzie obydwie szpilki wraz z moimi nogami bylyby juz za drzwiami. Przy czym ja SCIAGAM buty w Polsce, bo nie mam z tym wiekszego problemu. Nie toleruje jednak bezusadnionych fobii, a sciaganie szpilek na imprezie, bo sie komus podloga pobrudzi jest wlasnie taka nieuzsadniona fobia. Prawo do podtrzymywania swoich zasad w domu jest, a przynajmniej powinno byc, ograniczone w interakcjach z innymi ludzmi, szczegolnie jezeli sie owych ludzi zapraszalo. Jezeli ktos nie stwarza swoimi preferencjami zadnego zagrozenia dla gospodarza badz innych gosci (palenie jest tego rodzaju "zagrozeniem"), to dlaczego nei wyciagnac wlasnie tego kija z kregoslupa na czas pobytu gosci...?

                            Nie rozumiem tez narzucania gosciom swoich zywczajow, przesadow i wierzen. Uwielbiam mieso wiec nie przygotowywuje zadnych bezmiesnych dan dla gosci, ktorzy sa wegetarianami...? Nie pije wodki wiec zmuszam wszystkich do picia mojego ulubionego czerwonego wina, bo dom moja twierdza...? Jestem abstynentem, ale tylko dlatego moi goscie maja siedziec przy zielonej herbacie? To po co ja tych gosci zapraszam...? Zeby odliczali minuty do wyjscia...?

                            Tutaj caly myk polega na tym, ze Ty wpuszczenie kogokolwiek do domu traktujesz jako zaszczyt dla gosci. Ja otwieram dom i staram sie o dobre samopoczucie gosci, tak zeby goscie czuli sie jak u SIEBIE w domu. Sampoczucie podlogi nie interesuje mnie w najmniejszym stopniu.

                            I to raczej jest ogolnoludzkie podejscie, nie majace nic wspolnego stricte z dalekowschodnimi zwyczajami, ekscentryzmem Anglikow czy wyluzowaniem Hiszpanow.
                            • niektorymodbija Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 17:48
                              Tutaj caly myk polega na tym, ze Ty wpuszczenie kogokolwiek do domu traktujesz
                              > jako zaszczyt dla gosci. Ja otwieram dom i staram sie o dobre samopoczucie gosc
                              > i, tak zeby goscie czuli sie jak u SIEBIE w domu. Sampoczucie podlogi nie inter
                              > esuje mnie w najmniejszym stopniu.

                              O, ja mam jeszcze inne podejscie. Dla mnie pojscie do kogos to jak zaznajomienie sie z inna kultura. Jesli ide do wegetarian, nie oczekuje, ze podadza mi pieczen, chetnie sprobuje ich posilkow. I tak samo w moim domu dziele sie z goscmi moimi zwyczajami.
                              Wyjatek od tej reguly stanowia dla mnie kwestie zdrowotne - typu nie podam produktow alergizujacych osobie, ktorej moga zaszkodzic (jesli o tym wiem).
                              • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:25
                                Tak, ale roznica polega na tym, ze wegetarianie wiedza, ze zjesz ich bezmiesne danie, bo warzywa i jajka tez lubisz. A co ma zrobic wegetarianin, ktory widzi na stole carpaccio jako przystawke i steka jako danie glowne? No bo JA lubie mieso, to MOJ dom i MOJE zasady?
          • czarodziei88 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:06
            Ja rozumiem, że sobie ubzdurałaś jakąś definicję słowa buty ale weź nam nie wmawiaj takich cudów.

            buty to jest po prostu okrycie stopy. buty są różne i służą też do chodzenia po domu a nie tylko na zewnątrz w obawie przed brudem - mają troszkę więcej funkcji.

            Nie wiem jak ty ale ja np nie wchodzę w psie kupy, wycieram buty, zmieniam i sprzątam w łazience - w różnej konfiguracji w zależności od sytuacji.
            • anyx27 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:27
              czarodziei88 napisała:
              > buty to jest po prostu okrycie stopy. buty są różne i służą też do chodzenia po
              > domu a nie tylko na zewnątrz w obawie przed brudem

              Owszem, ale te w których chodzisz na zewnątrz, niekoniecznie muszą to być te same, w których potem paradujesz w domu.

              > Nie wiem jak ty ale ja np nie wchodzę w psie kupy, wycieram buty, zmieniam i sp
              > rzątam w łazience - w różnej konfiguracji w zależności od sytuacji.

              Czyli uważasz, że jeśli nie wchodzisz w psie kupy, to buty masz czyste (czyt. chodniki są czyste)? Wytarcie butów powoduje, że są one czyste (brak na nich np. bakterii itd.)? To tak jakby człowiek się tylko wycierał, zamiast mył... wink
              A w łazience podłogę myję codziennie, ale niekoniecznie przed samym wyjsciem spod prysznica wink
              • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:37
                Wytarcie butów powoduje, że są one czyste (brak na nich np.
                > bakterii itd.). To tak jakby człowiek się tylko wycierał, zamiast mył... wink

                Ale co te bakterie tak naprawde Ci zrobia? W piete ugryza? Przeciez zyjemy otoczeni stadami bakterii, a nie w sterylnej bance. Gdyby ktos Ci usilowal wlozyc buty do otworu gebnego lub innego - no, tu bym zrozumiala duza niechec do obuwia. Ale na podlodze? Juz pomijam fakt, ze w kupe psia ludzie wchodza z zaprawde promilowa czestotliwoscia.
                • carmita80 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:46
                  Wytarcie butów powoduje, że są one czyste (brak na nich np.
                  > bakterii itd.). To tak jakby człowiek się tylko wycierał, zamiast mył... wink

                  A czym ty myjesz podloge w swoim salonie i jak czesto, ze jest ona wolna od wszelkich zarazkow?
                  • anyx27 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:54
                    carmita80 napisała:

                    > Wytarcie butów powoduje, że są one czyste (brak na nich np.
                    > > bakterii itd.). To tak jakby człowiek się tylko wycierał, zamiast mył...
                    > wink
                    >
                    > A czym ty myjesz podloge w swoim salonie i jak czesto, ze jest ona woln
                    > a od wszelkich zarazkow?

                    Moja podłoga nie jest wolna od wszelkich zarazków, wręcz przeciwnie wink Ale nie mam ochoty mieć na swojej podłodze wszelkich zanieczyszczeń podwórkowych. Ja widzę róznicę.
                    • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:00
                      A tak z ciekawosci: szorujesz wszystkie klamki i miejsca, ktore dotkneli goscie? Bo to co oni zostawiaja ci na klamkach moze byc wredniejsze od tego, co przyniosa ci na butach.
                      • anyx27 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:02
                        duzeq napisała:

                        > A tak z ciekawosci: szorujesz wszystkie klamki i miejsca, ktore dotkneli goscie
                        > ? Bo to co oni zostawiaja ci na klamkach moze byc wredniejsze od tego, co przyn
                        > iosa ci na butach.

                        Wszystkich miejsc nie, ale klamki myję regularnie, podobnie jak czyszczę np. słuchawkę od domofonu, piloty, uchwyty np. lodówki i włączniki światła.
                    • carmita80 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:07
                      Moja podłoga nie jest wolna od wszelkich zarazków, wręcz przeciwnie wink Ale nie mam ochoty mieć na swojej podłodze wszelkich zanieczyszczeń podwórkowych. Ja widzę róznicę.

                      A ja widze wichewink serio. Naprawde tak trudno jest zmiesc albo wciagnac odkurzaczem zanieczyszczenia, albo zmyc podloge wilgotnym mopem? Jakiez to straszne chodnikowe zanieczyszczenia przynosza pod butami twoi goscie? Uwazasz, ze ich skarpety sa wolne od zarazkow?
                      • sumire Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:54
                        ja się obawiam, że taka skarpetka to czasem może jeszcze większe niebezpieczeństwo nieść... wink
                        • falka_85 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 18:58
                          Ano właśnie to jest bardzo słuszna uwaga. Wyobraźmy sobie taką wilgotną od potu skarpetkę na dodatek osoby z grzybicą czy innym cholerstwem. A te grzybki w takiej wilgotnej, ciepłej skarpetce mają się świetnie i mnożą na potęgę. A potem to wszystko ląduje na dywanie czy podłodze i jest zbierane skarpetami innych ludzi tudzież łapkami raczkującego dziecka, które to łapki lądują chwilę potem w buzi.
                          Moja rada: nikogo nie wpuszczać a jak już to świetnym wyjściem są takie ochraniacze jak w szpitalu, a potem dla spokoju ducha należy jeszcze wymyć podłogę roztworem chloru tongue_out
                          • black-cat Re: zdejmowanie butow 06.03.12, 19:16
                            No co ty Falka, to nie wiesz, że gościom podaje się wygodne, domowe bambosze, coby tych grzybów nie roznosili po wypucowanym mieszkaniu? Wtedy grzyby i wszelka inna zaraza zostaje w bamboszach. Ale właściciela to nie obchodzi, wszak on w tych kapciach chodził nie będzie. One są przeznaczone wyłącznie dla goścismile
              • czarodziei88 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:48
                "Owszem, ale te w których chodzisz na zewnątrz, niekoniecznie muszą to być te same, w których potem paradujesz w domu. "

                muszą/nie muszą w zależności od sytuacji. Swoją drogą ktoś może nie lubić latać na boska w cudzym domu wszak nie wiadomo co ty tam masz za syf nie?

                "Czyli uważasz, że jeśli nie wchodzisz w psie kupy, to buty masz czyste"

                nie nie uważam tak, uważam, ze idiotyczne jest podawanie przez Ciebie takich głupawych przykładów ( post wyżej)

                "Wytarcie butów powoduje, że są one czyste (brak na nich np.
                > bakterii itd.)?

                Aha, jak ściągnę buty to na pewno nie ma bakterii ani na mnie ani na twojej podłodze - he he. Bardziej niż o bakterie na butach martwiłabym się o bakterie na rękach.

                "To tak jakby człowiek się tylko wycierał, zamiast mył... wink"

                Fajne wykręcasz i zmyślasz, wiec zrobię to samo - po co się myć skoro można buty ściągnąć? Fajna zabawa nie?

                "A w łazience podłogę myję codziennie, ale niekoniecznie przed samym wyjsciem sp
                > od prysznica "

                a skąd twój potencjalny gość ma to wiedzieć? A skoro nie wie to ryzyko dla niego stać tam na bosaka...i kółeczko się zamyka/
          • franczii Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:19
            No to ja mam luksus bo nie kapie sie w lazience do ktorej wchodza goscietongue_out
        • chipsi Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 20:03
          Nieposzanowanie zwyczajów gospodarzy jest bezczelne. Jeśli ja i domownicy chodzimy boso, znajomi podobnie (u siebie i u nas) a jeden mimo to wlezie w butach to uważam że jest bezczelny.
      • hanalui Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 19:34
        karra-mia napisała:

        > zawsze zdejmuję buty i znajomi zawsze zdejmują buty u mnie.

        A co na eleganckie buty, szpilki zamienne wyciagniete z torby czyli buty ktore nie smigaly po chodnikach z kupami? Dopuszczalne czy nie?
        • karra-mia Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 19:51
          a nic na to. proszę bardzo. Mnie nie rażą buty na nogach jako buty, tylko buty, w których się przed chwilą szło po ulicy.
    • wbka1 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:41
      A gości podejmujesz w kapciach?
      • anulka.p Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:48
        Lubię "buraków" w butach, którzy śmiało wchodzą w obuwiu.
        Nie lubię toczyć walk z gośćmi, którzy zaraz po wejściu rzucają się do ściągania butów, nabożnie traktując podłogę w mym domu, jakby wykonana była ona ze złotogłowia. Nie, to zwykłe deski.
        • jjod Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:51
          Zdejmuję buty i tego samego wymagam u siebie w domu. Szanuję cudzą pracę (sprzątanie), i chce, żeby inni szanowali moją - dlatego nie pozwalam ludziom wchodzić w butach.
          • carmita80 Re: Salony wylozone 06.01.12, 13:59
            kaflami i ''panie domu'' oczekujace wrecz wymagajace od gosci zdejmowania butow - wiocha, no inaczej tego nie da sie okreslic big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

            Salon to wg slownika jezyka polskiego pokoj reprezentacyjny sluzacy do przyjmowania gosci, to nie sypialnia czy pokoj do zabaw dzieciecych a wiec skoro juz dysponujecie tymi sypialnimi to nie odzierajcie gosci z czesci ich stroju, kazac chodzic im na boso, w skarpetach albo przepoconych kapciach, ktore na nogach mialo mnostwo innych osob, a niektorzy moze nawet mieli te stopy zagrzybione (kto wie?).
            • carmita80 Re: Salony wylozone 06.01.12, 14:02
              carmita80 napisała:

              a wiec skoro juz dysponujecie tymi sypialnimi - salonami mialo byc
            • anyx27 Re: Salony wylozone 06.01.12, 14:19
              carmita80 napisała:

              > kaflami i ''panie domu'' oczekujace wrecz wymagajace od gosci zdejmowania butow
              > - wiocha, no inaczej tego nie da sie okreslic big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

              Ale że co? Że nie mam dywanu, to już można w butach? Nie mam, bo raz mam ogrzewanie podłogowe, z dwa nie lubię zbieraczy kurzu w domu. Co to zmienia?

              > a wiec skoro juz dy
              > sponujecie tymi sypialnimi to nie odzierajcie gosci z czesci ich stroju, kazac
              > chodzic im na boso, w skarpetach albo przepoconych kapciach, ktore na nogach mi
              > alo mnostwo innych osob, a niektorzy moze nawet mieli te stopy zagrzybione (kto
              > wie?).

              Po pierwsze, nikomu nie każę - mam kulturalnych gości, którzy sami buty zdejmują lub pytają czy mają zdjąć (rzadko) - w takim wypadku zazwyczaj mówię, że nie koniecznie i w razie potrzeby później sprzątam.
              A kapci u nas w domu nie ma.
              • carmita80 Re: Salony wylozone 06.01.12, 14:31
                Chodzi o to, ze salon to taki specjalny pokoj do przykmowania gosci, gosciom na salonach raczej nie powinna switac mysl o zdjeciu obuwia i zostawieniu go w hollu, dodatkowo kafle na podlodze w salonie (IMO okropnosc, ale sa rozne gusta) dodatkowo daja sygnal, ze w obuwiu zostac mozna, a nawet powinno sie.
                • anyx27 Re: Salony wylozone 06.01.12, 14:48
                  carmita80 napisała:

                  > Chodzi o to, ze salon to taki specjalny pokoj do przykmowania gosci, gos
                  > ciom na salonach raczej nie powinna switac mysl o zdjeciu obuwia i zostawieniu
                  > go w hollu

                  To pokój, z którego o zgrozo! korzysta też nasze dziecko, które uwielbia się bawić na podłodze, kłaść się na niej, chodzimy też po podłodze boso, bo jest przyjemnie cieplutka smile to nie jest pokój tylko do przyjmowania gości, ale przede wszystkich do mieszkania smile

                  > dodatkowo kafle na podlodze w salonie (IMO okropnosc, ale sa rozne
                  > gusta) dodatkowo daja sygnal, ze w obuwiu zostac mozna, a nawet powinno sie

                  A to ciekawa teoria... A koleżanka słyszała o ogrzewaniu podłogowym? Kafle są duże, w kolorze delikatnej kawy z mlekiem , matowe i nijak nie zachęcają do chodzenia po nich w butach.

                  https://static1.money.pl/i/h/56/15416.jpg
                  • carmita80 Re: Salony wylozone 06.01.12, 14:54
                    To pokój, z którego o zgrozo! korzysta też nasze dziecko, które uwielbia się bawić na podłodze, kłaść się na niej, chodzimy też po podłodze boso, bo jest przyjemnie cieplutka smile to nie jest pokój tylko do przyjmowania gości,

                    To nie salon to pokoj dzienny, ale i tak powinien byc tak urzadzony aby wejscie gosci do niego nie spowodowalo zniszczen i nie trzeba bylo prac dywanowwink

                    A to ciekawa teoria... A koleżanka słyszała o ogrzewaniu podłogowym? Kafle są duże, w kolorze delikatnej kawy z mlekiem , matowe i nijak nie zachęcają do chodzenia po nich w butach.

                    Ogrzewanie podlowego nie tajemnica, nie zmusza tez do polozenia kafli, ale jak wspomnialam co kto lubi miec w salonie a raczej pokoju dziennymwink Kafle zachecaja jak najbardziej do chodzenia w butach (nie koniecznie obloconych) zwlaszcza, ze utrzymanie ich w czystosci jest latwe.
                    • anyx27 Re: Salony wylozone 06.01.12, 14:59
                      carmita80 napisała:
                      > To nie salon to pokoj dzienny, ale i tak powinien byc tak urzadzony aby
                      > wejscie gosci do niego nie spowodowalo zniszczen i nie trzeba bylo prac dywanow
                      > wink

                      Mój dom jest urzadzony tak, aby jego mieszkańcom było wygodnie i aby oni czuli się w nim dobrze smile No, ale jeśli ktoś urządza swój dom "pod" gości, to jego sprawa.

                      > Kafle zacheca
                      > ja jak najbardziej do chodzenia w butach

                      Ja akurat nie mam na kaflach wielkiego napisu "chodźcie po nas w butach, my to lubimy!". Nie wiedziałam też u innych takich zachęcających kafli, ale może za mało w życiu widziałam wink
                      • carmita80 Re: Salony wylozone 06.01.12, 15:11
                        No, ale jeśli ktoś urządza swój dom "pod" gości, to jego sprawa.

                        Domu nie urzadzam pod gosci ale salon z pewnoscia tak;

                        Ja akurat nie mam na kaflach wielkiego napisu "chodźcie po nas w butach, my to lubimy''

                        Za to twoj wyraz twarzy mowi gosciom ''zdejmijcie buty i podziwiajcie moje nieskazitelne kafle w salonie'' wink

                        • anyx27 Re: Salony wylozone 06.01.12, 15:19
                          carmita80 napisała:

                          Za to twoj wyraz twarzy mowi gosciom ''zdejmijcie buty i podziwiajcie moje nies
                          > kazitelne kafle w salonie'' wink
                          >

                          Nie sądzę smile Tym bardziej, że 1. moje kafle nie są nieskazitelne 2. dla moich gości to też oczywista oczywistość i oni sa takimi samymi burakami jak my - u nich też się ściąga buty.
                          • anyx27 Re: Salony wylozone 06.01.12, 15:23
                            I najśmieszniejsze jest to , że nikt o tym nie mówi, nie wita gości zdaniem: "u nas ściąga się buty". Wszyscy, którzy wchodzą do domu, po prostu witają się i ściągają buty. To jest oczywistość i o tym nie ma potrzeby mówić. To działa w dwie strony. Jest tak i u mnie i gdy ja idę do kogoś. Takie z nas buraki, że szanujemy pracę innych i to, że mają np. małe dziecko (wyobraźnia działa wink).
                            • kosher_ninja Re: Salony wylozone 06.01.12, 15:32
                              Chyba obracamy się w tym samym buraczanym towarzystwie.
                              Naprawdę- nigdy mi sie nie zdarzyło, żeby ktoś do mnie w butach chciał wejść smile
                            • chcesztomasz Re: Salony wylozone 06.01.12, 15:35
                              To nie jest żadna oczywistość kobieto. Przestań sobie tworzyć własne pojęcia.
                            • duzeq Re: Salony wylozone 06.01.12, 20:18
                              > I najśmieszniejsze jest to , że nikt o tym nie mówi, nie wita gości zdaniem: "u
                              > nas ściąga się buty". Wszyscy, którzy wchodzą do domu, po prostu witają się i
                              > ściągają buty. To jest oczywistość i o tym nie ma potrzeby mówić.

                              Dobrze, wchodzi moj maz i absolutnie nie sciaga butow. Dla niego to nie jest zadna oczywistosc, bo w jego oczywistosci butow sie nie sciaga. Jasna podloga czy dziecko nie maja w jego oczywistosci nic wspolnego z wewnetrznym nakazem sciagania butow. I teraz co? Kazesz mu sciagac?
                  • ma_dre Re: Salony wylozone 09.01.12, 10:55
                    anyx27 nijak zachecaja??? To ze ty gustujesz w jasnych podlogach, znaczy ze ja, jako gosc mam po nich smigac w skarpetach? No way!!! Mnie do niczego nie zniechecaja, dziekuje pozostane w butach i wiecej do ciebie nie przyjde (pewnie mnie zreszta nie zaprosisz, po tym jak zbezczeszcze ci te kafle, ale coz, wisi mi to).
              • chcesztomasz Re: Salony wylozone 06.01.12, 15:33
                "Po pierwsze, nikomu nie każę - mam kulturalnych gości, którzy sami buty zdejmują lub pytają czy mają zdjąć (rzadko) - w takim wypadku zazwyczaj mówię, że nie koniecznie i w razie potrzeby później sprzątam.
                A kapci u nas w domu nie ma."

                Po pierwsze i ostatnie kulturalnych wg swojego pojęcia bo na zachodzie niekulturalnym jest proszenie o zdjęcie obuwia wg zasad dobrych manier. Nie masz w związku z czym prawa nazwać człowieka, który nie zdejmuje butów niekulturalnym. Ktoś obcy stosujący się do zasad dobrych manier ma prawo nie wiedzieć o twej obsesji podłogowej o której możemy poczytać wyżej - stosuje się do zasad ogólnie przyjętych tym bardziej, że tego nie komunikujesz i o tym nie uprzedzasz. Widze tutaj więc idiotyczna sprzeczność - chcesz by ludzie ściągali obuwie sami z siebie mimo iz nie muszą bo wg zasad sv gospodarz nie może im niczego narzucić. Jednocześnie im tego nie komunikujesz tylko się krzywo patrzysz i już nie zapraszasz. Skoro juz masz mówisz A i masz odwagę miec zasady sprzeczne z sv to powiedz B i uprzedzaj.
    • lilly811 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:51
      Jeśli idę na przyjęcie w eleganckich szpilkach to ich nie zdjemuję, jeśli idę np. z wizytą do koleżanki, babci, ciotki- zdejmuję buty, zwłaszcza w zimie- sama też nie lubię jak ktoś mi w buciorach wchodzi- lubię czystość odkurzam codziennie podłogę i nie bardzo podoba mi się gdy ktoś łaził nie wiadomo gdzie a moje dziecko wszystkie te bakterie za chwilę zbierze turlając się po podłodze...oczywiście jak ktoś się ich nie zdejmuje to trudno, cóż zrobić- najczęściej są to faceci którym tak się pocą stopy, że jak je zdejmą to będzie nieładnie pachnieć i z tej przyczyny nie zdejmują...
    • kosher_ninja Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 13:57
      Mam małe mieszkanie i wszystkich znajomych wyluzowanych. Tak bardzo, że nie wstydzą się swoich skarpetek. A ja nie wstydzę się swoich u nich. Albo mam na zmianę, albo nie zakładam tych z dziurami wink
      Eleganckie przyjęcia na 50 metrach kwadratowych są dla mnie zadziwiające. A ja z reguły w takich mieszkaniach bywam, bo znajomych mam średnio majętnych. I pewnie patologicznych, bo nie znam ani jednej osoby, u której chodzi się w butach. Naprawdę - nikogo. Zadziwiające, prawda? I przyznam, że czułabym się co najmniej durnie przychodząc do kogoś, kto ma te 40-50 metrów, jakiś tam dywan czy nawet i nie, i siedzieć w kozakach. Ja nawet w robocie zmieniam buty (wszyscy zresztą u mnie zmieniają). A wpadając do kogoś na kawę nie zabieram ze sobą butów na zmianę. A może powinnam, heh. I jeszcze gustowny woreczek kupić, i machać nim idąc i pokazując, żem taka światowa.

      A tak poza tym, drogie niezmieniaczki nigdy - jak się zachowujecie w podróżach? Np. w takiej Tajlandii, w której zdejmuje się buty nawet przed wejściem do hotelu. Nie podróżujecie do takich chamskich krajów? Lejecie na to i narażacie się na niemiłe komentarze? A może z zachwytem przyjmujecie te wspaniałe obce obyczaje?

      I jeszcze jedna uwaga - bywałam w prywatnych domach w różnych krajach - we Francji, w Anglii, w Niemczech, we Włoszech i... wszędzie zdejmowało się buty. Tylko nie byłam podejmowana jako elegancki gość, a raczej gość półdomownik. Korzystałam też trochę z takich form podróży, jak hospitality club. I też trafiałam tylko na zdejmowaczy. No ale może dlatego, że często dostawałam podłogę do spania smile
      • franczii Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:25
        > I jeszcze jedna uwaga - bywałam w prywatnych domach w różnych krajach - we Fran
        > cji, w Anglii, w Niemczech, we Włoszech i... wszędzie zdejmowało się buty.

        Ale pewnie w polskich domachbig_grin
        We Francji mieszkalam i bywalam au pair nigdy sie z tym nie spotkalam.
        We Wloszech mieszkam od prawie 6 lat i mam mnostwo znajomych i tez nigdy sie nie spotkalam.
        Najczesciej to ja jestem jedyna, ktora sciaga buty u ludzitongue_out Ale nie ze wzgledu na gospodarzy a czasem zeby posiedziec na podlodze. W jedynym domu wloskim gdzie mile jest widziane zdejmowanie butow i zachecanie (nienachalne) do zdjecia butow poprzez oferowanie jednorazowych kapciuszkow to mieszkanie kuzyna meza ozenionego z Moldawianka.
        • franczii Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 16:34
          I dodam, ze tylko ja wlasciwie zrozumialam czym jest to delikatne zaproponowanie kapci gosciom bo ja jestem Polka. Pozostalym (Wlochom) go glowy nie przyszlo, ze to dlatego, ze gospodyni wolalaby zeby buty zostaly przy wejsciu.
      • ma_dre Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:01
        a u kogo ty bywalas w tej Francji??? No to rzeczywiscie musialas bywac jako nieoficjalny gosc a raczej taki co to wchodzi przez "entree de service", bo w tym kraju akurat pozostanie w butach przy gosciach i niezdejmowanie butow jak sie jest gosciem to elementarny wymog dobrego wychowania. No chyba ze masz miedzy 0 a 25 lat i gospodarze tez, to wtedy jeszcze ujdzie. Juz widze miny Francuzow, jak sciagam u nich buty w przedpokoju albo podejmuje ich u siebie w skarpetach big_grin
    • toxicity1 Re: zdejmowanie butow/botów??? 06.01.12, 14:05
      diara napisała:
      ściąganiem botów >
      zdejmować buty.>
      nie ściągam botów
      moje buty. .
      zwyczaj zdejmowania butów
      włazi bezczelnie w butach?

      To jak w końcu?
    • 18_lipcowa1 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:05
      u siebie nie wymagam, a ludzie różnie robią,- nie przeszkadzają mi ani czyjes skarpety ani buty
      ja u kogos sciagam, bo czuje sie swobodniej i wygodniej bez butów, zwlaszcza, ze chodze albo do rodziny albo do dobrych znajomych gdzie wywalam sie na kanapie, podłodze albo podkurczam nogi pod siebie na wygodnym fotelu

      na stojące proszone koktajle w sukni z brokatem i szpilkach nie chadzam
      • 18_lipcowa1 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:07
        aha
        ani my
        ani nikt kto do nas przychodzi
        nie tapla sie w błocie, ziemii, gównach
        wiec jesli cos na butach jest to ew woda od deszczu
        • niektorymodbija Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:27
          U innych - sciagam.
          U siebie - dotychczas nie wymagalam (wiekszosc i tak sciagala), ale zaczne ze wzgledu na pojawienie sie dziecka i kupno dywanu. Higiena wygrywa dla mnie z tz. savoir-vivre'em.
          A na eleganckie przyjecia zabieram pantofelki na zmiane :p
    • indigo_kid Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:20
      W moim gronie eleganckie przyjęcia odbywają się w lokalach, więc oczywiście buty wtedy mamy na sobie. Nie ma tematu.
      Odwiedziny w domach są w formie luźnej i wtedy ściągamy obuwie przy drzwiach. Nikt z nas nie ma zaśmierdziałych skarpetek, zgrzybiałych stóp - dbamy o higienę osobistą, odpowiednio często wymieniamy skarpetki i obuwie (tak kochanie ze względu na higienę obuwie też powinno się co jakiś czas wymieniać). Nie oferuję gościom kapci bo to niehigieniczne.
      Ludzie którzy w odwiedzinach nie ściągnęliby obuwia byłaby to ich ostatnia wizyta u mnie.
      • ma_dre Re: zdejmowanie butow 09.01.12, 11:04
        bo pewnie twoi znajomi mieszkania maja male, fakt, eleganckie przyjecie latwiej zrobic na 250m² niz na 80...
    • gagunia Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:21
      Rzadko zdejmuję buty u kogoś. Robię to, gdy mam buty mokre, brudne (deszcz, błoto itp) albo gdy gospodarz sobie tego wyraźnie życzy. Moi goście butów zdejmować nie muszą i prawie nigdy nie zdejmują. Chyba, że się uprą, to wolna wola...
    • kobieta_z_polnocy Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:24
      Te nieszczęsne buty naprawdę nie powinny podlegać aż tak bezwzględnym zasadom, moim zdaniem.

      Jak wpadam z wizytą do koleżanki na herbatę i ciasto to buty zdejmuję.

      Jak przychodzę w gości to mam na nogach buty: albo te w których przyszłam, albo inną parę przyniesioną na zmianę (w zależności od pogody). Kozaki zupełnie nie nadają się na salony, więc tego akurat problemu nie rozumiem.
      Tym niemniej nie walczę o swoje zasady bezkompromisowo, jeśli widzę, że gospodarzom to przeszkadza. Obuwie akurat nie jest warte konfliktu, a zwyczaje ludzie mają różne, vide ten wątek.

      Co do zwyczajów "zagranicznych", to jest równie różnorodnie. Akurat tu gdzie mieszkam (Dania) ludzie na ogół zdejmują buty. Zresztą nawet własne i dzieci zostawiają przed drzwiami, co jest dla mnie akurat mało kulturalne.


      • duzeq Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:39
        Lo kurde. Nigdy nie sciagalam butow w Danii. Moi znajomi tez nie.
        • kobieta_z_polnocy Re: zdejmowanie butow 07.01.12, 11:33
          A ja tak. Raz nawet musiałam zostawić buty przed drzwiami na klatce, bo była zima wink
          Jak widać zwyczaje są najróżniejsze pod każdą szerokością geograficzną.
    • gryzelda71 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:32
      Ale problemy.
      Jak masz dziurę w rajstopach to broń tych butów hehehe
      Serio wejdziesz widząc raczkujące dziecko w buciorach?
      Kurcze jak ma się dom,z częścią dzienną i nocną to owszem można przestrzegać tych bucików na nóziach,ale te mieszkania w blokach i to łażenie wszędzie w butach no nie wiem....
      I kto jeszcze robi przyjęcia w domach,jak nawet zwykłe chrzciny to powód do wynajęcie sali bankietowej?
    • deszcz.ryb Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:33
      Zgodnie z sv butów się NIE zdejmuje. Ani gospodarz tego nie może wymagać, ani goście sami z własnej woli nie ściągają.

      Natomiast obowiązkiem gości - również zgodnie z sv - jest przyjść w CZYSTYCH butach. A jak to zrobić np. zimą albo jesienią, kiedy jest błoto? Otóż bardzo prosto:

      Należy PRZYNIEŚĆ ZE SOBĄ BUTY NA ZMIANĘ. smile I wszystko gra - cenne dywany gospodarza tongue_out będą czyściutkie i goście nie będą świecić skarpetkami.

      Przy czym oczywiście należy rozróżniać sytuacje: jeżeli goście przychodzą na parę godzin, np. na imprezę rodzinną, to ma zastosowanie powyższa zasada.

      Jeżeli goście będą nocować, to zyskują na ten czas status "domowników" - wtedy wiadomo, że raczej nie będą biegać pod prysznic w szpilkach. I wtedy goście zazwyczaj przywożą swoje kapcie. Albo chodzą boso. Albo używają kapci gospodarzy o ile się nie brzydzą.

      Jeżeli jesteś gospodarzem to nie możesz wymagać od gości zdjęcia butów. Jeżeli sami chcą je ściągać, to możesz ich poinformować, że to niekonieczne, jednak jeżeli bardzo chcą, to droga wolna.

      Moim zdaniem wymaganie ściągania butów przez gości to buractwo. Buty są elementem stroju, a gości nie zaprasza się po to, żeby podziwiali czyste dywany gospodarzy. Dom to nie świątynia, można postprzątać jeżeli goście nabłocą.
      • czarodziei88 Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:54
        Amen.
    • kub-ma Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:34
      Ja najczęściej zdejmuję. Uwielbiam chodzić boso po mieszkaniu (szczególnie gdy są dywany)niezależnie od stroju. Moi goście robią jak chcą.
    • myelegans Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 14:36
      Nie znosze chodzic w skarpetkach, ani na bosaka, nie znosze, wiec butow wole nie sciagac. Na szczescie nikt ode mnie tego nie wymaga. Wyjatkiem jest jak wchodze z ciezkich traktorach po bryi, wtedy sciagam i laze z cieplych skarpetkach.
      Sciaganie butow, jezeli dodatkowo sa czescia eleganckiego ubrania jest po prostu niegrzeczne. Buty sa dodatkiem do stroju i wyglada zalosnie jak w sukience, i w rajstopach, albo nie daj Boze w marynarce facet paradujacy w skarpetach.
      Nie wymagam od nikogo sciagania butow. W zimie mam gruba wycieraczke. Jezeli ktos sie upiera to prosze bardzo, ale zawsze na wstepie mowie, ze butow sciagac nie trzeba.
      • morgen_stern Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:03
        CytatButy sa dodatkiem do stroju i wyglada zalosnie jak w sukience, i
        > w rajstopach,


        Oj tam, założysz seksi pończochy i będziesz wyglądać elegancko tongue_out
        Deszcz.ryb napisała wszystko, co trzeba na ten temat.
        • myelegans Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 22:33
          Cytat Oj tam, założysz seksi pończochy i będziesz wyglądać elegancko tongue_out
          Deszcz.ryb napisała wszystko, co trzeba na ten temat
          Totez do niej nigdy na przyjecie nie pojde tongue_out
    • drinkit Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:27
      Jak idę z wizytą (kolacja, impreza) to nigdy nie ściągam, ew. przy deszczu/błocie/śniegu mam na zmianę czółenka, szpilki, baletki. U bliskich znajomych czy rodziny, gdzie wizyta jest luzacka i przewalam się na kanapie to zdejmuję buty, żeby mi było wygodnie.
      Swoim gościom mówię żeby zostawali w butach - większość zdejmuje. Jak chcą, to trudno. Ale zmuszanie kogoś do tego jest sporym nietaktem.
    • tosterowa Re: zdejmowanie butow 06.01.12, 15:33
      Jasne, że zdejmuję,
      od swoich gości nie wymagam, ale wolę, jak zachowują się tak, jak ja po przyjściu do własnego domu, a pierwsze, co robię, to zdejmuję buty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka