asia_i_p
09.01.12, 14:55
Na stronie wyborczej jest nagranie zarejestrowane w pokoju tego prokuratora, który próbował się zastrzelić. I pokazuje moment, w którym go znajdują. Na pierwszym planie jest człowiek w czerwonej bodajże bluzie, który na jego widok cofa się i chwyta za torbę. Spodziewałam się apteczki (absurdalne, nadmiar oglądania doktora House'a), telefonu, żeby dzwonić po pogotowie, ale on bez namysłu wyciąga kamerę albo aparat fotograficzny i pochyla się nad rannym, nad którym wisi już inny dziennikarz, też robiący zdjęcia. Próbuję sobie wmówić, że tam nastąpił proces myślowy "Czy zadzwonić po pogotowie? Nie, ktoś już dzwoni. Pomóc? Nie, jeszcze coś sknocę" - ale nie bardzo widzę czas na taki moment. I tak myślę, co musi się w głowie poprzestawiać, żeby pierwszym odruchem na widok rannego było chwycenie aparatu fotograficznego.