Dodaj do ulubionych

co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczyciela?

25.01.12, 10:43
na fali wątku, który przeczytałam.

No własnie co jest tak strasznie trudnego, wyjątkowego, nadzwyczajnego w pracy nauczyciela, że cały czas słyszy się o coraz to nowych żądaniach tej grupy zawodowej. Może mnie ktoś oświecić?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 10:51
      Idź do obojętnie której szkoły podstawowej, to sobie odpowiesz na to pytanie.
      Hałas, hałas i jeszcze raz hałas.
      Odpowiedzialność.
      Użeranie się z mnóstwem nieznośnych bachorów, na które nie wolno nawet krzyknąć., a uwaga jest traktowana jako ubliżenie majestatowi.
      Użeranie się z upierdliwymi rodzicami.
      Potrzeba przygotowywania się do pracy.
      Rozwiązywanie problemów wychowawczych.
      I wiele innych tyle mi na szybko przyszło do głowy.

      Rozejrzyjcie się po forach, rodzice nie mogą sobie poradzić z jednym swoim dzieckiem, wobec którego na pewno mogą użyć więcej środków przymusu niż nauczyciel (nie mam na mysli kar cielesnych), a co ma zrobić nauczyciel z kiludziesięcioma gagtkami, których musi nauczyć i wychować no i oczywiście zainteresować - patrz wątek o dziecku - pępku świata.
      • czarodziei88 dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 10:59
        co jest takiego nadzwyczajnego, wyjątkowego w pracy nauczyciela czego nie ma w innych zawodach? I dlaczego spośród tych wszystkich zawodów to własnie nauczyciel ma być jakoś specjalnie traktowany?

        1. W innych zawodach nie ma hałasu?
        2. W innych zawodach nie ponosi się odpowiedzialności?
        3. w innych zawodach nie trzeba się użerać? Jak nie bachor ( cytuje) to klient, pacjent itp
        4. w innych zawodach nie trzeba przygotowywać się do pracy?
        5. W innych zawodach nie trzeba rozwiązywać problemów?

        Abstrahuje już od tego, ze każdy jest kowalem własnego losu.

        dalej nie rozumiem.
        • andaba Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:08
          Wiesz, bo w innych zawodach jest albo to, albo to.
          W fabryce jest hałas i może odpowiedzialność, ale nie ma upiornych smarkaczy i nie musi się z dnia na dzień przygotowywać, nikt go nie opieprza za nic i nie musi się troszczyć o czyjeś delikatne uczucia.

          Lekarz ma odpowiedzialność i upierdliwych pacjentów, ale ma ciszę i jest niemal bogiem.

          Ekspedientka ma klientów do użerania, ale hałąs mniejszy i jak nie zrobiłą manka to ma spokojną głowę do następnej zmiany.

          Przygotowywać się do pracy w większości zawodów nie trzeba, no bo jak się przygotowuje lekarz, pielęgniarka, hydraulik, czy referentka?

          W większości zawodów problemy są krótkotrwałe - ta rurka pasuje, czy za gruba będzie, wystawić te kiełbaski z nalotem czy nie wystawić.
          Problem na drugi dzień, albo po godzinie znika, praca wychowawcza jest długofalowa.
          • rebionek Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:15
            > Ekspedientka ma klientów do użerania, ale hałąs mniejszy i jak nie zrobiłą mank
            > a to ma spokojną głowę do następnej zmiany.
            >
            W marketach/centrach handlowych nie ma hałasu? Nie dość, że jest hałas to jeszcze ta durna muzyka wszędzie.

            > Przygotowywać się do pracy w większości zawodów nie trzeba, no bo jak się przyg
            > otowuje lekarz, pielęgniarka, hydraulik, czy referentka?
            >

            Lekarz powinien śledzić na bieżąco zmiana w swojej dziedzinie. I nie tylko lekarz, ale prawnik, księgowy, kadrowy, doradca podatkowy i jeszcze parę innych zawodów też się znajdzie.
            • maderta Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 22:05
              Czym innym jest śledzenie zmian, a czym innym codzienne przygotowanie się do pracy. Przecież te kartkówki, sprawdziany, testy się same nie wymyślą, trzeba ich poszukać, dopasować do możliwości uczniów, pomijam już ich sprawdzanie potem.
              Lekcji nie przeprowadza się tak poprostu, każdą trzeba przemyśleć, bo jak się tego nie zrobi, nie wybierze odpowiednich technik pracy, zadań, to niestety ale wasze nawet najbardziej genialne dzieci nic z takiej lekcji nie wyniosą i rodzice będą sobie mogli poużywać na forach, że nauczyciel nie nauczył.
          • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:17
            jak komuś praca ze smarkaczami nie pasuje, to się dziwię, że się do szkoły pcha

            jak się męczyłam w pewnym urzędzie (bo mi praca nie pasowała) to się zwolniłam i poszukałam czegoś lepszego
            • gazeta_mi_placi Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:26
              Nie ma osoby w 100% zadowolonej ze swojej pracy, zawsze albo dojazd na ten przykład marny albo szef niezbyt wyrozumiały albo pensja niska.
              To że ktoś narzeka na swoją pracę (dane jej elementy) nie oznacza, że nie lubi pracy.
              • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:30
                nie, no ale moment - jeśli lekarzowi przeszkadzają pacjenci, to nie nadaje się na lekarza, bo on leczy PACJENTÓW
                jesli sędzia ma pretencje, że na etapie orzekania i rozprawy musi słuchać stron, to się nie nadaje na sędziego, bo jest od rozstrzygania sporów między stronami a nie od tego, żeby siedzieć i pachnieć za biurkiem
                jesli profesorowi przeszkadzają studenci, to niech się rpzeniesie do PANu i skupi na pracy naukowej albo zwolni z uczelni, bo on też jest od dydaktyki i uczenia studentów
                jeśli nauczycielowi przeszkadzają dzieci, niech poszuka pracy, w której z dziećmi nie będzie mieć kontaktu

                nikt nikomu nie broni się przekwalifikować
                • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:32
                  To, że się dostrzega problemy, żyje się nimi, nie oznacza, że się nie lubi dzieci i chce się zmienić zawód. Każdy widzi to, co chce zobaczyć.
                  • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:50
                    wiesz, dla mnie sytuacja, w której nauczyciel z niechęcią myśli o dzieciakach jest jakimś tam (jednym z wielu, oczywiscie) symptomem wypalenia zawodowego i sytuacją niepokojącą, każącą się zastanowić, czy
                    1. nauczyciel nadaje się do pracy albo
                    2. czy nauczyciel nie potrzebuje pomocy, skoro zaczynają się u niego pojawiać symptomy wypalenia zawodowego

                    co do wypalenia zawodowego - czy w szkołach dyrekcja interesuje się, czy nauczyciele się nie wypalają i czy podejmuje jakieś czynności, żeby temu wypaleniu zapobiec?

                    bo może też należałoby zacząć naciskać na decydentów, żeby nauczycieli objąć pomocą psychologiczną i żeby nie zostawali sami z problemami i swoją bezradnością?
                    • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:06
                      Nie znasz realiów szkoły. Dyrekcja chce, żeby nie było problemów, rzadko kto, nawet gdy jest młody i naiwny, przyzna się do jakiejś słabości. Coś nie tak - znaczy, że sobie nie radzisz. Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś pomógł wypalającemu się nauczycielowi.
                      • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:09
                        ależ ja sobie zdaję z tego sprawę
                        bo to już jest dyskusja systemowa

                        ale naprawdę, jako rodzicowi, marzy mi się sytuacja, gdy ktoś wpadnie na pomysł, żeby już na etapie początkowym wyłapywać symptomy wypalenia zawodowego nauczycieli i im pomagać

                        zwlaszcza, że w srodowisku psychologów jest świadomość, że wypalenie dotyka przede wszystkim zawody, że je tak górnolotnie nazwę, "misyjne" - takie, gdzie się pomaga ludziom

                        i dotyka nauczycieli w szczególności

                        dla mnie to smutne, że nikt w MENie nie wpadnie na pomysł, żeby zadbać o kadrę
                      • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:12
                        obawiam się, że takie szukanie haków na młodych (i tych starszych) to wszędzie jest sad

                        taki dziki kraj
                • sundry Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 16:45
                  Ledwo dwa dni temu pisałaś, że jak komuś nie pasują rodzice, to nie powinien być nauczycielemsmile
          • e_r_i_n Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 18:02
            andaba napisała:

            > Przygotowywać się do pracy w większości zawodów nie trzeba, no bo jak się przyg
            > otowuje lekarz, pielęgniarka, hydraulik, czy referentka?

            Taa, a nauczyciel 'przeciętna statystyczna polska' to się przygotowuje, że hoho.
            Tak się przygotowuje, że anglistka zadane do domu napisanie paru zdań o tradycjach bożonarodzeniowych albo królowej angielskiej po polsku.

            > Problem na drugi dzień, albo po godzinie znika, praca wychowawcza jest długofal
            > owa.

            Przepraszam, ale niestety w polskiej szkole pracy wychowawczej jest niewiele.
            Jak jest to problem, to w 90% przypadków to problem rodzica i 'on coś musi z tym zrobić'.
        • wrednadziewucha Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:08
          Jak ma się dzieciaczki, to chce się żeby w szkole je ktoś uczył. Powierza się dzieci obcym osobom, co do których ma się ogromne wymagania.

          Nauczyciel ma nie tylko uczyć, ale też wychowywać. Ma dobrze uczyć, ma dobrze pilnować, ma jeździć na wycieczki, ma dla każdego mieć czas, bla, bla, bla... Ma dzwonić do rodziców, przygotowywać lekcje, rozsądzać spory uczniów.

          Nie widzisz różnicy między pracą nauczyciela, a np. pracą w korporacji? Nauczycielem się jest 24/7, taka jest prawda. To, że jest wiele nauczycieli, którzy nie przykładają się do swojej pracy, to inna historia.

          Jest takie powiedzenie: Obyś cudze dzieci uczył. I to chyba najlepiej oddaje to, co takiego jest w pracy nauczyciela.
          • gazeta_mi_placi Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:17
            Uważam, że nauczyciele powinni dostawać minimum z 3000 zł miesięcznie na rękę, za pracę w gimnazjum odpowiednio więcej.
            • sarah_black38 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:21
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Uważam, że nauczyciele powinni dostawać minimum z 3000 zł miesięcznie na rękę,
              > za pracę w gimnazjum odpowiednio więcej



              Popieram ! Gazeta ministrem oświaty big_grin, albo premierem. Wszak Tusk musi odejść smile
              • nabakier Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:42
                Chciałam to samo napisać smile! Gazeta na premiera! Serio.
                Ps. A nauczyciele akademiccy jeszcze odpowiednio więcej, ma się rozumieć?
                • sundry Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 16:46
                  Nauczyciele akademiccy chyba aż tak się nie użerają, w liceum też już spokojniej, jak mniemam.
                  • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 21:50
                    czasy sie zmienily, przyszlo pokolenie gimnazjow, szkoly wyzsze przestaly byc elitarne i idzie no nich w zasadzie wiekszosc mlodziezy - i tak, nauczyciele wyzszych uczelni zaczeli sie uzerac
            • naomi19 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:11

              > Uważam, że nauczyciele powinni dostawać minimum z 3000 zł miesięcznie na rękę,
              > za pracę w gimnazjum odpowiednio więcej.

              Spokojnie, tyle zarabiają, mianowani nieraz więcej. Plus 'praca w domu', plus wolne ferie, waacje, zniżki na komuniację miejską, nielegalne korki, z głodu nie przymierają, nie bój żaby...
              • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:19
                Nie zarabiam tyle, a mam mianowanie. Ale spokojnie, pewnie kłamię...
                • kotulek_ns Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:58
                  nauczyciel dyplomowany: 2600-2700 na rękę,
                  mianowany: 2000-2200
                  za goły etat czyli 18godzin/tydzień
                  w naszej szkole mało jest takich nauczycieli, którzy nie mają godzin ponadwymiarowych czy zastępstw czyli każdy zarabia jeszcze więcej
                  • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:02
                    ja nie twierdzę, że nauczyciele dobrze zarabiają

                    może wyda Ci się to szokujące, ale uważam, że nauczyciel powinien mieć pensję w granicach minimum 5K na rękę
                    dużo? oczywiście
                    bo to zawód odpowiedzialny a za odpowiedzialność powinno się adekwatnie płacić

                    ranga zawodu by wzrosła, wzrosłaby też motywacja nauczycieli
                    bo możliwość pracy w zawodzie stałaby się nobilitująca, byłaby większa konkurencja wśród absolwentów a to z kolei sprawiłoby, że do zawodu trafialiby sami najlepsi

                    mi się marzy taki system
                  • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:04
                    Piszę o sobie. Mam goły etat, pracuję w prywatnym gimnazjum, w którym nie ma dodatków i stażowego. Nie zarzucaj więc mi kłamstwa.
                    Druga sprawa, wielu nauczycieli ma jedynie "goły" etat, w placówkach się zwalnia i redukuje ilość godzin i pracowników. Nie słyszałaś o tym?
                    • kotulek_ns Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:12
                      w prywatnych szkołach jest faktycznie inaczej
                      ale w państwowych nie tak łatwo jest zwolnić nauczyciela, kiedy ma mianowanie
                      • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:27
                        O zwolnieniach nie pisałam, pisałam o pensji. Prawda jest taka, godzę się na niższą pensję, bo warunki pracy w tej szkole mam naprawdę dobre.
              • sarah_black38 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:20
                naomi19 napisała:

                >, zniżki na komuniację miejską

                O kurczę jako żywo o zniżkach komunikacji miejskiej nic nie wiem. To było ze dwadzieścia lat temu. Przesadzasz !
                • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:24
                  nauczyciele nie mają zniżek
                  być może mają na PKP, jak WYKUPIĄ specjalną legitymację zniżkową
                • naomi19 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 21:13
                  Poważnie? Kilka lat temu pani nauczycielka okazała stosowny dokument na PKP i miała kilkadziesiąt procent zniżki. I jeszcze narzekała, jak to nauczyciele. Ale to rzeczywiście było kilka lat temu. Ostatnio podobna sytuacja na PKS. Całe szczęście, że to ukrócono.
          • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:20
            tak jak i sędzią się jest 24/7, prokuratorem, policjantem, lekarzem, pracownikien naukowo-dydaktycznym (tam też nienormowany czas pracy)

            bez jaj, jak się wybiera zawód zaufania społecznego to nie ma co narzekać

            mój mąż ciągle powtarza (a on właśnie ma taki nienormowany czas pracy i bywało, że siedział w pracy i 1 stycznia i rejestrował spółki, bo trzeba było, bo to było kluczowe połączenie) - jak się nająłeś na psa, to szczekaj wink

            swoją drogą, rzadko która grupa zawodowa ma tyle wolnego, co nauczyciele wink

            i tak, wiem, na jakich zasadach działa to wolne, bo sama pracowałam na uczelni wink
            ino mimo wszystko jak się pracuje na pełnym etacie, to się bardziej zapierdziela wink
            • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:29
              Wybacz, ale nie da się porównać pracy na uczelni w pracą w szkole (np. W gimnazjum). Wiem, bo się wymieniam myślami z mym mężęm - profesorem i zawsze mi mówi, że podziwia, że tyle wytrzymuję i potrafię trzymać język za zębami. Chodzi mi głównie o to, jak gimnazjaliści potrafią się zachowywać i co potrafią powiedzieć.
              • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:42
                no to nie brać pracy w gimnazjum, jak ponad czyjeś siły, proste
                • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:48
                  Nadinterpretacja. Wybacz, każdy nauczyciel gimnazjum ma problemy, najwyżej o nich nie rozmawia. To, że się pewne rzeczy przeżywa, "przerabia" w domu, świadczy nie o nieudacznictwie, tylko o emocjonalnym podejściu do pracy. Widać, tego nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć.
                  • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:55
                    a czy nauczyciele naciskają na likwidację gimazjów?
                    pytam z czystej ciekawości, bo z tego, co obserwuję, to zarówno nauczycielom jak i rodzicowm się taki model edukacji nie podoba (moim zdaniem to wyrywanie dzieciaka w nowe środowisko w najdurniejszym wieku)

                    może należałoby pomyśleć, czy nie ruszyć jakiejś akcji społecznej w celu likwidacji gimnazjow?
                    bo z tego, co pamiętam (ale może źle pamiętam) z dzieciakami \, które chodziły do 8-letniej podstawówki w tym głupim wieku aż takich problemów nie było...

                    ja chętnie wesprę jako rodzic nauczycieli w walce o likwidację gimnazjów i przywrócenie starego systemu oświaty
                    i myślę, ze wielu rodziców przyłączyłoby się do nauczycieli
                    • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:00
                      Doszliśmy do momentu, w którym jesteś o krok o stwierdzenia, że powstanie gimnazjum jest winą nauczycieli. Nauczyciele od początku twierdzili, że zebranie dzieci w wieku dojrzewania w oddzielnych szkołach jest pomyłką. Później sygnalizowali, że dla wielu, trzy lata gimnazjum są czasem straconym, niestety, na tę reformę poszło mnóstwo pieniędzy i nie byłoby łatwo ją odkręcić. Na razie żadnego z ministrów nie było stać na tak stanowczy i kosztowny krok.
                      • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:05
                        nie, nie twierdzę tak absolutnie
                        ale zastanawiam się, jak zmienić chory system

                        i nie wiem, może źle myśle, ale gdyby połączyć siłę rodziców i nauczycieli w jedno (zwłaszcza, że nauczyciele też przecież są rodzicami) to może by się dało przeforsować coś u decydentów...

                        ale w sumie też sobie zdaję sprawę, ze być może sobie tylko roję...

                        choć z drugiej strony ci co rządzą, to ludzie, których wybieramy

                        więc społeczny nacisk być może sprawiłby, że sprawa stałaby się przedmiotem ogólnonarodowej dyskusji...


                        ech, marzenia...
          • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:25
            Wypalona czuję się co roku, w okolicach kwietnia. Raczej nie zwierzam się z tego nikomu, szczególnie nie dyrekcji. Później przychodzą wakacje i dają ukojeniewink
          • e_r_i_n Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 18:05
            wrednadziewucha napisała:

            > Nauczycielem się jest 24/7, taka jest prawda.

            Zapomniałaś dodać chyba DOBRYM nauczycielem.
            Patrząc na wychowawczynię mojego syna jestem na 100% pewna, że ona nim nie jest 24/7.
            • iuscogens Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 08:49
              Pracuje tylko 20/7 podła baba big_grin
              • e_r_i_n Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 09:33
                Ależ skąd, ja w ogóle nie oczekuję, że będzie pracowała 24/7,20/14, ani nawet 12/12 czy 8/16.
                Wystarczy, że poza odbębnieniem maksymalnie 2 lekcji (2 razy w tygodniu, poza tym po jednej) zaangażuje się jakkolwiek w życie uczniów, których jest wychowawcą.
        • dziennik-niecodziennik Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:37
          > 3. w innych zawodach nie trzeba się użerać? Jak nie bachor ( cytuje) to klient,
          > pacjent itp

          masz w pracy sytuację ze przychodzi do Ciebie co godzine inna grupa po 30 klientów, ktorymi masz sie zając równocześnie? pomijając już całą specyfikę tego zajmowania się...
          • czarodziei88 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:49
            No tak zapomniałam o wyolbrzymieniu i nadaniu maksymalnego dramatyzmu sytuacji.

            co godzinę przychodzi grupa 30 dzieci, nawet 40 - niż demograficzny jakoś się zapcha. Wszyscy na raz krzyczą, jęczą, zgłaszają się do odpowiedzi, nie słuchają, latają po sali - demony, albo każdy chce coś innego robić...chodziłam do szkoły i zabij mnie ale tak to może na przerwach w podstawówce było.

            w sumie to każdy zawód można tak "zdemonizować" big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:54
              W takiej 30-osobowej grupie wystarczy dwóch gagatków.
              Jak dorosły klient (skoro porównujesz do klientów) ubliża albo zachowuje się agresywnie/niezgodnie z regulaminem wzywa się ochronę (dużo firm ją ma) która usuwa taką osobę, a co zrobisz w szkole? Usunąć z klasy (choćby tymczasowo) gagatka się nie da bo niepełnoletni i szkoła za niego odpowiada.
            • nabakier Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:04
              Napięta uwaga przez cały czas.
          • gazeta_mi_placi Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 11:50
            Do tych 30 klientów należy dodać występujące minimum po pięć niezadowolonych mamuś "klientów" bo jeden z "klientów" dostał niesłuszną zdaniem mamy jedynkę, kolejny z "klientów" dostał uwagę itp.
          • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:24
            straszne
            normalnie do szkoły za karę tego człowieka ciągnęli, wbrew jego woli złożyli papiery, bo on idąc do pracy pierwszy raz zobaczył, na jakich zasadach działa szkoła (i że co 45 min. przychodzi nowa banda rozwrzeszczanych klientów wink ) bo bidulek w wieku 26 lat pierwszy raz w życiu ze szkolnictwem powszechnym miał kontakt wink i wcześniej nie wiedział, czego się może spodziewać i że dzieci tam są, i że dzieci robią hałas, i że lekcje są co 45 min, i że na lekcje się trzeba przygotować i raz na jakiś czas sprawdzić zeszyty i sprawdziany (bo nikt mu nie powiedział nigdy w zyciu, że na tym polega szkoła) wink

            do szkoły idą często ODRZUTY
            ludzie, którzy merytorycznie są za słabi, żeby gdziekolwiek indziej dostać pracę
            i pasjonaci idą, ale ci nie jojczą
            • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:31
              To, że nie jojczą?!, nie znaczy, że sprawia im przyjemność czytanie (częste) takich komentarzy jak Twój.
              Zresztą, jest tak jak napisałam, watek dotyczył jednego, a przyciągnął od razu krytykantów.
              • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 12:46
                wiesz co?
                jak nauczyciel mądry, to powinien mieć interes w wywaleniu z zawodu tych, którzy się do niego nie nadają i psują opinię ciężko pracującym ludziom (i tak, doceniam pracę ludzi, którzy są zaangażowani w swoją pracę i którzy pracują na fajne efekty nauczania - i uwaga: żeby nie było: fajne efekty=efekty na miarę tej konkretnej grupy uczniów, których się aktualnie uczy)

                w każdym zawodzie znajdą się ludzie, którzy się nie nadają do zawodu i psują opinię tym, którzy ciężko i uczciwie pracuja. Niestety, tych pierwszych bardziej widac i niestety, każda grupa zawodowa powinna mieć interes w pozbyciu się ze swoich szeregów czarnych owiec.
                • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:02
                  To prawda. Uważam, że powinno się zwalniać tych którzy sobie nie radzą. Powinno to również dotyczyć innych grup zawodowych.
                  • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 13:10
                    ależ dokładnie
                    powinno dotyczyć każdego zawodu
            • malgorzata9 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:18
              Trochę inaczej oceniałam Twój poziom Yenna, miałam Cie podświetloną na zielono, ale niestety się pomyliłam.
              • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:22
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,132704984,132711764,Re_co_jest_takiego_wyjatkowego_w_pracy_nauczycie.html?wv.x=2
                moj poziom jest wynikiem moich prywatnych doswiadczen
                • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:28
                  małgorzato9 pozwoliłabys, zeby Twoje dziecko cos takiego spotkało?
                  nie miałąbyś zalu do szkoły i nauczycieli?

                  jeśli nie, to gratuluję, bo ja nie pozwolę więcej, żeby moje dziecko coś takiego spotkało z ręki "pedagogów" i "nauczycieli"
                  • malgorzata9 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:33
                    Chodzi o sposób, w jaki się wypowiadasz w całej dyskusji, o generalizowanie typu:
                    straszne
                    "normalnie do szkoły za karę tego człowieka ciągnęli, wbrew jego woli złożyli papiery, bo on idąc do pracy pierwszy raz zobaczył, na jakich zasadach działa szkoła (i że co 45 min. przychodzi nowa banda rozwrzeszczanych klientów ) bo bidulek w wieku 26 lat pierwszy raz w życiu ze szkolnictwem powszechnym miał kontakt i wcześniej nie wiedział, czego się może spodziewać i że dzieci tam są, i że dzieci robią hałas, i że lekcje są co 45 min, i że na lekcje się trzeba przygotować i raz na jakiś czas sprawdzić zeszyty i sprawdziany (bo nikt mu nie powiedział nigdy w zyciu, że na tym polega szkoła)

                    do szkoły idą często ODRZUTY
                    ludzie, którzy merytorycznie są za słabi, żeby gdziekolwiek indziej dostać pracę
                    i pasjonaci idą, ale ci nie jojczą "
                    No okropnie, przepraszam.
                    • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:39
                      a ja nazwiesz ludzi, którzy tak potraktowali pokrzywdzone dzieci?
                      super pedagogami?
                      opowiadam o nauczycielach z perspektywy prywatnych doswadczen

                      te niestety nie są budujące

                      jak Ciebie to boli, to proponuję mnie wygasić

                      nauczycielstwo polskie czesto jest niekompetentne, bezduszne i bezrefleksyjne, przynajmniej to, z którym ja prywatnie jako matka miałam do czynienia
                      i takie nauczycielstwo będę tępić
                      • malgorzata9 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:42
                        Rozumiem Twoje zdanie, ale szanuję ludzi, którzy nie generalizują - wylałas wiadro pomyj na całe środowisko a to już żadna klasa, wybacz.
                        • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:46
                          wiesz, wybacz, ale moja klasa skonczyla sie rok temu

                          rok temu jeszcze bronilam nauczycieli
                          teraz nie mam zamiaru bronic
                          zwlaszcza, ze to nie jest srodowisko kryształowe
                          • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:53
                            i przepraszam, ale zarzuty o brak klasy po tym, co spotkało moje dziecko i całą moją rodzinę (bo nie czarujmy się, traumę mamy wszyscy) to jakieś dziecinne jest z Twojej strony

                            i też brak klasy

                            jakby posądzać ofiarę gwałtu, że wypowiada się o bezduszności wymiaru sprawiedliwości z perspektywy własnych dramatycznych doświadczen o brak klasy...

                            chyba masz problem z wyważeniem ważności argumentacji

                            ja piszę o moim życiu i o bardzo bolesnym i trudnym doświadczeniu, za ktore odpowiada szkoła i nauczyciele (jest obowiazek szkolny i ja nie decyduje o tym, czy dziecko chce poslac do szkoly - dziecko chodzi do szkoly bo musi i CHCĘ, zeby dziecko bylo w tym czasie bezpieczne)

                            piszę o sprawach zasadniczych, a Ty mi tutaj takie piedoły posuwasz

                            jak Twoje dziecko zostanie tak skrzywdzone w szkole, ciekawe, czy bedziesz kochac nauczycieli, ktorzy, pomimo rozmowy na ten temat z samą dyrekcją i pedagogiem, kilka godzin pozniej dopuscili do powtorzenia sytuacji i poglebienia traumy u mojego dziecka

                            to, ze moje dziecko nie lubi chodzic na basen (choc lubilo) to chyba dla Ciebie jest oczywiste?
                            oraz to, ze sptracilo zaufanie do nauczycieli rowniez?

                            ja tez stracilam, wiec nie rzucaj mi ogolnikami

                            jak Ciebie cos takiego spotka, to pogadamy jak rowny z rownym
                            • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 14:59
                              bo oczywiscie zdajesz sobie sprawe, ze gdy idzie o znamiona zachowania tamtych dzieci, to odpowiadają one gwałtowi? (wbrew woli doprowadzasz koghos do poddania sie czynnosci seksualnej)

                              moje dziecko bylo swiadkiem gwaltu

                              pomimo tego, ze zglaszalam szkole problem, szkola nic z tym nie zrobila i pozwolila na powtorzenie sie sytuacji kilka godzin po zgloszeniu

                              tak, jestem be, że zle mowie o biednych nauczycielach
                              bo bardzo biedni ci nauczyciele, ze trafili na taka psychiczna matke, ktora zmiast machnac reką, drążyła sprawę (usilnie wierząc w zaangazowanie szkoly i w to, ze nauczyciel jest od tego, zeby mi i dziecku pomoc)
                              • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 10:42
                                Szkoda tylko, że takiego dziecka po prostu nie można usunąć ze szkoły.
                            • malgorzata9 Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 16:17
                              Nie sądzę, byś w swym zacietrzewieniu mnie zrozumiała. Rozumiem Twoje wzburzenie spowodowane tym opisanym przeżyciem, nie rozumiem s p o s o b u, w jaki wypowiadasz się o całym środowisku nauczycielskim, pogardy i opluwania. Tego nie akceptuję, nie szanuję. Nie wyżywaj się już na mnie, proszę. Zmyliła mnie Twoja dotychczasowa postawa, raczej wyważone sądy, lubiłam Cię czytać. Już nie.
                              • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 21:48
                                wiesz, akutar teraz mija rok od tamtego zdarzenia i przepraszam, w sytuacji, gdy moje dziecko tak bardzo ucierpiało i ze strony szkoły nie usylaszam nawet glupiego "przepraszam" to niestety - mój gniew odnosnie srodowiska jest wielki

                                bo to jest specyficzne srodowisko

                                i nie, nie sądzę, żeby wszyscy byli tacy
                                okazuje sie, ze w nowej szkole moich dzieci podejscie jest inne - czyli mozna byc czlowiekiem, jak się chce

                                natomiast ci, z ktorymi mialam do czynienia przez ostatnie 3 lata nauki moich dzieci (wyjąwszy ten rok,bosmy trafili w nowej szkole na Ludzi przez duze L, za co jestem wdzieczna losowi) - postawa zyciowa i podejscie do pracy - no comments
                              • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 25.01.12, 22:28
                                ach, i nikt Cię nie zmusza mnie czytać, serio

                                po tym jak skrzywdzono moje dziecko (oddane z całą ufnością szkole) uważam za bezczelność z Twojej strony atak na matkę dziecka, które było swiadkiem gwałtu, że nie ma klasy mówiąc o tym, jak spatologizowane bywa środowisko, które dopuściło do takiej sytuacji

                                ja oddałam dziecko tym ludziom
                                nie po to wychowywałam dziecko, chroniłam je przed takimi zdarzeniami, żeby w szkole, w miejscu, gdzie dziecko powinno się uczyć, bawić i być dzieckiem, moje dziecko zostało tak skrzywdzone

                                skrzywdzone przez bezmyślność, bezrefleksyjność i jakąś intelektualną impotencję ludzi, którzy powinni mu pokazywać świat i we współpracy ze mną dbać o jego radosne i kolorowe, piękne dzieciństwo

                                i powtarzam - rozumiesz ofiary gwałtu narzekające na sądy, policję, że bezduszne?
                                tak?

                                a ja Ci powiem, że nie każdy policjant, nie każdy sędzia

                                ino co to obchodzi tę konkretną, sponiewieraną ofiarę gwałtu, której system jeszcze dołożył?

                                (ale nie wiem, czy mogę od Ciebie wymagać umiejętności również niezacietrzewionego spojrzenia na problem - zwłaszcza, że w wielu miejscach piszę również i o dobrych nauczycielach - trzeba tylko chcieć przeczytać WSZYSTKIE moje wypowiedzi w wątku a nie ograniczyc się do jednej, wyrwanej z ogólniejszego kontekstu - potrafisz tak? szczerze mówiąc, po Twoim poście - wątpię. I proszę, nie męcz się - po prostu mnie wygaś, będzie Ci lżej i tyle, jeśli nie rozumiesz motywacji mojego zachowania; naprawde, gdyby tak potraktowano Twoje dziecko - wznioslabys się ponad to? ja nie, bo w sumie moje doświadczenia nie pozwalają a i chyba już chęci brak... bo to moje dziecko ucierpiało, rozumiesz to?!)
                                • malgorzata9 Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 09:31
                                  Daruj sobie, Yenna, protekcjonalny i pogardliwy ton. Nigdzie Cię nie potraktowałam "bezczelnie", z góry. Nie mam powodów by się z Tobą licytować na przeżycia związane ze szkołą. Dziwi mnie tylko, że nie wyciągnęliście konsekwencji wobec osób za to odpowiedzialnych.

                                  "ach, i nikt Cię nie zmusza mnie czytać, serio

                                  po tym jak skrzywdzono moje dziecko (oddane z całą ufnością szkole) uważam za bezczelność z Twojej strony atak na matkę dziecka, które było swiadkiem gwałtu, że nie ma klasy mówiąc o tym, jak spatologizowane bywa środowisko, które dopuściło do takiej sytuacji

                                  ja oddałam dziecko tym ludziom
                                  nie po to wychowywałam dziecko, chroniłam je przed takimi zdarzeniami, żeby w szkole, w miejscu, gdzie dziecko powinno się uczyć, bawić i być dzieckiem, moje dziecko zostało tak skrzywdzone

                                  skrzywdzone przez bezmyślność, bezrefleksyjność i jakąś intelektualną impotencję ludzi, którzy powinni mu pokazywać świat i we współpracy ze mną dbać o jego radosne i kolorowe, piękne dzieciństwo

                                  i powtarzam - rozumiesz ofiary gwałtu narzekające na sądy, policję, że bezduszne?
                                  tak?

                                  a ja Ci powiem, że nie każdy policjant, nie każdy sędzia

                                  ino co to obchodzi tę konkretną, sponiewieraną ofiarę gwałtu, której system jeszcze dołożył?

                                  (ale nie wiem, czy mogę od Ciebie wymagać umiejętności również niezacietrzewionego spojrzenia na problem - zwłaszcza, że w wielu miejscach piszę również i o dobrych nauczycielach - trzeba tylko chcieć przeczytać WSZYSTKIE moje wypowiedzi w wątku a nie ograniczyc się do jednej, wyrwanej z ogólniejszego kontekstu - potrafisz tak? szczerze mówiąc, po Twoim poście - wątpię. I proszę, nie męcz się - po prostu mnie wygaś, będzie Ci lżej i tyle, jeśli nie rozumiesz motywacji mojego zachowania; naprawde, gdyby tak potraktowano Twoje dziecko - wznioslabys się ponad to? ja nie, bo w sumie moje doświadczenia nie pozwalają a i chyba już chęci brak... bo to moje dziecko ucierpiało, rozumiesz to?!)"
                                  • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 10:58
                                    w pewnym momencie po prostu uznałam, że nie mam siły juz tego ciągnąć i nie mam siły pogłębiać traumy dziecku poprzez częste przesłuchania
                                    no i drugi świadek zdarzenia zostawał w szkole
                                    i niestety, wszystko zaczynało świadczyć o tym, że się nauczyciele będą mścić na dzieciaku

                                    natomiast chłopiec, który prowokował zachowania seksualne, w przebieralni nadal chadza nagi, macha siusiakiem i woła "seksi, seksi" do wszystkich chłopców

                                    inni rodzice olali, im nie przeszkadza, że chłopiec się tak zachowuje, rodzice drugiego dziecka też olali, szkoła też nic z tym nie robi (znow zero nadzoru w szatni - więc to pokazuje, jak szkoła "poważnie" podeszła do tematu)
                                    to co ja będę walczyć z wiatrakami?
                                    w imię czego?

                                    i wiesz, po 2 miesiącach drążenia tematu nie miałam już siły walczyć z systemem
                                    bo donikąd to nie prowadziło, zero wniosków ze strony szkoły, jakaś minimalna chęć współpracy, wszystko nastawione na zamiecenie sprawy pod dywan a nie na działanie w interesie dzieci i na wdrożenie procedur, które by zapobiegły w przyszłości takim sytuacjom

                                    w pewnym momencie ogarnia człowieka taka bezsilność, że się kompletnie rozsypuje
                                    i powiem Ci, ze do tej pory się nie pozbierałam psychicznie po tym i nie wiem, jak szybko się pozbieram
                                    leczenie depresji jakoś nie ułatwiło pewnie tego
                      • elf1977 Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 10:39
                        Taka sytuacja, jaką opisałaś, wg mnie nie jest typowa. Pracuję naprawdę dość długo, w różnych szkołach i z czymś takim się nie spotkałam.
                        Niekompetencję trzeba tępić, ale nie tylko u nauczycieli, których stale się wywołuje do tablicy.
                    • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 02:27
                      malgorzata9 napisała:

                      > Chodzi o sposób, w jaki się wypowiadasz w całej dyskusji, o generalizowanie typ
                      > u:
                      > straszne
                      > "normalnie do szkoły za karę tego człowieka ciągnęli, wbrew jego woli złożyli p
                      > apiery, bo on idąc do pracy pierwszy raz zobaczył, na jakich zasadach działa sz
                      > koła (i że co 45 min. przychodzi nowa banda rozwrzeszczanych klientów ) bo bid
                      > ulek w wieku 26 lat pierwszy raz w życiu ze szkolnictwem powszechnym miał konta
                      > kt i wcześniej nie wiedział, czego się może spodziewać i że dzieci tam są, i ż
                      > e dzieci robią hałas, i że lekcje są co 45 min, i że na lekcje się trzeba przyg
                      > otować i raz na jakiś czas sprawdzić zeszyty i sprawdziany (bo nikt mu nie powi
                      > edział nigdy w zyciu, że na tym polega szkoła)
                      >
                      > do szkoły idą często ODRZUTY
                      > ludzie, którzy merytorycznie są za słabi, żeby gdziekolwiek indziej dostać prac
                      > ę
                      > i pasjonaci idą, ale ci nie jojczą "
                      > No okropnie, przepraszam.

                      no to teraz poćwiczymy jeszcze czytanie ze zrozumieniem wink
                      (będący tak ważną częścią edukacji już na poziomie nauczania początkowego)

                      co podmiot liryczny miał na myśli pisząc, cytuję
                      > do szkoły idą często ODRZUTY
                      > ludzie, którzy merytorycznie są za słabi, żeby gdziekolwiek indziej dostać prac
                      > ę
                      > i pasjonaci idą, ale ci nie jojczą "

                      otóż miał na myśli fakt (i nie jest to generalizowanie), że do szkoły często idą odrzuty, ludzie, którzy merytorycznie są za słabi, żeby gdziekolwiek indziej dostać pracę

                      słowo "często" oznacza sytuację, że nie zdarzającą się zawsze, ale też nie sugeruje, że taka sytuacja nigdy do tej pory nie miała miejsca
                      oznacza, że statystycznie wiele razy spotyka się takie zjawisko

                      za słownikiem języka polskiego: słowo "częsty" oznacza: bywający; zdarzający się; powtarzający się wiele razy

                      zatem nie oznacza reguły, ani nie jest synonimiczny dla sytuacji objętej dużym kwantyfikatorem (chodzi o słowa: zawsze/nigdy)

                      cóż ten podmiot liryczny jeszcze napisał?
                      > i pasjonaci idą, ale ci nie jojczą

                      oznacza to, że jak człowiek ma totalnego hopla na punkcie nauczania to nie jęczy ciągle, że smarkacze są beznadziejni, że rodzice beznadziejni, że w ogóle to on jest beznadziejnie przez tych strasznych rodziców znęcany nauczyciel tylko chętnie (oczywiście też ma prawo do dni, gdy ma totalnego lenia lub totalny w dupiemamizm) idzie do pracy pracowac z młodzieżą/małolatami a trudne sytuacje stara się traktować jako wyzwanie

                      wiesz, sorry, ja nie widzę w tym moim poście generalizacji

                      zobaczy ją ktoś, kto nieuwaznie przeczytał post
                      • malgorzata9 Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 08:52
                        Nie, no ręce mi opadły, słów zabrakło. Energii szkoda.
                        Ale będę z tym żyćsmile
                      • iuscogens Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 08:56
                        yenna, akurat użycie słowa "czesto" to jest generalizacja.
                        I tak jak mówi koleżanka, rozumiem twoje wzburzenie, ale generalizujesz strasznie, rozumiem, że tak by twierdziło twoje dziecko a nie jednak osoba dorosła, na podstawie jednej szkoły wygłaszasz opinię o całym zawodzie.
                        • yenna_m Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 10:44
                          wiesz, jako uczeń często spotykałam nauczycieli tak zwyczajnie niedouczonych
                          czy to też jest generalizacja?

                          kazdy z nas przeszedł szkołe i wie, na czym toto polega
                          i wie, ilu spotkał na swojej drodze nauczycieli z prawdziwego zdarzenia
                          i jeśli tych było 50 procent ogólu, to szczęściarz jest
                          • yoka1 Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 11:54
                            yenna_m napisała:

                            > wiesz, jako uczeń często spotykałam nauczycieli tak zwyczajnie niedouczonych
                            > czy to też jest generalizacja?


                            hmm, a ja naiwna myślałam, że pracę i metody nauczania nauczyciela RZETELNIE ocenić potafi tylko i wyłącznie metodyk danego przedmiotu...a tu proszę, każdy uczeń jest od tego ekspertem. Więc proponuję, aby sami prowadzili lekcje - rozdać każdemu listę tematów do opracowania i spokój.
                            • pade Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 11:59
                              Dokładnie tak było w szkole mojego syna, każda lekcja to referat, albo wypełnianie ćwiczeń na podstawie książki. Całe szczęście, że to byl tylko jeden przedmiot prowadzony w ten sposób.
                              • yoka1 Re: dobra, źle się wyraziłam 26.01.12, 12:27
                                pade napisała:

                                > Dokładnie tak było w szkole mojego syna, każda lekcja to referat, albo wypełnia
                                > nie ćwiczeń na podstawie książki. Całe szczęście, że to byl tylko jeden przedmi
                                > ot prowadzony w ten sposób.


                                straszne. To powyżej zasugerowane przeze mnie to miała być ironia, bo co to za ocena pracy nauczyciela przez ucznia?
      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:15
        tak samo użerają się pan z warzywniaka i pani ze skarbówki tongue_out pani z warzywniaka też w hałasie siedzi, jeśli pracuje przy ruchliwej ulicy (i ma większe nasilnie hałasu niz nauczyciel, bo ciągłe a nie tylko w czasie przerw wink )

        no i bez przesady - ja w szkołach moich dzieci nie zauważyłam jakiegoś dramatycznego hałąsu
        budowlańcy mają gorzej (i też mają upierdliwych klientów) wink
        • gazeta_mi_placi Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:35
          Budowlańcy zarabiają konkretną kasę i to często bez ukończonej nawet szkoły średniej.
          I raczej nie mają upierdliwych klientów na co dzień, tylko podczas (o ile w ogóle zdarza się taka sytuacja) np. odbioru mieszkań czy końca remontu itp.
          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:23
            a w życiu, jak budujesz, to co chwila latasz na budowę i sprawdzasz, co też panowie budowlańcy nawyczyniali
            chyba, że chcesz się mocno zdziwić wink
            • paskudek1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:50
              yenna masz współpracowników w pracy? Może podwładnych/ jestes za nich odpowiedzialna w zakresie takim jak nauczyciel za ucznia/ odpowiedzialna na MOCY USTAWY??? jezeli twój pracownik złamie reke ciagają cie po prokuraturach? Nawet jak wlazł na stołek i zleciał z niego a ty mu mówiłas "nie właź"? Przyleci do ciebie zona kolegi z pretensjami ze go naraziłas na stres? TO jest własnie ta specyfika zawodu nauczyciela. Nie hałas, nie użeranie sie bądx nie z dzieciakami, ale odpowiedzialnosc za cyzny ludzi, którzy np. po wyjsciu za bramę szkoły sa juz odpowiedzialni karnie przed sadem bo maja ukonczone 18 lat. Ale W SZKOLE to TY za nich odpowiadasz jak sobie nózkę skrecą. albo przyjdzie im do łbów sie pobić, wiesz co mozesz zrobic/ Bo w robocie to jak sie pan Zenek z panem Wlodkiem zaczna szarpac to się wzywa ochronę albo pan Wojtek z panem Kaziem rozdzielaja delikwentów i szlus. W szkole nauczyciel moze powiedziec 'uspokójcie się', nawet szaropnać nie może. Takie sa realia prawne. To że realia bywaja inne to nie znaczy że jest dobrze. Nie na darmo nauczyciel któremu zakąłdali kosz na glowe nie reagował, gdyby to zrobił kolega z pracy dostałby w ryja, uczniowi zrobić NIC nie wolno.
              • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:59
                wiesz co? trochę jednak histeryzujesz

                moje dziecko było świadkiem, jak chłopiec chłopcu siusiaka wsadził do pupy (2 kl. SP) i raczej ten pierwszy chłopiec tego nie chciał, bo uciekał (inny dzieciak odebrał te sytuację jako totalne zagrożenie bo stwierdził, że on już nie chce chodzić na basen, bo on jest najmniejszy w klasie i nie ma szans, żeby uciec)
                sytuacja powtórzyła się (ale teraz stroną inicjującą był chłopiec-ofiara) dwa dni później, 4 godziny po rozmowie męża z panią dyrektor i panią pedagog
                żeby nie było, dzień po zdarzeniu nr 1 rozmawiałam na ten temat z wychowawcą

                ŻADEN nauczyciel nie poczuł się w obowiązku kontrolowac tego, co dzieje się w szatni chłopców
                ŻADEN nauczyciel nie potraktował sprawy poważnie

                ŻADEN nauczyciel nie stracił pracy (z perspektywy roku uważam, że należało dziecko NATYCHMIAST zabrac ze szkoly a nie liczyć na rozwiązanie problemu we wspolpracy ze szkołą, a sprawę zgłosić u prokuratora właśnie po to, żeby ktoś za takie niedbalstwo odpowiedział), ŻADEN nawet nie dostał nagany - nic!
                szkoła zamiotła sprawę pięknie pod dywanik

                ofiarami za to zostala dwójka 8-letnich dzieci - świadków zdarzenia
                dzieci, któe miały traumę, bały się chodzić na basen i w noc poprzedzającą basen wymiotowały z nerwów

                więc, proszę, nie opowiadaj mi o odpowiedzialności nauczyciela, bo jakoś po tym, co rok temu przeszłam w szkole, to nie uwierzę

                wszystko zależy od szkoly i od tego, jak mocną ma motywację do ukręcenia łba sprawie
                • gazeta_mi_placi Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 15:45
                  Może rodzice agresora mają znajomości tam i ów, może komuś dali łapówkę albo zastraszyli.
                  Na tym forum dowiedziałam się, że bronienie wszystkim co możliwe własnego dziecka nawet jak jest winne jest naturalne.
                  Może ci rodzice (agresora) też byli takiego zdania, może są wysoko postawieni.
                  Poza tym co stanęło na przeszkodzie aby rodzice poszkodowanego dziecka poszli na policję, do mediów, zrobili "dym" w kuratorium? Niedawno był wątek o rzekomo niesprawiedliwie postawionej jedynce za brak zadania i wiele rad sypało się typu - zrobienie "dymu", wywalenie nauczycielki, pójście do kuratorium.
                  Czyli jak nauczyciel "be" to wszystkie chwyty dozwolone, ale jak winne dziecko (rodzice dziecka-agresora) to już nie?
                  • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 10:52
                    Właśnie, mnie też interesuje co z rodzicami tych chłopców? Szkoła polska (publiczna) ma od wielu lat związane ręce, jeżeli chodzi o karanie agresywnych, patologicznych zachowań. Najgorszym, co może uczniów spotkać, jest obniżenie oceny z zachowania (co jest oczywiście śmieszne), jeśli uczeń posiada kuratora, w szkole czasem pojawia się on raz w roku, w mojej jedenastoletniej praktyce RAZ spotkałam się z tym, że gimnazjalista wylądował w całodobowej placówce wychowawczo - opiekuńczej. Za wielokrotne włamania i poważne pobicie. A ile wokół tego było szumu, że biedne dziecko, że się zmarnuje...Dlatego m.in. pracuję w prywatnej szkole: patologii dziękujemy, w każdej chwili można rozwiązać umowę z rodzicami dziecka.
                    Fajnie jest uczyć dzieciaki, ale napiszę coś niepopularnego, niektóre dzieci nie powinny być w normalnych szkołach, dla dobra większości. Tylko niestety, w Polsce bardzo ciężko pozbyć się ze szkoły dziecka, nawet jeśli szkodzi i zagraża innym.
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:01
                      nic z rodzicami tych chłopców

                      parę razy olali sprawę, szkoła probowała wręcz z mojego syna i drugiego chłopca-świadka robić kłamcę (pomimo spójnych zeznań i pomimo zgłoszenia drugiej sytuacji 15 minut bezpośrednio po zdarzeniu), bo tamci chłopcy twierdzili, że są niewinni wink

                      i nam opadły ręce (mąż wręcz wyśmiał panie óczycielki, że w takiej sytuacji wymiar sprawiedliwości nigdy w życiu by nikogo nie skazał, bo tam to wszyscy twierdzą, że niewienni wink )

                      szkoła też się nie za bardzo zainteresowała, jak wygląda sytuacja agresora
                      nie zaprosiła żadnego psychologa na pogadankę z klasą (chociaz prosiłam o rozważenie takiej opcji i jakieś dostosowanej pogadanki na temat złego dotyku)
            • gazeta_mi_placi Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 15:50
              I nachodzi tych budowlańców dzień w dzień po 20 osób z których każda ma jakieś "ale" do wykonywanej pracy?
    • iwoniaw A co ma wspólnego wyjątkowość zawodu z domaganiem 25.01.12, 11:11
      się czegokolwiek?
      Każdy może sobie żądać czego chce, w końcu mamy wolny kraj. Pracodawca może te żądania spełnić lub nie, w zależności od okoliczności (wielu).
      Można dyskutować o różnych aspektach naboru do zawodu i utrzymywania w nim różnych jednostek (ech, ta karta nauczyciela), co nie zmienia faktu, że tak na zimno i z boku zawód ten - jak każdy - może być stresującą orką na ugorze albo lajtowym spijaniem śmietanki. Tylko co to ma wspólnego, że ktoś się domaga więcej kasy, mniej obowiązków, protestuje przeciw odebraniu przywilejów?
      Jako żywo przypomina mi to wątki z cyklu "no jak tak można na forum pisać o swych frustracjach zamiast wziąć d.. w troki i się ogarnąć oraz rozwiązać wszystkie problemy w pięć minut".
      • czarodziei88 Re: A co ma wspólnego wyjątkowość zawodu z domaga 25.01.12, 11:13
        Przecież nikomu nie bronię domagać się. Chce zrozumieć argumenty i dalej nie rozumiem.
        • nabakier Re: A co ma wspólnego wyjątkowość zawodu z domaga 25.01.12, 11:43
          To już nie zrozumiesz, obawiam się, bo wyżej wytłumaczono rzecz dogłębnie.
    • sarah_black38 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:12
      czarodziei88 napisała:

      > że cały czas słyszy się o coraz to nowych żądaniach tej grupy zawo
      > dowej. Może mnie ktoś oświecić?

      A może mnie oświecisz i powiesz jakie to nowe żądania wysuwa grupa nauczycieli. Bo ja , mimo że w branży o takowych nie słyszałam już dawno ...

      Popatrz na lekarzy i ich protest pieczątkowy ... Ci dopiero mają siłę rażenia ... kilka dni i rząd pięknie się ugiął .

      A tu od września do szkół średnich wchodzi reforma programowa, z bzdetnym przedmiotem ,,przyroda " i historyczne opowiastki. Nie dość, że będą duże zwolnienia to jeszcze ciemnogród większy nastąpi. Generalnie żaden rząd nie powalił polskiej oświaty jak PO . I co ? Cisza ... nie ma strajków, walenia butelkami w trotuar , ni białych miasteczek, piecząteczek ... i palenia kukły ministra. Biedne belfry cicho siedzą jak myszki pod miotłą i czekają na to , co im los przyniesie . Więc zupełnie nie rozumiem o czym piszesz, jakie żądania, postulaty ???
      • to_ja_tola Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:24
        Ja już nic na tym forum nie rozumiemtongue_out

        Tak to tu się maxymalnie na nauczycieli najeżdża,a teraz?Proszę....Powinni zarabiac tyle a tyle,mają ogrom odpowiedzialności itp.
        Heh...Czyli norma?Zależy jaki temat i jak go kto pociągnie to tak się rozwija?big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:30
        Może pomyliło jej się z górnikami?
      • czarodziei88 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:34
        Jesteś strasznie stronnicza. Piszesz, że czegoś dawno nie było ale nie przeszkadza ci to odnieść się do białego miasteczka, które było za czasów premiera Kaczyńskiego?
        Co do nowej ustawy refundacyjnej lekarze strajkowali przeciwko absurdowi a nie zmianom więc ciężko mówić tutaj o nadzwyczajnych żądaniach - kto głupi chciałby wziąć na siebie odpowiedzialność pieniężna idącą w tysiące za coś czego nie jest w stanie sprawdzić bo nie ma w Polsce wiarygodnego w 100% dowodu ubezpieczenia.Dopiero będzie. Rząd ochoczo się wycofał bo nie miał racji co nie tylko lekarze stwierdzili ale mnóstwo innych środowisk.
        Z innych bzdurnych pomysłów PO się nie wycofuje mimo protestów.

        A że się spytam na jakiej podstawie twierdzisz, że coś jest bzdetne? ilekroć nauczycielom jest źle jednak podnoszą głos, zawsze tak było. Mają/macie prawo jak wszyscy, ale skro teraz tego nie ma ( na razie) to może nie jest wam tak źle? Wszak podwyżki macie ( małe bo małe ale są i rujnują budżet gmin - i ok nie mnie to oceniać, lata mi to nawet ) chodzi mi o argumenty, które mają niby potwierdzać wyjątkowość tego zawodu i jego wyjątkową ciężkość w stosunku do innych zawodów. ( Napisałam, że źle się wyraziłam)

        Dalej nie przekonują mnie te argumenty.
        • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:51
          Nie pamiętam, kiedy ostatnio nauczyciele czegokolwiek się domagali naprawdę. W porównaniu z innymi grupami zawodowymi siedzą cicho i grzecznie. (w porównaniu z innymi zawodami budżetówki). Co jest wyjątkowego - trudno wytłumaczyć, tym bardziej, że Tobie nie o tłumaczenie tak naprawdę chodzi...Założyłaś kolejny wątek (z wielu bardzo licznych na tym forum), który ma przyciągnąć tych, którzy zaraz wypiszą, że nauczyciele to niedouczone nieroby pracujące 18 czy 19 godzin w tygodniu.
          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:27
            powiedz mi, czy słyszałaś o protestach urzędników zatrudnionych w urzędach wojewódzkich
            bo ci szeregowi urzędnicy, osoby po studiach, często orzekający merytorycznie (wydający decyzje administracyjne) mają pensje na granicy minimum
            i nie strajkują, a naprawdę przefikane mają
            i w dodatku mają 8-godzinny czas pracy i urlop na zasadach ogólnych
            • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 10:54
              W ostatnich latach nie było strajków w oświacie. To, że ZNP wypowiada się w sprawie Karty Nauczyciele, nie oznacza, że nauczyciele będą strajkować.
        • sarah_black38 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:02
          > Jesteś strasznie stronnicza. Piszesz, że czegoś dawno nie było ale nie przeszk
          > adza ci to odnieść się do białego miasteczka, które było za czasów premiera Kac
          > zyńskiego?

          Przykład z białym miasteczkiem podałam jako żądanie pielęgniarek. Górnicy palili kukłę ,a lekarze stawiali pieczątki protestując wobec czegoś. Służby mundurowe tez ostatnio miały protest. Podaj mi przykład ostatniego protestu nauczycieli i żądania czegokolwiek ... bo ja o tym nie wiem. A do związków należę ;P

          > A że się spytam na jakiej podstawie twierdzisz, że coś jest bzdetne?

          A na takiej ,że przyroda na etapie liceum to porażka totalna. Bo w tym przedmiocie będzie i fizyka i biologia, chemia i geografia. Na zasadzie jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego... wiem jak przychodzą przygotowane dzieci po przyrodzie z podstawówki. Jak przyrody uczył biolog to biologia super, ale geografia natomiast leży. Podobnie rzecz się będzie miała w szkole średniej, do tego jeszcze dojdzie zapewne tylko jedna godzina w tygodniu , ale to szczegóły. Może na ten temat niech się wypowiedzą nauczyciele szkoły średniej, jak oni to widzą. O tym jak się wzbogacą wydawnictwa oświatowe, spuszczę wstydliwą zasłonę milczenia ...

          O wyjątkowości zawodu pisać nie będę, bo to jak walka z wiatrakami. Nieprzekonanego nie przekonam.


          > Dalej nie przekonują mnie te argumenty.

          A ja dalej nie otrzymałam przykładów straszliwych żądań nauczycieli smile
          • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:06
            To prawda, nowa podstawa programowa to porażka, tylko rodzice nie mają jeszcze tej świadomości.
            Ja, na 3 miesiące przed egzaminem, nadal nie wiem, jak będzie wyglądał w gimnazjum (wg nowej podstawy). Zdanie co do procedur zmieniano już kilkakrotnie, zamiast standardów jest ogólna podstawa programowa, a dzieci będą w tym roku królikami doświadczalnymi.
            • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:55
              podstawa programowa z roku na rok to coraz większa kaszana

              i to sprawdzanie wiedzy uczniów poprzez test...

              taki test niczego nie sprawdza!
              • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 10:55
                Niczego nie sprawdza, ale uczy się pod testy, bo szkoły robią nabór pod kątem wyników. Sama widzę, że moi uczniowie z roku na rok mniej wiedzą.. Komuś na górze zależy na tym, żeby wychować bezmyślne społeczeństwo.
                • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:05
                  elf, mnie przeraża to, że zaczyna leżeć samodzielne myślenie
                  a jest myślenie schematyczne, pod tekst

                  i tak, jest to ewidetnie wina chorego systemu a nie ludzi uczących
                  (bo ci musza uczyć pod konkretny program i minima)
                  • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:56
                    yenna_m napisała:

                    > elf, mnie przeraża to, że zaczyna leżeć samodzielne myślenie
                    > a jest myślenie schematyczne, pod tekst
                    >
                    > i tak, jest to ewidetnie wina chorego systemu a nie ludzi uczących
                    > (bo ci musza uczyć pod konkretny program i minima)



                    no ale miała być Ameryka u nas, to jest, tylko szkoda, że w tym najgorszym aspekcie
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:19
                      yoka, ino powiedz mi, czy ja za to odpowiadam, że miala byc ameryka?
                      • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:30
                        yenna_m napisała:

                        > yoka, ino powiedz mi, czy ja za to odpowiadam, że miala byc ameryka?


                        nie, ale czy nauczyciele odpowiadają? To minister wymyśla takie rzeczy. Oni nie mająwyjścia, muszą tak pracować.

                        miała być Ameryka ,to jest- testy i jeszcze raz testy, jeszcze trochę i tak jak przeciętny Amerykanin, u nas też dzieci nie będą wiedziały co jest stolicą w ich kraju
                        • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:33
                          oczywiscie, że za to nauczyciele nie odpowiadają i malo tego - pomimo wewnętrznego oporu muszą uczyć myśleć schematami, bo inaczej (np w LO) dzieciak matury nie zda (tam na polskim chyba takie schematyczne klucze się opracowuje)

                          mi się to też bardzo nie podoba

                          generalnie wiele rozwiązań systemowych mi się nie podoba, nie tylko w szkole zresztą
                  • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:57
                    Tacy są nam potrzebni, bo łatwo nimi manipulować. Z drugiej strony, gdy tłumaczę gimnazjaliście, że trzeba pomyśleć, poszukać, stykam się z oporem. On chce gotowego szablonu, rozwiązania, bo tak jest łatwiej.
      • irina_katodina Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:45
        sarah_black38 napisała:


        >
        > Generalnie żaden rząd nie powalił polsk
        > iej oświaty jak PO .

        Nie, nieprawda.
        Handtke do spółki z Dzierzgowską wprowadzając gimnazja uczynił tyle zła, że bardziej rozpierdzielić tego g. nie da sie, po prostu.
        • nabakier Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:05
          Giertych też był niczego sobie big_grin
        • sarah_black38 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:06
          Fakt , masz rację. Ale to dawno było , a pamięć krótka wink


          irina_katodina napisała:
          >
          > Nie, nieprawda.
          > Handtke do spółki z Dzierzgowską wprowadzając gimnazja uczynił tyle zła, że bar
          > dziej rozpierdzielić tego g. nie da sie, po prostu.
        • kasiek76 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:51
          Nie, nieprawda.
          > Handtke do spółki z Dzierzgowską wprowadzając gimnazja uczynił tyle zła, że bar
          > dziej rozpierdzielić tego g. nie da sie, po prostu.

          Niestety 100% prawda....
    • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:26
      To jest zxawod zaufania puyblicznego. Dobrze wykonywany otwiera dzieciom przyszlosc, zle - zamyka ja.
      Nauczyciel powinien zarabiac naprawde dobrze, jezeli jest dobry,i wylatywac z zawodu, jezeli jest zly. Powinien sie doszkalac nieustajaco.
      • szironna Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:42
        olena.s popieram.
        • nabakier Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:44
          i ja.
          • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:21
            No mysle, ja sama siebie popieram. Czytalam gdzies ostatnio o amerykanskich badaniach, z ktorych wynikalo, ze w klasie 4 (u nas wiekowo 3 - czyli raptem dziewieciolatki) zly nauczyciel jest tak samo niszczacy, jak 40% nieobecnosc ucznia w ciagu roku, za to doskonaly (definiowany jako powyzej 84%) podnosi przyszle zarobki uczniow o 700 000 USD.
            W ogole z edukacja w USA jest ponoc krucho, i ostatnimi czasy zatrudniono jakas doradcza firme, ktora miala zanalizowac systemy efektywne i zasugerowac proces naprawczy. Generalnie porada brzmiala: bierzcie najlepszych (w Korei zeby zostac nauczycielem nalezy byc w gornych 10 czy 15 procentach), a potem dobrze placic (10% nad srednia krajowa), nieustannie szkolic, zapewnic wsparcie dydaktyczno-pedagogiczne dla nowych, a tych, co sie nie sprawdza - pielic.
            • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:33
              tym bardziej popieram smile
            • azjaodkuchni Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 14:26
              W Singapurze nauczyciele zarabiają super dobrze, mają rządową emeryturę i wiele innych dodatków, ale jak dzieci mają za mały progres to nauczyciel musi odejść i nie ma zmiłuj. A poza tym nie wiem ilu polskich belfrów zamieniłoby się z singapurskimi kolegami. Obecna nauczycielka mojego dziecka jest w szkole codziennie od 6.30 do 15 !
              azjaodkuchni.blogspot.com/
              • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 15:40
                U nas sa 4 razy na tydzien od dobrze przed osma do 15, raz w tygodniu od dobrze przed osma do 13 (lekcje) a potem maja szkolenia, sprawy szkolne itd. Oprocz tego prowadza zajecia pozalekcyjne (15-16), ale nie wiem, w jakim wymiarze.
                • azjaodkuchni Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 16:38
                  Też sporo pracy, ale czy masz takie same wrażenie jak ja , że :
                  - jesteś tam ważna i jedyne co jest ważniejsze od Ciebie to Twoje dziecko
                  - im się chce chcieć
                  - nauczyciele lubią swoją pracę
                  - są uśmiechnięci
                  - a ty jesteś parterem nie intruzem
                  Jeśli tak to nasze dzieci mają szczęście ... trafiły na dobrą szkołę.
                  • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 16:47
                    Tak, zdecydowanie.
                    Z tego co wiem, moja szkola wyszukuje dobrych nauczycieli i to sa ludzie z pasja.
                    sadze tez, ze zarabiaja lepiej niz w przecietnej szkole w US, plus zdobywaja spore doswiadczenie miedzynarodowe. Przy jakiejs wychowawczej okazji owczesna wychowawczyni powiedziala mi, ze zrobia teraz to, smo i owo, i ona jeszcze poradzi sie councellora - taka pozycja jakby starszego nauczyciela odpowiadajacego za dana dzialke - co mozna by zrobic jeszcze. Po czym dodala, ze poracowala juz w paru szkolach, i w zadnej nie miala takiego wsparcia fachowego jak w tej wlasnie.
                    I rzeczywiscie, szkola caly czas doskonali sie i dazy do rozwoju. My na tym korzystamy, mamy spotkania np. z fachowcami od jezykow obcych, z pedagogami itd - mozna sie usprawnic rodzicielsko.
                • nanuk24 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 18:14
                  U mnie od 8 do 16:30, nie mowiac, ze nauczyciel dzieli sie swoim prywatnym numerem telefonu i emailem z dopiskiem, ze jest o kazdej porze dnia dostepny dla rodzicow z wyjatkiem godzin lekcyjnych czyli od 9 do 16
            • nanuk24 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 18:19
              W Chicago, poniewaz, poziom tamtejszych szkol spada na leb na szyje, gubernator "wynagrodzil" nauczycielom tak, ze wydluzyl im godziny lekcyjne o 90 minut dziennie i skrocil wakacje o 2 tygodnie.
              • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 18:33
                Tekst o badaniach jaki przytaczalam zaczynal sie tak: jezeli wasze dziecko w IV klasie ma super nauczyciela, ktory postanawia odejsc ze szkoly, rodzice! urzadzajcie kiermasze, zbierajcie forse do kapelusza, urzadzcie wyprzedaz wypiekow - jezeli udaloby sie wam zebrac 100 tys na bonus dla nauczyciela zeby zostal, jeszcze by sie wam to oplacilo.
      • mondovi Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:18
        Racja i brawa.
      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:31
        popieram w całej rozciągłości
    • karra-mia Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:41
      a nie wystarczy sam fakt, że prawdziwy nauczyciel z powołania wychowuje nam dzieciaki? w koncu to on spędza z dziećmi zaraz po rodzicach najwięcej czasu. Mówie to z perspektywy mamy przedszkolaka, którego nauczycielka jest złotym człowiekiem, nauczycielką z powołania, pełną miłości do dzieci. Obok nas rodziców, to ona ma ogromny wpływ na mojego syna, pokazuje mu świat.
      • pade Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:44
        Zmieni Ci się perspektywa jak Twoje dziecko pójdzie do szkoły, uwierz.
        • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:53
          Dlaczego? Moje dziecko chodzi (tak jak i ja), obie jesteśmy zadowolone.
        • e_r_i_n Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 18:19
          Wychowawczyni w przedszkolu mojego dziecka była wypisz, wymaluj taka sama - cud, miód i orzeszki. Tym większy szok w szkole nastąpił. Niestety.
          • moofka Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 10:59
            e_r_i_n napisała:

            > Wychowawczyni w przedszkolu mojego dziecka była wypisz, wymaluj taka sama - cud
            > , miód i orzeszki. Tym większy szok w szkole nastąpił. Niestety.

            lol
            to ja powinnam sie cieszyc w sumie
            od samego poczatku placowkowej edukacji moich dzieci spotykalam sie z niekompetencja i bylejakoscia
            w szkole bywa nieco lepiej niz w przedszkolu, wiec powinnam sie cieszyc ze mnie kubel zimnej wody i twarde ladowanie omijalo
            zahartowana za to jestem tongue_out
            co wiem na pewno, to na etapie wczesnej edukacji najwazniejsze jest czy dziecko jest "grzeczne" czyli im bardziej zahukane i niesmiale tym lepiej
            czy tez "niegrzeczne" czyli normalnie rozwijajace sie ciekawe swiata z fizjologiczna potrzeba ruchu
            no moje takie sa
            dupa edukacyjna czyli tongue_out
            • e_r_i_n Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:36
              Kiedyś był taki fajny artykuł o tym, że polska szkoła nie jest dla chłopców.
              Bo oni w wieku podstawówkowym są zupełnie różni od dziewczynek - dziewczynki są 'idealnymi' uczennicami, wpatrzonymi w nauczycieli jak w obrazek, a chłopaki to adhd połączone z chuligaństwem.
              Coś w tym jest.
              • moofka Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:03
                e_r_i_n napisała:

                > Kiedyś był taki fajny artykuł o tym, że polska szkoła nie jest dla chłopców.
                > Bo oni w wieku podstawówkowym są zupełnie różni od dziewczynek - dziewczynki są
                > 'idealnymi' uczennicami, wpatrzonymi w nauczycieli jak w obrazek, a chłopaki t
                > o adhd połączone z chuligaństwem.
                > Coś w tym jest.

                ano
                ja czytalam tez prace doswiadczonej pedagog, ktora twierdzila ze chlopcy szescio-siedmioletni psychofizycznie nie sa gotowi do podjecia obowiazkow szkolnych w takiej formie w jakiej ona by od nich tego chciala
                oni sie mecza, nauczyciele uwazaja ze to dzieci sa niedobre i niegrzeczne
                i tak zaprogramowani z niskim przekonaniem o swoich szkolnych umiejetnosciach zaczynaja szkolna nauke
                oczywiscie to sie potem zmienia bo dziewczynki zaczynaja dorastac, a chlopcy dorastaja do innego rodzaju myslenia ktorego wymaga sie wyzszym poziomie edukacji kiedy nie wystarczy juz siedziec cicho, slodzic pani i rysowac na kolorowe szlaczki
                wtedy mlode ladne dziewczyny sa naturalnym wrogiem tyjacej pani
                a chlopcow zaczyna sie cholubic
                w kazdym razie pierwsze lata edukacji dla mam synow i dla samych chlopcow t udreka jest uncertain
                • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:18
                  moofko, na szczęście na studiach się to zmienia

                  ino teraz te studia coraz mniej warte, bo w zasadzie studiowac każdy może...
    • irina_katodina Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 11:50
      czarodziei88 napisała:

      > co jest tak strasznie trudnego, wyjątkowego, nadzwyczajnego w pracy
      > nauczyciela,

      IMHO tego się nie da zrozumieć bez skosztowania tego miodu.
      W każdym razie ja to zrozumiałam dopiero w czasie kilkuletniego epizodu w tym zawodzie (a prac różnych w życiu swym się imałam)
      • marzeka1 Re:NIC 25.01.12, 11:54
        Może nim zostać każdy.
        Najlepiej wziąć takiego z ulicy.
        Pensję ustalą po obejrzeniu rodzice.
        Jak podskoczy- won; następny na ulicy czeka.

        Mija rodzona siostra- urzędniczka robiła 3 lata temu dodatkowy kurs i uprawnienia, zawsze mówiła, jak to mają dobrze: wakacje itp. (czyli stały zestaw argumentów). No pech chciał, ze w ramach tego kursu musiała odbyć praktykę w szkole średniej ok. 30 godzin- odbyła, przeprowadziła te wymagane lekcje- powiedziała "nigdy więcej".

        Dlatego odpowiadam: jak się dziwisz: NIC trudnego, wyjątkowego i nadzwyczajnego nie ma- każdy może zostać.
        • violon-czela kilka pytań ode mnie 25.01.12, 12:12
          A nie może nim zostać każdy? nie wystarczy, ze w dobie studiów zaocznych delikwent pójdzie na np filologię polską?

          a ze się spytam JA, urzędniczka kurs, który = X godzin w szkole - jaki, z jakiej racji? nie orientuje się a ciekawi mnie to.


          przeczytałam, że wychowuje jak rodzice, spędza zaraz po rodzicach najwięcej czasu to w takim razie czemu rodzic, który decyduje się na pozostanie w domu z grupą swoich dzieciaczków nie ma tego zaliczanego do okresu pracy, nie ma z tego emerytury, pensji?



          z ciekawości pytam.
          • mondovi Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 12:26
            > przeczytałam, że wychowuje jak rodzice, spędza zaraz po rodzicach najwięcej cza
            > su to w takim razie czemu rodzic, który decyduje się na pozostanie w domu z gru
            > pą swoich dzieciaczków nie ma tego zaliczanego do okresu pracy, nie ma z tego e
            > merytury, pensji?
            nauczyciel nie zostaje z grupą swoich dzieciaczków w czasie pracy. nauczyciel przekazuje wiedzę, której mogą nie mieć rodzice, wykształceni w innej specjalizacji albo też po prostu nie są w stanie jej przekazać, bo po prostu jej nie mają.
            • gazeta_mi_placi Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 12:30
              >albo też po prostu nie są w stanie jej przekazać, bo po prostu jej nie mają.

              big_grin big_grin big_grin
            • violon-czela Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 12:33
              no ale w dobie powszechnego, łatwo dostępnego studiowania jakby taki rodzic zdobył wiedzę a pewnie wielu by zdobyło i chciało własną 5 uczyć to czemu tutaj to już nie działa?
              • mondovi Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 12:48
                a co by studiował, by jednocześnie uczyć wszystkiego i doprowadzić dzieci do matury?
                • yenna_m Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 12:58
                  mi nowy system zmuszający absolwenta biologii do uczenia geografii czy fizyki wydaje się absurdalny...
                  • mondovi Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 13:04
                    > mi nowy system zmuszający absolwenta biologii do uczenia geografii czy fizyki w
                    > ydaje się absurdalny...
                    owszem
          • nabakier Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 12:36
            Hehe, ale argument. To w takim razie po każdych studiach można pracę znaleźć w fachu. Wystarczy skończyć medycynę, by być lekarzem, polibudę, by być inżynierem, a seminarium duchowne by być księdzem...
            Padłam big_grin
            • violon-czela [...] 25.01.12, 13:00
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • kocianna Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 13:06
                Ja powiem tak: przepracowałam w szkole 10 lat, bardzo lubiłam swoją pracę, ale dostałam szansę zmiany zatrudnienia i wykorzystałam ją.
                Od trzech lat mam nieustające wakacje, mimo, że urlopu "tylko" 26 dni roboczych.

                Podobnie koleżanka po 15 latach pracy w gimnazjum otrzymała posadę w dość trudnej branży, cieszącej się stosunkowo dużym szacunkiem w społeczeństwie. Też czuje się jak na wakacjach.

                W drugą stronę to tak nie działa smile
                I tak - specyfiki tej pracy nie pozna ten, kto nie spróbuje. Kto chociaż na wycieczkę dwudniową z klasą gimnazjalną jako opiekun nie pojechał.
                • ewaewa123 Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 13:15
                  I tak - specyfiki tej pracy nie pozna ten, kto nie spróbuje. Kto chociaż na wyc
                  > ieczkę dwudniową z klasą gimnazjalną jako opiekun nie pojechał.

                  No właśnie, dlaczego rodzice nie organizują swoim dzieciom wycieczek, mogliby sie skrzyknąć i na przykład w ferie, w wakacje zorganizować dla całej klasy wycieczki,pod opieką mieliby bagatela na osobę 10 osób, wypoczęliby, pozwiedzali, poznali własne dzieci i ich kolegów. Takie rozwojowe by to było. Chętnych pewnie brak, bo to odpowiedzialność.
                  • yenna_m Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 13:20
                    na razie mam za małe dzieci, ale jako rodzic pomagam pani na wycieczkach

                    i chodzimy, i co chwilę liczymy dzieci, czy się sztuki zgadzają (to mnie najbardziej stresuje, ale dzieci mniejsze)
                    • ewaewa123 Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 15:36
                      To ci się chwali, że się angażujesz w życie szkolne swoich dzieci. Uwierz mi pracowałam na wszystkich poziomach kształcenia od szkoły podstawowej do uczelni wyższej i co innego wycieczka i ogólnie praca w szkole podstawowej czy w liceum, nie mówiąc o lektoracie na uczelni wyższej, a co innego cokolwiek w gimnazjum. Lubię gimnazjalistów, fajnie się z nimi pracuje, ale wystarczy taki jeden czy dwóch w klasie i jeszcze często ich roszczeniowi rodzice, że masz dość. Ja mam sytuację o tyle komfortową, że oprócz pracy w szkole mam drugą i w razie zmęczenia materiału mam gdzie odejść. Ale większość nauczycieli niesety nie, a niektórzy rzeczywiście powinni, powinna byc selekcja.
                    • asia_i_p Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 21:23
                      Przy większych też się liczy. Z wycieczki do Pragi i Wiednia z moją klasą licealną pamiętam 24.
                • irina_katodina Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 13:49
                  kocianna napisała:

                  >
                  > Podobnie koleżanka po 15 latach pracy w gimnazjum

                  Chyba co najwyżej po 12 latach.

                  Ale fakt, już po 1 roku pracy w tej karnej kolonii można mieć dość.
              • nabakier Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 13:21
                Hm...jak by to powiedzieć, żebyś nie zemdlała big_grin- no jestem.

                A odnosiłam się do tej Twojej wypowiedzi:
                "A nie może nim zostać każdy? nie wystarczy, ze w dobie studiów zaocznych delikwent pójdzie na np filologię polską? "

                Sądziłam, że zrozumiesz zastosowaną przez mnie smile Ale chyba nie zrozumiałaś, skoro zaczynasz bluzgać.
                Podpowiadam: nie, nie wystarczy. Pomyśl, czego jeszcze trzeba, by zostać nauczycielem.
                • nabakier Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 13:21
                  ...zastosowaną przeze mnie IRONIĘ (wypadło), pardon...
                • violon-czela [...] 25.01.12, 13:29
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • nabakier Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 13:36
                    No ironię, ironię big_grin (taki owoc)

                    Oj, kobieto, kobieto, jak Ty łatwo lecisz w skrajności. Tak, uważam za bluzg sformułowanie: "się błaźnisz". I uwagi personalne uważam za brak klasy (tak, tak, Twoją uwagę: "każdy może" za taką uważam).
                    Bez odzewu.
                    • violon-czela [...] 25.01.12, 13:45
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • konwalka Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 16:28
              w moim przypadku w pracy nauczyciela najbardziej, ale to absolutnie najbardziej wyjatkowy był dzień wypłaty
              najpierw patrzyłam z niedowierzaniem na wypłacana mi kwotę, potem szłam smetnie do domu, potem...
              jak w dniu swira- identyko
              ale podobno teraz jest sikalafą, nauczycieli sie przeplaca, więc za wczesnie huknełam tę idylliczną robotę w 3,14zdu
              • yenna_m Re: kilka pytań ode mnie 25.01.12, 21:49
                ależ praca powinna być o wiele lepiej opłacana - byłaby większa motywacja do dobrej pracy
        • yenna_m Re:NIC 25.01.12, 12:34
          marzeka, otóż nie każdy może zostać
          nie każdy ma predyspozycje

          i tych bez predyspozycji to ja bym wywalała ze szkoły

          bo dostać pracę w szkole jest dość łatwo (pod warunkiem, że etat się znajdzie)
          zwolnić nauczyciela już decydowanie trudniej
          nawet jeśli wrzeszczy na dzieci, jest niezrownoważony psychicznie i jest słaby merytorycznie
          • iuscogens Re:NIC 26.01.12, 09:07
            Łatwo dostać pracę w szkole?? Yenna, no proszę Cię, nie masz pojęcia o czym piszesz, ja jestem po polonistyce, nie robiłam specjalizacji pedagogicznej, ale mam mnóstwo znajomych którzy robili i wiem jak w praktyce wygląda to łatwo. Łatwo jak na jedno miejsce nauczyciela polskiego przychodzi 200-300 cv??
            No nie wiesz o czym piszesz, serio.
            • asia_i_p Re:NIC 26.01.12, 12:01
              Ona bardziej miała na myśli, że z tych 200 CV wybór jest przypadkowy najczęściej i co do tego ma rację.
              • iuscogens Re:NIC 26.01.12, 12:13
                No ale to tym bardziej pokazuje, że nie jest sie łatwo dostać do szkoły,nawet jak jesteś dobrym nauczycielem, bo sie nie wybiera najlepszych, tylko znajomych dyrekcji.
                • yenna_m Re:NIC 26.01.12, 12:16
                  no ale jesli klucz naboru taki, to znaczy, że nie jest latwo dobrym nauczycielom dostac się do szkoly wink
                  • iuscogens Re:NIC 26.01.12, 12:21
                    No oczwyiście, jak Ci przychodzi 300 Cv to kto ich niby wszystkich sprawdzi, bierze sie po znajomości.
    • kol.3 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:05
      Za żadne pieniądze nie chciałabym pracować w szkole.
    • bezpocztyonline Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:12
      czarodziei88 napisała:

      > No własnie co jest tak strasznie trudnego, wyjątkowego, nadzwyczajnego w pracy
      > nauczyciela

      Sama spróbuj, to się dowiesz.

      Byłam kiedyś nauczycielką, stosunkowo krótko, ale jednak.

      Była to najtrudniejsza i najbardziej wykańczająca psychicznie i fizycznie praca, jaką w życiu wykonywałam.

      A wykonywałam wiele różnych prac, w tym ileś czasu normalnej ciężkiej pracy fizycznej, potem ileś lat pracy bardziej obciążającej psychicznie, ale już nie fizycznej, potem znów ileś lat bardzo odpowiedzialnej pracy z ogromną odpowiedzialnością zawodową i materialną oraz bardzo trudnymi klientami i sytuacjami - ale do stopnia trudności zawodu nauczyciela baaardzo tym wszystkim pracom daleko. Nigdy więcej.
      Korepetycje dla pojedynczych uczniów - owszem, bardzo proszę, ale praca w szkole? Nigdy!
      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:38
        dlatego uważam, że do tego zawodu trzeba mieć predyspozycje

        i w sumie nic by się nie stało, gdyby przed zatrudnieniem kandydat przeszedł cała masę testów psychologicznych (jak przechodzi kandydat na policjanta)

        a dlaczego?
        dlatego, że z funkcją nauczyciela wiąże się władza
        nauczyciel oceniając dzieci działa w imieniu państwa i oceny otrzymane w szkole rzutują na przyszłość dziecka
        i dlatego jeszcze, że czasem bardzo trudno się bronić przed napastliwym, mszczącym się na dziecku za urojone historie nauczycielem

        pamiętam post nauczycielki, który pojawił się parę lat temu na forum
        tatuś ucznia podpadł pani - pani zapytała wobec tego na forum, czy powinna mścić się na synku czy nie, bo w sumie ona chętna... wink
        • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 12:40
          żeby nie być gołosłowną
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,42671603,42734965,Re_Rodzic_w_szkole_Nie_moge_.html
          • followthesun Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:03
            Powinnaś była zacząć od początku:
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,42671603,42671603,Rodzic_w_szkole_Nie_moge_.html
            • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:06
              sorry, mam forum ustawione w ten sposób, że automatycznie rozwija mi się cała dyskusja
              • followthesun Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:09
                Ale ten pierwszy wpis jest dość istotny, ponieważ wyłania się jednak ciut inny obraz nauczycielki.
                • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:11
                  oczywiście, że jest istotny smile
                  nawet najistotniejszy

                  przepraszam, po prostu kliknęłam na wyszukiwarkę, znalazłąm wątek, wyświetliła mi się cała dyskusja i... tak po ludzku zapomniałam, że mi się rozwija dyskusja od początku a innym niekoniecznie
                  • followthesun Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:14
                    smile
            • pade Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:43
              ale mi wiecznej gosi brakuje na tym forum...
              • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 13:50
                mi też sad
    • hamariada Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 14:28
      Zakładam, że mam wyjątkowe dziecko, wrażliwe, zdolne, ciekawe świata i po prostu chcę, żeby w szkole zajęli się nim ludzie wyjątkowi, z pasją, skupieni na maksa na swojej pracy... Uśmiechnięci, mający czas na rozmowę o moim dziecku i jego problemach. Profesjonaliści. Nie widzę żadnego powodu, dla którego ci ludzie mieliby być kiepsko opłacani. W końcu powierzam im to, co mam najlepszego.
    • kropkaa Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 14:36
      Dla mnie nic. 45 min. i przerwa, 10 albo 20 min. 4/5 godzin i do domu. Bo etat to 18 godz./tyg. Oczywiście nie są to godziny zegarowe, tylko 3/4 godz.
      I jak słyszę jak to źle i starsznie w tych szkołach, to się dziwię, że tacy masochiości tam pracują, bo dostać pracę w szkole po studiach to jak cud do kwadratu.
      I to mityczne przygotowywanie się do zajęć. Pamiętam panie ze swymi notatkami ze studiówsmile A do babć bliżej niż dalej było.
      Nie znam żadnej nauczycielki/nauczyciela, który by porzucił tę okropną szkołę z bandą bachorów w środku na rzecz kariery w korporacji, 9-10 godz./dziennie, bez wolnych wakacji, ferii, rekolekcji, świąt jednych, drugich. A najgorsze jest to, że znam wiele osób (nie chcę tu ubliżać emamom, naprawdę), które poszły na nauczycieli, bo nigdzie indziej nie miały szans zrobić mgr niż na uczelniach pedagogicznych. Dwie koleżanki uczą polskiego (jedna w swoim byłym LO), a oceny, w tym matura, na poziomie dostatecznym.
      Na szczęście znam też super nauczycielki, ale te raczej nie narzekają, tylko się cieszą, że pracują na pół etatu, mają czas na ksiażkę, na dawanie korków, fitness, pieczenie ciast na święta i wolne, gdy jest bardzo ciepło i bardzo zimno.
      • ewaewa123 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 15:45
        Znam takie osoby 4, wszystkie pracowały w szkole, dobrze sie tam czuły, ale miały większe aspiracje finasowe, wszystkie skończyły taki kierunek, że z łatwością znalazły pracę w korporacjach. Jedna z nich motała się niesamowicie, z korpracji przeszła do prywatnej szkoły językowej, później do liceum, zmieniła z 10 razy pracę, uzupełniła wykształcenie na adekwatne do jej celów życiowych, jest w tej chwili księgową w szwajcarskim biurze prawnym.
        Ale mam też przykład koleżanki, ktorej droga była zupełnie inna, skończyła ekonomię na SGH, robiła niezłą karierę, pracowała na wysokich stanowiskach w Norwegii, RPA, urodziła dziecko, dzieci i wychowaczy, zrobiła kurs pedagogiczny i poszła do szkoły na pół etatu, bo tak będzie jej łatwiej wychowywac dzieci, najpierw pół etatu, teraz cały. Uczy angielskiego. Bywa różnie.
        • kropkaa Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:06
          Taka jest prawda - nie da się zarabiać pięciocyfrowo pracując niecałe pół etatu, gdzie godzina trwa 45 min. Albo pieniądze i praca, albo czas wolny i pensja adekwatna do pensum.
          • kub-ma Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:40
            Chciałabym, żeby moje dzieci odczuły, że ich matka pracuje te niecałe pół etatu.
            • kropkaa Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:58
              A nie odczuwają, że w ferie i wakacje mama jest z nimi?
              Przychodzisz dzień w dzień do domu o 19?
              Masz problem, co zrobić, bo w Wielki Piątek i we wtorek po Wielkanocy nie masz wolnego?
              • kub-ma Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:14
                Odczuwają, że ferie i wakacje mama jest z nimi i tuż przed świętami też. Nigdy temu nie przeczyłam. Ale daleko jeszcze do mitycznej połowy etatu.
                Chociaż w tym roku ferie spędzam z laptopem pod pachą, a dwie noce przed, siedziałam np. do czwartej. Tak, tak, wiem, inni mają tak samo, a nawet gorzej smile
                Nie, nie siedzę codziennie do 19, ale wszyscy których znam, którzy mają gorzej niż nauczyciele bo pracują na cały etat, też od 7 do 19 nie pracują. Ba, nawet mogą dzieci do przedszkola zaprowadzci, czego o sobie powiedziec nie mogę.
                Powtórzę, mam większośc wakacji i ferii wolnych, nigdy temu nie przeczyłam, ale ciężko pracuję, żeby osiągac takie wyniki jakie osiągam. I nie jest to do choroby mniej niż etat. Chociaż, przeprasza, może się mylę, może Ty wiesz lepiej.
                • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:02
                  mój mąż sędzia pracuje około 18 godzin na dobę
                  wliczając w to jeszcze piątek, świątek i niedzielę, czyli wigilię, Nowy Rok (gdy musi iść do sądu, żeby zarejestrować ważne połączenie spółek - w tym roku cieszyłam się jak głupia, bo pierwszy raz od lat nie musiał czegoś rejestrować w Nowy Rok)

                  i tak, nawet w dni wolne grzeje mu się telefon w sprawach służbowych

                  pomijam fakt, że musi się uczyć, a jego praca nie polega na kilkugodzinnym orzekaniu na sali, ale też na pisaniu wielu wielostronnych uzasadnień wyroków (bywają wyroki - w trudnych, medialnych sprawach, bo takie też sądzi, na 60-80 stron maszynopisu; bywa, że ma sprawę i 200-tomową, którą musi przeczytać, zanalizować, zapamiętać i rozsądzić) -stąd się bierze praca po 18 godzin na dobę
                  • kub-ma Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:25
                    Ale co ma z tego wynikac?
                    Wierzę, że Twój mąż tyle pracuje.
                    Oczywiście, że ja tyle nie pracuję. I całe szczęście, bo nie mogłabym dobrze wykonywa swojego zawodu w takm układzie. Ale też bardzo nie lubię, gdy ktoś twierdzi, że źle i krótko pracuję. Pracuję ciężko i dużo.
                    Piętnujmy tych złych nauczycieli, ale nie dobijajmy tych, którzy są dobrzy.
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:33
                      no to niech mi ktoś nie jojczy, że biedny nauczyciel, bo pracuje 24/7
                      nie on jeden

                      że musi się doksztalcac
                      nie on jeden

                      że musi sprawdzac pracę
                      nie on jeden w domu musi pracować

                      że narzekają na edukację
                      na wymiar sprawiedliwości też narzekają - po prostu trzeba pracować tak, żeby na mnie nie narzekali
                      na mase branż narzekają

                      nadal napiszę - jak się nająłeś na psa, to szczekaj wink
                      czyli bądź dorosły i umiej z godnością ponosić konsekwencje własnych wyborów życiowych
                      ewentualnie jak komuś nie pasuje taki model życia - to można zmienić pracę, można się przekwalifikować i tyle
                      nie trza się meczyć w zyciu pracą z "gnojkami" (jak to ktoś w wątku pięknie określił uczniów) bo życie krotkie i naprawdę szkoda życia na samounieszczęśliwianie się pracą

                      serio, serio
                      • hellulah parafrazując twoje subtelne zdanie 26.01.12, 11:06
                        > nadal napiszę - jak się nająłeś na psa, to szczekaj wink

                        ...jak się nająłeś na psa, to szczekaj - ale jak hodujesz psa i oczekujesz, że pies będzie szczekał - dawał mu pełną michę, wodę do picia, budę i może jeszcze nie bij kijem, ok?

                        Ty być chciała, żeby pies szczekał (i służył?) o pustej misce i może jeszcze tłuczony lagą po grzbiecie? (no, nie tak źle, raczej kopnięty od czasu do czasu od niechcenia, niech się gawiedź cieszy, że pies skamle) Super. Fajna propozycja.
                      • asia_i_p Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:41
                        Ja nie narzekam na swoją pracę. Protestuję - i proszę nie nazywać tego jojczeniem - kiedy mi się wmawia, że nie pracuję. Albo próbuje zasugerować, że gdybym była dobrym nauczycielem, to bym się nie męczyła a wymysły przyjmowała z promiennym uśmiechem.
                        Lubię swoją pracę, ale to nie znaczy, że mnie ona nie męczy. Tak samo jak uwielbiam seks, ale po paru godzinach seksu dziennie byłabym zmęczona. Kocham chodzić po górach i po wejściu na szczyt padam na twarz.
                        • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:43
                          asiu, akurat nie mam zamiaru Ci sugerować, że musisz wszystko przyjmować z promiennym uśmiechem

                          i tak, praca może męczyć człowieka, i tak - człowiek ma prawo do gorszych dni w pracy

                          to nie zaprzecza jeszcze temu, że ten konkretny czlowiek jest dobrym pracownikiem
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:42
                      i tak, ciągle podkreślam, że dobry nauczyciel jest wart, aby mu pomnik postawić
                      bo jest wart
                      na szczęście takich też trochę w tym kraju

                      i wiesz, ja myślę, że jeśli ktos jest dobrym nauczycielem, to też widzi w postawach rodziców, że jest szanowany, jest lubiany, że traktuje się go jak autorytet (bo dobry nauczyciel JEST autorytetem, również dla rodziców)
                    • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:23
                      właśnie, chętnie się krytykuje, ale sytuacji, gdy nauczycielowi powie się dobre słowo, jest naprawdę niewiele.
                      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:27
                        e tam, ja tam zawsze podchodzę i mówię nauczycielowi, że podoba mi się jego praca (jeśli mi się podoba i widzę rezultaty), nawet jeśli za nim jako człowiekiem nie przepadam

                        tylko staram się to robić tak, żeby nie wyszlo, że w tyłek włażę, bo generalnie daleka jestem od wtyłkowłaźstwa
                        • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:32
                          Jesteś więc w mniejszości. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że wcale nie spotykałam się z wyrazami uznania, ale to naprawdę rzadkie przypadki. Za to dzieci często dziękują, nawet po latach i to bardzo miłe, ponieważ pozwala wierzyć w to, że ta robota ma jednak jakiś sens.
                  • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:22
                    To się pochwaliłaś. U mnie podobnie, tyle, że to ja biorę na siebie nie tylko swoją pracę, którą wykonuję bardzo sumiennie, ale i wszystko, co dotyczy domu. Czasem patrzę na niego i zastanawiam się, czy nie łatwiej byłoby mi wyjść na 12 godzin i niczym się nie martwić.
                    Teraz mam akurat ferie, dlatego mam czas na dyskusje na forum, ale poza tym mam chore dziecko )zapalenie płuc) i sama jestem chora (zapalenie krtani, zaraziłam się od córki). Mój mąż przychodzi i wychodzi, ja się martwię, co ugotować, bo wyjść nie mogę i nic w lodówce nie mam. Jak jestem chora - wszystko się rozpada, i w domu, i w szkole - jestem jedynym polonistą w gimnazjum. Przysparza mi to wielu problemów i zmartwień.
                    • yenna_m elf - OT 26.01.12, 11:25
                      elf, uważaj na tę krtan, bo w tym zawodzie krtań sobie można naprawdę bardzo zniszczyć sad
                      zdrowia życzę!
                      • elf1977 Re: elf - OT 26.01.12, 11:33
                        Dzięki, niestety to choroba zawodowa, bardzo trudno poddająca się leczeniu.
                        • yenna_m Re: elf - OT 26.01.12, 11:36
                          wiem
                          jestem po dekortykacji jednej struny głosowej (guzki spiewacze/obrzek reinkego?)
                          i uciekam przed drugą operacją (guzki śpiewacze na drugiej strunie)

                          i przykre - kiedyś pięknie śpiewałam
                          teraz mogę sobie podarować - z taką krtanią niestety nie mogę (fizycznie nie daję rady) śpiewać

                          ból straszny sad
                          • elf1977 Re: elf - OT 26.01.12, 11:38
                            Ja też śpiewała parę lat. Co ciekawe, w szkole głosu nie nadwyrężam (raczej nie muszę), mam też jakieś pojęcie o emisji, ale jak atakuje mnie jakikolwiek wirus, od razu idzie na krtań. Ciągnie się to cholerstwo strasznie, a do pracy z taką krtanią iść nie mogę. Teraz prawie straciłam głos, lekarstwa nie pomagają, a ja nie wiem, co robić.
                            • yenna_m Re: elf - OT 26.01.12, 11:41
                              no dokładnie miałam to samo
                              plus miesiącami utrzymujący się krtaniowy kaszel

                              w ciązy jednej i drugiej krtan mi się sypnęła na maksa
                              skończyło się na totalnej chrypie (stan nieustanny, tak struny pięknie wyglądały), sporej zmianie na strunie głosowej (powodującej duszności i przewlekły, krtaniowy kaszel)
                              przeszło po usunięciu guza
                  • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:03
                    yenna_m napisała:

                    > mój mąż sędzia pracuje około 18 godzin na dobę


                    to mnie rozbiwiłaś teraz..

                    i Ty z mężem nie umiałaś załatwić sprawy chłopca z siusiakiem? no to świetny sędzia z Twojego męża, co nie umie zrobić użytku z przepisów prawnych....
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:15
                      a nie wydaje ci się, że nieetyczne jest straszenie szkoły, że "ja z wami zrobię porządek, bo jestem..."?
                      za nieetyczne zachowanie można pracę stracić
                      nikt normalny tak nie robi!
                      nie straszy się tak ludzi!
                      (choc ja rozumiem, ze dla Ciebie to normalne zachowanie?)

                      zabrałam dziecko ze szkoły - czyli generalnie rozwiązałam sprawę mojego dziecka
                      uznaliśmy, ze ciaganie dzieciaka po przesluchaniach a potem po sądach pogłębi traumę
                      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:22
                        ja rozumie, że dla Ciebie swiat oscyluje w czerni i bieli, yoka, ale obudz sie

                        zycie troche na czym innym polega wink

                        i tak, moj maż jest bardzo dobrym prawnikiem
                        ale w takich sytuacjach nie tylko liczy sie znajomosc prawa, ale trzeba sie zastanowic, jakie konsekwencje poniesie dziecko w starciu z wymiarem sprawiedliwosci
                        niekoniecznie było to cos, co chciałam zrobic mojemu dziecku
                        wolalam zacząc rozwiazywac sprawę od szkoly
                      • yoka1 Yenna 26.01.12, 12:25
                        nie każę straszyć szkoły, wystarczy pismo do rodziców dziecka, bo jakoś o nich ani słowa nie napisałaś w całej tej sprawie.
                        Było o szkole, nauczycielach i rodzinach pozostałych dzieci.
                        Możesz mi wierzyć, że to bardziej działa niż gadanie pani wychowawczyni do mamusi dziecka z siusiakiem, która zapewne uważa, że szkoła uwzięła się na jej dziecko, bo ona je po prostu bezstresowo wychowuje. Bo, czy ci rodzice chłopca z siusiakiem nie widzą, że jest problem?


                        yenna_m napisała:

                        > a nie wydaje ci się, że nieetyczne jest straszenie szkoły, że "ja z wami zrobię
                        > porządek, bo jestem..."?
                        > za nieetyczne zachowanie można pracę stracić
                        > nikt normalny tak nie robi!
                        > nie straszy się tak ludzi!
                        > (choc ja rozumiem, ze dla Ciebie to normalne zachowanie?)
                        >

                        • yenna_m Re: Yenna 26.01.12, 12:31
                          ależ rodzice obu chłopców byli wzywani do szkoły i była już po 2 zdarzenia przeprowadzona rozmowa z nami, rodzicami obu chłopców, wychowawcą, dyrekcją i pedagogiem

                          dopiero szkoła wypracowała rozwiązanie (które też mi się nie bardzo podobało, bo było tymczasowe i nie rozwiązywało problemu), że "prowodyra" wyizolowano do odrębnej przebieralni

                          myślę, że nadzór nauczycielski więcej by pomógł, bo jak widać, z tego, co wiem, problem powrócił - może w innej formie, ale nadal jest

                          ino na szczęście mojego dziecka już nie ma w tej szkole
                          • yoka1 Re: Yenna 26.01.12, 12:36
                            yenna_m napisała:

                            > ależ rodzice obu chłopców byli wzywani do szkoły i była już po 2 zdarzenia prze
                            > prowadzona rozmowa z nami, rodzicami obu chłopców, wychowawcą, dyrekcją i pedag
                            > ogiem

                            no i co to dało? Ci rodzice w ogóle dopuszczali myśl, że ich dziecko to faktycznie robi? Bo nie wierzę. Widzę, jak podchodzą rodzice dzieci w klasie mojego syna, pogardliwy usmiech, jak wychowawczyni mówi, że się źle zachowują - to przecież cudne dzieci, tylko pani sobie nie radzi.
                            • yenna_m Re: Yenna 26.01.12, 12:46
                              raczej nie bardzo dopuszczali
                              twierdzili, że dziecko wręcz jest bardzo wstydliwe w domu, co z kolei wydało się dośc podejrzane pani wicedyrektor, która uznała, że szkoro dziecko jest nadmiernie wstydliwe, to też może wskazywać na problem

                              nie mam pojęcia, czy diagnozowali potem gdzieś to dziecko czy też nie

                              mnie natomiast zszokowała inna rzecz
                              podczas drugiej sytuacji "prowodyr" (strasznie to brzmi w odniesieniu do dziecka będącego uczniem 2 klasy SP) zaproponował mojemu dziecku, że "Wojtek a ty możesz w domu poseksić się ze swoją mamą" surprised
                              Oczy zgubiłam, gdy mi to moje zszokowane dziecko powiedziało.

                              Matka z zaawansowanej ciąży, drugi partner (ojciec dziecka mieszkał osobno).
                              Sama nie wiedziałam, co o tym fakcie myśleć.
                              Sugerowałam szkole, czy aby nie rozważyć, czy temu dziecku nie dzieje się jakaś krzywda. Czy może nie pogadać z rodzicami, żeby wysłać dzieciaka do psychologa.
                              Też bez odzewu.

                              Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale znajoma słyszała, jak dzieciak do wychowawczyni zwrócił się parę razy "ciociu".

                              Pytanie, czy to taka ciocia jak w żłobku/przedszkolu/w domu - w sensie:obca osoba, która przychodzi w gości (bo niektore dzieci - spotkalam się z czyms takim - do obcych mówią "coiciu, wujku", czy też niekoniecznie
                              • yoka1 Re: Yenna 26.01.12, 13:06
                                no właśnie. Zawsze mnie zastanawia, że rodzice zasłaniają się tym, że w domu dziecko czegoś nie robi. Może tak, a może nie. A może nie zwracają na to uwagi? A może robi, jak nie widzą? Poza tym w grupie rówieśniczej dziecko zachowuje się zupełnie inaczej.

                                Rozumiem w pełni, że zabrałaś dziecko, chyba zrobiłabym to samo, tylko szkoda tamtego dziecka, bo problem jest ewidentnie i to głęboki,ale bez zgody rodziców na jakiekolwiek badania psychologiczne szkoła nic nie zrobi.
                                • yenna_m Re: Yenna 26.01.12, 13:23
                                  wiem doskonale

                                  poza tym widzisz, ja też mam wątpliwości, na ile np dostałoby się wychowawczyni w sytuacji, gdy zglosiłabym sprawę na policji
                                  bo akurat wtedy dzieciaki nie byly pod jej opieką (a opieką trenerów wf-u - pani miała wtedy okienko) i pomimo tego, że kobiety nie za bardzo lubialam jako czlowieka, to jednak nauczycielem (merytorycznie) zawsze była dobrym i nie chciałam, żeby z kobity zrobiono kozła ofiarnego
                                  no i zareagowala na doniesienia w ten sposob, że od razu skierowala nas do pani dyrektor i pedagog, żeby nadac tok sprawie (podejrzewam, że uznala, że to jedyny skuteczny sposob na szybką reakcję)
                                  oraz brała czynny udzial w wyjasnianiu sprawy (oczywiscie po lekcjach chodzila na te wszystkie spotkania, czyli w swoim czasie wolnym)

                                  tak w skrócie strasznie trudno to wszystko opisac

                                  strasznie dużo czynników bralismy wtedy pod uwagę i naprawdę to była trudna decyzja
                                  • yoka1 Re: Yenna 26.01.12, 13:40
                                    straszne, to co piszesz, ta bezsilność i że właściwie dalej ten chłopak tak się zachowuje, to naprawdę może mieć okropne konsekwencje i rzutować na jego dalsze życie. A inni rodzice, wolą przemilczeć niż się użerać, ot ludzie.
                                    • yenna_m Re: Yenna 26.01.12, 13:45
                                      najgorsze jest to, że chłopiec jest miły, mądry i fajny (pomijając te wszystkie sytuacje)

                                      i tak, dokładnie mnie te konsekwencje dla dzieciaka przerazają
                                      • yoka1 Re: Yenna 26.01.12, 13:48
                                        yenna_m napisała:

                                        > najgorsze jest to, że chłopiec jest miły, mądry i fajny (pomijając te wszystkie
                                        > sytuacje)
                                        >
                                        > i tak, dokładnie mnie te konsekwencje dla dzieciaka przerazają

                                        czyli coś jest na rzeczy. Musi się coś dziać. Może właśnie ta ciąża jego mamy? Może podgląda ją i jej partnera w intymnych sytuacjach i potem tak właśnie to demonstruje w szkole?
                                        • yenna_m Re: Yenna 26.01.12, 14:04
                                          możliwe
                                          najgorsze, że u dzieci wyzwalaczem takich zachowań może być drobiazg, na który dorośli nie zwróciliby uwagi, a dla dziecka kończy się potrzebą manifestowania siebie, żeby zaistnieć
                                  • cherry.coke Re: Yenna 26.01.12, 14:25
                                    Yenna, chcialam tylko powiedziec, ze przyszokowalam sie ta historia sad Mam nadzieje, ze twoj synek poradzi sobie z tym. I uznanie za to, ze probowalas dzialac, w interesie wszystkich dzieci.
                                    • yenna_m Re: Yenna 26.01.12, 14:30
                                      chłopak daje radę
                                      dostał od nas duże wsparcie wraz z zapewnieniem, że nie pozwolimy mu zrobić krzywdy

                                      za tym poszły konkretne działania, które zapewniły dziecku poczucie bezpieczeństwa (włącznie z wyrwaniem ze środowiska)

                                      gorzej, że mi czasem wraca i sobie nie mogę poradzić z tym wszystkim
                                      i czasami pałuję się, i zastanawiam, co by było, gdybyśmy jednak sprawę zgłosili na Policję...
      • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:16
        To bzdurne gadanie. A wiesz, ja znam chłopaka, który był największym durniem w klasie a został ginekologiem. A znam też lekarkę, do której przyszłam z ospą, a ona jej nie rozpoznała. Musiałam sama sobie diagnozę postawić - czy z tego wynika, że lekarze to idioci?
    • kotulek_ns Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 14:37
      punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

      prawdą jest że Karta N daje nauczycielom duże przywileje
      prawdą również jest, że nie wszyscy nadają się na nauczyciela a ci którzy wybrali ten zawód mieli chyba jakieś pojęcie w jakich warunkach przyjdzie im pracować /przecież sami kiedyś też chodzili do szkołysmile/
      od lat pokutuje przekonanie, że nauczyciele to taka biedna grupa społeczna najniżej zarabiająca. i faktem jest, że np. 30 lat temu mało zarabiali ale dziś w porównaniu do najniższej czy średniej krajowej to wcale tak źle nie jest. może na warunki warszawskie nie oszałamiająco ale np. w małopolsce czy podkarpaciu już tak.
      dostają pensję "z góry", gwarantowane podwyżki od września, zasiłek na zagospodarowanie dla początkujących, urlop dla poratowania zdrowia gdzie siedzą w domu a wynagrodzenie całe dostają ...
      mają silne związki i nie wiadomo czemu tak się ich boją

      ja tam się mogę oflagować to mnie zwolnią i powiedzą że jest 20 na moje miejscesmile
      • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:30
        Mają jeden coraz mniej znaczący związek. Z urlopu na poratowanie zdrowia korzystają tylko ci, którzy mogą sobie na to pozwolić. Gdybym ja się taki postarała, zostałabym szybko zwolniona. W sumie znam paru, którzy urlop wzięli, a mnóstwo takich, którzy nie mogli z takich czy innych powodów.
        Zasiłek na zagospodarowanie wypłaca gmina wtedy, gdy ją stać, większość tego nie robi. Taka jest prawda. Dziś zarabiam w miarę przyzwoicie, jak stażystka z nadgodzinami i bardzo trudnym wychowawstwem dostawałam 860 zł na rękę.
        Może nie uwierzysz, ale nie raz usłyszałam, że jak mi się coś nie podoba, to na moje miejsce czekają inni - i było to w szkole publicznej, gdzie niby wg Was jest gwarancja zatrudnienia. Po urlopie wychowawczym (rocznym, wziętym na życzenie dyrekcji) traktowano mnie w taki sposób, że po krótkim załamaniu nerwowym sama odeszłam.
        • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:34
          elf, ja to wszystko rozumiem
          tylko w tym kraju we wszystkich branżach tak ludzi traktują sad

          wiesz, ja przez krtań musiałam zrezygnować z pracy
          jak pan rektor zmuszał do nadgodzin ponad ustawowe ramki (bo się nie chciało dodatkowej osoby na etat zatrudnić i wszyscy u mnie tyle tyrali) to było dobrze
          jak krtań siadła (i to naprawdę poważnie, jaja miałam takie z krtanią, że szkoda opowiadać) to po urlopie zdrowotnym pan rektor zwolnili
          niestety, krtań chora do dziś (ino sytuacja na szczęście zwzględnie opanowana i pod nieustającą kontrolą laryngologiczną)
    • echtom Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 14:56
      Popracuj kilka lat, to się dowiesz.
      • thaures Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:23
        Co takiego wyjątkowego jest w tej pracy? Myślę,że pieniądze. Pracuję w szkole 17 rok i uważam,że nie zarabiamy mało. Może mnie ktoś tu zje, ale tak uważam. I mam goły etat ( już niedługo niestety- bo niż wchodzi)
        Przez 16 lat pracowałam z młodzieżą( szkoła średnia), z młodzieżą z problemami i wydawało mi się,że jestem w stanie wszystko przeżyć, ale od tego roku mam lekcje w podstawówce- od I do VI klasy. Pewnie siła przyzwyczajenia- ale po miesiącu straciłam -po raz pierwszy w życiu głos...Hałas jest wszechobecny... Wchodząc do szkoły nie jestem w stanie odebrać telefonu podczas przerwy, bo sama siebie nie słyszę. A że szkoła mała, to nie ma gdzie iść. Poza tym dzieci i roszczeniowi rodzice... To coś czego nie miałam w szkole średniej... Rodzic potrafi się wykłócać o każdą ocenę, nieważne czy z zachowania, czy z religii... Dzieci-każdy , kto miał kiedyś pod opieką chociażby parę sztuk wie o czym mówię... Ciężka praca...
        • kub-ma Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:35
          Ciężka, ale ją lubię smile
          Pracowałam też w szkole średniej, ale wolę pracować w szkole podstawowej smile Pewnie to jest to powołanie smile
        • kropkaa Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 18:04
          Ale hałas jest nie tylko w szkole. Poza tym ja pamiętam, że podczas lekcji raczej było cicho.
          To, że niektórzy rodzice mają kuku na muniu i potrafią łazić za nauczycielami i wypraszać stopnie, to prawda, ale jak nauczyciel się na to zgadza, to i ma pielgrzymki.
          Generalnie praca jest ciężka.
          U nas nawet chłopak do sprzątania miał ciężko, bo baba ze wspólnoty cały czas się czepiała. Rzucił robotę, ma inny blok i znów jest szczęśliwywink
        • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 18:31
          A u nas - jest cisza w szkole.
          Sprzyja temu fakt, ze po pierwsze, sa tylko dwie przerwy w ciagu dnia, za to dluzsze, po drugie nie ma ukladu jednolitej pory przerwy w calej szkole - roczniki maja je rozsuniete, tak, ze klasy np pierwsze zaczynaja przerwe, najpierw maja w klasach II sniadanie, potem sa wyrzucane na boisko, wterdy przerwe (tez od sniadania) zaczynaja klasy drugie itd. Na korytarzach dzieci nie moga biegac ani wrzeszczec - a na boisku halasy nie sa przytlaczajace.
          Takze uklad lawek, koncentryczny a nie rzedami sprzyja wiekszej ciszy w klasie.
        • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:53
          wiesz, ale jak mowisz w duzej sali do 50-200 osob to tez tracisz glos
          jestem po 1 operacji krtani i ciągle uciekam przed drugą

          na uczeni nie pracuję od lat - medycyna pracy nie dopuscila a kolejnej operacji krtani, poki nie ma absolutnych wskazan, nie chcialam się poddac
    • chcesztomasz [...] 25.01.12, 17:13
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kub-ma Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:31
        Co znaczy 24/7 ?
      • ewaewa123 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:37
        FERIE są, to i siedzą.
        • thaures Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 18:01
          Nigdy nie twierdziłam,że pracujemy 40 godzin na tydzień, nawet we wrześniu, gdy biurokracji jest mnóstwo. Fakt,że nauczyciele pracują też w domu- ja ciągle tworzę jakieś papiery, których zasadności nie widzę, wymyślam klasówki i ogólnie robię kupę rzeczy, które idą w kilogramy makulatury... Najmniej czasu poświęcam na " czyste" uczenie, niestety... I nauczycielowi, który jest zatrudniony w jednej szkole, uczy jednego przedmiotu na pewno łatwiej ogarnąć swoją pracę. Ale ciągle zmieniają się przepisy, wciąż wymagają od nas nowych rzeczy- nie da się bazować na tym, co się raz przygotowało. I nie przesadzajcie- nie wszyscy nauczyciele uważają,że wszystko im się należy.
          A Karta Nauczyciela chroni nas- bez wątpienia. Ale chroni też też nauczycieli obiboków, których nie da się wywalić z pracy, jeżeli nie przyjdą nawaleni do pracy.
    • kawka74 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:50
      Nie słyszałaś o wyszukiwarce czy bawi Cię prowokowanie jatek?
    • anika772 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 17:56
      czarodziei88 napisała:

      > na fali wątku, który przeczytałam.
      >
      > No własnie co jest tak strasznie trudnego, wyjątkowego, nadzwyczajnego w pracy
      > nauczyciela, że cały czas słyszy się o coraz to nowych żądaniach tej grupy zawo
      > dowej. Może mnie ktoś oświecić?

      Nic zupełnie. Jak każdy zawód, ma swoje plusy i minusy.
    • asia_i_p Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 20:56
      Nic nie ma wyjątkowego, praca jak każda inna. Średnio ciężka, jak dla mnie bardzo satysfakcjonująca. Żądań nie mam, marzenie by się znalazło - żeby naród przestał rozładowywać swoje frustracje, psy na mnie wieszając. Ale mogę żyć i z psami.
      • kub-ma Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:16
        asia_i_p napisała:

        >. Żądań nie mam, marzenie by się znalazło - żeby naród prze
        > stał rozładowywać swoje frustracje, psy na mnie wieszając. Ale mogę żyć i z psa
        > mi.

        A mi z tymi psami coraz trudniej smile
        • asia_i_p Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:21
          Ja mam fazy, na przemian wkurza mnie jak diabli i włącza mi się opcja "Who cares?" Aktualnie to drugie.
      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:57
        asiu, a narod nie wywala frustracji na policji, na urzędnikach, na sędziach, prokuratorach, dziennikarzach, pracownikach wyższych uczelni, kierowcach autobusów, adwokatach i cyklistach?
        dlaczego zawod nauczyciela jest az tak szczegolny, że passe jest powiedzieć, że zdarzają się w szkole sytuacje niedopuszczalne i że są ludzie, którzy w szkole pracować nie powinni?
        • asia_i_p Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:04
          Powiedzenie o konkretnej sytuacji, która zdarza się w szkole jest OK. Powiedzenie startujące od "nauczyciele są", po którym łaskawie w trzecim zdaniu zauważa się, że może nie wszyscy, jest nie fair. Nie podoba mi się i nie zacznie mi się raczej podobać, ale nieprzejmowanie się idzie mi coraz lepiej.
        • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:36
          Na pracownikach uczelni to raczej nie...Jak ludzie się dowiadują, że mój mąż jest profesorem, od razu milkną z szacunkiem. Sam tytuł robi wrażenie.
    • nandadevir Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:08
      takie wyjątkowe i nadzwyczajne osobniki jak autorka wątku
    • joanna35 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:32
      Proponuję, aby ten wątek rozpoczął serię pod tym samym tytułem, tylko co miesiąc będziemy zmieniać zawód. Dlaczego na tym forum "doceniane" mają być tylko pielęgniarki i nauczycielki. To niesprawiedliwe i krzywdzące dla innych pracujących forumek. Najwyższa pora, zeby i przedstawicielki innych zawodów doznały tych wszystkich cudownych uczuć związanych z dyskredytowaniem przez społeczeństwo ich kompetencji, zdolności, zaangażowania. To kto następny?
      • thaures Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:39
        joanna35 napisała:

        > To kto następny?
        Nikt, bo żadna grupa zawodowa nie ma w jednym terminie urlopów. A każde ferie czy wakacje to wysyp postów, jak to nauczycielom się dobrze żyje i jak się im w d...ach przewraca!
        • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 21:50
          No nic nie poradze, niekompetentny/wredny/antypatyczny piekarz, kasjerka, kierowca autobusu, instruktor zeglarstwa, aktorka, sprzataczka itd. nie daja nam tak w kosc tak silnie, jak analogicznie nieudany przedstawiciel nauczycieli zajmujacy sie naszym dzieckiem, czy pielegniarka, ktora w danym miejscu i czasie decyduje o naszym komforcie, bezpieczenstwie, godnosci.
          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:05
            a nie dają dlatego, że sprawa dotyczy nas, ludzi dorosłych, którzy możemy się bronić

            nauczyciel ma absolutną władzę nad naszymi, bezbronnymi dziećmi

            i czasami przyjmuje postawę "czy mam się mścić?" wink tongue_out
            • joanna35 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:19
              Jak napisałaś - czasami. Nawet nie wiesz, jakie jest krzywdzące to Wasze narzekanie i wrzucanie wszystkich do jednego worka. Dlaczego tu nigdy nie są otwierane wątki "dziękczynne" w uznaniu zaslug, a chopiec do bicia zawsze się znajdzie - wymiennie.
              • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:34
                ale moment, dlaczego nadinterpretujesz i wsadzasz w moje usta cos, czego nie powiedziałam

                nigdy nie napisałam, że zawsze i że wszyscy

                i nigdy nie uzywam duzych kwantyfikatorow, albowiem z punktu widzenia logiki zdanie z uzytym duzym kwantyfikatorem ZAWSZE jest nieprawdziwe
              • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:43
                joanno, sorry, napisałam wątek o pozytywach nowej szkoly moich dzieci, również i nauczycieli, z którymi się obecnie spotykam (bo rzeczywiscie ci ludzie w tak krotkim czasie zdobyli sobie moje zaufanie i mój szacunek)

                i zostalam oskarzona o fałsz...

                czyli ja naprawdę nie wiem, o co kaman tongue_out
    • abisag Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:34
      Tak wyszło,że uczę w jednym z lepszych liceów w kraju. W szkole mam 25 godzin lekcyjnych, poza tym okienka, najczęściej zapełnione zastępstwami, dyżur dla rodziców, dyżur dla uczniów, konsultacje dla olimpijczyków, nauczanie indywidualne… Uczę w pięciu klasach (po prawie 35-40 osób każda). Trochę matematyki: jedno wypracowanie maturalne sprawdza się w domu 20 min., każda klasa musi napisać w semestrze przynajmniej jedno, nie licząc kartkówek i innych sprawdzianów, esejów…. Oraz ich poprawy. Tak, sprawdza się je w weekendy. Mniam. W nocy wymieniam się mailami z uczniami, którzy np. przygotowują się do olimpiady lub matury rozszerzonej (bo lubię, nie muszę. Czasem - przyznaję - śpię) Z każdą klasą pracuję inaczej (jedni wolą dyskutować, inni słuchać, inni – analizować fragmenty filmowe), scenariusze lekcji co roku modyfikuję, bo przecież wciąż ukazuje się coś nowego na dany temat, jakieś wydarzenia kulturalne, nagrody (bo to nie tylko lista lektur tongue_out) etc.Z klasą „wychowawczą” chodzę do kina lub teatru, muszę wtedy dodatkowo zatrudniać nianię do dziecka, bo nauczyciele też mają rodziny. Bilety do kina/teatru też kupuję sama, podobnie jak książki potrzebne jakiemuś uczniowi do olimpiady, które mu potem pożyczam.
      I "oczywistość" jeszcze: publiczne wystąpienie – a jest nim każda lekcja – kosztuje sporo energii. Wie o tym każdy, kto przygotowywał, dajmy na to, jakąś prezentację dla pracowników swojej firmy. Każdy nauczyciel takich publicznych wystąpień ma kilka w ciągu dnia, zaś na regenerację, tj, napicie się wody i przejście do następnej klasy – kilka minut przerwy. Audytorium zaś od razu wytknie błędy. Albo doceni po 3 latach. Brawa na zakończenie lekcji bywają. Ale rzadko. Wszak „nie ma takiego zwyczaju”wink

      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:36
        ale wobec tego jaki wniosek z tego, co napisałaś, wynika?
        • followthesun Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:41
          Pytanie retoryczne?
          co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczyciela?

          yenna_m napisała:

          > ale wobec tego jaki wniosek z tego, co napisałaś, wynika?
        • nandadevir Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:44
          Co prawda braw nigdy nie dostałam smile ale z tymi wystąpieniami trochę racji jest, czasami czuję się jak aktor, nawet odgrywam różne role.
          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:46
            no ale będąc nauczycielem akademickim mialam tak samo
            szkoląc ludzi na szkoleniach też miałam tak samo

            generalnie jeśli ktos poważnie traktuje swój zawód, to się przygotowuje, a więc w przypadku zawodu polegającego na uczeniu - musi nie tylko obstukać się z tematu, ale też obmyśleć dramaturgię zajęć, żeby mu słuchacz nie zasnął...

            taki lajf
            • nandadevir Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:54
              a ja bym chciała, żeby raz dzieciaki zasneły na lekcji big_grin zart
              • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 25.01.12, 22:55
                wiesz, jakby sobie raz pospały, to by im się nic nie stało wink

                każdy ma prawo do gorszego dnia w pracy raz na jakiś czas
            • paniusiapobuleczki Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 14:54
              Będąc nauczycielem akademickim nie miałam tak samo. Stres dużo mniejszy, ponieważ zajmowałam sie nauczaniem, a nie dodatkowo wychowywaniem, dbaniem o bezpieczeństwo organizowaniem wycieczek i i takimi tam. Niedogodności były inne- zajęcia rozrzucone po mieście, często wieczorem, bo lektoraty to były michałki. Wolnego duużo więcej, zajęcia kończyły się w maju, zaczynały w październiku.
              • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 15:03
                zależy jaka katedra, czego sie uczy i czy przedmiot w minimach programowych wielu kierunkow

                czerwiec- sesja, egzaminy (do przeprowadzenia, do sprawdzenia) - na kilku rocznikach (moja katedra w zasadzie robiła zajęcia na każdym z kierunków, bo przedmiot wszędzie był w minimach programowych)
                lipiec - egzaminy wstępne plus praca w komisjach
                wrzesień - egzaminy do opracowania i sprawdzenia (II terminy) oraz komisy

                w międzyczasie upierdliwość związana z pracą społeczną na rzecz uczelni (prawie cała moja katedra została wrzucona w bawienie się w rzecznika dyscyplinarnego)

                acha, i każdy z nas miał zajęcia wyjazdowe (uczelnia potworzyła filie i trzeba było jeździć - ja - jak w sumie prawie każdy u nas - jeździłam na zajęcia wyjazdowe pomimo posiadania dwójki dzieci - niespełna 3-letniego i niespełna rocznego)

                ale co zrobić, taki lajf, taka praca smile

                brakuje mi tego tongue_out
                • paniusiapobuleczki Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 15:30
                  Ja nie mówię, że na uczelni nic się nie robi. Porównuję pracę lektora na uczelni i nauczyciela języka w liceum. Byłam mniej zestresowana i miałam więcej czasu, też miałam małe dzieci. Oczywiście sytuacja mogłaby wyglądać inaczej gdyby przypisano nas do poszczególnych katedr, bylibyśmy pewnie darmowymi tłumaczami szefów i wszystkich innych, pierwsi do dziobania. Na szczęście pomysł został zarzucony.
                  • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 15:35
                    możliwe, że tak by bylo...
          • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 06:12
            Hi hi, nauczycielka mojego dziecka prowadzila w Halloween lekcje nie dosc, ze ubrana na czarno i w kapeluszu, to jeszcze twarz i lekcje miala jadowicie zielone, a zeby za to - czarne.
            • olena.s Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 06:12
              zielone byly oczywiscie rece, nie lekcje.
              • kocianna Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 07:26
                Każdy chodził do szkoły, był chory i miał do czynienia z Policją i urzędami - wobec tego każdy zna się na edukacji, medycynie, ochronie i egzekwowaniu prawa. I jakby był Bogusławem Radziwiłłem, to by to inaczej urządził. Wywaliłby tych nierobów, nieodpowiedzialnych, mało inteligentnych i leniwych na zbity pysk.

                Niż demograficzny swoje zrobił i nawet anglista w Warszawie nie ma gwarantowanej pracy w szkole. Zwłaszcza młody (bo nie ma doświadczenia) i dyplomowany (bo za dużo kosztuje, a skoro szuka pracy, to coś z nim nie tak, pewnie jest konfliktowy). Wbrew pozorom, nauczyciela można zwolnić, i w bardzo prosty sposób: albo się pani zgadzasz na 3/4 etatu czy 1/2 etatu, albo do widzenia. Pustych ławek uczyć nie będziesz. A specyfika gimnazjów jest taka, że w zawodzie ostają się tylko najlepsi, o największej kondycji psychicznej.

                W pracy nauczyciela wyjątkowe jest tylko jedno: bardzo niski prestiż społeczny. Nawet uczniowie uważają go za nieudacznika, bo skoro najął się do szkoły, to pewnie nigdzie indziej go nie chcieli. Bo kto by chciał iść do szkoły, w której stażysta-magister zarabia mniej od pani sprzątającej (nie wiem, czy tak jest dziś, ja pamiętam moją pierwszą wypłatę: 710 złotych. Z nadgodzinami. Pani sprzątająca miała 1000).

                Ja nie wiem, jak to zmienić. Pewnie nikt nie wie. Zapewne lepsze opłacanie nauczycieli przyczyniłoby się do lepszego ich traktowania, ale skąd na to mieć pieniądze? Przecież lepiej trzeba opłacać lekarzy i personel medyczny, zapewne urzędnicy niższego szczebla (a tacy właśnie pracują najczęściej z petentem) też nie obraziliby się za wyższe zarobki, a kołderka budżetowa jest krótka.

                Myślę, że nauczyciel szanowany - a nie wyzywany od nierobów za 2 miesiące wakacji - przestałby uważać się za bardzo poszkodowanego.
                • motyllica Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 08:28
                  Nie rozumiem zależności: lepsze pensje dla nauczycieli a szacunek do nich?
                  Im ktoś lepiej zarabia tym bardziej musi być szanowany?

                  Stażysta dostaje na rękę jakieś 1600, płaca minimalna to 1111. Stażystą jest się krótko.

                  Kto jak kto ale lekarze powinni zarabiać dużo więcej niż nauczyciele, poza tym każdy chciałby zarabiać więcej a apetyt rośnie w miarę jedzenia
                  • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:43
                    Naprawdę? Ja się spotykam z młodzieżą, dla której to, kto ile zarabia jest najważniejsze. To, że pieniądz budzi podziw, strach, szacunek itd. (w zależności od tego, jaki to pieniądzwink) to rzecz oczywista i znana od starożytności.
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:46
                      elf: mąż mojej znajomej o samochodzie mojego męża: "Sędzia a 10-letnią podrapaną skodą jeździ?" wink
                      no jeździ, bo lubi ten samochod i nie chce zmienic (inna sprawa, że teraz nie możemy sobie pozwolić na nowe auto wink )

                      wszędzie jest buractwo
                      kwestia tego, co dzieciak z domu wynosi
                      • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:00
                        Mnie z kolei kiedyś spytała prezesowa (właścicielka szkoły), skąd mam tyle pieniędzy, że stale mam nowe buty. Ja na to ze smutkiem :"niestety, nie z pensji, pani prezes".
                    • motyllica Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:59
                      Pewnie że teraz dla młodzieży kasa się liczy ale nie sądzę czy byliby tak zorientowani w tym, że nauczyciele dostali podwyżkę i zarabiają np. 5-6 tyś.
                      Ogólnie nauczyciele kreują się na strasznie biednych, zapracowanych i ciągle niezadowolonych dlatego też tak ich postrzegają. Mało kto się orientuje, że wcale tak mało nie zarabiają
                      • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:00
                        Zarabiam 2 razy mniej, skąd masz dane?
                        • motyllica Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:07
                          Chodziło mi o czas przyszły: że jeżeli dostaną (kiedyś) podwyżkę i będą zarabiać 5-6 tyś.
                • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 10:46
                  kocianna, w wielu miejscach na starcie dostawało się mniej niż pani sprzątająca

                  jedna z moich pierwszych prac - bank
                  cały etat, pensja: minimum krajowe: 420 zł
                  i tak, sprzątaczka miała więcej
                • joanna35 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:01
                  Przecież lepiej trzeba opłacać lekarzy i personel medyczny

                  Oczywiście, pielęgniarki powinny pracować za miskę zupy. Ośmielę się przypomnieć, ze pracują w świątki, piątki i niedziele, często po 12 godzin na dobę, a z zawodem nauczyciela łaczy je tylko niski prestiż społeczny. A błędy w pracy widać od razu i nie da się ich usprawiedliwić tępymi uczniami i upierdliwymi rodzicami, więc i odpowiedzialność jakby większa.
                  • joanna35 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:02
                    I jeszcze jedno - coraz więcej pielęgniarek ma wyższe wykształcenie.
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:09
                      coraz więcej ludzi ma wyzsze wyksztalcenie (które cokolwiek przestaje znaczyć w tym kraju z racji totalnej powszechności)
                  • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:08
                    joanno, tylko były badania naukowe na temat motywacji
                    i wbrew pozorom wszystko zalezy od konstrukcji danego człowieka - jaką ma motywację - czy zewnętrzną, czy też wewnętrzą
                    i jeśli ktoś jest pracownikiem, który sam z siebie ma motywację wewnętrzną i ma ten niewymuszony ruch do przodu, to wręcz za mocne nagradzanie za wszystko tę motywację niszczy na rzecz motywacji zewnętrznej

                    generalnie motywowanie ludzi to nie jest prosta sprawa...
                    • joanna35 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:16
                      Yenna nie znam tych badań naukowych, ale na temat motywacji sporo wiem, jako żem wielbicielka nauk p. Majewskiej - Opiełkiwink W ostatnim poście wkurzyłam się, bo nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby zarabiać więcej kosztem innych.
                      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:20
                        ech, no bo wicie, rozumicie
                        niby nie przyszło do głowy, za to z jaką lubością się, joanno, w lusterku człowiek ogląda wink smile
                        • joanna35 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:26
                          Kiedy pisałam swój post to myślałam o myszce co swój ogonek chwaliwink
                          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:28
                            e tam e tam tongue_out
                  • kocianna Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:12
                    Ale ja nie mówię, że nie trzeba pielęgniarek i lekarzy lepiej opłacać! Albo że mają zarabiać mniej od nauczycieli! Ja mówię generalnie o budżetówce - że zarobki nie są powalające, i - byc może z tego właśnie powodu - nie szaunje się "óczycielek", "piguł" i "biurw". Skoro nie da się im podwyższyć zarobków (bo z pustego to i Salomon...), to może spróbujmy - oddolnie, jako matki - tak wychowywać swoje dzieci i tak zachowywać się same, żeby Ci ludzie poczuli się chociaż w taki sposób docenieni za swoją pracę.

                    Bo czasami mam takie wrażenie, że owa pani sprzątająca nie tylko więcej zarabia na starcie, ale jest bardziej szanowana - bo wykonuje konkretną, namacalną pracę, którą łatwo jest ocenić. A urzędniczka tylko przerzuca papierki, a pielęgniarka "łaskawie podłączy kroplówkę", a nauczycielka "uczy pod testy".
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:18
                      kocianno
                      zgadzam się
                      jednak ciągle powtarzam - na szacunek innych ludzi się pracuje, i to ciężko
                      w każdej branży
                      szczególnie w tych, gdzie się ma tak duży kontakt z ludźmi

                      wczoraj zrobiłam mały rekonsesans wśród znajomych
                      zadałam pytanie: czy spotkałeś w swoim życiu prawdziwego nauczyciela?
                      i odpowiedzi były różne - od sentymentalnego wspominania niezyjącej już pani, która właściwie wspominającej to przede wszystkim lufy wstawiała, ale robiła to z szacunkiem, i wspominająca widziała wsparcie nauczyciela, po wspominanie nauczyciela-luzaka, który dawał żyć i się nie czepiał
                      ja se z kolei wspominam bardzo ciepło kilka pań nauczycielek - piły straszne, nikt piątki nie miał, na czwórkę trzeba było się ostro nacharować (bo mało kto miał) ale nauczyły rewelacyjnie i fajnie kółka przedmiotowe prowadziły

                      więc to też nie jest tak, że się nie docenia

                      ano docenia się, ino każdy pewnie ma zupełnie inne oczekiwania
                      i tu już nie dogodzisz
                      • joanna35 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:24
                        Od 28 lat "wymieniamy się " pamięcią i kartkami z okazji świąt, a ja pamietam jeszcze o jej urodzinach 22 lutego. Świetna polonistka, z tych nie dających sobie w kaszę dmuchać, przy blizszym poznaniu - świetny człowiek.
                      • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:19
                        yenna_m napisała:


                        > wczoraj zrobiłam mały rekonsesans wśród znajomych
                        > zadałam pytanie: czy spotkałeś w swoim życiu prawdziwego nauczyciela?

                        a może zapytaj jeszcze czy spotkały lekarza z powołania co wyleczy jak należy bez łapówki? Też usłyszysz ciekawe rzeczy, a jak one się mają do prawdy?
                        i czy spotkały miłe panie w urzędzie? Z odp wyjdzie, że takie nie istnieją, czyżby?
                        • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:20
                          yoka, Twoje czytanie ze zrozumieniem szwankuje
                    • joanna35 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:20
                      No to sorry, też jestem przewrażliwiona. Co do reszty zgadzam się - dzisiaj nie wybrałabym zawodu pielęgniarki nie z powodu zarobków czy charakteru pracy tylko z powodu niskiego prestiżu społecznego.
                      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:21
                        ja bym nie wybrała dlatego, że to ciężka praca fizyczna
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:29
                      kocianno, ale wszedzie tak jest, że na szacunek w KAŻDEJ pracy u współpracowników człowiek musi sobie zapracować

                      na szacunek i na sympatię
                      • asia_i_p Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:25
                        Ale w mało której innej pracy ten szacunek jest odbierany za to, co zrobił ktoś inny.

                        Jesteśmy od samego początku pracy w szkole szkoleni w podejściu indywidualnym. Mam nie tylko dostrzegać, że klasa 2b to nie klasa 2c, która godzinę temu doprowadziła mnie do białej gorączki, nie tylko dostrzegać, że Kowalski z 2b nie gada, tylko gada jego sąsiad, ale mam także dostrzegać, że Kowalski gadał 15 minut temu, a teraz nie gada. Ba, ja mam dostrzegać, że on 2 minuty temu gadał więcej, a teraz gada mniej i docenić to, bo inaczej jestem okropną jędzą, niszczącą Kowalskiemu motywację. I robię to wszystko, z każdą lekcją otwieram każdemu Kowalskiemu nową kartę, bo to się zgadza i z moimi przekonaniami, i sama zauważyłam, że działa.

                        Po tym wszystkim okazuje się jednak, że matka Kowalskiego nie jest nawet skłonna zauważyć, że ja i wychowawczyni Kowalskiego z pierwszej klasy, która niesprawiedliwie wpisała mu jedynkę, to nie ta sama osoba. A Kowalski uważa, że pogadanie przez komórkę na mojej lekcji jest fair, skoro pani od biologii gada na lekcji przez komórkę (całkowicie ignorując fakt, że ja nie gadam). Że Kowalski, którego ja z przekonaniem odkrywam od nowa codziennie a nawet co parę minut, traktuje mnie jako niezindywidualizowaną część ciała pedagogicznego.

                        Więc mnie krew zalewa. Po czym w dyskusji na e-mamie okazuje się, że gdybym nie była przeczulona, to by mnie nie zalewała, bo indywidualne podejście to coś, co jest moim obowiązkiem, a nie prawem. I wtedy zależnie, jak mniemam, od fazy cyklu i stopnia wyspania, krew mnie zalewa ponownie albo wybucham śmiechem.
                        • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:38
                          asia, ja tam uważam, że jak nauczyciel zaprowadzi porządek w klasie, to nic złego się dzieciom nie stanie
                          jak na czas lekcji zabierze delikwentowi komórkę i w dodatku wpisze uwagę o zeszytu korespondecji oraz do dziennika - to też nic złego się delikwentowi nie stanie, bo delikwent musi się nauczyć, że w pewnych sytuacjach i w pewnych miejscach się nie gada przez komórkę

                          poza tym delikwentowi się nic nie stanie, gdy go nauczyciel do porządku przywoła, bo delikwent całe życie będzie mieć nad sobą jakiegoś szefa, który go do porzadku będzie przywoływał i mało tego - być może będzie mieć momenty, że będzie o niebo bardziej niesprawiedliwy, niż wkurzony ostro przez klasę nauczyciel

                          nie jestem za roztaczaniem nad dzieciakami parasola ochronnego
                          uważam wręcz, że to dzieciom szkodzi
                          • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:41
                            yenna_m napisała:

                            > asia, ja tam uważam, że jak nauczyciel zaprowadzi porządek w klasie, to nic złe
                            > go się dzieciom nie stanie
                            > jak na czas lekcji zabierze delikwentowi komórkę i w dodatku wpisze uwagę o zes
                            > zytu korespondecji oraz do dziennika - to też nic złego się delikwentowi nie st
                            > anie, bo delikwent musi się nauczyć, że w pewnych sytuacjach i w pewnych miejsc
                            > ach się nie gada przez komórkę


                            tylko, że nauczyciel nie może zabrać mu komórki i uczeń to wie, a jak weźmie, to zatroskany rodzic z innym podejściem niż Ty od razu w szkole się pojawi z awanturą, jakim prawem nauczyciel ją zabrał. Taki life!
                            • pade Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:44
                              alez może zabrać i zabiera,
                              "tylko, że nauczyciel nie może zabrać mu komórki i uczeń to wie"
                              skąd Ty masz takie informacje?
                              • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:46
                                pade napisała:

                                > alez może zabrać i zabiera,
                                > "tylko, że nauczyciel nie może zabrać mu komórki i uczeń to wie"
                                > skąd Ty masz takie informacje?


                                a na jakiej podstawie możesz zabrać własność dziecka?
                                Bo pani dyrektor tak zapowiedziała na początku roku?
                              • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:50
                                moje dziecko, gdy czytalo ksiazke pod stolem (bo sie nudzilo na lekcji) jakos te ksiazke mialo odebrana przez nauczyciela a potem książka została zwrócona mi, do rąk własnych

                                skazy na psychice dziecka z tego powodu nie zauwazylam
                            • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:49
                              ja tam jako matka, gdyby nauczyl mi zglosil taki problem, nawet wypisałabym w zeszycie korespondencji upowaznienie do zabrania telefonu komorkowego w czasie lekcji tongue_out (pod warunkiem, ze delikwentowi ten tel, tego konretnego dnia byloby b. potrzebny - bo jak nie to bym zabrala na zasadzie "nie dorosłeś widać do telefonu, przemyśl, jakie są zasady używania telefonu w miejscach typu szkola" i po zawodach)

                              w czasie lekcji się delikwent ma uczyc a nie bawić, pstrykac i rozpraszac wszystkich dookoła
                              • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 13:07
                                yenna_m napisała:

                                >
                                > w czasie lekcji się delikwent ma uczyc a nie bawić, pstrykac i rozpraszac wszys
                                > tkich dookoła

                                życzę nauczycielom więcej rodziców z takim zdroworozsądkowym podejściem
                          • asia_i_p Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 15:11
                            Nie muszę konfiskować komórki, żeby przestał rozmawiać - starczy, że go o to poproszę. Nie wkurza mnie sam fakt próby rozmawiania - naturalnie, testuje granice, co na której lekcji mu wolno. Wkurza mnie wyjaśnienie "bo inna pani rozmawia na lekcji" - i to nawet nie to samo wyjaśnienie, tylko to wyjaśnienie powiązane z wymaganiem, żebym ja była sprawiedliwa.

                            Wkurza mnie stosowania innych standardów moralnych wobec uczniów i nauczycieli - ja muszę sobie zapracować na szacunek, ucznia mam szanować, cokolwiek by nie zrobił; ja mam indywidualizować, uczeń ma prawo traktować mnie "bo wszyscy nauczyciele"; ja mam obowiązek ściśle trzymać się regulaminu wystawiania ocen, uczeń ma prawo próbować ściągać i to moja wina, jeśli go nie złapię. Czuję się obciążona sprzecznymi oczekiwaniami (tak nauczyć, żeby zdał tę maturę, wie pani, ale teraz na semestr to niech pani mu naciągnie tę ocenę, bo się stresuje, no i on nie może spędzać całych popołudni nad książkami) i sfrustrowana niejednorodnymi zasadami gry dla obu stron.

                            Na szczęście podejście uczniów i rodziców na codzień jest dużo lepsze niż na onecie i na e-mamie.
        • salinas Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 10:53
          yenna_m napisała:

          > ale wobec tego jaki wniosek z tego, co napisałaś, wynika?


          Pani udowodniła, że wielbłądem nie jest. Ale Ty nadal uparcie twierdzisz ,że wielbłądzica z niej jak ta lala tongue_out

          Głową muru nie przebijesz. To stara prawda!
          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:03
            no ale wielbłądem nie jest jak wielu pracujących uczciwie ludzi w tym kraju
            i nie jest jakimś wielkim wyczynem po prostu normalnie i uczciwie pracować w swoim miejscu pracy, imho

            to dla mnie normalne
        • hellulah Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:02
          O boszz, wynika, że jak może ugrać nieco większe zarobki, to stara się to robić. Tak jak każdy. Tak czy inaczej nie jest to forsa 'za nic', tylko za 'coś'. Nauczyciele starają się zarabiać więcej - byliby chyba psychicznie chorzy i to na jakąś naprawdę ciężką postać schizofrenii, gdyby chcieli dobrowolnie swoje zarobki obniżyć. Każdy, powtórzę, każdy chce zarabiać więcej - jak jest możliwość prosić o podwyżkę, to prosi. Czy naprawdę was (tu niektóre) dziwi, że tak jest?
          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:10
            mnie tam nie dziwi
            do pracy chodzi się też po kasę

            za coś życ trzeba
            i może niekoniecznie musi to być stopa głodowa
            bez jaj
            • salinas Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:29
              Po lekturze takich wielostronicowych wątków mam wrażenie , że niektórzy chodzą do pracy po to , aby mieć czas na pisanie na forum. Po magicznej godzinie , między 15.00- 17.00 aktywność użytkowniczek gwałtownie spada. Może to jest takie wyjątkowe w innych zawodach? Pomyślę o przekwalifikowaniu się ... może jakaś koropracyjka ... , albo niewielka , ale cieplutka posadka w Urzędzie od Spraw Bardzo Ważnych? A któraś z Pań pracujących w korporacji, zazdroszcząca mi osiemnastu czterdziestopięciominutowych godzin pracy w tygodniu zajmie moje miejsce? Zapraszam.


              yenna_m napisała:

              > mnie tam nie dziwi
              > do pracy chodzi się też po kasę
              • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:31
                salinas napisała:

                > Po lekturze takich wielostronicowych wątków mam wrażenie , że niektórzy chodzą
                > do pracy po to , aby mieć czas na pisanie na forum.

                ale w sensie to do mnie? wink
                • salinas Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:37
                  > ale w sensie to do mnie? wink

                  Między innymi też i do Ciebie. Sporo postów naprodukowałaś w tym wątku. Inne Panie zresztą też. Nie robię tego często ,ale wchodząc na profil użytkowniczki widzę ,że w ciągu kilku lat naprodukowała kilkanaście tysięcy postów ... dla mnie to kosmos. Ja i w pracy , i po niej nie napisałam tyle. A teraz nudzę się, bo ferie. Ale tylko ten tydzień. W następnym pracuję .... dyżur w szkole i zajęcia dla chętnych dzieciaków .
                  • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:38
                    a ja nie pracuję wcale tongue_out
                    na garnuszku męża jestem tongue_out wink

                    taki pasożyt ze mnie wink
                    • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:21
                      yenna_m napisała:

                      > a ja nie pracuję wcale tongue_out
                      > na garnuszku męża jestem tongue_out wink
                      >
                      > taki pasożyt ze mnie wink


                      za to jak znawca wszelkich tematów...
                      • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:24
                        no oczywiscie
                        uroki skonczenia kilku trudnych kierunkow uniwersyteckich (i nie w wyzszej szkole wydawania dyplomow wink ) i sporego oczytania tongue_out
                        • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:32

                          no to witaj w klubie. Ja też drób domowy i też po kilku kierunkachsmile




                          yenna_m napisała:

                          > no oczywiscie
                          > uroki skonczenia kilku trudnych kierunkow uniwersyteckich (i nie w wyzszej szko
                          > le wydawania dyplomow wink ) i sporego oczytania tongue_out
                          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:34
                            smile smile smile
              • salinas Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:31
                Aaaaa ... zapomniałam dodać, że ferie mam i nudzę się totalnie tongue_out
                • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:37
                  e, to ja Cię przebiję, bo ja z tej grupy społecznej na które są ciągłe nagonki (drób domowy) i ferie mam nieustannie wink
                  w dodatku mąż w delegacji a dzieci na obozie (bo mają ferie wink )

                  normalnie aż sobie sama zazdroszczę, że mam tak fajnie w tym tygodniu smile
                  • salinas Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:41
                    No cóż pozostało mi tylko pozazdrościć ( i współczuć moim dziecią wink ) .
                    • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 11:45
                      oj tam oj tam wink
                      moim powspółczuj wink tongue_out
                      a ja Twoim powspółczuję, jeśli będziesz odczuwać podtrzebę wink
                      • zuzanna56 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 12:21
                        A kto powiedział, że w tej pracy jest coś wyjątkowego. Pracuję jako nauczyciel w liceum od 18 lat. Praca jak praca. Może być.
    • kocie_ogony Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 14:02
      Co jest wyjątkowego w pracy nauczyciela?
      Po pierwsze bardzo łatwo dostać się na studia po których można nauczać.
      Trafiają więc do szkół najmniej lotni studenci-nie wiedzący co z sobą zrobić.
      Liczą na ciepły etat i wakacje.
      Znam prywatnie sporo nauczycieli i nie mam o nich najlepszego zdania.
      • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 14:12
        kocie_ogony napisał:


        > Po pierwsze bardzo łatwo dostać się na studia po których można nauczać.

        a co to sąkierunki nauczycielskie, bo nie znam.

        podaj przykład. Bo mi tylko przychodzi na myśl fizyka, a tu wcale nie ma musu wybrania specjalizacji nauczycielskiej.

        A po pedagogice jesteś szkolnym pedagogiem i niczego nie nauczasz.
        • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 14:15
          łatwo (np taką fizykę teoretyczną wink czy matematykę, albo biologię lub anglistykę wink ), ale kurs pedagogiczny dość upierdliwy jest do robienia i wcale to nie taki miód

          no i jeszcze ta konieczność przygotowywania konspektów przez ładnych parę lat...
          • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 14:15
            łatwo może się dostać, ale skończyć to już niekoniecznie wink
          • yoka1 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 14:21
            yenna_m napisała:

            > łatwo (np taką fizykę teoretyczną wink czy matematykę, albo biologię lub anglisty
            > kę wink ),

            sorry anglistykę uważasz za łatwy kierunek?
            • yenna_m Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 14:23
              nie, to był sarkazm

              z tego, co mi wiadomo, taką fizykę kończy max 20 proc studentów rozpoczynających studia
              a skoro stawiam anglistykę koło fizyki, matematyki, biologii... wszystko bardzo trudne kierunki.
      • elf1977 Re: co jest takiego wyjątkowego w pracy nauczycie 26.01.12, 15:35
        To po co utrzymujesz z nimi kontakty? Znowu generalizacja. Wiesz, znam mnóstwo nielotnych kretynów po różnorakich studiach.
    • kali_pso Wiele 26.01.12, 15:12

      Ale najważniejsza jest jedna sprawa- z lekarzem, prawnikiem czy księdzem nie kazdy z nas ma/miał/będzie miał kontakt- każdy jednak miał nauczycieli/będzie miało jego dziecko. Wy jako lekarki, lektorki, prawniczki czy niewiadomo kto- wyszłyście spod ręki nauczycieli. Wielu z nich musiało być partaczami o czym świadczą wasze wpisy i wy same.
      Dlatego jest to NAJWAŻNIEJSZY zawód na świecie, czy wam sie to podoba czy nie.
      Bo każdą z was ktoś musiał czegoś nauczyć, czy wam się to podoba czy nie.

      I tylesmile- wszystkie inne argumenty uważam za niepotrzebne w obliczu forumowej nagonki i będące wodą na młyn forumowych znawczyń oświaty i edukacji.

      Dziewczyny, dajcie spokój...sobie, przede wszystkim i nie tłumaczcie się, bo to przykre.
      • yenna_m Re: Wiele 26.01.12, 15:21
        kali_pso dokładnie, jest to najważniejszy (albo jeden z najważniejszych) zawodów na świecie

        i ludziom, ktorzy ten bardzo ważny zawod wykonują, powierzamy to, co dla nas NAJWAZNIEJSZE na świecie - czyli nasze osobiste dzieci

        i stąd nasze marzenia o tym, żeby ten nauczyciel mial wiedzę, fajnie uczył, i był fajną osobą, i jeszcze żeby go dało się po ludzku polubić, i żeby był autorytetem...

        a ponieważ to tak ważny zawód i tak eksponowany jak np ksiądz, to i wymagania moralne i oczekiwania społeczne większe
        • paniusiapobuleczki Re: Wiele 26.01.12, 15:35
          Czyli właściwie odpowiedziałaś na tytułowe pytanie

          >jest to najważniejszy (albo jeden z najważniejszych) zawodów na świecie
          • yenna_m Re: Wiele 26.01.12, 15:37
            i dlatego, jak napisałam gdzieś wyżej w dyskusji, nauczyciele powinni być wynagradzani adekwatnie do tego

            naprawdę nie widzę nic złego w sensownym wynagradzaniu ludzi pracujacych w oświacie
      • kocie_ogony Re: Wiele 26.01.12, 23:12
        kali_pso napisała:

        >
        > Ale najważniejsza jest jedna sprawa- z lekarzem, prawnikiem czy księdzem nie ka
        > zdy z nas ma/miał/będzie miał kontakt- każdy jednak miał nauczycieli/będzie mia
        > ło jego dziecko.
        ___
        o zgrozo to prawda...dlatego powinna być większa selekcja w wyborze nauczycieli,a nie że biorą każdego cieniaska po studiach, który nie ma innych mozliwości

        Wy jako lekarki, lektorki, prawniczki czy niewiadomo kto- wysz
        > łyście spod ręki nauczycieli.
        _____
        he he- "wyszłyśmy SPOD RĘKI nauczycieliwink))
        Ale masz mniemanie o swojej roliwink

        Wielu z nich musiało być partaczami o czym świadc
        > zą wasze wpisy i wy same.
        ___
        Znowu przeceniasz swoją rolę.Nauczyciel może i owszem zniechęcić do nauki swoją postawą i sposobem przekazywania wiedzy.Może nie douczyć-skoro sam jest nie douczony, bądź nie ma powołania-ale nie może spartaczyć kogoś, przebywając z nim kilka godzin tygodniowowink)

        > Dlatego jest to NAJWAŻNIEJSZY zawód na świecie, czy wam sie to podoba czy nie.
        _____
        Tak, tak...każdy belfer tak mówi i myśli.W dodatku każdy też jest na 100% przekonany,że to jego przedmiot jest najważniejszy;D

        > Bo każdą z was ktoś musiał czegoś nauczyć, czy wam się to podoba czy nie.
        ______
        Ktoś przekazał wiedzę-ale czy nauczył?

        >
        > I tylesmile- wszystkie inne argumenty uważam za niepotrzebne w obliczu forumowej n
        > agonki i będące wodą na młyn forumowych znawczyń oświaty i edukacji.
        _____
        Nauczycielski styl wypowiedzibig_grin i chęć zakończenia "dyskusji".

        > Dziewczyny, dajcie spokój...sobie, przede wszystkim i nie tłumaczcie się, bo to
        > przykre.
        ___
        Co jest dla Ciebie przykre?
        • elf1977 Re: Wiele 27.01.12, 10:57
          No, żeby zostać księdzem trzeba baaardzo się postarać, tym bardziej, że ilość powołań spada. Po niektórych widać, że mieli nauczycieli - "cieniasków", jednak jak by nie patrzeć, było to parę lat temu.
        • kannama Re: Wiele 27.01.12, 19:38
          w swej historii edukacyjnej miałam tylko jakiś trzech nauczycieli, których do dziś jakoś wspominam...reszta mdła, zapomniana...czy któryś jakoś szczególnie wpłynął na me życie...jeden na pewno, ale chyba tylko dlatego, że nasza znajomość przetrwała już 15 lat...ja osobiście współczuje nauczycielom, szczególnie w gimnazjum, bo ja bym zdrowia nie miała...ale nie uważam ich za wychowawców...
      • joanna35 Re: Wiele 27.01.12, 15:35
        Dlatego jest to NAJWAŻNIEJSZY zawód na świecie, czy wam sie to podoba czy nie.

        I dlatego coraz wiecej rodziców interesuje się samodzielną edukacją swoich dzieci w domu?
        • yenna_m Re: Wiele 27.01.12, 17:37
          joanna35 napisała:

          > I dlatego coraz wiecej rodziców interesuje się samodzielną edukacją swoich dzie
          > ci w domu?

          big_grin big_grin big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka