anorektycznazdzira
02.02.12, 20:33
Natchnęła mnie Triss, pisząc w wątku o p. Środzie, że ją polska wersja feminizmu drażni.
Bardziej niż polska wersja feminizmu drażni mnie polska fobia feminizmu. Słowo "feministka" ma w tym kraju wydźwięk jednoznacznie pejoratywny, jako obelgę i zarzut używają go kobiety (!) równie często jak faceci i to NIE jest mim zdaniem normalne. Feminizm to coś, co pozwoliło mam uzyskać przyzwoity status w społeczeństwie, zarządzać swoimi majątkami, kształcić się, decydować o losie swoim i swoich dzieci (!), wpływać na politykę i gospodarkę. To feministki przeszłych pokoleń to dla nas zrobiły i ja jestem im za to głęboko wdzięczna i żywię do nich prawdziwy szacunek.
I nieraz się zastanawiam, czy i jaki sposób istnieje na to, aby tę sytuację zmienić i doprowadzić do normalności. Jestem zażenowana kiedy ta i owa wdzięczy się do facetów i merdając ogonem przysięga, że nieeee, ona nie jest tą wstrętna feministką, absolutnie nie.