Dodaj do ulubionych

"polski" feminizm i feminizm w ogóle

02.02.12, 20:33
Natchnęła mnie Triss, pisząc w wątku o p. Środzie, że ją polska wersja feminizmu drażni.

Bardziej niż polska wersja feminizmu drażni mnie polska fobia feminizmu. Słowo "feministka" ma w tym kraju wydźwięk jednoznacznie pejoratywny, jako obelgę i zarzut używają go kobiety (!) równie często jak faceci i to NIE jest mim zdaniem normalne. Feminizm to coś, co pozwoliło mam uzyskać przyzwoity status w społeczeństwie, zarządzać swoimi majątkami, kształcić się, decydować o losie swoim i swoich dzieci (!), wpływać na politykę i gospodarkę. To feministki przeszłych pokoleń to dla nas zrobiły i ja jestem im za to głęboko wdzięczna i żywię do nich prawdziwy szacunek.
I nieraz się zastanawiam, czy i jaki sposób istnieje na to, aby tę sytuację zmienić i doprowadzić do normalności. Jestem zażenowana kiedy ta i owa wdzięczy się do facetów i merdając ogonem przysięga, że nieeee, ona nie jest tą wstrętna feministką, absolutnie nie.
Obserwuj wątek
    • nabakier Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 20:43
      Och, poruszasz niebezpieczna lawinę tongue_out
    • tosterowa Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 20:51
      Bo wiele osób spłyca feministki do kobiet, które nie chcą, żeby im faceci otwierali drzwi i które w domu drą ryja na chłopa, a w ogóle to nienawidzą mężczyzn. I oczywiście są feministkami tylko wtedy, kiedy im to pasuje, jak trzeba iść do kopalni, to nagle żadna feministka wink
      Ignorancja, i tyle. Ja też podejrzliwie patrzę na każdą kobietę, która twierdzi, że nie jest feministką, no bo jak można nią nie być w dzisiejszych czasach?
    • martishia7 Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 20:52
      Ktoś niedawno linkował, więc dokleję tylko:

      forum.gazeta.pl/forum/w,212,132162173,132162173,Grzechy_glowne_feministek.html
      Nie jestem ekspertką od feminizmu, ale ten wywód powyżej dobrze obrazuje, dlaczego tego nie "czuję".
      • martishia7 Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 20:55
        Ach właśnie, nie ma w tym wywodzie o tym, o czym napisała triss - feminizm z perspektywy Warszawy, a też mnie to razi.
    • triss_merigold6 Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:06
      Tak, drażni mnie polska wersja feminizmu mainstreamowego. Żeby nie było - czytuję "Zadrę" od pierwszego numeru, czytałam książki Graff, Środy, Filipiak, Dunin, Kłosińską. Mam porównanie z Badinter, polecam zwłaszcza "Fałszywą ścieżkę". Zdaję sobie sprawę z tego, że feminizm ma wiele nurtów i kilka fal, ale odniosę się do tego dominującego w Polsce w dyskursie publicznym.
      Do szału doprowadza mnie z jednej strony szukanie korzeni afirmacji kobiecości w archaicznych kultach, a z drugiej lekceważenie kobiet spełniających się w roli matek (niekoniecznie słodkich, cierpliwych i perfekcyjnych ale generalnie zadowolonych z faktu posiadania dzieci) + nacisk na konieczność pracy zawodowej. Dlaczego? Ponieważ zdejmuje to odpowiedzialność z mężczyzn - tak, to feministki w Polsce chcą ulżyć panom jedynym żywicielom rodzin.
      Do szału doprowadzają mnie bzdetne dyskusje o odmianie nazw zawodów czy kawałach o blondynkach, tudzież o opresji ze strony szpilek i lakierów do paznokci.
      • nabakier Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:11
        Nie napisałaś, CZEMU Cię to drażni. Bo same tematy jak tematy.
        • triss_merigold6 Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:21
          Bo znika perspektywa kobiet bardziej zwyczajnych, żyjących lub chcących żyć z mężczyzną, lubiących seks, pożądających adoracji, komplementów, opiekuńczości ze strony faceta, dbających o ten obiad codziennie (zamiast obiad wstaw cokolwiek) bo CHCĄ, a nie dlatego, że tkwią w opresyjnej patriarchalnej kulturze i należy im - durnym kwokom - wyjaśnić, że dźwiganie ciężkich rzeczy/remonty/warsztat/podryw przez pana to samo qrde zło.
          • nabakier Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:22
            Hm, to zupełnie nie ma nic wspólnego z feminizmem, polskim czy niepolskim.
            • drinkit Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:53
              nabakier napisała:

              > Hm, to zupełnie nie ma nic wspólnego z feminizmem, polskim czy niepolskim.


              Ma. Wspomniana E. Badinter o tym pisze, że feminizm w wydaniu amerykańskim i zachodnim doprowadził do takiej dychotomii: zimne suki feministki contra ciemne kobiety, które urodziły, biedactwa, dzieci i gotują obiady. I nagle kobieta musi się określić do jakiej grupy chce przynależeć. A świat jest nieco bardziej skomplikowany, toteż feminizm nie powinien być jednowymiarowym ruchem.
              • nabakier Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:07
                Alez to stek bzdurnych stereotypów.
                • drinkit Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:50
                  A jednak to jeszcze funkcjonuje. Nie w całym środowisku feministycznym, ale dość znacznej jego części.
                  • nabakier Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 07:37
                    Owszem, funkcjonuje. ale przecież nie feministki są temu winne, że takie głupoty jeszcze fruwają w powietrzu. I nie ma sensu doczepiać tego do obrazu feminizmu, choćby najabrdziej mainstreamowego czyli PRZEKŁAMANEGO medialnie.
                    Rozmawiajmy o stereotypach, o zakłamaniu społecznym, o tym dlaczego ludzie nazywają sobie np. katolikami, choć obok katolicyzmu nawet nie stali, dlaczego niektóre kobiety nazywają sobie feministkami, choć dalibóg, nie wiedzą o co w tych chodzi. Itd.
                    Ja też mogę siebie nazwać buddystką, bo przeczytałam artykuł o medytacji i "ommmm" i mi się spodobał, no nie? Tylko- co z tego będzie wynikało- że jestem ignorantką, nic więcej.
          • anorektycznazdzira Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:37
            Nic mi takiego nie zniknęło, przy jednoczesnym korzystaniu garściami z otwartych możliwości życiowych, których bym bez (mądrego) feminizmu nie miała.
      • anorektycznazdzira Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:18
        Rozumiem i dla mnie odmienianie nazw zawodów itp to też zawracanie dupy. Przyznaję jednak, że nie czytuję NIC ukierunkowanego, że afirmowanie kobiecości oraz poszukiwanie jej korzeni w archaicznych kultach jest mi doskonale zbędne i nie zwracam na nie uwagi. Ignoruję bełkot. Zamiast tego rozkoszuję się wolnością i samostanowieniem, pracą zawodową, niezależnością ekonomiczną i otwartą drogą kształcenia. Korzystając z tego i tego właśnie od życia oczekując uważam się za feministkę. Nie koliduje mi to z szacunkiem dla mężczyzn (szacunku oczekuję, szacunek proponuję) ani z posiadaniem rodziny.
        Nie rozumiem skąd te dziwolągi powstałe w społecznej wyobraźni.
        • triss_merigold6 Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:27
          No wybacz, z medialnego obrazu. Jeśli ja - czytając jednak różne pozycje feministyczne i mają dość krytyczne podejście do medialnych przekazów - wyłapuję głownie to, to czego się spodziewasz po szerszym społecznym odbiorze?
          Środa walnęła z tym zbędnym urlopem macierzyńskim szczerze i sorry, ale to mi wystarczy, żeby nigdy więcej nie traktować jej wystąpień jako reprezentacji moich interesów.
          Generalnie uważam się za feministkę ale w wersji Badinter, a nie w polskiej.
          Poza tym irytuje mnie miałkość wywodów. Książki Graff - recenzowane i wychwalane w mediach feministycznych przeczytałam - no ludzie... one nie są dobre. Zwyczajnie. Wtórne, oparte na nieśmiertelnym Boyu i Krzywickiej i takie bez wniosków dlaczego kobiety w Polsce mają głęboko w d... feminizm akademicki.
          • anorektycznazdzira Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:35
            No widzisz, a ja wolę, żeby wyszła Środa i od czasu do czasu przypomniała, że kobieta nic nie musi, niż żeby wylazł jakiś kolejny "prorodzinny" oszołom i oświadczył, że będą zamykać żłobki, bo kobiety miejsce jest w domu przy dzieciach i nic jej nie da większego szczęścia.
            Książki ignoruję i uważam za margines, bo nie decydują w żadnym stopniu o polityce w tym kraju. Sama nie wiem czy to dobrze czy źle.
          • nabakier Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:57
            No ale, Triss, na boga, na co Ci medialny feminizm. No weź...Na takim czymś budujesz obraz rzeczy?
            • triss_merigold6 Czego dotyczył wątek? 02.02.12, 22:07
              Czego dotyczył wątek? Ano tego, że w odbiorze społecznym feministki kojarzą się tak i siak. Próbuję odpowiedzieć dlaczego tak się kojarzą.
              • nabakier Re: Czego dotyczył wątek? 02.02.12, 22:09
                No, ale to tak jakby po plotkowych celebrytkach wnosić o czymkolwiek miarodajnym. No zlituj się..
          • kali_pso Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:03

            Rozumiem, że kiedy mówi sie o ptrzebie urlopu macierzyńskiego- jest git.
            Jak się mówi o tym, że sa kobiety, które nie chcą z niego skorzystać i chcą wrócic do pracy- to juz nie jest git.
            Dlaczego tak Ci to przeszkadza?
            Dlaczego widzisz w tym zagrożenie?

            Czy to, że ktoś opisze i poda do publicznej wiadomości info o kobietach, które prawie zaraz po porodzie wrócily do pracy, ma być opresjonowaniem pozostałej reszty? W jakim sensie?

            Na tym powinna polegać siła feminizmu- aby nie bać się pokazywania skrajnych wyborów i aby druga strona nie czuła się w opozycji.
            • triss_merigold6 Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:11
              Tak widzę w tym ogromne zagrożenie dla innych kobiet. Bo jeden z drugim Marian czy Jasio albo najdroższa teściowa mogą machać tymi przykładami jak sztandarem i próbować wysłać do orki babę w połogu, twierdząc, że inne dały radę, a ona jest zwyczajnie leniwa i niezorganizowana.
              Był reportaż w "WO" o młodych kobietach, które nie brały/nie miały macierzyńskiego i z noworodkiem w chuście/wózku/przy cycku pracowały zawodowo - specjalnie czytałam uważnie: wszystkie miały panów totalnych leniwych leserów lub nieudaczników, musiały pracować, żeby utrzymać noworodka, siebie i trutnia. Więc pliz, o jakim wyborze mówisz?
              • sumire Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:21
                ale nie rozciągajmy może kilku przypadków z jednego reportażu, starannie odsączonych przez autorkę spośród wielu innych niekoniecznie pasujących do tezy, na szerokie rzesze kobiet i ich życiowe perypetie.
                obraz świata w "WO" jest zresztą... swoisty.
              • kali_pso Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:27

                Wiesz a mnie się zwyczajnie wydaje, że podchodzisz do sprawy zbyt osobiście, emocjonujesz się tym motywem w któryms z kolei wątku...i stąd te klapki na oczach i rozciaganie kilku historii na całą populacje kobiet.
                Ja w przeciwieństwie do Ciebie dopuszczam myśl, że kobieta robi to z własnej nieprzymuszonej woli- tak, własnie z własnego wyboru, bo woli wrócic do pracy niż siedzieć w domu z dzieckiem. I nie czuję się przez to zagrożona. A upierdliwe teściowe czy leni za mężów to maja i te, które po bożemu w domu siędzą i na macierzyńskim i na wychowawczym.
                • miaowi Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:49
                  Ja wracałam do pracy po 2 miesiącach, bo taką miałam sytuację finansową i naukową, nie będę się wdawać w szczegóły. Jakiś tam wybór był, ale nieważne. Nie ryczałam nad tym, nie tęskniłam za dzieckiem, nie wydzwaniałam do domu. Cieszyłam się, bo lubię swoją pracę.
                  Naprawdę można tak.
                  • policjawkrainieczarow Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 13:52
                    miaowi napisała:

                    > Ja wracałam do pracy po 2 miesiącach.
                    > Naprawdę można tak.

                    O, no wlasnie o tym mowi Triss.
              • anorektycznazdzira Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 09:30
                > czytałam uważnie: wszystkie miały panów totalnych leniwych leserów lub nieudacz
                > ników, musiały pracować, żeby utrzymać noworodka, siebie i trutnia. Więc pliz,
                > o jakim wyborze mówisz?

                Triss, sama mówisz, ze nie ma ofiar, są tylko ochotnicywink
                Siła feminizmu polega m.in na tym, że tych trutni i leserów nei wybrał tym paniom na mężów ojciec ani wuj, wyszły bo same chciały, co więcej: mogły w ogóle za nikogo nie wychodzić i wieść akceptowany przecież zywot singielki. Może się też rozwieść, co sama ćwiczyłaś mając taką potrzebę i wiesz pewnie lepiej ode mnie, ze nikt tego nie mógł zabronić ani za to piętnbować. Wszystkie te okoliczności wypracował feminizm. Straszniemi szkoda, że nie z tym jest kojarzony nawet przez kobiety.
                • triss_merigold6 Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 09:58
                  Wiesz, w Polsce w ogóle tego nie kojarzę z feminizmem. Przed I wojną światową ruchy socjalistyczne i komunistyczne generalnie promowały równouprawnienie kobiet w pracy i w walce partyjnej, I wojna uwolniła miejsca pracy dla kobiet poza domem, a po II wojnie odbudowa kraju (pomijając ideolo) i niedobór mężczyzn wymusiły ich pracę zawodową. Bardzo dobry i nowoczesny KRiO został przyjęty w latach 60-tych i feminizm nie miał z tym nic wspólnego.
                  Inna sytuacja była na Zachodnie, zwłaszcza w USA i tam feminizm miał ogromne zasługi dla uwolnienia gospodyń domowych.
                  • cherry.coke Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 13:34
                    Triss, ale jesli zmiany rownouprawnieniowe byly wprowadzane przez inne ruchy, to ruchy te mialy aspekt feministyczny/emancypacyjny i tyle. Feminizm czy emancypacja jako pojecie oznacza prace na rzecz rownouprawnienia kobiet, moze sie odbywac pod roznymi sztandarami. Nie mozna powiedziec, ze emancypacja kobiet nie byla emancypacja kobiet, bo inicjatorem byl (szerszy) ruch socjalistyczny.

                    Twoje osobiste pojecie feminizmu jest inne (oderwane baby z Warszawy), ale ustawilas sobie tu chlopca do bicia.
        • nabakier Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 08:14
          Istnieje takie zjawisko jak np. ideologiczne uwarunkowania języka. w ramach tych uwarunkowań jak najbardziej mieszczą się kwestie dotyczące sytuacji kobiet. Język jest odbiciem problemów społecznych. Rozmaitych- naturalnych i nienaturalnych (cokolwiek to znaczy), problemów przerobionych i wypartych, rozmaitych opresji i nieopresji względem rożnych grup społecznych. Na język można wpływac. Itd.
          To są cenne badania i cenne wnioski. Badania dyskursów itp. Więcej- to jest jedna z najprężniej rozwijających się interdyscyplin humanistycznych. A że media podchwytują gó...any wymiar sprawy- to jest własnie także badane- dyskursy medialne i ich wpływ na mentalność społeczną. Czego dowodem jest takie, jak Twoje powierzchowne rozumienie sprawy.
          Tak nie można, Tris. znaczy można, ale to jest nieproduktywne. Takie myślenie tylko utrwala sytuację.
      • yenna_m Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:44
        o to to!
        dla mnie feminizm zawsze oznaczał danie kobietom możliwości decydowania o własnym życiu

        czyli - żyjesz tak jak lubisz/chcesz (chodzi mi o wybór modelu życia pod osobiste priorytety) i nie jesteś sprowadzona przez społeczeństwo do tkwienia w narzuconej roli
      • kali_pso Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 21:46
        + nacisk na konieczność pracy zawodowej. D
        > laczego? Ponieważ zdejmuje to odpowiedzialność z mężczyzn - tak, to feministki
        > w Polsce chcą ulżyć panom jedynym żywicielom rodzin.

        Co Ty Triss wypisujesz??
        Afirmacja pracy zawodowej kobiet niczego facetom nie zdejmuje a jedynie polepsza( na ogół) byt kobiety, jej pozycję w rodzinie i perspektywy..oj inaczej byś spiewała gdyby aktualny zarabiał mniej lub nagle mu się odwidziało i przestał być fajnym ...błogosławiłabyś swoją pozycję zawodowąwinkp
        • triss_merigold6 Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:19
          Sorry, ale teraz wróciłam do pracy po macierzyńskim a dzieckiem na zmianę opiekują się żłobek, aktualny i babcia więc wiem jakie profity daje praca zawodowa i jaką niezależność. Niemniej jestem zdecydowanie przeciwna zdejmowaniu z mężczyzn ciężaru odpowiedzialności finansowej za przynajmniej solidne współutrzymywanie rodziny, bo to ich demoralizuje i demotywuje.
      • ally Re: Z przyjemnością wypunktuję 02.02.12, 22:19
        Kurczę, to ja zupełnie inaczej widzę niektóre sprawy.

        Te archaiczne kulty to, zdaje się, jedna pani związana z Zadrą propaguje, także bez przesady. Kto nie czyta Zadry, pewnie nie ma pojęcia o sprawie.

        Lekceważenie macierzyństwa? A Fundacja MaMa? (która moim zdaniem w próbach docenienia pracy domowej, co zresztą popieram, ociera się chwilami o absurd)

        Dyskusje o końcówkach? Wydaje mi się, że feministki po prostu je stosują, a wielkie halo wokół sprawy robią ci, którym to nie pasuje. To dla nich jest to potwornie ważne.
      • katia.seitz Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 10:03
        + nacisk na konieczność pracy zawodowej. D
        > laczego? Ponieważ zdejmuje to odpowiedzialność z mężczyzn - tak, to feministki
        > w Polsce chcą ulżyć panom jedynym żywicielom rodzin.

        O kurcze, masz rację smile Też mi coś nie grało w owym "warszawskim mainstreamie", ale nie potrafiłam jakoś tego sobie skonceptualizować.
        • cherry.coke Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 13:55
          katia.seitz napisała:

          > + nacisk na konieczność pracy zawodowej. D
          > > laczego? Ponieważ zdejmuje to odpowiedzialność z mężczyzn - tak, to femin
          > istki
          > > w Polsce chcą ulżyć panom jedynym żywicielom rodzin.
          >
          > O kurcze, masz rację smile Też mi coś nie grało w owym "warszawskim mainstreamie",
          > ale nie potrafiłam jakoś tego sobie skonceptualizować.

          A ja naprawde nie rozumiem, dlaczego ma sie za zle, ze probuja przekonywac kobiety do zabezpieczenia sie finansowego. Nie widze tego wcale jako zdejmowanie ciezaru z faceta, bo wklad faceta to osobna kwestia - tutaj chodzi glownie o to, zeby kobieta nie byla materialnie, przedsiebiorczo, intelektualnie zalezna od widzimisie partnera i wybrykow losu. I co w tym zlego?

          Wydaje mi sie, ze przecietna ematka to w miare pewna siebie trzydziecha, ktora albo sama pracuje, wiec nie widzi prawdziwego problemu, albo nie pracuje, w miare dobrze jej sie uklada w domu i mysli, ze zawsze tak bedzie.

          Ja zawsze myslac o tym mam przed oczyma kolko kolezanek mojej matki, w tej chwili sa to panie pod szescdziesiatke. I tak z perspektywy tych lat widac, ze czesto dla kobiet decyzja o zostaniu w domu po poczatkowej idylli konczyla sie czarna dupa. Maz-swiety okazywal sie sukinkotem, jak sie nawinela w pracy jakas lasia; biznes bankrutowal, maz pograzal sie w marazmie; maz umieral mlodo na zawal; maz dyplomata oddawal sie nalogowi z podejrzanym elementem, zostal po cichu zwolniony z wilczym biletem, rodzina z megakredytem. Jednej pani owszem wyszlo, bo maz biznesmen byl porzadnym czlowiekiem i przy rozwodzie zabezpieczyl ja i dzieci koncertowo, ale tez mial z czego, to nie byl majatek przecietnej emamy. Tematu emerytur nawet nie ma co poruszac... Ogolnie moral tych pan dla naszego pokolenia byl - zawsze miej dziewczyno swoje, bo nigdy nie wiesz, co sie zdarzy. A dzielily sie nim chetnie i otwartym tekstem. Te panie to zaden "warszawski mainstream feministek", tylko raczej "sol ziemi", jak najbardziej lubily zastawiac stol i chowac dzieci. No ale tez znaly zycie.
        • ally Re: Z przyjemnością wypunktuję 03.02.12, 21:31
          Ja jakoś nie widzę tego nacisku na zaganianie kobiet do roboty czy uwalniania mężczyzn od wszelkiej odpowiedzialności finansowej za rodzinę.
          Uważam, że samodzielność i praca zawodowa to ważna sprawa (m.in. ze względów opisanych obok przez cherry.coke) i trzeba podejmować wszelkie decyzje będąc świadomym ryzyka, ale to tylko jeden z dziesiątków wątków poruszanych przez feministki. Fakt, że w mediach i polityce wysuwa się na pierwszy plan. Dlaczego? Pewnie jest bardziej strawny niż np. przemoc domowa, no i wpisuje się idealnie w politykę państwa, któremu bardzo zależy na "aktywizacji zawodowej" jak najliczniejszej grupy ludzi - nie w celu ich emancypacji, tylko wytwarzania PKB.
    • drinkit Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 21:11
      Właśnie jestem w trakcie lektury E.Badinter "Fałszywa ścieżka". Autorka bardzo ciekawie wypunktowuje absurdy "zachodniego" feminizmu, którym także i polski przesiąkł, postuluje feminizm zdroworozsądkowy. Kupuję to.
    • sumire Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 21:11
      ja w ogóle mam wrażenie, że feministek bardziej nie lubią kobiety niż mężczyźni. i to wśród kobiet silniejszy jest ten urokliwy stereotyp feministki, czyli krzykliwa, trudnej urody baba, oczywiście stara panna (ewentualnie lesbijka) tępiąca wszelkie przejawy dżentelmeństwa i obsesyjnie upierająca się przy samodzielności pod każdym względem. tymczasem spośród wszystkich, licznych feministek, jakie znam (włączając mnie samą) tylko jedna pasuje do tego obrazka.
      obawiam się, że długa droga do normalności. po pierwsze dlatego, że znaczna część polskich kobiet wierzy, że feminizm odstrasza mężczyzn - a wcale nie musi tak być - po drugie natomiast wygodniej jest trzymać się w życiu stereotypów.
      • followthesun Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 21:14
        Podpiszę się pod Twą opinią. smile
        • nabakier Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 21:25
          i ja.
    • yenna_m Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 21:42
      o kurcze, tutaj też się przysiądę z popcornem tongue_out
      • marzeka1 Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 21:45
        Feministki polskie tak lubują się w stosowaniu nazewnictwa "siostry"- zakłada to taką siostrzaną sztamę: my- kontra reszta świata; a tu okazało się, jak kobieta może być kobiecie wilkiem, jak można poddać kogoś babskiemu ostracyzmowi, przypisywać tylko złe intencje: mówię o pani kompletnie nie z mojej bajki, byłej minister Radziszewskiej. Tu nie liczyło się, ze ona ma inne poglądy, była zła, bo nie nasza.
        • triss_merigold6 Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:05
          Nie znoszą też Łepkowskiej, która po nich jeździ, a sama mogłaby być - jak twierdzi - żywą ikoną feminizmu: 3 rozwody, samotna matka, sukces w męskim zawodzie, teraz życie na kocią łapę, ateistka.
          Nie kupuję siostrzeństwa w ogóle, bo IMO kobiety rywalizują ze sobą tak samo jak mężczyźni. Rywalizują o mężczyzn, pracę, status społeczny swoich dzieci etc.
          • followthesun Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:06
            O to to!

            triss_merigold6 napisała:Nie kupuję siostrzeństwa w ogóle, bo IMO kobiety rywalizują ze sobą tak samo jak mężczyźni.
            I teraz pomyśl. smile
          • nabakier Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:10
            Ojesu, a co mają rozwody do feminizmu?
            • triss_merigold6 Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:14
              Pomyśl. Myślenie nie boli. Prędzej nierokujący związek zakończy rozwodem kobieta samostanowiąca i wyemancypowana niż potulny garkotłuk z podhalańskiej wsi, który znosi kopy od górala alkoholika.
              • nabakier Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:26
                Pytam Cie poważnie, więc nie odpowiadaj mi, jak kobita z zabitej wsi, która się o rozwodach dowiedziała. Rozwody istnieją już te dwa lata i trzy miesiące, więc zacznij mówić do rzeczy, Tris. Tym sie feminizm nie zajmuje od hohoho.
    • czarnaalineczka Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:00
      wspolczesne polskie feministki maja tyle wspolnego z dobrem kobiet i rownouprawnienien
      co ja z watykanem

      znam kobiety ( ktore sie wlasnie zwa feministkami)
      ktore wrecz rozplywaja sie w zachwytach gdy facet rezygnuje z pracy zeby zajac sie dzieckiemgotowac obiadki i sprzatac
      od razu chwala jaki nowoczesny, swiadomy, i blebleble
      jednoczesnie niepracujace matki maja za tepe kury domowe bez ambicji i niewolnice patriarchatu

      no trudno po czyms takim traktowac polski feminizm powaznie
      • nabakier Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:11
        omg, omg, omg- nazwiska poproszę
        • czarnaalineczka Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:14
          moze jeszcze adresy i numery telefonu co ?
          • nabakier Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:27
            Nazwiska wystarczą, bo zdaje mi się że o jednorożcach mowisz.
            • czarnaalineczka Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:31
              mowie o narmalnych znajomych
              z krwi i kosci

              a czy WO to jednorozec ?
              czy to nie WO wyroznilo list "kobiety sukcesu w wieku gimnazjalnym" ktora obrzydliwie wypowiadala sie o swojej niepracujacej matce?
              • nabakier Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:45
                Nie kocham WO.
                Zrozumiałam, że mówisz o znanych feministach, nie o swoich znajomych.
                Za co się uważają Twoje znajome nie jest dla mnie miarodajne.
              • anorektycznazdzira Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 03.02.12, 09:55
                Czy to w ogóle było pod etykietką feminizmu? Oj, chyba nie. To juz raczej nowoczesności, a feminizm to sobie najwyzej ktoś dośpiewał (lub nie). A to zupełnie co innego! Jeśli się nie mylę, to właśnie fajny przykład na to, jak to się wszystko złe później ludziom z feminizmem kojarzy.
                • nabakier Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 03.02.12, 10:06
                  O to mi własnie chodzi- o podpinanie rzeczy jednych pod drugie bez rozumienia, o co chodzi smile
      • marzeka1 Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:14
        I też rozumiem feminizm jako stworzenie mi możliwości życia tak, jak chcę, a nie robienie ze mnie "niewyedukowanej jeszcze we właściwy sposób uciemiężonej baby", co to ma dzieci, do kościoła chodzi, no jak może być więc oświeconą i świadomą siebie kobietą.
    • kali_pso Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 22:17

      Stereotypy.
      Bo dlaczego one tak nie chcą dac sie zaliczyć w poczet feministek?
      Bo wiadomo...same te stereotypy powielaja i koło się zamyka.
      Nie wpisywałabym w to Badinter, która ma takie poglądy, że wiekszośc ematek by ją zjadła bez popitki tutajwinkp czy innych feministek - przeciętna Polka nie ma o nich pojęcia, wie za to, że odpowiedni facetm zabezpieczy jej byt( o tym własnie m.in. mówi Badinter, że dopóki kobiety stoją wobec sytuacji przeżyć lub nie, czyli jesli jej wybory są determinowane poprzez sytuacje bytową, o pewnych zachowaniach nie ma mowy, feminizm w krajach biednych wygląda inaczej niz w tych bogatych)
    • czarnaalineczka a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:17
      prawo do glosowania , dziedziczenie , urlopy macierzynskie, edukacja , praca zawodowa
      to wszystko osiagniecia dawnych feministek
      co osiagnely ,co wywalczyly wspolczesne?
      • kali_pso Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:23
        Nieuczciwie stawiasz sprawę.
        Dzisiaj nie ma miejsca na wielkie rewolucje i cokolwiek byśmy tutaj nie napisały będzie blado wyglądało...czy np. zadowoli Cię to, że pewna kobieta natchniona myślami feministycznymi- tak, tak zawartymi w tych jakże banalanych książkach A.Graff staneła do wyborów na sołtysa swojej wsi i wygrała z facetami?
        • czarnaalineczka Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:29
          nie
          nie zadowoli mnie
          bo kobiety byly przywodczyniami wiele razy w historii i zadnych natchnionych mysli feministycznych do tego nie potrzebowaly
          ja nie pytam o rewolucje
          tylko o konkretne zmiany w prawie
          o konkretne ustawy
          • policjawkrainieczarow Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:53
            > ja nie pytam o rewolucje
            > tylko o konkretne zmiany w prawie
            > o konkretne ustawy

            ustawa kwotowa na ten przyklad...
        • triss_merigold6 Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 02.02.12, 22:33
          Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz...
          Rewolucyjne w skali obyczajowej i finansowej byłoby zmuszenie niepłacących alimenciarzy do łożenia na własne dzieci. Jak likwidowano FA było pół miliona takich śmieci, teraz - gdy FA istnieje - ściągalność jest poniżej 10%. Feministki poparły zmiany w KRiO na rzecz opieki naprzemiennej i zachwycają się szwedzkimi wzorami rodzicielstwa, ale milczą jak zaklęte w temacie kobiet zmuszanych do wyłącznie samodzielnego utrzymywania dzieci. Popierają kuriozalne ruchy w klimacie forum "W stronę ojca", że ojcowie mają prawa etc. zapominając o obowiązkach jakie panowie powinni przede wszystkim realizować.
          • kali_pso Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 02.02.12, 22:38

            Nie ma. Jest miejsce na ewolucyjne zmiany, które możesz siać w swoim ogródku domowym.
            Jak każda z nas, licząc, że to co się zasieje kiedyś zaowocuje zmianą pokoleniową.Moim zdaniem czas rewolucji w feminizmie się skończył a przynajmniej w naszej kulturze, której szkielet okrzepł i otłuszczył się...
            • anorektycznazdzira Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 10:03
              I tu się obiema rękami podpisuję.
              Potrzeba matek, które NAPRAWDĘ tyle samo będą egzekowować i tak samo motywować córki i synów, nie będą mówić "ty nie, bo jesteś dziewczynką, tobie nie wypada,/musisz bo jesteś kobietą"które nie będą fukać na słowo feministka a zmiast tego mądrze tłumaczyć o co w tym chodzi.
              • czarnaalineczka Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 10:21
                a jak nie beda to co ?
                batem nieposluszne ?
                • anorektycznazdzira Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 17:41
                  Nie, nie batem: automatyczna zmiana obywatelstwa na Iran lub Afganistan.
                  • czarnaalineczka Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 17:42
                    bravo polskie feminazistki big_grin
                    • anorektycznazdzira Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 17:46
                      Wybacz, ale głupie pytanie, głupia odpowiedź.
                      • kali_pso Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 17:47

                        Daj spokój, ona jak zwykle poleguje w krainie absurdu, szkoda czasu na dyskusję...
                        • anorektycznazdzira Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 18:02
                          No faktycznie, właśnie widzęsmile
                          • czarnaalineczka Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 18:06
                            poklepcie sie po feministycznych pleckach
                            i pofantazjujcie na temat tego co powinny matki big_grin

                            oto polski feminizm
                            • anorektycznazdzira Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 18:09
                              Ooo, jeszcze !
                              Kalipso, miałaś rację big_grin
                              • kali_pso Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 18:16

                                No bawinkP
                      • czarnaalineczka Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 17:52
                        jaki pomysl na to jak matki sie maja zachowywac
                        takie pytanie
                • kali_pso Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 17:46

                  To niech później nie marudzą, że feministki nic nie robią zapominając jednocześnie, że feminizm jest w nas samych i nie ma co czekać aż ktoś coś za nas same wywalczy. Fajnie by było gdyby zmiany zachodziły ot tak sobie, bez naszego udziału dając nam prawo do krytykowania, ale tak nie ma. Nie walczysz, nie będzie zmian- proste.
                  • czarnaalineczka Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 17:56
                    ale ja nie chche takich zmian jakich by Sroda chciala
                    tyle ze ja nie daje sobie prawa mowienia w imieniu feministek
                    a feministki daja sobie prawo w mowieniu w imieniu innych kobiet
          • ally Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 02.02.12, 22:43
            Kto konkretnie poparł zmiany dot. opieki naprzemiennej? I kto niby lubi to obmierzłe towarzystwo "walczące o prawa ojca" poza Radziszewską, która się z nimi spotykała, a której feministki nie znosiły z wzajemnością?

            Alimentami zajmowała (zajmuje?) się intensywnie Iza Desperak z Łodzi.
            • triss_merigold6 Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 02.02.12, 23:07
              W tej chwili nazwisk Ci nie podam, ale możesz spojrzeć chociażby na parę wątków na f. feminizm, orgazm na punkcie opieki naprzemiennej panny mają.
              • ally Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 02.02.12, 23:17
                Kiedyś tam zaglądałam, ale nie dawałam rady przebrnąć przez te jałowe dyskusje. No i ten przechył w stronę "bezdzietność nas wyzwoli". Ogólnie fe.
              • nabakier Re: Nie ma miejsca na rewolucje powiadasz... 03.02.12, 07:46
                Tris, pod pojęciem opieki naprzemiennej one rozumieja opiekę wspólną. WSPÓLNĄ. To jest nieporozumienie TERMINOLOGICZNE. co do sedna- maja rację. I nie tylko one. Cywilizowane ludy maieja tę opiekę już jakiś czas i dla wszystkich zainteresowanych jest to najlepsze rozwiązanie.
                Traktujesz rzeczy groteskowo literalnie, Tris.
      • nabakier Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:31
        A musiały wywalczyć, by się nazywać /czuć feministkami?
        A co wywalczyli Polacy, by się nazywać/czuć Polakami?
        Nie wystarczy zajmowac się czyms lub byc czyms/kimś?
        • czarnaalineczka Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:35
          no myslalm ze feministki to walcza o prawa kobiet
          zalozycielka watku pisze o wdziecznosci za to z jakich praw moze teraz korzystac
          ja pania srode moge poczytac
          ale nie mam jej absolutnie nic do zawdzieczania
          wiec nie
          nie utozsamiam sie z polskimi wspolczesnymi feministkami
          i z machaniem ogonkiem nie ma to nic wspolnego
          no i czym rozni sie machaniem ogonkiem przed facetami od machania ogonkiem przed
          feministaki
          zeby cie nie daj boze ciemnym garkotlukiem nazwaly
          • marzeka1 Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:38
            No mają za to Święto Cipki smile)) chciałam zalinkować, ale mi krzyczy, że spam.
            • triss_merigold6 O właśnie, kolejna rzecz 02.02.12, 22:53
              O właśnie, kolejna rzecz, której nie kupuję.
              Z jednej strony "porozmawiaj ze swoją ci..ą" czy inne "Monologi waginy" i afirmacja, z drugiej swobodne pokazywanie wdzięków to na bank uleganie męskim chuciom. Masz się czuć znakomicie we własnym ciele, być dumna z organów płciowych, ale absolutnie nie używać ich kokieteryjnie w celu uwodzenia mężczyzn. Od biedy jeszcze działaczki z LGTB łykną jeśli będziesz próbowała podniecać kobiety. uncertain
              • nabakier Re: O właśnie, kolejna rzecz 03.02.12, 08:02
                Jezusmaria, Tris, a ja nie kupuje marchewki. Co to za rozumowanie...Bo Ty nie kupujesz pomysłu. ale z tego, że Ty nie kupujesz, nie wynika, że jest on do kitu. Wynika z tego, nie rozumiesz problemu społecznego, jakim jest (manichejskie w wyrazie i chyba genezie też) podejście do kobiecości. Poczytaj sobie choć Micheleta, to zrozumiesz, gdzie mieszka BRUD ŚWIATA, co jest największa, najohydniejsza KLOAKĄ, jaka może istnieć, i co to znaczy dla ich właścicielek. Kurde, świadomi problemu byli już dziewiętnastowieczni.
                Weź Ty nie opowiadaj o uwodzeniu czy kokieterii, bo to jest dopiero poziom śmieciowy problemu. Tris, to, o czym piszesz, JAK o tym piszesz, pokazuje, ze dużo pracy jeszcze przed nie tylko feministkami. Wysypujesz się z tym polem, jednocześnie narzekając, że... feministki i feminiści (tak, tak, bo nie tylko feministki) nic nie robią.
            • iuscogens Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:54
              A no właśnie mnie najbardziej odstraszają właśnie te święta Cipki i inne waginalne imprezy (plus podejście do aborcji). No ludzie własną cipką to ja się mogłam w podstawówce ekscytować, a nie teraz jak się do 30 zbliżam powoli. Cipka ak cipka, mnie tam interesuje żeby zdrowa była, nie muszę odkrywać własnej cipki na waginalnych warsztatach.
              Takie głupawe akcje przykrywają naprawdę sensowne inicjatywy np. związane z przemocą w rodzinie.
              • triss_merigold6 Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 23:02
                No więc właśnie. Dobijam czterdziestki, dwoje dzieci urodziłam i qrde nie bawi mnie dzielenie się tajemnicami podwozia z grupą obcych kobiet w imię siostrzeństwa + robienie odcisków czy innych malowanek. Litości, a gdyby mężczyźni chcieli sobie zrobić warsztaty ch...jowe, to też media feministyczne - w imię równouprawnienia - uznały by to za fantastyczny, odkrywczy pomysł?
                • nabakier Re: a co osiagnely polskie feministki ? 03.02.12, 08:04
                  JULES MICHELET- Tris. Np. "Czarownicę". Po prostu poczytaj, a potem pogadamy.
          • nabakier Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:48
            Walczą nie oznacza, ŻE WYwalczą. a ty je chcesz rozliczać nie z zajmowania się ale z wywalczania.
            Feminim to tez zajmowanie się teoretyczna stroną zjawiska.
            • czarnaalineczka Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 22:49
              no to czym sie obecnie zajmuja?
              czym sensownym ?
              • ally Re: a co osiagnely polskie feministki ? 02.02.12, 23:10
                Feminoteka - przemoc wobec kobiet (lobbing, kampanie społeczne), ostatnio wydała b. dobry raport o gwałcie w Polsce, z konkretnymi rekomendacjami

                Fundacja MaMa - walka z barierami architektonicznymi, konkretów nie podam, bo nie znam topografii Warszawy

                itd.

                Zajmowanie się publicystyką też jest moim zdaniem zajęciem sensownym.
                • nabakier Re: a co osiagnely polskie feministki ? 03.02.12, 07:51
                  Składki emerytalne dla kobiet niepracujących a wychowujących dzieci -z konta mężowskiego. I odwrotnie, jesli to facet wychowuje a kobieta pracuje- Zieloni.
                  Dyskryminacja pozytywna kobiet w partiach politycznych i wszystkich ciałach publicznych - Zieloni.
              • izabellaz1 Re: a co osiagnely polskie feministki ? 03.02.12, 13:15
                Tym czy mamy mówić pani tramwajarka czy pani tramwajarz?
                • policjawkrainieczarow Re: a co osiagnely polskie feministki ? 03.02.12, 14:10
                  izabellaz1 napisała:

                  > Tym czy mamy mówić pani tramwajarka czy pani tramwajarz?

                  Z grubsza chodzi o to, zeby w miare mozliwosci wyeliminowac istniejaca obecnie sytuacje,w ktorej lepsze, bardziej prestizowe i lepiej platne zawody maja forme meska (prezes, premier), te blizej dolu drabiny - zenska (sprzataczka, babcia klozetowa, przedszkolanka), a te, co maja dwie formy, zeby znaczyly to samo (sekretarz - np. sekretarz stanu, sekretarka - pani od parzenia kawy). Bo to wplywa na postrzeganie rol plci w spoleczenstwie, czy sie to Triss i Tobie podoba, czy nie.
    • sadosia75 Re: "polski" feminizm i feminizm w ogóle 02.02.12, 23:24
      W polsce jesteś albo matką polką albo tą karierowiczką,która dzieci nie znosi czyli feministką.
      A prawda wygląda zupełnie inaczej. Znam feministki super spełnione w domu jako żony zajmujące się dziećmi, nie pracujące. I znam feministki,które dzieci nie chcą mieć i nie mają ale nie kpią z tych,które te dzieci mają bo bardzo chciały.
      Znam też takie,które używają feminizmu jako obelgi ale jednocześnie kpią z moich starań o trzecie dziecko no bo po co? I te same kobiety nie potrafią pojąć dlaczego nasza wspólna koleżanka mając bogatego męża poszła do pracy. jak to stwierdził " więcej na waciki da jej mąż po porządnym lodzie niż ta jej robota" i to panie uważające się za kobiece kobiety, matki polki, elokwentne, inteligentne sratatata.
      O dziwo te kpiące z feminizmu ( tego normalnego, bez chorych jazd ),zarzekające się, że nie są tymi obrzydliwymi feministkami mają zazwyczaj pomerdane w życiu i starają się mieć spodnie w szafie. oby były. nie ważne jakie.
      Dopóki kobieta i mężczyzna nie będą partnerami to nie ma mowy w naszym kraju o zdrowym feminiźmie. bo ten z zasady miał równo traktować i męzczyzn i kobiety
    • kobieta_z_polnocy Popieram Nabakier 03.02.12, 09:25
      Wszystko co napisałaś w tym wątku zgadza się z moimi poglądami.

      Jak zawsze, cały szkopuł w tym, jak rozumieć słowo feminizm. W moim pojęciu, znakomita większość pań na tym forum jest zdecydowanymi feministkami, ale dla mnie feminizm to po prostu (sic) wolność decydowania o sobie, co z wtłaczaniem kobiet w jakiekolwiek schematy (kura domowa, zimna sucz z kancelarii, zarośnięta lesbijka) nie ma nic wspólnego.
      • marzeka1 Re: Popieram Nabakier 03.02.12, 13:09
        " ale dla mnie feminizm to po prostu (sic) wolność decydowania o sobie, co z wtłaczaniem kobiet w jakiekolwiek schematy (kura domowa, zimna sucz z kancelarii, zarośnięta lesbijka) nie ma nic wspólnego."

        - cóż, w takim razie i ja nazywam się feministką, bo od zawsze decydowałam za siebie, na męża wybrałam sobie partnera, a nie faceta, który oczekuje obsługi; obowiązkami dzielę się także- tyle że serio- od wystąpień pań Środy, Grzybek czy innych etatowych, medialnych feministek robi mi się słabo. Nie odnajduję siebie, swoich koleżanek w tym, co one mówią.
        I jak rozumiem, ma to oznaczać, ze iście pozytywistyczna praca przed tymi paniami , abym zrozumiała własne uciemiężenie i nieoświecenie.
        • ally Re: Popieram Nabakier 03.02.12, 13:24
          Grzybek bym na Twoim miejscu jednak czasem posłuchała, np. kiedy mówi o emeryturach, bo obawiam się, że ten problem Ciebie ani Twoich (zwłaszcza młodszych) koleżanek nie ominie.
          • nabakier Re: Popieram Nabakier 03.02.12, 14:14
            Co do tych emerytur - to jeszcze dodam, że uważam iż również państwo powinno partycypować w składkach emerytalnych osoby wychowującej dziecko, a to ze względu na kreowanie polityki prodemograficznej i zwykłej sprawiedliwości.
      • nabakier Re: Popieram Nabakier 03.02.12, 14:09
        Miło mi smile Też się z Tobą zgadzam. Jest nas więcej- obu płci smile
        • mirmunn a mnie najbardziej śmieszą... 03.02.12, 18:14
          feministki z wolnością, niezależnością na sztandarach (żeby nie było, niezależnośc b. popieram)...
          żyjące z kasy męża ale taaaaaaaaakie "niezależne"
          i pitolące o "ciemnych kurach domowych"
          • policjawkrainieczarow Re: a mnie najbardziej śmieszą... 03.02.12, 18:50
            mirmunn napisała:

            > feministki z wolnością, niezależnością na sztandarach (żeby nie było, niezależn
            > ośc b. popieram)...
            > żyjące z kasy męża ale taaaaaaaaakie "niezależne"
            > i pitolące o "ciemnych kurach domowych"

            rly? a gdzie takei zjawisko pitolace widzialas? bo ja sie raczej spotkalam z wciaz powracajacymi wyliczeniami feministek, ile tak naprawde jest warta ciezka i bezplatna praca domowa kobiet, obslugujacych domowe ognisko i rodzine, w szczegolnosci starcow i dziatwe, a ktora to praca w statystykach sie w licza w grupe "bezrobotni" na rowni z lumpami, ktorym sie nei oplaca wstawac do pracy za mniej niz pare tysiecy, wiec biora zasilek. Wyliczenia te sa baaardzo obsmiewane przez ogol, no bo, hehe, ile mi panstwo powinno zaplacic, hehe, ze se sam posciele lozko w takim razie? ale pomysl parytetow tez byl na poczatku niemilosiernie wydrwiwany, to jest praca u podstaw, dosc spora, zeby spoleczenstwu uswiadomic pare rzeczy. Sroda to robi, no ale nie kazdy jest absolutnie bezpomylkowy, z urlopami macierzynskimi przyj*bala jak dzik w sosne.
            • mirmunn Re: a mnie najbardziej śmieszą... 03.02.12, 20:57
              > feministki z wolnością, niezależnością na sztandarach (żeby nie było, niezależn
              > ośc b. popieram)...
              > żyjące z kasy męża ale taaaaaaaaakie "niezależne"
              > i pitolące o "ciemnych kurach domowych"

              rly? a gdzie takei zjawisko pitolace widzialas?

              mam w rodziniesmile
              • policjawkrainieczarow Re: a mnie najbardziej śmieszą... 03.02.12, 21:53
                > mam w rodziniesmile

                no coz, rozne przypadki chodza po ludziach, wazne, zeby miec swiadomosc, ze to, ze przypadek jest do obejrzenia z bliska, nie znaczy na szczescie, ze jest reprezentatywny dla calej grupy smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka