oronga79
09.03.12, 18:14
Zdawalam na prawo jazdy 5 lat temu i zdalam za 8 razem , czesto mnie oblewali na placu z nerwow. W nic nie wlozylam tak wiele wysilku jak w nauczenie sie jazdy autem - kosztowalo mnie to sporo pieniedzy i wysilku bo przed kazdym oblanym egazaminem bralam 5-10 godzin jazd.
PO zdaniu prawka okazalo sie, ze nie mam czym jezdzic bo auto trzeba sprzedac bo pieniadze na kredyt potrzebne i tak juz zostalo i trwa 5 lat ze nie jezdze i nie jezdzilam. BYlo to doslowie pare "wycieczek" po prawku i wszystko. Teraz mam znow zaczac i nie mogę zasnąć, boję się, stresuje, myśle i jestem jakby wypompowana z energii (zawsze mam jej sporo)
Ruszanie z ręcznego na górce a za mną sznur aut śni mi się po nocy. POdziwiam naprawdę osoby którym to przyszło łatwo. Ja wolałabym się uczuć duńskiego albo norweskiego niż jeżdzić! Jestem zmuszona dojeżdzać narazie kawałek pod dworzec PKP , bo całej drogi do pracy nie jestem w stanie przejechać, zresztą nie próbowałąm. W ogóle jeszcze nie próbowałam po tej przerwie bo zżera mnie lęk. Boje sie zadzwonić do nauczyciela i umówić na jazdy, boje się z moim mężem spróbować bo boje się jego krzyku. Proszę dodajcie mi otuchy....