Dodaj do ulubionych

W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No trudno

15.03.12, 10:11
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11342446,W_hipermarkecie_zaginelo_dziecko__Real__No_trudno.html?lokale=poznan

Szokuncertain
Pani,ktora ''nie wiedziala jak sformulowac komunikat'' ma chyba pileczke do tenisa zamiast mozgu i kamien zamiast serca.Matka powinna dziecko pilnowac-to fakt.Tyle,ze kazdy kto ma/mial 3 latka wie doskonale,ze pilnowanie dziecka 24/7 jest praktycznie niemozliwe.Zreszta nie wyobrazam sobie zeby zrozpaczonej matce,ktorej zaginelo dziecko powiedziec,ze to jej problem bo nie upilnowalauncertain Rece mi opadly jak to przeczytalam.
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:16
      Wczoraj, nie pamiętam w jakim wątku, chyba dotyczącym tolerancji różnych zjawisk i zachowań, ktoś to ładnie opisał, że większość spraw można załatwić za pomocą nie procedur, a ludzką empatią i zrozumieniem.
      Tu tego brakło.
      • wespuczi Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 14:48
        to juz wyzyny czlowieczenstwa i niewielu na to stac - natomiast dowalic matce kazdy by chcial.
        • ichi51e Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 19:22
          Tym bardziej ze dziecko moglo nie zniknac jej z oczu bo sie na kogos zagapilo tylko normalnie zostac przez kogos zabrane. Malo swirow?
          • kaz_nodzieja Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 23:23
            Tak, bardzo mało. Nie licząc rozgrywek pomiędzy rodzicami w Polsce nie dochodzi do porwań dzieci przez obce, przypadkowe osoby.
    • chcesztomasz Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:19
      he miałam do czynienia z ruchliwym 3 latkiem i z oka go nie spuszczałam. Gdybym maiła z nim iść do supermarketu i robić zakupy jednocześnie mając na niego oko to chyba bym osiwiała i zeszła na zawał a na pewno nie zrobiłabym zakupów big_grin Podziwiam wszystkie matki, które przy tych " potworach" są w stanie zrobić kilka rzeczy na raz.

      Jak będę miała swoje to może nie będę aż tak przewrażliwiona.

      Innymi słowy zdarza się w takich sytuacjach, że dzieciak odleci i ludzie a przede wszystkim personel zawiadomiony o " zniknięciu" powinien zareagować. tu nawet nie o serce chodzi a o rozsądek.
      • kira02 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 19:09
        Dlatego uważam, ze to bardzo przydatny wynalazek:

        https://meandyork.blog.pl/files/2013/08/dzieko-na-smyczy.jpg

        W tłumie, wielkim sklepie, na deptaku, jak znalazł.
        • ichi51e Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 19:23
          Mialam nie wiem na jakie dziecko to dziala na dluzsza mete - moze na starszaka. Moje dziecko w wieku 3lat isc na tym za boga ojca nie chcialo natychmiast sie kladl
          • kira02 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 19:38
            Rety, buntownik z wyboru wink Kiedyś widziałam dziewczynkę, na oko czterolatkę w czymś takim. Najpierw się oburzyłam, że jak to, dziecko na smyczy jak psa, aż mi siostra uświadomiła, że to bardzo dobry pomysł na wyjścia w tłum ludzi.
          • 3-mamuska Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 23:47
            To sie czeka az sie podniesie i tyle wiecznie leżał nie bedzie.
            Moje na tym wyczyniało podskoki jak dziki koń, po jedyna wyjściu wystarczyło ze pokazałam i juz grzecznie szło obok.
            Mozna mozna, tylko cierpliwości i konsekwencja.
            • kandyzowana3x Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 00:20
              rozwiązanie dobre, jeśli ma się masę czasu i jedno dziecko. jeśli jednak trzeba gdzieś dojść na czas lub drugie dziecko ryczy obok, stanie i czekanie 20 min aż dzieciakowi się odwiedzi i wstanie bywa problematyczne.
              moja potrafiła tak kłaść się co trzy kroki.
              • 3-mamuska Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 00:36
                No duzo rzeczy przy dziecku wymaga cierpliwości, dlatego naukę nowości zaczynamy kiedy mamy czas na przetrzymanie problemow, i spokoj i cierpliwość.
                Wiadomo ze pierwszy raz nie zakładamy dziecku smyczy jak spieszymy do pracy.
                A na spacerze z nieograniczonym czasem.
                To tak jak nauka z psem, nie zakładasz smyczy szczeniakowi i nie oczekujesz ze przebiegnie z toba maraton.
                • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 06:36
                  Miedzy praca, przedszkolem, odbieraniem pozostalych dzieci z placowek nie ma juz za wiele czasu.
                  Jak jest nieograniczony czas to sie go raczej wykorzystuje na spacer, na ktorym dziecko sie wybryka do woli a nie na nauke chodzenia na smyczy.
                  Chodzenie na smyczy to nie jest jakas docelowa umiejetnosc dziecka wiec szkoda na nia czasu. Lepiej zaczac od razu uczyc, zeby sie dziecko pilnowalo nawet jesli po drodze beda wpadki ze sie gdzies zgubi lub zawieruszy.
                  • onnomatopeja Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 07:53
                    To po co tyle dzieci
                    • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 07:57
                      to znaczy ile?
                      Uczenie chodzenia na smyczy oplaca sie w przypadku psa ale nie dziecka
                • ichi51e Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 06:47
                  Dodatkowo zniechecalo mnie ze ludzie szczekali (!!!) jak chodzilam tak z dzieckiem. Mysle ze to zreszta kwestia tego co komu odpowiada - dla mnie zawsze sprawniej bylo wziac dziecko na barana (w tlumie np) a w sklepie wlozyc do wozka. Albo wziac ze soba wozek awaryjnieni w razie czwgo przywiazac. Zawsze wiedzialam ze dziecko mam takie ze jak spuszcze z oka to ruszy w dluga i nawet sie nie zorientuje wiec luzem nie puszczam.
                • kandyzowana3x Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 08:28
                  ale ja w żadnym razie tego nie odbierałam jako naukę. szelki stosowałam przy młodej od ok roku, kiedy zaczęła sprawnie chodzić. z prostej przyczyny łatwiej było ja asekurowac tak, niż w ciągłej pozycji pół przygietej za rękę. także do szelek przyzwyczajona i " nauczona" była od urodzenia. później stosowałam je też jedynie w tłumie i potencjalnie niebezpiecznych sytuacjach tak do 3 lat, jako trzylatka była już ogarniete na tyle, ze dawała rade. ( przydały się też do nauki jazdy na lyzwach)
                  Choc juz niedawno jako 4.5 łatkę zgubiłam ja w tłumie dzieci i rodziców na boisku szkolnym. w jednej chwili była przede mną a za dwie sekundy nigdzie jej nie było. okazało się, że wróciła po coś do przedszkola.
            • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 06:33
              Moje to nawet za reke nie chcialy chodzic a co dopiero w czyms takim, nawet nie probuje. Nie wiem czemu podanie reki matce lub ojcu to taka ujma dla moich synow?
    • bezpocztyonline Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:20
      zielony_marcepan napisała:

      > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11342446,W_hipermarkecie_zaginelo_dziecko__Real__No_trudno.html?lokale=poznan
      >
      > Szokuncertain
      > Pani,ktora ''nie wiedziala jak sformulowac komunikat'' ma chyba pileczke do ten
      > isa zamiast mozgu

      O samo sformułowanie komunikatu bym się nie czepiała. Skąd ta pani miała wiedzieć, jak dzieciak był ubrany i jak go opisać?

      Ale rzecz jasna komunikat powinna była nadać.

      Z artykułu jednak wynika, że matka raczej biegała wte i wewte na etapie, gdy zabierali się do nadawania tego komunikatu. Zamiast im opisać konkretnie, jak wyglądało jej dziecko.

      I dlaczego na filmie z monitoringu nie dało się zobaczyć, gdzie dziecko poszło?
      Wcale nie było go widać?
      • to_ja_tola Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:09
        bezpocztyonline napisała:



        >
        > Z artykułu jednak wynika, że matka raczej biegała wte i wewte na etapie, gdy za
        > bierali się do nadawania tego komunikatu. Zamiast im opisać konkretnie, jak wyg
        > lądało jej dziecko.


        Oczywiście w takiej sytuacji ty zachowała byś zimną krew?
        >

        • bezpocztyonline Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:43
          to_ja_tola napisała:

          > bezpocztyonline napisała:
          >
          >
          >
          > >
          > > Z artykułu jednak wynika, że matka raczej biegała wte i wewte na etapie,
          > gdy za
          > > bierali się do nadawania tego komunikatu. Zamiast im opisać konkretnie, j
          > ak wyg
          > > lądało jej dziecko.

          >
          > Oczywiście w takiej sytuacji ty zachowała byś zimną krew?

          Oczywiście, że nie, ale podstawowe dane (wiek, wygląd, ubranie) trzeba takiej osobie podać.

          Bo inaczej, co obsługa ma powiedzieć w takim komunikacie?

          "Naszej klientce zaginęło dziecko, nie wiemy kiedy i gdzie, wiek i płeć nieznana, nie wiemy, jak wyglądało. I gdzie matka jest, też nie wiemy. Gdzieś biega"
          • jowita771 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 12:17
            A gdzie wyczytałaś, że matka nie miała takich informacji o swoim dziecku albo, że nie chciała się nimi podzielić?
            Pani z obsługi mogła zwyczajnie powiedzieć: Spokojnie, proszę pani, proszę powiedzieć, ile dziecko ma lat i w co jest ubrane. Zaraz nadamy komunikat i znajdziemy pani syna.
            • bezpocztyonline Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 13:18
              jowita771 napisał:

              > A gdzie wyczytałaś, że matka nie miała takich informacji o swoim dziecku albo,
              > że nie chciała się nimi podzielić?

              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11342446,W_hipermarkecie_zaginelo_dziecko__Real__No_trudno.html?lokale=poznan
              "Wytłumaczyłam, że komunikat nie ma dotrzeć do dziecka, ale sprawić, by każdy dorosły rozejrzał się wokół siebie, czy przypadkiem nie błąka się obok niego dziecko.

              Po tej wymianie zdań kobieta znów ruszyła na poszukiwania po sklepie. Kiedy po kilku minutach wróciła do informacji, pracownica powiedziała, że komunikatu wciąż nie nadała, bo nie potrafi go sformułować.

              (...)

              W międzyczasie do punktu informacyjnego przyszedł kierownik, który nadał komunikat."

              > Pani z obsługi mogła zwyczajnie powiedzieć: Spokojnie, proszę pani, proszę powi
              > edzieć, ile dziecko ma lat i w co jest ubrane. Zaraz nadamy komunikat i znajdzi
              > emy pani syna.

              W pełni się zgadzam.
              • jowita771 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 13:46
                Nadal nigdzie nie ma napisane, że nie można było z matki wydusić informacji o dziecku. Mało tego, dało się nadać komunikat, skoro
                > W międzyczasie do punktu informacyjnego przyszedł kierownik, który nadał komuni
                > kat."
              • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 18:58
                w artykule jak byk stoi napisane, ze matka zaproponowala, ze pomoze sformulowac komunikat skoro pani nie potrafi ale pani stwierdzila , ze zaginione dziecko to sprawa matki.
                • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 19:00
                  o zesz, jaki stary watek a ja sie dalam nabractongue_out
      • lauren6 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 15:28
        bezpocztyonline napisała:

        > zielony_marcepan napisała:
        >
        > > rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11342446,W_hipermarkecie_zaginelo_dziecko__Real__No_trudno.html?lokale=poznan
        > >
        > > Szokuncertain
        > > Pani,ktora ''nie wiedziala jak sformulowac komunikat'' ma chyba pileczke
        > do ten
        > > isa zamiast mozgu
        >
        > O samo sformułowanie komunikatu bym się nie czepiała. Skąd ta pani miała wiedzi
        > eć, jak dzieciak był ubrany i jak go opisać?

        Wystarczy sformułowanie: zaginął 3-latek. Sądzę, że na terenie sklepu nie błąkało się aż tyle 3-latków pozostawionych bez opieki żeby można go pomylić z innym dzieckiem.
    • broceliande Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:20
      Ale jaka spokojna ta matka. Że w mordę babie nie dała za nieumiejętność formułowania, podziwiam.
      • jamesonwhiskey Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:13
        > Ale jaka spokojna ta matka. Że w mordę babie nie dała za nieumiejętność formuło
        > wania, podziwiam.


        to chyba najpierw sobie dac w morde ze sie dziecka nie upilnowalo

        z drugiej strony baby to chyba w jakiejs innej czasoprzestrzeni zyja
        co czytam to normalnie spojrzala tylko gdzies i dziecko zniknelo
        jak nie uwazasz babo to zaloz dzieciokowi smycz , nigzie nei uciekne
        • broceliande Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:30
          Bądź spokojny, na pewno się obwiniała. A jednak zapanowała nad sobą.
          Nigdy tak nie zgubiłam dziecka, ale wyobrażam sobie ten stres.
          • moofka Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:41
            broceliande napisała:

            > Bądź spokojny, na pewno się obwiniała. A jednak zapanowała nad sobą.
            > Nigdy tak nie zgubiłam dziecka, ale wyobrażam sobie ten stres.
            >

            ja zgubilam,
            na parkingu w szklarskiej porebie
            przy samochodzie bylo nas troje i nachylilam sie do bagaznika torbe wrzucic
            jak sie odwrocilam to juz go nie bylo
            oczami wyobrazni widzialam juz pogotowie gorskie i bernardyny
            to zima byla i sniegu wiecej niz moje dzieckow zrostu mialo
            wyszedl po chwili zza jakiejs drewutni uncertain
            matka tez czlowiek i zyc musi, czasem wykonac jeszcze inna czynnosc - nie tylko PILNOWAC
            • nabakier Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:51
              Nam też się zdarzyło przy samochodzie. Wszyscy wyszliśmy z auta, parking, każdy dźwiga klamoty na plażę (wiadomo ile tego), idziemy , ludzi sporo, a po jakichś 200 m.: dziecka niet! Ja sądziłam, że idzie z mężem, mąż że ze mną. Koniec świata, dziecka nie widać! Pędem na parking, dziecka nie widać, w końcu się znalazł: siedział za samochodem na ziemi, od której niemal nie wystawał. W myślach przeszłam już porwanie, gwałt i takie tam...
              Od tej pory ZAWSZE się umawialiśmy, KTO ma go szczególnie na oku, a kto się zajmuje szczególnie bagażami.
        • jowita771 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 12:20
          > z drugiej strony baby to chyba w jakiejs innej czasoprzestrzeni zyja
          > co czytam to normalnie spojrzala tylko gdzies i dziecko zniknelo

          Może dlatego, że głównie baby się dziećmi zajmują. Był kiedyś taki wątek, w którym panie opisywały, co mądrego zrobili z dziećmi ich mężowie. Tam dopiero były historie, trudno było uwierzyć, że ci panowie nie są mocno upośledzeni, chociaż panie się zarzekały, że nie.
      • duch_mariana Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 17:54
        > Że w mordę babie nie dała za nieumiejętność formułowania, podziwiam.

        W mordę to ona powinna dostać od męża za to że nie umie się własnym dzieckiem zająć jak należy.
        • ichi51e Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 19:25
          A ojciec gdzie byl wtedy?
    • triss_merigold6 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:26
      Tyle w temacie załatwiania empatią.
      Pani powinna była nadać komunikat zgodnie ze wskazówkami matki.

      Qrde, strażacy też powinni pouczać, że trzeba było uważać, zamiast gasić?! Ratownicy w górach i na basenach?!
      • liz.corps Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 22.03.16, 09:58
        jedno nie wyklucza drugiego. smile
    • martishia7 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:26
      To jest właśnie to, o czym była mowa w sąsiednim wątku o "tolerancji". Nie chodzi o to co wolno, a co trzeba, czego nie wolno, a kto ma obowiązek, tylko o odrobinę życzliwości i empatii. Pipie ze sklepu zabrakło jednego i drugiego tongue_out
      • triss_merigold6 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:32
        Tak off topowo: przypuszczam, że gdyby na miejscu matki był ojciec dziecka to pani w sklepie sama zaproponowałaby, żeby nadać komunikat i nadała go ze śpiewem na ustach. uncertain
        • lineczkaa Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:53
          triss_merigold6 napisała:

          > Tak off topowo: przypuszczam, że gdyby na miejscu matki był ojciec dziecka to p
          > ani w sklepie sama zaproponowałaby, żeby nadać komunikat i nadała go ze śpiewem
          > na ustach. uncertain

          Amen.
          Kiedy ojciec moich dzieci jest z nimi sam (a naprawdę zajmuje się dziećmi fajnie) to paniusie oczkami machają, włoski za uszko odgarniają z "och ach". Jedna z pań po zagajeniu, że żona musi być szczęśliwa z takim wspaniałym ojcem i odpowiedzią, że zona, to już była żona, wyraziła swa dezaprobatę, że jak ja tak mogłam, bo gdyby ona miała takiego faceta, co wielbi dzieci, to by nigdy go nie zostawiła. Jasne wink
          • iwoniaw Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:07
            Hehe, ojciec, który w ogóle pamięta, jak nazywa się jego dziecko i w dodatku nie zakłada mu butów na głowę i czapki na stopy, jest wielbiony przez obce panie jako dokonujący rzeczy nadludzkich i godnych podziwu big_grin Wiadomo, że jeśli się chce mieć szybko załatwione cokolwiek w szkole/urzędzie/przychodni to należy posłać tam dziecko z ojcem...
            • lineczkaa Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:34
              iwoniaw napisała:

              >big_grin Wiadomo, że jeśli się
              > chce mieć szybko załatwione cokolwiek w szkole/urzędzie/przychodni to należy po
              > słać tam dziecko z ojcem...

              Przyznam, że czasem się nim posiłkuje w takich sprawach. Jak młodsze było bardzo małe, to już w ogóle załatwiał co chciał. Potężny i wysoki chłop z "przerzuconym" przez bark niemowlakiem i panie prawie że mdlały big_grin.
              • iwoniaw Mam teorię, że to atawistyczne 15.03.12, 11:48
                próby przypodobania się samcowi, który sprawia wrażenie, że troszczy się o ochronę swych genów. wink
                • triss_merigold6 Re: Mam teorię, że to atawistyczne 15.03.12, 12:03
                  Dokładnie to samo chciałam napisać, to atawistyczne.
                • kaz_nodzieja Re: Mam teorię, że to atawistyczne 22.03.16, 10:14
                  No nie bardzo atawistyczne. Facet ma ze sobą swoje dziecko czyli mniej mięsa do podziału gdyby raczył się rozmnożyć z kolejną Panią.
                  • ichi51e Re: Mam teorię, że to atawistyczne 22.03.16, 13:13
                    Zle patrzysz z punktu widzenia atawistycznego to starsze dziecko jest nianka i obronca twojego dziecka.
            • jowita771 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 12:23
              > Hehe, ojciec, który w ogóle pamięta, jak nazywa się jego dziecko i w dodatku ni
              > e zakłada mu butów na głowę i czapki na stopy, jest wielbiony przez obce panie
              > jako dokonujący rzeczy nadludzkich i godnych podziwu

              Być może te panie mają rację. Należy wymagać stosownie do możliwości.
          • ciri_77 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 19:54
            Pamiętam akcję w którymś z marketów, gdy małżonek poszedł do Polu z awantura o przewijał (był tylko w damskiej toalecie) - służbową mu otwierały, żeby bliźniaczki przewijał, prawie ze robiąc to za niego....
    • iwoniaw No głupich nie sieją 15.03.12, 10:32
      Pani z obsługi klienta widać niezbyt lotna i empatyczna; dobrze, że po nagłośnieniu sprawy sieć zamierza wprowadzić ujednolicone procedury i pouczyć pracowników o zachowaniu w podobnych przypadkach. Widać jak dotąd przeceniali ich inteligencję i wyczucie, bo zapewne jednak większość pracowników zachowałaby się inaczej - co wnoszę po tym, iż bywając w realu średnio raz na tydzień-dwa zdarza mi się słyszeć komunikaty o zagubionych dzieciach (względnie odnalezionych, które ktoś zauważył pałętające się po sklepie i odstawił do punktu obsługi).
    • czarnaalineczka Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:34
      Najlepiej zachowały się dwie dziewczynki, mniej więcej 9-letnie, które widząc, że szukam dziecka, od razu spytały, w czym pomóc, i od razu włączyły się do akcji.

      to by bylo na tyle jesli chodzi o dziejsze rozwydrzone , rozszeniowe niewychowane i ogolnie beznadziejne dzieci ( wg gazetki np )
      • iwoniaw Swoją drogą, co tam robiły 9-latki bez opieki 15.03.12, 10:45
        skoro (przynajmniej w realu, który mam najbliżej) wg regulaminu sklepu dzieci do lat 11 albo 13 (nie pamiętam dokładnie, kiedyś mi się ten regulamin rzucił w oczy jak do bankomatu czekałam) nie mogą przebywać na jego terenie bez dorosłych opiekunów? Ta obsługa w tym konkretnym sklepie nawet własnego regulaminu nie zna, czy tylko nie reagują na jego naruszanie?
        • triss_merigold6 Re: Swoją drogą, co tam robiły 9-latki bez opieki 15.03.12, 10:50
          W realu czy w makro?!
          • iwoniaw Re: Swoją drogą, co tam robiły 9-latki bez opieki 15.03.12, 11:04
            W realu, do makro to jest jakieś ograniczenie wzrostu, a nie wieku, o ile wiem (bo nie jeżdżę).
    • stukostrach-jeden Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:34
      Nie nada komunikatu bo nie wie jak, a poza tym to dziecka sie pilnuje. Szok.
      W każdym chyba juz supermarkecie słyszałam komunikaty" trzyletnia Oliwia czeka na swoja mamę w informacji" Mama szuka 4 letniego Bartka". Jak byłam bezdzietna to się dziwiłam jak mozna dziecka nie pilnować, teraz się nie dziwie.
      Nie dziwię się tez matce, że wezwała policję.
      • triss_merigold6 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:36
        Ja też nieraz słyszałam, a w hipermarketach i centrach handlowych bywam regularnie.
    • wrednadziewucha Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 10:59
      Kiedyś moja bardzo energiczna koleżanka zgubiła portfel w supermarkecie. Pobiegła do punktu informacji i poprosiła, żeby dziewczyna zapowiedziała przez interkom, że zgubił się portfel i że prosi znalazcę o zwrot. Lasia zrobiła wielkie oczy i powiedziała, że nie wie "jak to powiedzieć po kauflandowemu" wink Koleżanka wyrwała jej mikrofon i sama nadała komunikat, a portfel się znalazł. Wniosek: bardzo nierozgarnięte dziewczyny do tych punktów biorą. Żal. Sytuacja z tym dzieckiem to skandal, tamta pani powinna stracić pracę.
    • aquuaa Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:09
      Zachowanie obslugi sklepu - haniebne - to prawda
      ALE
      argument, ze kazdy kto ma/mial 3 latka wie doskonale,ze pilnowanie dziecka 24/7 jest praktycznie niemozliwe jest delikatnie mowiac niepowazny.

      Skoro w artykule byla mowa o tym, ze tyle sie ostatnio mowilo o porwaniach w sklepach - to gdzie glowe miala matka?
      Ja mojej (obecnie) 6-cio latki wlasnie w sklepie nie spuszczam z oka - ani na sekunde a dziecko rozgarniete i pilnuje sie samo. Jako 3-latke b.rzadko zabieralam ja do sklepu bo rownoczesne pilnowanie i zakupy zajmowalo za duzo czasu - nawet jak dziecie siedzialo w koszyku.

      Zreszta powiedz sama - dajesz wiare temu, ze matka tylko na sekundeczke spuscila dziecko z oczu a ono w tym czasie powedrowalo do sasiedniego sklepu? W ciagu jednej krociutenkiej chwilki to dziecko nawialoby pare metrow a wiec zakladam, ze to nie byla chwileczka jak twierdzi mama.

      • iwles Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:13

        > Ja mojej (obecnie) 6-cio latki wlasnie w sklepie nie spuszczam z oka - ani na sekunde


        Stanowisz więc niebezpieczeństwo dla innych, bo np. sięgając towar z półki i nie patrząc jak to robisz, możesz zrzucić inne rzeczy. Nie daj Boże byłyby to butelki z sokiem, albo słoiki z dżemem.
      • to_ja_tola Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:14
        O jejku...No dobrze....ale czasai trzeba tego 2/3/4 latka zabrać do sklepu.Nie wszyscy maja dziaków/opiekunki/sąsiadów,którzy z dzieckiem posiedzą.
        No trzeba pilnować,to wie każda matka,ale czasami zdarza sie tak,że dziecko odejdzie,ty się zapatrzysz na cos i już.
        Wystarczy odrobina zrozumienia.
        Dobrze,że panienka w realu nie trafiła na mniewink
      • moofka Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:14
        Zreszta powiedz sama - dajesz wiare temu, ze matka tylko na sekundeczke spuscil
        > a dziecko z oczu a ono w tym czasie powedrowalo do sasiedniego sklepu? W ciagu
        > jednej krociutenkiej chwilki to dziecko nawialoby pare metrow a wiec zakladam,
        > ze to nie byla chwileczka jak twierdzi mama.
        >

        i co z tego?
        rzecz jest prosta - zaginelo dziecko - trzeba go szukac
        i taki obowiazek ma rowniez obsluga sklepu bo ma srodki ku temu
        a to co matka powinna czy nie to nie pani sklepowej interes
        na grubsza skale wszelkie komisje, dochodzenia i oskarzenia maja miejsce PO akcjach
        • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:25
          moofka napisała:
          > i co z tego?
          > rzecz jest prosta - zaginelo dziecko - trzeba go szukac
          > i taki obowiazek ma rowniez obsluga sklepu bo ma srodki ku temu

          A czy ja napisalam inaczej? Przeciez wyraznie zaznaczylam, ze obsluga sklepu zachowala sie haniebnie. To jedno.

          Czym innym jest postawa matki. Moze to wina autorki artykulu bo jakos przedstawila matke tak, ze:
          1. Nie uplynela ledwie chwila jak dziecko zginelo (i w tym czasie znalazlo sie w INNYM SKLEPIE)
          2. Matka z rozwaga udala sie do panow, obslugujacych kamery sklepowe a dopiero pozniej do pani od mikrofonu, pozniej znow chodzila po sklepie i znow do pani od mikrofonu (i uplynelo 20 minut).

          Cala ta historia jest jakos tak dziwnie napisana, jakby matka zachowala najwyzszy poziom opanowania, spokoju. Czyli nie wiem czy wczesniej jej dziecko znikalo z oczu i juz to przerabiala, czy to wina autorki tekstu a rzeczywistosc wygladala inaczej.

          No wezcie pomyslcie... Tak byscie zareagowaly?
          • asia_i_p Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 19:04
            > 1. Nie uplynela ledwie chwila jak dziecko zginelo (i w tym czasie znalaz
            > lo sie w INNYM SKLEPIE)
            Prawdopodobnie masz rację, ale może być niefortunny układ zdarzeń, w którym rzeczywiście to nie jest długo.
            Pamiętam, jak zginęła mi trzylatka. Poszłyśmy wymienić rękawiczki do H&M-a i na moment wymiany puściłam jej rączkę. Kiedy spojrzałam znowu w dół, żeby znowu chwycić jej rączkę, dziecka tam nie było. Podanie rękawiczek i wzięcie drugich, bez żadnych operacji finasowo-drukarskich, bo zmieniałam rozmiar w tym samym modelu. To nie mogło trwać minuty, góra 20 sekund. Zgłupiałam i to prawdopodobnie uratowało mi tyłek - zamiast biec do wyjścia, zaczęłam się beznadziejnie kręcić dookoła. Dziecko było za najbliższym wieszakiem i, jak wyjaśniło, wcale się nie schowało, bo przez cały czas widziało moje nogi. Gdybym zadziałała racjonalnie i poszła najpierw sprawdzić najgorsze, czyli wyjście, dziecko mogłoby prysnąć w drugą stronę.
      • azile.oli Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:14
        A to też prawda, bo dziecko mogło zostać rzeczywiście porwane . Też nie bardzo wierzę, że w ciągu chwili dziecko oddaliło się i przemieściło do innego sklepu.
        Nauczka na przyszłość - utrzymywać z dzieckiem albo kontakt wzrokowy, albo przynajmniej słowny.
        • duch_mariana Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 17:50
          > A to też prawda, bo dziecko mogło zostać rzeczywiście porwane . Też nie bardzo
          > wierzę, że w ciągu chwili dziecko oddaliło się i przemieściło do innego sklepu

          Tak, oczywiście. UFO przyleciało i go porwało, pobrało organy i przez pomyłkę odstawiło do innego sklepu, albo dzieciak wpadł w tunel czasoprzestrzenny znajdujący się między koszem z majtami a półką z kawą w promocji.
      • edelstein Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:21
        Chodzisz ty do Reala?jesli dziecko w tej sekundzie nieuwagi wyszlo z dzialu i powedrowalo w prawo i weszlo w inny dzial,a matka sie juz skapnela i pobiegla w lewo,to zanim przeszukala te z lewej strony,dziec byl juz daleko.
        Dziwi mnie,ze nikt nie zwrocil na paletajace sie dziecko,tutaj jak czasem bawie sie w chowanego to przechodnie zaczepiaja mlodego dlaczego sam jest.Syn ma przykazane,ze gdy straci mnie z oczu w sklepie nie ruszac sie i poprosic dorosla osobe o pomoc.Raz mialam go na oku,ale on mnie nie widzial to podszedl do pani i powiedzial.Przepraszam,gdzie jest moja mama?
        Dla mnie nie do pomyslenia zeby argumentowac nie nadanie komunikatu tym,ze dziecko nie zrozumie.Dorosli za to rozumieja i gdy widze dziecko same dluzsza chwile tez pytam gdzie sa rodzice.
        • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:58
          edelstein napisała:
          > Chodzisz ty do Reala?jesli dziecko w tej sekundzie nieuwagi wyszlo z dzialu i p
          > owedrowalo w prawo i weszlo w inny dzial,a matka sie juz skapnela i pobiegla w
          > lewo,to zanim przeszukala te z lewej strony,dziec byl juz daleko.

          Nie bywam w Realu ale bywam np. w Auchan, Marcpolu (nawet w Ikea smile ) - jak rozumiem uklad alejek jest podobny w CH.
          Piszesz 'sekunda' nieuwagi i jeszcze argumentujesz wymyslajac mozliwy przebieg zdarzen.
          Nie sekunda i nie kilka sekund, bo w tym czasie wychodzisz z alejki (do poczatku) i zwyczajnie krzyczysz imie dziecka - wiedzac, ze minelo ledwie te PARE SEKUND i dziecko Cie uslyszy (czy przyjdzie - to kwestia dziecka i zasad posluszenstwa).
          Ile musialo uplynac czasu zanim matka spostrzegla, ze dziecka nie ma? Pytanie klucz.
          Chyba nie problem dla matki nakazac dziecku stac obok, lub wsadzic dziecko do koszyka lub rzucic okiem o wiele czesciej niz co pol minuty.
          5 sekund to na tyle duzo aby odnalezc date waznosci produktu i rzucic okiem na dziecko. 5 sekund to na tyle duzo aby przeczytac polowe dluzszego opisu (czy skladniki) i w razie czego przywolac (lub dogonic) dziecko.
          Kazda mama zna swoje dziecko na tyle, zeby wlasciwie dobrac metode sprawowania kontroli. Kazda mama szacuje natezenie ruchu w sklepie i potencjalne zagrozenia, zeby zadecydowac czy uziemic dziecko w koszu czy pozwolic na chodzenie po sklepie.
          W kazdym razie - powinna.

          Ps. Jak moje dziecko jechalo z dziadkami nad morze - chcialam nabyc dla niej opaske identyfikacyjna na reke, na co moja mama: ty chyba jestes niepowazna. Mi mialoby zginac dziecko?!

          • edelstein Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 12:16
            Tja a zycie sobie.Krzyczysz i dziecko wraca,yhy,dorosli maja problem z orientacja,a co dopiero dziecko.Wychodzisz z alejki na poczatku?na ktorym poczatku,sa dwa?swietnie,ze ty nigdy nie zagapilas sie,ale wiesz znakomitej wiekszosci sie to zdarza i jesli dziecko ma pare w nogach to oddali sie w tempie takim,ze teoich nawolywan nie uslyszy.I dzieci maja to do siebie,ze czasem im zdarzy sie zapomniec wbijane do glowy przez matke zasady.
            • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 12:31
              edelstein napisała:
              > Tja a zycie sobie.Krzyczysz i dziecko wraca,yhy,dorosli maja problem z orientac
              > ja,a co dopiero dziecko.


              Znaczy masz problem z echolokacja? Ja dzwoni telefon zazwyczaj wiesz gdzie sie udac (czy nie tak go poszukujesz, kiedy ci wsiaknie?). A jak ktos na ulicy zawola Twoje imie - zazwyczaj wiesz w ktora strone odwrocic glowe. Tym samym nikt nie oczekuje znajomosci topografii sklepu ani od Ciebie ani od dziecka.


              Wychodzisz z alejki na poczatku?na ktorym poczatku,sa d
              > wa?


              O to to - sa dwa a wiec zakladam, ze bedac przy 'farbkach' a dziecko przy 'zabawkach' znasz azymut. No wybacz - naprawde to dla mnie jest nie do pojecia, zeby na tyle sie zagapic, zeby nawet nie wiedziec w ktora strone dziecko mogloby sie oddalic.


              swietnie,ze ty nigdy nie zagapilas sie,ale wiesz znakomitej wiekszosci sie t
              > o zdarza


              skad te statystyki?
              Zalozmy watek na ematce - ktorej zginelo dziecko? Moze potwierdza sie Twoje zalozenia a moze nie.


              i jesli dziecko ma pare w nogach to oddali sie w tempie takim,ze teoic
              > h nawolywan nie uslyszy.


              Jesli masz tak ruchliwe dziecko i wiesz o tym, ze nie zawsze zatrzymuje sie gdy je wolasz to spokojnie pozwalasz mu myszkowac po duzym CH, ogladajac beztrosko farbki....


              I dzieci maja to do siebie,ze czasem im zdarzy sie zapo
              > mniec wbijane do glowy przez matke zasady.


              Jak wyzej.


              Na koniec. A matki maja to do siebie, ze kazda zna swoje dziecko i wie czego moze sie po nim spodziewac. Skoro malec wywedrowal do INNEGO SKLEPU to ja wiecej pytan nie mam.
              Ps. Nie ma tam ani slowa o tym, ze dziecko szukalo mamy, bylo splakane i przerazone.
              • edelstein Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 13:01
                1.Zazwyczaj wiem,ale jakbym go zostawila w sklepie typu real gdzie gwar jest niemilosierny to pewnie bym go dlugo szukala.
                2.Masz oczy z tylu glowy,bo ja jak czytam to patrze na tekst,a farbki mogly byc w polowie dzialu.
                3.Mi dziecko nie zgonelo,ale nijak nie swiadczy o zagapieniu sie.Ostatnio zostawilam telefon na ladzie w sklepie i dopiero po 10min to odnotowalam.Wiekszosc stluczek to wynik zagapienia sie.Dlatego w pasie przydrogowym ma byc jak najmniej reklam powodujacych brak koncentracji.
                4.Moje dziecko jest ruchliwe od czasu do czasu,czasem stoi jak wmurowane,a raz na jakis czas dostaje kociokwikutongue_out
                5.To,ze malec wywedrowal potwierdza teorie,ze w duzym sklepie ciezko znalezc takowe dziecko.Ano sa takie dzieci jak moje co nie placza jak mama im z oczu zniknie i malo bojazliwe jest.Dlatego zakladam,ze moze sie oddalic.
                • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 13:28
                  ok - nie ma co sie spierac - widze, ze to kwestia podejscia.

                  Jak napisalas - tak - w CH mam 'oczy dookola glowy'.
                  Jak jestem sama potrafie zauwazyc np. zlodzieja i kedys dwie mlode panieneczki, ktore sadzily, ze jestem 'zaaferowana' zakupami - pogonilam (chodzily za mna po wszystkich dzialach krok w krok - wlacznie z dzialem ubranek niemowlecych i bebe akcesoriow, nie mialy koszyka i no... z kilometra bylo widac ich intencje).

                  Jak jestem z dzieckiem to nigdy nie pozwalam aby nie widziec jej choc katem oka (czyli wlasnie nie pozwalam, aby byla z tylu). Pilnuje odleglosci. Dziecko zna zasade: musze cie widziec.
                  Organizacja mojego pobytu z dzieckiem w sklepie zalezy od natezenia ruchu, czasu jaki mam do dyspozycji, ilosci zakupow. Sytuacja wyglada inaczej jak mam do kupienia kila rzeczy i mi sie nie spieszy a inaczej jak mam spora liste i dziecko przy sobie (wtedy nakazuje byc tuz obok a najczesciej uziemiam w koszu - choc jak pisalam moje dziecko jest mega ogarniete i posluszne). Tak czy owak - zakupy zakupami ale priorytetem dla mnie zawsze bylo i jest pilnowanie dziecka w tym czasie.

                  Moje dziecko odprowadza wozek sklepowy (lub odnosi koszyk), chce sama - dobrze, ale: musze cie widziec. Chce sama stanac w kolejce po wedline i zamowic - dobrze, ale: musze cie widziec. Chce sama wybrac pieczywo - dobrze, ale: musze cie widziec.
                  Stoje w odleglosci 4 m i patrze jak ona stoi w kolejce lub wklada buleczki - nie chodze w tym czasie po inne rzeczy - choc moglabym. Po prostu.

                  Jak byla mniejsza zasada byla ta sama - dochodzila tylko obawa, ze jej ktos nie zauwazy i potraci. Zreszta wtedy b.rzadko ja bralam do takich duzych CH, a jak byla niemowlakiem to wcale jej nie bralam.


                  edelstein napisała:
                  Mi dziecko nie zgonelo,


                  no widzisz smile gdzie ta 'wiekszosc'?
                  Mi tez nie
            • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 12:42
              edelstein napisała:
              swietnie,ze ty nigdy nie zagapilas sie,ale wiesz znakomitej wiekszosci sie t
              > o zdarza

              A Tobie zginelo dziecko?
              Nie pytam czy Ci zniknelo z oczu na 10 sekund ale czy zginelo?
              Jesli TAK - nie pytam o okolicznosci (choc jak chcesz mozesz napsac) - napisz mi jednak ile czasu zajelo Ci znalezenie/zlokalizowanie dziecka.
              • ichi51e Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 21.03.16, 19:32
                Ja zgubilam sie rodzicom wielokrotnie. I powiem ze to nie chodzi o jakas nieuwage rodzicow tylko o dziecko ktore z dolu malo widzi tj glownie ciemne spodnie. Odwraca sie na cheile spodnie sa o spodnie sie przemiescily to za nimi tylko po jakims czasie okazuje sie ze za obca babka idziesz i w ogole nie wiesz gdzie jestes o a tam kroliki na wystawie! Sa dzieci ktore sie bardzo pilnuje i takie ktore sie w ogole nie pilnuja i niestety niezgubienie sie wymaga wspolpracy z dwoch stron
          • jowita771 Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 12:30
            > Ile musialo uplynac czasu zanim matka spostrzegla, ze dziecka nie ma? Pytanie k
            > lucz.

            Dlaczego to jest, według Ciebie, pytanie klucz? Czy jeśli matka spuściła dziecka na dłużej, to nie należy jej pomóc w poszukiwaniach?
            • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 12:32
              jowita771 napisał:

              > > Ile musialo uplynac czasu zanim matka spostrzegla, ze dziecka nie ma? Pyt
              > anie k
              > > lucz.
              >
              > Dlaczego to jest, według Ciebie, pytanie klucz? Czy jeśli matka spuściła dzieck
              > a na dłużej, to nie należy jej pomóc w poszukiwaniach?


              Prosze Cie - przeczytaj co napisalam wczesniej.
          • 3-mamuska Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 17.03.12, 03:36
            aquuaa napisała:

            > edelstein napisała:
            > > Chodzisz ty do Reala?jesli dziecko w tej sekundzie nieuwagi wyszlo z dzia
            > lu i p
            > > owedrowalo w prawo i weszlo w inny dzial,a matka sie juz skapnela i pobie
            > gla w
            > > lewo,to zanim przeszukala te z lewej strony,dziec byl juz daleko.
            >
            > Nie bywam w Realu ale bywam np. w Auchan, Marcpolu (nawet w Ikea smile ) - jak roz
            > umiem uklad alejek jest podobny w CH.
            > Piszesz 'sekunda' nieuwagi i jeszcze argumentujesz wymyslajac mozliwy przebieg
            > zdarzen.
            > Nie sekunda i nie kilka sekund, bo w tym czasie wychodzisz z alejki (do poczatk
            > u) i zwyczajnie krzyczysz imie dziecka - wiedzac, ze minelo ledwie te PARE SEKU
            > ND i dziecko Cie uslyszy (czy przyjdzie - to kwestia dziecka i zasad posluszens
            > twa).
            > Ile musialo uplynac czasu zanim matka spostrzegla, ze dziecka nie ma? Pytanie k
            > lucz.
            > Chyba nie problem dla matki nakazac dziecku stac obok, lub wsadzic dziecko do k
            > oszyka lub rzucic okiem o wiele czesciej niz co pol minuty.
            > 5 sekund to na tyle duzo aby odnalezc date waznosci produktu i rzucic okiem na
            > dziecko. 5 sekund to na tyle duzo aby przeczytac polowe dluzszego opisu (czy sk
            > ladniki) i w razie czego przywolac (lub dogonic) dziecko.
            > Kazda mama zna swoje dziecko na tyle, zeby wlasciwie dobrac metode sprawowania
            > kontroli. Kazda mama szacuje natezenie ruchu w sklepie i potencjalne zagrozenia
            > , zeby zadecydowac czy uziemic dziecko w koszu czy pozwolic na chodzenie po skl
            > epie.
            >
            >
            Wiesz czepiasz się, ja zgubilam młodego poszłam z nim i córka zaprowadzić ja do szkoły, ona weszła, ale nie wzięła wody, która ja trzymalam w ręce, na 10 sekund puscilam młodego, zrobilam2-3 kroki dałam wodę do ręki,gdy się odwrocilam już młodego nie było.
            Co z tego ze go wolalam ale on nie odpowiadał, zaczęłam biegać po boisku szkolnym, mówiłam do wszystkich ze zgubilam dziecko, było już po dzwonku i kilkanaście mam rozmawiało pod klasa, znalazł się po kilku minutach w takiej tubie/tunelu ,gdzie dzieci na kolanach sobie "raczkuja"
            Naszczescie teren zamknięty, oddzielony od dużego boiska bo to teren dla zerówki , ale strachu się najadlam.
            Młody miał wtedy 18 miesiecy, i w życiu bym nie pomyślała ze tak szybko zdoła się schować.Od wejścia do klasy do tunelu było okolo 5-6 metrów.
            A dlaczego na wołanie nie odpowiedział ani nie wyszedł z ukrycia , wyjaśniło się rok pózniej
            Młody ma autyzm i dlatego wtedy nawet nie reagował jak krzyczalam jego imię.

            Siostra tez zgubiła młodego tez po coś sięgała a on schował się za dużymi paczkami papieru toaletowego, za jej plecami i swietnie się bawił. ze wszyscy go szukają i słyszy w glosnikach swoje imię.pierwsza jej myśl to to ze skręcił w następna alejke więc je sprawdziła, potem dział z zabawkami i toalety, a potem szok bo go nie ma i dawaj cały sklep dzieciaka szukał, i co jak się znudziło to wylazl i poszedł do pani i powiedział jak się nazywa.
            Pózniej w każdym sklepie się chowal wchodzi miedzy wieszaki i nie pomogła gadanie prośby groźby nic, jemu się podobało , a jak mu powiedzieli ze coś mogło mu się stać to mówi ze przecież on sobie tam siedział i nic mu nie było.
            Nie mogło jakoś do niego dotrzeć ze uciekając coś złego może mu się stać, on się ludzi nie bal bo z każdym rozmawialł i wszyscy byli tacy mili zawsze dla niego.
            • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 17.03.12, 12:29
              3-mamuska napisała:
              Wiesz czepiasz się


              A i owszem - czepiam sie, ze od szeregowego pracownika Reala i obcego czlowieka wymaga sie najwyzszych kompetencji, zmyslu organizacyjnegow sytuacji kryzysowej, wlasciwej reakcji i skutecznosci, kultury osobistej a od matki nikt nie wymaga podstawowej opieki nad dzieckiem.

              I owszem - pracownica Reala - zachowala sie karygodnie no ale przeciez ludzie sa rozni i zdarza nam sie w zyciu napotkac takie jednostki (czy w sytuacji dla nas waznej powierzamy takim jednostkom odpowiedzialnosc i zdajemy sie tylko na ich widzimisie? to pozostawiam pod rozwage).
              Mama zdaje sie tez nie byla w porzadku ale o tym cisza i tu juz nic sie nie zdarzylo, ani slowka o tym ze i ona jest czesciowo winna.
              Mamy wiec kozla ofiarnego i wielka afere - tak jakby ta pani byla winna calej sytuacji od poczatku do konca.
              Stad mowie o OBIEKTYWIZMIE i nie przypisuje winy wylacznie pracownicy Reala...
              • iwles Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 17.03.12, 14:06

                pomieszalas dwa zdarzenia. Jedno - to zawieruszenie się dziecka (to sie naprawdę może zdarzyć każdemu rodzicowi, nawet takiemu, który uważa się za idealnego, co to jemu nigdy...), a druga sytuacja- to poszukiwania. I tutaj pani nawalila, bo zawsze najważniejsze są pierwsze minuty, gdy zaginie dziecko. I to jest bezdyskusyjne.
        • jamesonwhiskey Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 12:09
          > Chodzisz ty do Reala?jesli dziecko w tej sekundzie nieuwagi wyszlo z

          w jakiej kurka sekundzie , dziecko sie przemieszcza max metr na sekunde a bardziej 70-80 cm na sekunde wiec tych sekund nie uwagi bylo bardziej 20-30 niz jedna
          • edelstein Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 12:17
            Sekunda uwagi to przenosnia.
          • policjawkrainieczarow Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 12:50
            > w jakiej kurka sekundzie , dziecko sie przemieszcza max metr na sekunde a bardz
            > iej 70-80 cm

            co?
            • jamesonwhiskey Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 13:02
              > co?

              jajco

              nie wiesz co to jest predkosc ?

              v = s/t
              • hanalui Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 14:28
                jamesonwhiskey napisał:

                > > co?
                >
                > jajco
                >
                > nie wiesz co to jest predkosc ?
                >
                > v = s/t

                Nie ludzilabym sie ze przecietna emama wie jaka jej dziecie czy ona sama ma predkosc w m/s czy km/h...
                Juz nie jedna tu bzdury opisywala jak to w 15 min z 1.5 - 2 latkiem za raczke - 10km robia big_grin
              • ichi51e Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 21.03.16, 19:34
                To nie chodzi o predkosc tylko np o to ze dzieciak ci miedzy wieszaki wlezie i mozesz spokojnie przegapic choc bedzie o metr od ciebie jak spanikujesz
        • caroninka Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 13:13
          Masz racje, chwila nieuwagi, to nie minuta, a sekunda. Taki dzieciak, to torpeda, a jak podkreslilas, to juz loteria w ktora strone pobiegl. Tez bede swojemu wpajac, co robic w takiej sytuacji i Twoje metody sa prawidlowe, ja jeszcze zawsze bratu powtarzalam, zeby nigdy nie pozwolil sie osobie pomagajacej w szukaniu mamy, wyprowadzic ze sklepu.
      • martishia7 Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:23
        Wiesz, nie mam dzieci, ale uważam, że w zaistniałych okolicznościach przyrody, jest to zupełnie i totalnie bez znaczenia, jeśli chodzi o nakład sił i środków na ratowanie. To są dwie oddzielne sprawy, których nie należy mieszać.
        To tak w kontekście np. idioty pana kitesurfera, który śmigał przez Morze Czerwone nie po mojżeszowemu. Matoł? Matoł. Sam sobie winien? Sam. Wiedział co ryzykuje? Wiedział. To co? Siadamy i dłubiemy w nosie? No nie, niesiemy pomoc. Dyskusje o winie, przyczynieniu, odpowiedzialności, etc. zostawiamy na później, ale te kwestie nie warunkują niesienia pomocy w stanie zagrożenia.
        • moofka Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 11:26
          martisia 100% racji
      • zielony_marcepan Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 14:26
        > argument, ze kazdy kto ma/mial 3 latka wie doskonale,ze pilnowanie dziecka
        > 24/7 jest praktycznie niemozliwe
        jest delikatnie mowiac niepowazny

        Dlaczego niepowazny?Naprawde pilnujesz swoje dziecko 24/7?Czyli siedzisz i patrzysz na nie non stop,tak?Bo widzisz ja jestem normalna i zdarza mi sie przez chwile nie patrzec na dziecko np teraz,pisze i patrze w monitor a moj 3 latek jest za moimi plecami jakies 4 m ode mnie,nie widze go.W sklepie na zakupach pilnuje go i rowniez wpajam mu zasady,ze nie wolno sie samemu oddalac,ze musze go widziec caly czas.Jednak gdy siegam produkt z polki to nie patrze na syna.Nie zdarzylo mi sie go zgubic i mam nadzieje,ze nigdy nie bede przez to przechodzic.Daruj sobie ton ''matki doskonalej,ktora nie popelnia bledow'' bo zycie moze to bolesnie zweryfikowac i obys wtedy nie trafila na tak chlodne osoby jak pani z marketu.

        > Zreszta powiedz sama - dajesz wiare temu, ze matka tylko na sekundeczke spuscil
        > a dziecko z oczu a ono w tym czasie powedrowalo do sasiedniego sklepu? W ciagu
        > jednej krociutenkiej chwilki to dziecko nawialoby pare metrow a wiec zakladam,
        > ze to nie byla chwileczka jak twierdzi mama

        Tak wierze,ze byla to kwestia sekund.
        • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 14:42
          zielony_marcepan napisała:
          Nie zda
          > rzylo mi sie go zgubic i mam nadzieje,ze nigdy nie bede przez to przechodzic.


          i to mi wystarcza

          Daruj sobie ton ''matki doskonalej,ktora nie popelnia bledow'' bo zycie moze to b
          > olesnie zweryfikowac i obys wtedy nie trafila na tak chlodne osoby jak pani z m
          > arketu
          .

          Ani Ty ani ja nie jestesmy doskonale
          Ani Ty ani ja nie zgubilysmy dziecka
          Zakladam, ze zarowno Ty jak i ja bierzemy taka ewentualnosc pod uwage a wiec staramy sie do takiej sytuacji nie dopuscic. Jak sie staramy? Kazda na swoj sposob.


          > Tak wierze,ze byla to kwestia sekund.

          Przeczytaj nizej co napisala damajah < ona i jej sytuacja jest dla mnie wiarygodna.

      • franczii Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 15:10
        > Zreszta powiedz sama - dajesz wiare temu, ze matka tylko na sekundeczke spuscil
        > a dziecko z oczu a ono w tym czasie powedrowalo do sasiedniego sklepu? W ciagu
        > jednej krociutenkiej chwilki to dziecko nawialoby pare metrow a wiec zakladam,
        > ze to nie byla chwileczka jak twierdzi mama.

        ja daje wiare. Kiedy matka zobaczyla, ze obok nie ma dziecka poszla za sasiedni regal (jeszcze bez podejrzen bo przeciez minelo kilka sekund) a dziecko poszlo w przeciwnym kierunku wuiec matka zaczela sie miotac miedzy regalami juz lekko spanikowana a tymczasem dziecko mialo czas sie oddalic jeszcze bardziej. Mnie sie dokladnie tak zdarzylo. Kilka sekund, przy czym znalazlam dziecko po 2-3 minutach odkad je zgubilam juz na stanowisku obslugi. W tak krotkim czasie zdazylo sie oddalic od najblizszych regalow i zostalo odprowadzone do punktu obslugi.
        • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 15:29
          franczii napisała:
          Mnie > sie dokladnie tak zdarzylo. Kilka sekund, przy czym znalazlam dziecko po 2-3 mi
          > nutach odkad je zgubilam juz na stanowisku obslugi.

          Kurcze - zlosci mnie to, ze wiele z Was kompletnie nie zastanawia sie nad przebiegiem akcji w sensie dzialan, podjetych przez matke (no albo tak lakonicznie opisala to autorka).
          Spojrz nizej - damajah takze opisala sytuacje, w ktorej w jednej chwili spuscila dziecko z oczu a w drugiej znalazla.
          Ty takze. Uplynelo KILKA MINUT calego zajscia.

          Pomysl jakbys zareagowala, gdyby uplynelo wiecej czasu? Jak wyglada 'spanikowana' matka?
          Rzeczowo rozmawia z pania od mikrofonu i daje za wygrana, oddalajac sie w samotynym poszukiwaniu dziecka w dziesiatej czy pietnastej minucie od momentu, gdy sie zgubilo?
          W artykule mowa byla o 20 minutach - czy Ty masz pojecie ile to jest czasu?
          Wyobrazasz sobie siebie, blakajaca sie, miedzy alejkami, dyzurka monitoringu, pania od mikrofonu, wyobrazasz sobie, ze po dluzszej chwili nie podnosisz 'alarmu' na tyle, zeby innych klientow sklepu zainteresowac sytuacja?

          Skoro dziecko Ci zniknelo z oczu na te 2-3 minuty - zapewne b.dobrze pamietasz jak ten czas wydawal Ci sie dlugi i co w Tobie sie dzialo...

          • franczii Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 15:37
            Ja sie odnosilam tylko i wylacznie do twojej niewiary, ze dziecko mozna spuscic na kilka-kilkanascie sekund z oczu i ono moze zawedrowac do sasiedniego sklepu.
            • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 15:59
              franczii napisała:
              > Ja sie odnosilam tylko i wylacznie do twojej niewiary, ze dziecko mozna spuscic
              > na kilka-kilkanascie sekund z oczu i ono moze zawedrowac do sasiedniego sklepu

              Spuszajac dziecko na te kilka-kilkanascie sekund z oczu - przebieg akcji jest jak u Ciebie czy Damajah, pare chwil i dziecko znalezione.

              Spuszczajac dziecko z oczu na 20-30 sekund i powyzej - szanse szybkiego znalezienia maleja ale odpowiedni 'alarm' powinien przyniesc pozadany efekt.

              Ja po prostu nie wierze, ze to bylo kilka sekund z takim skutkiem, ze 3-latek powedrowal do innego sklepu. Mam wrazenie, ze mamusia sie zagapila na duzo dluzej a pozniejsze jej dzialania byly malo skuteczne.
              • aquuaa Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 16:07
                a jeszcze.

                Mam wrazenie, ze mamusia dlatego nie spanikowala bo znala nature swojego dziecka, ktore zapewne 'gdzies polazlo' i zaraz sie znajdzie.
                Poszukiwania nie byly wiec podszyte panika i rozpaczliwym wolaniem matki bo MOZLIWE, ze zdarzylo sie to nie pierwszy raz i matka uznala, ze nie bedzie robic niepotrzenych scen w sklepie (moze i stad ten opanowany ton w stosunku do pani od mikrofonu).
                Tym samym mam wrazenie, ze mama nie dopilnowala swojego 3-latka jak powinna.

                Ale to wylacznie moje osobiste odczucia i nikt nie musi ich podzielac.
              • franczii Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 19:24
                Wiesz dlaczego u mnie jest inny? Nie dlatego, ze ja i maz zareagowalismy inaczej tylko dlatego, ze ktos zyczliwy niemal natychmiast zainteresowal sie snujacym sie samotnie dzieckiem i odprowadzil do obslugi. A ja po kilkunastu sekundach latania miedzy najblizszymi regalam pognalam do tegoz punktu celem zgloszenia ze dziecko mi zginelo a tam juz moje dziecko na mnie czekalo. Zauwazylam we Wloszech wieksza sympatie do dzieci w ogole. Ta sympatia sprawia, ze do dzieci zagaduja, zachwycaja sie calkiem obcymi, zaczepiaja ale tez nie maja problemu zareagowac jesli zobacza ze se dziecko moze zrobic szkode bo rodzic sie zagapil lub zagadal. Z usmiechem nas twarzy,. bez obwiniania i pouczania.
        • duch_mariana Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 18:06
          > ja daje wiare. Kiedy matka zobaczyla, ze obok nie ma dziecka poszla za sasiedni
          > regal (jeszcze bez podejrzen bo przeciez minelo kilka sekund) a dziecko poszlo
          > w przeciwnym kierunku

          Czyli musiała patrzyć tylko i wyłącznie na towar i nawet nie wiedziała po której stronie jest dziecko. Zajebiste wytłumaczenie. Jeśli tak było, to ona nie nadaje się na matkę bo nie potrafi upilnować dziecka. I jeszcze ma pretensje nie wiadomo do kogo.

          • franczii Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 19:31
            Wiedziala po ktorej stronie jest dziecko ale przez kilkanascie sekund zagapila sie (tak, matki tez sa ludzmi) na polke a dziecko zniknelo za sasiednim regalem. Tylko pytanie tym po lewej czy tym po prawej? Zniknelo za tym po lewej a dziecko polazlo na prawo. Pech. Zdarza sie
            Pretensje ma nie o to ze sie dziecko zgubilo a o to, ze nikt nie chcial zrobic nic zeby dziecko znalezc. Nawet glupiego komunikatu nadac.

            >Jeśli tak było, to ona nie nad
            > aje się na matkę
            No jasne, dziecko trzeba zostawic na pastwe losu, niech matka ma za swoje. suspicious
            • duch_mariana Re: Troszke obiektywizmu by sie przydalo 15.03.12, 23:59
              Zdarzyło się, to się zdarzyło. Mnie nie o to chodzi że się zdarzyło tylko o to że jak nie upilnowała dzieciaka, to powinna po całej akcji spuścić główkę i grzecznie przeprosić obsługę sklepu za zamieszanie, a nie latać po redakcjach i nagłaśniać sprawę. Nikt nie jest tu niczemu winny, tylko ona.
    • azile.oli Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:10
      Jak dla mnie to pani w sklepie była po prostu mało rozgarnięta. Trzeba jaj było powiedzieć, że dziecko nie zrozumie, ale może ktoś je widział. I podyktować pani komunikat : Zaginął chłopczyk, 3 lata, ubrany w niebieską kurtkę, ma na imię Krzyś. Gdyby ktoś zobaczył samotne dziecko proszę zgłosić się do informacji. Tyle.
      No pracują tacy niedorobieni ludzie, którzy jak nie dostali wytycznych o takich komunikatach, to sami nie wpadną, jak to zrobić.
      • to_ja_tola Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:16
        azile.oli napisała:


        > No pracują tacy niedorobieni ludzie, którzy jak nie dostali wytycznych o takic
        > h komunikatach, to sami nie wpadną, jak to zrobić.

        To jest własnie to w pl.
        Że każdy (większość)winkrobi "od-do" i nic poza tym....A szkoda.Pani w urzędzie" na rękę "nie pójdzie,bo po co?Pani w markecie też nie,bo...Bo po co?uncertain
        • morgen_stern Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:43
          Obawiam się, że na te stanowiska zamiast dawać ludzi bystrych, komunikatywnych i obrotnych biorą największe łazęgi, z którymi nie wiadomo, co począć. W sytuacjach, gdzie trzeba szybko podjąć decyzję i być elastycznym włącza się, jak ja to nazywam, syndrom McDonalda - ludzie wytrenowani w prowadzeniu konwersacji wg ściśle określonych reguł głupieją, kiedy ktoś do nich zagada spoza schematu. Oczka robią się okrągłe, a przez głowę przebiega samotna, spanikowana myśl: "tego nie było na szkoleniach!"
        • drogadodomu Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 11:56
          Ja zgubiłam 11 latka w sklepie. W grudniowym tłoku zakupowym w warszawskiej Arkadii. Obsługa chyba przyzwyczajona do takich akcji bo nawet specjalny druczek na okoliczność mają. Nie komentowali tylko zadawali konkretne pytania: jak wygląda, w co ubrany, gdzie poszedł, gdzie się umówiliśmy. Syn i tak znalazł się niejako samodzielnie, po prostu od wczesnego dzieciństwa miał mówione, że w razie takiej sytuacji podchodzi do ochroniarza, albo idzie do punktu obsługi klienta i dokładnie to zrobił. W tłumie to się może i dorosły zagubić. Nie wierze, że żadna z was nigdy nie szukała telefonicznie męża albo koleżanki podczas zakupów, bo przepadło gdzieś tam w tłumie.
    • jowita771 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 12:14
      Dobrze, że zrobiło się o sprawie głośno. Pinda, która nie umiała nadać komunikatu może powinna pomyśleć o zmianie pracy, może sprzątanie klatek w zoo? Tam by nie miała za dużo do czynienia z ludźmi, a i zwierzętom by krzywdy nie zrobiła.
      • landora Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 15:20
        Zbaczając z tematu: Do pracy w zoo to akurat trzeba mieć kwalifikacje, podejście do zwierząt i powołanie wink Zwierzętami opiekują się te same osoby, które sprzątają klatki.
        • jowita771 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 16.03.12, 11:35
          A nie, to ta pani też by się nie nadawała.
          • landora Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 16.03.12, 23:18
            Ta pani nadawałby się co najwyżej do pilnowania wychodków.
    • majenkir Re: 15.03.12, 12:53
      Tez sie kiedys sklocilam z taka "myslaca-inaczej" z biura obslugi klienta.
      Goracy, letni dzien. Wychodze ze sklepu, a tam w aucie na parkingu pies. Wszystkie okna zamkniete! sad Dzwonie do mamy, bo nie bardzo wiem, co sie w PL w takich przypadkach robi. Pierwsza moja mysl - policja, ale mama mowi, ze "do psa nie przyjada" i najlepiej wejsc do sklepu i nadac komunikat. A panna za lada - NIE. Dlaczego, pytam. Bo to jest na parkingu, nie w sklepie. No, ale parking sklepowy przeciez. Nie, bo nie. Odwrocila sie dupa, siedzi tak jakos bokiem do mnie, jak jakas nienormalna! No to wtedy sie we mnie zagotowalo! (a zwykle bardzo spokojna jestem). Zaczelam babe opie.rdalac, jak karabin maszynowy normalnie, nie wiem skad mi sie to wzielo big_grin. Na to wszystko przychodzi inny pracownik (facet), bierze ten nieszczesny mikrofon, pyta co ma powiedziec, pare sekund i po sprawie.
      Niestety, to sa takie czarownice, zlosliwe bezinteresownie...
    • d.o.s.i.a Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 13:06
      A mnie niezmiernie zawsze dziwi niechec polskich e-matek do wszelkich urzadzen, ktore ulatwiaja im zycie i gwarantuja bezpieczenstwo dziecku, takich jak np. szeleczki ze smycza. Idzie taka do Reala, w ktorym kazda rozgarnieta osoba wie jak latwo sie zgubic, oglada farbki, a dziecko sie blaka wsrod polek sklepowych... uncertain
      • jamesonwhiskey Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 13:09
        > ktore ulatwiaja im zycie i gwarantuja bezpieczenstwo dziecku, ta

        - to by bylo za proste
        - pojawily by sie komentaze ze dziecko jak psa prowadzi

        • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 14:57
          za to w tamtym roku omal nie osiwialam. Moj 5letni syn oddalil sie ode mnie na plazy. Bylo duzo ludzi a on doslownie zniknal mi z oczu w ciagu paru sekund ale tak ze nie wiedzialam czy w strone ladu czy wody. Serce mi stanelo w gardle. Okazalo sie ze sobie poszedl pod parasol kolegi.
          Jeszcze innym razem podczas tego samego pobytu wakacyjnego zwial nam z ogrodu. Nie byl przyzwyczajony sam przebywac na zewnatrz bo mieszkamy w miescie a tu byla okazja i przeszedl przez mieszkanie sasiadow i polazl odwiedzic kolege.
      • lauren6 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 15:30
        Z szelek ze smyczą wypnie się już sprytniejszy 2-latek, nie mówiąc o 3-latku.
        • d.o.s.i.a Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 16:04
          > Z szelek ze smyczą wypnie się już sprytniejszy 2-latek, nie mówiąc o 3-latku.

          to kupic takie z klodka, zeby sie nie wypial...
        • hanalui Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 19:40
          lauren6 napisała:

          > Z szelek ze smyczą wypnie się już sprytniejszy 2-latek, nie mówiąc o 3-latku.

          Moze mialas jakies tanie dziadostwo z allegro, albo zwyczajnie nie potrafilas prawidlowo zapiac dziecka (co nie dziwi...bo kole 80% rodzicow zle zapina dzieci w fotelikach samochodowych uwazjac ze pasy maja za ciasno, a potem sie dziwi ze dzieci z pasow wylaza)
          Moje szelki przypominaly scisle dopasowany stanik z klamra zatrzaskiwana na plecach, trzymanie szelek dla rodzica bylo mocowane po 2 stronach bokow dziecka.
          Moje przedszkole tez uzywa dla maluchow wlasnie takich samych i jakos zadne im sie nie wypielo, ani 2 latek, ani 3 latek nie siegnie sobie lapkami na plecy i nie odblokuje samodzelnie sportowej zatrzaskowej klamry. Wywyniecie sie z dopasowanych szelek to chyba przez urwanie raczki albo glowy
        • 3-mamuska Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 17.03.12, 04:01
          lauren6 napisała:

          > Z szelek ze smyczą wypnie się już sprytniejszy 2-latek, nie mówiąc o 3-latku.
          Te szelki zapina się na plecach.
      • vivi.bon Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 16.03.12, 09:03
        d.o.s.i.a napisała:

        > A mnie niezmiernie zawsze dziwi niechec polskich e-matek do wszelkich urzadzen,
        > ktore ulatwiaja im zycie i gwarantuja bezpieczenstwo dziecku, takich jak np. s
        > zeleczki ze smycza. Idzie taka do Reala, w ktorym kazda rozgarnieta osoba wie j
        > ak latwo sie zgubic, oglada farbki, a dziecko sie blaka wsrod polek sklepowych.
        > .. uncertain

        U nas szelki nie zdałyby egzaminu, jest za bardzo ruchliwy.
        Na wyjścia w miejsca z większą ilością ludzi mam lokalizator na pilota (w sumie zbędny, bo młody cały czas gada i dokładnie wiadomo gdzie jest smile) i bransoletki z danymi kontaktowymi, co nie zmienia faktu, że i tak trzeba mieć oczy dookoła głowy. Jak do tej pory 'zgubił się' raz, kiedy odwróciłam się, żeby zamknąć za sobą drzwi w przedszkolnej grupie i trwało to ułamek sekundy. Przedszkolanka myślała, że zwariowałam, bo w jednej chwili wychodziliśmy razem, zamknęłam drzwi, po czym od razu je otworzyłam, pytając czy przypadkiem moje dziecko nie wróciło. Nie wiem dokąd by dotarł, gdyby to było kilkanaście sekund, ale i tak panience z Reala i spółce zasadziłabym soczystego kopa w dupę, za to, że mając instrumenty pozwalające na pomoc nie chce się jej ruszyć. To nie jest sytuacja 'psze pani, a w alejce jogurtowej ktoś rozlał śmietanę' uncertain
    • damajah Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 13:21
      ja daję wiarę tej mamie (że to kwestia chwileczki). Wystarczy kilka sekund. Mnie się moje dziecko schowało kiedyś w H&M. Zajęło to tyle czasu ile potrzebowałam na odwrócenie się, podniesienie czegoś co spadło i odwrócenie się z powrotem. Odwracam się - a dziecka nie ma. nie ma za następnym regałem, nie ma nigdzie. Pamiętam swoją panikę, myślałam że zaraz umrę. Miałam wizję że ktoś ją porwał bo niemożliwe żeby tak szybko sama zniknęła. Nawet nie potrafiłam logicznie pomyśleć że przecież ktoś dorosły też potrzebowałby czasu i zobaczyłabym go po odwróceniu się. Panika totalna. Wreszcie jakaś pani zobaczyła nóżki mojej córki wystające spod ubrań. Była na etapie fascynacji zabawą w chowanego. Stała blisko mnie - na niskiej półce, schowana za ubraniami. Na schowanie się wystarczyło jej te następne kilka sekund które straciłam na szukanie jej za drugim regałem (poszła w przeciwną stronę niż najpierw szukałam) Siedziała cicho i nie pisnęła mimo że wołałam ją dosyć rozpaczliwie. Do dzisiaj jak sobie przypomnę to mi się ryczeć chce. Takiego strachu się najadłam. A wyrzuty sumienia miałam przez parę miesięcy i do dzisiaj ciężko mi się opanować żeby się nie drzeć na dziecko że ma być cały czas tuż przy mnie bo jak na metr odejdzie to ja już stresa łapię uncertain
      • damajah Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 13:25
        Wystarczyło że ona spojrzała najpierw za inny regał niż on faktycznie poszedł. W tym czasie młody spokojnie dał nogę ze sklepu. Panią z informacji bym zbluzgała. Mojego dziecka natychmiast szukały wszystkie babki sklepowe, jedna biegła nadać komunikat. Zresztą ludzie też zaczęli się natychmiast rozglądać i jakaś pani zobaczyła te nóżki mojej psotnicy na półce stojące.
        To trwało pewnie ze 2-3 minuty, nie wiem - dla mnie to były wieki. Po 20 minutach to ja bym chyba zeszła na serce. Współczuję. I wiem że mama dzieciaka nie spuści już z oczu na sekundę nawet.
        • eliszka25 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 14:10
          w sklepie wystarczy naprawde kilka sekund, zeby dziecko zniknelo z oczu. wystarczy, ze skreci za regal i juz go nie widac. dlatego nie lubie chodzic na zakupy sama z dziecmi, a jesli juz ich ze soba mam, to zawsze musze widziec. jak tylko gdzies skrecaja, to wolam.

          co do komunikatu, to dlaczego niby 3-latek nie zrozumie? nie wiem dokladnie, jak to u nas dziala, bo mi na szczescie nigdy dziecko w sklepie nie zginelo, ale czasami w ciagu godziny spedzonej w CH slysze kilka komunikatow typu "3-letni jas zgubil mame i czeka na nia w informacji", albo "mama szuka jasia, jesli ktos go zauwazy, prosze przyprowadzic do informacji". jakos nikt sie nie zastanawia, kto powinien dziecka pilnowac. zginelo, to trzeba dzialac natychmiast.
          • hanalui Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 15:19
            eliszka25 napisała:
            > ale
            > czasami w ciagu godziny spedzonej w CH slysze kilka komunikatow typu "3-letni j
            > as zgubil mame i czeka na nia w informacji", albo "mama szuka jasia, jesli ktos
            > go zauwazy, prosze przyprowadzic do informacji".
            jakos nikt sie nie zastanawia
            > , kto powinien dziecka pilnowac. zginelo, to trzeba dzialac natychmiast.

            W dobie wszedobylskich pedofilow, porywaczy, uprowadzen o ktorych tu na forum mnogo sie mowi i trabi itd, itp...ja nawet gdybym widziala cudze paletajace sie dziecko po sklepie raczej bym sobie nim glowy nie zawracala (no chyba zeby stanowilo samo dla siebie albo dla innego zagrozenie zycia), bo nie moja rola jest pilnowanie czy bieganie gdzies z cudzymi dziecimi to raz, dwa...na wszelki wypadek raczej lepiej sie trzymac z daleka, zwlaszcza jesli sie jest mezczyzna...by nie byc posadzonym o niecne zamiary, chec uprowadzenia, gwalcenia, wyciecia nerki itd, itp
            Kija ma 2 konce niestety
            • 3-mamuska Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 17.03.12, 04:26

              >
              > W dobie wszedobylskich pedofilow, porywaczy, uprowadzen o ktorych tu na forum
              > mnogo sie mowi i trabi itd, itp...ja nawet gdybym widziala cudze paletajace sie
              > dziecko po sklepie raczej bym sobie nim glowy nie zawracala (no chyba zeby sta
              > nowilo samo dla siebie albo dla innego zagrozenie zycia), bo nie moja rola jest
              > pilnowanie czy bieganie gdzies z cudzymi dziecimi to raz, dwa...na wszelki wyp
              > adek raczej lepiej sie trzymac z daleka, zwlaszcza jesli sie jest mezczyzna...b
              > y nie byc posadzonym o niecne zamiary, chec uprowadzenia, gwalcenia, wyciecia n
              > erki itd, itp
              > Kija ma 2 konce niestety
              Ja kiedyś tak szlam za taka mała dziewczynka, Szkola godz: 15.15 tłum dzieci i ludzi odbierajacych i młoda sobie idzie, nie zaczepialam jej bo myśle ze może mama gdzieś ja widzi, ale idę do bramy ona kilka metro przede mną, myśle ze jak dojdzie do bramy to ja zatrzymam i zaprowadzenia do biura szkoły.
              Kilka metrów od bramy złapał ja facet, i zabrał do mamy która już biegła z panika w oczach, odwrocilam się zeby zobaczy gdzie facet idzie z młoda, znał ja bo mówił do niej po imieniu.
              Napewno nie pozwoliła bym jej wyjść za bramę.
              Ale tez obcych dzieci nie zaczepiam , ale przygladam się i patrzę czy coś się dzieje czy nie.
              Reaguje wtedy gdy widzę ze coś jest nie tak.
        • aquuaa jestes idealnym 'porownaniem' 15.03.12, 14:34
          do sytuacji z artykulu i Tobie wlasnie daje wiare.

          Jak pisalam wyzej - artykul albo jest zle napisany albo ta matka jest jakas 'dziwna'.

          Spojrz na swoj opis.
          1. Bylas przerazona, spanikowana
          2. OD RAZU podnioslas raban, wolalas glosno dziecko po imieniu (dosc rozpaczliwie)
          3. Takim zachowaniem zaangazowalas inne osoby do pomocy (niech z 50 osob pomaga Ci chocby 10)
          4. Dziecko znalazlo sie w pare chwil
          5. Mialas 200% szansy, ze znajdzie sie szybko bo jak piszesz zorientowalas sie blyskawicznie, ze nie widzisz dziecka

          To jest historia, ktorej daje wiare i z ktora moglabym sie utozsamic.

          Historia w ktorej:
          1. Dziecko znika z oczu
          2. Mama chodzi po alejkach (nie napisane bylo czy wolala dziecko, jak rowniez nie napisane bylo czy jakkolwiek swoim zachowaniem spowodowala, ze inni zaczeli sie rozgladac wokol siebie, szukajac dziecka)
          3. Mama udaje sie do dyzurki z monitoringiem (spedza tam pare chwil na przegladnieciu alejek)
          4. Mama udaje sie do pani od mikrofonu i niczego tam nie jest w stanie zalatwic, uzywa rzeczowych argumentow i zachowuje stoicki spokoj
          5. Mama wraca miedzy alejki
          6. Mama wraca do pani od mikrofonu i wzywa policje
          7. Po 20 minutach mama nie umarla

          Widzisz roznice?
          Pierwsze co mi sie nasuwa (i jak widze Tobie tez) to glosne wolanie dziecka.

          No ale moze autorka artykulu tak go beznadziejnie napisala, ze mozna odniesc takie wrazenie, ze dla matki to nie byla zadna trauma a poszukiwania byly systematyczne, bez presji uplywajacego czasu. Artykul mial sie skupic chyba na tej pani, co odmowila pomocy.
          Swoja droga - jak to juz zostalo napisane - w takiej sytuacji bardzo dziwne, ze mama owej pani nie wyrwala mikrofonu albo na nia nie wrzasnela (o szarpaniu za kudly nie wspomne).

          • damajah Re: jestes idealnym 'porownaniem' 15.03.12, 16:01
            moje dziecko było młodsze a ja jestem panikarą wink
    • burina Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 14:25
      A mnie zastanawia, czy ta pani nie była raczej pod presją zwierzchników.
      Może już kiedyś dostała po uszach za 'inwencję własną' i to zachowanie nie wyniknęło z głupoty, ale strachu o własną pensję.

      W sensie, że nie wierzę, że ktoś może być tak ograniczony, czy też mieć taką misję wychowywania mamuś.

      Choć przy okazji zastanawie mnie, w jaki to niby sposób trzylatek 'oglądał coś sobie' bez nadzoru mamy.
      • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 14:59
        3latka chyba mozna spuscic z oczu na KILKA sekund.
        • burina Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 17:38
          Raczej chodziło mi o to, jak towar sklepowy wygląda po takim 'oglądaniu'. Mama ma chwilę spokoju na spokojne wybranie tego, co jej potrzeba, ale sklep po tym spuszczeniu z oczu na kilka sekund może mieć pewne straty, bałagan na półce, który ktoś musi przyjść posprzątać.

          Może gdzieś tutaj lezy brak zrozumienia dla zrozpaczonej mamy?
          • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 19:57
            Co ty powiesz? A ja myslalam, ze dziecko moze sobie wszedzie pomacac bo wtedy ja tez moge spokojnie poogladac, wybrac i wtedy zostawie w sklepie pieniadze? A poukladac i tak trzeba.
            • julka-4 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 20:52
              A ja dorabiałam sobie dwa lata temu w jednym z hipermarketów-matki,ojcowie ,babcie zostawiali swoje dzieci od 3 lat wzwyż na dziale z zabawkami żeby się pobawiły a,oni mogą sobie spokojnie zrobic zakupy,gdy zobaczyłam to pierwszy raz byłam w ciężkim szoku jak można wogóle coś takiego zrobic,myślałam że to jakis odosobniony przypadek -niestety zdażało nam sie to kilka razy w tygodniu.
              • daria1222 Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 17.03.12, 10:03
                Julka, jak rozumiem, Twoje uwagi dotyczą wyłącznie tych klientów, u których zaobserwowałaś takie zachowania, a nie wszystkich rodziców? Nie dziwię się, że drażnią Cię tego typu osoby, bo ja mam podobne odczucia, uważam, że rodzic powinien wpajać dziecku poszanowanie dla innych i uczyć go właściwego zachowania w miejscach publicznych ( i nie tylko). Właśnie tak staram się wychowywać swojego synka. Co do pojawiających się na forum uwag o szkodach spowodowanych przez dziecko - nie wiem, jak postępują w tej sytuacji inni, ale ja staram się nie dopuszczać do tego, by moje dziecko coś zniszczyło, a ono wie, że w przypadku, gdyby tak się stało, MAMUSIA ZAPŁACI ZA ZNISZCZONY TOWAR i będziemy mieli mniej pieniążków np. na przyjemności.

                Aaqua: wybacz, ale zaczyna mnie męczyć to Twoje "dochodzenie" i wymaganie, abym tłumaczyła się z każdej sekundy mojego pobytu w sklepie, nie rozumiem celu tego przesłuchania, czy pracujesz w "Realu" i zlecono Ci dokładne ustalenie faktów? Jeśli tak jest, to istnieją lepsze sposoby, niekoniecznie przez zadawanie pytań na forum. Skargę złożyłam od razu po zaistnieniu tamtego wydarzenia, można było do mnie zadzwonić na podany numer telefonu. Standardowe przeprosiny otrzymałam dopiero po 8 dniach od złożenia skargi. Co ciekawe, Real ostatecznie przyznał się do winy i przeprosił, ale część internautów nadal zastanawia się, czy aby nie wymyśliłam całej sytuacji. Rozumiem, że sprawa Madzi z Sosnowca zrobiła sporo złego, ale przecież nie każda matka jest podobna do tamtej kobiety i patologicznie kłamie... Jeśli chodzi o moją sprawę, to wszystko odbyło się tak jak to tutaj opisałam, dziecka nie zostawiłam samego na dłuższy czas ani nie zgubiłam celowo, on po prostu mi uciekł, bo - jak potem tłumaczył - dostrzegł w innym sklepie samochody i chciał tam pójść. Nie widzę powodu, dla którego musiałabym kłamać, dziecko staram się wychowywać dobrze, zdarzają mi się momenty słabości, nie zawsze jest mi łatwo, zwłaszcza, że ojciec dziecka niezbyt się nim interesuje, a jego obowiązki rodzicielskie ograniczają się do pobawienia się z synkiem przez kilka godzin w miesiącu i zapłacenia niewielkich, nakazanych przez sąd alimentów. Dodam tylko jeszcze, że nie da się Twoich wyliczeń zastosować do wszystkich przypadków. A jeśli mam np. dużą wadę wzroku albo jestem osobą o ograniczonej sprawności ruchowej?
            • burina Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 16.03.12, 15:03
              To, że kupuje się w sklepie paczkę makaronu, nie upoważnia do rozerwania opakowań kolejnych pięciu.

              A ja się zawsze zastanawiam, jak ludzie sobie tłumaczą wyżeranie lub niszczenie towaru sklepowego, 'skosztowania' winogron z każdej kiści przed wybraniem tej jednej jedynej, wypróbowania, czy aby każdy dezodorant na półce psika i który lepiej...
    • franczii Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 14:51
      Mnie 2 razy dzieci zginely w supermarkecie raz w leroyu a drugi w hipermarkecie. Pilnuje ich obsesyjnie bo mam schize ze mi dzieci zagina a i tak mnie ta przyjemnosc nie ominela. Za kazdym razem znajdowalam jak tylko doszlam do punktu obslugi bo za kazdym razem ktos zyczliwy zaopiekowal sie moim dzieckiem. W Leroyu kiedy dobiegalam do punktu obslugi juz nadawany byl komunikat. Takie komunikaty slysze w galeriach handlowych czy na roznych imprezach za kazdym razem. Pod tym wzgledem wloski narod jest fajny. Generalnie zwracaja uwage na dzieci bo lubia a juz obok dziecka sprawiajacego wrazenie ze sie walesa samo to chyba malo kto obojetnie przejdzie. Nawet wczoraj po basenie kiedy suszylam glowe byla tez grupa przedszkolakow i jeden chlopczyk juz ubrany ale jeszcze w klapkach probowal wyjsc z szatni. Ja mialam na niego oko ale i tak zareagowalo 10 innych dziewczyn.
    • przeciwcialo Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 15:44
      Pani może po nowej maturze to i co sie dziwic że komunikatu zredagować nie potrafi wink
      Trzylatka sadza się w siodełku przy wózku i juz.
    • bezpocztyonline OK, powiem, co ja wyczytuję z artykułu: 15.03.12, 16:04
      zielony_marcepan napisała:

      > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11342446,W_hipermarkecie_zaginelo_dziecko__Real__No_trudno.html?lokale=poznan

      OK, powiem, co ja wyczytuję z artykułu:

      Dziecko w ogóle nie weszło do sklepu z matką.

      Po prostu. Nie było go na nagraniu z monitoringu = nie było go na terenie sklepu.
      Nie "wyszło", tylko wcale nie weszło. Oglądanie zapisów z monitoringu miało służyć ustaleniu, w którym kierunku dziecko się udało. Tymczasem z artykułu wynika, że dziecka w ogóle nie było na zapisie widać.

      Dziecko po prostu weszło do któregoś z pomniejszych sklepików w budynku Realu.

      A matka poszła sobie do głównej hali Realu. Sądząc, ze dziecko idzie obok niej/za nią.
      • daria1222 Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 15.03.12, 22:21
        Jestem bohaterką artykułu i chciałabym wyjaśnić wątpliwości, które pojawiły się na forum w związku z opisaną w artykule sytuacją.

        1. Dziecko wjechało ze mną do sklepu w wózku na zakupy. Ponieważ było mu tam niewygodnie (siedzisko było ciasne, miał grubą kurtkę), pozwoliłam mu wyjść stamtąd.

        2. Jestem odpowiedzialną matką, należycie opiekuję się dzieckiem, natomiast wtedy w sklepie faktycznie na moment spuściłam je z oczu. Pech chciał, że znajdowałam się przy końcu alejki z artykułami plastycznymi (wybierałam farbki, kredki i bloki dla dziecka), a synek stał metr dalej, w pewnym momencie zniknął za rogiem alejki. Ponieważ byłam pewna, że poszedł do działu z zabawkami ( obiecałam mu wcześniej kupno autka), spokojnie udałam się w tamtą stronę, jednak dziecka tam nie było. Zaczęłam go szukać, sądząc, że jest blisko, po kilku minutach zawiadomiłam pracownika sklepu o problemie. Ten przekazał informację innej pracownicy (tej, która nie chciała nadać komunikatu).

        3. Nie, nie byłam spokojna, bardzo się niepokoiłam, ale starałam się zachowywać kulturalnie, ponieważ trudno, żebym obwiniała kogokolwiek za to, że synek się oddalił.

        4. Oczywiście, że opisałam wygląd dziecka, jego wiek i ubiór pracownikom sklepu! Szukając dziecka po całym obiekcie wykonałam kontaktowałam się jednocześnie z pracownikami, którzy nie stali w miejscu, lecz przemieszczali się po sklepie. Pytałam ludzi, czy nie widzieli synka, zadzwoniłam na policję. Robiłam, co mogłam, od obsługi oczekiwałam jedynie, że nada ona komunikat - prosiłam o to trzy razy!

        5. Mój synek jest rozsądnym dzieckiem, staram się wychowywać go na kulturalnego człowieka, dobrze wie, że oddalanie się w sklepach jest niebezpieczne. Nie wiem, dlaczego zachował się w tej sposób - prawdopodobnie zauważył wcześniej samochody, które znajdowały się w sklepie, do którego ostatecznie trafił.
        • zielony_marcepan Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 08:39
          Watpliwosci,ktore pojawily sie w tym watku pochadza od ,,matek doskonalych'',ktore sa och i ach i nigdy nie popelniaja bledow...
          Moim zdaniem nie musi sie pani tlumaczyc,taka sytuacja moze sie zdarzyc kazdemu rodzicowi.Kazdy stara sie najlepiej jak potrafi,pani rowniez zrobila w tej sytuacji wszystko co mogla.Zarzucanie pani,ze zrobila za malo szumu czy nie dosc panikowala jest tak absurdalne,ze szkoda w ogole komentowac.
          Dobrze,ze wszystko skonczylo sie szczesliwie a synek znalazl sie caly i zdrowysmileNiech to bedzie lekcja na przyszlosc nie tylko dla pani ale takze dla kazdego rodzica.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 09:31
            zielony_marcepan napisała:
            > Watpliwosci,ktore pojawily sie w tym watku pochadza od ,,matek doskonalych'',kt
            > ore sa och i ach i nigdy nie popelniaja bledow...

            A Ty moze naucz sie czytac ze zrozumieniem (i artykul i wypowiedzi) bo w przypadku tej historii mozliwe, ze mamy do czynienia z jakas konfabulacja i mozliwe, ze autorka artykulu puscila wodze fantazji.
            W artykule opisane sa konkretne dzialania matki, co do ktorych - TAK - na podstawie opisu artykulu mam zastrzezenia czy ci sie to podoba czy nie.
            W wypowiedzi matki - mamy juz troszke inna historie.
            Jesli bohaterka (pani 'Marta') zechce wyjasnic jak to naprawde bylo - to sie dowesz gdzie jest pies pogrzebany.
            • zielony_marcepan Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 17.03.12, 16:59
              Jedyne czego nie rozumiem to twoja chora determinacja z jaka prowadzisz sledztwo w tej sprawieuncertain
        • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 09:14
          W takim razie odpowiedz czy jestes zadowolona z tresci artykulu, opisujacego Twoja historie i czy pokrywa sie on z rzeczywistymi wydarzeniami ?

          Piszesz, ze bylas na dziale z artykulami plastycznymi a synek stal metr dalej
          W artykule napisane jest, ze syn stal przy zabawkach (a to inny dzial jak sama piszesz)

          Piszesz:
          Zaczęłam go szukać, sądząc, że jest blisko, po kilku minut
          > ach zawiadomiłam pracownika sklepu o problemie. Ten przekazał informację innej
          > pracownicy (tej, która nie chciała nadać komunikatu).


          W artykule napisane jest:
          Wtedy kobieta poszła do punktu informacyjnego sklepu zgłosić sprawę. Dwaj pracownicy przejrzeli obraz z kamer, ale i to nie pomogło namierzyć dziecka. Jeden z mężczyzn raz jeszcze obszedł pobliskie działy. Bez efektu. - Wówczas poprosiłam pracownicę punktu, by nadała komunikat przez megafon - opowiada pani Marta. - Usłyszałam, że to nie ma sensu, bo przecież 3-latek i tak go nie zrozumie. Wytłumaczyłam, że komunikat nie ma dotrzeć do dziecka, ale sprawić, by każdy dorosły rozejrzał się wokół siebie, czy przypadkiem nie błąka się obok niego dziecko.

          Piszesz tez:
          od obsługi oczekiwałam jedynie, że nada ona komunikat - prosiłam o to trzy
          > razy!


          Zatem pytanie zasadnicze: czy doszlo do osobistej wymiany zdan pomiedzy Toba a pania od mikrofonu?

          W artykule jawi nam sie dialog pomiedzy Toba a ta pania i widzimy JEJ slowa. Artukul zdecydowanie oczernia postawe tej kobiety tymczasem z Twojej wypowiedzi wynika, ze:
          Szukając dziecka po całym obiekcie kontaktowałam się jednocześnie z pracownikami, którzy nie stali w miejscu, lecz przemieszczali się po sklepie

          Wnosze wiec, ze rozpytywalas obsluge, prosilas te rozne napotkane osoby z obslugi o nadanie komunikatu i jak rozumiem, ktoras z tych osob odpowiedziala Ci, ze to bez sensu bo 3-latek nie zrozumie - tak?

          Popraw mnie prosze w miejscach gdzie sie myle.
          • amarasz Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 09:53
            Aquuaa: już wyjaśniam. Artykuł pokrywa się w rzeczywistymi wydarzeniami, jednak ze względu na ograniczenia jego objętości nie dało się opisać wszystkiego dokładnie krok po kroku - poszukiwania trwały 20-30 minut. Jeśli chodzi o miejsce, gdzie znajdowało się dziecko, to była to ta sama alejka, w której ja byłam. W artykule nie jest napisane, że był w innym dziale, lecz, że oglądał zabawki. To dział z artykułami plastycznymi, także dla dzieci. Jakieś gadżety dla nich też tam były. Dział zabawek znajduje się dalej, mieliśmy do niego zaraz iść (obiecałam synkowi, że dostanie samochodzik, miał go sobie wybrać).
            Oczywiście, że rozmawiałam z panią, która odmówiła mi nadania komunikatu. Pracownicy, do których zwróciłam się o pomoc - mężczyzna i kobieta - znajdowali się początkowo przy punkcie informacyjnym, potem przemieszczały się po sklepie, więc pierwsza rozmowa odbyła się przy informacji, kolejne już gdzieś na terenie sklepu (ale blisko miejsca, gdzie dziecko się zgubiło). Biegałam po sklepie szukając synka i jednocześnie podbiegałam do tych dwóch osób - głównie do pani "od mikrofonu", bo ona najczęściej byłam gdzieś blisko - żeby spytać, czy może znaleźli synka oraz dlaczego nadal nie ma komunikatu. To chyba naturalne w tej sytuacji? A nadania komunikatu odmówiła mi kobieta. Argumenty padały trzy razy (podaję w kolejności chronologicznej): 1. nie wiem, czy mogę, a dziecko i tak nie zrozumie 2. nie wiem, jak sformułować komunikat 3. to pani dziecko, trzeba było go lepiej pilnować, my nie jesteśmy od tego, żeby go szukać.
            Mam nadzieję, że teraz jest to dla Ciebie jasne?
            • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 10:09
              dziekuje Ci za wyjasnienia. Przepraszam, ze mecze ale jeszcze o cos chcialam dopytac.


              Pracownicy, do których zwróciłam się o pomoc - mężczyzna i kobieta - znajdowali się
              > początkowo przy punkcie informacyjnym, potem przemieszczały się po sklepie

              czyli ta kobieta takze szukala Twojego synka na terenie sklepu?

              pierwsza rozmowa odbyła się przy informacji
              - i wtedy (tam przy punkcie informacyjnym) poprosilas o nadanie komunikatu i od razu uslyszalas pierwszy argument?
              1. nie wiem, czy mogę, a dziecko i tak nie zrozumie

              • daria1222 Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 10:18
                Tak, ta kobieta również szukała dziecka. Odmówiła jedynie nadania komunikatu. Kiedy okazało się, że dziecka w sklepie nie ma ( tak wynikało z monitoringu), odmówiła dalszej pomocy i padły właśnie słowa, że powinnam była dziecka lepiej pilnować itd. Uznała sprawę za zakończoną, ponieważ swoje zrobiła ( tak odbieram jej zachowanie). Dodam, że jej niezadowolona mina i nieprzyjazny wzrok zdawały się mówić: "kobieto, daj mi wreszcie spokój, bo mam ważniejsze zajęcia niż szukanie jakiegoś dziecka"
                • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 10:47
                  nie odpowiedzialas na pytanie czy odmowila nadania komunikatu na poczatku, gdy podeszlas do punktu informacyjnego i czy wlasnie wtedy (przy pierwszym kontakcie tam przy punkcie) ja pierwszy raz o to poprosilas.
              • daria1222 Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 11:34
                Z tego, co pamiętam, nie od razu poprosiłam o nadanie komunikatu, ponieważ miałam wrażenie, że dziecko zaraz się znajdzie. Zrobiłam to po kilku minutach - nie wiem, po ilu, bo nie patrzyłam na zegarek. Miałam wrażenie, że pracownicy początkowo byli skłonni nadać komunikat i wahają się, czy wolno im to zrobić, ale może to tylko moje odczucia...
                • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 14:14
                  No wiec tak - poniewaz zadalas sobie trud aby udzielic mi odpowiedzi i ja napisze Ci swoje zdanie. Zakladam, ze to co napisze nie spodoba Ci sie.

                  1. Nadal mam wrazenie, ze brak jest spojnosci pomiedzy faktami a opisem:
                  synek stał metr dalej, w pewnym momencie zniknął za rogiem alejki

                  Zarowno metr jak i 'moment' - zwyczajnie mi tu nie gra.
                  a) metr jest na wyciagniecie reki i nawet katem oka (znad farbek w reku) widac jak sie dziecko oddala zatem zakladam, ze odleglosc byla wieksza LUB zbagatelizowalas fakt oddalania sie dziecka (przeciez daleko nie pojdzie).
                  b) moment to taki czas, w ktorym szybko sie orientujesz i uplynelo ledwie kilka sekund od chwili, gdy dziecko zniknelo Ci z oczu. Jest to taki czas, w ktorym podjecie efektywnych dzialan przynosi wymierne skutki. Wedlug mnie nie bylo to taki krotki 'moment'. Dodam, ze 30 sekund uznalabym za dosc dlugi czas (za dlugi, zeby znalezc dziecko w alejce obok) a 5 sekund za stosunkowo krotki (umozliwiajacy szybka lokalizacje).

                  2. Kobieta z informacji wraz z jeszcze jednym panem poszla od razu szukac Twojego dziecka. Napisalas, ze podchodzac do punktu informacyjnego nie poprosilas o ten komunikat od razu (czemu?).
                  Z dalszej (Twojej) relacji wynika, ze ona sie zawahala czy ten komunikat nadac czy nie (nie wiem czy moge) a co Ty wtedy zrobilas? Nie mnie oceniac na ile Twoj ton i Twoja postawa wplynely na jej dalsze (niestosowne) wypowiedzi i na ile pozwolilas jej zajac taka pozycje, z jakiej z Toba rozmawiala.

                  Wyczuwam chaos w Twoich wypowiedziach i niestety tez wyczuwam chaos w pomysle na odnalezienie dziecka. O ile pierwsze ma miejsce post factum (teraz wlasnie) o tyle drugie spowodowane bylo zapewne ogromnym stresem i nie powinno podlegac ocenie a wiec odcinam sie od wydawania opinii w temacie jak powinnas postapic.

                  Bardzo Ci wspolczuje i jestem pewna, ze po takim doswiadczeniu nigdy wiecej Ci sie to nie przytrafi. Dobrze, ze wszystko skonczylo sie szczesliwie.

                  Reasumujac. Niezaleznie od tego
                  - czy wlasciwie dopilnowalas dziecko czy nie (ja uwazam, ze niestety niewlasciwie)
                  oraz
                  - czy w sposob czytelny i zdecydowany wyrazilas swoje oczekiwania w stosunku do personelu czy nie

                  czyms ludzkim jest udzielenie pomocy w takiej chwili i zaangazowanie a motywacja tej pani do pomocy spadala z minuty na minute. Niestety pani wykazala brak empatii i z cala pewnoscia brak kultury swoimi komentarzami.
                  Czy afera byla konieczna? Nie wiem. Ty przeciez tez popelnilas blad. Nikt nie jest nieomylny.






          • daria1222 Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 09:59
            Aquuaa: już wyjaśniam. Artykuł pokrywa się w rzeczywistymi wydarzeniami, jednak ze względu na ograniczenia jego objętości nie dało się opisać wszystkiego dokładnie krok po kroku - przecież poszukiwania trwały 20-30 minut! Jeśli chodzi o miejsce, gdzie znajdowało się dziecko, to była to ta sama alejka, w której ja byłam. Nigdy nie zostawiłabym dziecka samego w innym dziale! W artykule nie jest napisane, że był w innym dziale, lecz, że oglądał zabawki. To dział z artykułami plastycznymi, także dla dzieci. Jakieś gadżety dla nich też tam były. Dział zabawek znajduje się dalej, mieliśmy do niego zaraz iść (obiecałam synkowi, że dostanie samochodzik, miał go sobie wybrać).
            Oczywiście, że rozmawiałam z panią, która odmówiła mi nadania komunikatu. Pracownicy, do których zwracałam się o pomoc - mężczyzna i kobieta - znajdowali się początkowo przy punkcie informacyjnym, potem przemieszczali się po sklepie, więc pierwsza rozmowa odbyła się przy informacji, kolejne już gdzieś na terenie sklepu (ale blisko miejsca, gdzie dziecko się zgubiło). Biegałam po sklepie szukając synka i jednocześnie podbiegałam do tych dwóch osób - głównie do pani, bo ona najczęściej była gdzieś blisko - żeby spytać, czy może znaleźli synka oraz dlaczego nadal nie ma komunikatu. To chyba naturalne w tej sytuacji? Dodam, że było to niedzielne popołudnie, więc pracowników w sklepie nie było aż tak wielu, a kierownik znajdował się w zupełnie innym dziale i początkowo nie wiedział o sprawie. Nadania komunikatu odmówiła mi kobieta. Argumenty padały trzy razy (podaję w kolejności chronologicznej): 1. nie wiem, czy mogę, a dziecko i tak nie zrozumie 2. nie wiem, jak sformułować komunikat 3. to pani dziecko, trzeba było go lepiej pilnować, my nie jesteśmy od tego, żeby go szukać.
            Mam nadzieję, że teraz jest to dla Ciebie jasne?
            • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 10:12
              zmiana nicka w tarkcie wymiany pogladow nie jest konieczna - forum i tak jest anonimowe - przynajmniej dla uzytkownikow. Spokojnie.
          • franczii Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 14:10
            Aquuaa czepiasz sie moim zdaniem. Jestes okropnie drobiazgowa. Ciekawe ze inni zrozumieli i zastrzezen nie maja. Artykul to nie powiesc. Ma opisac ogolnie przebieg. A tu chodzilo o to zeby pokazac brak zyczliwosci i znieczulice personelu w tej sytuacji. I to sie udalo. Trudno zawrzec w kilku slowach wszystkie emocje oraz mysli, ktore przewijaly sie w tych chwilach w glowie matki.
            • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 14:25
              franczii napisała:
              > Aquuaa czepiasz sie moim zdaniem. Jestes okropnie drobiazgowa.

              Bo wiesz... nie raz sie okazalo, ze medal ma dwie strony. I najpierw jest jatka na forum i rzucanie miesem a pozniej okazuje sie, ze sa okolicznosci lagodzace i cala para poszla w gwizdek.
              Chcialam wlasciwie ZROZUMIEC zajscie. Artykul (jak to zwykle w takich przypadkach) nie pozostawial miejsca na komentarz 'ofiary' (czyli niezyczliwej kobiety).

              I zrozumialam:
              Matka ma obowiazek pilnowac swojego dziecka.
              Pracownik sklepu ma obowiazek pomoc Klientowi.

              I jedna i druga Pani nie dopelnily wlasciwie swoich obowiazkow. Tak to widze.
              MOGLO sie zdarzyc, ze dziecko nawialo? MOGLO
              MOGLO sie zdarzyc, ze babka nie pomyslala i palnela straszne glupstwo? MOGLO
              Zdarzylo sie. I co? Wyrok skazujacy dla jednej tak?

              To ze jakas pracownica Reala nie jest rozgarnieta, moze nawet niekulturalna nie umniejsza faktu, ze jakas mama 'ciut' sie zagapila i 3-latek powedrowal DO INNEGO SKLEPU.
            • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 14:57
              Ps.
              Jak mi zgineloby moje dziecko - to pretensje mialabym przede wszystkim do siebie i ogromnie poczucie winy (niewyobrazalny strach) - nawet wtedy jak wszyscy Klienci i caly personel szukaliby z najwyzszym zaangazowaniem. Wyobrazam sobie jak wracam do domu i opowiadam mezowi co? Ze no bylo tuz obok i caly czas widzialam ale nagle w jednej sekundzie...
              I nie o to chodzi, ze matka to chodzacy ideal (bo to naprawde sie moze zdarzyc) tylko chodzi mi o to co JA bym wtedy poczula.

              Pomysl w druga stone. Maz wraca ze sklepu i opowiada Ci wlasnie takie zajscie i wszystko pieknie, dziecko stoi usmiechniete obok Was a Ty myslisz: NO ALE JAK CZLOWIEKU MOGLO CI ZGINAC NASZE DZIECKO?

              I cale tlo jak dla mnie jest mniej istotne. Czy zamkneliby sklep i wezwali policje sami, czy wszyscy opusciliby swoje stanowiska pracy - ja po prostu w jakis niezrozumialy sposob - dalam ciala...
              • franczii Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 16.03.12, 21:15
                > Jak mi zgineloby moje dziecko - to pretensje mialabym przede wszystkim do siebi
                > e i ogromnie poczucie winy (niewyobrazalny strach) - nawet wtedy jak wszyscy Kl
                > ienci i caly personel szukaliby z najwyzszym zaangazowaniem.

                Z doswiadczenia matki, ktorej zdarzylo sie zgubic dziecko moge napisac, ze pretensje mialam wylacznie do siebie a nie przede wszystkim do siebie. I co z tego?

                > Pomysl w druga stone. Maz wraca ze sklepu i opowiada Ci wlasnie takie zajscie i
                > wszystko pieknie, dziecko stoi usmiechniete obok Was a Ty myslisz: NO ALE JAK
                > CZLOWIEKU MOGLO CI ZGINAC NASZE DZIECKO?

                Zdarzaja sie wpadki rodzicom, obojgu. Ja zgubilam dziecko a moj maz dopuscil do tego ze jedno z naszych dzieci sie przewrocilo i rozcielo glowe (ponad 20 szwow wewnetrznych i zewn.) Dziecko trzymal caly czas za reke. Mialam miec pretensje? A kiedys dziecko spadlo z krzeselka a siedzielismy wszyscy przy stole i oboje probowalismy je zlapac, czym pogorszylismy tylko sprawe. To ze sie skonczylo na guzie to kwestia wylacznie szczescia. Chyba sie powinnismy biczowac do konca zycia bo narazilismy dziecko na utrate zdrowia.

                ja po prostu w jakis
                > niezrozumialy sposob - dalam ciala...
                A nigdy ciala nie dalas?
                • aquuaa Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 17.03.12, 08:59
                  franczii napisała:
                  > Z doswiadczenia matki, ktorej zdarzylo sie zgubic dziecko moge napisac, ze pret
                  > ensje mialam wylacznie do siebie a nie przede wszystkim do siebie. I co z tego?

                  To z tego, ze matka zlozyla oficjalna skarge na pracownika Reala i zrobila afere, majac pretensje wylacznie do niego, ze w sytuacji gdy ona nie upilnowala wlasnego dziecka pracownik odmowil nadania komunikatu.
                  UWAGA - nie zapominajmy, ze pracownica w pierwszym odruchu ganiala po sklepie w poszukiwaniach jej dziecka a matka nie zaproponowala, aby ten komunikat nadac od razu po zgloszeniu sie do punku. Pozniej pracownica zawahala sie (nie wiem czy moge) i nie znamy reakcji matki na to 'zawahanie' ale wiemy po skutkach, ze nie dosc 'przycisnela' pania bo wahanie nie oznacza odmowy.

                  Innymi slowy mamy agresje skierowana na pania, ktora moze nie jest rozgarnieta, moze jest niekompetentna, moze nie potrafi zareagowac odpowiednio w sytuacji kryzysowej, moze nie wie nic od dzieciach ALE oczekujemy, zeby ta wlasnie nierozgarnieta pani przejela inicjatywe matki, wlasciwie pokierowala akcja i stanela na wysokosci zadania. Kiedy pani mimo to nie zareaguje wlasciwie - CALA wina spada na nia.

                  A czy to nie matka przypadkiem stanowi geneze tej historii?
                  Inaczej mowiac jesli widzisz, ze za Twoje osobiste i wazne sprawy zabiera sie jakas melepeta - to pozwalasz na to aby wszystko poszlo nie tak i pozniej masz pretensje do melepety?

                  I zeby byla jasnosc - pracownica Reala postapila zle i zasluguje na krytyke ALE nie jest jedyna osoba w tej historii, ktora sie nie popisala...


                  > A nigdy ciala nie dalas?

                  Owszem i wtedy towarzyszy temu wlasnie to specyficzne uczucie poczucia winy - choc jak piszesz sa takie wypadki, gdzie naprawde nie mozesz tego przewidziec ale mimo to gdzies tam kombinujesz, ze moze moglas.
                  Mysle, ze gdy wszystko dobrze sie konczy to pare dni i wyrzucasz wydarzenia z pamieci (ewentualnie wracasz do nich w opowiesciach), jesli dziecko podczas spaceru z opiekunem np. wpadloby pod samochod i zginelo - wtedy to 'biczowanie sie' ma miejsce a wiec skale poczucia winy dobieraj raczej do rangi zdarzen.
                  • franczii Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 17.03.12, 13:57
                    > To z tego, ze matka zlozyla oficjalna skarge na pracownika Reala i zrobila afer
                    > e, majac pretensje wylacznie do niego, ze w sytuacji gdy ona nie upilnowala wla
                    > snego dziecka pracownik odmowil nadania komunikatu.

                    No i bardzo dobrze. W efekcie, pracownicy reala dostana teraz szczegolowe instrukcje postepowania w takiej sytuacji.
                    A matka z tegop zdarzenia tez moze wnioski wyciagnac czyz nie?
                  • franczii Re: Wątpliwości dotyczące opisanej sytuacji 17.03.12, 14:04
                    > Mysle, ze gdy wszystko dobrze sie konczy to pare dni i wyrzucasz wydarzenia z p
                    > amieci (ewentualnie wracasz do nich w opowiesciach), jesli dziecko podczas spac
                    > eru z opiekunem np. wpadloby pod samochod i zginelo - wtedy to 'biczowanie sie'
                    > ma miejsce a wiec skale poczucia winy dobieraj raczej do rangi zdarzen.

                    Ale to zdarzenie skonczylo sie dobrze tak jak masa podobnych zaginiec. (Ja podczas pobytu w galerii handlowej w ciagu 2 godzin slysze srednio 3-4 podobne komunikaty wiec sa to zdarzenia naprawde bardzo czeste). I w zwiazku z tym matka nie musi sie biczowac. A to ze, zauwazyla i skrytykowala, ze pracownicy sa nieoprzygotowani na tego typu zdarzenia nie oznacza ze swoja czesc winy chce wybielic i przerzucic na innych.
    • kosc_ksiezyca Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 17:06
      Robię zakupy w tym sklepie średnio raz w tygodniu. Chyba się nad tym poważnie zastanowię.
    • asia_i_p Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 15.03.12, 18:51
      No też kompletnie nie kapuję, jak można sobie nie uświadomić w tym momencie, że to dziecko może być przestraszone, może mu się stać krzywda. Rozumiem, choć nie podzielam, brak empatii wobec matki - ale kompletny brak odruchu pomożenia temu dziecku jest przerażający.
      • thaures Mnie też zginęło dziecko-komunikat był natychmiast 15.03.12, 23:48
        20 lat temu byłam w Wiedniu i opiekowałam się 3- letnim siostrzeńcem. Poszliśmy do galerii i skubaniec zapadł się wręcz pod ziemię. Bez problemu nadali komunikat- mimo, że ja przestraszona do granic nawet nie potrafiłam sobie przypomnieć w co młodego ubrałam.
    • bea.bea Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 16.03.12, 10:52
      Nieodpowiedzialność i bezmyślność oraz brak empatii niektórych ludzi jest powalająca, nie trzeba być blondynką, by wiedzieć że ogłoszenie o zaginięciu 3 latka jest kierowane do klientów a nie malucha...Gratuluję parcowników firmie real
      • thaures Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 16.03.12, 12:06
        Właśnie. W moim przypadku po komunikacie z imieniem dziecka siostrzeńca przyprowadził jakiś gość, który zauważył samotne dziecko i po prostu spytał o imię. Mnie wtedy do głowy nie przyszło , że mały usłyszy komunikat i sam wróci. Liczyłam na dorosłych.
    • mynia_pynia Re: W hipermarkecie zaginęło dziecko? Real: No tr 21.03.16, 19:29
      Straszna sytuacja. Moj 4,5 latek jeździ tylko w wozku sklepowym ponieważ wówczas widzi różne ciekawe produkty , z buta po sklepie nie chodz, o nie, często jeszcze trzyma listę z zakupami wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka