jf_wawa
16.03.12, 22:54
Witam,
czytam ematki namiętnie, choć rzadko się wypowiadam. Wiem, że w takich sprawach jesteście niezawodne i na pewno mi pomożecie. Ale od początku.
W ubiegłą środę kupiliśmy samochodowy fotelik dla dziecka. Hurtownia nie bardzo mi się podobała (śmierdziało wilgocią), ale zamiast wziąć nogi za pas... Od razu czuliśmy, że fotelik delikatnie mówiąc ma nieciekawy zapach, ale chyba myśleliśmy, że wywietrzeje. Nie jesteśmy konfliktowi, ale dziś jest już piątek, a fotelik dalej jedzie. Wkurzyłam się i kazałam mężowi oddać go. Nie wyobrażam sobie wymiany, bo każdy fotelik przechowywany w tym budynku będzie śmierdział tak samo. I tu zaczyna się kłopot, bo panowie w hurtowni oczywiście nie czują smrodu i o zwrocie fotelika nie chcą słyszeć. Jedyne co zaoferowali to skorzystanie z reklamacji - oni odeślą fotelik do producenta i się zobaczy. Ja jestem zdania, że to nie wina producenta tylko sposobu przechowywania u sprzedawcy, a producent co najwyżej stwierdzi, że fotelik jest sprawny (bo jest) i tyle z tego będzie. Próbowałam się powoływać na niezgodność towaru z umową i odpowiedzialność sprzedawcy za wady rzeczy, ale facet mnie olał (rozmawialiśmy przez telefon). Czy któraś z emam jest mi w stanie pomóc? Myślałam, żeby zwrócić się do rzecznika konsumentów, ale to najwcześniej w poniedziałek. Liczę na Was.