alexa0000
24.03.12, 17:39
Wiecie co? Doszłam do tego, że ja tak naprawde pomimo tego, że jestem osobą niby towarzyską, tak naprawde lubię samotnie spedzać wolny czas.
Planuje urlop, cieszę się zniego, a zaraz potem czuje dyskomfort, bo wiem, co bedzie dalej. A to ktos bedzie szydził z tego,że siedze na leżaku i czytam, zamiast "nie spać, zwiedzać", a to ktoś bedzie wymagał ode mnie ,żeby isc na impreze, a to bedzie chciał "gadać".
Meczy mnie to. Tak szczerze powiedziawszy, to ja chyba lubie posiedziec, wypic kawę przez godzinę, a potem pojsc w swoja strone na cały dzień. Obłożyc się kocem i ksiązkam i się wyłaczyć. A tu cały czas słyszę "chodz na spacer, a teraz na plażę, a nie czytaj, tylko gadaj ze mną", grrrrrrrrrrrrrrrr.
Jestem własnie nad morzem z mężem ze znajomą parą i wiem,że wieczorem w TV bedzie Vicky Cristina Barcelona, ale przeciez jesteśmy nad morzem, w spa, film moge sobie obejrzec w domu itp.
Jak wygram w totka, kupię sobie dom w Chorwacji, z dzikim ogrodem, na kindle'a wgram sobie 1400 ksiazek i tak umrę szczęśliwa. Kilka lat temu przesiedziałam w tym kraju 7 bitych dni w ogrodzie, z przerwami na kapiel w morzu , obczytujac sie do nieprzytomnosci, a kiedy mi zachciało jeśc , gotowałam samotnie spaghetti z ziołami z miejscowego ogródka.
Cała reszta jezdziła ogladać piekne miejsca, do Dubrownika itp. Ja nie ruszyłam kaczki z domu i były to moje najcudowniejsze, najwspanialsze wakacje ever.
Czy jestem jedyna?