Korzystacie z doswiadczen zyciowych ludzi ze starszego pokolenia? Czy ktoras posluchala matki w sprawie malzenstwa, albo babki w sprawie dzieci? Chodzi mi o wybory zyciowe, a nie o czapki, czy wysadzanie na nocnik.
Mnie sie wydaje, ze w ogole nie korzystamy z madrosci pokolen, ktore na swojej skorze doswiadczyly juz kawal zycia.
Raczej uwazamy, ze te starsze pokolenia glupie sa, a my - to dopiero chodzace madrosci.

Dlatego swoim dzieciom tez niczego madrego nie przekazemy. Beda uczyc sie na wlasnych bledach. A szkoda.